Ważne sprawy z niższej półki
Dodane przez Adam Smiech dnia Marzec 11 2011 09:13:28

Kilka słów komentarza do wydarzeń bieżących.

Rosnące ceny cukru i jego deficyt na rynku
Galopująco rosną ceny cukru (z 2,80 miesiąc temu w markecie do ok. 5 zł dzisiaj w małym sklepie). To nie tylko problem polski - okazuje się, że cukru brakuje w całej Unii Europejskiej, w tej krynicy wszelakiej mądrości! Skutkiem społecznym jest naturalnie masowe wykupywanie dostępnego (jeszcze?) cukru na zapas. Co jest przyczyną tej kuriozalnej sytuacji, w której część naszego globu (geograficzna Europa) obdarzona najżyźniejszymi glebami pod słońcem, przeżywa tak nieprawdopodobny niedobór? Przyczyną bezpośrednią jest decyzja UE z 2006 r. ograniczająca unijną produkcję cukru. Z 21 milionów ton w 2005 r. produkcja spadła do 13,5 miliona ton w 2010. Do tego doszedł nieurodzaj w Brazylii ("planowe" miejsce uzupełniania braków) i wystarczyło. Najważniejsza jest jednak przyczyna przyczyny. A jest nią to, że Unią Europejską rządzi banda ekonomicznych (nie tylko) idiotów, którzy kopiują założenia niewydolnej gospodarki stalinowskiej z czasów likwidacji NEP-u. Nawet plany budżetowe UE to sześciolatki! Brakuje tylko haseł "naprzód do walki o plan sześcioletni". W Unii Europejskiej mamy do czynienia ze skrajnie planową, centralnie sterowaną gospodarką nie tylko będącą zaprzeczeniem jakiejkolwiek wolności gospodarczej, ale tą wolność dławiącą i niszczącą. To efekt władzy kliki doktrynerów z korzeniami ideowymi tkwiącymi w lewackiej rewolucji 1968 r. Skutkuje to niewydolnością, potężną szarą strefą niepotrzebnego zatrudnienia stada unijnej nomenklatury w garniturach i niemal całkowitym zdławieniem inicjatywy i aktywności ludzkiej. I niech nikogo nie zmylą tytuły i obszerne listy publikacji naukowych wielu z orędowników chorej ekonomii UE - to nie ma nic do rzeczy! Niestety, ludzie kupują hasło "zjednoczonej Europy", wybierając w kolejnych wyborach tych samych darmozjadów szykujących się do skoku na naszą kasę. Unia prędzej czy później, głównie właśnie z powodów ekonomicznych, upadnie. Jest jednak potężnym organizmem i siłą inercji będzie trwać może jeszcze wiele lat. Dlatego należy prowadzić działania zmierzające do przyspieszenia owego upadku. Jest to dzisiaj li tylko hasło. Nie ma bowiem widoków na jego realizację, przynajmniej w naszym kraju. Sejmowe partie jak jeden mąż wielbią UE, a poważnych inicjatyw, zwłaszcza w stanie obłędu smoleńskiego, nie widać... I jeszcze jedno, gwoli wyjaśnienia. My, odwołujący się do myśli ekonomicznej klasycznej Endecji, nie jesteśmy doktrynerami. Nie widzimy rozwiązania w drugiej stronie medalu - indywidualistycznym, skrajnym liberalizmie. Jako zwolennicy państwa narodowego uznajemy jego słuszną rolę w niektórych aspektach polityki ekonomicznej (ograniczony do istotnych - [ogólno]narodowych - interesów gospodarczych interwencjonizm i planowanie), całą jednak przysłowiową resztę pragniemy zostawić ludziom, ich pomysłowości, inicjatywie, aktywności, której państwo ma pomagać, likwidując bariery wewnętrzne i ułatwiając kontakty zewnętrzne, a nie przeszkadzać.

Brak pieniędzy na sprzątanie Łodzi
Mamy początek marca, a już brakuje pieniędzy na sprzątanie Łodzi! Bardzo ciekawe, tym bardziej, że problem dotyka nie tylko miasta Łodzi, ale i wielu, a może większości samorządów w Polsce. Poza oczywistym pytaniem o poczytalność ludzi przygotowujących budżet Łodzi, rodzą się pytania o kondycję systemu samorządu jako takiego.


Czytaj całość...
Rozszerzona zawartość newsa

Kilka słów komentarza do wydarzeń bieżących.

Rosnące ceny cukru i jego deficyt na rynku
Galopująco rosną ceny cukru (z 2,80 miesiąc temu w markecie do ok. 5 zł dzisiaj w małym sklepie). To nie tylko problem polski - okazuje się, że cukru brakuje w całej Unii Europejskiej, w tej krynicy wszelakiej mądrości! Skutkiem społecznym jest naturalnie masowe wykupywanie dostępnego (jeszcze?) cukru na zapas. Co jest przyczyną tej kuriozalnej sytuacji, w której część naszego globu (geograficzna Europa) obdarzona najżyźniejszymi glebami pod słońcem, przeżywa tak nieprawdopodobny niedobór? Przyczyną bezpośrednią jest decyzja UE z 2006 r. ograniczająca unijną produkcję cukru. Z 21 milionów ton w 2005 r. produkcja spadła do 13,5 miliona ton w 2010. Do tego doszedł nieurodzaj w Brazylii ("planowe" miejsce uzupełniania braków) i wystarczyło. Najważniejsza jest jednak przyczyna przyczyny. A jest nią to, że Unią Europejską rządzi banda ekonomicznych (nie tylko) idiotów, którzy kopiują założenia niewydolnej gospodarki stalinowskiej z czasów likwidacji NEP-u. Nawet plany budżetowe UE to sześciolatki! Brakuje tylko haseł "naprzód do walki o plan sześcioletni". W Unii Europejskiej mamy do czynienia ze skrajnie planową, centralnie sterowaną gospodarką nie tylko będącą zaprzeczeniem jakiejkolwiek wolności gospodarczej, ale tą wolność dławiącą i niszczącą. To efekt władzy kliki doktrynerów z korzeniami ideowymi tkwiącymi w lewackiej rewolucji 1968 r. Skutkuje to niewydolnością, potężną szarą strefą niepotrzebnego zatrudnienia stada unijnej nomenklatury w garniturach i niemal całkowitym zdławieniem inicjatywy i aktywności ludzkiej. I niech nikogo nie zmylą tytuły i obszerne listy publikacji naukowych wielu z orędowników chorej ekonomii UE - to nie ma nic do rzeczy! Niestety, ludzie kupują hasło "zjednoczonej Europy", wybierając w kolejnych wyborach tych samych darmozjadów szykujących się do skoku na naszą kasę. Unia prędzej czy później, głównie właśnie z powodów ekonomicznych, upadnie. Jest jednak potężnym organizmem i siłą inercji będzie trwać może jeszcze wiele lat. Dlatego należy prowadzić działania zmierzające do przyspieszenia owego upadku. Jest to dzisiaj li tylko hasło. Nie ma bowiem widoków na jego realizację, przynajmniej w naszym kraju. Sejmowe partie jak jeden mąż wielbią UE, a poważnych inicjatyw, zwłaszcza w stanie obłędu smoleńskiego, nie widać... I jeszcze jedno, gwoli wyjaśnienia. My, odwołujący się do myśli ekonomicznej klasycznej Endecji, nie jesteśmy doktrynerami. Nie widzimy rozwiązania w drugiej stronie medalu - indywidualistycznym, skrajnym liberalizmie. Jako zwolennicy państwa narodowego uznajemy jego słuszną rolę w niektórych aspektach polityki ekonomicznej (ograniczony do istotnych - [ogólno]narodowych - interesów gospodarczych interwencjonizm i planowanie), całą jednak przysłowiową resztę pragniemy zostawić ludziom, ich pomysłowości, inicjatywie, aktywności, której państwo ma pomagać, likwidując bariery wewnętrzne i ułatwiając kontakty zewnętrzne, a nie przeszkadzać.

Brak pieniędzy na sprzątanie Łodzi
Mamy początek marca, a już brakuje pieniędzy na sprzątanie Łodzi! Bardzo ciekawe, tym bardziej, że problem dotyka nie tylko miasta Łodzi, ale i wielu, a może większości samorządów w Polsce. Poza oczywistym pytaniem o poczytalność ludzi przygotowujących budżet Łodzi, rodzą się pytania o kondycję systemu samorządu jako takiego. Sprzątanie to mały wycinek problemu. Samorządy mają gigantyczne kłopoty z zadłużonymi szpitalami, szukają oszczędności przygotowując się do likwidacji szkół, przedszkoli i pomniejszych jednostek. Śmiem twierdzić jednak, że clou problemu leży poza ciężką zimą, słabnącymi wskaźnikami demograficznymi i ubóstwem NFZ. Istotą słabości finansowej samorządów jest przede wszystkim, ich patologicznie za wysoki, koszt funkcjonowania. Zwróciliście Państwo zapewne uwagę, że nie słyszymy o propozycjach redukcji pensji i diet samorządowców. Nie słyszymy, bo wejście do samorządu traktowane jest przez większość, bez względu na różnice partyjne, jako skok na kasę i przepustka do łatwego życia (tytułem przykładu - urzędnicy, często pobierający ciężkie tysiące miesięcznie, mają jeszcze dodatkowo ryczałty na dojazd do pracy, czyli w istocie jeżdżą prywatnymi samochodami za darmo!). Tak, w obliczu podobnych beneficjów nie ma różnic politycznych... Dla gawiedzi tylko od czasu do czasu rzuci się jakieś hasełko. I to skutecznie, bo na ogół gawiedź wybiera dalej tych samych. Powtarzam, nie słyszałem, żeby jakiś prezydent przeprowadził plan obniżenia poborów najlepiej zarabiających urzędników, nie słyszałem, aby radni przegłosowali obniżenie diet (za to np. w Pabianicach, biednych jak mysz kościelna, w kadencji 2006-10, od razu na początku przegłosowano podniesienie diet prawie o 100%). Co więcej, w rzeczonej Łodzi nowa pani prezydent ustanowiła... pięciu wiceprezydentów! Pomijając już fakt, że wiceprezydenci są w ogóle do niczego nie potrzebni (naczelnicy wydziałów w zupełności wystarczą), należy zwrócić uwagę na fakt, że w obliczu braku pieniędzy na sprzątanie nie usłyszałem, żeby ktoś zaproponował likwidację etatów, choćby dwóch-trzech wicków. I pewnie nie usłyszę, bądź co bądź, jest ich pięciu, żeby zadowolić każde ugrupowanie polityczne z rady miejskiej Łodzi. Likwidując stanowisko trzeba by było kogoś "niezadowolić". I tak zamyka się kółko pazerności, nieudolności i braku wizji rządzenia...