Iskrzy na linii GW - PO
Dodane przez Adam Smiech dnia Sierpień 01 2010 23:04:17

Platforma Obywatelska to partia obrotowa. Obrotowa w tym sensie, że zgodnie z przysłowiowym "kierunkiem wiatru" stara się dostosowywać poglądy do zmieniających się okoliczności zewnętrznych, często nie zmieniając nawet, jak wielokrotnie na to wskazywaliśmy, oficjalnych haseł swej retoryki. W ten sposób, PO - partia wywodząca się ideowo z tych samych "niepodległościowych" źródeł co PiS, właśnie zbiegiem okoliczności i odrobiną dobrej woli i realizmu, znalazła się w polityce wschodniej na obcych sobie, a bliskich Myśli Narodowej, pozycjach! Ostatnio z kolei pojawiły się przecieki odnośnie chęci popierania przez rząd pewnych form akcjonariatu pracowniczego oraz nacjonalizacji banku BZ WBK. Obydwie propozycje wywołały gwałtowną, histeryczna reakcję Gazety Wyborczej. Szczególnie "podpalił się" w krytykanctwie sam we własnej osobie Leszek Balcerowicz! Obawiałem się, że na takie dictum acerbum w wykonaniu "geniusza ekonomii", PO-wcy położą uszy po sobie, przeproszą i oddalą się do zacisza gabinetów, a tu nic z tych rzeczy. Oczywiście to dopiero początek, wysłano jedynie harcownika, do którego zawsze można się będzie nie przyznać, niemniej, słowa jego cieszą. Oto wyjątek z repliki p. Adama Jassera, sekretarza rady gospodarczej przy premierze Tusku:

"I to prowadzi mnie do ostatniej refleksji - dlaczego ktoś a priori odmawia podmiotowi komercyjnemu, notowanemu na giełdzie i szukającego wzrostu, prawa do stawania w szranki o część rynku tylko dlatego, że państwo jest jego akcjonariuszem? Czy nie jest to paradoksalnie bardzo anty-rynkowe podejście? Dlaczego nie budzi równego niesmaku to, że o BZ WBK najprawdopodobniej biją się zagraniczne grupy, w których inne państwa też mają udziały i że przedstawiciele tych państw je w tym wspierają? A może jest to efekt myślenia, że zagraniczny jest zawsze lepszy, nawet jeśli państwowy? Tylko wtedy nie owijajmy w bawełnę, że chodzi o "prywatyzację" czy akcjonariat obywatelski, ale nazywajmy rzecz po imieniu - sprzedaż strategicznemu inwestorowi zagranicznemu jest jedynym wyjściem, bo Polacy albo nie mają kapitału, albo nie potrafią zarządzać majątkiem. A zatem pogódźmy się z tezą, że po 20 latach transformacji Polacy nie mają nawet prawa do marzeń o polskiej Nokii czy banku na miarę hiszpańskiego Santandera. Może tak jest, ale może warto jednak spróbować. Rozważyć, czy lekcje z kryzysu, zmiany na rynku i relatywnie silna pozycja Polski nie stwarzają okazji, która może się nie powtórzyć."(GW 25.07.2010)

No, no - dalsza wymiana ciosów zapowiada się interesująco...