Propozycja Rosji - test dla PO
Dodane przez Adam Smiech dnia Maj 24 2010 15:04:36

Agencje i prasa rosyjska donoszą, że Rosja zaproponowała Polsce udział w budowie elektrowni atomowej w obwodzie kaliningradzkim - Bałtyckiej Elektrowni Atomowej. Minister transportu Rosji Igor Lewitin w piątek 21 maja podczas moskiewskiego posiedzenia polsko-rosyjskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej z udziałem ministra Cezarego Grabarczyka, powiedział, że Rosja nie tylko zaproponowała Polsce udział w budowie elektrowni w obwodzie kaliningradzkim, ale także wspólne wykorzystanie polskich możliwości przesyłu energii elektrycznej i jej wspólną sprzedaż w Europie. Zaproponowała także swoje usługi w budowie elektrowni w Polsce. Eksploatacja elektrowni rozpoczęłaby się w 2016 roku. Rosja jest gotowa udostępnić do 49 procent akcji elektrowni. Obiekt będzie miał nadmiar mocy i zakłada się, że część energii będzie sprzedawana za granicę. "Izwiestia" pisze, że Polska nie musi obowiązkowo przejmować 49 procent akcji - może to być na przykład 5 lub 10 procent. Gazeta nie podaje, ile pieniędzy nasz kraj musiałby zainwestować w projekt. Przypomina, że budowa standardowego bloku energetycznego kosztuje około dwóch miliardów euro, a pod Kaliningradem mają powstać dwa bloki. Z kolei "Kommiersant" informuje, że Polsce zaproponowano dwa warianty współpracy. Pierwszy to bezpośredni udział w budowie elektrowni. Drugi miałby polegać na budowie linii energetycznej łączącej elektrownię z Polską. Gazeta pisze, że dotychczas jako potencjalnego udziałowca w budowie elektrowni pod Kaliningradem rozpatrywano tylko włoski koncern "Enel". "Eksperci uważają, że rosyjska propozycja może być dla Polski interesująca, ale dla podjęcia decyzji potrzebna jest zgoda Unii Europejskiej" - pisze "Kommiersant". (za Onet-Biznes, IAR, PAP)

Jest to niezwykle istotna wiadomość dla Polski. O projekcie elektrowni atomowej w obwodzie kaliningradzkim mówiło się od kilku lat, teraz nastał czas konkretów. Pojawiły się już wypowiedzi "ekspertów" zmierzające do zdyskredytowania pomysłu. Nic dziwnego. Sprawa ma bowiem wymiar nie tylko gospodarczy, ale i polityczny. W praktyce współpraca taka będzie oznaczała pogrzeb romantycznych urojeń a'la Giedroyc. A tego nasi prometejczycy nie zdzierżą. Pytanie, czy PO wystarczy zdrowego rozsądku i woli w doprowadzeniu sprawy, jeśli nie do końca, to przynajmniej do etapu, na którym rezygnacja z projektu będzie już ekonomicznie nieopłacalna? Ta partia niby-pragmatyków ideowo tkwi przecież w polskiej tradycji romantycznej i żyje mitami prometejskimi na równi z PiS. Każde z jej działań na arenie międzynarodowej, które spotykało się z pochwałą z naszej strony było w istocie zaprzeczeniem tej spuścizny. O koalicyjne PSL raczej martwić się nie należy. Waldemar Pawlak dał niejednokrotnie wyraz pragmatycznemu podejściu do stosunków z Rosją, czy Białorusią. Ciekawe, co powiedzą na propozycję rosyjską rusofobi? Że to zmowa Rosji z Niemcami za naszymi plecami, powiedzieć nie mogą. Że propozycja nas marginalizuje, też. Ale coś tam na pewno wymyślą. To już taki typ ludzki, w którego mentalności współpraca z Rosją się nie mieści. Co innego dostać po grzbiecie, ponieść klęskę. Od razu jest im wtedy lepiej...