Żenujące podrygi rusofobów
Dodane przez Adam Smiech dnia Wrzesień 17 2010 17:04:55

Właśnie jesteśmy świadkami cyrku wokół "premiera" niby-rządu Czeczenii, niejakiego Ahmeda Zakajewa. Na początku należy stwierdzić rzecz najzupełniej oczywistą - w najmniejszym nawet stopniu nie chodzi tu o naród czeczeński, o jego dole, czy niedole. Jest jeden cel tzw. Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego i całej szopki związanej z Zakajewem. Celem tym jest podtrzymanie antyrosyjskiego obłędu wśród części społeczeństwa polskiego, obliczone na - i to jest cel maxi - wywołanie jakichś irracjonalnych zachowań ze strony owej części społeczeństwa, bądź - i to jest cel mini - po prostu utrzymanie stanu wrzenia gorących głów tych, którzy minęli się z rozumem. Nie ma żadnego przypadku w tym, że właśnie teraz odbywa się ów Kongres. Idealnie wpisuje się w trwający głęboko rusofobiczny obłęd związany z tzw. obroną(!!!) krzyża. Podsumujmy fakty:

1) gusła odprawione przez PiS i jego wierny tłum po przeniesieniu krzyża do pałacu prezydenckiego miały na celu:

- po pierwsze, "uświęcenie" tzw. sprawy krzyża jako symbolu nienawiści do Rosji i Rosjan (Katyń 1940 - Smoleńsk 2010),
- po drugie, utrwalenie procesu budowy kultu osoby zmarłego Lecha Kaczyńskiego,
- po trzecie, swoiste "ukoronowanie" bałwochwalstwa, jakim jest coraz bardziej widoczny kult osoby żyjącej - Jarosława Kaczyńskiego - pasowanego na ojca i zbawiciela narodu.

2) Kongres Czeczenów organizowany jest - zupełnie "przypadkowo" - w dzień 17 września, kiedy polskie gorące głowy szczególnie mocno odczuwają nienawiść do Rosji, a jeden z szefów organizacji czeczeńskiej, niejaki Teps, również zupełnie przypadkowo mówi podczas wystąpienia na kongresie o... Katyniu - "NKWD zlikwidowało kwiat polskiego narodu. Fakt ten został uznany przez stronę rosyjską pod ciężarem istniejących dowodów. Niestety za to przestępstwo nikt z NKWD czy FSB nie zostanie osądzony". No, proszę, jaki zatroskany! Szkoda, że nie pochylił się nad ofiarami banderowskich zbrodniarzy, no, ale ci to, z dużą dożą prawdopodobieństwa, jego kumple w walce z Rosją.

3)zatrzymanie Zakajewa jest jak najbardziej zwyczajnym działaniem w myśl prawa międzynarodowego

Widać więc jak na dłoni, o co tutaj naprawdę chodzi. Kto za tym stoi, bo przecież nikt poważny nie uwierzy w nagły przypływ troski jakichś Tepsów, czy Zakajewów? Sprawa jest jasna - wystarczy prześledzić ostatnie wystąpienia osób z zewnątrz mające podtrzymać nastroje antyrosyjskie w Polsce oraz powiązania owych Czeczeńców.


Czytaj całość...
Rozszerzona zawartość newsa

Właśnie jesteśmy świadkami cyrku wokół "premiera" niby-rządu Czeczenii, niejakiego Ahmeda Zakajewa. Na początku należy stwierdzić rzecz najzupełniej oczywistą - w najmniejszym nawet stopniu nie chodzi tu o naród czeczeński, o jego dole, czy niedole. Jest jeden cel tzw. Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego i całej szopki związanej z Zakajewem. Celem tym jest podtrzymanie antyrosyjskiego obłędu wśród części społeczeństwa polskiego, obliczone na - i to jest cel maxi - wywołanie jakichś irracjonalnych zachowań ze strony owej części społeczeństwa, bądź - i to jest cel mini - po prostu utrzymanie stanu wrzenia gorących głów tych, którzy minęli się z rozumem. Nie ma żadnego przypadku w tym, że właśnie teraz odbywa się ów Kongres. Idealnie wpisuje się w trwający głęboko rusofobiczny obłęd związany z tzw. obroną(!!!) krzyża. Podsumujmy fakty:

1) gusła odprawione przez PiS i jego wierny tłum po przeniesieniu krzyża do pałacu prezydenckiego miały na celu:

- po pierwsze, "uświęcenie" tzw. sprawy krzyża jako symbolu nienawiści do Rosji i Rosjan (Katyń 1940 - Smoleńsk 2010),
- po drugie, utrwalenie procesu budowy kultu osoby zmarłego Lecha Kaczyńskiego,
- po trzecie, swoiste "ukoronowanie" bałwochwalstwa, jakim jest coraz bardziej widoczny kult osoby żyjącej - Jarosława Kaczyńskiego - pasowanego na ojca i zbawiciela narodu.

2) Kongres Czeczenów organizowany jest - zupełnie "przypadkowo" - w dzień 17 września, kiedy polskie gorące głowy szczególnie mocno odczuwają nienawiść do Rosji, a jeden z szefów organizacji czeczeńskiej, niejaki Teps, również zupełnie przypadkowo mówi podczas wystąpienia na kongresie o... Katyniu - "NKWD zlikwidowało kwiat polskiego narodu. Fakt ten został uznany przez stronę rosyjską pod ciężarem istniejących dowodów. Niestety za to przestępstwo nikt z NKWD czy FSB nie zostanie osądzony". No, proszę, jaki zatroskany! Szkoda, że nie pochylił się nad ofiarami banderowskich zbrodniarzy, no, ale ci to, z dużą dożą prawdopodobieństwa, jego kumple w walce z Rosją.

3)zatrzymanie Zakajewa jest jak najbardziej zwyczajnym działaniem w myśl prawa międzynarodowego

Widać więc jak na dłoni, o co tutaj naprawdę chodzi. Kto za tym stoi, bo przecież nikt poważny nie uwierzy w nagły przypływ troski jakichś Tepsów, czy Zakajewów? Sprawa jest jasna - wystarczy prześledzić ostatnie wystąpienia osób z zewnątrz mające podtrzymać nastroje antyrosyjskie w Polsce oraz powiązania owych Czeczeńców. Kto myśli i czyta ze zrozumieniem, ten zauważył nadaktywność pewnych środowisk amerykańskich skierowaną właśnie na utwierdzanie Polaków w przekonaniu o rosyjskim zagrożeniu. Ich nazwiska, to, tytułem przykładu, Cohen, Horowitz, Pipes. Ostrzegają na łamach tak odmiennych mediów jak Gazeta Wyborcza i Nasz Dziennik! Ich niezwykła troska o Polskę i o podtrzymywanie stanu wojny w kontaktach Polski z Rosją nie jest niczym nowym. Znamy ich i ich troskę co najmniej od czasów sprzed powstania styczniowego, kiedy nawet potrafili kroczyć, z - nomen omen- krzyżem na czele tzw. patriotycznych manifestacji. Dzisiaj reprezentują oni wywiady anglosaskie oraz frakcję neokonserwatywną w USA. Organizacja czeczeńska Zakajewa i spółki ma powiązania z Borysem Bierezowskim i spółką. Zakajew był "znajomym" Litwinienki, agenta, który przeszedł na stronę Anglików i natychmiast stał się również bohaterem polskich rusofobów, którzy najwyraźniej lojalności nie cenią, a raczej rozumieją ją na sposób Kalego. Jest doprawdy czymś głęboko przygnębiającym i zawstydzającym, że tłumy Polaków bez przysłowiowego mydła nabierają się po raz n-ty na tak prostacką propagandę. Jest to niestety dowodem na naszą daleko idącą niedojrzałość, nie tylko polityczną, ale i jako narodu w ogóle. Miał rację Bolesław Prus nazywając antenatów współczesnych rusofobów dziećmi.
Skrajnie emocjonalne reakcje tłumu to jedno, jednak patetyczne rozdzieranie szat przez niby-partię PiS, to już zupełna katastrofa. Już odezwali się Girzyński, Kluzik-Rostkowska, Szydło, Romaszewski i inni. Wiadomo, co mówią - antyrosyjski bełkot i żal, bo, gdyby Lech Kaczyński żył... Dowodzi to po raz kolejny ich głębokiego kompleksu rosyjskiego, a jednocześnie sztubackich marzeń o walce z Rosją, jak to za czasów Organizacji Bojowej PPS bywało (w istocie był to terroryzm uprawiany w imię korzyści dla jednej partyjnej frakcji i bardzo często ze szkodą dla konkretnych Polaków i sytuacji Kongresówki jako takiej). Zaiste, życie tych ludzi straciłoby sens, gdyby Rosja nagle przestała istnieć...
Ciekawe, że gwałtownie przeciw ewentualnej ekstradycji Zakajewa wypowiedział się homosiolubny poseł SLD Ryszard Kalisz. Cóż, ośrodki decyzyjne polskiej niby-lewicy zmieniły, hmm, orientację... geograficzną.
Nierozsądnie zachowują się także niektórzy przedstawiciele PO i rządu. Sam premier wypowiedział się dość nieostrożnie, z góry sugerując, że Zakajew nie zostanie wydany, zaś Jacek Rostowski Jacek Saryusz-Wolski jawnie zakwestionowali zatrzymanie i ewentualne wydanie Zakajewa. Zachowanie tych dwóch panów, zwłaszcza zaś ministra finansów, jest niedopuszczalne - w istocie również dyktowane uczuciem i niedojrzałe. Mówienie w tej sytuacji o suwerennej i niezawisłej decyzji sądu zakrawa na kpinę. Osobiście uważam, że sprawa zakończy się zapewne rozwiązaniem salomonowym, czyli odesłaniem Zakajewa do Wielkiej Brytanii, jednak rusofobia w Polsce pozostanie.
Zastanówmy się, czy to już ostatnie podrygi rusofobii, czy też przeciwnie, czeka nas eskalacja opętańczych zachowań? Są tacy, którzy widzą w tym, co obserwujemy nadchodzący koniec niby-romantycznego uprawiania polityki. Chciałbym, żeby tak było, ale jestem ostrożniejszy i obawiam się, że czeka nas ze strony tych nieszczęśliwych w istocie ludzi, jeszcze wiele złego. Czeka nas i, przede wszystkim, czeka Polskę. Fakty na to wskazują. Naród polski jest beznadziejnie słaby, jego tożsamość kształtuje kilka żenujących mitów, bez głębszej refleksji, bez krzty poważnego myślenia o polityce, o państwie, o przyszłości. Realistów, z braku ludzi właściwych, grają, raz lepiej, raz gorzej, osoby wychowane na tych samych mitach, co pseudoromantycy, stąd ich często (jak we wskazanych wyżej przypadkach) zachowanie nieracjonalne. Często źle się z tą swoją nową rolą czują i to widać. Jak długo wystarczy im konsekwencji, aby w miarę dobra politykę międzynarodową prowadzić? Tak, czy inaczej, nas, niestety już tylko pogrobowców Ruchu Narodowego czeka ogrom pracy. Na zakończenie przytoczę, z myślą o naszych twardych prawicowcach, którzy na co dzień tak mocno akcentują kwestie zagrożenia islamskiego, co nie przeszkadza im wspierać Czeczenów (rusofobia czerwoną mgłą zasnuwa oczy...), tekst, który znajduje się na polskiej stronie tzw. Emiratu Kaukaskiego. Oto on: "Drodzy bracia i siostry, moi rodacy! Zapewniam Was, że dysponujemy wystarczającymi siłami i wolą, aby kontynuować działania zbrojne do czasu, dopóki Rosja nie oczyści naszej ziemi z obecności swoich zbrodniczych wojsk. Jakby Rosja nie nazywała naszych bojowników, oni stanowią honor i dumę naszego narodu. W mojej wojennej i politycznej działalności inspirowali mnie i inspirują do tej pory tysiące młodych Czeczenów wstępujących w szeregi Ruchu Oporu. Walczymy o słuszną sprawę i bez względu na wszelkie trudności, straty i ofiary, zwycięstwo, inszaAllah, będzie nasze!
Allahu Akbar!
Amir Doku Umarow"