Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumSierpień 10 2020 12:27:01
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 9
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
...Sybiraków...
...Sybiraków...
Pi?kno pabianickiego cmentarza
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
O szkolnictwie wy?szym rozwa?ania niepopularne


Uniwersytet na rynku? A mo?e raczej na bazarze lub w supermarkecie? Przecie? dzisiaj ka?dy mo?e studiowa?, tak samo jak ka?dy mo?e kupowa? marchewk? w Lidlu. Nawet nie trzeba mie? szczególnych predyspozycji - wystarcz? pieni?dze, ?eby posiadanie przed nazwiskiem co najmniej skrótu "lic." sta?o si? ca?kiem realne i mo?liwe do osi?gni?cia. Je?li nie na pa?stwowej uczelni, to na prywatnej. Czy idea? ju? si?gn?? bruku? Mo?e jeszcze nie, ale niebezpiecznie si? do niego zbli?a. W ko?cu je?li si? ?wiadczy "us?ugi edukacyjne", to trzeba ich zakres dostosowa? do wymaga? "klientów". Czy to przypadek, ?e proces, który od jakiego? czasu maltretuje polskie uczelnie, nazywa si? "bolo?ski"? Nawet je?li trudno w to uwierzy?, skojarzenie nasuwa si? samo - w?a?nie w Bolonii powsta? w 1088 r. najstarszy uniwersytet, rz?dzony przez studentów, którzy wynajmowali profesorów i p?acili im za nauczanie, czyli "?wiadczenie us?ug"! Model ten na szcz??cie wówczas si? nie przyj?? i ust?pi? miejsca paryskiemu, w którym uczelni? zarz?dzali profesorowie1. Oczywi?cie nie sposób pos?dza? wspó?czesnych reformatorów o sentyment do "ciemnego ?redniowiecza", kieruje nimi raczej resentyment - wobec uniwersytetu klasycznego. Zapewne woleliby "postnieklasyczny", w którym nie ma miejsca na poszukiwanie prawdy absolutnej, a "Nauka rozpatrywana jest (...) jako swoiste przedsi?biorstwo spo?eczne, którego cele i warto?? ustalane s? poprzez zamówienie spo?eczne, wyra?one w sposób jawny lub ukryty"2. I nawet trudno si? temu dziwi?. W ?wiecie zdominowanym przez relatywizm oraz utylitaryzm nie ma miejsca na bezinteresowne zdobywanie obiektywnej wiedzy. Konieczno?? konfrontowania swoich pogl?dów z rzeczywisto?ci? jest zbyt trudna, bo czasami trzeba uzna?, ?e racj? ma kto? inny. ?atwiej g?osi? równoprawno?? ró?nych, nieraz sprzecznych, "punktów widzenia". Jak w takiej sytuacji pogodzi? si? z istnieniem miejsca, gdzie tego typu my?lenie jeszcze do ko?ca si? nie zagnie?dzi?o? St?d pomys?y "reinterpretacji idei uniwersytetu", która podobno "znajduje si? w sprzeczno?ci z sytuacj? kulturow?", bo "nie istnieje jedna wiedza", a ?wiat wspó?czesny "z natury wymyka si? poznaniu". St?d próby oceniania wiedzy "nie na podstawie jej prawdziwo?ci, lecz na podstawie znaczenia praktycznego"3. Teraz mo?e by? ju? tylko coraz gorzej...

Bez w?tpienia najbardziej zagro?ona jest humanistyka, szczególnie podatna na manipulacje i wp?ywy rozmaitych ideologii, a w dodatku zupe?nie niepraktyczna. Bo w jakim biznesie mo?e si? przyda? znajomo?? starocerkiewnos?owia?skiego albo historii filozofii? Studenci narzekaj? wi?c, ?e musz? si? uczy? nieu?ytecznych przedmiotów. I oczywi?cie, je?li ich celem jest tylko zdobycie jakiegokolwiek dyplomu, a potem kariera w biznesie, to w?a?ciwie maj? racj?. Tylko po co biznesmenowi jakikolwiek dyplom? Po co dyplom szko?y wy?szej managerowi, sekretarce, przedstawicielowi handlowemu, sprzedawcy? ?eby nim pomacha? przed oczami potencjalnego pracodawcy, zrobi? wra?enie, a potem schowa? w szufladzie do czasu nast?pnej rekrutacji?Najwy?szy czas u?wiadomi? sobie, czym uniwersytet jest, a czym nie jest i by? nie mo?e!

Wed?ug "Powszechnej Encyklopedii Filozofii", "Uniwersytet (?ac universitas magistrorum et scholarium)" to "zespó? nauczaj?cych i ich s?uchaczy bior?cych udzia? w okre?lonym studium na okre?lonym terenie; wszechstronne metodyczne uprawianie wiedzy naukowej i jej przekazywanie na poziomie mo?liwie najwy?szym w danej epoce kulturowej, st?d charakter i poziom naukowy u. ?wiadczy o poziomie kultury spo?eczno?ci, w której u. dzia?a"4. W?a?nie: "wszechstronne metodyczne uprawianie wiedzy naukowej", a nie zdobywanie umiej?tno?ci, jak by chcieli wspó?cze?ni reformatorzy. Owszem, umiej?tno?ci s? wa?ne, ale ich cel jest odmienny. "Celem nauki s? tak?e prawdy interesuj?ce same przez si?, podczas gdy w umiej?tno?ciach chodzi tylko o prawdy praktycznie cenne"5. Uniwersytet zatem nie kszta?ci umiej?tno?ci, nie przede wszystkim. Nie przygotowuje te? do wykonywania zawodu. Studenci, pod kierunkiem wyk?adowców, zg??biaj? interesuj?c? ich dziedzin?, doskonal?c przy tym umiej?tno?ci analizowania, wyci?gania wniosków, pisania i przekazywania wiedzy. Doskonal?c! - bo kto ich nie posiada, nie powinien si? w ogóle wybiera? na studia. Tylko jak to sprawdzi?, skoro egzaminy wst?pne skasowane, i ?eby zosta? studentem, wystarczy dobrze napisa? kilka testów, chyba tylko z przyzwyczajenia nazywanych jeszcze matur?. Umiej?tno?ci oczywi?cie powinno si? zdobywa? w szkole, ale te? nie w oderwaniu od wiedzy!

Chyba ju? wszyscy widz?, ?e w szkolnictwie, nie tylko wy?szym, ?le si? dzieje. Pacjent zacz?? gor?czkowa?, wi?c choroby nie da si? ukry?. Co jaki? czas burzliwe dyskusje przetaczaj? si? przez media, a chory ju? jedn? nog? w grobie. I to si? nie zmieni, dopóki prawid?owa diagnoza nie przedostanie si? do ?wiadomo?ci publicznej i nie znajdzie swojego miejsca w dyskusji o polskim systemie kszta?cenia. Na razie dominuj? w niej opinie podobne do tej, któr? zaprezentowa? Jan Stanek, profesor w Zak?adzie Fizyki Medycznej Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiello?skiego w Krakowie. Zacz?? interesuj?co i jeszcze niestereotypowo: "Drodzy M?odzi Przyjaciele. Czuj? si? w obowi?zku zwierzy? si? Wam z bardzo przykrej tajemnicy. Nie jeste?cie - wi?kszo?? z Was - dobrze wykszta?ceni, a jedynie tak Wam si? wydaje"6. Dalej te? ciekawie: "Ale czy przypadkiem nie jest tak, ?e zostali?cie oszukani, bo chcieli?cie by? oszukani? Czy przyszli?cie na studia po to, aby zdoby? wiedz? i umiej?tno?ci, czy aby uzyska? dyplom? Czy wspierali?cie wymagaj?cych nauczycieli, czy zwalczali?cie plagiaty, czy chodzili?cie na wyk?ady, czy nie odpisywali?cie (lub dawali odpisywa?) na egzaminach? Teraz jeste?cie oburzeni, bo uwa?acie, ?e nale?y si? Wam praca. Pracy jest wiele, ale nie ma ludzi potrafi?cych j? wykona?". Oczywi?cie profesor ma tu racj?. Wi?kszo?? studiuje dla dyplomu, jakiegokolwiek dyplomu, s?dz?c, ?e b?dzie on atutem na tzw. "rynku pracy". Owszem, kiedy? by?, w czasach, gdy uczelnie nie produkowa?y takich ilo?ci absolwentów. Teraz "musz?". I tu profesor te? si? nie myli. Je?li "pracownicy dydaktyczni s? p?aceni od liczby wydanych dyplomów", a "rzetelne wype?nianie obowi?zków dydaktycznych nieuchronnie prowadzi do zawodowej kl?ski", trudno si? dziwi?, ?e "naukowcy z szafarzy wiedzy stali si? handlarzami marze?". Dalej jednak my?l profesora zbacza niestety na manowce "ponowoczesno?ci"... Twierdzi, ?e "ilo?? dost?pnej wiedzy uleg?a zwielokrotnieniu, a umys? ludzki, "nasza jednostka centralna", si? nie zmieni?", trzeba wi?c... przeprogramowa? mózg! "Jego zasoby wykorzysta? jako pami?? operacyjn? z szybkim dost?pem do pami?ci zewn?trznej, na przyk?ad do internetu". Ma to by? "nowy wzór wykszta?cenia". Jakiego wykszta?cenia? Co to za "wykszta?cony" cz?owiek, który nie umie sobie poradzi? bez laptopa i dost?pu do internetu? Pojawi? si? rzesze "wykszta?conych" nieuków, bez ?adnej wiedzy, uzale?nionych od "zewn?trznych pami?ci". I b?dzie to jeszcze wi?ksze oszustwo ni? to obecne! Dzisiaj szko?a daje ogóln? wiedz? o ?wiecie, uczy zarówno przedmiotów ?cis?ych, jak i humanistycznych. Ale pan profesor uwa?a, ?e jest to "chora sytuacja"! A? trudno uwierzy?, ?e pisze to cz?owiek, który sam niew?tpliwie solidne wykszta?cenie odebra?, równie? ogólne. W imi? czego chce wmówi? m?odym, ?e bez ogólnej wiedzy b?d? mogli nazywa? si? lud?mi wykszta?conymi?

To prawda, ilo?? dost?pnej wiedzy jest dzi? ogromna, nie sposób zg??bi? ca?ej. Podobno Goethe by? ostatnim cz?owiekiem, który wiedzia? wszystko. Tylko dlaczego popada? w skrajno?ci, twierdz?c, ?e skoro nie mo?na posiada? ca?ej wiedzy, to lepiej specjalizowa? si? w jakim? minimalnym wycinku? W dodatku przechowuj?c go, zamiast w g?owie, na "zewn?trznych no?nikach"? Nie ka?da nowa wiedza jest warta tego, aby j? przyswaja?, a minimum, obowi?zuj?ce wykszta?conego cz?owieka, nie zmienia si? zbytnio. Pary? nadal jest stolic? Francji, rocznic? bitwy pod Grunwaldem ci?gle obchodzimy 15 lipca, a 2+2 w systemie dziesi?tnym niezmiennie daje 4. Nasz mózg rozwija si?, przyswajaj?c informacje, a uczenie si? na pami?? tylko zwi?ksza jego mo?liwo?ci. Bez wiedzy równie? umiej?tno?ci s? bezu?yteczne. Wyobra?my sobie np. mistrza ci?tej riposty, który podczas najgor?tszej wymiany pogl?dów co kawa?ek musi zagl?da? do internetu. Czy ktokolwiek traktowa?by go powa?nie? Nie mówi?c ju? o tym, ?e trudno mie? w?asne pogl?dy bez prawdziwej wiedzy. Chyba, ?e chodzi o jakiekolwiek pogl?dy, wzi?te z ksi??yca b?d? telewizora, czyli z cudzej g?owy. Wiedza chroni przed manipulacj?. To zdumiewaj?ce, jak ogromne jej zasoby s? dzi? dla przeci?tnego cz?owieka niedost?pne, nie dlatego, ?e przesta?y istnie?, albo ?e s? tajne czy nieosi?galne. Po prostu ma?o kto wie, ?e istniej? i s? tak wa?ne! Ale i tak wi?kszo?? my?li, ?e pozjada?a wszystkie rozumy. A mo?e w?a?nie o to chodzi? Obali? autorytety, ka?dy niech ma swoj? "wiedz?". Niewa?ne, ?e szanowany profesor zg??bia? swoj? dziedzin? przez 40 lat albo i d?u?ej, zawsze mo?na powiedzie?, ?e jest g?upi, je?li to, czego naucza, nam nie pasuje. Sofi?ci pokazali, ?e ka?d? bzdur? da si? obroni?, zw?aszcza w dyskusji z kim?, kto nigdy nie uczy? si? logiki. A kto dzi? uczy si? logiki?

Te rozwa?ania mog? zaprowadzi? nas na skraj pesymizmu, sk?d nie ma ju? odwrotu. Sytuacja rzeczywi?cie wygl?da nieweso?o. Szkolnictwo potrzebuje pilnie kontrrewolucji i to na wszystkich szczeblach! Kontrrewolucji, która nie zdob?dzie uznania ani w?ród nauczycieli, ani w?ród rodziców, ani tym bardziej w?ród uczniów. Rz?dz?cym te? nie spodoba si?, ?e trzeba zlikwidowa? gimnazja i powróci? do starej matury. Nawet osoby dostrzegaj?ce konieczno?? zmian, mog? odrzuca? te bardziej radykalne, cho? samo stwierdzenie prof. Zbigniewa Miko?ejki, ?e "Na szybko, to nale?a?oby si? wycofa? z b??dnego systemu edukacyjnego i zaostrzy? progi awansu dla m?odych"7, ju? stanowi krok w dobrym kierunku. Trzeba i?? jeszcze dalej.

Dzisiejsi reformatorzy chc? przede wszystkim "uzawodowienia" szkó? wy?szych, aby odpowiada?y one na "potrzeby spo?eczne", wymagania tzw. "rynku pracy". Nie t?dy droga! Nale?y w?a?nie odwrotnie - unaukowi? uniwersytety jeszcze bardziej, tak, aby przesta?y by? atrakcyjne zarówno dla "rynku pracy", jak i dla niezainteresowanej uprawianiem wiedzy naukowej m?odzie?y, która b?dzie si? kszta?ci? w szko?ach zawodowych i na kursach, zreszt? z korzy?ci? dla siebie, bo szybciej zdob?dzie zawód a potem ?atwiej prac?. Uniwersytety za? z molochów produkuj?cych zast?py bezrobotnych stan? si? znów prawdziwymi instytucjami naukowymi. Oczywi?cie trzeba b?dzie wtedy zmieni? zasady ich finansowania - nie "od studenta", bo to w?a?nie rodzi patologie, a wed?ug potrzeb. Libera?om si? to nie spodoba, ale rozwój polskiej nauki, wolnej od kaprysów biznesu i terroru utylitaryzmów jest wa?niejszy od ideologii oraz dobrego humoru libera?ów. Uniwersytety musz? by? elitarne, ale predyspozycji do studiowania nie zdobywa si? za pieni?dze. I tu wracamy do punktu wyj?cia, do pytania o miejsce szko?y wy?szej na rynku... Dzisiaj wr?cz na si?? si? j? tam wpycha, wmawiaj?c studentom, ?e s? "us?ugobiorcami", spychaj?c uczelnie na obrze?a miasta, gdzie powinno si? budowa? co najwy?ej supermarkety. Te z kolei staj? si? lokalnymi centrami... Rynek to nie jest miejsce odpowiednie dla uniwersytetu. Czas to zrozumie? i wprowadzi? w ?ycie, dopóki nie jest za pó?no...


Przypisy
1. Patrza?ek T., Nowe ?redniowiecze, w: Glosariusz od staro?ytno?ci do pozytywizmu, Wroc?aw 1992, s. 54.
2. Wasilkowa W., Od uniwersytetu klasycznego do postnieklasycznego, "Tygiel Kultury" 2007, nr 10-12, s. 11.
3. Ibidem.
4. Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 9, Lublin 2008, s. 605.
5. Tatarkiewicz W., Historia filozofii, t. 1, Warszawa 1990, s. 24.
6. Stanek J., Profesor do m?odych, wykszta?conych bezrobotnych: Zostali?cie oszukani, "Gazeta Wyborcza", [online], 2012. Dost?pny w World Wide Web:
http://wyborcza.pl/1,76842,11633916,Profesor_do_mlodych__wyksztalconych_bezrobotnych_.html#
7. K?sicka K., Bo gardzicie starymi, "Metro" 2012, nr 2443, s. 1.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014