Doktryny Kremla. Czy ba? si? Rosji?
Dodane przez Adam Smiech dnia Czerwiec 27 2010 12:36:11

Z prawdziw? przyjemno?ci? zapraszamy do lektury artyku?u naszego u?ytkownika i przyjaciela JN, p. gjw. Zapraszamy nie tylko do lektury, tak?e do dyskusji!



Doktryny Kremla. Czy ba? si? Rosji?

?wiatowe mocarstwo, z którym nasz kraj graniczy bezpo?rednio przez stref? kaliningradzk? i po?rednio przez Bia?oru? (Pa?stwo Zwi?zkowe Bia?orusi i Rosji) budzi nad Wis?? przewa?nie ujemne skojarzenia. Ka?dy, kto usi?uje posia? w Polsce strach przed Rosj? ma ?atwe zadanie. Nie da si? ukry?, ?e przez kilka stuleci wielkie mocarstwo s?owia?skie posuwa?o si? coraz dalej na zachód kosztem pa?stwa polsko-litewskiego i Szwecji. Okoliczno??, ?e oba te mocarstwa w równie d?ugim okresie swojej przewagi nad Rusi? posuwa?y si? coraz dalej na wschód jako? umyka uwadze strony uwa?aj?cej si? za pokrzywdzon?. No có?, stosunki mi?dzynarodowe tak dawniej jak obecnie nie by?y i nie s? sielank?. Pokój i przyja?? mi?dzy narodami jest w najlepszym wypadku idea?em, który pragn? osi?gn?? najwybitniejsi przywódcy. Na bie??co decyduje twarda gra interesów mocarstw. Ta gra ma na szcz??cie swoje (pisane i niepisane) regu?y, które dotycz? równie? Rosji. Ich prawid?owe rozpoznanie i zr?czne wykorzystanie na swoj? korzy?? jest moim skromnym zdaniem tym, czego Polska obecnie potrzebuje najbardziej.

W okresie równowagi strachu wielkich mocarstw, zwanym raczej niepoprawnie zimn? wojn? (okresy napi?cia przedziela?y przecie? okresy odpr??enia mi?dzy Wschodem a Zachodem) kolejni ameryka?scy prezydenci i ich doradcy formu?owali doktryny polityki zagranicznej i wojskowej, maj?ce na celu tzw. powstrzymanie komunizmu, a w praktyce jeszcze wiele innych celów, jawnych i niejawnych.

Czytaj ca?o??...
Rozszerzona zawartość newsa
Doktryny Kremla. Czy ba? si? Rosji?

?wiatowe mocarstwo, z którym nasz kraj graniczy bezpo?rednio przez stref? kaliningradzk? i po?rednio przez Bia?oru? (Pa?stwo Zwi?zkowe Bia?orusi i Rosji) budzi nad Wis?? przewa?nie ujemne skojarzenia. Ka?dy, kto usi?uje posia? w Polsce strach przed Rosj? ma ?atwe zadanie. Nie da si? ukry?, ?e przez kilka stuleci wielkie mocarstwo s?owia?skie posuwa?o si? coraz dalej na zachód kosztem pa?stwa polsko-litewskiego i Szwecji. Okoliczno??, ?e oba te mocarstwa w równie d?ugim okresie swojej przewagi nad Rusi? posuwa?y si? coraz dalej na wschód jako? umyka uwadze strony uwa?aj?cej si? za pokrzywdzon?. No có?, stosunki mi?dzynarodowe tak dawniej jak obecnie nie by?y i nie s? sielank?. Pokój i przyja?? mi?dzy narodami jest w najlepszym wypadku idea?em, który pragn? osi?gn?? najwybitniejsi przywódcy. Na bie??co decyduje twarda gra interesów mocarstw. Ta gra ma na szcz??cie swoje (pisane i niepisane) regu?y, które dotycz? równie? Rosji. Ich prawid?owe rozpoznanie i zr?czne wykorzystanie na swoj? korzy?? jest moim skromnym zdaniem tym, czego Polska obecnie potrzebuje najbardziej.

W okresie równowagi strachu wielkich mocarstw, zwanym raczej niepoprawnie zimn? wojn? (okresy napi?cia przedziela?y przecie? okresy odpr??enia mi?dzy Wschodem a Zachodem) kolejni ameryka?scy prezydenci i ich doradcy formu?owali doktryny polityki zagranicznej i wojskowej, maj?ce na celu tzw. powstrzymanie komunizmu, a w praktyce jeszcze wiele innych celów, jawnych i niejawnych. Ze strony rosyjskich komunistów pojawi?a si? odpowied? na te doktryny w postaci tzw. doktryny Bre?niewa, której prawdziwymi autorami byli jego szef pionu ideologii Sus?ow oraz ministrowie obrony w stopniu marsza?ka: Ustinow i Greczko. Nie byli to ludzie g??boko my?l?cy tote? ta doktryna okre?lana te? jako doktryna ograniczonej suwerenno?ci (pa?stw Uk?adu Warszawskiego) by?a bardzo prosta; zdobyli?my krwi? i ?mierci? naszych ?o?nierzy granic? (imperium zewn?trznego) na ?abie i Sudetach i nikomu jej nie oddamy, bo to jest jedna z g?ównych podstaw naszej supermocarstwowej pozycji. Je?li szerzej spojrze? na dzieje Europy, by? to tak naprawd? dalszy ci?g programu Piotra Wielkiego, który w terytorialnym, a zarazem cywilizacyjnym przesuni?ciu swojego kraju na zachód upatrywa? gwarancji wzrostu pot?gi w?asnego pa?stwa i dobrobytu jego mieszka?ców.

Car Piotr wy?udzi? od pruskiego króla Fryderyka I Bursztynow? Komnat?, czerwoni carowie wy?udzili od towarzyszy z NRD aparat fotograficzny systemu Zenith/Practica, rury do ruroci?gów i mnóstwo innych rzeczy. Poza tym carowie i caryce o?wieconego i pracowitego XVIII wieku ró?nili si? od genseków KPZR wszystkim, czym tylko mo?na. Najkrócej rzecz ujmuj?c ci drudzy byli beznadziejnymi leniami i nieukami, a tymi swoimi cechami zarazili wi?kszo?? swoich poddanych. Nic dziwnego, ?e Cesarstwo Rosyjskie rozwija?o si? d?ugo i pomy?lnie, za? blok radziecki nie przetrwa? nawet pó? wieku. Teraz karta si? odwróci?a. Na czele wielkiego mocarstwa s?owia?skiego stoj? znów ludzie wybitni i pracowici, wszechstronnie zorientowani, wypowiadaj?cy si? p?ynnie w obcych j?zykach. W?a?ciwie ca?y czas tylko jedno pozostaje bez zmiany. Rosyjska polityka mocarstwowa wymaga oparcia jej w jaki? sposób o Niemcy. Oczywi?cie lokatorzy Kremla w XXI wieku rozumiej?, ?e ten dawny i tradycyjny partner, a niekiedy równie? rywal Rosji nie jest najwa?niejszy na ?wiecie. Rosja coraz sprawniej rozgrywa ca?y ?wiat w my?l w?asnych interesów narodowych. Przy tym okazuje si?, ?e sta? j? na niezwykle ciekawe z punktu widzenia my?li politycznej doktryny.

Doktryna Putina

Na pocz?tku wrze?nia 2006, przemawiaj?c w mi?dzynarodowym klubie politologów "Ba?daj" w Moskwie, ówczesny prezydent Federacji Rosyjskiej powiedzia?, ?e jego pa?stwo wesz?o na drog? demokracji z w?asnej woli, tote? Rosja "sama b?dzie rozstrzyga?, w jaki sposób - bior?c pod uwag? swoj? historyczn?, geopolityczn? i inn? odr?bno?? - mo?e zabezpieczy? wdra?anie zasad wolno?ci i demokracji. B?dzie sama okre?la? tempo i etapy posuwania si? na tej drodze. [...] Tego, kto b?dzie dzisiaj u nas mówi? o zamieraniu suwerenno?ci i konieczno?ci przestrzegania powszechnie obowi?zuj?cych standardów demokratycznych, opinia publiczna natychmiast rozerwie na strz?py." [1]

Z takiej sytuacji wewn?trznej wynik?y nowe zadania polityki zagranicznej. "Ten, kto si? bez przerwy poddaje i ust?puje, nic na tym nie zyska - mo?na to przyj?? za pewnik. Suwerenno??, tak jak demokracja, nie mo?e by? celem samym w sobie. S? to dwa czynniki przes?dzaj?ce o zdolno?ci do wspó?zawodniczenia z innymi pa?stwami albo jej braku. Dla tych, którzy nie umiej? broni? swojej demokracji i niepodleg?o?ci, nie ma ju? miejsca pod s?o?cem." - napisa? komentator "Izwiestii". W Pary?u i Dre?nie Putin bez niedomówie? zaproponowa? Europie Zachodniej bezterminow? wspó?prac? gospodarcz? w zamian za porozumienie polityczne. Porozumienie polityczne ma w tym wypadku polega? na przyj?ciu do wiadomo?ci owej doktryny "suwerennej demokracji", zaprzestaniu (przynajmniej na szczeblu w?adz pa?stwowych) prób ingerowania w sprawy wewn?trzne Rosji i innych pa?stw cz?onkowskich WNP, a tak?e przypominaniu takim krajom jak Gruzja, Litwa, ?otwa, Estonia i (wówczas jeszcze) Polska (oraz Mo?dowa) o ich zobowi?zaniach wynikaj?cych z podpisanych uk?adów.

W przypadku rz?dów prowokuj?cych zdaniem Kremla Rosj?, uniemo?liwiaj?cych jej lub utrudniaj?cych utrzymywanie normalnych stosunków z krajami trzecimi itd. itp. mia?y zosta? zastosowane bezpo?rednie ?rodki odwetowe o wymiarze gospodarczym (zamykanie rosyjskiego rynku dla danych krajów, ca?kowicie lub cz??ciowo) i dyplomatycznym (wykorzystanie rosyjskich wp?ywów w Europie Zachodniej, Afryce i Azji do ich izolowania). Warto zwróci? uwag? na trzy rzeczy. By?a to doktryna pragmatyczna (jej poszczególne punkty zosta?y ju? wypróbowane w praktyce), kolektywna (wypracowana przez Rad? Prezydenck?), a tak?e jest stosowana do dzisiaj (co okre?la si? np. jako cichn?cy g?os Gruzji).

Doktryna Miedwiediewa

5 II b. r. zosta?a og?oszona w postaci dekretu prezydenta Doktryna Wojenna Federacji Rosyjskiej. Ze wzgl?du na to, ?e w j?zyku polskim bezustannie rozpowszechnia si? (go?os?ownie, bo nie wskazuj?c maj?cych o tym ?wiadczy? punktów) twierdzenia jakoby by? to jaki? program przygotowa? do agresji oraz u?ycia broni j?drowej wg widzimisi? z Kremla, uzna?em za konieczne przytoczenie wreszcie przynajmniej kilku kluczowych fragmentów tego dokumentu i dodanie minimum komentarza:

"Pod poj?ciem bezpiecze?stwo wojskowe Federacji Rosyjskiej nale?y rozumie? stan skutecznej ochrony ?ywotnych interesów jednostek ludzkich, spo?ecze?stwa i pa?stwa przed zewn?trznym i wewn?trznym zagro?eniem o charakterze wojskowym, zwi?zanym z u?yciem si?y zbrojnej albo gro?b? jej u?ycia, którego skutkiem jest brak zagro?enia wojennego lub te? zdolno?? odparcia takiego zagro?enia." (rozdzia? I, punkt 6, podpunkt a)

W 8 punkcie (II rozdzia?u; podstawowy jest podzia? na punkty, rozdzia?y z podtytu?ami, oznaczone cyframi rzymskimi zosta?y dodane dla u?atwienia czytania) wymieniono g?ówne wojskowe zagro?enia zewn?trzne i wewn?trzne, a mianowicie: "d??enie do przydzielenia Organizacji Paktu Pó?nocnego Atlantyku funkcji stró?a porz?dku na ca?ym ?wiecie w sposób odbywaj?cy si? z naruszeniem prawa mi?dzynarodowego i przybli?enia struktur wojskowych tego paktu ku granicom Rosji, w tym w drodze dalszego rozszerzania tego bloku" (podpunkt a). "Tworzenie i rozmieszczanie systemów strategicznej obrony antyrakietowej, naruszaj?cych globaln? stabilizacj? i istniej?cy stosunek si? w dziedzinie rakietowo-j?drowej, a tak?e militaryzacja przestrzeni kosmicznej, rozmieszczanie strategicznych niej?drowych systemów broni precyzyjnej." (podpunkt c; w alfabetach cyrylickich jest w tym miejscu litera g). Zwracam uwag? na okre?lenie: strategicznej (obrony antyrakietowej). Podpada pod nie wyra?nie tarcza projektowana przed administracj? Busha, ta Obamowska ju? o wiele mniej, co daje pole do gry dyplomatycznej zamiast tylko przeciwdzia?ania wojskowego, aczkolwiek i to drugie (rakiety balistyczne o nieprzewidywalnej zmiennej krzywej lotu ko?cowego) zosta?o podj?te.

W dalszych podpunktach wskazuje si? w sumie rzecz bior?c na dzia?alno?? zwolenników tzw. ?wiatowego kalifatu oraz inne próby doprowadzenia do walk zbrojnych na tle ró?nic etnicznych, rasowych, religijnych i wyznaniowych. Po?wi?ca si? temu znacznie wi?cej miejsca ni? NATO i jego g?ównemu mocarstwu, poniewa? najzwyczajniej w ?wiecie jest to zagro?enie o wiele bardziej namacalne i bezpo?rednie. Gdyby komu? mia?o si? uda? na szerok? skal? napu?ci? jedne narody Rosji na drugie, by?by to bez w?tpienia gwarantowany pocz?tek ko?ca tego, co wci?? jeszcze stanowi najwi?ksze terytorialnie pa?stwo na ?wiecie.

Ciekawe i zgodne z naukami z historii ubieg?ych 31 lat s? punkty 12-15. Mowa w nich o specyficznych cechach wspó?czesnych konfliktów zbrojnych, takich jak atakowanie tylko starannie wybranych celów przy u?yciu broni gwarantuj?cych ich dok?adne i nieuniknione trafienie, a tak?e ogromna szybko?? dzia?a?. Z tego powodu nie jest konieczne ani formalne wypowiedzenie wojny ani przeprowadzenie powszechnej mobilizacji. Szczególn? uwag? w tej analizie po?wi?cono przygotowaniom propagandowo-politycznym do wojny napastniczej, których celem jest zohydzenie upatrzonej ofiary w oczach ?wiatowej opinii publicznej, tak aby podj?ta agresja wygl?da?a na samoobron? wzgl?dnie wymierzenie sprawiedliwo?ci. Jest to mo?liwe dzi?ki odpowiedniemu wykorzystaniu zasady tzw. globalnej wioski oraz wyciszeniu wszelkich g?osów krytycznych wobec narzuconego przez mocniejszych sposobu widzenia danego konfliktu przy u?yciu m. in. tzw. psychologii behawioralnej.

Tak oto dochodzimy do punktu 16, w którym zostaje okre?lona rola rosyjskiej broni j?drowej w niedopuszczaniu do podobnych zagro?e?. Przytaczam w ca?o?ci: "Bro? j?drowa pozostanie wa?nym czynnikiem zapobiegania doj?ciu do konfliktów wojennych o wymiarze j?drowym oraz konfliktów z u?yciem konwencjonalnych ?rodków ra?enia (wojny pe?noskalowej i wojen lokalnych). W wypadku wybuchu konfliktu wojennego z u?yciem konwencjonalnych ?rodków ra?enia (wojny pe?noskalowej, wojny o charakterze regionalnym), który postawi?by pod znakiem zapytania samo istnienie pa?stwa, fakt posiadania broni j?drowej mo?e doprowadzi? do eskalacji takiego konfliktu do szczebla konfliktu z u?yciem broni j?drowej." Punkt ten warto jednak zestawi? z punktem 18 (równie? w ca?o?ci): "Federacja Rosyjska zapewnia sta?? gotowo?? Si? Zbrojnych i innych rodzajów wojsk do odstraszania i zapobiegania konfliktom zbrojnym, do zbrojnej ochrony Federacji Rosyjskiej i jej sojuszników w zgodzie z normami prawa mi?dzynarodowego oraz uk?adami mi?dzypa?stwowymi podpisanymi przez Federacj? Rosyjsk?. Niedopuszczenie do konfliktu j?drowego jak te? jakichkolwiek innych konfliktów zbrojnych jest najwa?niejszym zadaniem Federacji Rosyjskiej." [2]

Dalszej cz??ci doktryny wojskowej Miedwiediewa nie zamierzam w tym miejscu omawia?, poniewa? jest to lektura ?miertelnie nudna, zawieraj?ca nadmiernie obszerne rozwa?ania na temat dlaczego spraw? pierwszorz?dnej wagi s? mieszkania dla zawodowych oficerów itd. itp. Ogólnie rzecz bior?c mo?na zarzuci? temu dokumentowi pa?stwowemu z jednej strony rozwlek?o??, a z drugiej brak dok?adnych sformu?owa? akurat tam, gdzie s? najbardziej potrzebne. Dlatego te? koniecznie trzeba si?gn?? do innych wypowiedzi i dzia?a? obecnego g?ównego lokatora Kremla.

My?l polityczna Dymitra Miedwiediewa - testament de Gaulle'a

"Francuzi i Francuzki! Wy, którym tyle mówi?em o Francji!" Te pe?ne tytanicznego napi?cia woli, przerzucaj?ce niezwyk?? si?? ducha most nad przepa?ci? ?mierci poprzednich czterdziestu pokole? od Chlodwiga poczynaj?c i buduj?ce jasn? lini? prowadz?c? w przysz?o?? s?owa nowoczesnego nacjonalisty Karola de Gaulle'a, nie by?y tylko wyrazem wiary w wielkie przeznaczenie w?asnego narodu. Dla najwi?kszego Francuza po Napoleonie Francja by?a przede wszystkim pot?g? ducha - regularnego, zarazem niezwykle d?wi?cznego j?zyka, ?ycia umys?owego d???cego do usystematyzowania wiedzy, a przy tym niezwykle ?ywej fantazji i dowcipu. Jego idea?em nie by? Napoleon pos?pnie spogl?daj?cy na pal?c? si? wokó? niego Moskw?, ale Diderot odrywaj?cy si? od pracy przy wielkiej encyklopedii, aby rozmawia? jak przyjaciel z Katarzyn? Wielk? i król Ludwik IX skutecznie ucz?cy swoje wojska przestrzega? regu? prowadzenia wojny oszcz?dzaj?cych ludno?? cywiln?. Francja od czasów jego imiennika - Karola Wielkiego, by?a wszak wyra?n? cz??ci? wi?kszej ca?o?ci - Europy przez naprawd? du?e E czyli duchowego Rzymu
. St?d te? (nacechowany bezgraniczn? pogard? cz?owieka szlachetnie urodzonego i szlachetnego z natury wobec politykierów i k?amców) nami?tny sprzeciw Genera?a wobec "zmowy ja?ta?skiej" i podzia?u Europy. St?d w sytuacji, gdy jego zdaniem (potwierdzonym przez histori?) "jednolity komunizm rozpad? si? na komunizmy poszczególnych narodów" pionierska i skuteczna praca szefa pa?stwa francuskiego nad odkr?caniem ?rub trzymaj?cych przy obu supermocarstwach kraje naszego kontynentu oraz wygaszaniem nastrojów utrzymuj?cych je w stanie wzajemnej wrogo?ci.

Obecnie Europa ma w gronie przywódców pa?stw kogo?, kto w?a?ciwie odczyta? g?ówne przes?anie polityki zagranicznej wielkiego Francuza, jakim by?a "Europa od Atlantyku po Ural". Twórca V Republiki doskonale rozumia?, ?e Rosja od czasów Piotra Wielkiego nie jest jakim? obcym cia?em w Europie, ?e zd??y?a podzieli? wszystkie jej wzloty i upadki, od O?wiecenia po komunizm. Dlatego te? mimo wszystko patrzy? przez palce na krótkowzroczne wyczyny genseków. Jako pierwszy na ?wiecie przepowiada? upadek komunizmu. Wskazywa? swoim nast?pcom cel o olbrzymim, historycznym znaczeniu - budow? nowej, zjednoczonej Europy równoprawnych ojczyzn. Jest kto?, kto bezustannie my?li o Rosji i bez wytchnienia pracuje na rzecz jej wielko?ci, ale nie tylko dla niej samej, lecz dla ca?ej Europy, w imi? Trzeciego Rzymu. Wspólna architektura bezpiecze?stwa europejskiego, "sytuacja, w której wszyscy maj? wp?ywy u wszystkich", "prze?amanie mentalno?ci bloków", pilna potrzeba uszanowania suwerenno?ci wszystkich krajów cz?onków procesu KBWE, nowa KBWE, dyktatura prawa i przyzwoito?ci - to tylko niektóre, jak?e w gruncie rzeczy gaullistowskie has?a obecnego prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Pragn? tu przytoczy? kilka urywków z obszernego wywiadu Miedwiediewa dla "Izwiestii", jaki ukaza? si? w maju b. r. Pewne ?rodowiska polityczne w naszym kraju, których nie zawaham si? okre?li? jako naprawd? skrajn? prawic?, rozpowszechnia?y twierdzenie, ?e w tym wywiadzie nie pojawi?o si? nic nowego. Usi?owa?y ten wywiad zamilcze?. Moim skromnym zdaniem pad?o tam jednak ca?e mnóstwo rzeczy nowych i bardzo wa?nych. Np.:

"Nie chcia?bym odpowiada? za wszystko, co wydarzy?o si? w naszym pa?stwie od zako?czenia Wielkiej Wojny Ojczy?nianej, dlatego, ?e zgodnie z prawem i moralnie jestem odpowiedzialny tylko za ten okres, gdy przypad? mi zaszczyt i odpowiedzialno?? kierowa? naszym pa?stwem. Ale oczywi?cie, jako cz?owiek, który ?y? w Zwi?zku Radzieckim i ?yje w Rosji, mam swój punkt widzenia na ten temat. On sprowadza si? do tego, co nast?puje: Zwi?zek Radziecki w czasie Wielkiej Wojny Ojczy?nianej by? w stanie osi?gn?? najwa?niejsze cele - pokona? bardzo silnego wroga, zniszczy? go i stworzy? warunki do swobodnego rozwoju Europy. Uczyni? to kosztem ogromnych ofiar. Nast?pnie ZSRR poszed? swoj? drog?. W nim utrzymywa?o si?, w istocie bardzo trudne, spo?ecze?stwo totalitarne, które nie dawa?o rozwija? si? wielu gospodarczym procesom, uciska?o ludzi. Temu towarzyszy?y ofiary i wszystko, co wi??e si? z dyktatur?. [...]

Wie Pan, jestem wielkim zwolennikiem cyfrowych technologii. One s? bardzo wygodne dla przechowywania du?ej ilo?ci informacji. Dawniej, ?eby powiedzmy otrzyma? t? albo inn? informacj?, trzeba by?o bra? ogromny folia?, szpera?, zaznacza?. To w?a?ciwie tak?e ma swoje plusy, dlatego ?e cz?owiek, ?wiadomie lub mimowolnie, poznawa? wiele ciekawych materia?ów, które w ksi??ce lub jakim? zbiorze dokumentów zosta?y zamieszczone.Teraz jest pro?ciej: wystarczy powiesi? odpowiedni plik z dokumentami w elektronicznych zasobach, cokolwiek napisa? na komputerze - i od razu otrzyma? informacj?. Bardzo wygodne! I my powinni?my si? tym zajmowa?, robi? to otwarcie, zdejmuj?c wszelkiego rodzaju has?a z dokumentów tego okresu. Min??o ju? do?? czasu - 65 lat i naród powinien zna? ca?? prawd? tak o wojnie, jak i o wydarzeniach po niej nast?puj?cych. [...]

Przypomnijmy i czas przedwojenny, wydarzenia pocz?tku wojny. Powiedzmy to, co wydarzy?o si? pod Katyniem. To bardzo ciemna karta. W dodatku mroczna karta, na której nie by?o prawdy. Do tej pory - ja patrzy?em - ludzie z pe?n? powag? prowadz? dyskusje o tym, kto podj?? decyzj? o straceniu polskich wojskowych. Mimo tego, ?e materia?y s? ujawnione, da?em znowu polecenie, aby je zademonstrowa?. Ale mimo wszystko trwaj? dyskusje. Dlaczego? Dlatego ?e ten temat by? ukryty - to raz, a po drugie by? podany z absolutnie fa?szywej pozycji. Oto w?a?nie przypadek fa?szowania historii! Przecie? fa?szowania historii dopuszczaj? si? nie tylko ci, co za górami, nie tylko ci, którzy ?yj? w innych krajach. My sami dopuszczali?my si? fa?szowania historii. I prawda w ko?cu powinna zosta? ujawniona naszym ludziom i cudzoziemcom, którzy s? tym zainteresowani. [...]

Moim zdaniem, koniec "zimnej wojny" i blokowego my?lenia zdo?a? zjednoczy? Europ?, otrzyma? tak? Europ?, w której i ?yje si? komfortowo, i do której ciekawie przyjecha?. Mam na my?li i Zachodni? i Wschodni? Europ?, i Rosyjsk? Federacj?. System blokowy do niczego dobrego nie prowadzi. Chocia? istnieje punkt widzenia, ?e je?li s? bloki, to jest równowaga. Oto by? Uk?ad Warszawski i NATO, wszystko by?o w stanie równowagi, a jak tylko jeden blok znikn??, zacz??y si? wojny, zacz?? si? podzia?. To jednostronne stanowisko, chocia? niew?tpliwie konieczna jest obecno?? przeciwwagi w ?wiecie. Kwestia w tym, co to za przeciwwagi, jakie powinny by?, czy powinny by? oparte tylko na broni, czy tylko na strategii powstrzymywania? Wed?ug mnie nie.

Szczególnie dlatego mówimy teraz o wielobiegunowym ?wiecie, poniewa? w przeciwnym wypadku trzeba by by?o doj?? do wniosku, ?e tylko jeden blokowy system bezpiecze?stwa jest zdolny zabezpieczy? ?wiat i pomy?lno?? na naszej planecie. Ale to nie tak. Wydarzenia lat 90-ych w Europie, na Bliskim Wschodzie, na Kaukazie, w innych miejscach dowodz?, ?e ?aden blok w taki sposób swoich zada? rozwi?za? nie jest w stanie i bezpiecze?stwa, niestety, na nale?ytym poziomie utrzyma? nie mo?e. St?d konieczno?? stworzenia takich mechanizmów, które b?d? pracowa? w pozablokowym trybie." [3]

Ba? si? czy nie ba? Rosji?


Jak by?o do wykazania, doktryny okre?laj?ce kierunek polityki zagranicznej i wojskowej wspó?czesnej Rosji maj? charakter w gruncie rzeczy jednozacznie obronny. Co wi?cej, my?l polityczna Dymitra Miedwiediewa posiada znamiona epokowego prze?omu w sztuce prowadzenia wielkiej polityki ?wiatowej jako takiej. Czasem zdarzaj? si? okoliczno?ci, które kolej? rzeczy niedoskona?ego ?wiata zmuszaj? do u?ycia si?y nawet najlepszych. Tak by?o w przypadku de Gaulle'a, zmuszonego nakaza? dokonanie zbrojnej interwencji w Tunezji w 1961, a nast?pnie w Gabonie w '66, Reagana (Grenada 1984, Libia 1986), Miedwiediewa, wreszcie Obamy. Wielkie mocarstwa, kierowane przez ludzi m?drych i odpowiedzialnych s? zmuszone niekiedy od wypadku do wypadku odgrywa? rol? policji mi?dzynarodowej wobec pa?stw, których dyktatorskim przywódcom przysz?o do g?owy kaza? dokonywa? zbrodniczych prowokacji, stawiaj?c bezwstydnie pod znakiem zapytania tak autorytet mocarstw jak fundamenty wszelkiej sprawiedliwo?ci. Czym innym jest u?ycie si?y w sposób umiarkowany i cywilizowany w przypadkach nieodzownych (Trypolis nie zosta? zrównany z ziemi?, na Tbilisi nie pad?a ani jedna bomba, Kadafi i Saakaszwili ?yj? do dzisiaj), czym innym bicie innych narodów bez umiaru i mi?osierdzia.

Wspó?czesna Rosja sta?a si? krajem cywilizowanym, któremu zale?y na przestrzeganiu prawa mi?dzynarodowego. Jako wielkie mocarstwo, które ze wzgl?du tak na swoj? tradycj? jak wyzwania geopolityczne nie mo?e przesta? nim by?, b?dzie si? stara?a nadal osi?gn?? swoje cele mocarstwowe. Je?li jednak spojrze? na te cele na ich wspó?czesnym etapie nieuprzedzonym okiem, to wida? jasno trzy bardzo wa?ne rzeczy: 1) Cele mocarstwowe dzisiejszej Rosji s? ukierunkowane g?ównie na ni? sam?; jej elity d??? przede wszystkim do swego rodzaju ekspansji wewn?trznej, wszechstronnej i niezwykle dynamicznej, analogicznej do tej, jaka wyst?powa?a w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie w drugiej po?owie XIX i pierwszej po?owie XX wieku. Wszystkie dzia?ania wobec reszty ?wiata maj? to wspomaga? (wzrost dochodów z eksportu) i os?ania? (wzmacnianie swoich si? zbrojnych jako czynnika odstraszania). 2) G?ówne wyzwania geopolityczne stawia przed Rosj? Azja (Chiny, Indie, Japonia i Korea, Azja ?rodkowa i Afganistan + problem terrorystów - odszczepie?ców od islamu). D?ugoterminowo tak Gruzja jak Europa ?rodkowo-Wschodnia i Zachodnia, Japonia i Korea b?d? naturalnymi sojusznikami Rosji, Chiny i Indie trudnymi i wymagaj?cymi partnerami (czasem rywalami), na pó? ob??kani zwolennicy ?wiatowego kalifatu wspólnym wrogiem. 3) Wobec Europy i pozosta?ych cz??ci ?wiata Rosja b?dzie stara?a si? za?agodzi? wszelkie mo?liwe konflikty ?rodkami dyplomatycznymi, a jednocze?nie rozwija? jak najszersz? wspó?prac? gospodarcz?. Zbrojne interwencje i okupacje nie s? jej na nic potrzebne. Przeciwnie, by?yby nadzwyczaj szkodliwe dla niej samej, poch?aniaj?c ?rodki pilnie potrzebne na cel nr 1. Do czego? takiego owszem mo?e doj??, je?li Rosja zostanie sprowokowana w sposób nie pozostawiaj?cy jej pola dla dalszego dyplomatyzowania bez zupe?nej utraty twarzy. Je?li tylko nie otworzymy ognia na Kaliingrad, a nasi litewscy s?siedzi nie zamkn? przedstawicieli mniejszo?ci rosyjskiej za drutami itp. to mo?emy spa? spokojnie.

W naszej cz??ci Europy zaczyna si? rozpowszechnia? ?wiadomo??, ?e w tej sytuacji Rosji nie nale?y si? ba?, ale jak najszerzej z ni? wspó?pracowa?, co b?dzie przynosi? coraz wi?ksze, wielostronne korzy?ci
. Tytu?em przyk?adu przytocz? g?os z Litwy: "Dziecinada. ?miech cz?owieka ogarnia. W naszym w?asnym kraju boimy si? domoros?ych nacjonalistów, którzy przy byle okazji zaczynaj? krzycze? o zagro?eniu ze Wschodu. Kto jeszcze dzisiaj uwierzy, ?e rosyjskie czo?gi potocz? si? przez Litw?? Albo ?e po nabyciu okr?tu desantowego we Francji Flota Ba?tycka od razu zacznie wysadza? piechot? morsk? na pla?y w Palandze? Jest tu pewna statystyka: oko?o jedna czwarta ludno?ci wierzy w takie brednie, a? dziw bierze, ?e a? tyle. Mimo wszystko jednak wi?kszo?? ma ju? do?? takiego straszenia." (Witanis Andrukajtis, pose? do sejmu litewskiego z ramienia partii socjal-demokratycznej). [4] Tak oto nie tylko dla Litwinów rusofobia sta?a si? nacjonalizmem g?upców.

Autor - gjw

Przypisy:

[1] W. Iwanow, Zacziem Putinu diskusja o suwierennoj diemokracji?, "Izwiestia" z 10 X

[2] http://news.kremlin.ru/ref_notes/461

[3] http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=286

[4] http://www.kurier.lt/?r=11&a=4641