Wisława Szymborska - tradycje rodzinne
Dodane przez Adam Smiech dnia Luty 03 2012 10:30:38

Wisława Szymborska, zmarła 1 lutego 2012 r. polska noblistka w dziedzinie literatury, kojarzona była ideowo, zwłaszcza w trzech ostatnich dekadach, ze środowiskiem Tygodnika Powszechnego i szerzej Unii Wolności. Z lat młodości pamiętano jej socrealistyczne wiersze pisane w okresie stalinowskim oraz, przede wszystkim, złożenie podpisu pod Rezolucją Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego z 8 lutego 1953 r., w której grupa kilkudziesięciu czołowych polskich literatów domagała się "bezwzględnego potępienia dla zdrajców Ojczyzny", czyli grupy księży z kurii krakowskiej (w procesie zapadły trzy wyroki śmierci oraz kary wieloletniego więzienia). Podpis Szymborskiej pod rezolucją znajduje się obok podpisu tak znanych twórców jak m.in.: Karol Bunsch, Jan Błoński, Jalu Kurek, Sławomir Mrożek, Julian Przyboś, Maciej Słomczyński, Olgierd Terlecki, Leszek Herdegen, Bruno Miecugow. Główny zarzut kierowany pod adresem Szymborskiej sprowadza się do tego, że poetka nigdy nie odniosła się ("nie odcięła się") do tej, mało chlubnej, części swojej biografii.

To wszystko wiemy. Ale każdy przecież posiada jakąś tradycję rodzinną. Kwerenda internetowa przeprowadzona pod tym kątem daje, myślę, że zaskakujące dla wielu, rezultaty. Otóż, okazuje się, że Wisława Szymborska pochodziła z rodziny o tradycjach... endeckich! Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że tradycje te nie wpływają ani na ocenę późniejszych zachowań poetki, ani, co najważniejsze, na postawę ideową jej samej. Ojciec, Wincenty Szymborski, działacz narodowy, zmarł, kiedy jego córka miała zaledwie 13 lat. Niemniej, w szerszym kontekście, Wisława Szymborska należy do tej grupy potomków działaczy endeckich, którzy poszli zupełnie inną drogą niż ich antenaci. Wspomnę tutaj takie postacie jak mec. Jacek Taylor, działacz UW, syn i wnuk narodowców (dziadek - Edward Taylor), Stanisław Głąbiński junior, PRL-owski, lewicowy dziennikarz, syn legendy Endecji - Stanisława seniora, czy Jadwiga Staniszkis, córka i wnuczka narodowców.

Przechodząc do meritum. Poniżej przedstawiamy PT Czytelnikom efekt wspomnianej kwerendy.

Czytaj całość...
Rozszerzona zawartość newsa

Wisława Szymborska, zmarła 1 lutego 2012 r. polska noblistka w dziedzinie literatury, kojarzona była ideowo, zwłaszcza w trzech ostatnich dekadach, ze środowiskiem Tygodnika Powszechnego i szerzej Unii Wolności. Z lat młodości pamiętano jej socrealistyczne wiersze pisane w okresie stalinowskim oraz, przede wszystkim, złożenie podpisu pod Rezolucją Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego z 8 lutego 1953 r., w której grupa kilkudziesięciu czołowych polskich literatów domagała się "bezwzględnego potępienia dla zdrajców Ojczyzny", czyli grupy księży z kurii krakowskiej (w procesie zapadły trzy wyroki śmierci oraz kary wieloletniego więzienia). Podpis Szymborskiej pod rezolucją znajduje się obok podpisu tak znanych twórców jak m.in.: Karol Bunsch, Jan Błoński, Jalu Kurek, Sławomir Mrożek, Julian Przyboś, Maciej Słomczyński, Olgierd Terlecki, Leszek Herdegen, Bruno Miecugow. Główny zarzut kierowany pod adresem Szymborskiej sprowadza się do tego, że poetka nigdy nie odniosła się ("nie odcięła się") do tej, mało chlubnej, części swojej biografii.

To wszystko wiemy. Ale każdy przecież posiada jakąś tradycję rodzinną. Kwerenda internetowa przeprowadzona pod tym kątem daje, myślę, że zaskakujące dla wielu, rezultaty. Otóż, okazuje się, że Wisława Szymborska pochodziła z rodziny o tradycjach... endeckich! Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że tradycje te nie wpływają ani na ocenę późniejszych zachowań poetki, ani, co najważniejsze, na postawę ideową jej samej. Ojciec, Wincenty Szymborski, działacz narodowy, zmarł, kiedy jego córka miała zaledwie 13 lat. Niemniej, w szerszym kontekście, Wisława Szymborska należy do tej grupy potomków działaczy endeckich, którzy poszli zupełnie inną drogą niż ich antenaci. Wspomnę tutaj takie postacie jak mec. Jacek Taylor, działacz UW, syn i wnuk narodowców (dziadek - Edward Taylor), Stanisław Głąbiński junior, PRL-owski, lewicowy dziennikarz, syn legendy Endecji - Stanisława seniora, czy Jadwiga Staniszkis, córka i wnuczka narodowców.

Przechodząc do meritum. Poniżej przedstawiamy PT Czytelnikom efekt wspomnianej kwerendy.

Wisława Szymborska urodziła się w Poznańskiem, na Prowencie, obszarze dworskim[3] położonym nad Jeziorem Kórnickim, na południe od zamku w Kórniku. Była córką Wincentego Szymborskiego, zarządcy dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego, i Anny Marii z domu Rottermund (1890-1960). Rodzice Szymborskiej przenieśli się w styczniu 1923 z Zakopanego do Kórnika, dokąd hrabia Zamoyski wysłał Szymborskiego w celu uporządkowania spraw finansowych jego tamtejszej posiadłości[4]. Od 1924 rodzina Szymborskich mieszkała w Toruniu, od 1929 w Krakowie przy ul. Radziwiłłowskiej. Wisława Szymborska uczęszczała tam początkowo do Szkoły Powszechnej im. Józefy Joteyko przy ul. Podwale 6, a następnie od września 1935 do Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy ul. Starowiślnej 3-5.(za wikipedia.pl)

Ojciec - Wincenty Szymborski, matka - Anna Maria z d. Rottermund

Wincenty Szymborski (ur. 5 kwietnia 1870 w Czartkach Wielkich, zm. 9 września 1936 w Krakowie) - polityk endecki, ojciec poetki Wisławy Szymborskiej, jeden ze współtwórców Rzeczypospolitej Zakopiańskiej. W latach 1904–1922 zarządca zakopiańskich dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego, następnie do 1926 dóbr kórnickich.
Działacz społeczny, jeden ze współtwórców Muzeum Tatrzańskiego i Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W 1918 wiceprzewodniczący Rady Narodowej Rzeczypospolitej Zakopiańskiej.
Członek Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, następnie Związku Ludowo-Narodowego.
W styczniu 1921 ożenił się z Anną Marią Rottermund (1890-1960).
(za wikipedia.pl)

Ojciec poetki Wincenty Szymborski przez ponad trzydzieści lat pracował dla Władysława hr. Zamoyskiego, najpierw jako zarządca Dóbr Zakopiańskich, później w Kórniku. Jeszcze trwała I wojna, kiedy poznał Annę Marię Rottermund, bratanicę Maurycego Rottermunda, proboszcza z Szaflar. Proboszcz, podobnie jak Szymborski, był działaczem Stronnictwa Narodowego.
W jednym z listów do generalnego plenipotenta hrabiego Zygmunta Celichowskiego, obok opisu problemów związanych z przewiezieniem powalonych przez wichurę drzew do tartaku i papierni, znajdujemy i bardziej osobisty kawałek:

"Z powodu tych wszystkich kłopotów straciłem głowę i... ożeniłem się. Jeśli jeszcze o tem Pan Doktor nie słyszał, to proszę się dziwić. A było to tak! Podczas inwazji schroniła się do Kuźnic kancelarya ks. Kazimierza Lubomirskiego, w której pracowała dorodna panna nazwiskiem Anna Rottermundówna. Ponieważ dziewczynie zdawało się, że po wojnie mężczyzn nie będzie, przeto postanowiła wyjść za mąż za starszego, byle tylko starą panną nie zostawać. No i ponieważ co kobieta chce, to i Pan Bóg tego chce, więc dnia 17 lutego [1917 roku] ożeniłem się. Posagu naturalnie nie wziąłem..."

Ona miała lat 28, on - 47. Wesele odbyło się u stryja panny młodej w Szaflarach; jeszcze tego samego roku, 24 grudnia, urodziła im się córka Maria Nawojka, a sześć lat później, wkrótce po przeniesieniu się całej rodziny do Kórnika - Wisława. Jej matką chrzestną została Julia Zaleska, przełożona Szkoły Pracy Domowej Kobiet, założonej przez Zamoyskiego. Kilkanaście lat później do stryjecznego dziadka do Szaflar Wisława będzie jeździć na wakacje. Spotykać tam będzie swoje kuzynki i kuzynów, dzieci licznego rodzeństwa księdza Maurycego. Wśród nich ojca Andrzeja Rottermunda, obecnego dyrektora Zamku Królewskiego w Warszawie. Andrzej Rottermund powie nam, że jego ojciec zajmujący się genealogią Rottermundów doszukał się przodków od XVI wieku.
Matka Wisławy Anna Rottermund była córką konduktora kolejowego, wnuczką oficera wojsk polskich z Księstwa Warszawskiego, który po powstaniu 1831 roku wyemigrował na kilka lat, a po powrocie do kraju osiadł w Galicji. Powstańcem był nie tylko pradziadek Wisławy Szymborskiej po kądzieli, ale i drugi pradziadek, po mieczu, czyli dziadek Wincentego - Antoni, który poległ w bitwie pod Grochowem. Jego syn - też Antoni - urodził się już po jego śmierci. Kiedy miał 17 lat, zaczęła się Wiosna Ludów, więc uciekł z domu do powstania poznańskiego, a potem przez wiele lat tułał się po świecie: był w Turcji, Francji, Włoszech, USA. Wrócił do Polski, by wziąć udział w powstaniu styczniowym. Po jego upadku przez dwa i pół roku więziony był w Cytadeli.

W setną rocznicę wybuchu powstania fragmenty jego pamiętników opublikowało "Życie Literackie" z adnotacją, że znajdują się one w archiwum prywatnym. Wisława Szymborska nie napisała wtedy, że to ona podała do druku pamiętniki dziadka. Natomiast w "Lekturach nadobowiązkowych" wspomina, że jest w posiadaniu dziennika babci ("Pisała go mając lat szesnaście - i uczciwie mówiąc ja w jej wieku tak jasno i bezpretensjonalnie pisać bym nie potrafiła".).

W 1926 roku Wincenty Szymborski mając zaledwie 56 lat przechodzi na emeryturę i wyjeżdża z rodziną do Torunia, skąd pięć lat później na stałe przenosi się do Krakowa. Tuż przed wojną w Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy Starowiślnej Wisława robi tzw. małą maturę. Świadectwo dojrzałości zdobyła już w czasie okupacji na tajnych kompletach.
(wyjątki z - ANNA BIKONT, JOANNA SZCZĘSNA, Pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny - 1, Gazeta Wyborcza 1997/01/18-19)

Szaflary - wzmianka o księdzu Maurycym Rottermundzie:

Następnym proboszczem w latach 1870 - 1901 był ks. Leopold Chmielowski. Za jego czasów dobudowano w 1885 r. pseudogotycką wieżę, w 1888 r. wieżyczkę na sygnaturkę, sprawiono nowe organy. Rozpoczął też budowę wikarówki. W 1878 r. powstało Bractwo Różańca Świętego. Został też oddany pierwszy budynek szkolny. Ks. Chmielowski jest pochowany w kaplicy na cmentarzu w Szaflarach. Po jego śmierci kolejnym proboszczem został ks. Maurycy Rottermund, który wcześniej (w latach 1892 - 1894) był w Szaflarach wikarym. Jako proboszcz dokończył budowę wikarówki, wyremontował i dobudował piętro plebani. Za jego czasów wybudowano przy kościele dwie kaplice oraz kaplicę na cmentarzu parafialnym. Z jego inicjatywy w 1914 r. postawiono krzyż na Ranisbergu. Spoczywa w kaplicy na szaflarskim cmentarzu.(za http://www.owczarnia.diecezja.pl/?strona,menu,pol,glowna,1414,0,1414,historia_parafii,ant.html )

Na szczególną uwagę zasługuje Krzyż na wzgórzu Raniszberg, zbudowany przez mieszkańców wsi na pamiątkę 500 rocznicy bitwy pod Grunwaldem. W ostatnim czasie, krzyż został podniesiony ponad porastający wzgórze drzewostan oraz podświetlony. Krzyż został uroczyście poświęcony 17 V 1914 r. przez ks. prałata i dziekana nowotarskiego Piotra Krawczyńskiego. Fundatorami byli parafianie szaflarscy, a inicjatorem proboszcz Szaflar ks. Maurycy Rottermund. Krzyż wykonali miejscowi kowale Maciej Łukaszczyk spod Lubelek w Szaflarach i Bartłomiej Jarząbek spod Buka w Bańskiej Niżnej. Odpowiednie sztaby winklówki sprowadzono już 12 XI 1909 r. ze składnicy Samuela Zinsa w Tarnowie. Ostateczna decyzja o postawieniu krzyża zapadła 3 VII 1910 r. podczas sumy. Został on postawiony, aby uczcić 500 rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Na krzyżu umieszczono napis: „w tym znaku zwyciężysz”, daty 1410-1910, kosę racławicką i dwa miecze. Na tablicy był napis:"Za pontyfikatu papieża Piusa X, gdy cesarzem Austrii był Franciszek Józef I, biskupem krakowskim Adam Sapieha, za staraniem ks. proboszcza Szaflarskiego Maurycego Rottermunda krzyż ten postawiono na pamiątkę 500 rocznicy zwycięstwa Polaków nad Krzyżakami pod Grunwaldem dnia 10 VII 1410 r. ". Co roku 14 IX odbywa się pielgrzymka od kościoła w Szaflarach pod krzyż na Ranisbergu, gdzie jest sprawowana Msza św.(za Plan Odnowy Miejscowości SZAFLARY na lata 2009-2017)

Działalność ks. Rottermunda

Odzyskaniu niepodległości i powstaniu II Rzeczypospolitej towarzyszyły liczne patriotyczne uroczystości narodowe, wiece i zgromadzenia. Wiec taki odbyt się w Szaflarach 10 listopada 1918 r. Przedstawiciele miejscowej gminy, obejmującej 8 wsi, złożyli patriotyczne ślubowanie "Ojczyźnie - Polsce". Wzięło w nim udział kilkaset osób. Do zebranych przemawiał rotmistrz Mariusz Zaruski, późniejszy generał i współtwórca Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz Jan Tadeusz Dziedzic, profesor gimnazjum nowotarskiego i delegat Powiatowej Organizacji Narodowej w Nowym Targu.
Manifestacja ta połączona była z zawieszeniem dzwonów przed miejscowym kościołem parafialnym, ukrytych w czasie wojny celem uchronienia ich przed rekwizycją. Kazanie wygłosił ks. proboszcz Maurycy Rottermund. Odbyła się też defilada policji i straży pożarnej w liczbie 120 mężczyzn. Ludność złożyła dar na rzecz Komitetu Powiatowej Organizacji Narodowej w kwocie 192 koron i 48 halerzy. Pieniądze te uzyskano ze sprzedaży kokardek o barwach narodowych. Zajmowały się tym Ludwina Kalatówna i Agnieszka Kopińska.
Do Spółdzielni zapisało się wówczas 70 członków. Złożyli oni 1070 zł, zakupując 107 udziałów po 10 zł każdy licząc. W skład jej pierwszych władz weszli: Wojciech Kamiński prezes, Jędrnej Kalata-Wodniak zastępca i Wojciech Homelski skarbnik. Pierwsi dwaj, jako urzędujący, pobierali wynagrodzenie w wysokości 1 % od obrotu. Wybrano też radę nadzorczą w liczbie 9 osób. Jej przewodniczącym został ks. proboszcz Maurycy Rottermund, zastępcą Tadeusz Palczewski - kierownik miejscowej szkoły, a członkami Jędrnej Majewski i Jan Kalata ze Szaflar, Piotr Staszel i Jan Szczepaniak z Maruszyny, Wojciech Mrowca z Lasku, Jędrnej Migiel z Bańskiej i Agnieszka Męka z Leśnicy.
(Historia Szaflar. BARBARA SŁUSZKIEWICZ, III. OKRES MIĘDZYWOJENNY 1918 - 1939 1.ODZYSKANIE NIEPODLEGŁOŚCI. Za Plan Odnowy Miejscowości SZAFLARY na lata 2009-2017)

Andrzej Rottermund

Prof. Rottermund jest spokrewniony z literacką noblistką Wisławą Szymborską. Ojciec poetki Wincenty Szymborski podczas I wojny światowej poznał, a potem poślubił Annę Marię Rottermund, bratanicę Maurycego Rottermunda, proboszcza z Szaflar. Anna była wnuczką oficera wojsk polskich w czasach Księstwa Warszawskiego, który po powstaniu 1831 r. wyemigrował na kilka lat, a potem wrócił i osiadł w Galicji. Ojciec prof. Rottermunda był kuzynem Wisławy Szymborskiej. ( Łukasz Radwan, Iga Nyc, Wprost Numer 15/2005 (1167)

Bronisław Piłsudski a Władysław Zamoyski

Także o drugiej, jeszcze bardziej wiekopomnej inicjatywie B. Piłsudskiego, mianowicie budowie gmachu Muzeum Tatrzańskiego, można powiedzieć, że została sfinalizowana przy walnym udziale Władysława Zamoyskiego. Prace budowlane zostały bowiem zakończone w 1922 r., a więc ponad dziesięć lat od zgodnej decyzji, że nowy gmach powinien powstać. Spory, najróżniejszej zresztą natury (i godne zjadliwego pióra!), antagonizowały całe środowisko, które B. Piłsudski z wielką ofiarnością starał się pozyskać dla wspólnego celu.
Zadanie było tym trudniejsze, że W. Zamoyski popierał projekt architekta Franciszka Mączyńskiego, opracowany w 1911 r. Wincenty Szymborski imieniem Hrabiego zadeklarował nawet 20 tys. koron na jego realizację, co stanowiło poważną pozycję projektu szacowanego na 70 tys. koron. Konkurencją dla projektu Mączyńskiego, zresztą entuzjasty stylu zakopiańskiego, był projekt Stanisława Witkiewicza, uważany jednak za zbyt drogi. Informując o trwających sporach B. Piłsudski "spiskował" ze stronnikami Witkiewicza, tak aby przed Walnym Zgromadzeniem ustalić wspólną akcję i odpowiedni skład Zarządu.

Także w tym wypadku uniżoność wobec "Kochanego Wujaszka" szła daleko. Informując o spodziewanej dymisji Zarządu budowy Muzeum złożonego z Nikorowicza, inż. Floriana Grużewskiego, Zamoyskiego i Szymborskiego, wyrażał przekonanie:

[...] na pewno wybiorą osoby więcej inteligentne i fachowe niż Szymborski i Grużewski.
Nikorowicz proponuje prosić Wujaszka o szkic zewnętrznego wyglądu gmachu, na tle którego mógłby architekt już zrobić kosztorys w zakresie na razie możliwym. [...] On też zgadza się ze mną zupełnie, że zamiast Mączyńskiego można znaleźć architekta do budowy i innych, a bez zgody i aprobaty Wujaszka cokolwiek bądź zrobić nie można.

(...)

Już jednak w czerwcu był w paryskim mieszkaniu Iwana I. Meisnera, byłego katorżnika sachalińskiego. Pobyt w Paryżu znosił źle - dokuczał mu materialny niedostatek i psychiczna samotność, "piekielny ruch i wstrętne powietrze [oraz] tak nudne dziady" w Szkole Antropologicznej. Nie szukał jednak kontaktu z biblioteką Polską przy Quai d'Orléans 6, gdzie apartament swój mieli Zamoyscy, którzy przebywali wówczas w Kuźnicach. Jedynym
materialnym śladem wysoce prawdopodobnego ich kontaktu z tego czasu jest list Wincentego Szymborskiego z 30 grudnia 1913 r. pisany do przebywającego już od października w Zakopanem B. Piłsudskiego:

Wielmożny Pan
Bronisław Piłsudski
Zakopane

Pensyonat WP. Witkiewiczowej na Bystrem
Nie mając sposobności zobaczenia WPana odsyłam pozostawione u p. Hrabiego dowody celne i kolejowe na skrzynkę z ubraniem wysłaną przez firmę Vorzimmer i S-ka w Krakowie.

Łączę wyrazy wysokiego poważania
W. Szymborski

W tym bardzo aktywnym okresie życia B. Piłsudskiego dochodziło do okazjonalnych spotkań z Władysławem Zamoyskim, który aczkolwiek zasiedziały w Paryżu, nie przejawiał podczas wojny szerszej działalności publicznej. Pod tym względem przewyższała go siostra Maria, która prowadziła wówczas na terenie całej Francji stowarzyszenie dobroczynne "Opieka Polska". Nie wydaje się, aby w jej działanie angażował się brat Władysław, jakkolwiek niektórzy z autorów jemu właśnie przypisują główne zasługi. Tymczasem o braku działalności Władysława w ramach "Opieki Polskiej" mogą świadczyć takie jego opinie, jak np. przekazana 10 czerwca 1916 r. Wincentemu Szymborskiemu:
Moja siostra zapracowana, ale cudów dokonuje. Całym rzeszom naszych biedaków usługi oddaje, nigdy się nie daje największym trudnościom zniechęcić. Od rana do nocy u niej oblężenie.
(Stanisław Sierpowski, Kontakty Władysława Zamoyskiego z Bronisławem Piłsudskim, w :Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej. T. 27. Kórnik 2005, ss. 29-52)

Działalność leśna Szymborskiego

Impulsem bezpośrednim była informacja w czasopiśmie leśnym "Sylwan", wskazana przez Wincentego Szymborskiego w 1905 r., mówiąca o założeniu naukowej stacji leśnej w Pensylwanii, dla której fundator oddał grunt, wybudował potrzebne budynki, wyposażył je w urządzenia badawcze i zapewnił fundusze na prowadzenie badań.

Leśniczowie i robotnicy wykładali corocznie kilkanaście tysięcy tzw. drzew pułapkowych i usuwali drzewa uszkodzone przez owada. Do 1911 r. sytuacja została opanowana. Ponowny atak kornika nastąpił po okiściach śniegowych w 1911 i 1916 r., a także w 1920 r. Wincenty Szymborski w kwietniu tegoż roku pisał z Zakopanego do Zygmunta Celichowskiego:

Gdyby nie rozpaczliwe u nas stosunki aprowizacyjne i klęska kornika, nie kołatałbym do p. Doktora i nie zaprzątałbym mu drogiego czasu. Niestety, sprawa okropnie wygląda i każdego środka muszę próbować, aby ratować lasy od zupełnego zniszczenia i majątek od ruiny.

Sprawa ówczesnej inwazji kornika wymagała rzeczywiście działań na wielką skalę, bowiem w czerwcu tegoż roku Szymborski zawarł umowę z wojskiem, które miało mu przekazać 300 jeńców bolszewickich do pracy przy zwalczaniu kornika i uporządkowaniu lasów tatrzańskich.
(Władysław Chałupka, Władysława Zamoyskiego umiłowanie lasu, http://www.idpan.poznan.pl/index.php/historia.html)

Rzeczpospolita Zakopiańska

Wyczuwając rosnące emocje społeczne i ewidentne zbliżanie się chwili dziejowej - wójt Zakopanego Wincenty Regiec na dzień 13 października 1918 r. zwołał w sali "Sokoła" zgromadzenie obywatelskie, w którym wzięło udział blisko pięćset osób. Na przewodniczącego wiecu wybrano Stefana Żeromskiego, a u jego boku zasiedli, jako wiceprzewodniczący - reprezentant endecji, zarządca dóbr Władysława Zamoyskiego Wincenty Szymborski (ojciec naszej Noblistki, Wisławy Szymborskiej) i reprezentujący lewicę założyciel TOPR i dowódca nowotarskiej Polskiej Organizacji Wojskowej, Mariusz Zaruski. Referat przedstawiający sytuację polityczną i prognozy na przyszłość wygłosił pisarz Stanisław Wyrzykowski, a dziennikarz i adwokat Józef Diehl przedstawił rezolucję, która przez aklamację została przyjęta przez uczestników wiecu:
Wobec przyjęcia zasad pokojowych prezydenta Stanów Zjednoczonych Wilsona przez państwa rozbiorowe, uważamy się odtąd za obywateli wolnej, niepodległej i zjednoczonej Polski. Tej Polsce winniśmy wierność i posłuszeństwo, mienie i krew naszą, nie uznajemy żadnych więzów, tym najświętszym obowiązkom przeciwnych.
Przejęci ważnością godziny dziejowej dla wspólnego gorliwego pełnienia obowiązków wobec państwa polskiego postanawiamy stworzyć Organizację Narodową w Zakopanem i w tym celu wybieramy jej zarząd, złożony z 32 osób, polecając mu ułożenie programu i sposobu działalności.
(Maciej Pinkwart, Restauracyjna konspiracja, http://www.pinkwart.pl/artykuly/Sciezki/skan41.htm)

Przewodniczącym Organizacji Narodowej został Żeromski, wiceprzewodniczącymi Franciszek Pawlica z PSL Piast, Mariusz Zaruski z POW i Wincenty Szymborski z endecji, a sekretarzem - Medard Kozłowski, również endek. ON oficjalnie nie deklarowała żadnych preferencji politycznych, ale większość mieli w niej przedstawiciele Narodowej Demokracji.
Przedstawiciele zakopiańskiej PPS zanegowali reprezentatywność Rady Narodowej z uwagi na dominację w niej endecji. W efekcie, po negocjacjach w willi "Czerwony Dwór" przy Kasprusiach (dziś mieści się tam Przedszkole im. Szymanowskiego), która przez dwa tygodnie pełniła funkcję zakopiańskiego Belwederu - doszło do porozumienia z lewicą, której interesy reprezentowali Zaruski i Kazimierz Dłuski. Do Rady Narodowej dokooptowano 17 nowych członków - tak, że ostatecznie pierwszy w niepodległej Polsce parlament Zakopanego liczył 57 osób. Kierownictwo Rzeczpospolitej Zakopiańskiej stanowili Stefan Żeromski jako jej prezydent, Wincenty Szymborski, Mariusz Zaruski i przewodniczący Związku Górali Franciszek Pawlica jako jego zastępcy, Medard Kozłowski - sekretarz, Anna Augustynowiczowa - zastępca sekretarza, Józef Hajec i Stanisław Roj - skarbnicy, a także członkowie zarządu dr Kazimierz Dłuski, ks. Kazimierz Kaszelewski, Józefa Kuczewska, Wincenty Regiec i Stanisław Wyrzykowski.
(Maciej Pinkwart, Prezydent Rzeczpospolitej Zakopiańskiej, http://www.pinkwart.pl/artykuly/Sciezki/Sciezki42.htm)