Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumMarzec 30 2020 11:56:02
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
6
6
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
GKC zawsze aktualny

Gilbert Keith Chesterton by? znakomitym dyskutantem, a do tego przyja?ni? si? ze swoimi adwersarzami. Zauwa?y? jednak, ?e s? ludzie, z którymi w?a?ciwie nie sposób dyskutowa?. I nawet nie dlatego, ?e brak im kultury, cho? to istotna przeszkoda. Na przyk?adzie jednej ze swoich polemik, GKC stwierdzi?: „Nie ma szans, bym mu udowodni?, ?e jego wizja jest z?a, skoro on nie akceptuje mojej definicji z?a. Nie ma szans, by on mi udowodni?, ?e jego wizja jest dobra, skoro ja nie podzielam jego pogl?dów na dobro”.
Brak wspólnej p?aszczyzny! Brak te? regu? gry, regu? argumentacji. „Brak nam metody pozwalaj?cej oceni?, kto zdoby? punkt, a kto straci?.
GKC w swojej publicystyce odkrywa? prawdy oczywiste, takie, nad którymi cz?sto si? nie zastanawiamy. Odkrywa? je i ukazywa? w zupe?nie innym ?wietle. Obserwuj?c przemiany we wspó?czesnym ?wiecie, mo?na doj?? do wniosku, ?e nie zacz??y si? one dzisiaj, ani nawet wczoraj. Pisa? o nich ju? Chesterton, a jego spostrze?enia nadal si?, niestety, potwierdzaj?. Zmiany te przede wszystkim s? przejawem walki cywilizacyjnej. Cywilizacja, do której nale?ymy, ?aci?ska, jest bardzo wymagaj?ca, dlatego nie?atwo broni? jej przed innymi, ni?ej stoj?cymi, a napieraj?cymi na nas z zewn?trz i od wewn?trz. Co zatem jest przedmiotem ataków ze strony przedstawicieli innych cywilizacji? Przeciwko komu czy czemu wytaczaj? najci??sze dzia?a ró?nej ma?ci libera?owie?
Na pewno przeciwko Ko?cio?owi. Ale paradoksalnie, ataki te cz?sto przybieraj? posta? troski. Ko?ció? ma dzisiaj swoich „reformatorów”, chc?cych, by przesta? by? Ko?cio?em, zachowuj?c jednak swoj? nazw?. GKC cytuje pewnego ameryka?skiego autora, który stwierdza: „Ko?ció? pozbywa si? dzi? swoich krasnoludków, ?wi?tych i boskich celów, i zaczyna si? opiera? na inteligentnym za?o?eniu, ?e – wolny nareszcie od przes?dów i l?ków – ma s?u?y? wiernym jako forum do przedstawiania my?li i nauk wielkich ludzi”. Chestertona najbardziej martwi nie skojarzenie Ko?cio?a z krasnoludkami, a krasnoludków z bosko?ci?. Martwi go te?, ?e autor tej wypowiedzi jest przekonany, i? Ko?cio?a broni. Sam z kolei replikuje nast?puj?co: „Przypu??my, ?e ja sam bym napisa?: Poczta pozbywa si? dzi? swoich listonoszy, urz?dniczek i wygórowanych ambicji, by dostarcza? przesy?ki i telegramy; nie marnuje ju? czasu na wa?enie paczek ani sprzeda? znaczków; dzielnie zwalcza w swych szeregach ten ponury przes?d, ?e nale?y w ogóle cokolwiek komukolwiek dor?cza?. Zaczyna si? bowiem opiera? na inteligentnym za?o?eniu, ?e ma s?u?y? jako klasztor do mistycznych kontemplacji i jako schronienie dla ludzi, którzy chc? ukoi? sko?atane nerwy poprzez malowanie akwarel? i metaloplastyk?”. Tylko ?e kto? móg?by wtedy zapyta?: „No dobrze, ale dlaczego pan si? upiera, ?eby nazywa? to Poczt??
„Ko?ció? katolicki to jedyne, co broni cz?owieka przed poni?aj?c? niewol?, jak? jest bycie typowym dzieckiem swoich czasów (…) Tak naprawd? wcale nie potrzebujemy religii, która ma racj? tam, gdzie i my mamy racj?. Potrzebujemy religii, która ma racj? tam, gdzie my si? mylimy”. „Nie chcemy Ko?cio?a, który, jak to pisz? gazety, zmienia si? wraz ze ?wiatem. Chcemy Ko?cio?a, który zmieni ?wiat”. I tego powinni?my si? trzyma?. Tymczasem ci?gle utrzymuje si? tendencja, aby nauczanie Ko?cio?a traktowa? wybiórczo, odrzucaj?c to, co niewygodne, wymagaj?ce.
W jednym z esejów GKC pisze o „Kongresie Nowoczesnych Duchownych”, cytuj?c fragmenty wyg?aszanych tam referatów. Z jednego z nich wynika?o, ?e ludzie biedni, których nie sta? na utrzymanie potomstwa, nie powinni si? na nie decydowa?: „Je?li pa?stwo zak?ada, ?e ka?de dziecko, które si? rodzi, ma prawo do pa?stwowego utrzymania, w takim razie to w?a?nie pa?stwo powinno decydowa?, czy dziecko mo?e si? urodzi?”. A je?li dziecko przyjdzie na ?wiat bez zezwolenia, to „nadejdzie pora na sterylizacj?”, aby co? takiego wi?cej si? nie powtórzy?o. W taki sposób odradza si? niewolnictwo. Ka?dy bowiem, kto w jaki? sposób jest zale?ny od pa?stwa, zostaje uznany za pa?stwow? w?asno?? i „podlega rozmna?aniu jak byd?o”. To równie? atak na filar cywilizacji ?aci?skiej, jakim jest rodzina. W innym eseju Chesterton przytacza s?owa kogo? bardzo „zatroskanego”, kto stwierdza, ?e nie powstrzymamy szerzenia si? ubóstwa, dopóki nie nauczymy ludzi biednych stosowa? tych samych metod zapobiegania prokreacji, jakie stosuj? ludzie bogaci. A zatem lekarstwem na bied? ma by? antykoncepcja. Dzisiaj obserwujemy to samo.
Na tym jednak nie ko?cz? si? ataki na rodzin?. Znowu bowiem najbardziej niebezpieczna jest „troska”: „Musimy troszczy? si? o dzieci innych ludzi tak, jakby by?y nasze” – cytuje GKC, dodaj?c: „w ten sposób ubogiemu cz?owiekowi zabrano dum? i honor ojca rodziny”.
A? trudno uwierzy?, ?e s?owa te napisano niespe?na sto lat temu. Przecie? reformy edukacyjne, o których pisze Chesterton i „filantropia obro?ców dzieci” to plaga równie? naszych czasów! GKC nazywa je „kidnapingiem na masow? skal?” i ma racj?.
Celowo niszczone s? autorytety – i to zarówno autorytet nauczyciela, jak i rodzica. Dlaczego ostatnio tak cz?sto pokazywane s? przypadki maltretowania dzieci? Dlaczego si? je tak eksponuje? Przecie? to margines. Oczywi?cie nale?y ukara? ojca, który zn?ca si? nad rodzin?, ale, jak pisze GKC: „?adna ludzka moralno?? nie uprawnia nas, by z góry za?o?y?, ?e jego dzieci nale?? do nas tak samo jak do niego”.
O co zatem chodzi? Otó? o to, ?e „dzieci z ubogich rodzin od chwili narodzenia maj? si? znajdowa? pod w?adz? i opiek? warstwy rz?dz?cej (…) i ma to by? status dziedziczny, oboj?tnie czy nazwiemy to ochron? czy niewol?”.
Nie da si? ukry?, ?e ka?dy totalitaryzm, ka?da ideologia, aby ukszta?towa? cz?owieka wed?ug w?asnego wzorca, przede wszystkim próbuje odebra? dzieci rodzicom!
Nie jest ?atwo stre?ci? my?l Chestertona, przekaza? innymi s?owami jego b?yskotliwe porównania i ostre repliki. Najlepiej by?oby po prostu przeczyta? kilka esejów i dopasowa? do wspó?czesno?ci. Efekty mog? by? zdumiewaj?ce…


Komentarze
kot dnia maj 30 2014 14:14:09
My?li Chestertona s? ponadczasowe, proste, jasne i eleganckie, wci?? ?yj? i inspiruj?. Ale Ko?ció? Chestertona ju? nie istnieje. W sensie dos?ownym, na zachodzie Europy ju? przesta? istnie?, a gdzie indziej to kwestia 20-40 lat. Zdaje si?, ?e GKC to przewidzia?:
Ko?ció? ma dzisiaj swoich rreformatorówr1;, chc?cych, by przesta? by? Ko?cio?em, zachowuj?c jednak swoj? nazw?.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014