Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 24 2019 05:21:53
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 8
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
51
51
SS-Galizien
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Relatywizm moralności Wiktora Juszczenki.
Śmierć człowieka następuje w bardzo różny sposób. Gdy jest wynikiem choroby, wypadku lub starości – opłakujemy zmarłego. Tragiczną jest śmierć zadana umyślnie człowiekowi przez innego człowieka. Szczególnie tragiczną jest śmierć zadana z motywów politycznych. Bardziej jeszcze tragiczną jest śmierć zadana z powodu przekonań politycznych czy religijnych albo za przynależność narodową ofiary. W takich przypadkach winna nastąpić ocena przyczyny śmierci i ewentualne pociągnięcie winnego do odpowiedzialności karnej. Gdy zadawanie śmierci ma charakter masowy, stanowiący ludobójstwo, wówczas osoby pełniące funkcje publiczne nie mogą nie zająć wobec zbrodni stanowiska.
Tragiczną była śmierć ukraińskiego dziennikarza Georgija Gongadze, którego w dniu 16 września 2000 roku sprawcy porwali sprzed domu, wywieźli samochodem do lasu i tam, po torturach, zamordowali w sposób okrutny, dokonując przy tym dekapitacji. Bowiem G. Gongadze przez publiczne mówienie prawdy o zbrodniczym reżymie prez. L. Kuczmy stał się niewygodny dla panującej na Ukrainie elity, która przez pięć lat nie dopuszczała do ujawnienia przyczyn i okoliczności śmierci dziennikarza.

Stosunek człowieka do faktu i sprawców wszelkiego mordu stanowi świadectwo jego moralności.
W dniu 3 marca 2005 roku prez. Wiktor Juszczenko na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poinformował, że ustalono sprawców mordu na dziennikarzu G. Gongadze. Jednocześnie Wiktor Juszczenko ujawnił swój stosunek do tego mordu, potępiając go i wskazując, że dotychczasowe władze Ukrainy nie sprzyjały ujawnieniu prawdy o nim. Szlachetną jest postawa człowieka potępiającegp mord. Tak postąpił Wiktor Juszczenko, oświadczając przy tym co następuje:

Dla mnie, dla milionów Ukraińców, dla całego narodu plamą był fakt, że w najnowszej historii Ukrainy nadal pozostają nieujawnione okoliczności szeregu głośnych spraw, takich jak zabójstwo Hetmana, Giji Gongadze, Aleksandrowa, Wiaczesława Czornowoła ... Dla mnie ujawnienie tych spraw jest sensem mego prezydenckiego życia ... Ustalenie okoliczności zabójstwa Giji Gongadze jest moim osobistym politycznym, moralnym, ludzkim zobowiązaniem, jak też zobowiązaniem mojej ekipy wobec Łesi Gongadze, wobec kraju, wobec wspólnoty międzynarodowej ... Osobiście zapoznałem się z okolicznościami ostatnich godzin życia Giji Gongadze. To była straszna śmierć ...
Mnie jest trudno uwierzyć, że w tym tysiącleciu ... można kierować się taką złością, taką nienawiścią, takim barbarzyńskim postępowianiem wobec swoich współobywateli ... Okolicznoiści tgo mordu w ciągu czterech i pół roku nie zostały ujawniane, nastąpiło to w ciągu zaledwie kilku tygodni przez nowe władze ... poprzednie władze nie miały woli politycznej w ujawnieniu tej zbrodni ... poprzednia władza stanowiła przykrycie dla morderców...
Teraz już mogę powiedzieć swoim dzieciom – kto i jak zamordował Giję Gongadze ... Schylam dziś głowę przed Łesią Gongadze. Po raz drugi schylam przed nią głowę po tym, jak zapoznałem się z materiałami co do ostatnich godzin życia jej syna. To była zbrodnia, jakiej nie dopuszczani się nawet w średniowieczu.

Po przeczytaniu powyższego można by dojść do wniosku, że Wiktor Juszczenko jest przepełniony humanizmem najszlachetniejszego wzorca. Tylko naśladować jego postępowanie. Bowiem każdy uczciwy człowiek, w każdym czasie i w każdym miejscu powinien potępiać zbrodnie. Z oświadczenia W. Juszczenki wynika, że to on, że jego ekipa, "nowa władza Ukrainy" doprowadziła do ujawnienia okolliczności opisywanego mordu. W swym oświadczeniu W. Juszczenko ani słowem nie wspomniał o tym, że gdyby nie Mykoła Melnyczneko i Ołeksandr Moroz (o których niżej), sprawa zabójstwa G. Gongadze prawdopodobnie dawno "przyschłaby", nikt by o niej dziś nie wspominał. Fakt pominięcia zasług dwóch wspomnianych wyżej dwóch osób nie dodaje splendoru W. Juszczence, świadczy o formacie jego moralności. Tymczasem fakty z innych okresów życia Wiktora Juszczenki, jego stosunek do innych zbrodni, nie potwierdza pozytywnej oceny co do jego moralności. Posłużmy się faktami. Georgij Gongadze został porwany we wrześniu 2000 roku i bezpośrednio po porwaniu zamordowany w sposób szczególnie drastyczny. Istnieją podstawy do twierdzednia, że był on torturowany celem wymuszenia ujawnienia nazwiska osoby, która dostarczała mu informacji o machinacjach na wielką skalę, dokonywanych przy współudziałe osób z otoczenia prezydenta L. Kuczmy, a następnie został uduszony i po odcięciu głowy zwłoki podpalono. Wszystko po to, by uniemożliwić identyfikację zwłok po ich ewentualnym odnalezeniu. W tym czasie (od grudnia 1999 do kwietnia 2001 roku) Wiktor Juszczenko był premierem Rządu Ukrainy! Informacje o porwaniu G. Gongadze były jawne. Dwa miesiące po śmierci G. Gongadze, 28 listopada 2000 r., a więc w czasie, gdy Wiktor Juszczenko był jeszcze (do kwietnia 2001 r.) premierem, Ołeksandr Moroz, powołując się na tajne zapisy majora Mykoły Melnyczenki, z trybuny Rady Najwyższej Ukrainy oskarżył prezydenta Leonida Kuczmę o zlecenie zabójstwa Georgija Gongadze. Po tym fakcie, śledząc rozwój wydarzeń o wręcz bohaterskim wyczynie M. Melnyczenki i wręcz bohaterskiej postawie Aleksandra Moroza (niewygodnych mordowano!), nie można było nartafić na jakąkowiek informację o zaangażowaniu się w ujawnienie sprawców i zleceniodawców mordu na dziennikarzu G. Gongadze ze strony Wiktora Juszczenki. Obecny prezydent Ukrainy w tym czasie milczał, chociaż był on, powtarzam, premierem Rządu Ukrainy, był na szczytach władzy, należał do władzy, którą w oświadczeniu z 3 marca br. oskarża o uniemożliwianie ujawnienia sprawców mordu i jego przyczyny. W skład rządu wchodziło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy, a więc milicja Ukrainy. Ministrem spraw wewnętrznych w tym czasie był Jurij Krawczenko, ten, który 4 marca 2005 r. o godz. 10:00 miał być przesłuchany w prokuraturze w sprawie mordu na G. Gongadze, ale o godz. 7:15 znaleziony został matrwy z ranami postrzałowymi głowy. O tym ministrze-generale W. Juszczenko w grudniu 2000 roku mówił, że "jest to człowiek oficerskiego honoru. Mogę powiedzieć o nim, jako o ministrze mego rządu, że nie był on ministrem kryminalnym". Jak się ma milcząca postawa W. Juszczenki z roku 2000 i z lat późniejszych co do zabójstwa G. Gongadze, do zarzutu pod adresem "starej władzy" co do uniemożliwiania wykrycia sprawców mordu i do podejrzanej głównej roli gen. Jurija Krawczenki w sprawie tego zabójstwa, do oświadczenia z 3 marca 2005 roku?

Sprawę mordu na dziennikarzu G. Gongadze Wiktor Juszczenko podjął dopiero w toku kampanii wyborczej. Niech ten fakt, w zestawieniu z cytowanymi wyżej wypowiedziami W. Juszczenki, zaświadczy o jego podwójnej moralności: gdy był podległym prez. L. Kuczmie premierem Ukrainy, wówczas milczał o dokonanej na G. Gongadze zbrodni, wykorzystał ją dopiero dla celów politycznych w toku kampanii wyborczej, w której kandydował na prezydenta. Teraz, gdy prezydentem został, wykorzystuje tę zbodnię dla swych celów politycznych.
Od ponad dwudziestu lat badam problemy nacjonalizmu ukraińskiego, nie ustosunkowywałbym się do poruszonej tutaj sprawy podwójnej moralności prez. W. Juszczenki, bowiem jest to przede wszystkim domena obywateli Ukrainy. Podejmuję ten problem w kontekście zamierzenia prez. Wiktora Juszczenki doprowadzenia do uznania OUN-UPA jako formacji, która w okresie II. wojny światowej walczyła o niepodległość Ukrainy. Tego zamiaru W. Juszczenko nie ukrywa. We Lwowie, w dniu 16 lutego br., oświadczył on, że jego rząd podjął rozmowy z weteranami Armii Sowieckiej i przedstawicielami UPA, które mają na celu "pogodzenie" tych dwu radykalnie różnych formacji. W wykonaniu tego stanowiska W. Juszczenki, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej Ukrainy przygotowało już projet ustawy, przewidujący zrównanie uczestników tych formacji w zakresie zaopatrzenia rentowego. Inaczej mówiąc, przez tę, niejako humanitarną ustawę, W. Juszczenko chce doprowadzić do formalnego uznania OUN-UPA jako ukraińskiej formacji zbrojnej, która z pobudek patriotycznych walczyła o Ukrainę.

To stanowisko W. Juszczenki jest następstwem jego wyraźnych sympatii do nacjonalizmu ukraińskiego, będącego ukraińską odmianą faszyzmu. O tym, że nacjonalizm ukraiński jest ukraińską odmianą faszyzmu, W. Juszczenko mógłby się przekonać z opublikowanych przeze mnie "Listów otwartych do Przywództwa OUN Bandery" autorstwa Tarasa Bulby-Borowca. Wystarczyłoby przeczytać to, co ten świadek tragicznych wydarzeń na Wołyniu roku 1943 napisał, a pisał on pod adresm OUN-UPA co następuje:
Wasza "władza" postępuje w terenie nie jak ludowa władza rewolucyjna, a jak zwyczajna banda. Wy, zamiast zwalczać anarchię w kraju, sami ją potęgujecie swym haniebnym postępowaniem, które sprowadza się do barbarzyńskiego mordowania bezbronnych kobiet i dzieci mniejszości narodowych, palenia i rabunku ich mienia, czym ściągacie na naród ukraiński wieczną hańbę ... O co wy walczycie? O Ukrainę, czy o waszą OUN? O Państwo Ukraińskie, czy o dyktaurę w tym państwie? O naród ukraiński, czy tylko o swoją partię? Co wspólnego z ukraińską rewolucją ludową ma banderowskie bezprawie, pobicia, rabunki, mordy, których na co dzień jesteśmy świadkami? Czy na Ukrainie istniała kiedykolwiek taka rewolucyjna organizacja, której własny naród bałby się bardziej, niż najgorszego wroga, a jej członków nazywał nie inaczej, jak tylko "pętlarzami" i "siekiernikami" Czy istniała taka organizacja, która by ... mordowała świadomych Ukraińców gorzej od Gestapo czy NKWD?

W. Juszczenko mówi, że "zapoznał się z okolicznościami ostatnich godzin życia Giji Gongadze". A czy zapoznał się on z metdodami i następstwami działań OUN–UPA? Czy nie wie on, że z rąk tej formacji, którą T. Bulba-Borowiec nazywa faszystowską, ohydną dla narodu ukraińskiego, zginęło co najmniej 200.000 ludzi? Czy nigdy nie doszło do W. Juszczenki, że z rąk OUN-UPA-SB w okresie dwóch tylko lat (1943-1944) śmiercią, często bardziej tragiczną od śmierci G. Gongadze, zginęło co najmniej 120.000 bezbronnej ludności polskiej i w okresie 9 lat (1941-1950) co najmniej 80.000 ludności ukraińskiej? Dziennikarza G. Gongadze ludzie min. J. Krawczenki torturowali celem wydostania od niego informacji, a banderowcy, których W. Juszczenko już nobilituje, torturowali ludność polską z sadyzmu, mającgo korzenie w ideologii nacjonalizmu ukraińskiego. Zany jest fakt zamordowania na pólnocno-wschodnim Wołyniu przez baderowców pochodzącego ze Śląska księdza Ludwika Wrodarczyka. Najpierw go bili w mieszkaniu (przez wiele lat nie można było wywabić śladów krwi na ścianach), następnie wywlekli na mróz, rozebrali d naga, położyli na śniegu na wznak, jeden trzymał za nogi, drugi za ręce, a trzeci rozciął klatkę piersiową księdza i wyjął z niej żywe jeszcze serce. Czy nie słyszał W. Juszczenko o błaganiu siostry-Polki skierowanym do brata-Ukraińca (banderowca): "Petruniu, ne ubywaj mene!" (Piotruniu, nie zabijaj mnie!). Albo o tym, że banderowcy w 1946 roku zamordowali Wiktora Kostenkę ze wsi Potoczyszcze iwano-frankowskiego obwodu za to, że był milicjantem i za to tylko zamordowali też ojca Wiktora – Hryhorija, matkę Rozalię, siostrę Anastazję, ośmioletniego syna Myrosława! A Polaków, od niemowlęcia do starca, mordowali banderowcy "za przynależność narodową"!

Dlaczego W. Juszczenkę nie boli śmierć 200.000 ofiar banderowskich (co najmniej 120.000 ludności polskiej i co najmniej 80.000 ludności ukraińskiej), a zabolała go jedna, i to dopiero teraz, a nie w 2000 roku? Ludzka, zwyczajna moralność nakazywałaby zwiększenie bólu z powodu zadanej przez banderowców śmierci o te 200 tysięcy! O śmierci G. Gongadze W. Juszczenko mówi, że była to straszna śmierć. A śmierć zamordowanych przez banderowców nie była dla niego straszna? W kontekście męczeńskiej śmierci G. Gongadze W. Juszczenko mówi, że mu trudno jest uwierzyć , że w tym tysiącleciu (Juszczenko myli się, mord na G. Gongadze nastąpił w ostatnim roku poprzedniego tysiąclecia) ... ludzie postępują w tak zwierzęcy sposób. A sposób mordowania przez banderowców ludności polskiej i swych ukraińskich przeciwników był, według W. Juszczenki, humanitarny?

Czy opisany tutaj stan upoważnia do szacunku wobec Wiktora Juszczenki, do oceny, że jest on krzyształowy? Wykluczam jego niewiedzę co do faktów. On wie czego dopuściła się OUN-UPA. On studiował w Tarnopolu, on pracował na wsi w obwodzie tarnopolskim. Tam upowcy-banderowcy do dziś szczycą się swoimi "bohaterskimi czynami". On ma żonę banderówkę. W jego otoczeniu znajdują się działacze banderowscy. Wobec śmierci G. Gongadze W. Juszczenko mówi, że sprawa jego ujawnienia jest szczególnym, politycznym, ludzkim i jego osobistym obowiązkiem ... wobec kraju, wobec wspólnoty międzynarodowej. A sprawa mordu ideologiczno-politycznego na co najmniej 200.000 ludzi nie zobowiązuje go do ujawnienia prawdy przed wspólnotą międzynarodową? W. Juszczenko schyla głowę przed matką zamordowanego G. Gonagdze, ale nie schyla głowy przed rodzinami kilkuset tysięcy zamordowanych przez banderowców Polaków i Ukraińców, chociaż była to zbrodnia, jakiej nie dopuszczano się nawet w średniowieczu.

Solidaryzując się z (obecnym) W. Juszczenką w sprawie śmierci G. Gongadze, jakie stanowisko winni zająć Poalcy i Ukraińcy-niebanderowcy wobec jego zamiaru doprowadzenia do uznania OUN-UPA? Czy mogą oni w tej sprawie milczeć? Czy mogą milczeć władze Polski?

Wiktor Juszcznko działa świadomie. On dąży do uznania "bohaterstwa" OUN-UPA-SB. W. Juszczenko, tworząc blok przedwyborczy "Nasza Ukraina", przyjął w jego szeregi OUN Bandery, występującą na Ukrainie pod nazwą Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (KUN), jej "wodza", Jarosławę Stećko, umieścił na jedenastym miejscu swej partyjnej listy wyborczej, umieścił na niej też innych banderowców, w tym Romana Zwarycza, któremu po zwycięstwie w następstwie "pomarańczowej rewolucji" powierzył stanowisko ministra sprawiedliwości. Prezydent W. Juszczenko dekretem powierzył fubkcję wiceministra paliw i energetyki oraz prezesa Państwowej Kompanii "Naftogaz Ukrainy" następcy Jarosławy Stećko, przewodniczącemu (wodzowi) Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (KUN – tzn. OUN Bandery) Ołeksijowi Iwczencę. Czytajcie Polacy z Wołynia i Halicji: ministrem sprawiedliwości Ukrainy został banderowiec Roman Zwarycz, a inny banderowiec kontroluje energetykę Ukrainy! Zwarycz, urodzony w Nowym Jorku w rodzinie banderowskiej, po upadku Związku Sowieckiego pojechał na Ukrainę budować tam "banderowską samostijną" (według określenia T. Bulby-Borowca). Innemu banderowcowi, Wasylowi Czerwonijowi, W. Juszczenko powierzył funkcję gubernatora obwodu wołyńskiego. Kierunki działania W. Juszczenki są czytelne. Mianowany przez niego gubernator Wasyl Czerwonij wyraźnie mówi, że ostatnie zmiany polityczne w kraju są niczym innym, jak wznowieniem przerwanego 60 lat temu łańcucha tradycji władzy ukraińskiej, opartej na źródłach ukraińskich (czytać należy "banderowskich"), że Kłym Sawur chciał tego samego, co i my, to znaczy dzisiejsi banderowcy. Informacja o tych wypowiedziach Wasyla Czerwonija pochodzi w gazety "Wołyń" nr 7 z 18 II 2005 r. i zatytułowana jest "Spy spokijno Druże Komandyre – Twoja sprawa w nadijnych rukach" (Śpij spokojnie Druhu Dowódco – Twoja sprawa znajduje się w pewnych rękach). W rękach banderowców – Romana Zwarycza, Wasyla Czerwonija i im podobnych. Wiktor Juszczenko wobec banderowszczyzny nie pozostaje sam, premier Julia Tymoszenko powiedziała: Wołyń – ziemia ukraińska. OUN i UPA – nasi bohaterowie! Powiedziane to było w kontekście rzezi na ludności polskiej dokonanej przez OUN-UPA w 1943 roku. Jak się to wszystko ma się do moralności W. Juszczenki, który powiedział: ukraińską demokrację staramy się budować na prawdzie, biorąc pod uwagę pamięć każdego człowieka, każdej grupy ... Tolerancja, społeczeństwo obywatelskie, sprzeciw wobec przemocy, ucisku i nacjonalizmu, walka z szowinizmem i antysemityzmem – które, nauczeni tragicznymi doświadczeniami przeszłości, wpisaliśmy do naszych programów politycznych ..,. żaden cel nie usprawiedliwia śmierci niewinnych ludzi – dzieci, kobiet, cywilów. Takie metody walki zawsze i wszędzie muszą być potępione.

Znów piękne słowa, które stoją w rażącej sprzeczności z podejmowanymi przez W. Juszczenkę działaniami. Jak bowiem pogodzić potępienie mordów na bezbronnych dzieciach i kobietach, jakich dopuszczały się formacje OUN-UPA, z włączeniem OUN Bandery do swego bloku wyborczego, ze wsółpracą z "wodzem" banderowców, Jarosławą Stećko, obecnie z Romanem Zwaryczem, Wasylem Czerwonijem i innymi banderowcami.
Porównanie opisanych tutaj faktów stanowi przyczynek do oceny moralności Wiktora Juszczenki; jego "moralność" odpowiada "moralności" w rozumieniu Dmytra Doncowa: "wszysto to jest dobre, co jest dobre dla Ukrainy". O tym "dobru Ukrainy" na dzień dzisejszy rozstrzyga Wiktor Juszczenko.

Wiktor Juszczenko na swej stronie internetowej, na czołowym miejscu, publikuje swe motto: Ja nie mogę być obiektywny wobec Ukrainy, bo ja ją zanadto kocham. Okazuje się, że W. Juszczenko zanadto kocha banderowską Ukrainę, tę, którą poznał w Tarnopolskiem, którą poznał z relacji swej żony-banderówki, od emisariuszy banderowskich zza oceanu. Do poruszonej tutaj sprawy winni ustosunkować siê polscy politycy, którzy poparli "pomarañczową rewolucję".
W końcu trzeba wskazać, że za opisany tutaj stan w dużej mierze winę ponoszą polscy, zajmujący się stosunkami polsko-ukraińskimi, historycy, w większości zatrudnieni w IPN. Poruszone tutaj wywody nie należą do rzędu polityki, jest to problem politologiczny, sygnalizujący sprawę opanowywania władzy na Ukrainie przez ukraińskie elemnty nacjonalistyczne i pronacjonalistyczne. Tego aspektu sprawy nie mogą lekceważyć władze Polski. Ten problem powinien być dostrzeżony przez ukraińskie, humanitarnie myślące, niesprzedajne elity.
Z punktu widzenia ogólnoludzkich i chrześcijańskich wartości, moralności nie można relatywizować. Moralność jest jedna. Dobro jest dobrem, a zło jest złem. Nawet gdy zło pochodzi od współziomków czy współobywateli.

Toronto, 4 marca 2005 r.

Wiktor Poliszczuk
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014