Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumMarzec 30 2020 12:36:34
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Pod pomnikiem Dmowskiego 2
Pod pomnikiem Dmowskiego 2
90 rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego - Warszawa 27.06.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Pius XI - Encyklika Mortalium Animos o popieraniu prawdziwej jedno?ci religii.
PIUS XI

ENCYKLIKA
MORTALIUM ANIMOS

Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i innych Arcypasterzy, którzy ?yj? w zgodzie i ??czno?ci ze Stolic? Apostolsk?, O POPIERANIU PRAWDZIWEJ JEDNO?CI RELIGII.


Czcigodni Bracia,
pozdrowienie Wam i b?ogos?awie?stwo Apostolskie!

Dusz ludzkich mo?e nigdy jeszcze nie przenika?o tak silne pragnienie wzmocnienia i spo?ytkowania ku dobru wspólnemu spo?ecze?stwa ludzkiego tych w?z?ów braterstwa, które nas z powodu jednego i tego samego pochodzenia i tej samej natury jak naj?ci?lej ??cza, jak to, które zauwa?y? mo?emy w?a?nie w naszych czasach. Poniewa? narody nie mog? jeszcze w ca?ej pe?ni cieszy? si? dobrodziejstwami pokoju, poniewa?, przeciwnie, tu i tam od?ywaj? dawne i powstaj? nowe wa?nie, powoduj?ce powstania i wojny domowe, poniewa? nadto nie udaje si? rozwi?za? ca?ego szeregu spraw spornych, dotycz?cych spokoju i dobrobytu narodów, o ile, ci, w których r?ku spoczywa kierownictwo i ster pa?stwa, nie po?wi?caj? si? zgodnie temu zadaniu, ?atwo zrozumie? - tym bardziej, skoro nie ma ró?nicy zda? co do jedno?ci rodzaju ludzkiego - dlaczego tak wiele ludzi pragnie, by w imi? tego braterstwa, które obejmuje wszystkich, rozmaite narody coraz to ?ci?lej si? zespoli?y.

Co? ca?kiem podobnego pragn? pewne ko?a wytworzy? w zakresie porz?dku, ustanowionego przez Chrystusa Pana Nowym Testamentem. Wychodz? z za?o?enia, dla nich nie ulegaj?cego w?tpliwo?ci, ?e bardzo rzadko tylko znajdzie si? cz?owiek, któryby nie mia? w sobie uczucia religijnego, widocznie ?ywi? nadziej?, ?e mimo wszystkie ró?nice zapatrywa? religijnych, nie trudno b?dzie, by ludzie przez wyznawanie nie których zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy ?ycia religijnego w braterstwie si? zjednali. W tym celu urz?dzaj?, zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeci?tnym udzia?em s?uchaczy i zapraszaj? na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez ró?nicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrze?cijan, ba, nawet tych, którzy - niestety - odpadli od Chrystusa, lub te? uporczywie przeciwstawiaj? si? Jego Boskiej naturze i pos?annictwu. Katolicy nie mog? ?adnym paktowaniem pochwali? takich usi?owa?, poniewa? one polegaj? na b??dnym zapatrywaniu, ?e wszystkie religie s? mniej lub wi?cej dobre i chwalebne, o ile, ?e one w równy sposób, chocia? w ró?nej formie, ujawniaj? i wyra?aj? nasz przyrodzony zmys?, który nas poci?ga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko s? w b??dzie i ?udz? si?, lecz odst?puj? równie? od prawdziwej wiary, wypaczaj?c jej poj?cie i wpadaj?c krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, ?e od religii przez Boga nam objawionej, odst?puje zupe?nie ten, ktokolwiek podobne idee i usi?owania popiera.

Nie którzy tym ?atwiej daj? si? uwie?? z?udnym pozorom s?uszno?ci, gdy chodzi o popieranie jedno?ci wszystkich chrze?cijan. Czy? nie jest rzecz? s?uszn? - wci?? si? to powtarza, - ba - nawet obowi?zkiem, by wszyscy, którzy wyznaj? imi? Chrystusa, zaprzestali wzajemnych oskar?e? i raz przecie? po??czyli si? we wspólnej mi?o?ci? Gdy?, któ?by si? o?mieli? powiedzie?, ?e mi?uje Chrystusa, je?li wedle si? swoich nie stara si? urzeczywistni? ?yczenia Chrystusa, który prosi Ojca, by Jego uczniowie byli "jedno" ("unum")?(1). A czy? ten sam Chrystus nie chcia?, by Jego uczniów poznawano po tym, ?e si? wzajemnie mi?uj? i aby tym ró?nili si? od innych: "In hoc cognoscent omnes, quia discipuli mei estis, si dilectionem habueritis ad invicem" (Po tym poznaj? wszyscy, ?e jeste?cie moimi uczniami, je?eli b?dziecie si? wzajemnie mi?owali")?(2). "Oby - tak dodaj? - wszyscy chrze?cijanie byli "jednio"! Mieliby przecie? wi?ksz? mo?no?? przeciwstawia? si? zarazie bezbo?no?ci, która z dnia na dzie? coraz to bardziej si? rozprzestrzenia i coraz to szersze zatacza kr?gi i gotowa obezw?adni? Ewangeli?". W ten i podobny sposób rozwodz? si? ci, których nazywaj? wszechchrze?cijanami (panchristiani). A nie chodzi tu tylko o niezliczone i odosobnione grupy. Przeciwnie, powsta?y ca?e zwi?zki i rozga??zione stowarzyszenia, którymi zazwyczaj kieruj? niekatolicy, chocia? ró?ne wiary wyznaj?cy. Poczynania te o?ywione s? takim zapa?em, ?e zyskuj? niejednokrotnie licznych zwolenników i pod swym sztandarem zgrupowa?y nawet pot??ny zast?p katolików, których zwabi?a nadzieja unii, pojednania chrze?cija?stwa, co przecie? zgodne jest z ?yczeniem ?wi?tej Matki, Ko?cio?a, który wszak niczego bardziej nie pragnie, jak tego, by odwo?a? swe zb??kane dzieci i sprowadzi? je z powrotem do swego grona. W tych n?c?cych i zwodniczych s?owach tkwi jednak z?owrogi b??d, który g??boko rozsadza fundamenty wiary katolickiej.

Poniewa? wi?c sumienie Naszego Urz?du Apostolskiego ka?e Nam nie dopu?ci? do tego, by owczarnia Pana uleg?a zgubnym z?udzeniom, odwo?ujemy si? do Waszej gorliwo?ci, Czcigodni Bracia, by?cie nie omieszkali zwróci? baczn? uwag? na to z?o, ufamy bowiem, ?e przy pomocy s?ów i listów ka?dego z Was ?atwiej do wiernego ludu dotr? i zrozumiane b?d? te zasady i rozwa?ania, które wnet wy?uszczamy. Tak wi?c katolicy dowiedz? si?, co maj? s?dzi? i jak si? maj? zachowa? wobec poczyna?, zmierzaj?cych ku temu, by wszystkich, którzy mieni? si? chrze?cijanami, w jakikolwiek sposób zespoli? w jedn? ca?o??.

Bóg, Stwórca wszystkiego, powo?a? nas do ?ycia w tym celu, by?my Go poznali i umi?owali Go. Nasz Stwórca ma wi?c wszelkie prawo do tego, by?my Mu s?u?yli. Otó? Bóg, kieruje cz?owiekiem, móg? by? poprzesta? na przepisach prawa naturalnego, które w sercu cz?owieka, stwarzaj?c go, wypisa?, i móg? by? dalszy rozwój tego prawa uregulowa? zwyk?y Opatrzno?ci?. Zamiast tego, wola? On da? przepisy, by?my ich s?uchali w ci?gu wieków, mianowicie od pocz?tków rodzaju ludzkiego, a? do przyj?cia i nauczania Jezusa Chrystusa, sam nauczy? cz?owieka przykaza?, które natur?, obdarzony rozumem, obowi?zuj? wobec Niego - Stwórcy: "Multifariam multisque modis olim Deus loquens patribus in Prophetis, novissime, diebus istis locutus est nobis in Filio" (Kilkakrotnie i w rozmaity sposób przemawia? Bóg niegdy? do Ojców przez Proroków, a ostatnio w tych dniach przemawia? do nos przez Syna)(3).

Z tego wynika, ?e ?adna religia nie mo?e by? prawdziwa, prócz tej, która polega na objawionych s?owach Boga. To objawie nie, które rozpocz??o si? z pocz?tkiem rodzaju ludzkiego i kontynuowa?o si? w Starym Testamencie, Jezus Chrystus sam w Nowym Testamencie uko?czy?, to por?cza historia - rzecz? dla ka?dego jasna jest, ?e jest obowi?zkiem cz?owieka bezwarunkowo wierzy? w objawienie Boga i s?ucha? Jego przykaza? bez zastrze?e?: by?my jednak na chwa?? Boga i dla naszego zbawienia mogli obie te rzeczy s?usznie wype?ni?, Jednorodzony Syn Boga ustanowi? na ziemi swój Ko?ció?. A wi?c s?dzimy, ?e ci, którzy mieni? si? chrze?cijanami, nie mog? nie wierzy?, ?e Chrystus ustanowi? Ko?ció? i to jedyny. Gdy jednak dalej pytamy si?, jakiego rodzaju ten Ko?ció? z woli swego Za?o?yciela ma by?, nie wszyscy s? jednego zdania. Wielu np. jest zdania, ?e Ko?ció? Chrystusa nie musi by? widomy) przynajmniej o tyle, ?e nie musi wyst?powa? w formie jednego cia?a wiernych, wyznaj?cych jedn? i t? sam? nauk? i pozostaj?cych pod jednym nauczycielem i jednym kierownikiem. A pod widomym Ko?cio?em nie rozumiej? niczego innego, jak tylko fakt zwi?zku, z?o?onego z rozmaitych chrze?cija?skich wspólnot, cho?by te wspólnoty wyznawa?y ró?ne, albo wzajemnie zwalczaj?ce si? nauki. Ale Chrystus ustanowi? swój Ko?ció? jako spo?eczno??, z istoty swej na zewn?trz widom?, aby pod kierownictwem jednej g?owy(4), przez nauczanie ?ywym s?owem(5), i przez udzielanie Sakramentów, tych ?róde? ?ask niebieskich(6), kontynuowa?a w przysz?o?ci dzie?o odkupienia ludzko?ci. Dlatego to porównywa? go z pa?stwem(7), z domem(8), z owczarni?(9), z trzod?(10). Ten tak cudownie ustanowiony Ko?ció? nie móg? po ?mierci swego Za?o?yciela i Aposto?ów, tych pierwszych pionierów swego rozpowszechnienia, upa?? lub by? obalonym, bo? przecie Jego zadaniem by?o, wszystkich ludzi, bez ró?nicy czasu i przestrzeni doprowadzi? do zbawienia: "Euntes ergo docete omnes gentes" ("Id?cie przeto i nauczajcie wszystkie narody")(11). Czy? wi?c Ko?cio?owi w jego ci?g?ym, nieprzerwanym wype?nianiu swego przeznaczenia mo?e zabrakn?? skutecznej si?y, skoro go przecie? sam Chrystus wci?? wspomaga, On, który uroczy?cie przyobieca?: "Ecce vobiscum sum omnibus diebus, usque ad consumationem saeculi" ("Oto jestem z wami po wszystkie dni, a? do ko?ca ?wiata")?(12). Nie mo?e wi?c by? inaczej, jak tylko, ?e Ko?ció? Chrystusa nie tylko dzisiaj ale i po wsze czasy, istnieje, lecz musi by? z konieczno?ci ten sam, jak by? za czasów Aposto?ów, chyba, ?e kto? powiedzia?by - co nie daj Bo?e - ?e! Chrystus Pan nie sprosta? swym zamiarom, lub te?, ?e pomyli? si? wówczas, gdy zapewnia?, ?e bramy piekie? nigdy go nie zwyci???(13).

W tym miejscu nale?y obja?ni? i usun?? b??dne zapatrywania, na których wspiera si? ca?a podstawa tych spraw i to ró?norodne wspólne d??enie niekatolików ku zjednoczeniu chrze?cija?skich Ko?cio?ów, o czym by?a mowa. Inicjatorzy tej idei prawie wci?? przytaczaj? s?owa Chrystusa: "Ut omnes unum sint... Fiet unum ovile et unus pastor" (Aby wszyscy byli jedno... Jedna niech b?dzie owczarnia i jeden pasterz)(14), ale w ten sposób, jakby te s?owa wyra?a?y "?yczenie i pro?b?, które maj? si? dopiero spe?ni?. S? bowiem zdania, ?e jedno?? wiary i kierownictwa - co jest znamieniem prawdziwego i jednego Ko?cio?a Chrystusa - nigdy poprzednio nie istnia?a i dzisiaj tak?e nie istnieje. Mo?e to wed?ug ich zdania by? wprawdzie ?yczeniem, które mo?e te? kiedy? wspóln? wol? wiernych si? urzeczywistni?, lecz tymczasem - tak s?dz? - jest to tylko pi?knem marzeniem. Mówi? te?, ?e Ko?ció? sam przez si?, ju? ze wzgl?du na sw? natur? rozpada si? na cz??ci, tj. sk?ada si? z wielu odr?bnych ko?cio?ów, czy te? odr?bnych wspólnot, które wprawdzie w kilku zasadniczych punktach nauki s?, zgodne, ale w innych punktach si? ró?ni?. Istniej? one wed?ug ich zdania na równych prawach. Ko?ció? - tak s?dz? - co najwy?ej tylko w okresie od czasów apostolskich a? do soborów powszechnych by? jeden jedyny i zgodny. Mówi?, ?e nale?y wi?c dawne sprawy sporne i ró?nice zda?, które po dzi? dzie? s? ko?ci? niezgody w?ród rodzin chrze?cija?skich, pozostawi? na boku, z innych za? nauk ulepi? i przed?o?y? wspólna regu?? wiary, której wyznawanie zbrata?oby wszystkich i przez co wszyscy czuliby si? bra?mi. Rozmaite za? Ko?cio?y i wspólnoty po po??czeniu si? w ogólny zwi?zek mia?yby mo?no?? przeciwstawi? si? powa?nie i skutecznie naporowi niewiary. Oto, Czcigodni Bracia, ich wspólne zapatrywania. S? zreszt? i tacy, którzy oczywi?cie przyznaj?, ?e protestantyzm zbyt nieopatrznie odrzuci? nie które istotne artyku?y wiary i nie które na wskro? mo?liwe do przyj?cia i cenne obrz?dki zewn?trznego kultu, przy których natomiast Ko?ció? katolicki jeszcze trwa. Dodaj? jednak zaraz, ?e i ten Ko?ció? dzia?aj?c nieprawnie, skazi? pierwotna, wiar? chrze?cija?sk?: do??czy? bowiem nie które artyku?y, których Ewangelia nie zna, a które jej nawet wr?cz si? sprzeciwiaj?. Do nich zaliczaj? na sam przód nauk? o Prymacie, jurysdykcji przyznanej Piotrowi i Jego nast?pcom na Stolicy Rzymskiej. Niektórzy z nich, chocia? nieliczni, chc? w prawdzie przyzna? Biskupowi Rzymskiemu albo pierwsze?stwo honorowe, albo jurysdykcje, albo te? w ogóle jak?? w?adz?, która jednak wyprowadzaj? nie z prawa Boskiego, lecz nie jako z woli wiernych. Inni znowu zgodziliby si? nawet, by Papie? przewodniczy? ich, co prawda, nieco niesamowitym, zjazdom. Je?eli zreszt? spotka? mo?na wielu niekatolików, którzy w pi?knych s?owach g?osz? bratersk? wspólno?? w Chrystusie, to przecie? nie ma ani jednego, któremu przez my?l by przesz?o podda? si? pos?usznie w nauce i kierownictwie Namiestnikowi Jezusa Chrystusa. W mi?dzyczasie o?wiadczaj?, ?e chc? wprawdzie rokowa? z Ko?cio?em Rzymskim, lecz z zastrze?eniem równo?ci wzajemnych praw, to znaczy jako równouprawnieni. Gdyby jednak mogli rokowa?, to bez w?tpienia w rokowaniach d??yliby do takiej umowy, która umo?liwi?aby im trwanie przy tych zapatrywaniach z powodu których b??kaj? si? jeszcze ci?gle poza jedyn? owczarni? Chrystusa.

W tych warunkach oczywi?cie ani Stolica Apostolska nie mo?e uczestniczy? w ich zjazdach, ani te? wolno wiernym zabiera? g?osu lub wspomaga? podobne poczynania. Gdyby to uczynili, przywi?zaliby wag? do fa?szywej religii chrze?cija?skiej, ró?ni?cej si? ca?kowicie od jedynego Ko?cio?a Chrystusa. Czy? mo?emy pozwoli? na to - a by?oby to, rzecz? nies?uszn? i niesprawiedliw?, by prawda, a mianowicie prawda przez Boga objawiona, sta?a si? przedmiotem uk?adów? Chodzi tu o ochron? objawionej prawdy. Jezus Chrystus wys?a? swych Aposto?ów na ca?y ?wiat, by wszystkim narodom g?osili radosn? wie??, i chcia?, by ich uprzednio dla unikni?cia wszelkiego b??du, Duch ?wi?ty wtajemniczy? w ca?? prawd?(15). Czy nauka Aposto?ów zupe?nie zgin??a, lub te? kiedykolwiek zosta?a przy?miona w Ko?ciele, którym rz?dzi i którego chroni sam Bóg? Je?li jednak nasz Zbawiciel wyra?nie ustanowi?, by Jego Ewangelia g?oszona by?a nie tylko za czasów Apostolskich, ale i w przysz?ych czasach, czy?by tre?? wiary mog?a z biegiem stuleci ukszta?towa? si? tak mglisto i nie pewnie, ?e dzisiaj ?cierpie? by trzeba by?o nawet sprzeczne ze sob? zapatrywania? Gdyby si? tak rzecz mia?a, to trzeba by równie? powiedzie?, ?e st?pienie Ducha ?wi?tego na Aposto?ów i ci?g?e przebywanie tego? Ducha ?w. w Ko?ciele, ba - nawet, ?e nauka samego Jezusa Chrystusa od wielu stuleci zatraci?a zupe?nie swa skuteczno?? i sw? warto??. Takie twierdzenie by?oby blu?nierstwem.

W rzeczywisto?ci Jednorodzony Syn Boga poleci? swym Aposto?om, by nauczali wszystkich ludzi, po wtóre wszystkich ludzi zobowi?za?, by z wiar? przyjmowali to wszystko, co im podane b?dzie "a testibus praecrdinatis a Deo" (Przez ?wiadków cci Boga wyznaczonych)(16), a rozkaz swój przypiecz?towa? s?owami: "Qui crediderit et baptizatus fuerit, salvus erit, qui vere non crediderit, condemnabitur" (Kto uwierzy i da si? ochrzci?, zbawion b?dzie, kto jednak nie uwierzy, b?dzie pot?pion)(17). Oba te rozkazy Chrystusa, rozkaz nauczania i rozkaz wierzenia, które musza by? wype?nione dla zbawienia wiecznego, by?yby niezrozumia?e, gdyby Ko?ció? nie wyk?ada? tej nauki w ca?o?ci i jasno i gdyby nie by? wolny od wszelkiego b??du. W tym b??dz? i ci, którzy s?dz?, i? dobro wiary znajduje si? wprawdzie na ziemi, lecz, ?e trzeba go poszukiwa? z takim wysi?kiem w?ród tak g??bokich bada? i rozstrzasa?, i? dla odszukania i spo?ytkowania go nie wystarczy wiek ludzki. Jak gdyby Mi?osierny Bóg przemawia? by? przez Proroków i przez Swego Syna Jedynego po to, aby tylko niewielu i to w latach podesz?ych mog?o przyswoi? sobie przekazane objawienia, a nie po to raczej, by przed?o?y? obowi?zuj?c? nauk? wiary i obyczajów, któr? cz?owiek przez ca?e swe ?ycie ma si? kierowa?.

Zdawa? by si? mog?o, ?e wszechchrze?cijanie (panchristiani), d???c ku po??czeniu wszystkich Ko?cio?ów, zmierzaj? ku wznios?emu celowi, jakim jest pomna?anie mi?o?ci w?ród wszystkich chrze?cijan. Jak?e? jednak by?oby rzecz? mo?liw?, by po zniszczeniu wiary zakwit?a mi?o??. Wszyscy przecie? wiemy, ?e w?a?nie Jan, Aposto? mi?o?ci, który zdaje si?, ?e w swej Ewangelii ods?oni? tajemnice Naj?wi?tszego Serca Jezusowego, a który uczniom swym zwyk? by? wpaja? nowe przykazanie: "Mi?ujcie si? nawzajem", ?e w?a?nie on ostro zabroni? utrzymywa? stosunki z tymi, którzy by nie wyznawali wiary Chrystusa w ca?o?ci i bez uszczerbku: "Si quis venit ad vos et hanc doctrinam non affert, nolite recipere eum in domum, nec Ave ei dixeritis" Je?li do was przyjdzie kto? i nie wniesie z sob? tej nauki, nie przypu??cie go do domu i nie powied?cie: b?d? pozdrowiony)(18). Poniewa? wi?c mi?o?? wspiera si? na fundamencie nietkni?tej i prawdziwej wiary, przeto wiec uczniowie Chrystusa musz? by? przede wszystkim spojeni "w?z?ami jedno?ci wiary. Jak?e? mo?na sobie wyobrazi? chrze?cija?ski "zwi?zek", w którym cz?onkowie, nawet wówczas, gdy chodzi o wiar?, mogliby zachowa? w?asne zdanie, cho?by ono sprzeciwia?o si? zdaniu innych? Jak?e? ci, którzy s? przeciwnego zdania, mogliby nale?e? do jednego i tego samego zwi?zku wiernych? Jak?e? np. nale?e? by mogli do niego ci, którzy temu przecz?? Albo ci, którzy hierarchi? ko?cielna biskupów, ksi??y i ich pomocników uwa?aj? jako przez Boga ustanowion? i ci, którzy twierdz?, ?e wprowadzono j? stopniowo, odpowiednio do potrzeb czasu i miejsca? Jak?e? ci, którzy w Naj?wi?tszym Sakramencie O?tarza z powodu cudownego przeistoczenia chleba i wina w tzw. transsubstancji, czcz? Chrystusa, jako prawdziwie obecnego, i ci, wed?ug zdania których Chrystus obecny jest tylko przez wiar?, lub te? przez znak i si?? Sakramentu? Jak?e? ci, którzy w Eucharystii uznaj? istot? Ofiary i Sakramentu i ci, którzy J? za nic innego nie uwa?aj?, jak tylko za wspomnienie Ostatniej Wieczerzy, lub te? uroczysto?? ku jej pami?ci? Jak?e? ci, którzy za rzecz s?uszn? i zbawienn? uwa?aj?, kornie zwraca? si? do ?wi?tych, panuj?cych z Chrystusem, zw?aszcza do Bogarodzicy Maryi, oraz czcz? ich obrazy i ci, którzy przecz?, by kult ten byt dozwolony, jakoby ubli?a? on czci Jezusa Chrystusa "jedynego po?rednika miedzy Bogiem a lud?mi"(19). Nie wiemy, jaka droga wiedzie z takiej ró?norodno?ci zda? do jedno?ci Ko?cio?a, poniewa? Ko?ció? mo?e przecie? wywodzi? si? tylko z jednej nauki chrze?cija?skiej wiary. Wiemy jednak jak tam ?atwo dochodzi? mo?na do zaniedbania religii, lub do indyferentyzmu, lub te? do modernizmu, której ubolewania godne ofiary nie uwa?aj? prawdy dogmatycznej za absolutn?, lecz za relatywn?, tzn. za zmienn? wed?ug rozmaitych miejscowych i czasowych potrzeb, jakoby ona nie stanowi?a tre?ci niezmiennego objawienia, lecz przystosowywa?a si? do ?ycia ludzkiego. Co si? za? tyczy artyku?ów wiary, to bezwarunkowo nie dozwolona jest ró?nica, która chciano zaprowadzi? mi?dzy tzw. zasadniczymi a nie zasadniczymi punktami wiary, jak gdyby pierwsze z nich musia?y by? uznane przez wszystkich, natomiast te drugie mog?yby pozosta? do swobodnego uznania wiernych. Nadnaturalna cnota wiary ma sw? przyczyn? formaln? w autorytecie objawiaj?cego Boga i nie dopuszcza podobnej ró?nicy. Dlatego wszyscy prawdziwi chrze?cijanie równie wierz? w tajemnic? Przenaj?wi?tszej Trójcy, jak i w Niepokalanie Pocz?cie Bogarodzicy, i z równ? wiar? odnosz? si? do Wcielenia Chrystusa, jak do nieomylno?ci Papie?a Rzymskiego, tak jak j? Sobór Watyka?ski okre?li?. Czy? wiara ich w te przytoczone artyku?y wiary ma by? mniej siln? i pewn? dlatego, ?e Ko?ció? jeden z tych artyku?ów w tym, inny za? w owym, mo?e niedawnym czasie uroczystym dekretem ostatecznie okre?li?? Czy? Bóg ich wszystkich nie objawi?? Chocia? urz?d nauczycielski Ko?cio?a - który wed?ug planu Boga ustanowiony zosta? na ziemi w tym celu, by prawdy objawione utrzymane by?y po wsze czasy nieska?one i ?atwo, a pewnie przedostawa?y si? do wiadomo?ci ludzi - wykonywany jest dzie? w dzie? przez Papie?a i przez pozostaj?cych z Nim w styczno?ci biskupów, to jednak zdaniem tego urz?du jest celowo przyst?powa? w uroczystej formie i w uroczystym dekrecie do okre?lenia pewnych artyku?ów, je?li wyniknie konieczno?? skuteczniejszego przeciwstawienia si? b??dom i atakom innowierców, lub te?, gdy chodzi o to, by w ja?niejszy i g??biej uj?ty sposób wpoi? wiernym pewne punkty nauki ?wi?tej. To nadzwyczajne wykonywanie urz?du nauczycielskiego nie oznacza jednak, by wprowadzano jak?? nowo??. Przez to nie wprowadza si? te? niczego nowego do tej ilo?ci prawd, które zawarte s? domniemanie przynajmniej, w skarbie Objawienia, przekazanym Ko?cio?owi przez Boga. Przez to wyja?nia si? tylko prawdy, które dot?d mog?y w oczach wielu uchodzi? za mgliste, lub te? stwierdza si? prawdy wiary, którym uprzednio ten, czy ów przeoczy?.

Jasn? rzecz? wi?c jest, Czcigodni Bracia, dlaczego Stolica Apostolska swym wiernym nigdy nie pozwala?a, by brali udzia? w zjazdach niekatolickich. Pracy nad jedno?ci? chrze?cijan nie wolno popiera? inaczej, jak tylko dzia?aniem w tym duchu, by odszczepie?cy powrócili na ?ono jedynego, prawdziwego Ko?cio?a Chrystusowego, od którego kiedy?, niestety, odpadli. Powtarzamy, by powrócili do jednego Ko?cio?a Chrystusa, który jest wszystkim widomy i po wsze czasy, z woli Swego Za?o?yciela, pozostanie takim, jakim go On dla zbawienia wszystkich ludzi ustanowi?. Mistyczna Oblubienica Chrystusa przez ca?e wieki pozosta?a bez zmazy i nigdy te? zmazy dozna? nie mo?e. Daje ju? o tym ?wiadectwo Cyprian: "Oblubienica Chrystusa - pisze on - nigdy nie mo?e by? pozbawiona czci. Jest ona nieskalana i czysta. Zna tylko jedno ognisko, ?wi?to?? tylko jednej komnaty przechowuje w czysto?ci"(20). I ten ?wi?ty ?wiadek s?usznie si? dziwi?, jak kto? wierzy? mo?e, "?e ta jedno??, której fundamentem jest niezmienno?? Boga, której spoisto?? por?czona jest tajemnic? niebios, mog?aby by? w Ko?ciele zerwana i rozbita przez wa?? poró?nionych ludzi"(21). Skoro to mistyczne cia?o Chrystusa, Ko?ció?, jedno jest,(22) spojone i z??czone jak cia?o fizyczne, bardzo niedorzecznym cz?owiekiem okaza?by si? ten, kto by chcia? twierdzi?, ?e cia?o mistyczne Chrystusa mo?e si? sk?ada? z odr?bnych, od siebie oddzielonych cz?onków. Kto wi?c nie jest z Ko?cio?em z??czony, ten nie mo?e by? Jego cz?onkiem i nie ma ??czno?ci z g?ow?.- Chrystusem. W tym jednym Ko?ciele Chrystusa jest i pozostanie tylko ten, kto uznaje autorytet i w?adz? Piotra i jego prawnych nast?pców, s?uchaj?c i przyjmuj?c j?. Czy? Rzymskiemu Papie?owi, najwy?szemu Pasterzowi dusz, nie podporz?dkowali si? przodkowie tych, którzy zapl?tali si? w b??dne nauki Focjusza i tzw. reformatorów? Synowie opu?cili - niestety - dom ojcowski, lecz dom si? nie rozpad? i nie zgin??, gdy? w nieustannej pomocy Boga ma sw? ostoj?. Niechaj?e powróc? do wspólnego Ojca, który ich przyjmie z ca?? mi?o?ci?, nie pomn?c na krzywdy, jakie wyrz?dzili poprzednio Stolicy Apostolskiej. Je?li, jak to wci?? powtarzaj?, pragn? z Nami i z naszymi si? po??czy?, dlaczego? nie powracaj? jak naj?pieszniej do Ko?cio?a, "tej Matki i Mistrzyni wszystkich wierz?cych w Chrystusa?"(23). Niechaj us?ysz?, co mówi Laktancjusz: "Tylko... katolicki Ko?ció? - wola on - przestrzega prawdziwej wiary. On jest ?wi?tyni? Boga. Kto do niego nie wst?pi, lub go opuszcza, ten zda?a od nadziei ?ycia i zbawienia"(24).

Do Stolicy Apostolskiej ustanowionej w tym mie?cie, któr? Ksi???ta Aposto?ów, Piotr i Pawe?, krwi? sw? u?wi?cili, do Stolicy Apostolskiej, powiadamy, do korzenia i Matki Ko?cio?a katolickiego niechaj zbli?? si? synowie od??czeni, nie w tej my?li i nadziei, ?e Ko?ció? Boga ?ywego, ten filar i podpora prawdy"(25) po?wi?ci czysto?? wiary i cierpie? b?dzie ich b??dy, lecz po to, by odda? si? w opiek? Jego urz?du nauczycielskiego i Jego kierownictwa. Oby Nam dane by?o to szcz??cie, którego nie doczeka?o si? wielu z Naszych poprzedników, by?my mogli z ojcowsk? mi?o?ci? u?ciska? synów, nad których od??czeniem si? z powodu nieszcz?snego rozbratu g??boko ubolewamy. Oby Bóg, nasz Zbawiciel, który chce, by wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy"(26) nas wys?ucha?, tak, jak Go gor?co b?agamy, by zechcia? w Swej dobroci przywo?a? wszystkich b??dz?cych do jedno?ci Ko?cio?a. W tej wa?nej i donios?ej sprawie prosimy o wstawiennictwo Naj?wi?tszej Dziewicy Maryi, Matki ?aski Bo?ej, Zwyci??czyni wszystkich herezji i Wspomo?enia Wiernych i wzywamy wszystkich chrze?cijan, by si? do Niej modlili, aby Ona przez swe wstawiennictwo da?a Nam doczeka? si? jak najpr?dzej tego upragnionego dnia, w którym ludzie pójd? za g?osem Jej Boskiego Syna i "zachowaj? jedno?? ducha w?z?em pokoju"(27).

Wiecie, Czcigodni Bracia, jak bardzo tego pragniemy i niechaj si? o tym Nasi synowie dowiedz?, nie tylko katolicy, lecz tak?e ci, co si? od Nas od??czyli. Je?li w kornej modlitwie b?aga? b?d? o ?wiat?o Nieba, to z pewno?ci? poznaj? jedyny prawdziwy Ko?ció? Jezusa Chrystusa i wst?pi? do Niego, ??cz?c si? z Nami w doskona?ej mi?o?ci. W tej nadziei na znak ?aski Bo?ej i w dowód Naszej ojcowskiej przychylno?ci udzielamy Wam, Czcigodni Bracia, Waszemu duchowie?stwu i ludowi z serca Naszego b?ogos?awie?stwa Apostolskiego.

Dan w Rzymie, u ?w. Piotra, 6 stycznia, w uroczysto?? Zjawienia si? Pana Naszego, Jezusa Chrystusa, w roku 1928, w szóstym roku Naszego Pontyfikatu.

PIUS PP. XI


Przypisy:

1. Jan. 17, 21.

2. Jan. 13, 35.

3. Hbr. 1,1 nast.

4. Mat. 16, 18 nast. ?uk. 22, 32. Jan. 21, 15 - 17

5. Mk. 16,15

6. Jan. 3, 3, 6, 48 - 59, 20, 22 cfr. Mat. 18. 16.

7. Mat. 13.

8. Cf. Mat. 16,18.

9. Jan 21, 15 - 17.

10. Jan 21, 15 - 17.

11. Mat. 28, 19.

12. Mat. 28, 20.

13. Mat. 16, 18.

14. Jan. 17, 21, 10, 16.

15. Jan. 16, 13.

16. Dz. 10, 41.

17. Mark. 16, 16.

18. II Jan. 10.

19. Cf. 1 Tym. 2, 3.

20. De cath. Ecclesi? unitate 6.

21. Ibidem.

22. 1 Kor. 12, 12.

23. Conc. Lateran. IV, c. 5.

24. Divin. Instit. 4, 30, 11 - 12.

25. I Tym. 3,15.

26. I Tym. 2,4

27. Ef. 4, 3.



?ród?o: Wiadomo?ci Archidiecezjalne Warszawskie, Nr 2, luty 1928, s. 42 - 50.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014