Polska wojna o Inflanty
Dodane przez Piotr Kolczynski dnia Maj 01 2007 00:00:00
Od pewnego czasu toczy si? konflikt o pomnik ?o?nierzy Armii Czerwonej w Tallinie. I o ile jeste?my w stanie zrozumie? racje i Estonii i Rosji w tym sporze, o tyle zupe?nie nie mo?emy poj??, dlaczego Polska wtr?ca si? tam, gdzie nie trzeba. Najpierw odezwa? si? Komitet Katy?ski, potem niestety Prezydent i Rz?d RP. Polskie czynniki oficjalne og?osi?y solidarno?? Polski z Estoni?. Jest to posuni?cie dalece nieprzemy?lane. Tylko pozornie losy naszych pa?stw i narodów s? podobne. Ale nawet, gdyby na si?? takie podobie?stwo wykaza?, to nie wystarczy, ?eby podejmowa? tak niew?a?ciw? decyzj?.
Otó? mo?e si? okaza? za chwil?, ?e stajemy w obronie tradycji esto?skiej w wydaniu hitlerowskim. Nie wolno zapomina?, ?e po stronie III Rzeszy walczy?y na froncie wschodnim przeciwko Armii Czerwonej jednostki niemieckie z?o?one z Esto?czyków z 20 Dywizj? Waffen-SS na czele. Tutaj w?a?nie widzimy zasadnicz? rozbie?no?? losów Polski i Estonii w latach II Wojny ?wiatowej. Polska nie by?a sojusznikiem III Rzeszy, nie stworzono ?adnej formacji z?o?onej z Polaków w ramach armii niemieckiej, czy dzia?aj?cej z ramienia jakiejkolwiek w?adzy kolaboruj?cej z Niemcami, gdy? Niemcom, mimo prób, ani takiej w?adzy, ani takich jednostek stworzy? si? nie uda?o. Polacy stali w tej wojnie konsekwentnie w obozie wrogów III Rzeszy i stawianie dzisiaj na równi polskich i esto?skich do?wiadcze? z systemem sowieckim ?wiadczy o kompletnym braku wiedzy i zrozumienia istoty problemu.
Nie ulega równie? w?tpliwo?ci, ?e sprawa pomnika zosta?a wykorzystana przez te same polskie si?y , o których tyle piszemy na Jednodniówce, przez ludzi ow?adni?tych obsesj? antyrosyjsk?, do podtrzymania rusofobii i odwrócenia uwagi Polaków od spraw naprawd? istotnych takich jak np. „tarcza antyrakietowa”, czy roszczenia banderowskie. Nie mo?na nie widzie?, ?e ani Komitet Katy?ski, ani K.M. Ujazdowski, Minister Dziedzictwa Narodowego, nie zrobili nic w sprawie cho?by upami?tnienia niebywa?ej rzezi co najmniej 200 tysi?cy Polaków dokonanej przez nacjonalistów ukrai?skich na Kresach P?d. - Wsch. Zarzut ten odnosi si? g?ównie do ministra, który b?dzie teraz robi? kosztowne akcje przypominaj?ce powszechnie znan? zbrodni? katy?sk?, natomiast nie s?ycha?, aby robi? cokolwiek dla rozpowszechnienia wiedzy o zbrodniach OUN-UPA, czy SS-Galizien, o których w Polsce wie garstka ludzi, nie mówi?c ju? o braku jakiejkolwiek edukacji m?odzie?y w tym temacie. To zaniechanie, celowe, czy narzucone przez aksjomaty b??dnej koncepcji polityki zagranicznej, okrywaj? ha?b? polskie instytucje odpowiedzialne za wychowanie m?odego pokolenia, takie jak Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego, Edukacji, czy IPN. Tak jest wtedy, kiedy o historii decyduj? doktrynerzy.


A. ?miech