W odpowiedzi red. Michalkiewiczowi
Dodane przez Marzena Zawodzinska dnia Kwiecień 27 2011 09:15:28

Wielki smutek zapanował w redakcji "Jednodniówki Narodowej", co prawda na krótko, bo przecież mamy oktawę radosnych Świąt Wielkanocnych, ale na tyle intensywnie, że postanowiliśmy przynajmniej częściowo przelać je na papier, tzn. monitor. A stało się to za sprawą red. Michalkiewicza, który dołączył był do i tak już szerokiego grona naszych "zasmucaczy". Lista jest długa, ale zapewniamy, że redaktor zajmuje na niej honorowe miejsce. Oczywiście cieszymy się, że tak znana osoba zagląda na "Jednodniówkę", a może nawet trochę ją czyta, ale czy na tyle dokładnie, aby zrozumieć?
Czytając niektóre polemiki można odnieść wrażenie, że ich autorzy w ogóle nie zadali sobie trudu, aby zapoznać się ze wszystkimi argumentami przeciwnika. Posługują się hasłami - wyłuskują je z treści, aby następnie przeciwstawić im inne hasła. Ktoś pisze o rusofobii - to rusofil, "dochowujący wiary Związkowi Radzieckiemu". Powołuje się na Dmowskiego w kwestii rosyjskiej - "epigon" albo "talmudysta". Oczywiście trudno o taką "hasłowość" posądzać red. Michalkiewicza, chociaż... Czy w swoim błyskotliwym i dowcipnym artykule zawarł chociaż jeden konkretny argument na poparcie swoich zarzutów? Na jakiej podstawie twierdzi, że "dochowujemy wiary" akurat ZSRR, a nie np. carskiej Rosji? Przecież kiedy Dmowski zalecał współpracę z Rosją, była ona nie tylko państwem carskim, ale i zaborczym! A skoro jesteśmy "epigonami"... Tylko że taki zarzut pod piórem konserwatysty nie przywoływałby interesującego ciągu skojarzeń: prorosyjskość - "dochowanie wiary" ZSRR - komuch - czerwony - wróg. Czyżby o to chodziło red. Michalkiewiczowi? Niemożliwe... Chociaż inne skojarzenia też ma dziwne. Np. utrzymywanie normalnych, sąsiedzkich stosunków z Rosją kojarzy mu się wyłącznie z "kurczowym trzymaniem się Rosji". Nie wiemy, czy "ruscy szachiści" wolą "pojednywać się" z "naszym mniej wartościowym narodem" (to są jakieś dwa narody?). Nie jesteśmy ani partią polityczną, ani tym bardziej rządem i nie musimy się z nikim "pojednywać". Zresztą od "pojednywania się" z ich "szachistami" są nasi "szachiści", jacy by oni nie byli. Zadziwia nas tylko, że red. Michalkiewicz albo sam nie rozumie, albo uważa, że my nie rozumiemy, iż w stosunkach międzynarodowych nie ma miejsca na miłość czy nienawiść. Można nie lubić silniejszego sąsiada, ale kopanie go ani nam nie pomoże, ani jemu nie zaszkodzi. Zresztą ciekawe zjawisko - wszyscy ci, którzy chcieliby dzisiaj kopać Moskwę, jakoś zapominają, że teraz po wskazówki jeździ się do Brukseli. I nawet najzagorzalsi przeciwnicy unii chcieliby w niej widzieć sojusznika w walce ze "złą Rosją". Unia pomaga w negocjacjach, unia ma pomóc w śledztwie... Od kiedy to unia taka dobra i obiektywna? W każdym razie wszystkie nasze argumenty są na "Jednodniówce" i nawet nie trzeba ich daleko szukać. A pana Michalkiewicza prosilibyśmy jeszcze o wyjaśnienie: co takiego konkretnie się zmieniło, że mogliśmy kiedyś współpracować z zaborcą, a nie możemy dziś z sąsiadem? Czy to, że Duma potępiła zbrodnię w Katyniu, a prezydent Miedwiediew zbrodnie stalinowskie? Bo jego słowa o śledztwie można zrozumieć jeszcze inaczej. Ale do tego trzeba nie być uprzedzonym...


Marzena Zawodzińska