Katastrofa na kierunku rosyjskim
Dodane przez Piotr Kolczynski dnia Kwiecień 24 2016 17:13:15

Konstatowanie po raz kolejny, ?e rz?d PiS prowadzi polityk? antyrosyjsk? by?oby truizmem i bana?em. Niemniej, dla kronikarskiego obowi?zku i z my?l? o potomno?ci nale?y odnotowywa?, a nawet wi?cej, uwa?nie przygl?da? si? zaawansowanym stadiom rusofobii obecnego uk?adu w?adzy. Zaiste, jest si? czemu przygl?da?.

Stosunek pisowskiego czynownictwa do Rosji jest wielop?aszczyznowym wyrazem op?tania zupe?nie ju? irracjonaln? nienawi?ci? do wszystkiego, co rosyjskie, w ka?dym czasie i pod ka?dym pozorem. Czy Polska PiS prowadzi jak?kolwiek polityk? wobec Rosji? To pytanie najbardziej retoryczne z retorycznych. Tak, prowadzi, o ile za polityk? uznamy prymitywne walenie w b?ben pod has?em „Bi? Rucha!”. Pretekst? Ka?dy jest dobry, ale najlepszym jest sam fakt istnienia Rosji. Ci ludzie, którym a? si? trz?sie g?os, z – jak im si? wydaje - patriotycznego uniesienia, kiedy mówi? o Rosji, nawet nie zdaj? sobie sprawy z ci??aru przygniataj?cego ich kompleksu by?ego niewolnika. St?d ta hiperpatriotyczna s?owna papka b?d?ca mieszanin? niezno?nego patosu i cierpi?tnictwa.


Rozszerzona zawartość newsa

Konstatowanie po raz kolejny, ?e rz?d PiS prowadzi polityk? antyrosyjsk? by?oby truizmem i bana?em. Niemniej, dla kronikarskiego obowi?zku i z my?l? o potomno?ci nale?y odnotowywa?, a nawet wi?cej, uwa?nie przygl?da? si? zaawansowanym stadiom rusofobii obecnego uk?adu w?adzy. Zaiste, jest si? czemu przygl?da?.

Stosunek pisowskiego czynownictwa do Rosji jest wielop?aszczyznowym wyrazem op?tania zupe?nie ju? irracjonaln? nienawi?ci? do wszystkiego, co rosyjskie, w ka?dym czasie i pod ka?dym pozorem. Czy Polska PiS prowadzi jak?kolwiek polityk? wobec Rosji? To pytanie najbardziej retoryczne z retorycznych. Tak, prowadzi, o ile za polityk? uznamy prymitywne walenie w b?ben pod has?em „Bi? Rucha!”. Pretekst? Ka?dy jest dobry, ale najlepszym jest sam fakt istnienia Rosji. Ci ludzie, którym a? si? trz?sie g?os, z – jak im si? wydaje - patriotycznego uniesienia, kiedy mówi? o Rosji, nawet nie zdaj? sobie sprawy z ci??aru przygniataj?cego ich kompleksu by?ego niewolnika. St?d ta hiperpatriotyczna s?owna papka b?d?ca mieszanin? niezno?nego patosu i cierpi?tnictwa.

To wyraz zewn?trzny tej „polityki”. A tre??? Czy ma ona jaki? dalekosi??ny, czy cho?by bliski do osi?gni?cia cel? Nic z tych rzeczy. Ca?a jej tre?? zamyka si? w s?owach „nie o to chodzi, by z?apa? króliczka, ale by goni? go”. St?d to ci?g?e j?trzenie, obowi?zkowe docinki w stron? Rosji nawet przy najbardziej neutralnych tematach w programach informacyjnych, ale przede wszystkim – budowanie atmosfery jakiego? monstrualnego zagro?enia ze strony Rosji. Jakie b?d? skutki tej ra??cej nieodpowiedzialno?ci?

Najpierw ulegn? rozlu?nieniu ostatnie istniej?ce jeszcze po??czenia faktyczne mi?dzy naszymi krajami, a w ko?cu obecna w?adza doprowadzi do zerwania stosunków, by? mo?e po cichu, w drodze ich ca?kowitego, naturalnego zamro?enia na ka?dej p?aszczy?nie. PiS mia? szans? dokona? – nomen omen – dobrej zmiany, bo przecie?, jak s?usznie zauwa?y? w najnowszym wywiadzie dla Onetu ambasador Rosji Siergiej Andriejew, to ekipa Donalda Tuska i Ewy Kopacz zacz??a zamra?a? nasze stosunki wzajemne w imi? walki o Ukrain? – ale nadziej? podniecany PiS wszed? z ca?? moc? w buty poprzedników na drog? tryumfu albo zgonu.

Walka z Rosj? toczy si? na p?aszczy?nie silnie wzmo?onej propagandy, coraz bardziej prymitywnej, a tak?e poprzez realizowanie dzia?a? wewn?trz, takich jak wojna o pomniki i na zewn?trz, jak wykrzyczane na ca?y ?wiat pragnienie sprowadzenia baz NATO na sta?e do Polski, o Smole?sku ju? nawet nie wspominaj?c. Zw?aszcza na arenie mi?dzynarodowej towarzysz? tym dzia?aniom wypowiedzi pe?ne przekonania o w?asnej pot?dze, tr?c?ce but?. Nie chc? ju? „zn?ca? si?” nad osob? i dzia?aniami ministra obrony narodowej, który w swym uwielbieniu dla USA i NATO nie zauwa?y? momentu, w którym w swej nadgorliwo?ci w komplementach na rzecz zachodnich partnerów, sta? si? lustrzanym odbiciem co bardziej lizusowsko nastawionych do ZSRR dygnitarzy PRL.

Ale spójrzmy na wypowied? doradcy prezydenta Dudy p. Krzysztofa Szczerskiego w zwi?zku ze zbli?aj?cym si? spotkaniem Rady NATO-Rosja. Zaczyna dobrze - „jeste?my przeciwni izolowaniu Rosji”. Ale, ale, porzu?my nadziej?, dalej ju? to samo, co zawsze – „co nie oznacza, ?e jeste?my zwolennikami zniesienia sankcji”. I obowi?zkowe – „Polska zgodzi?a si? na posiedzenie Rady pod warunkiem, ?e jego tematem numer jeden b?dzie kwestia Ukrainy”. No, naturalnie, prawda. W ko?cu mo?e p. minister ma troch? racji. Jak si? wyrzuci?o w b?oto 4,5 miliarda z?otych przekazuj?c je mi?dzynarodowym gangsterom „rz?dz?cym” obecnie Ukrain?, to nie ma si? co dziwi? tej trosce… Ale to tylko moje domys?y, dalej p. Szczerski wyja?nia:

„Chodzi o to, by wznowi? kana? komunikacji, by strona rosyjska uzyska?a od NATO jasn?, czyteln? odpowied? na to, ?e NATO jest Sojuszem, który b?dzie dba? o bezpiecze?stwo swojego najbli?szego otoczenia. NATO ma obowi?zek powiedzenia partnerom rosyjskim, ?e pokój na Ukrainie to element oczywistego zainteresowania samego Paktu”.

To bardzo interesuj?ca koncepcja, przy tym niezwykle komfortowa dla NATO. Oto, mamy od 25 lat do czynienia z procesem zbli?ania si? NATO do granic Rosji, i w tej sytuacji Sojusz ma dba? o bezpiecze?stwo swojego najbli?szego otoczenia?! Czyli Ukrainy, Bia?orusi, Mo?dawii, Kaukazu itd. Có?, je?eli polscy i niektórzy zachodni politycy wyobra?aj? sobie, ?e wobec takiego postawienia sprawy znajd? w stronie rosyjskiej partnera, to grubo si? myl?. Oczywi?cie, by? mo?e, ?e si? nie myl?, ale robi? to celowo. Wówczas jednak powinni nie ukrywa? si? za frazesami o bezpiecze?stwie, tylko powiedzie?, ?e chodzi im o zdominowanie Rosji. Ale tego wprost nie powiedz?, bo to nie ?adnie wygl?da w mediach. Jest to tymczasem polityka prowadz?ca do eskalacji nowej zimnej wojny i do realnego zagro?enia wojn? rzeczywist? o zasi?gu ?wiatowym.

Swoje do?o?y? równie? niezawodny na kierunku rosyjskim p. minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Na odbywaj?cym si? w Bratys?awie posiedzeniu Global Security Forum stwierdzi?, ?e „ewentualne stacjonowanie zachodnich wojsk w Polsce nie jest prowokacj? wymierzon? w stron? Rosji. To nie obecno?? wojsk by?aby prowokacj? wymierzon? w stron? Rosji, ale to w?a?nie jej brak zach?ca?by do dzia?a?, jakie widzieli?my, chocia?by ostatnio na Ba?tyku (i jeszcze to pragnienie wyartyku?owane przez ministra – obecno??, obecno?? i jeszcze raz obecno??)”.

Oczywi?cie, nie jest to ?adn? prowokacj?, tak jak nie by?yby prowokacj? rosyjskie bazy w Meksyku i p?ywaj?ce sobie dla sportu rosyjskie niszczyciele w odleg?o?ci 70 km od Nowego Jorku. Ale – zapomnia?em – exceptional country rz?dzi si? innymi prawami.

W ten sposób rusofobi prowadz? nas prost? drog? do katastrofy geopolitycznej. Chc? radykalnego zaognienia stosunków z Rosj?, a ?eby dope?ni? obrazu, to w?a?nie z Polski pragn? uczyni? pa?stwo frontowe. Jest to ca?kowite zaprzeczenie nie tylko endeckiej koncepcji polityki mi?dzynarodowej Polski, ale i ka?dej innej, której celem jest pokojowe wspó?istnienie wielkich, ?rednich i ma?ych pa?stw.
Dzieje si? to wszystko w sytuacji, w której Rosja od lat zachowuje si? na arenie mi?dzynarodowej, jak przysta?o na cywilizowane pa?stwo, broni?c jedynie swojego najbli?szego przedpola przed zuchwa?? bezczelno?ci? zachodnich „partnerów”, za? na zewn?trz, tj. do Syrii wchodz?c jedynie na wyra?n? pro?b? jej legalnych w?adz. I nie zagra?a Polsce…

Nie twierdz?, ?e Rosja jest wzorcem cnót wszelakich, niemniej porównanie dzia?a? USA realizuj?cych koncepcj? ?wiatowego hegemona wypada dla kraju za Atlantykiem wysoce niekorzystnie. Politycy, którzy pragn? widzie? Polsk? jako kolejny stan USA powinni to g??boko przemy?le?, a nie chowa? si? za kurtyn? ha?a?liwych, ale pustych frazesów.



Adam ?miech