Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumCzerwiec 19 2019 02:58:37
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Urok nietypowych nagrobków
Urok nietypowych nagrobków
Piękno pabianickiego cmentarza
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Olgierd Grott - W imię aryjskiego „nadnarodu” Infiltracja międzynarodowego neonazizmu we współczesnej Polsce jako nowa forma germanizacji i dechrystianizacji oraz

W imię aryjskiego „nadnarodu”
Infiltracja międzynarodowego neonazizmu we współczesnej Polsce jako nowa forma germanizacji i dechrystianizacji oraz
zacierania polskiej tożsamości narodowej

Podtytuł niniejszego artykułu pozornie zawiera paradoks. Germanizacja jest formą asymilacji narodowej zaś ruchy międzynarodowe ze swej istoty, przynajmniej teoretycznie, nie przywiązują większej wagi do konserwowania tożsamości narodowej. Tu mamy jednak inny przypadek. Międzynarodowy neonazizm poprzez mechanizm swojego działania przypomina sowiecki komunizm. Ten zaś z jednej strony będąc ideologią internacjonalistyczną, a więc ponadnarodową, z drugiej jednak co najmniej na etapie stalinizmu, niszczył odrębności narodowe, a więc ujednolicał społeczeństwa, które padły jego ofiarą, nie tylko w zakresie światopoglądu ale także poprzez ich rusyfikację i asymilowanie do narodu centralnego niosącego „sztandar komunizmu” czyli Rosjan. Pielęgnacja odrębności narodowych poszczególnych narodów stawała się z czasem coraz to bardziej niepożądaną gdyż miała jakoby osłabiać jedność w walce o internacjonalne, jak nauczano, ideały. W efekcie powoli starano się wykreować jeden „radziecki naród” mocno związany z „radziecką ojczyzną”.
W wypadku współczesnego neonazizmu widzimy zbliżoną do pewnego stopnia sytuację. W jego łonie też dochodzi do krzyżowania się różnych elementów. Wzorzec i zarazem prekursor jakim jest dla neonazistów III Rzesza staje się punktem odniesienia. Nacjonalizm jest z ich punktu widzenia zjawiskiem nie pożądanym bo stoi na drodze do uformowania się wspólnej tożsamości Aryjczyków (białych) i ich jedności potrzebnej wobec domniemanej konfrontacji z innymi rasami.. Natomiast zapatrzenie się w prekursora i twórcę pierwowzoru ideologicznego, jakim jest dla neonazistów III Rzesza czyni z niemczyzny w ich oczach godny zachwytu czynnik kulturowy, który w ten sposób pełni funkcję germanizacyjną. Własna ojczyzna i naród stają się obce czy nawet śmieszne i podporządkowane interesom wyimaginowanej wspólnoty aryjskiej a nacjonalizm wręcz „awansuje” do roli „pomysłu żydowskiego” . Żydzi bowiem, jak głoszą neonaziści, chcieli by we własnym interesie utrzymać Ariów w stanie rozbicia na poszczególne jednostki narodowe aby ci nie osiągnęli należytej potęgi i znaczenia. Całość sygnalizowanego tu zjawiska na gruncie polskim musi być odbierana przede wszystkim jako proces germanizujący, a więc, jak uczy historia, niepokojący, nie mówiąc już o innych wysoce negatywnych jego stronach.
Jak widać z powyższego paradoksalność powyższego podtytułu jest tylko pozorna. Tak jak stalinowski komunizm konsekwentnie niszczył narody i wynaradawiał, spełniając mimo deklarowanego internacjonalizmu praktyczną funkcję pospolitego szowinizmu i to w najbrutalniejszym wydaniu, tak międzynarodowy neonazizm występując w szacie germańskiej w naszym wypadku deprecjonuje polskość i germanizuje świadomość młodych Polaków, do których dociera. Użyty tu termin neonazizm wydaje się stosowniejszy w odniesieniu dla tych grup współczesnych narodowych socjalistów w Polsce, które same siebie określają jako „germanofilskie” czy „filogermańskie”, gdyż pozwala na odróżnienie ich od pozostałych deklarujących swoją słowiańskość czy polskość lub europejskość. Warto też wiedzieć, że te trzy ostatnie odcienie stanowią we współczesnej Polsce wyraźną mniejszość!
W niniejszym tekście zajmiemy się „germanofilami”, a więc neonazistami wyraźnie odwołującymi się do ponurego dziedzictwa III Rzeszy odpowiednio spreparowanego i zakłamanego a także w swoisty sposób „zaktualizowanego”.
*
Zanim przejdziemy do zagadnień bardziej szczegółowych musimy powiedzieć jeszcze parę zdań o tym jak wyglądają dzisiejsze środowiska narodowo socjalistyczne w Polsce, wśród których większą część stanowi element zasługujący raczej na miano neonazistów, a to ze względu na wspomniane właśnie jego proniemieckie sympatie i konieczność odróżnienia go od formacji przedwojennej występującej wówczas w naszym kraju pod tą sama nazwą. Otóż w przeciwieństwie do przedwojennych narodowych socjalistów, którzy w Polsce formowali drobne co prawda i nie mające istotnych wpływów partyjki, wydające jednak normalnym drukiem swoje pisma oraz nieliczne broszury polityczne, współcześni występujący pod tą samą nazwą przedstawiają już inny obraz. Dzisiaj trudno jest mówić o partiach narodowo-socjalistycznych w Polsce. Są tylko drobne grupki o nieustalonej liczbie zainteresowanych tą ideologią, które ponadto uchylają się od wszelkich kontaktów z ewentualnymi badaczami problemu, gdyż jako wrogowie demokracji i rasiści są traktowani przez organa ścigania jako osoby łamiące prawo. Dlatego na wstępie trzeba zaznaczyć, że autorowi niniejszego tekstu nie udało się dokonać ani jednego wywiadu o podobnym charakterze jakich dokonują historycy np. z żyjącymi jeszcze działaczami endecji czy innych środowisk politycznych celem pozyskanie w ten sposób rożnych informacji, których nie utrwalono w żadnych dokumentach. Wydaje się, ze wywiady z narodowymi socjalistami w Polsce byłyby też i dlatego potrzebne gdyż ich zachowania i powielane treści wobec doświadczeń drugiej wojny światowej są na tyle kuriozalne, że stają się trudno zrozumiałe dla świata zewnętrznego. Być może, że dodatkowe informacje pozyskiwane podczas takich wywiadów pomogłyby wniknąć w psychikę badanych i precyzyjniej ustalić przyczyny ich zachowań. Ze względu na powyższe uwarunkowania rekonstrukcja, jaką przedstawia niniejszy artykuł będzie mniej ścisła niż bywa to w wypadku innych ruchów politycznych, które działając jawnie i szeroko kolportując swoje poglądy są o wiele bardziej czytelne w swoich zamiarach i motywacjach. W niniejszym tekście będziemy mogli wykorzystać jedynie nieliczne broszurki narodowosocjalistyczne oraz pisemka wydawane metodą „chałupniczą” przez zwolenników tego kierunki politycznego. Z małymi wyjątkami są one odbijane na powielaczach i podawane z rak do rąk zaprzyjaźnionym osobom a nie kolportowane kanałami właściwymi dla normalnej prasy. Pisemka te tzw. „ziny” zazwyczaj nie stanowią też długich serii. Co chwila pojawiają się nowe tytuły, które są wytworem aktywizacji jakichś nowych grupek albo też zastępują stare tytuły, które dla zmylenia organów ścigania przestały się ukazywać.
Autor oparł swoje rozważania na trzydziestu pięciu tytułach , co uwzględniając przypadanie na jeden tytuł co najmniej kilku numerów danego pisma stanowi na tyle solidną bazę źródłową, że pozwala na dokonanie w miarę wiarygodnej interpretacji badanej ideologii. Pisma narodowo socjalistyczne zostały zebrane od zaprzyjaźnionych prasoznawców lub innych osób nie związanych z nurtem narodowo socjalistycznym. Pewien zasób znaleziono także w Bibliotece Jagiellońskiej, która również gromadzi tego typu materiały.
W tym miejscu należy jeszcze zrobić kilka uwag na temat charakteru pism, o których była mowa powyżej. Nie przypominają one zarówno wyglądem zewnętrznym, jak i charakterem kolportowanych treści, pism emitowanych przez inne, nawet bardzo słabe nurty polityczne w Polsce, łącznie z nurtem narodowosocjalistycznym w II Rzeczypospolitej. Współczesne narodowosocjalistyczne pisma tzw. „ziny” powstają przy użyciu prymitywnej techniki. Wypełniają je drobne teksty o żenującym często poziomie intelektualnytym. Bywają tam też stosowane ordynarne słowa. W pismach tych często reprodukuje się rozmaite fragmenty wyjęte wprost z pism hitlerowskich a także portrety prominentów III Rzeszy, hasła i emblematy nazistowskie. Czytelnik może tam również znaleźć szereg haseł i napisów w języku niemieckim, wizerunki żołnierzy Wehrmachtu czy SS. Pisma te są więc dowodem na uzależnienie się ich twórców od tradycji III Rzeszy i treści przez nią propagowanych. Z poziomu zamieszczanych tam artykułów wynika jasno, ze możliwości intelektualne ich autorów są niezwykle mizerne, a ich zdolności twórcze żadne. Należy sądzić, iż są oni zafascynowani siłą fizyczną III Rzeszy a przede wszystkim jej militaryzmem, który przemawia do wyobraźni niewyrobionych intelektualnie osób czyniąc z nich, jak określają ich niektórzy spośród samych narodowych socjalistów „germanofilami” . Nie wykluczone, że trudności z nawiązaniem słownego kontaktu z narodowymi socjalistami biorą się także i z tego powodu, że ich możliwości werbalizacji własnych poglądów są znikome a czynnik emocjonalny przysłania inne uniemożliwiając jakąkolwiek dyskusję. Całe zjawisko infiltracji polskiego nurtu narodowosocjalistycznego przez inspiracje płynące z zagranicy ze strony tamtejszego neonazizmu stanowi oczywiście margines życia ideowo-politycznego w Polsce. Można by je zlekceważyć ze względu na jego niewielki zasięg i nicość intelektualną. Ale czy byłaby to postawa słuszna? Wydaje się, że stanowczo nie! Zastanawiająca jest emisja do Polski rozmaitych rekwizytów subkultury neonazistowskiej, haseł wyrażanych najczęściej w języku niemieckim, hitlerowskich emblematów oraz różnych treści pochwalnych pod adresem III Rzeszy i jej przywódców z Adolfem Hitlerem na czele. Warto też tu dodać, co wiadome jest autorowi, że rozmaici współcześni zbieracze i miłośnicy dawnych mundurów i broni w naszym kraju mało interesują się polskimi zabytkami tego gatunku natomiast uwagę swoją kierują ku niemieckim. Wszystko to razem daje wiele do myślenia i podsuwa przypuszczenie, iż takie preferencje części współczesnych młodych Polaków są pochodną kryzysu polskiej tożsamości narodowej, jaki zauważały rozmaite środowiska w latach dziewięćdziesiątych XX wieku . Dlatego należy stanąć na stanowisku, ze sygnalizowany tu problem jest ważny i wart nagłośnienia ponad to co podają w formie sensacyjnej, niektóre polskojęzyczne gazety, o wystąpieniach różnych „neofaszystów”, na ogół mijając się z rzetelną wiedzą na ten temat.
Współcześni narodowi socjaliści w Polsce o orientacji „filogermańskiej” z lekceważeniem odnoszą się do dawnych przedwojennych polskich narodowych socjalistów z lat II Rzeczypospolitej. Wspominają ich jako zjawisko już inne od nich samych a nawet trącące myszką . Nawet narodowo-socjalistyczne pismo „Securius” wychodzące na przełomie XX i XXI w., mieniące się być głosem narodowych socjalistów o odcieniu słowiańskim i polskim i krytykujące „filogermanizm” innych grup, ozdabia swoje strony rycinami płaskorzeźb hitlerowskiego rzeźbiarza Arno Braeckera . Czytelnik może tam zaobserwować paradoksalne zjawisko. Obok artykułów opowiadających o walkach Słowian Połabskich z Niemcami i sugestii powrotu na te tereny utracone przez Słowiańszczyznę umieszczane są hitlerowskie rekwizyty. Czyżby to miało znaczyć, że pewien margines młodzieży w Polsce czerpie natchnienie ze strony niemieckiej duchowości i to w dodatku z jej skrajnego wydania nawet i w takich wypadkach gdy pod względem politycznym zajmuje stanowiska o wymowie antyniemieckiej.
Natomiast pisma narodowo-socjalistyczne o zabarwieniu „filogermańskim” już bez obsłonek emitują wiele ironicznych i złośliwych uwag pod adresem polskiego tradycyjnego patriotyzmu i polskiej historii. Bez wątpienia jest to forma negacji polskości w sensie duchowym i przejaw wypierania jej przez inny jej typ, który znacznie lepiej jest wyrażany przez współczesny międzynarodowy neonazizm.
Brak możliwości przeprowadzenia badań o charakterze socjologicznym polskich narodowych socjalistów bardzo utrudnia pogłębienie tematu i pełne rozeznanie w sytuacji. Negacja szeroko rozumianego polonizmu nie jest sprawą nową. Do jej przejawów jeszcze w latach II Rzeczypospolitej można również zaliczyć np. działalność neopogańskiej grupy Zadrugi, która dokonała skrajnej krytyki polskiej duchowości, negując prawie całą polską tradycję. Osobnej refleksji naukowej wymaga też nie udawanie się w latach międzywojnia asymilacji nie tylko Ukraińców stosunkowo dobrze uświadomionych narodowo, ale i pozostających pod tym względem w tyle Białorusinów –obywateli polskich, a po wojnie tzw. autochtonów, z których dzisiaj duża część wybrała opcję niemiecką. Wobec powyższego śmiem wysunąć tezę, że współczesny narodowy socjalizm o odcieniu „filogermańskim” charakteryzujący się skrajnym prymitywizmem i serwilizmem w stosunku do Niemiec hitlerowskich i ich potęgi, chociaż stanowi zjawisko gatunkowo odrębne to jednak mieści się w grupie postaw świadczących o stosunkowo małej sile przyciągania tradycyjnej polskości z punktu widzenie niektórych kategorii ludzi. Dlatego problem należy uznać za poważny i wart dalszych badań. Nie można go skwitować stwierdzeniem, że dotyczy on tylko efemerycznych grupek, które można pominąć i przejść do porządku dziennego nad ich intelektualną nicością i prostactwem.
O ile przedwojenni narodowi socjaliści w Polsce nie odwoływali się do nazistowskich pism teoretycznych a w niektórych odłamach chętnie cytowali encykliki papieskie, to współcześni zachowują się już inaczej. Liczącymi się dla nich teoretykami są np.: David Myatt , autor programowej broszury Narodowy Socjalizm – zasady i ideały, David Lane , autor publikacji Prawo życia oraz Andrew McDonald, autor Dzienników Turnera. Chociaż autorzy ci przynależą do świata anglosaskiego, to jednak ich pronazistowskie poglądy nie budzą najmniejszych wątpliwości. Dlatego też można ich zakwalifikować jako ideologów wzmacniających orientację „filogermańską”. Tezę tę uzasadnimy jeszcze poniżej.
Część polskich działaczy narodowosocjalistycznych utrzymuje również kontakty zagraniczne, między innymi z NSDAP/AO – organizacją założoną w 1972 r. , mającą swoją siedzibę w USA w mieście Lincoln i zajmującą się propagowaniem ideologii nazistowskiej. Litery AO są skrótem od niemieckich słów „Auslands und Aufbauorganisation”. Organizacja ta ma charakter międzynarodowy i służy „promowaniu idei narodowosocjalistycznych wśród białych nacji“ . Jej przywódcą był Gerhard Lauck, aresztowany w Danii 20 III 1995 r., a następnie przekazany Niemcom i skazany na 4 lata więzienia za przesyłanie nazistowskich materiałów do Niemiec . Później organizacją kierował Michael Strom. NSDAP/AO prowadzi wysyłkową sprzedaż czasopism, broszur, informatorów i ulotek w języku angielskim i niemieckim. W latach 90. XX w. sponsorowała też programy ideologiczne w 10 stacjach TV. Wydawała również miesięcznik „New Order” w 10 językach . Jak informuje zin o tytule „Wehrwolf” z lutego 1996 r. pismo to miało także ukazywać się w języku polskim. Członkowie i aktywiści NSDAP/AO według tego samego źródła są rozrzuceni przeważnie po Europie ale występują i w innych częściach świata. O charakterze tej organizacji świadczy np. artykuł kreślący sylwetkę Hitlera zgodnie z tym, co sądzi na jego temat drugi przywódca NSDAP/AO, M. Strom. Führer jest tam przedstawiony bardzo pozytywnie, podobnie jak i III Rzesza. Bardzo wymowne są też tytuły sprzedawanych przez NSDAP/AO książek, np.: The true story of Waffem SS, Auschwitz – truth of lies czy SS ideology. Jak informuje inne wydawane w Polsce pisemko narodowo socjalistyczne „Aryan Pride” w artykule poświęconym w całości NSDAP/AO, organizacja ta „różni się, oczywiście, od NSDAP z lat 30-tych., gdyż „tamta walczyła za Niemcy, ta zaś walczy o każdy aryjski zakątek na ziemi” . Fragment ten ma sugerować międzynarodowy charakter współczesnego narodowego socjalizmu. Za taki uznają go też liczni przedstawiciele tej formacji ideologicznej w III RP. Ich poglądy kształtuje przecież także propaganda NSDAP/AO, a w jej obrębie również „Biuletyn NS. Organ NSDAP/AO – polska edycja internetowa”. Informuje on nie tylko o międzynarodowych wydarzeniach w życiu neonazistów, ale i przekazuje inne informacje, które w sposób oczywisty wpływają na polskich narodowych socjalistów o orientacji niesłowiańskiej, czego potwierdzenie można znaleźć w wydawanych przez nich pismach.
Powróćmy jeszcze do poglądów D. Myatta . Już ze wstępu wymienionej wyżej publikacji jego autorstwa dowiadujemy się: „Głównym zadaniem tej broszury jest wprowadzenie do światopoglądu idei stworzonej przez Adolfa Hitlera i znanej jako Narodowy Socjalizm. [...] Narodowosocjalistyczne Niemcy były par excellence wcieleniem prawdziwego europejskiego etosu, ducha naszej zachodniej cywilizacji. Narodowosocjalistyczne Niemcy wyrażały psyche Aryjczyka jak żadne inne społeczeństwo od czasów Greków i Rzymian. Były ucieleśnieniem tych wszystkich cnót i ideałów, które czyniły ze starożytnej Grecji i Rzymu społeczeństwa ucywilizowane” . Słowa te są nad wyraz jednoznaczne. Zacytujmy więc jeszcze inne wypowiedzi D. Myatta. Pisze on: „Jako Narodowy Socjalista jestem lojalny wobec narodowego socjalizmu i Adolfa Hitlera” . Hitler wraz z całym kręgiem niemieckich narodowych socjalistów jawią się Myattowi jako ludzie „nieustannie oczerniani i pomawiani, ukazywani jako wrogowie cywilizacji” . Kontynuując swoje wywody, stwierdza, iż „na jakąkolwiek formę zewnętrznej i politycznej walki się zdecydujemy, wewnętrzną inspirację zawsze stanowić musi narodowy socjalizm i Adolf Hitler” . „Dzięki Adolfowi Hitlerowi znamy nasze przeznaczenie [...], dokładnie wiemy, o co i z kim walczymy” . Myatt podkreśla znaczenie inspiracji „płynącej z bohaterstwa narodowych socjalistów w czasie wielkiej wojny o aryjską supremację” . (Chodzi tu o II wojnę światową wywołaną przez hitlerowskie Niemcy). Wyraża płomienną apoteozę Hitlera, gdyż ten „przywrócił nam naszą szlachetną wizję, [...] dał nam siłę do marzeń, do dążenia do wielkości, tworzenia nowych cywilizacji i podejmowania kolejnych wyzwań” .
Przejdźmy teraz do zasad głoszonych w broszurze D. Myatta i do jego wizji narodowego socjalizmu. Pierwszy rozdział pt. Podstawowe zasady Narodowego Socjalizmu zaczyna się stwierdzeniem: „Narodowy Socjalizm jest światopoglądem i filozofią życia” . Już na początku broszury D. Myatta pojawia się problem rasy. „Rasa – jak pisze – jest objawieniem naturalnego porządku – tego, jak przebiega ewolucja, jak przejawia się działanie natury lub boga/ bogów na ziemi” . Tak więc „mieszanie ras – niszczenie tego, nad czym ewolucja (Natura) pracowała przez tysiąclecia” jest skrajną głupotą, „zuchwalstwem wobec bogów, [...] aktem absurdalnego buntu wobec praw natury” . Skutkiem ma być upadek cywilizacji, a nawet wyginięcie rasy aryjskiej. Rozdział drugi pt. Inżyniera społeczna i syjonistyczna władza rysuje wizję działania sił wrogich „naturalnemu porządkowi” (oczywiście w rozumieniu narodowych socjalistów). Siły te dążą do zniszczenia „zdrowych założeń cywilizacji europejskiej i wychowania Europejczyków w myśl swoich zasad”. Prowadzą one działalność w formie „utajonej rewolucji społecznej” , czemu służą „różne abstrakcyjne idee” mające na uwadze dobro całej ludzkości . W stosunku do przeciwników tych idei stosuje się terror . W ten sposób rodzić się ma idea społeczeństwa wielorasowego, postrzeganego jako konieczność z moralnego punktu widzenia . Myatt, charakteryzując wrogie siły zwalczające – jak sądzi – zdrowe zasady cywilizacji, mówi o „marksistowsko-liberalnej utopii polegającej na wierze, iż jednostki są w pełni zdeterminowane przez środowisko i społeczeństwo, w którym żyją, a więc mogą być pod każdym względem równe, pod warunkiem, że stworzy się im jednakowe warunki” .
Nowe doktryny zdołały już, według Myatta, dogłębnie przekształcić zachodnie społeczeństwa, doprowadzając je do degradacji. Z imperialnych i ekspansjonistycznych zmieniły się one w konsumpcyjne i zmaterializowane, marzące o pokoju, równości i oparte na systemie demokracji. Doszło więc do przekształcenia etosu społeczeństw zachodnich: heroicznego zdobywcę i odkrywcę zastąpił „bezbarwny profesjonalny polityk” bądź ograniczający pragnienia do utrzymania swojego statusu materialnego „ojciec rodziny” . Dla Myatta konkluzja płynąca z powyższej diagnozy jest jednoznaczna: społeczeństwa zachodnie zostały osłabione, robią wrażenie chorych, co wróży koniec Aryjczyków i upadek ich cywilizacji . Myatt pisze: „Gdy zanika rozpęd, impet cywilizacji – pragnienie odkryć i ekspansji – wkraczają elementy obce tej cywilizacji, pełne zazdrości o materialne osiągnięcia, na które złożyły się wysiłek i walka przedstawicieli danej cywilizacji. Wkraczają one, przystosowując się, by w końcu przejąć kontrolę” . Słychać tu echa współczesnego konfliktu cywilizacji opisywanego co prawda w zupełnie innym duchu przez Huntingtona . U Myatta występuje on w formie wysoce zideologizowanej i skojarzonej z założeniami hitleryzmu, który zostaje tu podciągnięty do roli obrońcy cywilizacji europejskiej. Jest to rażąca mistyfikacja, którą będą powielać również i polscy narodowi socjaliści o proniemieckiej orientacji.
W wywodach Myatta pojawia się też problem stosunku narodowego socjalizmu do chrześcijaństwa. Etos „prawdziwej” cywilizacji „został – jak pisze Myatt – początkowo zniekształcony, a następnie usunięty. Nieprzypadkowo został on zastąpiony etosem opartym głównie na chrześcijańskim światopoglądzie, który dogłębnie przekształcił wszystkie zachodnie społeczeństwa. Chrześcijaństwo bowiem, pozbawione swojej teologicznej otoczki i pogańskich zapożyczeń, jest przede wszystkim utopijną doktryną marksistowsko-liberalną, przeciwnikiem par exellence etyki i podejścia do życia wojownika. Z kolei właśnie owa etyka i życiowa droga wojownika stanowi prawdziwy etos cywilizacji Zachodu, a nie, jak wielu utrzymuje, chrześcijaństwo. Chrześcijańskie wartości i ideały są przekleństwem dla szlachetnego ducha zdobywcy każdej, nie tylko zachodniej, cywilizacji” .
Powyższy cytat był potrzebny w tym miejscu, aby wyraźnie pokazać dwubiegunowość systemu wartości wyznawanego przez Myatta i innych, podobnych mu, narodowych socjalistów. Po jednej stronie postawiony jest tu etos wojowniczy, nazywany też etosem Thora (od imienia germańskiego boga), a na drugim biegunie umieszczono zespół wartości ogólnie odczuwanych jako humanistyczne. Klamrą spinającą te ostatnie jest demokracja.
O wrogich sobie doktrynach określających nowy etos Myatt pisze tak: „Czym więc są owe doktryny? Są one z gruntu marksistowskie, głoszą prymat środowiska nad wychowaniem, rasową równość, bogactwa materialne przedkładają ponad rasową tożsamość [...] materialistyczną utopię podziału dóbr i ogólnoludzkie braterstwo, interes pospólstwa i miernoty w miejsce dążenia do doskonałości i elitaryzmu. Przede wszystkim jednak zwiastują materialistyczne zbawienie dla całej ludzkości, które osiągnięte ma zostać poprzez rekonstrukcję jednostek i społeczeństwa. Prezentują więc one postawę marksistowską (nawet jeśli ich zwolennicy nie dostrzegają w nich wpływów marksizmu), będącą całkowitym zaprzeczeniem zachodniego etosu wojownika.
Wszystkie te doktryny (należy do nich bez wątpienia chrześcijaństwo oraz różnorodne formy liberalizmu i marksistowskiego socjalizmu) sprzeczne są z etosem naszej własnej cywilizacji. Ów etos nazwać można etosem prometejskim. [...] Jest on etosem wojownika [...]” .
Owe „złowieszcze” doktryny – „od chrześcijaństwa przez marksizm aż po antropologię społeczną” – to, według innego fragmentu broszury Myatta, „wytwory żydowskie” . Tu padają nazwiska: Durkheim, Mauss, Lévi-Strauss, Baas, Benedict czy Freud. Działalność tych ludzi doprowadziła do „kastracji ducha Zachodu” . Na tle tak zarysowanego procesu przemian duchowości europejskiej epizod III Rzeszy jawi się Myattowi (podobnie jak innym powojennym neonazistom z różnych krajów) jako zdrowy bunt przeciwko postępującemu upadkowi, który należy zahamować. W ramach takiej koncepcji holocaust zostaje uznany za kłamstwo , mające tylko skompromitować „zbawienny” odruch, jakim była III Rzesza. Także jej wszelkie inne zbrodnie są przemilczane. Na ten ostatni problem będą usiłowali podobnie reagować występujący w Polsce współcześni adepci narodowego socjalizmu o orientacji „filogermanskiej”.
Mayatt zajmuje postawę bezkompromisową. Zapowiada „śmiertelny konflikt dwóch przeciwstawnych światopoglądów – syjonistycznego i narodowo-socjalistycznego” . Pod pierwszą nazwą kryją się, jak można się łatwo domyślać, wszystkie znienawidzone przez niego idee, ruchy, ustroje, religie oraz cechy kultury, „kompromis – jak pisze – jest nie osiągalny, możliwe jest tylko zwycięstwo którejś ze stron” . Według Mayatta „przeznaczeniem Zachodu jest zwycięstwo narodowego socjalizmu, utworzenie przez Aryjczyków świadomych własnego etosu, aryjskiego państwa lub federacji państw kierujących się dobrem Aryjczyka. Oznacza to stworzenie aryjskiego imperium, realizacji idei tysiącletniej rzeszy, któaby była materialnym wyrazem etosu Thora, a więc kontynuowałaby ekspansję poszerzając swe granice” .
Mniej więcej na tym wyczerpuje się w istocie nie skomplikowana wizja rzeczywistości i odczyt sensu dziejów dokonany przez Mayatta. Miejsce Hitlera jest w tej wizji jednoznacznie określone a III Rzesza niemiecka służy za natchnienie i drogowskaz. Tak przysposobiona koncepcja narodowo socjalistyczna znalazła zwolenników również i w Polsce i to na obszarze całego kraju. Bynajmniej nie stała się domeną tylko środowisk „autochtonicznych”, zdawałoby się bardziej otwartych na wpływy ze strony Niemiec . Współcześni narodowi socjaliści na ogół niechętnie więc patrzą na zbytnie podkreślanie istniejących odrębności narodowych. Często eksponują nadrzędność rasy białej (aryjskiej) wobec interesów narodowych. Hołdując tej ogólnej tendencji, różnie jednak rozkładają akcenty. Współczesny ruch narodowo socjalistyczny na świecie zasadniczo stoi na stanowisku prymatu wartości rasy białej i głosi potrzebę jedności wszystkich przynależnych do niej ludzi. Obecną sytuację cywilizacyjną ocenia jako groźną, bo zapowiadającą zmierzch białych i ich znaczenia w świecie. W ten sposób zarysowuje się coś na kształt nowej ideologii międzynarodowej, która z niechęcią musi patrzyć na historyczne przeciwieństwa i konflikty międzynarodowe. Będące ekspozyturą NSDAP/AO i wydawane w Polsce pismo „Phoenix” wręcz potępia nacjonalizm i głosi - „najważniejszym jest Aryjczyk” . Podobne ujęcie tematu obserwujemy na łamach „Żelaznego Krzyża”, który informuje czytelnika: „Przez lata wpajano w nas najgłupszą rzecz, jaka istnieje, to jest szowinistyczny nacjonalizm, przez który toczyły się wojny między Białymi Narodami” . Obawa przed kładzeniem zbytniego nacisku na rolę własnego narodu i preferencje dla rasy białej jako większej zbiorowości są widoczne w bardzo wielu pismach narodowosocjalistycznych we współczesnej Polsce . Ta nowa „międzynarodówka” funkcjonuje w wyobraźni jej zwolenników jakby na tle tradycji III Rzeszy, traktowanej jako prekursor właściwego kierunku. Tu jednak poglądy współczesnych narodowych socjalistów wydają się być dość zróżnicowane: obserwujemy więc różny stopień zapożyczeń ze spuścizny Niemiec hitlerowskich. W takiej sytuacji najlepiej posłużyć się szeregiem cytatów, które umożliwią czytelnikowi wyrobienie sobie własnego poglądu na opisywane zagadnienie.
Niektórzy spośród narodowych socjalistów działających w Polsce przekonują: „Nie jest to niemiecki narodowy socjalizm, który przegrał wojnę sześćdziesiąt lat temu, a my nie jesteśmy niemieckimi narodowymi socjalistami. Wraz z czasem pewien etos uległ rozwinięciu, z pomocą Bogów parł do przodu. [...] Nie jest to również narodowy socjalizm, który gloryfikuje jakiś z aryjskich narodów. Wierzymy, iż nasze zwycięstwo jest możliwe tylko przy współpracy braci z całego świata” .Inne z pism pt. „Odwet” uderza w podobne tony. Czytamy tam: „Jedyną szansą na zwycięstwo jest współpraca wszystkich ludzi na całym świecie. Musimy odrzucić to, co nas dzieli, a co w gruncie rzeczy jest nieistotne i sztucznie wyolbrzymiane przez żydostwo, a skupić się na tym, co nas łączy. Są to wspólne aryjskie korzenie, wspólny europejski dorobek cywilizacyjno-kulturowy oraz wspólne zagrożenie ze strony żydowskiego okupanta. Tylko stając ramię przy ramieniu, aryjskie narody Europy będą mogły oprzeć się zalewowi czarnego i żółtego motłochu oraz skutecznie zwalczać wewnętrzne zagrożenie ze strony żydo-masonerii” .
Podkreślanie wspólnoty aryjskiej i jej nadrzędności w stosunku do wspólnot narodowych oraz określanie nacjonalizmu mianem wymysłu żydowskiego nie jest rzadkością w pismach współczesnych narodowych socjalistów. Jednakże niektóre z nich akcentują też sens zachowania odrębności narodowych, które w stanie ustabilizowanym (tj. bez tendencji do rozrostu jednych kosztem drugich) powinny trwać, nie zakłócając pożądanej harmonii pomiędzy wszystkimi Aryjczykami. W kontekście tego właśnie zagadnienia bywa też przedstawiana ocena II wojny światowej. Ton niektórych wypowiedzi szczególnie razi swoją stylistyką oraz stawianiem znaku równości pomiędzy walczącymi wówczas stronami. Jeden z autorów pisze: „II wojna światowa była jedną z największych tragedii, jakie dotknęły białą rasę. Brat stanął przeciw bratu w imię urojonej wyższości jednych Europejczyków nad innymi. Konsekwencją tamtej wojny jest dzisiejsza sytuacja naszej rasy – rozpowszechnienie się żydostwa oraz kolorowych hord zagrażających biologicznym podstawom istnienia Białego Człowieka” . Dalej ten sam autor wyraża żal z minimalnych – jak pisze – rozmiarów „współpracy polsko-niemieckiej” w czasie wojny .
Uporczywe głoszenie hasła nadrzędności rasy białej w kontekście nienawiści do systemu demokratycznego i związanych z nim wartości oraz przeświadczenie o dziejowej roli III Rzeszy jako rzekomego prekursora pożądanego przez współczesnych narodowych socjalistów kierunku rozwoju ludzkości musi, co zauważano już wyżej, prostą drogą prowadzić do zajmowania pozycji „filogermańskich”. Niektórzy autorzy artykułów publikowanych w analizowanych tu pismach sami zwracają uwagę na taki rozwój ideologii narodowosocjalistycznej . Jeden z nich, pisząc recenzję nowego, uznanego za germanofilskie, pisma z kręgu narodowego socjalizmu pt. „Młot”, wręcz stwierdza: „Miło widzieć, że szeregi ‘germanofili’ wciąż rosną i że jest nas wciąż więcej”. I dodaje z przekąsem: „Panowie słowianofile zastanówcie się nad sobą, [...] czy to wszystko nie jest aby jedną wielką farsą?” . W zdaniach tego typu pobrzmiewa wzgarda dla Słowian i Polaków oraz polskości. Takie wypowiedzi są świadectwem mentalnej germanizacji ich autorów.
Bardzo charakterystyczne – a zarazem budzące głęboki sprzeciw – są też komentarze dotyczące oporu Polski przeciwko agresji niemieckiej w czasie II wojny światowej. Oto niektóre z nich: „Dziś historycy wciskają nam do głów fakty dotyczące zbrodni hitlerowskich na narodzie polskim. Fakty te są bezsprzeczne. Lecz tak naprawdę, co sprawiło, że napierająca z Zachodu armia tak okrutnie obeszła się z polską ludnością? Sprawiło to odwieczne prawo wojny i złość, zwykła ludzka wściekłość i chęć zemsty za brak zrozumienia dla tak ważnych idei. Nie rozumiem tego. Przecież to żydostwo obejmujące przed wojną władzę doprowadziło do tego, że wielu niewinnych Polaków musiało zginąć. To żydzi uparcie odrzucali wszelkie propozycje Hitlera. Ja jako Polak nie mam dziś żadnych pretensji – ani nie kryję w sercu żadnych zawiści – do Aryjskich braci z Niemiec za ich czyny dokonane na terenie Polski podczas ostatniej wojny. [...] Niemcy chcieli stworzyć nową Europę Białego Człowieka. Niestety to się – jak wszyscy wiemy – nie udało. Nie udało się to z wielu przyczyn, ale między innymi sprawiła to nasza własna buta i zacofanie myślowe”. Ten kuriozalny artykuł kończy okrzyk: „Sieg Heil Biali Bracia” . Taki oburzający sposób interpretowania historii nie jest bynajmniej odosobniony w analizowanych tu pismach narodowych socjalistów – „germanofili”. Można powiedzieć, że odwrotnie jest on typowy.
Inny z autorów wyraża przekonanie o stosowności niemieckiego postulatu podporządkowania się przez Polskę III Rzeszy w 1939 r. . Obydwaj autorzy celują w wasalnym stosunku do hitlerowskich Niemiec, które traktują jako godnego szacunku ewentualnego partnera.
Wypowiedzi dotyczących nazistowskich Niemiec o choćby częściowo krytycznym zabarwieniu w podobnych pismach jest znacznie mniej. Wśród tych ostatnich można odnotować i taką: „Wbrew temu, co dzisiaj głosi narodowy socjalizm, Hitler był ucieleśnieniem niemieckiego nacjonalizmu, i logiczną konsekwencją logicznej myśli politycznej Niemiec” . Większość narodowych socjalistów, może z wyjątkiem środowiska pisma „Securiusa”, nie dostrzega jednak takich „subtelności”, dając tym samym dowód wyraźnego kompleksu niższości w stosunku do Niemiec. Towarzyszy temu drastyczne naginanie historii i totalne niedokształcenie. Całość cechuje daleko posunięty serwilizm.
Obok bardziej konkretnych wypowiedzi z gatunku cytowanych powyżej do przejawów tendencji germanofilskiej należy zaliczyć także widoczną w tekstach fascynację osobistościami oraz organizacją i praktyką nazizmu, a także jego siłą i techniką. W tej kategorii na pierwszym miejscu należy wymienić liczne artykuły poświęcone osobom Adolfa Hitlera oraz Rudolfa Hessa. I tak na przykład wydawane w Tychach pismo „Phoenix” określane jako „pismo młodzieży narodowosocjalistycznej wydawane w walce za prawdę” na okładce numeru piątego umieszcza portret Hitlera. Czytelnik może się tam dowiedzieć, iż „Adolf Hitler był bez wątpienia największym ze wszystkich przywódców. Pokazał nam swoją wizję spokojnego i sprawiedliwego świata opartego na założeniach narodowosocjalistycznych” .
Także i inne pisma narodowosocjalistyczne publikują artykuły o Hitlerze oraz jego portrety, nieraz nawet po kilka w jednym numerze . Cytowane są listy kierowane do Hitlera , wspomnienia o jego dokonaniach malarskich , a nawet program NSDAP . Inną ulubioną i często pokazywaną postacią jest Rudolf Hess. Jeden z anonimowych autorów nazywa go „ostatnim sprawiedliwym”, wysuwając tezę o zamordowaniu go przez aliantów w więzieniu w Spandau . Inny patetycznie mówi o nim: „symbol wierności” . Pismo „Narew 88” pisze o Rudolfie Hessie jako rzekomym rzeczniku porozumienia pomiędzy walczącymi ze sobą w czasie II wojny światowej „białymi” potęgami: „Na zawsze pozostanie w pamięci narodowych socjalistów całego świata (…) w równym stopniu polskich” .
Innym tematem podejmowanym we współczesnych pismach narodowosocjalistycznych jest SS. Jak wynika z tekstów publikowanych na ten temat, organizacja ta dość silnie oddziałuje na wyobraźnię współczesnych polskich narodowych socjalistów o orientacji filogermańskiej. Na pytanie, kim byli Waffen-SS, odpowiada pismo „Duma” w artykule o takim właśnie tytule. Esesmani jawią się tam jako bojownicy Europy i obrońcy przed inwazją ze Wschodu, honorowi, bohaterscy, solidarni i szlachetni . Wzmiankowany już „Młot” celebruje temat z innej strony. Jeden z artykułów bezkrytycznie opisuje stosowane w SS pełne okrucieństwa metody wychowawcze . Fragment jest wart zacytowania, gdyż pokazuje, jakim wzorcom hołdują adepci współczesnego narodowego socjalizmu w Polsce o orientacji „filogermańskiej”:
„Od pierwszych dni nauki trwały próby fizycznej i moralnej wytrzymałości inicjowanych. Do ćwiczeń fizycznych należała na przykład walka z psami bojowymi. Kandydat do przyszłych godności miał przez 12 minut walczyć gołymi rękami i, jeśli wierzyć pogłoskom, zdarzało się, że to psy odstępowały porażone dzikością człowieka. Próba czołgów polegała na tym, że rząd pojazdów zbliżał się na gąsienicach do uczniów ze ściśle odmierzoną prędkością. Każdy z nich miał saperkę i 80 sekund na to, by wykopać płaski okop, w którym mógł się ukryć i przeczekać przejazd. Próba kończyła się śmiercią dla jednego procenta uczestników, a uciekinierów rozstrzeliwano na miejscu. Próba granatu, o której wspomina wielu historyków, odbywała się w bunkrze, za betonową przegrodą chroniącą komisję egzaminacyjną. Jeden z członków wręczał uczniowi, ubranemu w żelazny hełm, granat, który uczeń po odbezpieczeniu umieszczał na szczycie hełmu. Jeżeli granat eksplodował na hełmie, zdający wychodził z próby ogłuszony, ale zwycięski. Jeżeli spadał i wybuchał pod nogami ucznia, kandydat zostawał kaleką, a SS było zobowiązane wypłacać mu dożywotnią pensję. Odrzucenie lub kopnięcie spadającego granatu równało się z usunięciem z szeregów SS. Zupełnie innego rodzaju odporność sprawdzała próba kota, w czasie której za pomocą trzymanego w prawym ręku lancetu miał wyjąć oczy trzymanego w lewej ręce żywego kota. Miało się to odbyć bez uśmiercania zwierzęcia i bez uszkodzenia jego oczu” .
Tego rodzaju teksty są podawane czytelnikom bez komentarzy jako opisy wydarzeń pozytywnych i aprobowanych. W takiej formie nie mogą być one inaczej traktowane, jak tylko jako środki propagandowe świadomie stosowane po to, by kształtować odpowiednio brutalne postawy. Poza tym mają one umacniać w czytelnikach fascynację SS, a w konsekwencji – nastawienie „filogermańskie”. Temu ostatniemu celowi służy również zainteresowanie nie niemieckimi formacjami SS. Jak można się domyślać, mają one stanowić pożywkę dla międzynarodowej odmiany współczesnego narodowego socjalizmu, są jednak równocześnie kolejnym przejawem sięgania do spuścizny III Rzeszy jako stale aktualnego wzorca. Wysławiany jest więc Leon Degrell, belgijski faszystowski polityk o nachyleniu głęboko proniemieckim i twórca w roku 1941 dywizji SS Wallonien . Tomasz Borkowski (autor wyjątkowo podpisany swoim nazwiskiem) z nostalgią przypomina: „Pod koniec 1944 r. liczebność Waffen-SS wynosiła ponad 1 milion żołnierzy. Norwegowie, Finowie, Duńczycy, Belgowie, Włosi, Francuzi, Serbowie, Chorwaci, Albańczycy, Holendrzy, Estończycy, Litwini, Węgrzy, Białorusini, Łotysze, a nawet Anglicy i Szwajcarzy dumnie walczyli przeciwko bolszewizmowi” . Natomiast wydawca pisma „Phoenix” wyraża żal, iż „ta formacja była niedostępna dla Polaków”, co nie przeszkadza pisać o niej z podziwem . Pisma narodowosocjalistyczne pielęgnują również wspomnienia o niektórych nie niemieckich jednostkach SS. Są one przedstawiane jako formacje europejskie zasłaniające Europę przed bolszewizmem . Podobne opinie wyrażane są o Wehrwolfie, w którym także walczyli esesmani, rzekomo przekonani o tym, że bronią Polski przed zalewem bolszewickim . W tym samym artykule autor uznaje gest przyznania przez Niemców Polakom praw kombatanckich w czasie powstania warszawskiego za wyraz autentycznej przyjaźni. Za wzór stawiani są też Polacy, a ściślej mówiąc Ślązacy, będący żołnierzami SS, z których wypowiedzi wynika, że byli to ludzie prości, mieszkańcy pogranicza o niejasnym pochodzeniu narodowościowym lub wręcz renegaci . O propagowaniu mitu SS doskonale świadczy też zamieszczony w „Zrywie” tekst piosenki pt. Waffen-SS . Jest ona śpiewana przez jeden z polskich narodowsocjalistycznych zespołów rockowych.
Ważnym komponentem omawianej tu ideologii jest stosunek do problemu religii. W tej dziedzinie występuje zgodność wszystkich odgałęzień narodowych socjalistów - nie akceptują one chrześcijaństwa.
O etycznych założeniach współczesnego narodowego socjalizmu świadczy taka oto wypowiedź zamieszczona w piśmie „Werhwolf”: „Idea walki jest tak stara, jak samo życie, bo życie można zachować tylko dlatego, że jakaś inna istota ginie w walce. [...] W tejże walce zwycięża silniejszy i bardziej dzielny, gdy mniej dzielny i słabszy przegrywa. Walka jest ojcem wszystkiego. Człowiek utrzymuje się przy życiu lub broni się przed zwierzęcym światem nie dzięki humanitarnym zasadom, lecz jedynie dzięki brutalnej walce. [...] Jeżeli nie będziemy walczyć o życie, nigdy nie wygramy o nic walki” . Mamy tu do czynienia z klasycznym darwinizmem społecznym. Jego konsekwencją musiała być walka z religią chrześcijańską i jej etyką. I rzeczywiście walkę taką zapowiadają współczesne pisma narodowosocjalistyczne. Na przykład „Wehrwolf” w innym artykule pisze: „Kościół [...] jak najszybciej powinien zostać usunięty z życia politycznego kraju, powinien zająć marginalne stanowisko wobec narastających problemów, prócz tego ustawicznie musimy osłabiać wpływy kościoła, aż do ostatecznego rozwiązania kwestii chrześcijaństwa w naszym kraju i w Europie” . Pismo to oświadcza również: „Pogaństwo to jedyna forma wiary dla nadchodzącego nowego pokolenia. [...] Polak-katolik nigdy nie istniał. Wszystko, co słowiańskie, nigdy chrześcijańskie” . W tym ostatnim zdaniu można się doszukać parafrazy wypowiedzi poczytnego autora z okresu III Rzeszy, dr. Hompfa, która brzmi: „Kultura, którą posiadamy, nie jest chrześcijańska, a co jest chrześcijańskim, nie jest dla nas kulturą” .
„Werhwolf” podaje też informacje o polityce wyznaniowej Hitlera formalnie wystrzegającej się podejmowania frontalnego ataku na kościoły i religię chrześcijańską, a w rzeczywistości nastawionej jednak na ostateczną z nimi rozprawę po zwycięskiej wojnie. Filozofia Hitlera w tej dziedzinie jest tu podawana jako wzorzec do przemyślenia i akceptacji . Pismo to wyśmiewa chrześcijańskie miłosierdzie , apoteozuje wyniszczającą wojnę jako formę „zbawiennej” selekcji, która odsuwa słabych, czyli – w rozumieniu narodowych socjalistów – ludzi mało wartościowych . Dokonuje się także swoistej krytyki religii chrześcijańskiej, próbując poderwać jej autorytet poprzez przedstawianie jej jako zbioru mitów, często zapożyczanych z zewnątrz . Celowi temu ma również służyć prezentacja „szkodliwości Kościoła katolickiego w Polsce” na przestrzeni wieków. Całości obrazu narodowosocjalistycznego stosunku do religii chrześcijańskiej dopełniają artykuły poświęcone wierzeniom pogańskim , nie tylko Germanów, ale także Celtów i Słowian, lub ruchom neopogańskim. Wskazuje się na Niemcy jako na kraj, gdzie te ostatnie rozwinęły się najszerzej oraz miały ścisłe związki z nazizmem .
Współcześni narodowi socjaliści religię chrześcijańską uznają za twór spreparowany przez Żydów w celu zniewolenia ludów aryjskich. Jak piszą: „Chrześcijaństwo i judaizm są religiami zbieżnymi, bardzo podobnymi w ogólnym przesłaniu” z tą różnicą, że judaizm pozostał religią ekskluzywną, tylko dla Żydów. Religia ta stoi na straży ciągłości istnienia izraelskiego narodu, gdy tymczasem chrześcijaństwo „zaciera odrębności na rzecz ‘błogosławionego’ zjednoczenia wszystkich narodów i ras w jedną miłującą się i bezwolną całość, która będzie łatwo sterowalna”. Taka konstrukcja ma na celu, zdaniem narodowych socjalistów, umożliwienie Żydom „życia kosztem innych, mieszkania nie na swoim, rządzenia obcymi” . Aby uniemożliwić przeprowadzenie rzekomo istniejącego żydowskiego planu, narodowi socjaliści głoszą walkę z judaizmem i chrześcijaństwem . Uznają też Kościół katolicki za instytucję żydowską, która szerząc religijność judeochrześcijańską, zniszczyła i wykoślawiła ducha narodowego, a poprzez swą propagandę miłości dąży także do biologicznego zniszczenia narodu, propagując nieczyste związki między rasami .
Reasumując narodowosocjalistyczne poglądy na temat religii, należy stwierdzić, że brak tu, podobnie jak i w innych dziedzinach, jakiejś precyzyjnej koncepcji. Można przyjąć, że ramy tych sądów wyznacza skrajny darwinizm społeczny oraz wrogie nastawienie do chrześcijaństwa nie tylko jako systemu wierzeń, ale także do głoszonego przez nie systemu etycznego i związanego z nim modelu kultury.
Naczelne miejsce w ideologii narodowych socjalistów wszystkich odcieni (a więc nie tylko „filogermańskich”) zajmuje rasizm . Winni zła są przede wszystkim Żydzi, a potem Cyganie i kolorowi emigranci. Najczęściej nienawiść budzą ci pierwsi. Ideologia narodowosocjalistyczna posługuje się kilkupunktowym schematem w formułowaniu zarzutów w stosunku do Żydów. Są to oskarżenia: 1) o sfałszowanie holocaustu, 2) o spreparowanie religii chrześcijańskiej, 3) o zdradę Polski na rzecz ZSSR, 4) o kreowanie rzeczywistości ekonomiczno-politycznej Polski i świata.
Omawiana ideologia adresowana jest do ludzi wywodzących się z biednych i zaniedbanych warstw społecznych i ma w sobie wiele z populizmu . Narodowy socjalizm pragnie dotrzeć zarówno do mężczyzn, jak i do kobiet. Tym ostatnim poświęcone jest pismo pt. „Bogini Wojny” stawiające sobie za cel: „Wychowanie młodej kobiety do roli, jaką spełnia ona w społeczeństwie jako matka i dawczyni życia, znająca swą wartość jako człowieka równego mężczyźnie, […] stojąca na straży swej rasy, narodu, rodziny, własnego honoru i godności” . Prezentowane środowisko rekrutuje się w ogromnej części z subkultur młodzieżowych, które „zrodziły się z frustracji białej młodzieży z klasy robotniczej […] spychanej przez kapitalizm na boczny tor” . Młodzież ta słabo wyedukowana, niewidząca dla siebie perspektyw we współczesnym świecie czuje się zapomniana, niepotrzebna, wyobcowana. Obserwując otaczającą ją rzeczywistość lansującą modele konsumpcyjnego stylu zachodniego, nie umie się w niej odnaleźć. Nie widzi dla siebie możliwości rozwoju. Na styl jej życia składają się: uliczne bójki, tani alkohol, nisko płatna praca lub jej brak, a także fascynacja brutalną siłą, co u wielu przekształca się w podziw dla hitleryzmu pomieszany z kompleksem niższości. Liderzy ruchu mówią o swoim życiu: „Zajmujemy się wszystkim i niczym. Nauka, praca i bezrobotność. […] Czytamy książki, słuchamy muzyki, spotykamy się na mniejszych lub większych imprezach à la grill, pijemy, leczymy kaca, współżyjemy, gramy w kapeli, bezustannie krytykujemy ekipę rządzącą. Ponadto lejemy osiedlowych ćpunów i unikamy odpowiedzialności karnej za pobicia” .
Tego typu wypowiedzi możemy znaleźć w wielu pismach wydawanych nieoficjalnie przez narodowosocjalistycznych aktywistów. Doskonale obrazują one jałowość życia zwolenników omawianej idei i ciasnotę ich horyzontów. Pod kątem kształtowanej w takim klimacie umysłowości obecnych i potencjalnych wyznawców tej ideologii tworzy się program i lansuje się idee narodowosocjalistyczne, tłumaczy otaczający świat, przedstawia recepty na życie, wytycza się cele.
Współczesne pisma narodowo socjalistyczne wydawane w Polsce właściwie nie reprezentują żadnej myśli politycznej poza jednym elementem. Bez wątpienia wnoszą one nowy pierwiastek, którym jest odrzucenie dotychczasowego, dominującego w Polsce od końca XIX wieku, wypracowanego przez endecję poglądu, iż Niemcy stanowią największe zagrożenie dla Polski. „Filogermański” trend w obrębie nurtu narodowo socjalistycznego we współczesnej Polsce stara się zakwestionować taki sposób myślenia, lansując pogląd o naszej podrzędności w stosunku do zachodniego sąsiada i stosowności otwarcia się na jego wpływy. I na tym polega jego istota oraz zasadza się główna szkodliwość. Być może nurt „filogermański” działa pod wpływem zaplanowanych i wyreżyserowanych inspiracji zagranicznych zainteresowanych w uśpieniu czujności Polaków.
Dla części czytelników niniejszego tekstu może być zaskoczeniem stwierdzenie faktu, iż pod pewnym względem, można mówić o zbieżnościach pomiędzy niektórymi wyżej zasygnalizowanymi zjawiskami, a niektórymi poglądami głoszonymi przez „Gazetę Wyborczą”. Stara się ona bowiem stępić czujność Polaków w stosunku do Niemiec odnosząc się indyferentnie do polskiego interesu narodowego w kontekście zagrożeń niemieckich . Na jej łamach pobrzmiewają tony niekoniecznie zawsze zgodne z polską racją stanu . Polegają one na deprecjonowaniu szacunku dla własnej odrębności narodowej, którą określa się uszczypliwie mianem „plemienności” . Ma to oznaczać niezbyt wysoki status takiej postawy. Wszak „plemienność” to cecha ludów prymitywnych, słabo zaawansowanych w rozwoju cywilizacyjnym. Zbieżność poglądów kolportowanych przez „Gazetę Wyborczą” z niektórymi poglądami narodowych socjalistów, dla niektórych może i zaskakująca, jest jednak faktem. Skrajny liberalizm osłabiając polską tożsamość narodową i zwalczając wyrażające ją tradycje ideowe oraz związanych z nimi ludzi (zjadliwie nazywanych w GW - „prawdziwymi Polakami”) tym samym niechcący ułatwia oddziaływanie poglądów emitowanych przez narodowych socjalistów będących również zajadłymi rewizjonistami w stosunku do tradycyjnie rozumianej polskości, a w szczególności tych, którzy cechują się nastawieniem „filogermańskim”.
Międzynarodowy neonazizm jest ideologią wpasowującą się w epokę, która ma, jak chcą niektórzy zmierzać do zaniku państw narodowych i pewnej dekompozycji odrębności narodowych. Nurt ten jest bardzo swoistą co prawda, odpowiedzią na występujące na świecie tendencje unifikujące, a z drugiej strony stara się wpisać w ogłaszany w ostatnich czasach konflikt cywilizacyjny. Odwołuje się więc nie do narodu jako takiego ale do szerokiej formuły „rasowej” czyli „Aryjczyków”, jako skazanych na konflikt z innymi rasami. Nie poprzestając na takiej konstrukcji ideologicznej tego opiera się na zafałszowanym micie III Rzeszy, uznając ją za swego prekursora. Czerpiąc natchnienie z tego źródła germanizuje też mentalnie pozostających w jego zasięgu zwolenników. Jako tendencja do rozwiązań ponadnarodowych do pewnego stopnia jest zjawiskiem paralelnym do komunizmu oraz do skrajnego liberalizmu. Wszystkie te trzy formacje ideologiczne mają bowiem skłonność do podważania sensu zróżnicowań narodowych, do ich wydatnego ograniczania lub nawet likwidacji.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014