Cohen, Nasz Dziennik i Dmowski
Dodane przez Adam Smiech dnia Kwiecień 14 2010 11:21:26

Ariel Cohen z neokonserwatywnej Heritage Foundation pochyla się nad losem Polski w Naszym Dzienniku (13.04.10):

"W pierwszym rzędzie kierujemy nasze współczucie wobec Polski i Polaków w związku z tą ogromną tragedią i śmiercią prezydenta Kaczyńskiego. W pewien mityczny i przeklęty sposób Katyń zamordował ponownie. Amerykańscy przyjaciele Polski są w ogromnym szoku. Trwamy w żałobie razem z Wami.
Jednocześnie jestem pewien, że Polska znów powstanie. Przetrwała bowiem straszniejsze ciosy - rozbiory w XVIII wieku, powstania przeciwko Rosji w wieku XIX, najazd bolszewików, inwazję i okupację niemiecką, która skończyła się ludobójstwem, oraz stalinizm mordujący najlepszych spośród polskiego Narodu. Mam nadzieję, że Rosjanie dorosną w końcu do sytuacji i wykorzystają szansę na doprowadzenie do porozumienia z Polakami.
Pokaz "Katynia" Andrzeja Wajdy powinien być swoistym katharsis dla narodu rosyjskiego, które pozwoli zrozumieć i uzmysłowi zbrodnie, których dopuszczał się Stalin, i to nie tylko względem Polaków, ale przecież także względem Rosjan. Nie ręczyłbym jednak za to głową. Przed krajem, w którym nadal trwa debata, czy uhonorować Stalina w dniu zakończenia II wojny światowej, w którym sędzia wysyłający do więzienia neonazistę zostaje zamordowany przez profesjonalnego zabójcę, stoi jeszcze długa droga do prawdziwego wyrażenia skruchy, żalu i pokuty. Miejmy nadzieję, że Rosja wyruszy w tę drogę i że Polska jej w tym pomoże.
Osobnym aspektem wydaje się śledztwo w sprawie samej katastrofy. Rosja musi dać pełny dostęp polskim śledczym do wszystkich jego elementów, takich jak: czarne skrzynki, szczątki samolotu, ciała pilotów, a także inne dowody, których oni zażądają. Pamiętając masakrę w Katyniu i masowe zacieranie śladów przez NKWD i późniejsze służby, wydaje się to dziś w interesie Rosji, aby śledztwo w tej katastrofie było w pełni jawne i odbyło się przy udziale polskich władz.
Ponadto śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego pozostawia ogromną wyrwę na europejskiej prawicy. Europa potrzebuje bowiem lidera, który będzie pielęgnował spuściznę "Solidarności", niósł sztandar antykomunizmu i stał twardo w obronie wolności, jak to czynił prezydent Kaczyński. Polska ma w swojej historii wielokrotnie potwierdzony fakt wydawania na świat wielkich patriotów i bohaterów. Jego miejsce zostanie zastąpione wcześniej niż później przez kogoś, dzięki komu Polska i Polacy będą znani szeroko w świecie i którego wszyscy zapamiętamy, podobnie jak Lecha Kaczyńskiego jako niestrudzonego wojownika z totalitaryzmem, i z którego wszyscy będziemy mogli być dumni.
Jeszcze Polska nie zginęła!"


Niemal ulegliśmy wzruszeniu, ale w ostatniej chwili przypomniał się nam fragment z powieści Dmowskiego (napisanej pod nazwiskiem Kazimierza Wybranowskiego) "Dziedzictwo". Oto, co mówi ojciec głównego negatywnego bohatera powieści, mecenasa Culmera, pouczając syna o narodzie polskim:

"- Z Polakami łatwo - ciągnął stary - tylko trzeba być mądrym i trzeba ich znać. To są straszni patrioci. Aj, aj, aj, jak oni kochają tę swoją Polskę. Co oni się nad nią naplączą! Co oni jej komplementów nagadają! Trzeba to samo robić. Widzisz, tu na rogu stoi Mickiewicz z gipsu, a przed nim lampka się pali. Oni to widzą i nie masz pojęcia, jak oni mnie za to kochają. Ale za ile groszy dziennie tej oliwy się wypali?... To mnie nie zrujnuje. Gdyby oni dostali z powrotem swoje państwo i na nowo by im było wszystko wolno, to ci ręczę, że bez przerwy urządzaliby jubileusze, rocznice, zjazdy, obchody, pochody: staraliby się, żeby ta biedna Polska, co się tyle wycierpiała, miała co dzień jakąś przyjemność. Nie masz pojęcia, jak ich to boli, że Moskale na to nie pozwalają. Jak nie mogą inaczej, to urządzają jubileusz jakiegoś radcy, a po cichu sobie powiadają, że to dla Polski. Trzeba ich do tego zachęcać i brać w tym udział: to ich cieszy, a nam nic nie szkodzi. Lepiej, żeby się bawili dla Polski, niż pracowali dla niej. A gdy przyjdzie odpowiednia chwila, pchnąć ich dalej do krwawych manifestacji, żeby się dali zarzynać i zarzynali Polskę. Tak zrobiliśmy w 63 roku. I w tym jednym roku uszliśmy naprzód więcej, niż przez trzydzieści lat poprzednich. A im przybywa jeszcze jedna rocznica do obchodzenia...
- Oni mogliby być niebezpieczni - bo to zdolny naród - całe szczęście, że nie lubią myśleć i nie lubią się często fatygować. Jak się raz wysilą od wielkiego święta, to potem przez cale lata odpoczywają. Łatwo im zaprzątać głowy głupstwami i przeszkadzać w myśleniu i to trzeba stale robić
. Czasem znajdzie się wśród nich łajdak mądrzejszy i energiczniejszy - może nam dużo szkody zrobić, szczególnie, jeżeli umie zdobywać sobie wpływ na swoich. Takiego trzeba podpatrywać, czy nie zrobi jakiegoś głupstwa, czy mu się w czym noga nie powinie. Wtedy go pchnąć gwałtownie, żeby się przewalił i więcej nie podniósł. To nie jest tak trudno, bo oni umieją jeden błąd więcej człowiekowi pamiętać, niż całe życie zasług. A tych, co nam dobrze służą, trzeba popierać, wywyższać, wmawiać w nich wielkość..."

Zaiste Dmowski był fenomenalnym obserwatorem. Dlatego Panu Cohenowi już dziękujemy...