Pi?knie polec, czyli z?a polska tradycja
Dodane przez Adam Smiech dnia Marzec 21 2017 10:58:21

Zatem sta?o si? - znów pi?knie polegli?my. Obserwowa?em ze smutkiem pokaz polskiego irracjonalizmu politycznego w najgorszym gu?cie przeprowadzonego wg znanej maksymy Pi?sudskiego - "by? zwyci??onym a nie ulec, to zwyci?stwo" - która to formu?a mo?e i sprawdza si? w niektórych ekstremalnych dla narodu i pa?stwa sytuacjach, ale z ca?? pewno?ci? nie mia?a zastosowania przy okazji wyboru Donalda Tuska na drug? kadencj? przewodnicz?cego Rady Europejskiej. Jest to formu?a usprawiedliwienia dla notorycznych przegranych, zas?aniaj?cych si? murem frazesu, patosu i hurrapatriotycznych gestów. Przy tym kompleks wiecznego przegranego tak dominuje nad psychik? wykonawców, ?e nie s? oni w stanie pój?? jej pod pr?d. W trzeciorz?dnej kwestii przed?u?enia kadencji Tuskowi wytoczono armaty godno?ci narodowej, wysokich zasad moralnych, o których pouczono Europ?, oraz og?oszono, ?e "nie dali?my si?", ?e "pokazali?my Europie". Towarzyszy?y temu znane z historii gesty, jak og?aszanie zwyci?stwa (!?) premier Szyd?o, czy witanie jej kwiatami przez samego Jaros?awa Kaczy?skiego. Nawiasem mówi?c, zmuszony jestem stan?? (tak! tak!) w obronie Donalda Tuska. Jakkolwiek jest mi odleg?y jego obóz polityczny, uwa?am, patrz?c ex post, ?e do czasu drugiego Majdanu, rz?dy PO przynajmniej unika?y szale?stwa. Oczywi?cie, bez przesady - ta opcja polityczna by?a (i jest) bezalternatywnie zapatrzona w Uni? Europejsk? jak w obrazek, ale jednak przez pewien czas rz?dy PO próbowa?y nawet prowadzi? rozs?dn? polityk? w stosunku do Rosji. Wszystko zniszczy? drugi Majdan, a raczej fanatyzm proukrai?ski wi?kszo?ci PO i prezydenta Komorowskiego. Tak?e na odcinku wewn?trznym, maj?c czas i mo?liwo?ci, zamiast ul?y? Polakom, rz?dy PO na?o?y?y na nich nowe podatki i ci??ary publiczne. Pami?taj?c jednak Jaros?awa Kaczy?skiego krzycz?cego na Majdanie "S?awa Ukrainie!", i obserwuj?c na co dzie? horrendalne mno?enie przepisów przez obecny rz?d, nie zauwa?am - po Majdanie - ró?nic mi?dzy jednymi a drugimi, za? w rusofobii dochodzi wr?cz mi?dzy nimi do licytacji. W takim wypadku wylewanie pomyj na Tuska (który przecie? nie negocjowa? i nie podpisywa? traktatu Lizbo?skiego), powszechne nazywanie go "zdrajc?", umieszczanie na ok?adkach w mundurze Wehrmachtu, to zwyczajne chamstwo polityczne nie lepszych od niego. Czy który? z tych bezwzgl?dnych krytyków tekstu Tuska "Polak roz?amany", sprzed 30 lat, b?d?cego podstaw? do rzucania obelg, zada? sobie trud, ?eby go przeczyta?? Ja sobie zada?em... I twierdz? z ca?? odpowiedzialno?ci?, ?e to nie wyznanie zdrady narodowej, ale smutna refleksja nad meandrami naszej ci??kiej historii. Refleksja na tyle powa?na i ciekawa, ?e mo?e by? i dzi? przyczynkiem do wa?nej i interesuj?cej, twórczej dyskusji. Oczywi?cie nie dla tych, którzy sami sobie przyznali prawo do decydowania, o tym, kto jest, a kto nie jest Polakiem. Artyku? Tuska ze "Znaku" wymaga odr?bnego omówienia na tle ca?ej ówczesnej i dzisiejszej dyskusji o Polsce, polsko?ci i o polskiej tradycji - tej dobrej i tej z?ej. Teraz ogranicz? si? do krótkiego cytatu: Co pozostanie z polsko?ci, gdy odejmiemy od niej ca?y ten wznios?o - ponuro - ?mieszny teatr niespe?nionych marze? i nieuzasadnionych roje?? Polsko?? to nienormalno?? - takie skojarzenie narzuca mi si? z bolesn? uporczywo?ci?, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. (...) kiedy inni buduj?, kochaj? si? i umieraj?, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozwa?amy nasz narodowy etos odrobin? krytyczniej (...). Jest jaki? tragiczny rozziew w polsko?ci - mi?dzy wyobra?eniem a spe?nieniem, planem a realizacj?. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem nie pogodzonych ze sw? przegran?. Wolno?? jest w nim warto?ci? najwy?sz? (…). I szarpi? si? mi?dzy gorycz? i wzruszeniem, dum? i za?enowaniem. Wtedy s?dz? - tak po polsku, patetycznie - ?e polsko??, niezale?nie od uci??liwego dziedzictwa i tragicznych skojarze?, pozostaje naszym wspólnym ?wiadomym wyborem.

Czytaj ca?o??
Rozszerzona zawartość newsa

Zatem sta?o si? - znów pi?knie polegli?my. Obserwowa?em ze smutkiem pokaz polskiego irracjonalizmu politycznego w najgorszym gu?cie przeprowadzonego wg znanej maksymy Pi?sudskiego - "by? zwyci??onym a nie ulec, to zwyci?stwo" - która to formu?a mo?e i sprawdza si? w niektórych ekstremalnych dla narodu i pa?stwa sytuacjach, ale z ca?? pewno?ci? nie mia?a zastosowania przy okazji wyboru Donalda Tuska na drug? kadencj? przewodnicz?cego Rady Europejskiej. Jest to formu?a usprawiedliwienia dla notorycznych przegranych, zas?aniaj?cych si? murem frazesu, patosu i hurrapatriotycznych gestów. Przy tym kompleks wiecznego przegranego tak dominuje nad psychik? wykonawców, ?e nie s? oni w stanie pój?? jej pod pr?d. W trzeciorz?dnej kwestii przed?u?enia kadencji Tuskowi wytoczono armaty godno?ci narodowej, wysokich zasad moralnych, o których pouczono Europ?, oraz og?oszono, ?e "nie dali?my si?", ?e "pokazali?my Europie". Towarzyszy?y temu znane z historii gesty, jak og?aszanie zwyci?stwa (!?) premier Szyd?o, czy witanie jej kwiatami przez samego Jaros?awa Kaczy?skiego. Nawiasem mówi?c, zmuszony jestem stan?? (tak! tak!) w obronie Donalda Tuska. Jakkolwiek jest mi odleg?y jego obóz polityczny, uwa?am, patrz?c ex post, ?e do czasu drugiego Majdanu, rz?dy PO przynajmniej unika?y szale?stwa. Oczywi?cie, bez przesady - ta opcja polityczna by?a (i jest) bezalternatywnie zapatrzona w Uni? Europejsk? jak w obrazek, ale jednak przez pewien czas rz?dy PO próbowa?y nawet prowadzi? rozs?dn? polityk? w stosunku do Rosji. Wszystko zniszczy? drugi Majdan, a raczej fanatyzm proukrai?ski wi?kszo?ci PO i prezydenta Komorowskiego. Tak?e na odcinku wewn?trznym, maj?c czas i mo?liwo?ci, zamiast ul?y? Polakom, rz?dy PO na?o?y?y na nich nowe podatki i ci??ary publiczne. Pami?taj?c jednak Jaros?awa Kaczy?skiego krzycz?cego na Majdanie "S?awa Ukrainie!", i obserwuj?c na co dzie? horrendalne mno?enie przepisów przez obecny rz?d, nie zauwa?am - po Majdanie - ró?nic mi?dzy jednymi a drugimi, za? w rusofobii dochodzi wr?cz mi?dzy nimi do licytacji. W takim wypadku wylewanie pomyj na Tuska (który przecie? nie negocjowa? i nie podpisywa? traktatu Lizbo?skiego), powszechne nazywanie go "zdrajc?", umieszczanie na ok?adkach w mundurze Wehrmachtu, to zwyczajne chamstwo polityczne nie lepszych od niego. Czy który? z tych bezwzgl?dnych krytyków tekstu Tuska "Polak roz?amany", sprzed 30 lat, b?d?cego podstaw? do rzucania obelg, zada? sobie trud, ?eby go przeczyta?? Ja sobie zada?em... I twierdz? z ca?? odpowiedzialno?ci?, ?e to nie wyznanie zdrady narodowej, ale smutna refleksja nad meandrami naszej ci??kiej historii. Refleksja na tyle powa?na i ciekawa, ?e mo?e by? i dzi? przyczynkiem do wa?nej i interesuj?cej, twórczej dyskusji. Oczywi?cie nie dla tych, którzy sami sobie przyznali prawo do decydowania, o tym, kto jest, a kto nie jest Polakiem. Artyku? Tuska ze "Znaku" wymaga odr?bnego omówienia na tle ca?ej ówczesnej i dzisiejszej dyskusji o Polsce, polsko?ci i o polskiej tradycji - tej dobrej i tej z?ej. Teraz ogranicz? si? do krótkiego cytatu: Co pozostanie z polsko?ci, gdy odejmiemy od niej ca?y ten wznios?o - ponuro - ?mieszny teatr niespe?nionych marze? i nieuzasadnionych roje?? Polsko?? to nienormalno?? - takie skojarzenie narzuca mi si? z bolesn? uporczywo?ci?, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. (...) kiedy inni buduj?, kochaj? si? i umieraj?, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozwa?amy nasz narodowy etos odrobin? krytyczniej (...). Jest jaki? tragiczny rozziew w polsko?ci - mi?dzy wyobra?eniem a spe?nieniem, planem a realizacj?. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem nie pogodzonych ze sw? przegran?. Wolno?? jest w nim warto?ci? najwy?sz? (…). I szarpi? si? mi?dzy gorycz? i wzruszeniem, dum? i za?enowaniem. Wtedy s?dz? - tak po polsku, patetycznie - ?e polsko??, niezale?nie od uci??liwego dziedzictwa i tragicznych skojarze?, pozostaje naszym wspólnym ?wiadomym wyborem.

W tym samym numerze "Znaku" Marcin Król w bardzo ciekawym tek?cie pisze bez ogródek: (...) Dmowski, Balicki i Pop?awski przeprowadzili najbardziej ?mia?? prób? unowocze?nienia polskiej my?li politycznej, zmiany spojrzenia na polsko?? i na ?wiat. Zaatakowali opiesza?o?? i anachroniczne pogl?dy konserwatystów, spo?eczno-post?powe z?udzenia socjalistów, a przede wszystkim powierzchowny mesjanizm i idealizm, mi?kko?? i zniewie?cia?o??, poroniony altruizm, kulturowy i obyczajowo?ci polskiej. I ma racj?. Nie maj?c tu miejsca, obiecuj? PT Czytelnikom powrót do rozwa?a? na ten temat w najbli?szym czasie.

Wracaj?c do blama?u w Brukseli - s? te? pozytywy, a jak?e! Racjonalne stanowisko partnerów (?) Polski z Grupy Wyszehradzkiej, przede wszystkim t?umaczenie poparcia Tuska przez premiera Orbana, by?o prawdziw? lekcj? polityki realnej. Przynios?o uspokojenie, gdy? je?li nawet wcze?niej nie by?o to jasno wyartyku?owane, tak teraz mamy ju? pewno?? - W?gry, Czechy, S?owacja na pewno nie pójd? z Polsk? na jak?? now? awantur? moskiewsk?. Lekcja ta nie zostanie jednak odrobiona. Polscy mitomani polityczni traktuj? j? bowiem li tylko w kategoriach poha?bienia, nie za? w kategoriach refleksji...

Có?, ju? w 1795 r., Niemiec Joachim Christoph Friedrich Schulz, na podstawie w?asnych obserwacji sytuacji w Polsce wyniesionych z pobytu w latach 1791-93, stwierdzi?, ?e ówcze?ni polscy trzeciomajowi reformatorzy wykazywali si? raczej ?arliw? imaginacj? ni? trze?wym namys?em. My wiemy, ?e nie tylko oni. Tragizm powsta? XIX-wiecznych, powstania warszawskiego i ?o?nierzy wykl?tych to najbardziej jaskrawe przyk?ady zastosowania skrajnego idealizmu politycznego, pozbawionego cho?by elementów realizmu, który sprowadzi? na Polsk? najwi?ksze kl?ski w historii. Oczywi?cie trzeciorz?dna sprawa wyboru Tuska nie nale?y do tej kategorii, ale chodzi o co innego - bowiem nawet ta marginesowa kwestia dowodzi tezy zasadniczej, która mówi, ?e rz?d PiS, dotkni?ty g??boko skrajn? form? rusofobii, kroczy od pocz?tku ?cie?k? "wszystko albo nic" w kontaktach z Rosj?, gdzie "wszystko" jest najczystsz? utopi?, niemo?liw? do zrealizowania, gdy? obejmuje nie tylko przyznanie si? Rosji do rzekomego mordu smole?skiego, czy wycofanie si? z Krymu, ale równie? oddanie w?adzy przez "re?im" Putina, a wr?cz nawet parcelacj? Rosji na mniejsze pa?stwa. To nie s? moje wymys?y. To pomys?y polityczne podawane od lat przez ?urawskich vel Grajewskich, Targalskich, Sakiewiczów i ich polityczne otoczenie. To realizowane na naszych oczach credo Antoniego Macierewicza. Nie ?ud?my si?, nie chodzi?o o ?adne takie czy inne winy i b??dy Tuska w rz?dzeniu Polsk?. T?py upór PiS-u wynika? przede wszystkim z jednej podstawowej rzeczy - wiary podzielanej przez Jaros?awa Kaczy?skiego, a co za tym idzie, przez wszystkich innych mistyków, ale i armi? oportunistów pisowskich, ?e Tusk z Putinem zamordowali mu brata. Casus Tuska zbieg? si? w czasie z kolejn? miesi?cznic? smole?sk?. I có? tam us?yszeli?my od Kaczy?skiego? ?e "ju? wkrótce ujawnimy przyczyny katastrofy smole?skiej" i ?e "b?dzie wolna Polska". Czyli po pó?tora roku rz?dów PiS jeszcze jej nie ma, gdy? rz?dz? ubecy (ewentualnie esbecy), a jak nie oni, to ich dzieci i wnuki. To ju? nie jest polityka, to ci??ka paranoja. I cho? nie jestem entuzjast? w ró?owych okularach II RP, a system sanacyjny uwa?am za szkodliwy i obarczam go win? za kl?sk? w 1939 r., to jednak dok?adnie wszystkim Polakom okresu mi?dzywojennego zazdroszcz?, ?e nie tylko 28 lat (bo tylu nie dotrwali) po odzyskaniu niepodleg?o?ci, ale w zasadzie w ogóle nie prowadzili dyskusji o agentach s?u?b pa?stw zaborczych, jako o rzeczywistych w?adcach Polski i s?ugusach spadkobierców zaborców. A przecie? Polska wspó?czesna nie jest na ko?cu tej drogi. Ona si? w niej pogr??a, tak?e na skutek pa?stwowo zadekretowanego kultu ?o?nierzy wykl?tych, tak, ?e im dalej od 1989 r. tym gorzej.

Polska zmierza te? niestety do sytuacji zerojedynkowej w polityce zagranicznej. Waszczykowski spotyka si? ze swoim odpowiednikiem Klimkinem z Ukrainy i ponawia deklaracje bezalternatywnego wsparcia dla neobanderowskiego pa?stwa. Kolejne fakty bezczeszczenia polskich pomników na Ukrainie zbywane s? przez stron? polsk? i ukrai?sk? formu?? o udziale strony trzeciej, w domy?le - nawet dla imbecyli, Rosji. W ten oto sposób neobanderowcy uzyskali pe?n? dowolno??, je?eli chodzi o akty wandalizmu w stosunku do polskich upami?tnie?… W tym samym czasie Antoni Macierewicz po raz kolejny publicznie obarczy? Rosj? win? za katastrof? smole?sk?. W Radio Szczecin powiedzia? (7.03): Nie ulega w?tpliwo?ci, ?e Rosjanie s? za to odpowiedzialni. Wszystkie materia?y, jakie zebra?a Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Pa?stwowego, która pracuje od roku, wskazuj? na to, ?e to jest wina Rosjan. Z kolei w rozmowie z PAP 12.03 Macierewicz powtórzy?: podkomisja ds. katastrofy smole?skiej posiada dowody na odpowiedzialno?? Rosjan w tragedii z 10 kwietnia 2010 roku i jest ona przes?dzona. 13.03 przy okazji 18-lecia wst?pienia Polski do NATO kontynuowa?: Zapewne gdyby by?a wi?ksza ?wiadomo?? zagro?enia ze Wschodu, nie dosz?oby do wielu tragedii, które pó?niej sta?y si? udzia?em Europy i ?wiata (...).My?l? przede wszystkim o agresji na Gruzj?, my?l? o dramacie smole?skim, my?l? o zestrzeleniu samolotu linii malezyjskich, my?l? wreszcie o agresji na Ukrain?, która trwa po dzie? dzisiejszy i zagra?a nie tylko integralno?ci terytorialnej Ukrainy, ale samym podstawom ?adu prawnego na terenie Europy i na ?wiecie (…). (…)zagro?enia ze strony Rosji, jak i ze strony mi?dzynarodowego terroryzmu, p?yn? z tego samego ?ród?a.

Zdajmy sobie spraw? z powagi sytuacji. Te niezwykle powa?ne zarzuty Macierewicz formu?uje nie jako osoba prywatna, jako polityk opozycyjny, czy ekspert, ale jako jeden z najwa?niejszych ministrów rz?du polskiego, z pewno?ci? z pe?n? aprobat? Jaros?awa Kaczy?skiego. Dok?d to zaprowadzi Polsk?? Przecie? obok de facto trwaj?cego ju? od pewnego czasu zerwania stosunków dyplomatycznych z Rosj?, s?owa Macierewicza s? - równie? de facto - zapowiedzi? stanu wojny. Czy operuj?cy na prawo i lewo patriotycznym frazesem rusofobi doprowadz? Polsk? do sytuacji bez wyj?cia, do konfrontacji z Rosj? w imi? w?asnego rozumienia prawdy, zasad moralnych i godno?ci? Czy staniemy wobec tej konfrontacji samotnie, jak wobec UE w sprawie Tuska? Mo?e nie samotnie, ale na pewno jako mi?so armatnie. Anglosasi wyra?nie podkr?caj? werbaln? agresj? w stosunku do Rosji. 120 spo?ród 800 ?o?nierzy brytyjskich wys?ano do Estonii. Minister obrony Wlk. Brytanii Michael Fallon mówi o nasilaj?cej si? agresji Rosji (?), o tym, ?e Brytyjczycy (120?) powstrzymaj? agresj? Rosji na Estoni?. Departament Stanu USA 16.03 og?asza, ?e: "Trzy lata temu Rosja zaj??a Krym i go okupuje. Nast?pnie Rosja przeprowadzi?a nielegalne referendum, podczas którego mieszka?cy Krymu mieli g?osowa? w sytuacji, gdy na ich ziemiach znajdowa?y si? ci??kie si?y zbrojne innego pa?stwa. Stany Zjednoczone nie uznaj? rosyjskiego 'referendum' z 16 marca 2014 roku, ani aneksji Krymu i ci?g?ego ?amania prawa mi?dzynarodowego". Nadzieje zwi?zane z Trumpem gasn?. Wiele wskazuje na to, ?e w starciu z establishmentem i War Party (neokoni, s?u?by, Pentagon i media) ponosi pora?k?. Najmniej gro?ne jest to dla samej Rosji, która Krymu o(d)pu?ci? nie mo?e ze wzgl?dów strategicznych, za? sankcje, po pocz?tkowych k?opotach, pe?ni? dzisiaj odwrotn? rol?, stymuluj?c rozwój i wielodziedzinowo?? gospodarki rosyjskiej. Co innego dla Polski. Najwy?sze w?adze naszego kraju s? w trzeciej lidze mi?dzynarodowej polityki. Szczytem osi?gni?? dyplomatycznych dla Prezydenta RP (niemal nieobecnego w konflikcie o Tuska; zast?powa? go Jaros?aw Kaczy?ski) by?o spotkanie z jastrz?biem wojennym, najbardziej skrajnym rusofobem ameryka?skim, sen. Johnem McCainem. A w Polsce obok Macierewicza, podkr?caj? atmosfer? zagro?enia rosyjskiego prawicowe media (Antoni Rybczy?ski w Gaz.Pol. w ka?dym numerze zapowiada agresj? rosyjsk?) i lekkomy?lni genera?owie (Polko, Skrzypczak), rzucaj?cy w dobrze p?atnych wywiadach has?a o tym, ile dni b?dzie si? broni? Polska itd. Dodajmy do tego m?odzie? wychowywan? w strace?czym kulcie wykl?tych... Dmowski w 1930 r. pisa? o wyprawie komiwoja?era (Zachodu) na Rosj? (ZSRR) i o walce z Rosj? do ostatniej kropli krwi polskiego ?o?nierza. Atmosfera w Polsce, zbudowanie bezpiecznych z punktu widzenia Anglosasów przyczó?ków w Europie ?rodkowo-Wschodniej, niedawno wyartyku?owane pragnienie zawarcia dwustronnego sojuszu obronnego z Polsk? przez Ukrain?, dowodz?, ?e nowe zagro?enie to nie tylko przesada ludzi przewra?liwionych. Wojna jako taka ma coraz lepsz? pras? na ?wiecie i w Polsce. Pisze si? o niej jako o zwyk?ej sprawie. Dlatego, póki nie jest za pó?no, dmuchajmy nawet na zimne, chocia? o zimnym trudno dzisiaj mówi?.

Adam ?miech