Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumKwiecień 20 2019 02:16:22
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Kolega Redaktor Jan Engelgard
Kolega Redaktor Jan Engelgard
90 rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego - Warszawa 27.06.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Historia w wersji dla naiwnych

Nacjonalizm to "jedyna idea, która ma przyszłość". Bez niej "Europa stanie się komfortowym (do czasu) hotelem dla emigrantów". A "im dalej świat postępuje 'na drodze globalizacji', tym silniejszy staje się nacjonalizm", który nie był wszak potrzebny, "kiedy do sąsiedniego plemienia trzeba było jechać trzy dni konno, (...) a narody mogły nawet nie wiedzieć wzajemnie o swoim istnieniu. Teraz świat stał się ciasny. Żeby przeżyć w bezrozumnej konkurencji, narody powinny rozwijać swoje najlepsze cechy." - Te wyrwane z kontekstu sformułowania przy pierwszej, powierzchownej lekturze mogą się wydawać jak najbardziej słuszne. Po chwili jednak przychodzi refleksja - co właściwie miał na myśli ich autor, jak rozumie pojęcie "nacjonalizm", jakie idee chciałby wcielać w życie, w jaki sposób i wreszcie - kim jest?
Cytaty te pochodzą z zamieszczonego na stronie lenta.ru zapisu przebiegu rozmowy czytelników tego portalu z Olegiem Tiahnybokiem, ukraińskim politykiem nacjonalistycznym, od 2004 r. liderem Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia Swoboda. Udzielał on odpowiedzi na pytania dotyczące partii, którą reprezentuje, jej programu, a także własnych poglądów na historię i współczesność Ukrainy. Nie wszystko, o czym mówił, ma dla nas takie samo znaczenie, warto jednak podjąć próbę odtworzenia światopoglądu Olega Tiahnyboka, zwłaszcza w tym zakresie, który dotyczy bezpośrednio, lub pośrednio, Polski.
Jeszcze o nacjonalizmie
Wskutek żonglowania pojęciem "idea narodowa" ono ostatecznie straciło swoje znaczenie. Dlatego ukraińscy nacjonaliści wolą inny termin - "idea narodu". "Idea narodu to pełnia władzy narodu ukraińskiego w swoim, danym przez Boga, kraju. Potężne ukraińskie państwo, które gwarantuje nieustanny rozwój siły, sławy, przestrzeni (wpływu) narodu ukraińskiego". Tak ukraińscy nacjonaliści rozumieli, rozumieją i będą rozumieć tę ideę. Zresztą wystarczy odwołać się do 10 punktu "Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty".
Ponieważ "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej", a "nieproszony gość gorszy od Tatarzyna", wszyscy powinni trzymać się swoich domów i rodzin, a do sąsiadów chodzić tylko w gości - taka postawa rozwiązałaby większość problemów. Oczywiście, "jak mówią na Ukrainie: Wstąpcie, drodzy goście! Czujcie się jak w domu, ale nie zapominajcie, że jesteście w gościach!" Natomiast konflikty będą, dopóki ludzie nie staną się "zdrowymi nacjonalistami (nie mylić z imperialnymi szowinistami!)"
W tym kontekście można umieścić problem wejścia Ukrainy w struktury UE. Ukraina jest organiczną częścią Europy i zawsze nią była. Jednak integracja europejska w takiej formie oznacza m.in. odebranie suwerenności narodom, agresywne promowanie tzw. "multikulturalizmu", "masowe przenikanie afroazjatyckich migrantów"... Unia powinna być "Europą wolnych narodów", a należeć do niej musiałyby wszystkie nacje na równych prawach. Jednak żeby do niej wstąpić, nie wystarczy chcieć, potrzebna jest zgoda innych członków. Na razie nie widać, żeby ktoś tam na Ukrainę czekał, czekają natomiast już na różne ustępstwa. "Nawet według najbardziej optymistycznych fanatyków UE, możemy mieć nadzieję na wstąpienie za 20 lat. Wygląda na to, że UE w dzisiejszych czasach - to nowy "nienaruszalny sojusz". Tylko "lajt". Szczególnie po tym, jak brukselscy biurokraci zaczęli aktywnie "uginać się" przed Moskwą i rozpoczął się proces "szrederyzacji" Europy".
Stosunek do Rosji
Oczywiście ukraińska "idea narodu" nie została zbudowana na odrzuceniu wszystkiego, co "moskiewskie". Od Moskwy nacjonaliści oczekują dwóch rzeczy: uznania ludobójstwa Ukraińców w XX w. i wynagrodzenia poniesionych strat oraz niemieszania się w ich sprawy wewnętrzne. Poza tym ukraińska idea narodowa oraz państwo ukraińskie nie mogą być z definicji antyrosyjskie, ponieważ kiedy powstawały, nie ukształtowały się jeszcze ani rosyjski naród, ani rosyjskie państwo!
Jeśli chodzi o historię "ciasnego związku Ukrainy i Rosji", to dla Ukraińców krwawa historia i zbyt ciasny związek. "Jak pętla na szyi". Jak związek Irlandii z Brytanią, Bułgarów i Ormian z Turcją. Zaczęło się od "wiarołomnego zawarcia odrębnego pokoju Moskali z Polakami w 1656 roku". Potem nastąpiło zniszczenie "państwa hetmańskiego" i "podwaliny narodu - Siczy Zaporoskiej", a jeszcze później - zamknięcie Ukrainy w "więzieniu narodów ZSRR". W ciągu 70 lat "okupacyjny reżim" wymordował ponad 20,5 milionów Ukraińców - "głodomorami, masowymi rozstrzelaniami, niewolniczą pracą w obozach koncentracyjnych".
Oczywiście nie są to wymysły wrogiej propagandy. Członkowie rodziny Tiahnyboka ginęli z rąk bolszewików. Na przykład rodzony brat jego babki, lekarz chirurg, zginął ratując życie rannego bojownika UPA... Podobne historie mógłby opowiedzieć prawie każdy Ukrainiec. Poszczęściło się tylko Zachodniej Ukrainie, bo jej "ciasny związek" z ZSRR trwał tylko 50 lat i "Bóg ustrzegł ją od Głodomoru w 1933 r."
"Czerwonoarmiści, którzy walczyli w okopach" również są tragicznymi ofiarami moskiewsko-bolszewickiego reżimu i należy im się współczucie - tym, którzy nie popełniali zbrodni przeciwko Ukraińcom. Ani Lenin, ani Trocki, ani Stalin nie mogą się uważać za Rosjan - bolszewizm to zjawisko antynarodowe. A w ZSRR najlepiej się powodziło "sowieckiej partyjnej nomenklaturze", która za swój cel przyjęła utworzenie "sowieckiego narodu".
Dzisiaj stosunki Ukrainy i Rosji mogłyby być dobrosąsiedzkie, gdyby nie rosyjski imperializm. W Rosji nie ma partii nacjonalistycznych, tylko "imperialne". Gdyby były, poparłyby demontaż wielonarodowej Federacji Rosyjskiej i utworzenie państwa rosyjskiego w granicach Iwana Kality. I tu wraca problem nacjonalizmu - nacjonalizm to miłość do narodu. "Jak w dużej rodzinie." Patriotyzm natomiast - miłość do ziemi, kraju, obywateli - do "własnego domu". "W Rosji dzisiaj, niestety, często mylą patriotyzm z wielkomocarstwowym szowinizmem."
O mniejszościach
Ukraina jest państwem jednonarodowym, zamieszkiwanym przez 77,8 % Ukraińców. Nie ma czegoś takiego, jak "ignorowanie interesów mniejszości narodowych". Z niektórymi mniejszościami trzeba się nawet obchodzić jak z jajkiem, żeby przypadkiem nie "zignorować jakichś ich interesów". Zresztą prawie wszystkie mniejszości mają swoje państwa narodowe, które bronią ich praw. Ukraińcy nie mogą szukać obrony nigdzie indziej, bo ich ojczyzna tylko tutaj. Oczywiście nie ma też mowy o „dyskryminacyjnej, niehumanitarnej polityce naturalizacji". W ogóle jak można zarzucać narodowi, który przeżył tak niewyobrażalne ludobójstwo, "niehumanitarną politykę"? "Wy nie macie zielonego pojęcia, co to jest!"
"Oni walczyli za Ukrainę"
Czy 20 plakatów z takim napisem i z wizerunkiem złotego lwa to ekstremizm? "Trzeba nazywać rzeczy po imieniu." Zupełnie co innego jest ekstremizmem. Jest nim "zwierzęce pobicie" pokojowej demonstracji w Odessie, znieważanie państwowych symboli w Sewastopolu, "cyniczne zabójstwo" studenta Maksyma Czajki. "Historia Hałyczyny to nie kwestia nacjonalizmu, tylko elementarnej historycznej prawdy." Na plakatach, które rozwieszono na ulicach Lwowa, nie było ani symboliki, ani nawet żadnej wzmianki o "Swobodzie", bo to reklama społeczna. Rosjanie zupełnie niepotrzebnie pobudzili tę "falę histerii". "Burza w szklance wody".
To prawda, że historia powstania Hałyczyny była niejednoznaczna. Ale trudno się dziwić młodym Ukraińcom, że w reakcji na tak straszliwy terror NKWD poszli walczyć przeciw stalinowskiemu reżimowi. Głupotą byłoby twierdzić, że te ponad 80 tys. ochotników to "ideowi hitlerowcy". Oczywiście OUN już wtedy ostrzegała, że Niemcy mogą wykorzystać Ukraińców jako "mięso armatnie" i dlatego należy raczej tworzyć własne formacje - UPA. Kiedy to się potwierdziło w bitwie pod Brodami, ci, którzy przeżyli, wstąpili do UPA.
"Jeśli chodzi o uczestnictwo Hałyczyny w innych operacjach, to zanim się zada bezmyślne pytania, warto byłoby zapoznać się z przedmiotem dyskusji". We Francji np. żadnych działań bojowych nie było, a w Słowacji i Jugosławii miejscowa ludność nie tylko cieszyła się na widok "dywizjoników", ale też pomagała im w walce przeciwko "czerwonym dywersantom".
Dywizja Hałyczyna to była dywizja "broni", czyli wojenna i jako taka nie brała udziału w "karnych akcjach przeciw pokojowo nastawionej ludności", nie ma więc nic wspólnego z hitlerowskim ludobójstwem. A każdy, kto "historię zna nie tylko z sowieckich podręczników, wie, że ani jeden bojownik Pierwszej Ukraińskiej Dywizji nie był osądzony przed trybunałem w Norymberdze ani żadnym innym sądem oprócz bolszewickich". Wielka Brytania nawet udzieliła im schronienia. Zresztą ci młodzi Ukraińcy nie chcieli służyć nazistowskim Niemcom, to patrioci walczący o niepodległość Ukrainy, podobnie jak nacjonaliści, którzy w marcu 1939 r. pod wodzą Romana Szuchewycza bronili Karpackiej Ukrainy "stawiając zbrojny opór niemiecko-węgierskim najeźdźcom". Oczywiście "dla Ukraińców nie ma istotnej różnicy między różnej maści okupantami: polskimi, moskiewskimi, węgierskimi, rumuńskimi, słowackimi czy niemieckimi".
Huta Pieniacka, Podkamień,...
"Nie ma żadnych świadectw i dowodów uczestnictwa bojowników dywizji w niemieckich karnych operacjach. Właściwie te miejscowości wchodziły w okrąg wyborczy, z którego dwa razy zostałem wybrany do parlamentu. Uwierzcie, ja dobrze znam miejscową historię, dlatego radzę nie zwracać uwagi na polskie propagandowe insynuacje".
Jeśli chodzi o "ofiary banderowców", to już dawno wiadomo, że w rzeczywistości terror był zwrócony przeciwko Ukraińcom. Potwierdzają to świadkowie i dokumenty, jak np. raport prokuratora Koszarskiego dla Chruszczowa z 1949 r., wg którego grupy specjalne Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ZSRR podszywały się pod bojowników UPA, torturując miejscową ludność. Ale ta cała "bezrozumna propaganda przeciw banderowcom niczego okupantom nie dała. Nic też nie da ich następcom. Tam, gdzie działali banderowcy - naród śpiewa o nich pieśni".
Komentarz
Rozmówcy Olega Tiahnyboka i on sam podejmowali jeszcze inne zagadnienia, takie jak problem lustracji, marketingu dla Ukrainy, finansowania "Swobody", jej programu politycznego oraz osiągnięć w okręgu tarnopolskim. Dwukrotnie padło pytanie o ewentualny podział Ukrainy, na które Tiahnybok dwukrotnie odpowiedział: "Nie doczekacie się". Pojawiła się kwestia wzrostu popularności "Swobody" oraz prezydenckich ambicji jej lidera. Wzrost zanotowano w okręgu tarnopolskim, ale podobno też w innych rejonach "Zachodniej Ukrainy". Ciekawe, że wg Zaxid.net, gdyby wybory odbyły się 16.08.09 r., partia ta otrzymałaby zaledwie 3% głosów. Prognozy sprzed czterech lat niestety okazały się zbyt optymistyczne, ponieważ już w wyborach komunalnych w 2010 r. na Swobodę zagłosowało średnio 25,7% wyborców Galicji Wschodniej. W wyborach parlamentarnych z kolei, 28 października 2012 r., partia Tiahnyboka zajęła czwarte miejsce i 37 mandatów.

Oczywiście poglądy Tiahnyboka nie mogą pozostać bez komentarza. Rozumienie nacjonalizmu, jakie prezentuje, nawet ubrane w piękne słowa, pozostaje skażone szowinizmem Doncowa i jego ideowych spadkobierców, do których sam niewątpliwie należy. Dlatego udzielane przez niego odpowiedzi wymagają wyjaśnienia, a nieraz uzupełnienia. Kiedy twierdzi na przykład, że "idea narodu" to "pełnia władzy narodu ukraińskiego w swoim, danym przez Boga, kraju", pomija, zapewne świadomie, fakt, iż ten "dany przez Boga" kraj składa się również z ziem odebranych Polsce, z których wcześniej pozbyto się większości Polaków, okrutnie ich mordując. Czy te ziemie również są od Boga? Według Tiahnyboka zapewne tak. Pogląd ten podzieliliby również ci księża grekokatoliccy, którzy swojego czasu święcili podczas nabożeństw narzędzia zbrodni: piły, siekiery. Nie bez powodu lider "Swobody" odsyła czytelników lenty.ru do "Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty". W wersji złagodzonej brzmi on: "Będziesz dążyć do poszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru Państwa Ukraińskiego". Pierwotna wersja, z 1929 r., była dłuższa, bo zawierała jeszcze słowa: "drogą ujarzmienia cudzoziemców". Pamiętajmy, że ideowi spadkobiercy Bandery za ukraińskie uważają nie tylko te ziemie, które już odebrali Polsce, chcieliby "poszerzyć obszar Państwa Ukraińskiego" jeszcze bardziej. 22 stycznia 2011 r., podczas wiecu z okazji dnia jedności Ukrainy, radny ze Lwowa Rostysław Nowożeneć wzywał do nazwania stadionu narodowego imieniem Bandery, a także do odebrania Polsce części Podkarpacia, aby Ukraina sięgała aż po San i obejmowała Przemyśl. Nowożeneć stoi na czele Fundacji Ukraina-Ruś, która w 2010 r. wydała przewodnik „Ukraińskie miejsca w Polsce”. Można się było z niego dowiedzieć m. in., że nazwa „Polska” pochodzi od ukraińskiego plemienia Polan, a Kraków to staroukraiński gród, od 999 r. pod polską okupacją.
A zatem, nawet kiedy Oleg Tiahnybok mówi: "Wstąpcie, drodzy goście! Czujcie się jak w domu, ale nie zapominajcie, że jesteście w gościach" - brzmi to jak groźba. "Nie zapominajcie, że jesteście w gościach"! Kto ma nie zapominać? Polacy, którzy na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich zawsze byli u siebie?
Ciekawą kwestią jest stosunek Tiahnyboka i jego partii do Rosji. Co prawda podkreśla on, że "idea narodu" nie została zbudowana "na odrzuceniu wszystkiego, co moskiewskie", ale pozostałe słowa mówią co innego - wątek rosyjski pojawia się właściwie w prawie każdej jego wypowiedzi - o czymkolwiek by nie pisał, cień potężnego sąsiada zdaje się wszystko przysłaniać. Ta nie wyrażona wprost, ale ujawniająca się na każdym kroku postawa, przypomina niestety postawę niektórych Polaków, odziedziczoną po przodkach. Człowiek, który żyje w niewoli, staje się, jak niewolnik, zdolny tylko do uległości lub buntu. Pisał o tym Roman Dmowski w książce "Polityka polska i odbudowanie państwa": "Zbuntowani umieją tylko szukać zemsty na swych panach, ale ani walczyć o wolność, ani żyć w wolności nie umieją". Stąd tzw. choroba na Moskala, którego oskarża się o wszystkie nieszczęścia, jakie spadały i spadają na Ojczyznę. Oczywiście Tiahnybok zdaje się dostrzegać również tragedię narodu rosyjskiego, "czerwonoarmistów walczących w okopach; przyznaje, iż ani Lenin, ani Trocki, ani Stalin nie mogą uważać się za Rosjan, ale to zasadniczo nie wpływa na zmianę jego postawy. Ciekawe, że kiedy pisze, iż "poszczęściło się tylko Zachodniej Ukrainie, bo jej "ciasny związek" z ZSRR trwał tylko 50 lat i Bóg ustrzegł ją od Głodomoru w 1933", sprawia wrażenie, jakby nie wiedział, dlaczego "się poszczęściło". Ale to jest tylko wrażenie - on doskonale wie, że ziemie, które wspomina, były wtedy częścią Polski. Wie również, dlaczego Ukraina stała się państwem jednonarodowym, ale o tym też nie powie, bo musiałby przyznać, że banderowcy, których tak czci, popełniali większe zbrodnie niż nawet bolszewicy.
Przyglądając się odpowiedziom, jakich Tiahnybok udziela na najbardziej niewygodne pytania, można zauważyć, iż stosuje on prawie zawsze tę samą taktykę. Kiedy wyjaśnia, że na dwudziestu plakatach, reklamujących dywizję Hałyczyna jako walczącą za Ukrainę, które jego partia rozkleiła na ulicach Lwowa, nie było przecież ani symboliki, ani nawet żadnej wzmianki o "Swobodzie" - udaje, że nie wie, o co tak naprawdę chodzi. Przecież nawet bez wzmianek czy symboli wszyscy wiedzieli, kto plakaty rozwiesił, dlatego nie to jest istotą problemu. Jest nią sama dywizja Hałyczyna, a właściwie 14. Dywizja Waffen – SS Galizien, powstała 28.IV.1943 r, a 27.IV.1945 r. przemianowana na 1 Dywizję Hałyczyna stanowiącą trzon tzw. Ukraińskiej Narodowej Armii. I tak w prawie każdej kwestii – Tiahnybok udaje, że nie wie, nie rozumie. Ignoruje fakty, zapewne w imię tej „elementarnej historycznej prawdy”, o którą podobno mu chodzi. Ale cóż, nawet jeśli nazywa się Polaków „okupantami”, nie wypada dziś otwarcie nawoływać do zbrodni. W tej sytuacji możliwości są dwie – albo zerwać z banderowską tradycją, przynajmniej oficjalnie, albo próbować ją wybielić, wszelkie niewygodne informacje nazywając „propagandowymi insynuacjami”. Jak dziś jest, nietrudno zauważyć. A ponieważ Polską ciągle rządzą zwolennicy pojednania z neobanderowcami, na razie pod tym względem nic się nie zmieni…


Źródła:

http://lenta.ru

R. Dmowski, Polityka polska a odbudowanie państwa, T. 1. Warszawa 1989, s. 77.

Ukraińcy twierdzą, że założyli Polskę [online]. Interia.pl [dostęp 20.07.2013]. Dostępny w World Wide Web: http://fakty.interia.pl/historia/news-ukraincy-twierdza-ze-zalozyli-polske,nId,880028

Ukraina aż po San? [online]. Newsweek [dostęp 20.07.2013]. Dostępny w World Wide Web:
http://www.newsweek.pl/wydania/1265/ukraina-az-po-san,71440,1,1

Ukraińcy znowu straszą [online]. Kronika Tygodnia [dostęp 20.07.2013]. Dostępny w World Wide Web: http://pow.home.pl/kronikatygodnia/tekst.php?abcd=33779&dz=1

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014