Mateusz Piskorski wychodzi z aresztu!
Dodane przez Adam Smiech dnia Maj 16 2019 15:10:09

Mateusz Piskorski, więzień polityczny pisowskiego rządu ma być dzisiaj (16.05) uwolniony po niemal trzech latach przetrzymywania w areszcie tymczasowym. Szczęśliwie Sąd Apelacyjny ograniczył sobiepaństwo sądu pierwszej instancji, który manipulowaniem wysokością kaucji (od 300 do 500 tys. zł), chciał uniemożliwić uwolnienie Piskorskiego. Oby zwolnienie się dokonało!

Mateusz Piskorski jest oskarżany o "działalność na rzecz wywiadu cywilnego Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i Służby Wywiadu Zagranicznego tego kraju, skierowanego przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej". Oraz o "działalności wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej, skierowanej przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej". Działanie te miał podejmować w latach 2009-2016. Wcześniej zarzucano mu również działania zmierzające do wywołania niepokojów pomiędzy Polską a Ukrainą, m.in. poprzez mówienie prawdy o zbrodniczym charakterze UPA. Trudno w to uwierzyć, ale znaleźli się sfanatyzowani lub po prostu usłużni rusofobicznej władzy prokuratorzy, którzy wystąpili z tak absurdalnymi oskarżeniami. Konstytucja RP gwarantuje wolność słowa i sumienia. Poglądy polityczne (i ich propagowanie zgodnie z prawem), a o to w istocie oskarżony jest Piskorski, powinny cieszyć się w związku z tym ochroną konstytucyjną. Sprawa Piskorskiego, choć na razie jednostkowa (jestem przekonany, że chciano zrobić proces pokazowy, dla zaspokojenia pragnienia krwi najskrajniejszych rusofobów w Polsce), pokazuje, że tak nie jest. W PRL obecni rządzący,a wówczas opozycjoniści powoływali się również na konstytucję i jej zapisy. Często wbrew tym zapisom byli aresztowani i skazywani, a o ich poglądach mówiło się, że uderzają w pryncypia. Wydawało by się, że niepodważalnych pryncypiów po 1989 r. już w Polsce nie ma, tzn. oczywiście ci i inni rządzący mogą mieś swoje pryncypia, ale nie są one ani uświęcone, ani niepodważalne - ot, po prostu, zgodnie z zasada wolności słowa, obywatele mają prawo nie zgadzać się z tymi pryncypiami, krytykować je i proponować swoje odmienne rozwiązania. A jednak nie jest tak. Znów obowiązują pryncypia, znów można być tylko w jeden sposób prawomyślnym, tj. być obowiązkowo przeciwko Rosji, popierać bezalternatywnie Ukrainę antyrosyjską, choćby banderowską i równie bezalternatywnie i bezrefleksyjnie należy popierać "sojusz" z USA, choćby wiązał się z realną grozą wypłat tzw. odszkodowań za żydowskie mienie bezspadkowe. Inni dokładają do tego kolejny aksjomat - przynależność Polski do Unii Europejskiej. Kto występuje przeciwko tym "pryncypiom" jest "agentem Putina", trollem kremlowskim, zdrajcą itd. Co więcej, próbuje się wstecznie wmówić Polakom, że wszyscy, którzy w przeszłości próbowali ułożyć stosunki z Rosją w sposób cywilizowany, to byli zdrajcy albo w najlepszym wypadku głupcy. Cała ta sytuacja jest świadectwem potwornego upadku myślenia politycznego w Polsce. Nie odbywa się już żadna merytoryczna dyskusja - są tylko wybrani przez nieznanego boga, wszystkowiedzący, jedynie słuszni patrioci ogłoszeni takimi przez samych siebie i odsądzeni przez nich od czci i wiary, bez jednego słowa jakiejkolwiek dyskusji, zdrajcy. Jest mi osobiście przykro, że dożyliśmy takich czasów, że człowiek wstydzi się po prostu za swoje państwo, mając świadomość, że w pierwszym z brzegu Bhutanie, RŚA, czy nawet St. Kitts and Nevis, polityka państwowa stoi na wyższym poziomie niż u nas. Zobaczymy, co będzie dalej w sprawie Mateusza Piskorskiego. PiS, który obiecywał postawienie przed sądem "przestępców z PO", nie postawił tam nikogo przez całą kadencję. Pokazowy proces Piskorskiego też (chyba) nie wyszedł. Rząd PiS tak pryncypialny wobec Rosji, a jednocześnie uznający grzecznie najzwyklejszego śmiecia bez honoru za prezydenta Wenezueli na pstryknięcie palcami przez amerykańskiego suwerena, stoi teraz wobec sprawy o charakterze - nomen omen - Armageddonu. Oto, hiperpatriotyczny rząd może przejść do historii, jako ten, który położy na obecnie żyjących Polakach oraz na przyszłych pokoleniach brzemię "zwrotu" własności żydowskiej i na pokolenia zapewni lobby żydowskiemu realną władzę nad Polską. jedyne, co możemy "życzyć" temu rządowi, to żeby i to, jak wszystko inne, mu się nie udało...