Tygodnik "Przegląd" o ruchu narodowym
Dodane przez Adam Smiech dnia Grudzień 13 2017 10:29:33

Lewicowy tygodnik "Przegląd" (red. nacz. Jerzy Domański) stanowi na polskim rynku prasowym ważną wartość. Reprezentuje stanowisko (i środowisko), które można by określić w sposób następujący: historycznie nawiązuje do lewicy PRL-owskiej, dzieląc jej oceny historii Polski i samej PRL, tj. odrzuca "prawicowe" potępienie w czambuł, widzi wiele (więcej) pozytywów tego okresu, domaga się jego rzetelnej oceny, występuje przeciwko narzucanemu w ostatnich latach kultowi żołnierzy wyklętych itd. W dziedzinie polityki bieżącej prezentuje tradycyjnie lewicowe stanowisko w sprawach gospodarczo-ekonomiczno-społecznych (rola państwa w gospodarce, system świadczeń itp.), w polityce zagranicznej widzi miejsce Polski w Unii Europejskiej, krytykuje USA, rusofobię, polskie zaangażowanie na Ukrainie itp., zaś w sprawach moralno-obyczajowych skłania się ku modnym obecnie nowoczesnym trendom zmierzającym do przekształcenia tradycyjnych pojęć o rodzinie i roli płci. W tym ostatnim aspekcie nie znajdziemy wspólnego języka ze środowiskiem "Przeglądu", niemniej w pozostałych, dialog, a nawet w niektórych sprawach pełna zgoda, są jak najbardziej możliwe. I ważne, bo Polacy powinni ze sobą rozmawiać, a nie tylko kłócić i nienawidzić. Szczególnie zasłużony jest "Przegląd" i osobiście red. Domański dla sprawy wyświetlenia ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich dokonanego na Polakach i innych nacjach na Kresach Płd.Wsch. II RP. Stanowisko "Przeglądu" jest tu tożsame i, z naszego punktu widzenia, uzupełnia działania endeckie. Stosunek gazety do ruchu narodowego jest konsekwencją zarówno, z jednej strony, historycznych ocen, raz słusznych, ale też czasami głęboko niesłusznych dla endecji i będących wyrazem zaślepienia i apriorycznej niechęci, z drugiej, przynajmniej u niektórych publicystów, chęci do zachowania w tej sprawie obiektywizmu. Tak, jak ważne jest, co o Polsce piszą i mówią na świecie, tak ważne dla nas endeków jest, co inni myślą o nas. Prezentowany tu fragment artykułu (zachęcam do przeczytania całości) p. Jakuba Woroncowa zaliczam do drugiej kategorii, tj. tych, które dążą do obiektywizmu w ukazaniu nawet przeciwnika ideowego. Wstępne spostrzeżenia autora, z którymi możemy zapoznać się w poniższym fragmencie, są z pewnością słuszne. W innym artykule w tym samym numerze "Przeglądu" mamy do czynienia raczej z sytuacją pierwszą - z powielaniem uprzedzeń jednego autora (tu - prof. Szymona Rudnickiego), podczas gdy literatura, także PRL-owska na temat endecji i to obiektywna i podana na spokojnie, jest całkiem bogata.