Ukraina... póki my ?yjemy
Dodane przez Piotr Kolczynski dnia Wrzesień 08 2016 21:51:46

Wizyta Prezydenta RP Andrzeja Dudy w Kijowie w zwi?zku z 25-leciem niepodleg?o?ci Ukrainy, a przede wszystkim, podpisana tam przez niego deklaracja, by?a dla mnie jednym z najsmutniejszych wydarze? historii Polski po prze?omie 1989 r.

Posuni?cia Prezydenta RP wobec Ukrainy trudno nawet okre?li? jako polityk? – to dzia?ania b?d?ce niestety zaprzeczeniem tego, co polityk? naprawd? jest. Jednym zdaniem – deklaracja prezydentów Polski i Ukrainy oznacza wszystko dla Ukrainy, nic dla Polski – poza oczywi?cie szeregiem wykraczaj?cych poza logik? zobowi?za? naszego pa?stwa. Kilka przyk?adów: „ustanowienie i rozwój partnerstwa strategicznego jest bezalternatywnym wyborem historycznym”, „uznaj?c integralno?? terytorialn? Polski i Ukrainy oraz nienaruszalno?? granic naszych pa?stw”, „U?wiadamiamy sobie nasz? odpowiedzialno?? za umacnianie bezpiecze?stwa i stabilno?ci na kontynencie europejskim wobec aktualnych wyzwa? i zagro?e?, spowodowanych agresj? Rosji wobec Ukrainy i okupacj? cz??ci jej terytorium. Potwierdzamy niezmienno?? pozycji Rzeczypospolitej Polskiej we wspieraniu wysi?ków Ukrainy w celu przywrócenia jej integralno?ci terytorialnej”.

(kontynuacja w zak?adce "czytaj wi?cej")


Adam ?miech
Rozszerzona zawartość newsa

Wizyta Prezydenta RP Andrzeja Dudy w Kijowie w zwi?zku z 25-leciem niepodleg?o?ci Ukrainy, a przede wszystkim, podpisana tam przez niego deklaracja, by?a dla mnie jednym z najsmutniejszych wydarze? historii Polski po prze?omie 1989 r.

Posuni?cia Prezydenta RP wobec Ukrainy trudno nawet okre?li? jako polityk? – to dzia?ania b?d?ce niestety zaprzeczeniem tego, co polityk? naprawd? jest. Jednym zdaniem – deklaracja prezydentów Polski i Ukrainy oznacza wszystko dla Ukrainy, nic dla Polski – poza oczywi?cie szeregiem wykraczaj?cych poza logik? zobowi?za? naszego pa?stwa. Kilka przyk?adów: „ustanowienie i rozwój partnerstwa strategicznego jest bezalternatywnym wyborem historycznym”, „uznaj?c integralno?? terytorialn? Polski i Ukrainy oraz nienaruszalno?? granic naszych pa?stw”, „U?wiadamiamy sobie nasz? odpowiedzialno?? za umacnianie bezpiecze?stwa i stabilno?ci na kontynencie europejskim wobec aktualnych wyzwa? i zagro?e?, spowodowanych agresj? Rosji wobec Ukrainy i okupacj? cz??ci jej terytorium. Potwierdzamy niezmienno?? pozycji Rzeczypospolitej Polskiej we wspieraniu wysi?ków Ukrainy w celu przywrócenia jej integralno?ci terytorialnej”.
„Strona polska uwa?a, ?e niepodleg?o?? Ukrainy ma zasadnicze znaczenie dla bezpiecze?stwa i niepodleg?o?ci Polski”, „Apelujemy do wspólnoty mi?dzynarodowej o wzmo?enie wysi?ków, w tym polityki sankcji wobec agresora, w celu przywrócenia przestrzegania naruszonego prawa mi?dzynarodowego i zaprzestania agresji wobec Ukrainy”. „Uznajemy prawo i perspektyw? Ukrainy co do nabycia w przysz?o?ci pe?noprawnego cz?onkostwa w NATO, zgodnie z wol? Narodu Ukrai?skiego”, „Polska konsekwentnie wspiera?a Ukrain? przez 20 lat na trudnej drodze do eurointegracji od momentu nawi?zania przez Kijów stosunków z Uni? Europejsk? w 1994 r. i b?dzie nadal wspiera?a Ukrain? w realizacji jej eurointegracyjnego kursu”. „Uznajemy si?? i stabilno?? tych wi?zi, czego dowodem by?o bezapelacyjne poparcie Polaków dla Ukrai?ców walcz?cych podczas Pomara?czowej Rewolucji i Rewolucji Godno?ci o wolno?? i demokracj?”, „My, Prezydenci Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy, w dniu obchodów 25. rocznicy Niepodleg?ej Ukrainy, potwierdzamy obopólnie strategiczny charakter naszych relacji”.

Tyle deklaracja. To nie polityka, to ideologia, która po raz kolejny w historii ca?kowicie dominuje nad my?leniem racjonalnym. Wychodzimy przed szereg, nie rozumiemy takich znaków, jak brak na uroczysto?ciach w Kijowie wysokich przedstawicieli nawet tych krajów, które sta?y za przewrotem na Ukrainie i finansowa?y go, szarpiemy si? z gwarantowaniem nienaruszalno?ci granic, og?aszamy bezwzgl?dne, bezalternatywne poparcie Ukrainy na ka?dym polu.

Z jednej strony, ponownie, jak to drzewiej bywa?o, chcemy przez fakty dokonane wymusi? na Zachodzie zachowanie zgodne z nasz? ideologi?, z drugiej, rezygnujemy w istocie z wszelkich mo?liwo?ci przeciwstawiania si? post?puj?cej banderyzacji Ukrainy. Bo skoro bezalternatywnie i strategicznie jeste?my za, to co tam jakie? pomniki i ulice Bandery mog? na tym zawa?y?? Jest to kapitulacja wobec neobanderowskiej Ukrainy.

O?rodek prezydencki w Polsce dokona? w?a?nie dzie?a, które przykrywa i przekre?la zewn?trzne znaczenie uchwa?y sejmowej wymuszonej na PiS-ie przez opini? publiczn?. Deklaracja Prezydenta RP, zbywaj?c kwestie historyczne wy?wiechtanymi bana?ami, daje neobanderowcom carte blanche na dowolne dzia?ania w przysz?o?ci. W szerszej perspektywie Prezydent RP brnie uparcie w nierealn?, ale stanowi?ca fundament ideologii jego obozu i przez to niepodwa?aln?, koncepcj? Mi?dzymorza.

Historyczne uzasadnienie tej koncepcji, której warunkiem sine qua non jest wspieranie antyrosyjskiej Ukrainy, pocz?wszy od wyprawy kijowskiej a? po dzie? dzisiejszy, jest bezwzgl?dnym, bo nie licz?cym si? z faktami historycznymi, zaw?aszczeniem historii Polski dla jednej tylko opcji politycznej. Tak to ma wygl?da? – prawdziwi patrioci zawsze popierali tylko wschodni? polityk? Pi?sudskiego etc., polityk? oparcia si? o Ukrain?, za? przeciwstawiali si? jej zdrajcy. Wszystko podane w skrajnie emocjonalnym tonie, nie znosz?cym sprzeciwu i nie dopuszczaj?cym dyskusji. Wbrew temu ideologicznemu totalitaryzmowi przypominam, ?e Narodowa Demokracja przeciwstawia?a si? twardo tej polityce zarówno w czasie kiedy Pi?sudski wszczyna? wypraw? kijowsk?, jak i zawsze pó?niej, kiedy ró?ne polskie o?rodki polityczne do niej wraca?y.

Nie inaczej jest i dzisiaj. Nie nast?pi?y ?adne wydarzenia, które mog?yby negatywny os?d tej koncepcji zmieni?, b?d? cho?by z?agodzi?. Wbrew temu, szereg powa?nych argumentów, z banderyzacj? Ukrainy i uzale?nieniem jej od o?rodków zewn?trznych, zdecydowanie wzmacnia pogl?d przeciwny. Tym bardziej budzi groz? nie pozostawiaj?ca Polsce ?adnej furtki, ?adnej alternatywy, deklaracja Andrzeja Dudy, który poszed? w ten sposób o wiele dalej nawet od samego Pi?sudskiego i innych wyznawców wiary ukrainnej.

Jeszcze jedno. W ubieg?ym roku s?usznie atakowano prezydenta Komorowskiego za poparcie Ukrainy, która nast?pnego dnia przyj??a ustawy gloryfikuj?ce banderowców et consortes. A w jakich okoliczno?ciach znalaz? si? prezydent Duda w Kijowie? Czy te ustawy zniesiono? Czy proces banderyzacji wstrzymano? S? to pytania retoryczne. Duda pojecha? z pe?n? ?wiadomo?ci? istnienia tych ustaw i ?wiadomo?ci? trwaj?cego procesu banderyzacji Ukrainy. Zaraz po wizycie i deklaracji Polska i Prezydent RP otrzymali od strony ukrai?skiej odpowiedzi ?wiadcz?ce, ile warta jest opisana wy?ej polityka.

Je?eli pominiemy nawet skrajny przyk?ad, ob??kanego fanatyka Jurija Szuchewycza, pozostanie nam wyst?pienie tzw. grupy intelektualistów z by?ym prezydentem Krawczukiem, którzy pragn? w odpowiedzi na polsk? uchwa?? og?osi?: 23 wrze?nia jako „Dzie? (pami?ci) polskich represji wobec autochtonicznej ludno?ci ukrai?skiej Galicji”, 25 grudnia jako „Dzie? pami?ci ludobójczego wyniszczenia przez polskie podziemie autochtonicznie ukrai?skiej ludno?ci na odwiecznie ukrai?skich ziemiach” oraz 25 kwietnia jako "Dzie? pami?ci Ukrai?ców, którzy padli ofiar? przymusowej deportacji, dokonanej przez pa?stwo polskie”.

Tego nie warto komentowa?, natomiast samo w sobie jest najlepszym komentarzem do deklaracji prezydenta RP. I nic tu nie pomog?, zapewne uczciwie z serca p. Szarka, nowego szefa IPN, p?yn?ce deklaracje o ?ciganiu zbrodni banderowskich. Zbadanie czy w miejscowo?ci X zgin??o 120 Polaków czy 185 oraz stwierdzenie, ?e dokona? tego banderowiec A, a nie jak dotychczas my?lano B i prowadzenie w zwi?zku z tym wieloletniego ?ledztwa, ma znaczenie trzeciorz?dne. Powtórz? moje wielokrotnie wyra?ane stanowisko - najwi?kszym zagro?eniem dla Polski, ale i dla innych s?siadów Ukrainy i dla samych Ukrai?ców, jest odrodzenie szowinizmu banderowskiego. To jest nasz g?ówny wróg dzisiaj, a nie 90-letni starcy, których ?ciganie nie ma ?adnego sensu. Sens ma zmuszenie Ukrainy metodami dyplomatycznymi, propagand? w ?wiecie, prowadzon? na szerok? skal? ró?nymi metodami i obejmuj?c? znajdowanie rozmaitych sojuszników, do uznania zbrodniczo?ci OUN/UPA i porzucenia pomys?u budowania to?samo?ci ukrai?skiej na tym defekcie historii. To si? musi po prostu przesta? op?aca? Ukrainie!

Tymczasem zarzucili?my kotwic? bezalternatywno?ci na wodach nasyconych mieliznami. Niczego si? nie uczymy, a MSZ chyba niczego nie czyta albo ma problemy z wnioskowaniem (dla apriorystów to typowe). Oto „Die Welt” pisze: „W jakiej mierze Rosja stwarza niebezpiecze?stwo dla Zachodu? W przeciwie?stwie do Zwi?zku Radzieckiego Rosja k?adzie nacisk nie na ideologi?, a na pragmatyzm. Moskwa wykazuje si? charakterystyczn? dla takiego podej?cia elastyczno?ci?”.

Gdzie za to elastyczno?? w polityce Polski realizowanej przez Prezydenta RP, MSZ, czy MON pod okiem Jaros?awa Kaczy?skiego? „Foreign Policy” z kolei zauwa?a: „powinno by? oczywistym, ?e Waszyngton potrzebuje lepszej polityki w stosunku do Rosji. B?dzie obowi?zkiem nast?pnego prezydenta, aby prowadzi? takie dzia?ania, które posuwaj?c naprzód ameryka?skie interesy narodowe, b?d? jednocze?nie bra?y pod uwag? cele Rosji, na jej obrze?ach i globalnie”.

Swego rodzaju komentarzem do powy?szych rozwa?a? prowadzonych w Niemczech i USA mo?e by? ostatnia wypowied? min. B?aszczaka: „W Pieni??nie przy pomniku bandyty sowieckiego genera?a Czerniachowskiego z Armii Czerwonej, który jest odpowiedzialny za wymordowanie Polaków z AK, grupa Rosjan ten pomnik oczy?ci?a i zorganizowa?a przy nim manifestacj? mimo sprzeciwu lokalnych w?adz”. Oraz: „Ostatnio gubernatorem tego obwodu zosta? cz?owiek uwa?any za ochroniarza prezydenta Rosji W?adimira Putina”.

Czy Pa?stwo równie? poczuli g??bi? tej refleksji? Pomijaj?c ju? „ochroniarza Putina”, musz? zwróci? Panu ministrowi uwag?, ?e pos?uguj?c si? k?amstwem, by? mo?e w sposób niezawiniony – np. czyta? pras? pisowsk? lub ogl?da? s?ynny program Marii Prze?omiec – niczego nie osi?gnie, mo?e poza chwilow? ekstaz? swoich wielbicieli (ale przywali? Ruchom!). Gen. Czerniachowski by? jedynie tym, którego nazwiskiem pos?u?y?o si? NKWD do zwabienia wile?skiej AK w pu?apk?. Nie wiadomo w 100%, czy Czerniachowski w ogóle osobi?cie uczestniczy? w tej operacji. Nie musimy go kocha?, ale mówmy prawd?. To po pierwsze. Po drugie – jak na standardy NKWD operacja ta okaza?a si? wyj?tkowo ?agodn?, praktycznie nie doprowadzaj?c, co do zasady, do ofiar po stronie polskiej. Nie mia?o miejsca ?adne mordowanie wile?skich akowców. Internowani w ogromnej wi?kszo?ci wrócili do Polski, z gen. Krzy?anowskim „Wilkiem” na czele. By?oby wysoce wskazane, aby, b?d? co b?d? minister RP, a nie jaki? partyjny krzykacz, pos?ugiwa? si? j?zykiem precyzyjnym, je?eli chodzi o fakty historyczne oraz wolnym od emocji.

Atakowanie i to tak brutalne gen. Czerniachowskiego jest niepolityczne tak?e z innego wa?nego powodu. Czy tego chcemy, czy nie, jest on symbolem rozbicia i ko?ca niemieckich Prus, których du?a cz??? przypad?a Polsce w rezultacie powalenia III Rzeszy i ustale? ja?ta?sko-poczdamskich. Je?eli we?miemy to pod uwag? oraz przypomnimy sobie ?wie?o (pogrzeb „wykl?tych”) wypowiedziane przez Prezydenta RP s?owa o zdrajcach rz?dz?cych do 1989 r. i Jaros?awa Kaczy?skiego o okupacji: „Chodzi o to, ?eby ?wiadomo??, ?e jedna straszliwa okupacja zosta?a zast?piona przez inn?, ?agodniejsz? w porównaniu z t? niemieck?, by?a powszechn? ?wiadomo?ci?” – to mo?emy zacz?? si? obawia?. ?wiadomo?? ?wiadomo?ci?, ale co to znaczy konkretnie? Pytam po raz kolejny, co z naszymi granicami i Ziemiami Odzyskanymi? Czy re?im okupacyjny, cho?by ?agodniejszy, móg? legalnie zawiera? porozumienia dotycz?ce granic, odszkodowa? itd.?

A je?li nie, co si? samo przez si? narzuca, to co wtedy? Czy wszyscy, a wi?c i rodzice Prezydenta RP i bracia Kaczy?scy, którzy nie walczyli z broni? w r?ku (i nie polegli), tak?e nale?? do jakiej? kategorii zdrajców? Nie jest to li tylko rozwa?anie akademickie. 1 wrze?nia br. prezydent Putin udzieli? wywiadu Agencji Bloomberg, której dziennikarz zapyta?, jak sam stwierdzi?, ?artem, jak wygl?da mo?liwo?? zwrotu przez Rosj? Kaliningradu. Putin odpowiedzia?: „?arty na bok. Je?li kto? chce rewidowa? rezultaty drugiej wojny ?wiatowej, prosz?, przedyskutujmy to. Ale wówczas b?dziemy musieli rozmawia? nie tylko o Kaliningradzie, ale tak?e o wschodnich ziemiach Niemiec [czyli o Ziemiach Odzyskanych – przyp. A?], o mie?cie Lwowie, poprzednio nale??cym do Polski, i tak dalej, i tak dalej. S? te? W?gry i Rumunia na li?cie [problemów]. Je?li kto? chce otworzy? t? puszk? Pandory, to prosz? bardzo, niech bierze flag? w d?o? i rusza”.

Có?, w Polsce znalaz? by si? nie jeden do dzier?enia sztandaru… To, ?e dziennikarz anglosaski traktuje spraw? ewentualnego powrotu Niemiec do Prus jako ?art, i ?e w ogóle porusza ten temat w rozmowie z Putinem, wcale mnie nie dziwi. Anglosasom jest wszystko jedno. Dla Polski by?aby to jednak katastrofa, nie mówi?c ju? o kwestii ziem na wschód od Odry i Nysy ?u?yckiej. Dlatego powinni?my w?a?ciwie odczytywa? fakty i wyra?a? si? o sprawach zwi?zanych z histori? II wojny ?wiatowej ze zdrowym rozs?dkiem. Jak pisa?em wcze?niej, kult Wielkiej Wojny Ojczy?nianej w obecnej Rosji jest nam na r?k?. Mog? nam si? nie podoba? jego wyrazy, formy, ale to nie jest kwestia do podnoszenia publicznie na arenie mi?dzynarodowej.

Atakowanie bohaterów Armii Czerwonej, którzy dodatkowo stracili ?ycie niszcz?c Niemcy na ziemiach, które przyznano Polsce i to za morderstwa, których nie by?o, nie mówi?c ju? o ca?ej machinie propagandowej dyskredytuj?cej ca?y okres 1944-89 jako pa?stwo polskie uznane na arenie mi?dzynarodowej, ograniczone w swej suwerenno?ci, ale formalnie w 100% i praktycznie w bardzo wysokim stopniu samodzielne, sprowadzanie go co gorsza do okupacji i rz?dów zdrajców, jest podkopywaniem wszystkich fundamentów pa?stwa, w którym ?yjemy tu i teraz.

Jest to nie tylko niebezpieczne, ale i zwyczajnie g?upie. Moje dzieci w?a?nie mia?y rozpocz?cie roku szkolnego. W swoich szko?ach – tysi?clatkach, do których chodzi?em wcze?niej i ja i moja ?ona. Zaiste ?agodny by? ten okupant buduj?c 1000 szkó? na tysi?clecie Polski. Drugiego takiego nie by?o w historii ludzko?ci…



Adam ?miech