Constans
Dodane przez Adam Smiech dnia Październik 24 2013 09:59:18

Oto komentarz... Romana Dmowskiego do ostatniego "skandalu" katy?skiego w Strasbourgu:

"W ?adnym bodaj kraju nie przetrwa?a tak d?ugo, jak w Polsce, spu?cizna polityczna pierwszej po?owy XIX stulecia; wiara w panowanie sprawiedliwo?ci w stosunkach mi?dzy narodami, w skuteczno?? dochodzenia swych praw s?usznych przed bezstronn? opini? europejsk?, okre?lanie faktów historycznych jako "zbrodni" i "krzywd", przekonanie oostatecznem zwyci?stwie "s?usznej sprawy", nieliczenie si? z realnem ustosunkowaniem si?w ?yciu mi?dzynarodowem i nierozumienie, ?e obrót ka?dej sprawy od wypadkowej tych si? przede wszystkiem zale?y. To opieranie widoków politycznych na czysto iluzorycznych podstawach a wraz z niem sk?onno?? do podejmowania dzia?a? politycznych bez ?cis?ego okre?lenia celu i obliczenia ?rodków - nazwano romantyzmem politycznym. Na jego tak d?ugie panowanie w Polsce wp?yn??o przede wszystkiem niezwykle po?o?enie ojczyzny - kontrast mi?dzy ?wietn? przesz?o?ci? a tera?niejszo?ci? najbardziej upo?ledzonego w Europie narodu; budowa wewn?trzna spo?ecze?stwa polskiego, sprawiaj?ca, ?e polityka jego znajdowa?a si? prawie wy??cznie w r?kach warstwy szlacheckiej, maj?cej sporo dobrych tradycyj, ale ma?o zahartowanej w walkach ?ycia praktycznego; m?odzie?czo?? kulturalna spo?ecze?stwa i wynikaj?ca z niej pewna naiwno??, bior?ca na serio rozmaitepolityczne facons de parler, pod któremi si? zupe?nie inna tre?? ukrywa(...)". (R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestya polska", Lwów 1914, s.212)

Dmowski pisa? te s?owa nie w 1914 r. (ja akurat takie wydanie mia?em pod r?k?), gdy? pierwsze wydanie ksi??ki ukaza?o si? w 1908 r., mo?na wi?c powiedzie?, ?e od ich napisania min??o przynajmniej 105 lat. Dmowski pisze o "tak d?ugim panowaniu" romantyzmu politycznego. Có? wobec tego mamy powiedzie? my, ?yj?cy z gór? wiek pó?niej! Doprawdy nie mo?na si? dziwi? temu, ?e niektórzy ludzie trac? wiar? w mo?liwo?? zrobienia czegokolwiek sensownego dla Polski.

Czytaj ca?o??...
Rozszerzona zawartość newsa

Oto komentarz... Romana Dmowskiego do ostatniego "skandalu" katy?skiego w Strasbourgu:

"W ?adnym bodaj kraju nie przetrwa?a tak d?ugo, jak w Polsce, spu?cizna polityczna pierwszej po?owy XIX stulecia; wiara w panowanie sprawiedliwo?ci w stosunkach mi?dzy narodami, w skuteczno?? dochodzenia swych praw s?usznych przed bezstronn? opini? europejsk?, okre?lanie faktów historycznych jako "zbrodni" i "krzywd", przekonanie oostatecznem zwyci?stwie "s?usznej sprawy", nieliczenie si? z realnem ustosunkowaniem si?w ?yciu mi?dzynarodowem i nierozumienie, ?e obrót ka?dej sprawy od wypadkowej tych si? przede wszystkiem zale?y. To opieranie widoków politycznych na czysto iluzorycznych podstawach a wraz z niem sk?onno?? do podejmowania dzia?a? politycznych bez ?cis?ego okre?lenia celu i obliczenia ?rodków - nazwano romantyzmem politycznym. Na jego tak d?ugie panowanie w Polsce wp?yn??o przede wszystkiem niezwykle po?o?enie ojczyzny - kontrast mi?dzy ?wietn? przesz?o?ci? a tera?niejszo?ci? najbardziej upo?ledzonego w Europie narodu; budowa wewn?trzna spo?ecze?stwa polskiego, sprawiaj?ca, ?e polityka jego znajdowa?a si? prawie wy??cznie w r?kach warstwy szlacheckiej, maj?cej sporo
dobrych tradycyj, ale ma?o zahartowanej w walkach ?ycia praktycznego; m?odzie?czo?? kulturalna spo?ecze?stwa i wynikaj?ca z niej pewna naiwno??, bior?ca na serio rozmaitepolityczne facons de parler, pod któremi si? zupe?nie inna tre?? ukrywa(...)"
. (R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestya polska", Lwów 1914, s.212)

Dmowski pisa? te s?owa nie w 1914 r. (ja akurat takie wydanie mia?em pod r?k?). Pierwsze wydanie ksi??ki ukaza?o si? w 1908 r., mo?na wi?c powiedzie?, ?e od ich napisania min??o przynajmniej 105 lat. Dmowski pisze o "tak d?ugim panowaniu" romantyzmu politycznego. Có? wobec tego mamy powiedzie? my, ?yj?cy z gór? wiek pó?niej! Doprawdy nie mo?na si? dziwi? temu, ?e niektórzy ludzie trac? wiar? w mo?liwo?? zrobienia czegokolwiek sensownego dla Polski. Tym bardziej, ?e niestety dzisiaj ju? mo?na stwierdzi?, ?e to Dmowski i jego szko?a my?lenia politycznego okaza?y si? przemijaj?ce, a romantyczna, g??boka nieodpowiedzialno?? za wszystko, dominuje z ca?? moc? szale?stwa tej idei wyznawców. Oczywi?cie, t? smutn? konstatacj? nie zamierzam w najmniejszym nawet stopniu ani sp?yca? historycznej donios?o?ci zas?ug szko?y my?lenia Dmowskiego, ani jej nie docenia?. Nie tylko przynios?a nam ona niepodleg?o??, ale i odcisn??a mocne pi?tno na pokoleniach Polaków, którzy do powsta? za PRL-u popchn?? si? nie dali (jak?e ?a?o?nie w tym kontek?cie wygl?daj? usilne starania neoromantyków, aby protesty robotnicze w 1956 i 1970 nazywa? powstaniami). Co wi?cej, nawet w dzia?aniach wi?kszo?ci rz?dów polskich po 1989 r., które trudno nazwa? przychylnie ustosunkowanymi do Dmowskiego, jego szko?a my?lenia politycznego ma swój wyraz. Ograniczony, ale jednak. Nazywam j? przemijaj?c?, gdy? Polska i my, epigoni politycznej dmowszczyzny, przegrywamy walk? o tera?niejszo?? i o przysz?o??. Tragiczne wyrazy ?ywotno?ci romantyzmu politycznego w postaci powstania warszawskiego i tzw. ?o?nierzy wykl?tych, s?u?? od lat do s?czenia do umys?ów Polaków najbardziej niebezpiecznych dla Polski idei. Bezsensowne powstanie, które po?o?y?o kres polityce polskiej okresu II wojny ?wiatowej, a w istocie by?o, w szerszym znaczeniu, pogrzebem I i II RP, uwa?ane jest za niepodwa?alny idea? i wyraz najg??bszego patriotyzmu. Beznadziejna guerilla strace?ców (w sytuacji umycia r?k przez Zachód i ujawnienia si? 95% dawnych partyzantów) jest dzisiaj przedstawiana jako jedyna droga godna prawdziwych patriotów polskich po wojnie. O tych, którzy liczeni w miliony, zakasali r?kawy i wzi?li si? do odbudowy Polski i do pracy na jej rzecz, ani s?owa. Nie wolno pyta?, nie wolno dyskutowa?, nie wolno mie? innego zdania. To znaczy wolno, ale to oznacza ?ycie ze stygmatem "komunizmu", "sowietyzmu", "zdrady" etc. Poza nielicznymi wyj?tkami i to raczej jednostkowymi (Janusz Korwin-Mikke, bo jak to wygl?da szerzej w Nowej Prawicy, tego nie wiem), ca?a polska formacja polityczna - mam na my?li najwa?niejsze ugrupowania, parlamentarne, b?d? maj?ce widoki na parlament i przez to obecne w sonda?ach - nazywaj?ca sama siebie prawic?, ?yje kultem romantycznych posuni?? politycznych, a sam romantyzm uwa?a za swój oczywisty program polityczny na dzisiaj i na jutro. Pewna grupa uznaje go nawet za dogmat niepodwa?alny i nie podlegaj?cy rewizji. Tak?e ci, którzy epatuj? przymiotnikiem "narodowy" w nazwach, najcz??ciej traktuj? Dmowskiego jako artefakt z przesz?o?ci potrzebny li tylko do obchodzenia rocznic. W tym wszystkim kryje si? przemijanie my?li politycznej Dmowskiego i jej wspó?czesna kl?ska. W istocie jest o wiele gorzej - jest to kl?ska Polski, takiej jak? chcieliby?my widzie? i mie?. Zamiast Polski Dmowskiego mamy jednak, i to bez widoków na zmian? w najbli?szej przysz?o?ci, Polsk? XIX-wieczn? przeniesion? we wspó?czesne realia, podzielon? na pogodzonych z rozp?yni?ciem si? w UE ugodowców i na romantycznych krzykaczy "bez ?cis?ego okre?lenia celu i obliczenia ?rodków".