Samotni na scenie ?wiata
Dodane przez Adam Smiech dnia Sierpień 29 2009 03:18:05

Sytuacja mi?dzynarodowa podlega coraz intensywniejszym zmianom. Niestety, na niekorzy?? Polski. Wydaje si?, ?e 20-letni okres spokoju i komfortu b??dzenia ju? si? ko?czy. Diagnoza jest jednoznaczna - zmarnowali?my ten czas! Przede wszystkim, na z góry skazane na niepowodzenie projekty polityczne b?d?ce kalk? XIX-wiecznych b??dów, o których Dmowski pisa?, ?e "Nasza walka z Rosj? w XIX stuleciu da?a liczne karty po?wi?cenia i m?cze?stwa, zrodzi?a najwi?ksz? poezj? patriotyzmu, jak? ?wiat widzia?, ale w tej walce my?l nasza nie m??nia?a, nie hartowa?a si?, nie pog??bia?a; przeciwnie, wyrodnia?a i coraz bardziej dziecinnia?a, nasz stosunek do Rosji stawa? si? coraz bardziej bezmy?lny i coraz bardziej upokarzaj?cy. (...) Ten stosunek do Rosji, wojuj?cy na ka?dym kroku frazesem o godno?ci narodowej, by? w?a?ciwie najbardziej upokarzaj?cy, bo przemawia przeze? psychologia zbuntowanych niewolników". Mieli?my 20 lat na rozs?dne, sensowne, racjonalne porozumienie z Rosj? (?e mo?na, pokazuje ostatni przyk?ad Turcji, odwiecznego wroga Rosji). Wi?cej, mielimy du?e pole manewru. Zamiast tego by?o to, o czym pisa? Dmowski. Ale doszed? jeszcze jeden czynnik - Polacy skarleli, stali si? narodem ma?ym, o aspiracjach si?gaj?cych co najwy?ej przys?owiowej pe?nej miski. Emanacj? tej marno?ci okazali si? politycy, którzy robili wszystko, ?eby wyzby? si? odpowiedzialno?ci za rz?dy nad w?asnym pa?stwem. St?d zniszczenie dorobku pokole? w postaci wyprzeda?y maj?tku, st?d zniszczenie armii, st?d "ucieczka" w stron? UE i USA. Wszystko po to, ?eby jak najmniej samemu decydowa? o sobie. Mentalno?? niewolników? Dzisiaj pole manewru zaw??a si?. Nie posiadamy niemal ?adnych atutów, aby prowadzi? gr? polityczn? godn? 40-milionowego narodu. Co mamy do zaoferowania na arenie ?wiata, jakie mamy argumenty, jakie kontrargumenty? Nic, pozosta? tylko ignorowany przez wszystkich g?os obra?onego dziecka. Obra?onego na ?wiat za to, ?e samo doprowadzi?o do swojego nieszcz??cia. USA nas ignoruj? (przysy?aj? na 1 wrze?nia polityków z trzeciej ligi). Jest to przykre, ale nie dziwmy si?, skoro polityka wobec tego mocarstwa naznaczona by?a wasalizmem i uwielbieniem dla jednej administracji i nie przyjmowa?a do wiadomo?ci mo?liwo?ci zmiany.



Czytaj wi?cej...
Rozszerzona zawartość newsa

Mia?em racj?, kiedy wykpiwa?em beznadziejnego polityka, który z mównicy sejmowej bredzi? o ko?cu cywilizacji bia?ego cz?owieka w zwi?zku z wyborem Obamy. Có? za przyk?ad politycznej aberracji! Nikt nie broni nikomu ocenia? tak, czy inaczej wyników wyborów w USA, czy gdzie indziej. Ale czyni? to w tak nieelegancki, infantylny sposób w organie w?adzy ustawodawczej RP i to jeszcze w sytuacji, kiedy nie ma si? ?adnych pomys?ów na polityk? wobec tej ?wiatowej pot?gi, to prawdziwa zgroza. Tymczasem Niemcy nauczone do?wiadczeniem wojen buduj? swoj? pozycj? spokojnie, systematycznie i d?ugofalowo. Kokietuj? Rosj? (mistrzowskie posuni?cie Merkel w postaci zapewnienia o wspó?dzia?aniu w przeciwdzia?aniu odrodzenia si? faszyzmu na Ukrainie - zrobili to, co Polska powinna zrobi? dawno, uzyskuj?c w ten sposób znakomity punkt styczny z Rosj?, a jednocze?nie stawiaj?c Niemcy w sytuacji, w której mog?yby si? co najwy?ej przy??czy? do inicjatywy dwóch pa?stw s?owia?skich - jest to pozycja z elementarza politycznej strategii), maj? doskona?e stosunki z USA i, przede wszystkim, si?? argumentów wielorakiego rodzaju. Polska stoi wobec ca?kowitego wyobcowania na arenie mi?dzynarodowej, które wobec naszej s?abo?ci sko?czy? si? musi zwasalizowaniem wobec którego? z partnerów. Oczywi?cie, wci?? jest mo?liwo?? zagrania w wielkim stylu, ale to wymaga ludzi wierz?cych w Polsk?, oddanych jej i skoncentrowanych w wieloletnim wysi?ku na celu, którym musi by? wielko?? Polski. Do tego potrzeba ludzi twardych, których nie ma (?atwo?? z jak? ulegali demoralizacji "materialnej" ró?ni krzykliwi politycy, tak?e niby-narodowi, po zetkni?ciu z pieni?dzmi i mo?liwo?ciami zrobienia kariery, budzi g??boki niesmak i za?enowanie). Nie zrobi? tego ani niewolnicy, ani romantycy (cz?sto te dwa ludzkie typy przenikaj? si?). Dlatego prognozy dla Polski uwa?am za bardzo z?e. B??dne ko?o. A to nie koniec problemów. Wmówiono nam misj? (wykorzystuj?c kult postaci Jana Paw?a II) odradzania chrze?cija?stwa w Europie. Mierz zamiar pod?ug si?!!! A my ?adnych si? do realizacji ponadpa?stwowych celów nie posiadamy. Rysuje si? wr?cz potrzeba zrewidowania stosunku do Ko?cio?a, tak?e z naszego narodowego punktu widzenia. Model z lat 30-tych, dobrze sprawdzaj?cy si? w PRL, jest dzi? zupe?nie anachroniczny. Ko?ció? po SWII to ju? nie to samo, za? Ko?ció? polski po Janie Pawle II, to niestety Ko?ció? ludzi bez jakiej? g??bszej refleksji, ?yj?cy mitami i intelektualnie s?aby. Ruch Narodowy nie ma mo?liwo?ci, aby ogromn? cz??? swoich w?t?ych si? po?wi?ca? na walk? wewn?trzko?cieln?. Czas wróci? do autonomicznej pozycji zarysowanej w pierwszych programach organizacji endeckich. Nie oznacza to oczywi?cie porzucenia pryncypiów moralnych, ale mo?na o nie walczy? tak?e z ateistami u boku, nie zra?aj?c ich klerykalizmem, a przyci?gaj?c logicznym rozumowaniem i racjonalnym uzasadnieniem - przyk?adem niech b?dzie zasada ?wi?to?ci ?ycia cz?owieka niewinnego, któr? powinno si? kierowa? pa?stwo, a któr? mo?na obroni? tak?e na gruncie innowierstwa i ateizmu. Jeste?my zbyt s?abi jako naród, aby rezygnowa? z ludzi z powodu ich przekona? religijnych, zw?aszcza wobec czekaj?cych nas g??bokich przemian na arenie mi?dzynarodowej. Reasumuj?c, przygotujmy si? raczej na nowe czasy saskie. Niestety, od 300 lat jest u nas deficyt ludzi my?l?cych kategoriami obowi?zków polskich, du?o za? ludzi ma?ych, bezmy?lnych, prymitywnych, a tak?e takich, którzy w najlepszym zamiarze gotowi s? do najbardziej szkodliwych zachowa? politycznych. Roman Dmowski jawi si? na ich tle jako tytan zes?any przez Opatrzno??. Musimy si? pogodzi? z tym, ?e nasze czasy, to nie czasy chwa?y, ale ma?o?ci, a jednocze?nie pami?ta?, ?e ta konstatacja nie zwalnia nas z obowi?zków wobec przesz?ych i przysz?ych pokole?.