Manipulacje Naszego Dziennika
Dodane przez Adam Smiech dnia Maj 27 2010 12:24:36

Dzisiejszy (27.05.10) Nasz Dziennik ogłasza w swoim stylu -
"Amerykanów szokuje postawa rządu Donalda Tuska. "WSJ": Wierzyć w dobrą wolę Kremla to naiwność". I dalej: "Dziennik "Wall Street Journal" mianem "naiwności" określił wiarę obecnych władz Polski w dobrą wolę Moskwy w wyjaśnianiu wszystkich okoliczności katastrofy prezydenckiego samolotu". Chodzi o tekst, który ukazał się w Wall Street Journal 25.05.10. Jest zupełnie jasnym, jakie wrażenie ma wywołać takie postawienie sprawy przez autora ND Ł. Sianożęckiego. Niestety, sprawa nie jest taka prosta, jak się to ND wydaje. Wystarczy sprawdzić stronę WSJ. I co się okazuje? Autorem tekstu, który jest OMÓWIENIEM listu byłych dysydentów z czasów ZSRR i krytyków obecnych władz Rosji, jest... polski dziennikarz Marcin Sobczyk. Więcej, opinie, na które powołuje się p. Sianożęcki pochodzą z listu dysydentów, natomiast p. Sobczyk, od siebie, jedynie relacjonuje panujące poglądy i nastroje. Żadnych amerykańskich opinii nie cytuje, ani nie przesądza o słuszności, czy niesłuszności treści zawartych w liście dysydentów. Przykład: "According to the letter, rapprochement with the current Russian authorities is more important for the Polish government that determining the truth about the plane crash", co znaczy, że zdaniem autorów listu zbliżenie z obecnymi władzami Rosji jest dla polskiego rządu ważniejsze niż ustalenie prawdy o katastrofie lotniczej. Tymczasem ND podaje: "Amerykański dziennik zauważa, że dla aktualnego rządu w Polsce ważniejsze wydaje się być zbliżenie z Kremlem, niż doprowadzenie do całkowitego wyjaśnienia przyczyn katastrofy". I tak dalej w tym stylu. Tak więc, M. Sobczyk relacjonujący list dysydentów, bynajmniej nie amerykańskich, urósł do rangi zszokowanych Amerykanów, zadziwionych naiwnością polskiego rządu... A w tym samym numerze mamy inny tekst - "Przeciw podwójnej moralności". No, cóż, może nie wszyscy rozumieją o co z tą etyką chodzi.. I w ogóle, co zrobić z tymi krowami Kalego... Co do samych dysydentów (Aleksander Bondariew, Władimir Bukowski, Wiktor Fajnberg, Natalia Gorbaniewska i Andriej Iłłarionow) - zwłaszcza pan Bukowski, to od dawien dawna przyjaciel polskich rusofobów, pozostali też nie są obcy. Jakoś tak przypadkowo się składa, że występują z listem otwartym, którego tezy i argumentacja pokrywają się z publicystyką Gazety Polskiej, Naszej Polski, Głosu, samego Naszego Dziennika etc. Przykro mi, ale wygląda to jak tekst na zamówienie.
Wracając jeszcze na chwilę do WSJ. Załóżmy, że to jednak Amerykanie. No, to dopiero byłaby naiwność ze strony ND! Biorąc pod uwagę jak wodził nas i sprzedał w końcu Roosevelt, to dzisiejsze zapatrzenie w USA (i w ogóle Anglosasów) wiadomych kręgów jest naiwnością piramidalną.