Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumCzerwiec 20 2019 21:03:57
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
19
19
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Władze Ukrainy i Polski wobec OUN-UPA
Uwagi wstępne



1. Ustalenie daty jest potrzebne ze względu na to, że na Ukrainie na początku 2005 r. do władzy doszła ekipa Wiktora Juszczenki, w Polsce zaś jesienią 2005 r. mają się odbyć wybory do Sejmu oraz Prezydenta RP. Stosunek władz Ukrainy do OUN-UPA, tych działających przed 2005 rokiem, był inny aniżeli władz z prezydentem W. Juszczenką na czele. Stosunek władz Polski do OUN-UPA znany jest jako nijaki, ale i ten może ulec zmianie po wyborach, o których wyżej, a także w następstwie nacisków sił spoza Polski.

2. Przez "władze" rozumiem władze państwowe sensu stricto: władzę ustawodawczą w Polsce (Sejm i Senat); na Ukrainie Radę Najwyższą Ukrainy; władzę wykonawczą - rządy i prezydentów Polski i Ukrainy. Trzecia władza – sądownictwo – samodzielnie nie ma wpływu na kształtowanie stosunku do OUN-UPA, ale to nie oznacza, że nie można jej zaangażować do oceny omawianej polityczno-ideologicznej formacji, o której tutaj mowa. Gdybym mieszkał w Polsce, prawdopodobnie spowodowałbym wszczęcie postępowania sądowego niespornego z wniosku którejś organizacji kresowej przy uczestnictwie Związku Ukraińców w Polsce o ustalenie, że OUN-UPA, z której ideologią i działaniami solidaryzuje się Związek Ukraińców w Polsce, była organizacją typu faszystowskiego, która dopuściła się nie ulegającej przedawnieniu zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej. Przy tym wskazać należy, że stosunek władz Związku Ukraińców w Polsce do OUN-UPA nie jest stanowiskiem mniejszości ukraińskiej w Polsce do tej formacji OUN Bandery, pośrednim potwierdzeniem czego jest nieprzyznawanie się (stopniowa asymilacja) ludności ukraińskiej do swej narodowości, a przyczyną tego jest wyłącznie zbrodnicza przeszłość OUN-UPA, z powodu której dyskomfortem jest uchodzenie w Polsce za Ukraińca. Według ostatniego spisu powszechnego w Polsce jest tylko ok. 28.000 Ukraińców, w tym ok. 3.000 nowych imigrantów z Ukrainy, a więc z przesiedlonych w ramach operacji "Wisła" ok. 140.000, pozostało około 25 tysięcy Ukraińców w Polsce. Reszta, ponad 120 tysięcy, zasymilowana, nie chce mieć nic do czynienia ze zbrodniczym bagażem OUN Bandery i OUN Melnyka.

3. OUN-UPA, to używany w literaturze i znany ludności polskiej, jak i ukraińskiej, skrót myślowy, oznaczający Organizację Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery oraz tzw. Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Ten skrót myślowy używany jest zawężająco z powodu nieznajomości faktów przez stronę polską oraz przez przemilczanie faktów istnienia innych formacji zbrojnych OUN Bandery, które również, a czasem w decydującej mierze, były realizatorami ludobójstwa, chodzi o tzw. "Służbę Bezpeky" OUN Bandery, o "Żandarmerię Polową UPA", o "Oddziały Specjalnego Przeznaczenia" (ukr. Widdiły Osobływoho Pryznaczennia – WOP) - przez stronę ukraińską nacjonalistyczną.



Istota problemu



Z różnych powodów – władze Polski przez niepełną lub (częściej) zafałszowaną informację naukową, ale także na skutek zwyczajnej ignorancji, nierzadko dopuszczają się utożsamiania pojęć "nacjonalizmu ukraińskiego", będącego ukraińską odmianą faszyzmu, z patriotyzmem ukraińskim, zaś obecne władze Ukrainy świadomie stosują to utożsamianie.

Jakiekolwiek utożsamianie zbrodni OUN-UPA z narodem ukraińskim jest niedopuszczalne, albowiem: a) OUN-UPA stanowiła formację liczącą (z uwzględnieniem w niej fluktuacji) mniej, niż 1% od narodu ukraińskiego; b) tzw. UPA nie była formacją narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego, bowiem jej skład nie był ochotniczy, był on uzupełniany przez stosowanie przez OUN Bandery i jej "Służbę Bezpeky" terroru wobec ludności ukraińskiej Wołynia, Halicji, jak też na tzw. "Zacurzoniu". Już w maju 1943 r, skład UPA w co najmniej 50% pochodził z bezprawnej, prowadzonej przez OUN Bandery, "mobilizacji", a pod koniec tego roku "zmobilizowani" do UPA stanowili około 90% jej składu (o czym nauka polska absolutnie nic nie wie i, co ważniejsze, wiedzieć nie chce).

Interesy narodu ukraińskiego i interesy OUN-UPA nigdy nie były i nie są zbieżne, ani tym bardziej tożsame. Niestety, nie rozumieją tego władze Polski, zaś obecne władze Ukrainy świadomie idą w kierunku takiego utożsamiania.

Stosunki polsko-ukraińskie nie są obciążone innymi zaszłościami, prócz ludobójstwa, jakiego dopuściła się OUN-UPA. Prócz struktur integralnego (typu faszystowskiego) nacjonalizmu ukraińskiego, nie ma na Ukrainie innych formacji politycznych lub społecznych, które by zamącały te stosunki. Wystarczy wyeliminować z tych stosunków działania struktur nacjonalizmu ukraińskiego od jego powstania w latach 1920-ch i do dnia dzisiejszego, a okaże się, że do całej reszty narodu ukraińskiego lub jego części Polacy nie mają jakichkolwiek zastrzeżeń, jak też nie ma zastrzeżeń wobec Polski co najmniej 95% Ukraińców.

Nie polega na prawdzie twierdzenie, że kto występuje przeciwko OUN-UPA, ten działa przeciwko narodowi ukraińskiemu. Wprost przeciwnie – obrona OUN-UPA szkodzi narodowi ukraińskiemu, bowiem wtedy odium zbrodni nacjonalizmu ukraińskiego przechodzi na cały naród ukraiński. Niżej podpisany, wskazując na konkretnego sprawcę ludobójstwa na ludności polskiej (i ukraińskiej) dąży do oczyszczenia narodu ukraińskiego od nieuzasadnionego stereotypu "Ukraińca-rizuna". Ilu polityków i ludzi nauki zdolnych jest to zrozumieć?



Istota integralnego nacjonalizmu ukraińskiego



Powstała w 1929 roku Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), jako forma zorganizowana ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, była ruchem faszystowskim, OUN w okresie międzywojennym była członkiem międzynarodówki faszystowskiej (dokument opublikowałem), zasady ideologiczne i założenia programowe OUN były par excelance faszystowskie, formacje OUN Bandery (UPA, "Służba Bezpeky" i inne) dopuściły się zbrodni ludobójstwa na bezbronnej ludności polskiej, mordując ją w sposób szczególnie wyrafinowany. Z rąk OUN-UPA w latach 1943-1944 na Wołyniu i w Halicji zginęło co najmniej 120.000 tej ludności, a w latach 1941-1950 na tym terenie z rąk banderowskich - "Służby Bezpeky", padło co najmniej 80.000 ukraińskiej ludności cywilnej, częściowy wykaz pomordowanej ludności ukraińskiej opublikowałem.

Pod koniec wojny pułki policyjne dywizji SS-Galizien dopuściły się zbrodni wojennych na ludności polskiej. UPA w tym czasie, działając w porozumieniu z Niemcami, a po zakończeniu wojny samodzielnie, w wykonaniu zadań OUN Bandery, podjęła działania w kierunku oderwania od Państwa Polskiego południowo-wschodnich jego terytoriów, czym dopuściła się zbrodni przeciwko państwu.

Powyższa charakterystyka OUN-UPA jest wynikiem trwających ponad dwadzieścia lat badań autora niniejszego opracowania, ich wyniki zostały sformułowane w pięciotomowej naukowej serii wydawniczej pt. Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t. I. Źródła zbrodni OUN-UPA, t. II. Dowody zbrodni OUN i UPA, tt. III-V. Nacjonalizm ukraiński w dokumentach. Zawartych w tych pracach dowodów (ponad 2.500 stron formatu A-4, 540 dokumentów archiwalnych) nikt nie odważył się podważyć, celem sprowokowania do ustosunkowania się do nich autor doręczył ich komplet do Uniwersytetu im. Łesi Ukrainki w Łucku, również tam nikt nie odważył się zakwestionować zawartych w nich twierdzeń i ocen. Zawarte w tych pracach oceny zasad ideologicznych, założeń programowych i zbrodniczego charakteru działań struktur zbrojnych OUN są niepodważalne, oparte na dowodach z archiwów, w szczególności na dokumentach autorstwa struktur OUN-UPA.

Ergo: OUN-UPA była formacją zbrodniczą, która dopuściła się nie ulegającej przedawnieniu, doktrynalnej, zaplanowanej, zorganizowanej zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej. Osoby fizyczne lub prawne reprezentujące pogląd przeciwny, które z powodu takiej kwalifikacji czują się poniżone, winny autorów takiej oceny zaskarżyć do sądu.



Władze Ukrainy wobec OUN-UPA



Władze Ukrainy po uzyskaniu niepodległości, do 2004 roku włącznie, nie potępiły, ale też nie uznały formalnie OUN-UPA za formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego, chociaż dopuściły do działania na terenie Ukrainy, do tego czasu przebywające na Zachodzie, obie frakcje OUN: OUN Melnyka została zarejestrowana jako organizacja społeczna, zaś OUN Bandery podjęła działania pod nazwą Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (KUN). Obok nich działają legalnie, bardziej lub mniej radykalne, transformacje i odłamy przedwojennej OUN. Dzięki, między innymi, blokowi politycznemu Wiktora Juszczenki, do Rady Najwyższej Ukrainy weszli w charakterze deputowanych, "wódz" OUN Bandery Jarosława Stećko, osobisty sekretarz poprzedniego "wodza" OUN Bandery, Jarosława Stećki – Roman Zwarycz, otwarty banderowiec Wasyl Czerwonij i inni.

Pierwszy prezydent Ukrainy, pochodzący z Wołynia Leonid Krawczuk, wykazywał sympatie do omawianej formacji. Drugi prezydent Ukrainy, Leonid Kuczma, "wodzowi" OUN Bandery, Jarosławie Stećko, nadał wysokie odznaczenie państwowe, a rząd pod przewodnictwem premiera Wiktora Janukowycza udzielił w drodze uchwały zezwolenia na pochowanie tejże Jarosławy Stećko na prestiżowym cmentarzu "Bajkowe" w Kijowie, odpowiedniku warszawskich Powązek. Wszystko to przy milcz¹cej postawie w³adz Polski.

Dotychczas nowe władze Ukrainy nie uznały OUN-UPA de iure, ale stanowisko prezydenta Wiktora Juszczenki oznacza uznanie OUN-UPA de facto. Mianowicie, przykładowo tylko: a) Wiktor Juszczenko jako Prezydent Ukrainy zainicjował publicznie uznanie OUN-UPA za formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego przez wezwanie weteranów II wojny światowej do pojednania z "weteranami" OUN-UPA; b) prezydent Wiktor Juszczenko desygnował skrajnego działacza banderowskiego, sekretarza osobistego "wodza" OUN Bandery, Jarosława Stećki – Romana Zwarycza, na stanowisko ministra sprawiedliwości w rządzie Ukrainy; c) prezydent Wiktor Juszczenko mianował skrajnego banderowskiego działacza Wasyla Czerwonija gubernatorem obwodu rówieńskiego. W bloku politycznym Julii Tymoszenko działają tacy działacze nacjonalistyczni, jak Łewko Łukianenko, Stepan Chmara, Andrij Szkil i inni.

Powyższe świadczy o pozytywnym stosunku obecnych władz Ukrainy, w szczególności prezydenta Wiktora Juszczenki, do OUN-UPA. Przyczyny tego są różnorakie: fakt pobierania nauki przez W. Juszczenkę w nacjonalistycznym Tarnopolu, zawarcie związku małżeńskiego z działaczką banderowską ze Stanów Zjednoczonych, dojście Wiktora Juszczenki do władzy przy wydatnej pomocy organizacyjnej i finansowej ukraińskich, powiązanych z zachodnim kapitałem, nacjonalistycznych działaczy i organizacji działających na Ukrainie pod szyldem pozarządowych organizacji.

Powyższe oznacza, że obrona OUN-UPA stała się oficjalną polityką władz Ukrainy. Prezydent Wiktor Juszczenko, usprawiedliwiając OUN-UPA, tym samym rozkłada winę za mord ludobójstwa na ludności polskiej na cały naród ukraiński. Inicjatywa Prezydenta Ukrainy w kierunku uznania OUN-UPA jest w swej istocie niemoralna, krzywdząca naród ukraiński. Inicjowanie formalnego uznania OUN-UPA oznacza przejęcie przez Ukrainę jako państwo odpowiedzialności za zbrodnie OUN-UPA. Jest to jakościowa różnica między stanem dotychczasowym i obecnym pod władzą Wiktora Juszczenki.





Władze Polski wobec OUN-UPA



Władze Polski nie podejmują działań w kierunku formalnego uznania lub nieuznania OUN-UPA za formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego. Władze Polski nie podejmują też kroków w kierunku potępienia OUN-UPA mimo takich bezspornych faktów, jak: a) dopuszczenie się przez OUN-UPA ludobójstwa na ludności polskiej Wołynia i Halicji; b) podjęcie po wojnie na nakaz OUN Bandery działań w kierunku oderwania od Państwa Polskiego części jego terytoriów. Do a: w nauce prawa, w etyce chrześcijańskiej i ogólnoludzkiej nie istnieją przyczyny, które mogłyby usprawiedliwić ludobójstwo; do b: działania w kierunku oderwania części terytorium od państwa stanowią nie podlegającą jakiemukolwiek usprawiedliwieniu zbrodnię przeciwko państwu. W takim stanie rzeczy władze Polski moralnie dawno już zobowiązane były potępić OUN-UPA, czego dotychczas nie uczyniły.

Przyczyny tego stanu rzeczy są czytelne, jasne, do nich należy brutalne, cyniczne zakłamywanie wydarzeń dotyczących działań OUN-UPA zapoczątkowane przez "Kulturę" paryską, osobiście przez Józefa Łobodowskiego i Jerzego Giedroycia. To zakłamywanie kontynuowane było z motywów politycznych przez takie, działające w Polsce, finasowane przez kapitał zachodni (m.in. przez G. Sorosa), organizacje, jak Fundacja S. Batorego i Ośrodek KARTA. Ośrodek KARTA w 1994 roku zorganizował w Podkowie Leśnej spotkanie historyków i działaczy polskich i ukraińskich nacjonalistycznych, podczas którego, bez uprzednich badań (sic!), "ustalono", że OUN-UPA była formacją narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego.

Do przyczyn braku potępienia przez władze Polski OUN-UPA zaliczyć należy fałszowanie obrazu wydarzeń na Wołyniu i w Halicji w latach 1943-1944, dokonywane przez historyków zatrudnionych w Instytucie Pamięci Narodowej, w szczególności przez Grzegorza Motykę, Pawła Machcewicza, Tomasza Stryjka i innych, którzy nie są przygotowani do poważnych badań takiego problemu, jak integralny nacjonalizm ukraiński. W ogóle zajmująca się problemem stosunków polsko-ukraińskich doby najnowszej nauka polska, w tym tacy historycy, jak R. Torzecki, W. Serczyk, a nawet W. Szota i A. Szcześniak, dopuszczają się kardynalnego błędu metodologicznego w badaniach przez pominięcie w nich zasad ideologicznych i założeń programowych ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, które stanowią punkt wyjścia do ocen zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA i innych zbrodni formacji zbrojnych OUN.

Za jedną z głównych przyczyn braku potępienia OUN-UPA przez władze Polski uważać należy proamerykańską politykę Polski po upadku PRL. Władze Stanów Zjednoczonych wykorzystują nacjonalistów ukraińskich dla realizacji swych celów politycznych w Europie Wschodniej, w szczególności zmierzających do odizolowania Ukrainy od Rosji. Prócz OUN, ani na Zachodzie, ani na Ukrainie, nie ma zorganizowanych, wyraźnie antyrosyjskich sił. W tej sytuacji OUN (z jej zbrodniczą przeszłością) stała się niejako sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a sojusznika nie wypada obarczać zarzutem dokonania zbrodni ludobójstwa.

Gdy dyskusyjnym może być opisana tutaj postawa władz Polski wobec OUN-UPA w kontekście politycznym, to pod względem moralnym brak potępienia przez władze Polski OUN-UPA nie może być niczym usprawiedliwione.



Instytut Pamięci Narodowej (IPN)

IPN nie wchodzi do systemu władz Polski, ale jest on powołany przez władzę ustawodawczą (Sejm RP) i przed nią odpowiedzialny, stąd zasadnym jest ustosunkowanie się do działań Instytutu co do jego ustaleń dotyczących OUN-UPA. Wyjść należy z niepodważalnych faktów sprowadzających się do tego, że: a) mordu ludobójstwa na ludności polskiej dopuściła się znana z nazwy i pochodzenia formacja ideologiczno-polityczno-zbrojna, a była nią OUN-UPA; b) mordy na ludności polskiej miały charakter oczywiście ludobójczy – ludność polska była mordowana "za przynależność narodową".

W tym stanie rzeczy oczywistym obowiązkiem IPN było sformułowanie opinii, zgodnie z którą OUN-UPA dopuściła się zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i za to ta formacja winna być potępiona przez władze Polski – Sejm, Senat, Prezydenta RP. Z taką opinią i z takim wnioskiem IPN nie wystąpił. Prawdą jest, że oddziały IPN prowadzą jednostkowe śledztwa o jednostkowym, czysto kryminalnym charakterze, ale IPN, jego Biuro Edukacji Publicznej (co za dziwny stwór!), jego pracownicy – historycy, mimo oczywistych, niepodważalnych dokumentów, świadczących o ludobójczej działalności OUN-UPA, wspomnieć chociażby dokumenty archiwalne w postaci "Listów otwartych do Prowodu OUN Bandery" autorstwa Tarasa Bulby-Borowca, wręcz fałszują omawiane wydarzenia i ich przyczyny. Powtórzyć tutaj należy: w przyrodzie, w świecie nie istnieją przyczyny mogące usprawiedliwić ludobójstwo!

Nawet pobieżna analiza działalności IPN prowadzi do wniosku, że jego pion naukowy uprawia politykę, a nie obiektywną działalność naukowo-badawczą. Jednym z dowodów powiedzianego jest wspomniany fakt braku wniosku IPN i jego uzasadnienia co do zadośćuczynienia sprawiedliwości przez potępienie OUN-UPA.

Innym dowodem realizacji polityki jest nieuzasadniony względami nauki ani moralności wysiłek IPN w kierunku wymuszania na Rosji przyznania, że mord katyński był ludobójstwem. Strona polska jest pokrzywdzoną przez mord katyński i wyłącznie do niej należy kwalifikacja co do tego, że ten mord miał wszystkie znamiona ludobójstwa. Rosja uznała fakt tego mordu, przekazała stronie polskiej fotokopię dokumentu – zbrodniczego postanowienia Politbiuro WKP(b) z 5 marca 1940 roku z podpisami Stalina, Mołotowa, Woroszyłowa, Kalinina i innych co do rozstrzelania polskich oficerów, policjantów, urzędników – bez rozprawy sądowej, bez przedstawienia zarzutów. W wykonaniu tego zbrodniczego postanowienia w kwietniu 1940 roku został rozstrzelany też Ojciec niżej podpisanego. W tym stanie rzeczy domaganie się uznania przez Rosję, że mord katyński był ludobójstwem, jest analogią do wyważania otwartych drzwi.

Jeszcze innym dowodem uprawiania polityki przez IPN jest jego nadzwyczajne zaangażowanie w sprawie mordu na ludności żydowskiej w Jedwabnem, chociaż był to mord incydentalny, nie nakazany, nie przyzwolony chociażby przez władze Polski czy jej struktury podziemne okresu okupacji hitlerowskiej.

Bardzo aktywne działania IPN w sprawie nie podlegającego dyskusji ludobójstwa – mordu katyńskiego, i w sprawie incydentalnego mordu w Jedwabnem, w porównaniu do mizernego wręcz wysiłku tegoż IPN w sprawie ludobójstwa na ludności polskiej dokonanego przez OUN-UPA, są niewspółmierne i świadczą o braku obiektywizmu w działalności tego organu. Dotychczasowe wnioski i oceny IPN w sprawie mordów na ludności polskiej, dokonanych przez OUN-UPA, są żenująco nienaukowe, prymitywne, polityczne. Zawarte one są w publikacjach IPN.



Na tle problemu:

a) casus Przemyśl



Na przełomie maja-czerwca br. (nie znam dokładnej daty) w Przemyślu odbyła się, zorganizowana przez Stowarzyszenie Kombatantów i Rodzin Kresowych, sesja naukowa poświęcona 60. rocznicy ludobójstwa na ludności polskiej dokonanego przez OUN-UPA. Przeciwko niej wystąpił ambasador Ukrainy w Polsce, Ihor Charczenko, nazywając sesję "skandalicznym przedsięwzięciem"; prezes Związku Ukraińców w Polsce, Piotr Tyma, przestrzegł, że sesja może zaszkodzić porozumieniu w sprawie Cmentarza Orląt we Lwowie, przewodnicząca przemyskiego oddziału tego Związku, Maria Tucka, ubolewała, że sesja "może zniszyć to, co dobrego zaczęło się dziać między Polakami a Ukraińcami".

Pod naciskiem środowisk banderowskich w Polsce (do których autor opracowania zalicza w stanie obecnym ambasadora Ukrainy w Polsce oraz działaczy Związku Ukraińców w Polsce, jak też greckokatolickiego arcybiskupa Jana Matyniaka) sesję musiano przenieść z Klubu Garnizonowego do Domu Katolickiego Roma, a Muzeum Narodowe w Przemyślu pod naciskiem Ministerstwa Kultury w ostatniej chwili odmówiło zorganizowania towarzyszącej sesji wystawy. Przy okazji należy wskazać, że zarzuty do uczestników sesji są nie na miejscu, ewentualne pretensje winny być natury merytorycznej, a nie personalnej. Przy tym zauważyć trzeba, że, na przykład, nie będący historykiem mgr Szczepan Siekierka, wraz z Henrykiem Komańskim, dokonał ogromnej pracy faktograficznej w postaci udokumentowania ofiar OUN-UPA w województwie tarnopolskim. Czy nie z tego powodu mają miejsce usiłowania wyeliminowania go od udziału w sesjach?

Według działaczy banderowskich sesja była "próbą wywołania antyukraińskich nastrojów". Jest to kolejne przeinaczanie problemu: sesja mówiła o zbrodniach OUN-UPA, a nie o zbrodniach Ukraińców. OUN-UPA, to niecały 1% narodu ukraińskiego, utożsamianie OUN-UPA z narodem ukraińskim jest prymitywnym chwytem, na który, jak widać, dają się nabrać wysokie urzędy w Polsce. Mówienie o zagrożeniu dla pojednania polsko-ukraińskiego jest zwykłym nieporozumieniem. Nie ma (i nie było!) problemu polsko-ukraińskiego, był (i jest) tylko problem działania struktur nacjonalizmu ukraińskiego w okresie międzywojennym, podczas wojny (w której OUN wystąpiła po stronie agresora – Niemiec hitlerowskich) i obecnie - usiłowania zniwelowania działań zbrodniczych OUN-UPA z działaniami obronnymi Polski podziemnej i władz Polski powojennej.



b) casus Cmentarz Orląt



Trzy razy trzeba było rezygnować z otwarcia Cmentarza Orląt we Lwowie, teraz ma ono nastąpić 24 czerwca 2005 r. Dobrze się stało, że strona polska zgodziła się na inskrypcję analogiczną do tej, która jest w Warszawie na Grobie Nieznanego Żołnierza. Jednak towarzyszące porozumieniu uzgodnienia nie mogą pozostawać bez uwagi. W toku usiłowania "pogodzenia" OUN-UPA z weteranami Armii Radzieckiej prezydent Wiktor Juszczenko użył "argumentu", zgodnie z którym "Ukraińcy wybaczyli Polakom akcję Wisła". Przykro, że prezydent Ukrainy mówi w tak prymitywny sposób (Ukraińcy - Polakom), a jednocześnie w sposób nieuzasadniony. Sprawa operacji "Wisła" jest sprawą wewnętrzną Państwa Polskiego, dotyczyła ona wyłącznie obywateli polskich, do niej władze Ukrainy nie mają żadnego odniesienia, a więc też nie mają potrzeby "przebaczania Polakom" za nią, zaś ludobójstwo na ludności polskiej (o mordach na ludności ukraińskiej, dokonanych przez "Służbę Bezpeky" OUN Bandery, na Ukrainie w ogóle nie mówi się) na Wołyniu i w Halicji jest sprawą Polski i Polaków, jak też tych Ukraińców, którzy, wcale nie pojedyńczy, usiłowali, niekiedy skutecznie, ratować mordowaną ludność polską. Porównywanie podjętej w stanie wyższej konieczności operacji "Wisła" (gdyby nie działania OUN-UPA – nie byłoby przesiedleń ludności ukraińskiej na ziemie pó³nocne i zachodnie), ze zbrodniczą działalnością OUN-UPA, jest nie do przyjęcia.

Zastrzeżenia budzić powinno nieujawnianie "na prośbę strony ukraińskiej" szczegółów porozumienia w sprawie Cmentarza Orląt, co oznacza, że jest w nim coś do ukrycia. Wiadomo, że strona polska zobowiązała się do wzniesienia pomnika w Pawłokomie, o czym była już uprzednio wzmianka w prasie, że skoro powstał pomnik w Porycku (obecnie Pawliwka), to powinien powstać też w Pawłokomie.

Nie można odmówić prawa do upamiętnienia zamordowanej ludności ukraińskiej w Pawłokomie, ale nie można porównywać mordu w Porycku z mordem w Pawłokomie. Mord w Porycku był jednym z szeregu popełnionych w toku tzw. "akcji św. Piotra i Pawła" – 11 lipca 1943 roku, był to mord doktrynalny, zaplanowany, nakazany przez OUN Bandery. Zaś mord w Pawłokomie 3 marca 1945 roku był mordem incydentalnym, był on następstwem rozwoju sytuacji sięgającej okresu międzywojennego. Na terenie tzw. Nadsania (na zachód od Przemyśla do zakola rzeki San), w przeciwieństwie do Wołynia, Halicji i nawet Chełmszczyzny (mimo obłędnego niszczenia w niej i zamykania cerkwi prawosławnych w przedzień wybuchu wojny, w 1938 roku), gdzie współżycie ludności polskiej i ukraińskiej pozostawało bez zarzutu, w Nadsaniu, w następstwie rodzenia się nacjonalizmu ukraińskiego (wynik działania gimnazjum ukraińskiego w Przemyślu), stosunki między ludnością polską i ukraińką były napięte, a nawet bardzo napięte. Ten stan pogłębił się w następstwie działania Ukraińskiego Centralnego Komitetu w Krakowie, powodującego uprzywilejowane traktowanie przez władze okupacyjne Generalnej Guberni ludności ukraińskiej w porównaniu do ludności polskiej. Z Pawłokomy w UPA było kilkumastu Ukraińców. Polska ludność tej wsi w wielu przypadkach była skoligacona z ludnością ukraińską. Niekiedy Polak (na przykład prof. Petro Poticznyj z Kanady) na skutek wychowania przez matkę-Ukrainkę stał się zwolennikiem nacjonalizmu ukraińskiego, tenże P. Poticznyj jako 14-letni podrostek, dobrowolnie wstąpił do UPA, sotnia Hromenki, zaś niektórzy Ukraińcy stawali się polskimi patriotami. W marcu 1945 doszło do wybuchu napiętej sytuacji, którego przyczyną było uprowadzenie przez siły OUN-UPA 11 Polaków z Pawłokomy, w następstwie czego stała się tragedia - odwet polski. Lwowski oddział AK wraz z miejscową ludnością dokonał mordu na 324 Ukraińcach. Im należy się upamiętnienie z napisem: "Ukraińskim ofiarom polsko-ukraińskiej waśni na tle etnicznym w Pawłokomie". Mord na ludności ukraińskiej w Pawłokomie był mordem nieadekwatnym do ilości polskich ofiar tej miejscowości, nie był on skierowany na konkretnych sprawców porwania i zamordowania Polaków, nie znajduje on więc żadnego usprawiedliwienia. Ale był to mord spontaniczny, u jego podłoża leżały emocjonalne odruchy. Nie był on ani nakazany, ani usprawiedliwiony przez władze Polski czy dowództwo polskiego podziemia, nie jest więc on co do przyczyn porównywalny z mordami OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia i Halicji.

Na tle porozumienia w sprawie Cmentarza Orląt minister spraw zagranicznych RP (według PAP) powiedział: "... porozumienie jest dowodem, że klimat w stosunkach polsko-ukraińskich zmienił się definitywnie. Nadal jednak pozostały do rozstrzygnięcia kwestie sporne, np. sprawa cmentarzy ukraińskich żołnierzy poległych w czasie II wojny światowej w Polsce". O jakich "żołnierzach" mówi polski minister? Czyżby o upowcach? Chyba ich ma na myśli, bowiem żołnierze radzieccy ukraińskiej narodowości dawno zostali upamiętnieni w Polsce. Minister spraw zagranicznych RP nie ma prawa mówić o upowcach, jako o "żołnierzach". OUN-UPA była formacją zbrodniczą, nie miała ona od narodu ukraińskiego legitymacji do działania. UPA nie była ani "armią", ani "partyzantką", była to formacja zbrojna faszystowskiej OUN Bandery, jej uczestnicy (często terrorem do niej "zmobilizowani") nie byli "żołnierzami" w rozumieniu prawa Ukrainy, prawa Polski i prawa międzynarodowego. UPA nie została przyjęta do Międzynarodowej Federacji Kombatantów II wojny światowej.

Porozumienie na szczeblu centralnym w sprawie Cmentarza Orląt w dniu 10 czerwca miało być potwierdzone przez Radę Miejską Lwowa. Na skutek różnych stanowisk radnych, uchwała nie została w tym dniu podjęta, jej podjęcie zostało odłożone do 13-go czerwca.

Niezależnie od wyniku końcowego problemu otwarcia Cmentarza Orląt we Lwowie, trzeba wyraźnie powiedzieć, że jakakolwiek zgoda strony polskiej na upamiętnienie poległych uczestników OUN-UPA na terenie Polski w zamian za zgodę na otwarcie Cmentarza Orląt, byłaby niemoralną, hańbiącą, byłaby znieważeniem pamięci wymordowanej przez tę formację ludności polskiej.. Struktura ideologiczno-polityczna OUN-UPA na Wołyniu, w Halicji i na tzw. "Zacurzoniu" była jedna – była to formacja zbrodnicza. Taka zgoda strony polskiej ległaby podwójnym cieniem banderowskim na narodzie ukraińskim. Podwójnym, bo cień zbrodniczości już rzucił na naród ukraiński prezydent Wiktor Juszczenko. Tym, którzy zginęli w szeregach OUN-UPA, należy się zwyczajny pochówek, jak każdemu zmarłemu, nawet skazanemu i straconemu zbrodniarzowi, z informacją: imię, nazwisko, rok urodzenia i śmierci. I nic więcej.

Do otwarcia Cmentarza Orląt doszło w dniu 24 czerwca 2005 r. Formalnym tłem uroczystości, w której udział wzięli prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko i prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski były zaszłości z lat 1918-1919: z okresu wojny polsko-halickiej. Oficjalnie uczczono poległych w niej żołnierzy Ukraińskiej Halickiej Armii (UHA) oraz polskich żołnierzy i ochotników – obrońców Lwowa.

Od strony formalnej wszystko, wydawałoby się, było w porządku, jednakże nie było to rzetelne chrześcijańskie uczczenie poległych bezpośrednio po zakończeniu I. wojny światowej. Uroczystości i poprzedzające ją wydarzenia zdominowała polityka. Na kilka zaledwie dni przed lwowskimi uroczystościami w Warszawie miało miejsce "pojednanie polsko-ukraińskie" w wykonaniu rzymskokatolickich polskich biskupów i grekokatolickich ukraińskich biskupów. Kościoły nie reprezentują stanowiska władz Polski i Ukrainy, ale, jak widać, czasami dokonują działań w wykonaniu polityki władz. Oto przewodniczący Episkopatu Polski arcybiskup Józef Michalik oświadcza niewiadomo w czyim imieniu: "Zdaję sobie sprawę, jak wiele od Ukraińców wycierpieli Polacy, ale cierpieli też Łemkowie i Ukraińcy. Nie chcemy wołać sędziów, buchalterów ani reporterów, aby liczyć i licytować, kto bardziej winny, kto zaczął, kto więcej wycierpiał". Oczywiście chodziło biskupowi o Ukraińców, którzy "ucierpieli", naturalnie od Polaków, w okresie II. wojny światowej, na co wskazuje informacja z uroczystości co do tego, że "obie strony mają wiele na sumieniu i pamiętają o swoich ofiarach. Ukraińcy przypominają o pacyfikacjach i próbach polonizacji Ukraińców w II RP, o akcji 'Wisła' ... wielu Polaków nie chce Ukraińcom zapomnieć rzezi wołyńskiej w 1943 r., kiedy korzystając z przyzwolenia Niemców UPA wymordowała kilkadziesiąt tysięcy Polaków".

Co słowo, to fałsz, co zdanie, to polityka. następstwie "pacyfikacji" na początku lat 1930-ch (termin ukuty przez nacjonalistów ukraińskich) nie zginął ani jeden Ukrainiec. Te "pacyfikacje" autorzy formuły "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" usiłują zrównać z planowym, doktrynalnym, nakazanym przez OUN Bandery ludobójstwem całkowicie bezbronnej ludności polskiej, nie tylko na Wołyniu, gdzie z rąk banderowców padło co najmniej 60.000 ludności polskiej – od niemowlęcia do ponad stuletnich starców, ale też w Halicji, w której z rąk tychże banderowców padło co najmniej kolejnych 60.000 ludności polskiej "za przynależność narodową", co kierowane ośrodki masowego przekazu powoli zapominają. Komunikat wspomina o UPA, ale ani słowem nie mówi o OUN Bandery, chociaż UPA była wykonawcą, a przywództwo banderowców nakazodawcą mordów ludobójstwa. Poza tym – Niemcy nigdy nie dawali banderwcom przyzwolenia na masowe mordowanie Polaków, bo to dezorganizowało im pobieranie kontyngentów. Każdemu okupantowi zależy na utrzymani spokoju na tyłach okupowanego terytorium, a nie na chaosie. I jeszcze - sprawcy zbrodni ludobójstwa są znani, znana jest kierująca nimi ręka, trzeba rzeczy nazywać po imieniu, a nie uogólniać używając nazwę "Ukraińcy". Co najmniej 90% Ukraińców nie utożsamia się z banderowcami, ich imienia nie można wykorzystywać w kontekście zbrodni ludobójstwa.

Arcybiksup J. Michalik wzywa: "Odstąpmy od nienawiści". Tak może mówić człowiek nie znający realiów: Polacy, ci, którzy cudem uratowali się od banderowskiej siekiery, potomkowie tych, którzy zginęli z rąk banderowskich, nie odczuwają do sprawców zbrodni nienawiści, oni jedynie chcą prawdy o niej, chcą jedynie potępienia zbrodni i zbrodniarzy – organizatorów i wykonawców. Skąd arcb. Michalik wziął tezę o nienawiści Polaków do Ukraińców? Napewno nie od Polaków.

Można byłoby, kierując się etyką chrześcijańską, przebaczyć sprawcom i organizatorom ludobójstwa, gdyby oni pokajali się za swój czyn, tymczasem oni nie tylko nie pokajali się, a wręcz proceder ludobójstwa przedstawiaj¹ jako czyny bohaterskie. Wystarczy wskazać w tym zakresie na publikacje rówieńskiej gazet "Wołyń", na fakty upamiętniania na Zachodniej Ukrainie Bandery, Szuchewycza, Klaczkiwśkiego, "Rizuna" i innych, przez stawianie im pomników, nadawanie ulicom, szkołom, wyższym szkołom imion tych organizatorów mordów masowych, na stanowisko Związku Ukraińców w Polsce wobec OUN-UPA.

Czy biskupi polscy pytali o zdanie co do formuły "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" tych, którzy cudem uciekli spod banderowskiej siekiery czy żagwi? Czy pytali o to potomków tych co najmiej 120.000 Polaków, którzy zginęli śmiercią męczeńską?

Nie ma analogii między formułą "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" skierowaną przez biskupów polskich do biskupów niemieckich: władze Niemiec potępiły zbrodnie hitleryzmu, potępiło je również społeczeństwo niemieckie, główni zbrodniarze hitlerowscy zostali skazani. Natomiast w³adze dzisiejszej Ukrainy ho³ubi¹ sprawców zbrodni ludobójstwa.

Podczas otwarcia Cmentarza Orląt prezydent W. Juszczenko powiedział: "Niestety, zabrakło wśród nas papieża Jana Pawła II – wielkiego Polaka z ukraińskimi korzeniami". Wersję o mace-Polce Karola Wojtyły powtarzają ośrodki masowego przekazu na Zachodzie. Czyżby prawdą było, że matka Jana Pawła II była pochodzącą z Halicji Ukrainką" Jeżeli tak, to wiele to może tłumaczyć, a jeżeli nie, to na jakiej podstawie prezydent W. Juszczenko mówi o "ukraińskich korzeniach Jana Pawła II"?

Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie prezydent A. Kwaśniewski oświadcza: "Polacy i Ukraińcy podają sobie dłonie ponad historią". To znaczy, że ponad zbrodnią ludobójstwa banderowskiego też ? Bo to przecież też historia, bliższa czasowo i tragiczniejsza, niż wojna polsko-halicka z lat 1918-1919. W tym samym duchu mówi prez. W. Juszczenko, o tym, że "niebawem na ziemi polskiej będzie można uszanować ukraińskich bohaterów poległych za Ukrainę". Kogo miał na myśli W. Juszczenko - żołnierzy Ukraińskiej Halickiej Armii z lat 1918-1919? Chyba nie tylko, bo zadeklarował on, że "zajmie się wszystkimi ukraińskimi cmentarzami w Polsce", a więc i banderowskimi, tych, którzy zginęli w trakcie realizacji odrywania od Polski jej południo-wschodnich terytoriów, co potwierdza też warszawskie "Nasze Słowo".

Czy w toku negocjacji co do Cmentarza Orląt strona polska dała stronie ukraińskiej nieujawnione obietnice co do upamiętnienia uczestników OUN-UPA na terenie Polski? Istnieją poszlaki, że tak się stało, ale wierzmy głównemu negocjatorowi, ministrowi Andrzejowi Przewoźnikowi, który, na pytanie: "Jak wygląda kwestia upamiętnienia w Polsce mogił ukraińskich, np. bojowników UPA"? - mówi: "... jeżeli chodzi o sprawę upamiętnienia w sensie budowania pomników, to, oczywiście, takiej możliwości nie ma i nie będzie ... dlatego, że UPA – jako formacja – dość jednoznacznie negatywnie kojarzy się Polakom". Czy praktyka RP pójdzie zgodnie z tym oświadczeniem? Można jednak mieć co do tego wątpliwości, bowiem oto w przeddzień porozumień w sprawie Cmentarza Orląt władze Polski przywróciły na dawne miejsce usunięte uprzednio jako niezgodne z prawem tablice upamiętniające bojówkarzy OUN-UPA na grobach cmentarza w Pikulicach.

Czy stanowisko władz Polski do OUN-UPA będzie odpowiadało uczuciom Polaków i zdecydowanej większości Ukraińców wobec tej zbrodniczej formacji nacjonalizmu ukraińskiego? Dotychczasowe stanowisko władz Polski formalnie jest różne od stanowiska władz Ukrainy, a co będzie dalej?.



* * *



Źle się stało, że władze Ukrainy i władze Polski podjęły kroki w kierunku uznania OUN-UPA. Takie uznanie nie leży w interesie narodu ukraińskiego i narodu polskiego, takie uznanie byłoby obrazą moralności chrześcijańskiej i szeroko rozumianej sprawiedliwości, ono ległoby cieniem banderowskim na stosunkach polsko-ukraińskich na wiele lat. Źle się dzieje, gdy władze, czynniki kościelne i środki masowego przekazu mówią o "pojednaniu polsko-ukraińskim" mając na myśli puszczenie w niepamięć zbrodni ludobójstwa dokonanego przez mniej jak 1% ludności ukraińskiej na Polakach i Ukraińcach. Sprawy trzeba stawiać uczciwie, trzeba mówić o integralnym nacjonalizmie ukraińskim, o jego strukturach, a nie o Ukraińcach w ogóle. Przy okazji powiedzieć należy, że zaszłości z okresu wojny polsko-halickiej (1918-1919) dawno poszły w zapomnienie, świadomość historyczna o nich nie funkcjonuje ani w narodzie polskim, ani w narodzie ukraińskim, przegrana w tej wojnie UHA była jedynie bodźcem do zrodzenia nacjonalizmu ukraińskiego typu faszystowskiego, nie jest więc to sprawa "ukraińska", nawet nie halicka, tylko jest to sprawa ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego.

Czy władze Polski i Ukrainy opamiętają się, czy nie zejdą z fałszywej drogi dogadzania obcym interesom?

Władze Polski i Ukrainy nie są uwolnione od przestrzegania elementarnych zasad moralności. Świat pamięta Hiroszimę, w której od wybuchu bomby atomowej zginęło 80.000 ludności. Polska pamięta mord katyński, w następstwie którego, strzałem w potylicę, zostało zamordowanych ponad 25.000 obywateli polskich. Władze Polski, jak widać, nie chcą pamiętać męczeńskiej śmierci 120.000 jej obywateli, a władze Ukrainy nawet nie wspominają o co najmniej 80.000 jej obywatelach w sposób barbarzyński zamordowanych przez OUN-UPA.

W przededniu otwarcia Cmentarza Orląt po stronie polskiej wszystko odbywało się zgodnie z planem, niewątpliwie prezydenckim, wszystko było zorkiestrowane, z krokami podjętymi przez Episkopat Polski włącznie.

Biskup Polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski na Cmentarzu Orląt we Lwowie powtórzył słowa arcybiskupa J. Michalika: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Po takim jego oświadczeniu, korespondującym z oświadczeniami Prezydenta RP A. Kwaśniewskiego, musi być sformułowane pytanie: kto, komu i za co przebacza? Najważniejszym w tym względzie jest: czy wołyńscy i haliccy kresowienie przebaczają banderowcom za rzeź z lat 1943-1944? Czy Polacy przebaczają żołnierzom pułku policyjnego SS-Galizien za spacyfikowanie Huty Pieniackiej i innych polskich wsi? Brak odpowiedzi na to pytanie od strony moralnej nie pozwala na występowanie w stosunkach polsko-ukraińskich z formułą "przebaczamy i prosimy o przebaczenie".

Stosunki polsko-ukraińskie budowane na fałszu i amoralności nie mogą być stosunkami ani trwałymi, ani godnymi pochwały.



Toronto, 25 czerwca 2005 r.

Wiktor Poliszczuk
Komentarze
hetman dnia grudzień 04 2014 14:39:24
Nigdy Polak nie bedzie ukraińcowi bratem
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 0% [Żadnych głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 Głos]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014