Rocznica śmierci Gilberta K. Chestertona
Dodane przez Marzena Zawodzinska dnia Czerwiec 14 2011 23:47:19

Dzisiaj przypada 75. rocznica śmierci jednego z największych katolickich pisarzy XX w. - Gilberta Keitha Chestertona - wielkiego przyjaciela Polski i Polaków, niejednokrotnie broniącego nas w swojej publicystyce. Jego postać warta jest przypomnienia nie tylko ze względu na przyjaźń, jaką bezinteresownie darzył naszą Ojczyznę. Twórczość Chestertona do dziś zaskakuje swoją aktualnością i świeżością spojrzenia, nawet jeśli pochodzi sprzed stu lat. Z jednej strony dobrze, a z drugiej nie najlepiej, bo to oznacza, że ciągle popełniamy te same błędy i trzeba dziewiętnastowiecznego pisarza, żeby nam je uświadomił.

"Chyląc głowę, jak to mam w zwyczaju, przed zwykłym autorytetem i tradycją przodków, tudzież bezkrytycznie przyjmując na wiarę niesprawdzone historyjki, którymi mnie karmiono, nie potwierdzone ani przez doświadczenie, ani przez własny osąd, żyję w głębokim przekonaniu, że urodziłem się w dniu 29 maja 1874 roku w londyńskiej dzielnicy Kensington, po czym ochrzczono mnie w obrządku anglikańskim w niedużym kościółku św. Jerzego, naprzeciw wieży miejskich wodociągów, górującej nad okolicą. Nie uważam jednak, by lokalizacja obu budynków była znacząca i stanowczo zaprzeczam, iż kościółek ten został wybrany dlatego, że trzeba było całych zasobów wodnych Londynu, aby uczynić ze mnie chrześcijanina" - w taki sposób, z właściwym sobie poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby, Gilbert Keith Chesterton rozpoczął "Autobiografię".


Czytaj całość
Rozszerzona zawartość newsa

Dzisiaj przypada 75. rocznica śmierci jednego z największych katolickich pisarzy XX w. - Gilberta Keitha Chestertona - wielkiego przyjaciela Polski i Polaków, niejednokrotnie broniącego nas w swojej publicystyce. Jego postać warta jest przypomnienia nie tylko ze względu na przyjaźń, jaką bezinteresownie darzył naszą Ojczyznę. Twórczość Chestertona do dziś zaskakuje swoją aktualnością i świeżością spojrzenia, nawet jeśli pochodzi sprzed stu lat. Z jednej strony dobrze, a z drugiej nie najlepiej, bo to oznacza, że ciągle popełniamy te same błędy i trzeba dziewiętnastowiecznego pisarza, żeby nam je uświadomił.

"Chyląc głowę, jak to mam w zwyczaju, przed zwykłym autorytetem i tradycją przodków, tudzież bezkrytycznie przyjmując na wiarę niesprawdzone historyjki, którymi mnie karmiono, nie potwierdzone ani przez doświadczenie, ani przez własny osąd, żyję w głębokim przekonaniu, że urodziłem się w dniu 29 maja 1874 roku w londyńskiej dzielnicy Kensington, po czym ochrzczono mnie w obrządku anglikańskim w niedużym kościółku św. Jerzego, naprzeciw wieży miejskich wodociągów, górującej nad okolicą. Nie uważam jednak, by lokalizacja obu budynków była znacząca i stanowczo zaprzeczam, iż kościółek ten został wybrany dlatego, że trzeba było całych zasobów wodnych Londynu, aby uczynić ze mnie chrześcijanina" - w taki sposób, z właściwym sobie poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby, Gilbert Keith Chesterton rozpoczął "Autobiografię".

Był on autorem powieści, wierszy, nowel, esejów, biografii, rozpraw na różne tematy, a nawet sztuk teatralnych. Jego twórczość liczy osiemdziesiąt tomów i, jak pisze Witold Ostrowski, nie są to rzeczy małej wagi. Powieść "Człowiek, który był Czwartkiem" (The Man Who Was Thursday, 1908) zyskała światową sławę, wiersz "Lepanto" powtarzali angielscy żołnierze w okopach pierwszej wojny światowej. Dzięki nowelom, których wybór w Polsce ukazał się pod tytułem "Przygody księdza Browna", obwołano autora prezesem Detection Club - Klubu Pisarzy Detektywistycznych, a znalazł się tam w gronie samych specjalistów, gdyż należeli do niego tacy pisarze, jak Agatha Christie, Dorothy Sayers, ks. Ronald Knox, Anthony Berkeley.

Przez wiele lat pisał felietony do "Illustrated London News". Oprócz tego założył i redagował własny tygodnik, "G. K.'s Weekly". Propagował w nim swój program ekonomiczny - dystrybucjonizm oraz walczył o przywrócenie drobnej własności rolnej potomkom angielskich chłopów i o uniezależnienie drobnego rzemiosła od wielkiego kapitału. Nie ograniczał się zresztą tylko do słów - w tej sprawie miała być przeprowadzona, pod kierunkiem "Ligi przywrócenia wolności przez dystrybucję własności", konkretna akcja społeczno - polityczna.

W 1922 roku Gilbert Keith Chesterton oficjalnie przeszedł na katolicyzm. Było to najgłośniejsze wydarzenie religijne w Europie od czasu konwersji Johna Henry'ego Newmana, około 75 lat wcześniej.

Mieszkał w domku w Buckinghamshire, w Beaconsfield. Często jeździł do Londynu, a czasami za granicę. Odbył podróże do Stanów Zjednoczonych, Irlandii, Włoch i Ziemi Świętej, Francji i... Polski. Z miejsc, które odwiedził, pisał książki i reportaże. Chciał napisać również o Polsce, ale nie zdążył. Zmarł w roku 1936, w wieku 62 lat.
Był wielkim przyjacielem Polski. Bronił nas niewątpliwie przez wzgląd na naszą historię, rycerskie tradycje oraz związki z katolicyzmem. Nie mógł nie zauważyć, jaką zbrodnią był rozbiór Polski przez trzy sąsiednie mocarstwa. Dlatego wielokrotnie angażował się po naszej stronie, a w wierszu Polska napisał:

Lecz wyniesione to godło zostało / Od chwili, kiedy Bóg gniew okrył chwałą, / I gdy zawisły nad domostwem sławy / Znów orły czarne oraz sępy szare. / W nim to, gdzie wojna świętsza jest niż pokój / I gdzie nad miłość nienawiść zachwyca. / Zabłysł straszliwy jako sam Duch Święty / Orzeł, co bielszy jest niż gołębica.

Jego sympatia była z początku instynktowna. Obserwował ataki i oskarżenia przeciwko Polsce i doszedł do wniosku, że coś jest nie tak, że to niemożliwe, aby jeden kraj był siedliskiem wszystkiego, co najgorsze. "Odkryłem niezawodną niemal prawdę - pisał w przedmowie do książki belgijskiego profesora Charlesa Saroléa pt. "Listy o sprawach polskich" - że wrogowie Polaków byli wrogami wielkoduszności i męstwa. Gdy ktoś miłował niewolnictwo, gdy ktoś lubował się w lichwiarstwie, gdy ktoś kochał terroryzm i wydeptane błoto materialistycznej polityki, przekonywałem się prawie zawsze, że z uczuciami tymi łączyła się namiętna nienawiść do Polski".

Później, gdy już historia Polski nie była mu całkowicie obca, ta sympatia stała się jeszcze silniejsza. Podczas trwania konferencji pokojowej w Wersalu, GKC opowiadał się za przyłączeniem do państwa polskiego Gdańska, Śląska i Prus Wschodnich. Pozostawał w bliskich, przyjacielskich stosunkach z Romanem Dmowskim, który w swojej książce "Polityka polska i odbudowanie państwa" wspomina rozmowę, zapewne z profesorem G. Goochem: "Profesor mnie nie zrozumiał. Rozmawialiśmy w rezydencji wiejskiej Chestertona. Ten świetny pisarz, chodzący własnymi drogami, jak najdalej stojący od masońskiego doktrynerstwa, od razu mi przyklasnął. O ile łatwiej ludzie uczyliby się nowych rzeczy, gdyby nie zakucie myśli w kajdany sekciarskie...".

GKC odwiedził nasz kraj wiosną r. 1927. Został zaproszony przez ambasadora Polski w Londynie, Konstantego Skirmunta, w liście z 31 sierpnia 1925 r. Przygotowania do wizyty trwały ponad półtora roku. Ostatecznie 28 kwietnia 1927 r. Chesterton z żoną i sekretarką, która prowadziła dziennik tej podróży, przybył do Warszawy. Miesiąc po tej wizycie wygłosił w londyńskim Essex Hall wykład zatytułowany "Czym jest Polska?". Stwierdził, że Polska nie jest jednym z nowych państw powersalskiej Europy: "Polska jest państwem, które było zawsze, i - da Bóg - będzie trwalsze niż niejedno, co nasze burzliwe czasy stworzyły".

Przedwczesna śmierć tego wybitnego pisarza była niepowetowaną stratą dla Polski przed II wojną światową. "Zabraknie pióra Chestertona - pisał Adam Doboszyński - gdy w wyniku obecnej wojny ważyć się będą nasze losy. Zabraknie jego pióra, ale myśl jego, o ileż lepiej znana dziś niż przed dwudziestu laty, dopomoże nam do zorganizowania społeczności prawdziwie katolickiej".


Marzena Zawodzińska

Bibliografia:
Chesterton G. K., Pisma wybrane, wybór i wstęp Przemysław Mroczkowski, Kraków 1974
Kaczmarski K., Nasz człowiek w Londynie, "Polonia Christiana" 2011, nr 20, s. 79-81
Ostrowski W., O literaturze angielskiej, Warszawa 1958
Rydzewska J., Obrońca wiary, Ząbki 2004
Sampson G., Historia literatury angielskiej w zarysie, Warszawa 1966