Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 24 2019 05:03:53
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 11
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Na prawo od mundurowych ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski 4
Na prawo od mundurowych ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski 4
VI Dzień Kultury Kresowej w Kędzierzynie-Koźlu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Kryzys na Ukrainie.
Co się na dzień 26 listopada 2004 roku dzieje na Ukrainie? Kto jest za to odpowiedzialny? Jakie skutki może pociągnąć za sobą usiłowanie dokonania przewrotu w państwie?
Jako prawnik i politolog spróbuję odpowiedzieć na te pytania bez gniewu i politycznego zaangażowania, bez emocji, licząc się tylko z prawem i faktami. Liczę się przy tym z tym, że nie wszyscy, zaangażowani emocjonalnie lub politycznie ludzie, pogodzą się z moimi ocenami. Ja, jako prawnik i politolog, w ocenach wydarzeń nie mogę kierować się emocjami, ani też sympatiami politycznymi.
Przede wszystkim trzeba określić - jakie strony występują w trwającym konflikcie? Jest to przede wszystkim tzw. "Nasza Ukraina" z jej prozachodnim liderem Wiktorem Juszczenką, a z drugiej strony struktury władzy Ukrainy, które można nazwać promoskiewskimi. Najpierw o władzy: na niej, w szczególności na prezydencie Kuczmie, ciąży nieudowodniony zarzut natury kryminalnej w postaci zlecenia zabójstwa dziennikarza Georgija Gongadze. Dotychczasowa władza na Ukrainie nie ma charakteru ideologicznego, ona oparta jest o ugrupowania oligarchiczne, a przy tym trzeba powiedzieć, że kapitał ukraiński jest ściśle powiązany z kapitałem rosyjskim. Jest to więc władza o niezupełnie czystej opinii, ale przy tym jest to władza uznana przez prawo międzynarodowe, i dla mnie, prawnika i politologa, tylko to się liczy.
Po drugiej stronie znalazł się Wiktor Juszczenko, polityk wyraźnie proamerykański, który od samego początku zaangażowania politycznego w dużej mierze oparł się na ukraińskich nacjonalistycznych działaczach, szczególnie frakcji banderowskiej. To dzięki niemu szereg banderowskich działaczy stało się członkami Rady Najwyższej Ukrainy. Mnie, który od ponad dwudziestu lat zajmuje się badaniem nacjonalizmu ukraińskiego, szczególnie interesuje problem wpływania nacjonalistów ukraińskich na wydarzenia na Ukrainie. Powiem więc przy tym, że nie tylko Wiktor Juszczenko nobilitował działaczy banderowskich, ale nobilitował ich też prezydent Kuczma, który "wodzowi" OUN Bandery Jarosławie Stećko nadał najwyższy order Ukrainy, zaś rząd Ukrainy z Wiktorem Janukowyczem na czele po jej śmierci wydał zgodę na jej pochowanie na prestiżowym cmentarzu w Kijowie, Bajkowe, odpowiedniku polskich Powązek.
Konflikt trwa, po stronie legalnej władzy Ukrainy stanęła Rosja, prezydent Putin uznał wybór na prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, zaś Zachód opowiedział się po stronie zbuntowanego kandytata na prezydenta Wiktora Juszczenki. Trwa więc polityczna konfrontacja między Zachodem i Rosją. W konflikcie tym znaczącą rolę odgrywają wykorzystywani przez Zachód nacjonaliści ukraińscy.
Jak przedstawia się sytauacja w świetle ustawodawstwa Ukrainy i prawa międzynarodowego?
Ustawa o wyborze prezydenta Ukrainy przewiduje: gdy żaden z kandydatów nie uzyska 50% plus jeden głosów wyborców, to w drugiej turze wyborów zwycięża ten z dwóch kandydatów, który uzyska najwięcej głosów. Głównym organem w zakresie wyborów jest wybrana przez Parlament Centralna Komisja Wyborcza. W przypadku stwierdzonych naruszeń podczas głosowania każdy z kandydatów ma prawo złożenia skargi do Centralnej Komisji Wyborczej w ciągu 24 godzin następujących po zakończeniu głosowania, a także zwrócenia się do Sądu Najwyższego Ukrainy z wnioskiem o anulowanie wyborów. Terenowe Komisje Wyborcze składają się z przedstawicieli różnych opcji politycznych. Tak przeprowadzone wybory doprowadziły do ich II tury, w której wygrał Wiktor Janukowycz, a sztab Wiktora Juszczenki nie zgłosił do Centralnej Komisji Wyborczej ani jednej skargi na naruszenia podczas wyborów. Wiktor Juszczenko przegrał, dopiero 26 listopada, po pięciodniowych ulicznych protestach, jego sztab złożył w Sądzie Najwyższym wniosek, który ma być rozpatrzony 29 listopada. Niewątpliwie były naruszenia prawa w toku głosowania, bez nich chyba żadne wybory na świecie nie obywają się, na wyniki wyborów pozaprawnie wpływała jedna i druga strona. W Toronto też: mimo zakazu propagandy na 24 godziny przed wyborami, ukraińskie programy radiowe i telewizyjne w sobotę, 20 listopada, prowadziły bardzo isntensywną propagandę na korzyść Wiktora Juszczenki, co sam obserwowałem.
W takiej sytuacji Wiktor Juszczenko, który deklaruje swoją demokratyczność, po ogłoszeniu wyników wyborów, wzorem zachodnim, powinien był pogratulować swemu oponentowi zwycięstwa i wyciągnąć z własnej klęski wnioski na przyszłość. Tego Wiktor Juszczenko nie zrobił. On w swej desperacji ogłosił, żę nie uznaje wyników wyborów i wezwał swych zwolenników do wyjścia na ulice Kijowa, sam ogłaszając się prezydentem Ukrainy.
Jak ocenić takie stanowisko Wiktora Juszczenki? Niewątpliwie jako bunt przeciwko obowiązującemu ustawodawstwu Ukrainy i prawu międzynarodowemu. Sytuację można porównać do tego, gdyby cztery lata temu All Gore nie uznał wyników wyborów i wezwał demokratów do wyjścia na ulice Waszyngtonu, gdyby wezwał do nieposłuszeństwa wobec władzy, gdyby jego zwolennicy usiłowali zająć Biały Dom i zajmowali budynki publiczne. Albo gdyby trzy tygodnie temu tak samo postąpił John Kerry. U każdego z nich znalazłoby się nie 200 000, jak u Juszczenki, gotowych pojść na barykady, zwolenników, a miliony. Czy do pomyślenia jest sytuacja, w której rząd Rosji po przgranej All Gore oświadczył, że nie uznaje on wyników wyborów prezydenckich w USA? Czy można sobie wyobrazić sytuację, w której rząd Francji nie uznaje wyników wyborów prezydenta Niemiec, a rząd Niemiec wyników wyborów prezydenta Francji? Prawo międzaynarodowe nie zna instytucji uznawania przez obce państwa wyników wyborów prezydenta.
Oto ilustracja do analogicznej sytuacji: "Podejrzenia o nieprawidłowościach, które mogły mieć wpływ na prawidłowy przebieg niedawnych wyborów prezydenckich w USA będą przedmiotem dochodzenia federalnej instytucji kontrolnej Government Accountability Office (GAO), która zbada warunki bezpieczeństwa i dokładność technik głosowania ... do Komisji Prawnej Izby Reprezentantów wpłynęło ponad 57 tysięcy zawiadomień o drobnych nieprawidłowościach i incydentach podczas wyborów. Pokonany demokratyczny kandydat do prezydentury John Kerry uznał swoją porażkę, ale wezwał do dokładnego zbadania prawidłowości procesu wyborczego".
Pokonany John Kerry wezwał do zbadania procesu wybroczego, zaś pokonany Wiktor Juszczenko wezwał buntu.
Jak się zachował Zachód wobec sytuacji na Ukrainie? Oto w sposób nie mający analogii w dotychczasowej polityce, Sekretarz Stanu USA oświacza, że nie uznaje wyników wyborów na Ukrainie, chociaż jest to wewnętrzna sprawa Ukrainy. Za nim, jak za panią matką, poszły rządy Wielkiej Brytanii, Kanady, Unia Europejska.
Na jakiej to podstawie i dlaczego w sposób absolutnie woluntarystyczny i niedemokratyczny Zachód popiera Wiktora Juszczenkę?
Zachodowi zależy na oderwaniu Ukrainy od Rosji, na podporządkowaniu sobie Ukrainy celem osłabienia Rosji, o wciągnięcie Ukrainy w orbitę polityki amyrykańskiej. Można do tego dążyć, ale w ramach istniejącego ładu w postaci prawa międzynarodowego, które potępia ingerencję w wewnętrzne sprawy innych państw, a bez wątpienia wybory prezydenta państwa to sprawa wewnętrzna państwa. Ta ingetrencja odbywa się w ramach tworzenia przez Stany Zjednoczone jednobiegunowego, narzucanego przez Stany Zjednoczone, ładu na świecie. W ramach tego działania Stanom Zjednoczonym jest bardzo wygodny Wiktor Juszczenko jako prezydent Ukrainy. Od ponad stu lat państwa dążące do wywarcia wpływu na politykę innych państw posługują się tak zwanymi agentami wpływu. Takich agentów instalował Związek Radziecki, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy i inne państwa. Agent wpływu osadzany jest na kilkadziesiąt lat, działa on czasem jako zaprzyjaźniony z będącymi u władzy naukowiec, czesem jako przedsiębiorca, czasem jako filantrop, artysta itp. Wiktor Juszczenko porzucił swoją poślubioną na Ukrainie żonę i wszedł w związek małżeński z obywatelką Stanów Zjednoczonych, byłą mieszkanką Chicago, wychowaną w szeregach banderowskich organizacji młodzieżowych, w "Płaście", Ukrainką Katherine-Clair Czumaczenko, która po ukończeniu studiów pracowała w Departamencie Stanu USA i w innych ważanych instytucjach tego państwa. Inaczej mówiąc, Wiktor Juszczenko ożenił się z banderówką, z którą ma troje, będących obywatelami Stanów Zjednoczonych, dzieci. W ten oczywisty sposób, gdyby Wiktor Juszczenko został prezydentem Ukrainy, to najlepszym dla Stanów Zjednoczonych agentem wpływu na niego okazałaby się jego żona Katherine-Clair. Trzeba przy tym zaznaczyć, że pochodzący z Wielkiej Ukrainy Wiktor Juszczenko studia ekonomiczne ukończył w Tarnopolu, po ich ukończeniu w tarnopolskim obwodzie pracował jako księgowy. Tam on zaraził się nacjonalizmem ukraińskim.
Nie ma podstaw do tego, aby dziwić się Stanom Zjednoczonym, że popierają Wiktora Juszczenkę, ale dziwić musi, że dokonują one tego w sposób brutalny, gwałcąc prawo międzynarodowe, szacunek do tego prawa. A za Stanami Zjednoczonymi, jak powiedziałem, poszły rządy innych państw, poszedł prezydent Aleksander Kwaśniewski, a nawet Sejm Reczypospolitej.
Na czym opiera się poparcie Zachodu dla Wiktora Juszczenki, na czym oparte jest nieuznawanie przez Zachód wyników wyborów II tury? Okazuje się, że na oświadczeniach Wiktora Juszczenki i na opiniach niektórych grup obserwatorów wyborów, których, jak nigdy i nigdzie dotąd, było na Ukrainie około 5 tyś.!! Obok nich działały struktury socjologicznego podliczania wyników wyborów, tzw "Exit pool". W zależności od tego – czy pochodziły one z Zachodu, czy z Rosji i innych postsowieckich państw, ich wyniki różniły się w sposób zasadniczy – jedne wskazywały na wygraną Juszczenki, inne na wygraną Janukowycza. Te wyniki, jako nie mające charakteru prawnego, nie mogą stanowić podstawy do uznawiania czy nieuznawania wyborów. Jedynym upoważnionym do tego organem jest, w wypadku Ukrainy, wybrana przez Radę Najwyższą Ukrainy Centrala Komisja Wyborcza.
Tymczasem na Ukrainę poleciał Lech Wałęsa, który w przemówieniu do buntujących się poprał Wiktora Juszczenkę. Poparcia Juszczence udzielili inni polscy politycy z prawicy i lewicy. Prezydent Kwaśniewski, marionetka w rękach Waszyngtonu, podważył wyniki wyborów na Ukrainie. Wszystko odbywa się tak, jak za czasów Związku Sowieckiego: jak tylko Moskwa nadała sygnał, że trzeba coś lub kogoś potępić, wtedy wszystkie kraje tak zwanego bloku socjalistycznego, bez jakiejkolwiek żenady, potępiały kogo wskazała Moskwa. Są to działania polityczne niskiego gatunku. A. Kwaśniewski okazał się być stronniczy wobec konfliktu i jako taki jego rola jako mediatora jest co najmniej dwuznaczna, wręcz nierzetelna, czego dowodzi fakt, że samolotem prezydenckim, którym on udał się na mediację do Kijowa, dostarczono zwolennikom Juszczenki transport 30 000 egz. "Gazety Wyborczej" wzywającej buntowników do niepoddawania się.
Operowanie przez Wiktora Juszczenkę zarzutami "sfałszowania wyborów" w świetle prawa nie mają uzasadnienia, bowiem taki zarzut należy udowodnić w drodze prawem przewidzianej, a więc w drodze skarg do organów sądowych, a do ich rozstrzygnięcia należy powstrzymać się z działaniami destabilizującymi państwo. Wiktor Juszczenko już w toku kampanii wyborczej posługiwał się niedopuszczalnymi nawet w brudnej polityce chwytami: oksarżył on władze Ukrainy o usiłowanie jego otrucia, czego nie potwierdziły ekspertyzy medyczne biegłych na Ukrainie i w Austrii. W propagandzie przedwyborczej Wiktor Juszczenko posługiwał się niekulturalnymi, wręcz karygodnymi epitetami wobec swego oponenta, nazywając go bandytą. To prawda, że Wiktor Janukowycz jako młodzieniec wdał się w bójkę z rówieśnikami, a że był silniejszy (ma posturę ciężarowca) niektórych z nich poturbował, za co został skazany i karę odbył, po czym, zgodnie z prawem, nastąpiło zatarcie skazania, ale nie był on skazany za czyn z niskich pobudek czy z chęci zysku. W tej sytuacji epitet "bandyta" wobec Janukowycza jest czynem karalnym. Takie postępowanie Juszczenki jest tym bardziej niemoralne, że jego prawą reką w walce o prezydenturę jest jego kandydatka na premiera – Julia Tymoszenko, która na fali przemian ustrojowych na Ukrainie stała się multimilionerką i przeciwko której prokuratura Rosji prowadzi śledztwo o przekupstwo wysokich urzędników rosyjskich w związku z cenami i dostawami ropy naftowej oraz gazu rosyjskiego na Ukrainę i jej tranzyt przez Ukrainę do innych państw.
Działania Wiktora Juszczenki i jego nacjonalistycznego i oligarchicznego otoczenia wyraŹnie wskazują na stosowanie przez niego metod wodzowskich, wzorowanych na ideologii nacjonalizmku ukraińskiego: cel – przejęcie władzy bez oglądania się na interes narodu; posługiwanie się nieuzasadnionymi uogólnieniani, na przykład: "naród jest po mojej stronie", tak jak gdyby "narodem ukraińskim" byli tylko jego zwolennicy. To tak samo jak banderowcy mówili o "narodzie ukraińskim", a sami mordowali ludność ukraińską. Tak jak w OUN, u Juszczenki nie ma alternatyw politycznych: zwycięstwo albo śmierć! On założył, że jeżeli wyniki wyborów będą dla niego niekorzystne, to będzie bunt. To są metody faszystowskie. On nie liczy się z faktami, że popierający Janukowycza wschód i południe Ukrainy dostarczają ponad 80% produktu narodowego, że dla tego regionu Ukrainy zerwanie z Rosją jest nie do przyjęcia, około 80% rodzin na Ukrainie ma swych bliskich krewnych w Rosji. Dla Ukrainy jedynym liczącym się rynkiem zbytu są obszary Rosji, Ukraina jest uzależniona od dostaw nośników energii z Rosji. Te sprawy dla Juszczenki nie są ważne, ważne jest dojście do władzy. Tak też robili banderowcy.
Fakt, że za Juszczenką przegłosowało prawie tyle, co za Janukowycza, wcale nie świadczy, że na Ukrainie aż tylu jest nacjonalistów ukraińskich. Nie, wielu głosowało na niego, słusznie nie mając zaufania do obecnej władzy, w nadziei, że Juszczenko doprowadzi Ukrainę do takiego przynajmniej stanu, jaki jest w Polsce. Ukraińcy z Ukrainy Zachodniej, pracując u polskich noworyszy, postrzegają Polskę jako kraj zamożny, nie wiedzą o sytuacji materialnej większości społeczeństwa, nie odczuwają polskiego bezrobocia, nic nie wiedzą o upadku polskiego przemysłu.
Należy przy tym wszystkim zauważyć, że Kuczma i Janukowycz nie podejmują żadnych konfrontacyjnych kroków, ich argumenetm jest Konstytucja Ukrainy i ustawa o wyborze prezydenta. Prezydent Putin, kierując się wynikami Centralnej Komisji Wyborczej, spokojnie uznał fakty i wezwał państwa zachodnie do niewtrącania się w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Za Putinem gratulacje Janukowyczowi złożyli prezydenci Kazachstanu, Armenii, Uzbekistanu i inni. Stanowisku prezydenta Putina sprzeciwił się przedstawiciel Unii Europejskiej, twierdząc, że ta organizacja nie uznaje wyników wyborów prezydenta Ukrainy, bowiem nie odpowiadały one europejsko-demokratycznym standardom. Skoro takie jest stanowisko Unii Europejskiej, to może ona uznać Ukrainę za państwo niedemokratyczne, nawet zerwać z nią stosunki, ale nie ingerować w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Działania Zachodu wobec wyników wyborów na Ukrainie są bezprecedensowe. W tej sytuacji należy dojść do wniosku, że zetknęły się dwa nurty: nurt stojący na Ukrainie na pozycjach państwa prawa, praworządności, i popierany przez Zachód nurt buntowników. Zobaczymy jaki kierunek zwycięży. Jako prawnik jestem za rozwiązaniem zgodnym z prawem, jestem przeciwko siłowym rozwiązaniom na ulicach miast. Od anarchii do przelewu krwi i dyktatury tylko jeden krok.
Działania popieranego przez Zachód Juszczenki mogą mieć tragiczne dla narodu ukraińskiego, dla Ukrainy jako państwa, następstwa. Przede wszystkim każde rozwiązanie wywołanego przez Wiktora Juszczenkę kryzysu będzie, już jest, dla Ukrainy tragiczne. Przewidywać można takie nastęstwa:
- W najgorszym przypadku może dojść do niekontrolowanej wojny domowej, w następstwie której doszłoby do przelewu krwi. Jest to wariant, który może mieć miejsce wbrew polityce Rosji i Zachodu. Wystarczy jeden nieostrożny (lub prowokacyjny nieodpowiedzialnego osobnika) wystrzał. Trzeba znać psychologię tłumu, żeby przewidzieć następstwa takiego rozwoju wydarzeń. Nie ma też podstaw do przypuszczenia, że Juszczenko świadomie będzie dążyć do siłowego rozwiązania, u niego nie ma na to sił i środków. Ze strony władzy Ukrainy też nie ma oznak do użycia siły.
- Może dojść do podziału Ukrainy na trzy części: zachodonią nacjonalistyczną ze stolicą we Lwowie (przypomnijmy przy tym stanowisko władz Lwowa w sprawie Cmentarza Orląt), wschodnio-południową ze stolicą w Charkowie, która wraz z Krymem zechce przyłączenia się do Rosji, i kadłubową ze stolicą w Kijowie, nic nie znaczącą w skali międzynarodowej, ale która, w konfrontacji z wydarzeniami na Ukrainie Zachodniej, już często nazywanej nowym Księstwem Halickim, będzie ciążyć ku Moskwie. Dla Polski takie rozwiązanie może mieć zgubne następstwa, czego nie widzi ani Lech Wałęsa (od niego wiele nie można wymagać), ani Kwaśniewski, który okazał się być amerykańską marionetką, czego nie chce widzieć mieniący się politologiem polityk Zbigniew Brzeziński. Dziw, że nie widzą takiego zagrożenia dla Polski tacy politycy, jak Buzek, bracia Kaczyńscy, Tusk i inni, którzy, niczym dzieci w przedszkolu, przybierają się w pomarańczowe kolory celem poparcia buntu Juszczenki, a Gieremek pomarańczową kolorystykę przeniósł do Brukseli. Farsa z pomarańczowym kolorem przeradza się w histerię;
- Janukowycz zostanie uznany prezydentem, z tym, że zostanie ustalone, że buntownicy nie poniosą odpowiedzialności. Wtedy Juszczenko wyemigruje do Stanów Zjednoczonych, ale Julia Tymoszenko, mimo wszystko, trafi do więzienia. Nie za udział w buncie, a za, na szeroką skalę prowadzone, malwersacje. Z tym wszystkim narazie pogodzi się Zachód. Chyba o to idzie teraz gra;
- Janukowycz zostaje prezydentem, władze pociągają do odpowiedzialności karnej buntowników za usiłowanie przemocą przejęcia władzy, za opanowywanie budynków, za oszczerstwa itd. Zachód zaprzestanie udzielania pomocy Ukrainie, przez co sam popchnie ją na większe zbliżenie z Rosją i uzależnienie od niej, przez co Ukraina stanie się państwem na wzór Białorusi. - Gdy chodzi o samą Ukrainę, przejęcie władzy przez Juszczenkę doprowadziłoby do ekonomicznego opanowania Ukrainy przez kapitał zachodni, mówiąc w sposób uproszczony: rozszerzyłaby się sieć supermaketów, sklepów "Fast-Food", ale jednocześnie doszłoby do upadku, do wręcz zaniku bardzo mocnego ukraińskiego przemysłu ciężkiego. Odsunięcie się Rosji od Ukrainy pozbawiłoby ją głównego rynku zbytu.
- Wybory II tury mogą być uznane za nieważne i zosatną zarządzone nowe wybory, w których nie będzie mógł startować ani Juszczenko, ani Janukowycz. W takiej sytuacji zacznie się kolejna tura walki o Ukrainę.
Stany Zjednoczone na obecnym etapie nie są zainteresowane w konfrontacji z Rosją, na którą liczą, gdy chodzi o powstrzymywanie islamu z południa Azji, a, być może, też ze wschodu chińskiej ekspansji. To napawa nadzieją, że do zbrojnego starcia na Ukrainie nie dojdzie poczas trwającego kryzysu.
Tak czy inaczej, wszystko, co się odbywa na Ukrainie po II turze wyborów, jest to woda na ukraiński nacjonalistyczny młyn, czego nie widzą polscy politycy.
A poza tym dobrze jest zastanowić się nad pytaniem: kto finasuje cały ten bunt – utrzymanie poza domem kilkustet tysięcy ludzi, ich transport do Kijowa, utratę zarobków itd.? Są to grube miliony. Polską "Solidarność" finansowała Ameryka, wtedy chodziło o obalenie komunizmu. Dziś na Ukrainie sytacja jest inna. Dziś trwa walka o Ukrainę między Rosją, która stoi na gruncie prawa, i Stanami Zjednoczonymi, które finasują bunt przeciwko uznanej przez prawo międzynarodowe władzy.W toku tej walki sprzęgły się ukraińskie siły nacjonalistyczne z amerykańskimi inspiratorami wydarzeń na Ukrainie.
Należy pomyśleć – kto za taki rozwój wydarzeń na Ukrainie będzie ponosić odpowiedzialność polityczną: Rosja, czy Stany Zjednoczone wraz ze swymi politycznymi satelitami, w tym z Polską?

1 grudnia 2004 r.:

W ostanich pięciu dniach nastąpiły niewielkie zmiany w sytuacji na Ukrainie, klincz trwał, nadal trwała blokada gmachów rządowych, ale odbyły się dwa "okrągłe stoły" z udziałem szefa dyplomacji Unii Europejskiej Javiera Solany, prezydentów Polski i Litwy, prezydenta Ukrainy, obu kandydatów na prezydentów Ukrainy, przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy oraz przewodniczącego Dumy Federacji Rosjyskiej. Pierwszy "okrągły stół" nie zmienił sytuacji, nadal trwało obleżęnie budynku Rady Najwyższej, Rządu, Sądu Najwyższego, siedziby Prezydenta w Kijowie i siedziby jego rezydencji w Koncza-Zaspie pod Kijowem, a 30 listopada doszło nawet do powstrzymanego szturmu siedziby Rady Nawyższej Ukrainy. Sąd Najwyższy, i to jest bardzo ważne, rozpatruje spóźnione skargi obu stron na nieprawidłowości w toku wyborów. Zarysowało się kilka projetów rozwiązań kryzysu, są propozycje: a) ponownego przeliczenia głosów w nietkórych obwodach wschodu i zachodu Ukrainy, b) przeliczenia wszystkich głosów z II tury, c) powtórzenia II tury wyborów i d) przeprowadzenia nowycyh wyborów prezydenta, co nastąpiłoby chyba wiosną 2005 toku. Wszystkie te warianty osłabiają pozycje Juszczenki, który stoi na stanowisku bezwzględnego uznania go prezydentem Ukrainy.
W dniu 1 XII 2004 r. "okrągły stół" uzgodnił, że:
- nie do przyjęcia jest stosowanie siły do rozstrzygnięcia politycznego konfliktu;
- opozycja rozblokuje siedziby organów władzy państwowej i stworzy warunki do wykonawania prze nie wszystkich jej funkcji;
- powołana będzie grupa ekspertów celem wniesienia zmian w ustawach niezbędnych do podejmowania decyzji po podjęciu przez Sąd Najwyższy postanowień co do wyborów;
- reforma polityczna skierowana na ograniczenie pełnomocnictw prezydenta dokonana będzie jednocześnie ze zmianami prawa o wyborach. Na tej podstawie utworzony będzie nowy rząd.
- strony konfliktu zobowiązane są uzwględniać zasadę nienaruszalności terytorialnej i jednolitości Ukrainy;
- wszystkie siły polityczne dołożą starań w kierunku normalizacji sytuacji społecznej i ekonomicznej w kraju.
"Okrągły stół" odroczył posiedzenie do czasu podjęcia postanowień przez Sąd Najwyższy w sprawie skarg obu stron. Biorąc pod uwagę fakt, że obie strony dołączyły do skarg po ponad 2 000 dokumentów, wątpliwe jest, aby Sąd Najwyższy sprawę rozstrzygnął w ciągu najbliższych dni, ale ważne jest, że proces wchodzi na drogę rozstrzygnięć prawnych, eleminując działania pozaprawne. Manifestacje są działaniem zgodnym z prawem, ale już blokada, a tym bardziej szturm siedzib władzy – to działania pozaprawne.
W tej sytuacji warto śledzić postępy w realizacji podjętych uzgodnień. Stan na dzień 1 grudnia 2004 r. wskazuje na osłabienie pozycji W. Juszczenki.

3 grudnia 2004 r.:

Po pierwsze – obóz W. Juszczenki nie zdjął blokady siedzib władzy, do siedziby rządu nie wpuszcza się pracowników. Julia Tymoszenko oświadcza, że podpis Juszczenki pod porozumieniem o zdjęciu blokady został złożony przez Juszczenkę bez akceptacji manifestujących, a więc nie rodzi skutków prawnych.
Prez. G.W. Bush oświadczył, że proces wyborczy na Ukrainie powinien odbywać się bez jakiegokolwiek wpływu nań ze strony innych państw. Prezydencji L. Kuczma i W. Putin stsją nastanowisku, że winny odbyć się ponowne wybory prezydenta, a nie powtórzenie II tury. To stanowisko uznać należy za konstruktywne, bowiem powtórzenie wyborów II tury doprowadziłoby do stuacji, w której wybrany prezydent byłby prezydentem jednej tylko połowy Ukrainy. Jednakże Sąd Najwyższy Ukrainy uwzględnił częściowo skargę bloku W. Juszczenki, stwierdzając wypadki naruszenia prawa wyborczego (ale nie wskazując na na fałszowanie wyników wyborów), uchylił ustalenia co do wyników II wyborów i nakazał Centralnej Komisji Wyborczej ponowne ich przeprowadzenie w ciągu trzech tygodni licząc od dnia 5 grudnia 2004 r. Centralna Komisja Wyborcza dostosowała się do postanowienia Sądu Najwyższego i wyznaczyła wybory na dzień 26 grudnia 2004 r. Obaj kandydaci zapowiadają swe zwycięstwo w ponownych wyborach. Postanowienie SN nie przybliża rozwiązania kryzysu, napięcie będzie wzrastać nie tylko do 26 grudnia, ale i po tej dacie bez względu na to, który z kadydatów wygra wybory. Istnieje obawa, że zamiary Zachodu mogą obrócić się przeciwko niemu, bowiem w obecnej sytacji wschód i południe Ukrainy, gdyby wybory wygłał W. Juszczenko, poprzez doprowadzenie do federalnego ustroju Ukrainy, jako pierwszego etapu transformacji ustroju państwowego, w przyszłości może się oderwać od niej i przyłączyć do Rosji.

4 grudnia 2004 r.:

Zarysowała się istotna zmiana w sytuacji: na skutek stanowiska projuszczenkowskich deputowanych, Rada Najwyższa Ukrainy nie zdołała przyjąć pakietu ustaw o zmianie Konstytucji Ukrainy i o zmianach ustawy o wyborach prezydenta. W związku z tym należy się wyjaśnienie: przewodniczący Socjalistycznej Partii Ukrainy (SPU) Aleksander Moroz około pół roku temu wystąpił z wnioskiem o uchwalenie zmian w Konstutucji Ukrainy polegających na przekształceniu dotychczasowego ustroju prezydencko-parlamentarnej republiki, w republikę parlamentarno-prezydencką, z dużymi uprawnieniami parlamentu i premiera i małymi uprawnieniami prezydenta. Inaczej mówiąc - żeby przyszły prezydent Ukrainy w zakresie praw i obowiązków był odpowiednikiem prezydenta Niemiec, a nie, jak dotychczas, odpowiednikiem zakresu władzy prezydenta Rosji czy Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z opracowanymi propozycjami zmian ustrojowych, premiera desygnowałaby Rada Najwyższa Ukrainy i on podległaby tej Radzie, a nie prezydentowi, jak dotychczas. Dotychczas premiera desygnował prezydent i on jest władny odowoływać go. Z proponowaną pzez SPU koncepcją nigdy nie zgadzał się W. Juszczenko, który, w razie wyboru, pragnie mieć pełnię władzy. Przed II turą wyborów, z motywów taktycznych, W. Juszczenko zawarł z A. Morozem porozumienie, w którym godził się na zmianę Konstytucji zgodnie z wnioskiem A. Moroza, jednakże, gdy w następstwie działań mediacyjnych w dniu 4 grudnia doszło do uchwalania proponowanych zmian w Konstytucji, projuszczenkowscy deputowaniu głosowali przeciwko nim. To ich stanowisko A. Moroz określił jako zdradę W. Juszczenki wobec niego.
Za A. Morozem stoi około 5% wyborców. W. Juszczenko nie zgodzi się być prezydentem reprezentacyjnym, a A. Moroz nie odstąpi od warunku zmian w Konstytucji. Jego partia może zadecydować o klęsce W. Juszczenki, gdy jej członkowie będą związani dyscypliną partyjną. Nie jest jednakże wykluczone, że przed ponowaną II turą wyborów SPU da swym czlonkom wolną rękę w wyborach.
Julia Tymoszenko ma nadzieję na porozumienie z A. Morozem, ona nie występuje zdecydowanie przeciwko zmianom w Knstytucji, bo ma nadzieję, że, w wypadku wygranej W. Juszczenki, zostanie premierem w jego rządzie, a więc otrzyma władzę większą, niż W. Juszczenko. To jej stanowisko może ulec zmiane, gdy jej nadzieje na zostanie premierem będą maleć. Wobec impasu, który powstał na skutek stanowiska posłów z bloku W. Juszczenki, przewodniczący Rady Najwyższej zarządził przerwę w obradach na 10 dni, co uniemożliwia dokonanie zmian w ustawach, a miała być w ramach pakietu uchwalona też zmiana w ustawie o wyborach prezydenta. W tej sytuacji nadal trwała blokada budynku Rady Najwyższej, z której buntujący się nie wypuszczali deputowanych, gdy nie mieli oni pomarańczowych wstążeczek, a także gmachu Rady Ministrów, do którego nie wpuszczano pracowników. Trwało więc niespełnianie podpisanych uzgodnień co do zdjęcia blokady.
Ponowne spotkanie "okrągłego" stołu" ma nastąpić 6 grudnia.
Trwa psychoza "pomarańczowego koloru", doszło już do tego, że w Toronto w sklepie z alkoholami jego ukraińscy pracownicy do butelek z wódka przyklejają pomarańczowe kokardki. Pomarańczową kokardę założył były prezydent Czech W. Hawel, wielu posłów w Sejmie Polski i w Parlamencie Europejskim ubrało pomarańczowe szaliki. Zarysowuje się sytuacja, w której rodzi się "pomarańczowa subkultura" w rodzaju zjawiska "szalikowców" w Polsce.
Wbrew powszechnie znanym faktom, prez. A. Kwaśniewski w najnowszym oświadczeniu mówi: "Powinnyśmy zrobić wszystko, aby nie ukształtowało się wrażenie, że trwa międzynarodowa walka o Ukrainę". Tymczasem socjotechnika wydarzeń, a szczególnie sprawa finasowania buntu zwolenników W. Juszczenki, wskazuje wyraźnie, że na Ukrainie trwa finansowana z Zachodu, i z Zachodu kierowana, akcja sprzeciwu, wskazuje na to działalność Fundacji Sorosa (ukr. filia pod nazwą "Widrodżennia") i innych oraz działalność amerykańskiego Ukraińca Adriana Karatnyćkiego, specjalisty od socjotechnologii. Wystarczy też przeczytać co na temat Ukrainy mówi Zb. Brzeziński, który przewiduje w najbliższym czasie podobne do ukraińskiego kryzysy w pozostałych postosowieckich państwach, a także w Rosji.
Ujawniono oficjalnie (oświadczenie rzeczniczki), że W. Juszczenko przerwał pobieranie morfiny, co oznacza, że dotychczas regularnie pobierał ten narkotyk, oznacza to, że dotychczas Juszczenko działał pod wpływem narkotyku.
7 grudnia: W sobotę 4 grudnia odbyło się trzecie spotkanie prezydentów Ukrainy, Polski, Litwy oraz przedstawicieli Unii Europejskiej i Rosji, nie przyniosło ono rzowiązania kryzysu. Impas na Ukrainie trwa. W Radzie Najwyższej, mimo wcześniejszych zapowiedzi, w dalszym ciągu nie pożna uchwalić pakietu ustaw, przede wszystkim dlatego, że blok Juszczenki nie chce zgodzić się na ustawę o ograniczeniu prerogatyw prezydenta Ukrainy, a więc o zmianie ustroju Ukrainy z prezydencko-parlamentarnego na parlamentarno-prezydencki.
Z wypowiedzi prez. L. Kuczmy wynika, że przestaje on popierać W. Janukowycza, który, według niego, powinien zdjąć swą kandydaturę w wyborach, Janukowycz zaś oświadcza, że nie zrezygnuje z kandydowania w wyborach 26 grudnia, wziął urlop w wykonywaniu obowiązków premiera i poświęcił się kampanii wyborczej, mając nadzieję na wygraną. Mimo żądania bloku Juszczenki, L. Kuczma nie zwolnił W. Janukowycza z posady premiera, bowiem, zgodnie z ustawą o wybrorach, w toku kampanii wyborczej, kandydata nie wolno zwalniać z pracy. W. Janukowycz postanowił, że jest kandydatem niezależnym od władzy, aby uwolnić się od kierowanych wobec niej zarzutów. Tak samo postąpił W. Juszczenko jeszcze przed I turą wyborów, aby uniknąć utożsamiania go z postawą nacjonalistów ukraińskich, którzy faktycznie pełnią znaczącą rolę w jego wyborach. Faktycznie jednak zarówno pierwszy, jak i drugi są związani – jeden z władzą, drugi z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym.
"Pomarańczowa" psychoza utrwala się w Kanadzie, speaker telewizji z prowincji Manitoba występuje w torontońskiej telewizji (7.XII, godz. 7:40, kanał 13) w pomarańczowym szaliku. Rząd Kanady wyśle na swój koszt 500 obserwatorów wyborów na Ukrainie, niewątpliwie większość z nich to będą nacjonaliści ukraińscy z opanowanego przez banderowców Kongresu Ukraińców Kanady.
Rada Najwyższa Ukrainy zbierze się ponownie 8 grudnia, bowiem, zgodnie z ustawą, tego zażądało ponad 150 posłów.
W ciągu dwóch-trzech dni SPU podejmie uchwałę co do tego, czy ta partia będzie nadal popierać W. Juszczenkę. A. Moroz, zapytany o W. Juszczenkę, scharakteryzował go jako takiego, który był członkiem obecnej władzy, został od niej odsunięty, a teraz znów się do niej rwie. Problem reformy ustrojowej jest dla A. Moroza najważniejszy. Trzeba przyznać, że propopnowany przez niego ustrój parlamentarno-prezydencki jest bardziej demokratyczny w porównaniu z ustrojem prezydencko-parlamentarnym, w którym ogromna część władzy skupia się w ręku jednego człowieka – prezydenta. Ugrupowanie W. Juszczenki sabotuje dokonanie w tym kieruku zmian w Konstytucji Ukrainy, Juszczenko chce być prezydentem z uprawnieniami autokratycznymi, jak obecnie L. Kuczma.
W. Juszczenko w wywiadzie dla gazety "Sunday Telegraph" oświadczył, że w razie ogłosznia jego przegranej, tłum na jego wezwanie szturmem przejmie władzę. W związku z tym prokurator generalny Ukrainy uprzedził W. Juszczenkę, że ten dopuszcza się czynu karalnego w postaci wzywania do siłowego obalenia władzy.
W. Juszczenko złożył życzenia narodowi żydowskiemu w związku z jego świętem Chanuki, co należy traktować jako ewenement w polityce.
Ciekawostką jest fakt ogłoszenia przez Interpol poszukiwań Julii Tymoszenko, której mojskiewska prokuratura zarzuca przekupstwo w dużych rozmiarach, a także jej męża, poszukiwanego przez ukraińską prokuraturę. Na Ukrainie nie można jej aresztować, bowiem chroni ją imunitet poselski. Jeszcze rano 7 grudnia w internecie można było otworzyć stronę Interpolu o poszukiwaniu Julii Tymoszenko, ale po południu już nie otwierała się ona. Przerwa w poszukiwaniu Julii Tymoszenko przez Interpol została powstrzymana przez czynniki ze Stanów Zjednoczonych. Walka o Ukrainę idzie też w Interpolu i w internecie.
8.XII. Na Ukrainie nastąpił przełom w kryzysie, Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła pakiet ustaw – dokonała zmian w ordynacji wyborczej i zmieniła skład Cedntralnej Komisji Wyborczej, czego domagała się grupa W. Juszczenki, uchwaliła też zmiany w Konstytucji w kierunku przekształcenia ustroju Ukrainy z prezydenecko-parlamentarnego w parlamentarno-prezydencki, czego domagała się frakcja SPU-KPU i do nich dołączyły siły proprezydenckie. Ustawy weszły w życie po ich bezpośrednim podpisaniu przez prez. L. Kuczmę w gmachu parlamentu, to znaczy w dniu 8 XII 2004 r., z tym, że ustawa o zmianach w Konstytucji obowiązywać będzie od dnia 1 IX 2005 r. Od strony formalnej jest to daleko idący kompromis.

Informację o uchwaleniu pakietu ustaw można by zatytułować "Bohaterowie zmęczyli się", ale nie jest wykluczone, że to "zmęczenie" jest tymczasowym kompromisem między Waszyngtonem i Moskwą. W tym kontekście warto przypomnieć pochodzące sprzed kilku dni oświadczenie prez. W. Putina w trakcie wizyty w Indiach, z którego wynika sugestia powstania przeciwległego Stanom Zjednoczonym bieguna w geopolityce w postaci współpracy Rosji, Chin i Indii. Przypomnijmy też, że Indie zaopatrują się w broń produkcji rosyjskiej.
Prezydent Ukrainy z minimalnymi uprawnieniami nie powinien wzbudzać większego zainteresownia ani ze strony Rosji, ani ze strony Stanów Zjednoczonych. Walka o Ukrainę przeniesie się na wybory parlamentarne, bowiem o polityce decydować będzie parlament i kontrolowany przezeń rząd z premierem na czele. W tej konstelacji geopolitycznej nie będzie rozwiązany problem podziału Ukrainy na promoskiewski wshód (i południe) i prozachodni zachód Ukrainy. Niwelowanie różnic politycznych między tymi regionami w dużej mierze zależeć będzie od odsunięcia od wpływów na politykę ukraińskich nacjonalistycznych działaczy, co wydaje się mało prawdopodobne, bowiem na nich Stany Zjednoczone opierają swą politykę wobec Ukrainy. Udział nacjonalistów ukraińskich w wydarzeniach wokół wyborów prezydenta jest znaczny, choć ze względów taktycznych nie jest afiszowany – w czasie demonstracji w Kijowie nie były eksponowane czerwono-czarne banderowskie flagi, co nie mogło być rzeczą przypadku.
Za przyjęciem pakietu ustaw głosowało 402 spośród 442 obecnych deputowanych (posłów). Wstrzymali się od głosu deputowani z bloku Julii Tymoszenko (16 głosów). Z bloku W. Juszczenki "Nasza Ukraina" "za" głosowało 78, wstrzymało się 2, w tym sam Wiktor Juszczenko, czemu on zaprzecza, ale w elektronicznym systemie wyników głosowania nie ma "za" głosu W. Juszczenki. "Za" pakietem ustaw głosowali deputowani: janukowyczowskie "Regiony Ukrainy" – 59, KPU – 58, SDPU (o) – 33, NAPU – 20, SPU – 20, "Jedyna Ukraina" – 19, "Sojuz" – 16, "Trudowa Ukraina" – 16, NDP-PPPU – 16, "Centrum" – 14, "Demokratyczne Inicjatywy" – 14, niezrzeszeni – 38.

Lider bloku Julia Tymoszenko zapowiedziała odwołanie się do Trybunału Konstytucyjnego od uchwalnia zmian w Konstytucji. Między nią i W. Juszczenko nastąpił zgrzyt, nie jest wykluczone, że J. Tymoszenko nazwie W. Juszczenkę "zdrajcą", bowiem na dzień 8 grudnia na polu boju politycznego została ona sama. Jest mało prawdopodobne, żeby ona, wbrew Juszczence, wezwała demonstrantów do pozostania na Placu Niepodległości. Nie wiadomo jak do kompromisu w Radzie Najwyższej ustosunkują się prozachodnia Halicja z jej nacjonalistycznymi strukturami władzy terenowej. Do pozostania demonstrujących na Placu Niepodległości wezwał sam W. Juszczenko.
Mimo uchwalenia pakietu ustaw, nadal trwa oblężenie siedzib rządu i prezydenta Ukrainy, przedstawieciele W. Juszczenki zapwiadają, że taki stan trwać będzie do jego zwycięstwa w wyborach. Obiektywnie jego ewentualne zwycięstwo będzie pyrrusowym zwycięstwem – każdy następny prezydent Ukrainy będzie miał bardzo ograniczoną władzę. Istnieją podstawy do przewidywania, że nawet z tak okrojonymi uprawnieniami prezydenta, W. Juszczenki nie zaakceptuje wschód i południe Ukrainy, a W. Janukowycza zachód Ukrainy. W przypadku wygranej W. Juszczenki wschód i południe Ukrainy, nie idąc na Kijów, nie idąc w ślady metod stosowanych przez W. Juszczenkę, mogą doprowadzić do oderwania się od Ukrainy. Byłby to skutek przeciwny do zamierzonego przez Zachód.
Do wyborów pozostało ponad dwa tygodnie, nie wiadomo za którym kandydatem opowie się SPU, ten problem ma być rozstrzygnięty na posiedzenie Rady Politycznej tej partii w dniu 9 grudnia, ale wobec zgody Juszczenki na zmiany w Konstytucji, ta partia prawdopodobnie głosować będzie za nim.
Na tle wydarzeń związanych z wyborami prezydenta Ukrainy warto wskazać na polityczną ślepotę większości polskich elit politycznych (i nie tylko ich), które w toku tych wyborów wystąpiły po stronie i wespól z ukraińskimi strukturami nacjonalistycznymi działającymi na Ukrainie, w Polsce i na Zachodzie. Nacjonalizm ukraiński, który jest ukraińską odmianą faszyzmu i którego struktury dopuściły się zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej, który nadal rości pretensje do 19.500 km² terytorium Polski, w żadnym wypadku, w żadnych okolicznościach, nawet w toku walki o demokrację, nie powinien być partnerem polskich elit politycznych. Współdziałaniu z mordercą sprzeciwia się natura. Nie wolno stawać w jednym szeregu z eksponentami ludobójczego ruchu. Są progi, których przekraczać nie wolno. Prócz powiedzianego wyżej, w razie wygranej W. Juszczenki z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się uznania przez nowe władze Ukrainy OUN-UPA za stronę walczącą w II wojnie światowej, a więc jako tę, która nie dopuściła się zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej (co najmniej 120.000 ofiar) i ludności ukraińskiej (co najmniej 80.000 ofiar). Taka będzie cena poparcia W. Juszczenki przez polskie elity polityczne, przez Episkopat Polski, przez polskie uniwersytety, przez polską lewicę i prawicę polityczną. Ukraina jako państwo nigdy nie zagrażała Polsce, ale Ukraina jako państwo nacjonalistyczne będzie jej zagrażać i to niezależnie od obecnych mocodawców nacjonalizmu ukraińskiego, tak jak niezależnie od Niemiec, a nawet wbrew nim, w 1943 roku OUN Bandery przystąpiła do czystki etnicznej ludności polskiej na Wołyniu i w 1944 roku poszerzyła ją na tereny Halicji.
10.XII. Ugrupownie Juszczenki skierowuje swój wysiłek na agitację we wschodniej i południowej Ukrainie, ugrupowanie W. Janukowycza – na centralne i północne regiony Ukrainy, w których pokaźną ilość głosów otrzymał W. Juszczenko. Każdy z kandydatów zapowiada swoje znaczące zwycięstwo. Na czele komitetu wyborczego W. Janukowycza stanął Taras Czornowił, syn znanego lidera ukraińskiego "Ruchu". Wschód i południe Ukrainy są wyraźnie prorosyjskie i wyraźnie antyhalicko-banderowskie, a Taras Czornowił jest znany z sympatii do OUN-UPA. Trudno przewidzieć na co liczył Janukowycz ustanawiając T. Czornowoła na czele jego kampanii wyborczej.

Wiktor Juszczenko złożył oświadczenie, że jego ugrupowanie i jego kampania wyborcza w żadnej mierze nie są finansowane przez Zachód, przez co dopuścił się jawnego kłamstwa, bowiem powszechnie znane są drogi finasowania popieranych przez Stany Zjednoczone sprzyjających im ruchów. Członek Kongresu USA Ron Paul wyraźnie na posiedzenie tego organu dokonał analizy uczestnictwa finansowego USA w wyborach prezydenta Ukrainy po stronie W. Juszczenki. Tę okoliczność potwierdziła Lorne Craner, prezes International Republican Institute i były wysokiej rangi funkcjonariusz Departamentu Stanu USA, oświadczając, że w ostatnich dwóch latach Stany Zjednoczony wyasygnowały na poparcie ruchu W. Juszczenki 65 milionów dolarów. Finasowanie odbywa się za pośrednictwem różnych organizacji pozarządowych na Ukrainie, szczególnie poprzez "Fundusz Eurazja", przez organizację "Polsko-Amerykańsko-Ukraińska Inicjatywa Współpracy", "Freedom House" i inne. Do "przerobu" tych 65 milionów musiało być zaangażowanych wielu ludzi, i to ich działalność przekształciła się w "spontaniczna" manifestację 200 tyś. ludzi na Placu Niepodległości w Kijowie. Czy zostaną ujawnione nazwiska nacjonalistów ukraińskich w Stanach Zjednoczonych, w Polsce i na Ukrainie, którzy, między innymi w ramach "Polsko-Amerykańsko-Ukraińskiej Inicjatywy Współpracy" (kto w Polsce słyszał o takiej organizacji?) "przerobili" te 65 milionów dolarów? Czy nie w ramach tych pieniędzy wyprodukowany został też film "Wołyńska tragedia", o którym pisze się, że w nim "przedstawiono fakty działań Armii Krajowej przeciwko ludności ukraińskiej na terenie Wołynia, w następstwie których zniszczono tysiące Ukraińców", i że dopiero "w odpowiedzi na te pogromy Ukraińska Powstańcza Armia podjęła pewne akcje celem obrony ludności ukraińskiej"?

Na wybory 26 grudnia z Zachodu i Europy Zachodniej, w tym z Polski około 1.000, przybędzie na Ukrainę co najmniej 10 tysięcy obserwatorów, USA finansują wyjazd 500 obserwatorów, rząd Kanady też 500, banderowski Kongres Ukraińców Kanady (KUK) 1500, chyba nie mniej banderowski UKKA w USA. W okresie przedświątecznym jeden bilet lotniczy z Kanady do Kijowa kosztuje około 1.400 dolarów. Według oświadczenia prezesa KUK prowincji Ontario (Toronto, 11 XII 04, godz. 19:20, TV kanał 4) każdy obsewator musi mieć na Ukrainie do dyspozyscji samochód, kierowcę i przewodnika, wysłanie jednego obserwatora kosztuje 5.000,- dol. Co najmniej 95% obserwatorów z Zachodu będą stanowić zwolennicy W. Juszczenki. Brak jest informacji o obserwatorach z Rosji. Są informacje o wysłaniu 5.000 ukraińskich obserwatorów z Halicji, którzy będą wysłani do wschodnich regionów Ukrainy. Należy przypuszczać, że również ze wschodu Ukrainy przybędą do Halicji obserwatorzy.
Walka o Ukrainę trwa. Stany Zjednoczone po politycznym podporządkowaniu Litwy, Łotwy, Estonii, Polski, Węgier, Bułgarii, Bośni-Hercegowiny, Rumunii, Gruzji, Azejbardżanu – usiłują zamknąć tę geograficzno-geopolityczną podkowę poprzez włącznie do niej Ukrainy.
13.XII. Na fali bezprecedensowej i nieustającej od kilku tygodni propagadny na rzecz Wiktora Juszczenki trwa od dwóch dni inwazja informacji o jego otruciu, naturalnie z sugestią, że otrucia dokonała ekipa L. Kuczmy. Twierdzenia o otruciu Juszczenki pochodzą nawet od leczących go wiedeńskich lekarzy. Ta akcja w metodach wyraźnie jest podobna do stosowanych przez reżymy totalitarne. Nie ma w niej różnic między "zatruciem" i "otruciem", nie dopuszcza się nawet myśli, że otrucie, jeżeli miało miejsce, może być z równym prawodpopodobieńskiem autorstwa otoczenia L. Kuczmy, jak i otoczenia W. Juszczenki. Lekceważona jest zasada prawna, zgodnie z którą orzeczenie czy i przez kogo miało miejsce otrucie należy do organów sądowych, a nie do polityków i dziennikarzy.
W przeddzień wyborów 26 grudnia sytuacja na Ukrainie nadal jest nieprzewidywalna, można nawet twierdzić, że jakiekolwiek wyniki wyborów kryzysu nie rozwiąże.
16 XII. Trwa klincz na Ukrainie: Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła poprawki do prawa wyborczego, prez. Kuczma oświadczył, że nie podpisze tych zmian, dopóki trwa blokada siedziby Prezydenta Ukrainy, blokada trwa mimo zobowiązania jej zniesienia. Brak podpisu prezydenta może skutkować zerwanie wyborów, które mają się odbyć 26 grudnia. Ukraina staje się państwem niesterowalnym.
Istnieją podstawy do przewidywania, że prawdziwy kryzys na Ukrainie zacznię się po 26 grudnia.
W Toronto przed Parlamentem Ontario odbył się wiec na poparcie ruchu W. Juszczenki, wystąpili na nim z deklaracjami solidarności w Wiktorem Juszczenką deputowani do Ontaryjskiej Legislatury, posłowie do Parlamentu Kanady, Konsul Genetralny Ukrainy i Konsul Generalny RP w Toronto.
18 XII. Mimo trwania blokady siedziby Prezydenta Ukrainy, prez. L. Krawczuk podpisał ustawę o zmianach w prawie wyborczym w swej podkijowskiej rezydencji w miejscowości Koncza Zaspa.
20 XX. Odbyła się nic nowego nie wnosząca telewizyjna dyskusja między kandydatami na prezydenta. W. Janukowycz powinien był zadać W. Juszczence pytanie co do tego, jak on ocenia ruch banderowski i jego działalność polegająca na mordach masowych na ludności ukraińskiej? W tym kontekście przypomnieć należy, że kierownikiem kampanii wyborczej W. Janukowycza został Taras Czornowił, obrońca OUN-UPA. Czy został on wmontowany przez nacjonalistów ukraińskich do W. Janukowycza, aby ten nie wykorzystywał antybanderowskich haseł, czy też W. Jnaukowycz zaangażował go celem osłabienia ataków na niego ze strony nacjonalistów ukraińskich.
Ze sztabów wyborczych W. Juszczenki i W. Janukowycza napływają oficjalne, w formie pism do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i do prez. L. Kuczmy, wzajemne oskarżenia o przygotowywaniu przez każdą ze stron zbrojnych grup, które rzekomo mają wejść do akcji w zależności od rozwoju sytuacji.
21 XII. Na kanale TV "Global" w Toronto o godz. 17:50 pokazano fragmenty odprawy 500 obserwatorów na wybory na Ukrainie z ramienia rządu Kanady. Wszyscy oni, włącznie z kierownikiem grupy, byłym premierem Johnem Turnerem, mieli na głowach wełnopodobne zimowe pomarańczowe czapeczki, które, po słowach J. Turnera co do powodzenia misji, uczestnicy z wyraźnym entuzjazmem podrzucali do góry. Powyższe świadczy o tym, iż Kanada wysyła na Ukrainę nie obiektywnych obserwatorów wyborów, a jawnych propagatorów kampanii W. Juszczenki, co jest oczywistym wtrącaniem się Kanady w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Dotychczas zarejestrowano już ponad 12.000 "obserwatorów" wyborów na Ukrainie z Zachodu, w tym z Polski.
Z opublikowanego przez "Politykę" wywiadu z prez. A.Kwaśniewskim można wyraźnie odczytać, iż na Ukrainie odgrywał on rolę pełnomocnika popierającego W. Juszczenkę Zachodu. W toku wywiadu A. Kwaśniewski powiedział, że dla Stanów Zjednoczonych lepsza jest Rosja bez Ukrainy, niż Rosja z Ukrainą. Z wywiadu wynika, że to A. Kwaśniewski był inicjatorem formuły powtórzenia II tury wyborów. Jeżeli tak, to nie jest wykluczone, że ta jego inicjatywa przemieni się w tragedię Ukrainy, bowiem niezależnie od wyników w powtórzonej II turze chwyborów, żaden ze zwycięzców nie będzie prezydentem całej Ukrainy. Z wywiadu A. Kwaśniewskiego, zgodnie z prawdą, w kontekście wyborów na Ukrainie wynika, że celem Zachodu jest oderwanie Ukrainy od Rosji. W realizacji tego celu udział bierze Polska. Ani na Ukrainie, ani nigdzie w świecie nie zrodziła się inicjatywa przekształcenia Ukrainy w państwo neutralne, niezależne ani od Zachodu, ani od Moskwy i w związku z tym wysunięcie odpowiedniego kandydata na prezydenta w nowych wyborach po anulowaniu odbytej I i II tury wyborów.
22 XII. W Moskwie odbyła się doroczna konferencja prasowa prez. Putina, w toku której odniósł się on także do wypowiedzi prez. A. Kwaśniewskiego, mówiąc o jego opinii w kontekście celów Stanów Zjednoczonych. W. Puttin przypomniał, że zna A. Kwaśniewskiego jeszcze ze współpracy obu w komsomole za czasów ZSRR, że pozostaje w dobrych stosunkach osobistych z Kwaśniewskim, ale, jak powiedział, "to oświadczenie zostało wydane nie przez urzędującego prezydenta, ale przez człowieka, który pragnie urządzić się w związku z upływem jego prezydenckiej kadencji ... było to politycznie niepoprawne oświadczenie". Niewątpliwie Putin miał na myśli nadzieje Kwaśniewskiego na dobrą posadę na Zachodzie. Przy tej okazji Putin poradził Kwaśniewskiemu, aby raczej zajął się problemami własnego kraju, a nie mieszał nosa do stosunków rosyjsko-ukraińskich, wskazał na 20-procentowe bezrobocie w Polsce, w porównaniu z 7-procentowym w Rosji, na stagnację polskiej ekonomiki, rosnące, ponad 100 miliardów wynoszące, zadłużenie Polski wobec zagranicy, podczas gdy ekonomika Rosji ma o wiele lepsze wyniki.
Ustosunkowując się do ewentulanej wygranej W. Juszczenki w wyborach na Ukrainie, Putin oświadczył, że Rosja będzie współpracować również z nim, "licząc. że w jego otoczeniu nie będzie ludzi, którzy kierują się antyrosyjskimi czy antysemickimi hasłami". Biorąc pod uwagę faktycznie istniejące antyrosyjskie otoczenie W. Juszczenki, współpraca Moskwy z nim jest wykluczona.
Tymczasem do Kanady doszła informacja, że we Lwowie na rozplakatowano odezwy, w których napisano, że "Ukraińcy nie zapomną Polakom Chełmszczyzny", to znaczy mordów masowych rzekomo dokonanych przez Polaków na ludności ukraińskiej w czasie ostatniej wojny w Lubelszczyźnie, a w Łucku, że "Polacy wymordowali na Wołyniu ponad 100 tysięcy Ukraińców". O tych zaszłościach polscy dziennikarze PAP nie informują, informacji o nich nie można znaleźć w polskich środkach masowego przekazu.
24 XII. Grupa deputowanych do Rady Najwyższej Ukrainy złożyła do Sądu Konstytucyjnego Ukrainy wniosek o uznanie za sprzecze z Konstytucją ustawy o zmianie ordynacji wyborczej. Jeżeli ten Sąd stanie na stanowisku prawa, to wniosek uwzględni, przez co zostaną zerwane wybory 26 grudnia lub, gdy postanowienie będzie przyjęte po wyborach, dojdzie do ich unieważnienia. Istnieje możliwość, że ten Sąd przyjmie rozstrzygnięcie polityczne, a nie prawne, aby nie dopuścić do pogłębienia kryzysu w kraju. Taka możliwość istnieje, bowiem już Rada Najwyższa uchwalała ustawy o wyraźnie politycznym, a nie prawnym charakterze. Członek Centralnej Komisji Wyborczej Szufrycz oświadczył oficjalnie o niebezpieczeństwie zerwania wyborów przez zwolenników W. Juszczenki, bowiem wyznaczeni przez jego blok w terenowych komisjach wyborczych członkowie nie zgłaszają się do prac w nich i przez to te komisje na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem wyborów nie są do nich gotowe.
25 XII. Sąd Konstytucyjny częściowo uwzględnił skargę, wybory odbędą się. Polska wysłała ponad 3.000 obserwatorów na Ukrainę, z tego 2.150 obserwatorzy wysłani przez partię "Prawo i Sprawiedliwość". Z informacji prasowych wynika, że są to w większości polscy Ukraińcy-grekokatolicy, których na Ukrainie przyjmowały organizacje kościelne – rzymskokatolickie i grekotatolickie. Gdy się weźmie pod uwagę stanowisko Kościoła katolickiego w Polsce oraz Cerkwi greckokatolickiej wobec wyborów prezydenta na Ukrainie, to wniosek z tego jest jednoznaczny: obserwatorzy z Polski (jak i z Kanady i innych państw) nie są bezstronnymi obserwatorami, są to ludzie popierający kandydata Wiktora Juszczenkę. Razem na Ukrainę z zagranicy przybyło ponad 13 tysięcy obserwatorów, co najmnijej 13 tysięcy spośród nich, to zwolennicy (a więc i propagatorzy) W. Juszczenki. Obiektywna ocena wydarzeń związanych z obecnością na Ukrainie niespotykanej w praktyce międzynarodowej "obserwatorów" pozwala na konstatację, że ten fakt może stanowić podstawę do unieważnienia wyników głosowania. Głównym motorem działań bloku Juszczenki i jego amerykańskich, polskich i innych jego zwolenników, między innymi "obesrwatorów", jest nieukrywana antyrosyjskość. Ukrainie nie wróży to nic dobrego.
28 XII. Z oficjalnych danych Centralnej Komisji Wyborczej wynika, że wybory z kilkuprocentową przewagą wygrał Wiktor Juszczenko. Nie jest jeszcze znane stanowisko W. Janukowycza – czy jego sztab będzie podważać legitymność wyborów, czy też pogodzi się z klęską. Tak czy inaczej, wybory wygrał nie Wiktor Juszczenko, wybory na Ukrainie kosztem kilkuset milionów dolarów wyłożonych w ostatnich dwóch-trzech latach wygrały, zmierzające do osłabienia Rosji, połączone siły Stanów Zjednoczonych, Kanady, Unii Europejskiej, Polski, Watykanu, Episkopatu Polski, Cerkwi greckokatolickiej - przy maksymalnym wykorzystaniu ukraińskiego, szczególnie banderowskiego ruchu nacjonalistycznego na Zachodzie, w Polsce i na Ukrainie, przy niespotykanym zaangażowaniu po stronie W. Juszczenki środków masowego przekazu - od Polski po Stany Zjednoczone. Wygraniu wyborów sprzyjał fakt skorumpowania ekipy L. Kuczmy, którego, oficjalnie oskarżonego z trybuny Rady Najwyższej Ukrainy o zlecenie zabójstwa dziennikarza, Zachód, ani Polska, nie odizolowały go od polityki międzynarodowej, wprost przeciwnie – prez. A. Kwaśniewski akwtywnie sprzyjał jego umacnianiu się na stanowisku prezydenta Ukrainy. Na fali wyborów na Ukrainie szczególne zwycięstwo odnieśli nacjonaliści ukraińscy w Polsce, klęski zaś doznały polskie południowo-wschodnie organizacje kresowe. Obiektywna analiza sytuacji wokół wyborów na Ukrainie pozwala na ustalenie wspólnych antyrosyjskich interesów wymienionych wy¿ej podmiotów politycznych.
Wynik tych wyborów nie będzie sprzyjać ani politycznej, ani ekonomicznej stabilizaji Ukrainy. Ukraina w 100% jest uzależniona od Rosji w dostawach gazu i ropy naftowej, przez Ukrainę przepływa większość gazu rosyjskiego do Europy. Skoncentrowany na wschodzie Ukrainy przemysł jest powiązany z Rosją. Około 44% wyborców opowiedziało się za W. Janukowyczem, a jest to elektorat wyraźnie prorosyjski i antynacjonalistyczny. Po opracowaniu 99,77% protoko³ów wyborczych podano, ¿e za W. Juszczenką głosowało 15 093 182 wyborców (62.06%), a za W. Janukowyczem 12 797 03 wyborców (44,14%), to i tak nie do pogodzenia są hasła propagandowe, powtarzane też przez B. Gieremka w wywiadzie dla prasy zachodniej, zgodnie z którymi naród ukraiński jest za Juszczenkę, co oznaczałoby, że prawie 13 milionów wyborców, to nie "naród ukraiński".
Jeżeli wynik wyborów ostanie się, będzie to w głównej mierze wygrana Stanów Zjednoczonych i ukraińskiego, banderowskiego ruchu nacjonalistycznego: żona W. Juszczenki jest obywatelką USA, która współpracowała ze służbami specjalnymi USA, i jednocześnie jest wychowanką organizacji banderowskich w Stanach Zjednoczonych.
Nadeszła informacja co do tego, że sztab W. Jnaukowycza zaskarży wyniki wyborów do Sądu Najwyższego z wnioskiem o ich unieważnienie, zarzucając, że w trakcie wyborów 26 grudnia miały miejsce systemowe i systematyczne naruszenia prawa wyborczego, przez co nie jest moźliwe rzetelne ustalenie wyników wyborów. Do czasu rozstrzygnięcia skargi Centr. Komisja Wyborcza nie może oficjalnie ogłosić wyników wyborów. Jest mało prawdopodobne, aby SN Ukrainy uwzględnił skargę, bowiem na Ukrainie od 16 grudnia, kiedy w Radzie Najwyższej Ukrainy doszło do rozstrzygnięć politycznych z naruszeniem zasad prawa, jak też 24 grudnia, kiedy Sąd Konstytucyjny z naruszeniem prawa procesowego (w ciągu zaledwie dwóch dni dokonał merytorycznego rozstrzygnięcia bez badania przedęożonych kilku tysięcy dokumentów i tym bardziej bez badania ich zgodności z prawem) – mają miejsce rozstrzygnięcia polityczne, a nie prawne.

Toronto, 28 grudnia 2004 r.

Wiktor Poliszczuk
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014