Antyrosyjska histeria a polityka polska
Dodane przez Adam Smiech dnia Sierpień 13 2009 15:02:18

Przyjazd premiera Rosji Putina do Polski, jak s?usznie zauwa?y? Kol. Kolczy?ski, spowodowa? nasilenie propagandowej akcji antyrosyjskiej o niespotykanej skali. Trzeba ze smutkiem stwierdzi?, ?e nawet najbardziej fanatyczni pi?sudczycy sprzed wojny, ze s?ynnym oszczerc? i konfabulatorem Wojciechem Stpiczy?skim, nie dorastaj? do pi?t dzisiejszym nieuleczalnie chorym na rusofobi? pseudopublicystom i politykierom. Zupe?nie przypadkowo w?a?nie teraz, masowo odnajdywane s? groby pomordowanych przez NKWD. Nie zawsze jest co do tego pewno?? (np. W?odzimierz Wo?y?ski), ale co ju? posz?o w obieg, to posz?o. Cel zosta? osi?gni?ty. Najbardziej obrzydliwe jest przypisywanie rzeczywistych zbrodni NKWD tylko i wy??cznie Rosjanom. Z jak? odra?aj?c? lekko?ci? przychodzi to tzw. dziennikarzom, którzy o odpowiedzialno?ci za s?owo zapewne nie s?yszeli, bo nikt ich o tym w takim, czy innym procesie kszta?cenia nie poinformowa?. Aparat represji i zbrodni w czasach stalinowskich w ZSRR sk?ada? si? przedstawicieli rozmaitych narodowo?ci. Niepo?ledni? rol? pe?nili w nim np. ?ydzi. Byli równie? Rosjanie, Ukrai?cy, Gruzini, ?otysze itp. Represjom poddawano wszystkie grupy narodowo?ciowe ZSRR. W samym Katyniu mamy, obok polskiego cmentarza, cmentarz Rosjan, którzy byli tam mordowani w latach 1937-53. Zapominamy, a czasem wulgaryzujemy ofiar? ?o?nierzy Armii Czerwonej, a przecie? ich los to jedna z najbardziej tragicznych kart II w.?w. Mieli do wyboru walk? na ?mier? i ?ycie, cz?sto w sytuacji szafowania ich dobrem najwy?szym, niemieck? niewol?, w której byli mordowani i g?odzeni na ?mier?, b?d?, w razie wycofania si?, represje NKWD i wywózk? na bia?e nied?wiedzie. Trzeba wyj?tkowo z?ej woli, ?eby zrzuca? ca?? odpowiedzialno?? za zbrodnie Stalina (Gruzina, który ma pomniki w dzisiejszej Gruzji, co, nota bene, naszym rusofobom w ogóle nie przeszkadza) na naród rosyjski, pierwsz? i najwi?ksz? ofiar? komunizmu w Rosji. Niektórzy z potwarców t?umacz? si? tym, ?e Rosja przej??a zobowi?zania ZSRR, a jej s?u?by s? dalszym ci?giem KGB/NKWD. No, a kto mia? przej?? zobowi?zania, Kirgistan? Oczywi?cie, ?e najwi?ksze pa?stwo powsta?e po rozpadzie ZSRR, czyli Rosja (tak jak Serbia przej??a zobowi?zania Jugos?awii). A co do kadr s?u?b specjalnych - a jak? przesz?o?? maj? s?u?by ukrai?skie, kazachskie itd.? A kim byli ci wszyscy Dudajewowie i Basajewowie? Sowieckimi oficerami i cz?onkami partii. Kim byli obecni do?ywotni w?adcy tych wszystkich Uzbekistanów i Tad?ykistanów? Sekretarzami KPZR. Wi?c nie stosujmy podwójnej miary i nie b?d?my ?mieszni. 74 lata istnienia pa?stwa radzieckiego zdeterminowa?o w sposób naturalny sk?ad w?adz i s?u?b pa?stw powsta?ych po upadku ZSRR. Ale ju? taki Dymitrij Miedwiediew jest cz?owiekiem nowego pokolenia. Dla rusofobów jest to jednak bez znaczenia. Jest Rosjaninem, a to im wystarczy. Jak powiedzia? klasyk Szaniawski "zdradzi? mo?na tylko na rzecz Rosji - Rosji carskiej, Rosji sowieckiej i Rosji w ogóle". Nie szukajmy w tego typu politycznym credo logiki. Rusofobia to jednostka chorobowa - irracjonalizm miesza si? tu w sposób doskona?y z gwa?townym uczuciem, porywem chwili. Argumenty rozumowe do tych ludzi nie docieraj?. Póki Rosja b?dzie istnie? b?d? z ni? walczy?, w taki, czy inny sposób. Nie chcia?bym by? uznany za nadmiernego optymist?, ale z obserwacji spo?ecze?stwa na ró?nych p?aszczyznach, powoli wyziera obraz odmienny od oczekiwa? rusofobów - z jednej strony zwyczajny, i generalnie negatywny, marazm, skutkuj?cy postaw? "a co mnie to obchodzi", z drugiej, coraz wi?cej sensownych komentarzy na forach internetowych, coraz mniej korzystne dla rusofobów oceny takich szopek antyrosyjskich, jak sztubackie wyprawy p. Prezydenta do Gruzji. St?d, by? mo?e, to obecne nasilenie antyrosyjskiej kampanii. Kilka przyk?adów: "Mamy zapomnie? o 17 wrze?nia? Tak nam ka?e Putin!" - Nasza Polska 31/2009, "By?y funkcjonariusz KGB odwiedzi 1 wrze?nia Westerplatte" - strona tygodnika katolicko-narodowego(!?!) G?os (A. Macierewicza) 12.08.09, "Kat Powstania" (to o Rokossowskim, a wydawa? by si? mog?o, ?e to von dem Bach by? katem) - Gazeta Polska 29.07.09. Same tytu?y ?wiadcz? najlepiej o pisz?cych i o ich ?rodowiskach politycznych.



Czytaj wi?cej...
Rozszerzona zawartość newsa

Niemniej warto przytoczy? kilka cytatów: "w przeciwie?stwie do Pa?acu Prezydenckiego, który o sowieckich zbrodniach milcze? nie zamierza" - Nasza Polska, Jakucki. To ciekawe, bo o zbrodniach ukrai?skich szowinistów milczy, a Prezydent uczestniczy w nadaniu doktoratu h.c. KUL gloryfikatorowi UPA Juszczence. Ten sam autor: "Putin, którego s?u?by w Rosji bij? i morduj? opozycyjnych polityków i dziennikarzy", "milczenie o 17 wrze?nia czy pakcie Ribbentrop - Mo?otow udowodni, ?e za Tuska stali?my si? wasalem rosyjskim", "Stalin ze swoj? armi? pomaga? Niemcom wyka?cza? Powstanie Warszawskie". Absurd tych sformu?owa? oraz typowa doktrynerom pewno?? siebie bij?ca ze s?ów redaktora, a? k?uj? w oczy. Nie tylko Rosjanie, ale ktokolwiek obserwuj?cy z zewn?trz nasz? scen? polityczn?, czy monitoruj?cy nasz? publicystyk?, dojdzie do smutnych dla Polski i Polaków wniosków, tak odno?nie poziomu dyskursu politycznego, jak i Polaków w ogóle. Nasi wrogowie wyra?? zadowolenie, ?e wci?? nieprzymuszeni pope?niamy te same b??dy, jeste?my p?ytcy i nielogiczni w ocenach, za? ci, którzy ?ywi? do nas pewne pok?ady sympatii za?ami? r?ce, utwierdzeni w przekonaniu, ?e trudno jest pomóc komu?, kto sam sobie pomóc nie chce. Zaiste, tak w?a?nie jest. Zamiast uczyni? spokój wokó? granic Rzeczypospolitej naczeln? przes?ank? polityki zagranicznej, specjalizujemy si?, a przynajmniej pewna cz??? sceny politycznej, w mno?eniu konfliktów, przede wszystkim z Rosj?. Wtr?camy si? na Kaukaz, popieramy kraje ba?tyckie i Ukrain? przeciw Rosji, sytuuj?c si? w jednym szeregu z obro?cami ba?tyckich kolaborantów III Rzeszy oraz milcz?c wobec gloryfikacji OUN/UPA i wobec wspó?czesnego odrodzenia szowinizmu ukrai?skiego. Z drugiej strony, niezale?nie od do?wiadcze? historycznych, jeste?my ?lepo zapatrzeni w USA, nie potrafi?c zdoby? si? na realistyczn? ocen? stosunków z tym mocarstwem i u?o?enie ich zgodnie z logicznymi wnioskami z tej oceny wyp?ywaj?cymi. St?d rozczarowanie niektórych ?rodowisk now? ekip? z Bia?ego Domu, cho? przecie? nawet dla dziecka by?o oczywiste, ?e nast?pi powa?ne przesuni?cie akcentów w polityce USA. Zamiast roztropnie bra? to pod uwag?, i mie? gotowe elastyczne stanowisko na ka?d? okoliczno??, g?oszono has?o "wszystko albo nic" i w efekcie obra?ono si? na wyniki wyborów w Stanach. Niewiele mamy powodów do zadowolenia w tej dziedzinie. Dobrze, ?e chocia? g?ówny nurt polityki zagranicznej obecnego rz?du ?agodzi wspomniane wy?ej b??dne dzia?ania i niebezpiecze?stwa z nich p?yn?ce. Z prawdziw? rado?ci? przyjmuj? s?owa szefa gabinetu politycznego premiera Tuska, S?awomira Nowaka, którego cytuje na swej stronie internetowej tygodnik G?os: "- Dla nas ta wizyta jest wa?na, bo po raz pierwszy od wielu lat pan premier z?o?y wizyt? w Polsce. To dowód na to, ?e polityka ocieplania relacji przynosi skutki(...) Ta wizyta jest podwójnie symboliczna, bo Putin b?dzie uczestniczy? 1 wrze?nia w obchodach rocznicy wybuchu II wojny ?wiatowej na Westerplatte. To tu zacz?? si? koszmar, w którym równie? Rosjanie ponie?li du?? ofiar?". Premier Federacji Rosyjskiej porozmawia w cztery oczy z Donaldem Tuskiem. Putin we?mie po po?udniu tak?e udzia? w uroczysto?ciach na Westerplatte. Nowak twierdzi, i? politycy nie b?d? rozmawia? na temat napa?ci ZSRR na Polsk? 17 wrze?nia 1939 roku. "- Jest ca?e mnóstwo innych tematów, takich jak ma?y ruch graniczny czy to, co nam si? wreszcie po tylu latach uda?o, czyli przywrócenie ruchu w Zatoce Pilawskiej, nowy kontrakt gazowy". No i s?usznie. Trudno si? spodziewa?, aby kilkugodzinna wizyta Putina, nawet w razie poruszenia tematu 17 wrze?nia, rozwi?za?a problem historyczny. Od tego jest komisja polsko-rosyjska, temu ma s?u?y? wspó?praca instytucji polskich i rosyjskich.
Ten przyk?ad, jak i szereg innych z ostatnich miesi?cy, pokazuj?, ?e my, odwo?uj?cy si? do My?li Narodowej, do tradycji Dmowskiego, powinni?my zrewidowa? nasze spojrzenie na scen? polityczn? w Polsce. Automatyczne autokwalifikowanie do tzw. obozu prawicowego jest anachronizmem. Zdecydowanie nie wystarczy, je?li kto? afiszuje si? z katolicyzmem, czy Ko?cio?em oraz rzuca kilka, tak?e dla naszych uszu mi?o brzmi?cych, hase?. Zazwyczaj bowiem za tym id? dalsze has?a, ju? nam nie tylko niemi?e, ale i obce, a przesi?kni?te na wskro? ideami, które Obóz Narodowy zawsze zwalcza? - rusofobi?, kultem powsta?, wasalstwem, a czasem nawet agenturalno?ci? wobec Zachodu. Czas podj?? prób? zbudowania nie zwi?zanego z wspó?czesn? polsk? prawic? (tak?, jak? ona niestety jest), o?rodka opiniotwórczego, który wskazywa?by, jak polityka polska wygl?da? powinna i ocenia? uczestników bie??cej walki politycznej pod k?tem zgodno?ci prowadzonej przez nie polityki z nakre?lonym wzorcem. Tygodnik My?l Polska w du?ym stopniu tak? rol? ju? od dawna spe?nia, niemniej, nale?a?oby zastanowi? si? nad mo?liwo?ciami poszerzenia dzia?alno?ci, w drodze powo?ania odpowiednich cia? w rodzaju instytutów, nie kryj?cych si? za eufemizmami, ale odwa?nie g?osz?cych My?l Narodow?. Przecie? tak w?a?nie dzia?aj? inni. Istnieje mnóstwo instytucji wp?ywu my?li giedroyciowsko-pi?sudczykowskiej (Kolegium Europy Wschodniej), liberalnej (Centrum im. Adama Smitha) , udeckiej (Fundacja Batorego), czy innej. Problem z powo?aniem takich cia?, to nie tylko problem finansowy, to tak?e problem mentalnego wyzwolenia ze schematów my?lenia obowi?zuj?cych w ci?gu ostatnich 20 lat. Schematów, które ka?? nam, niemal na zasadzie odruchów Paw?owa, sytuowa? si? automatycznie po prawej stronie, schematów, które objawiaj? si? w dyskusjach oburzeniem na wskazywanie dobrych stron np. polityki zagranicznej rz?du PO/PSL i wyg?aszaniem opinii, ?e PO albo "nigdy" albo "zawsze". Polityka tego rz?du na wielop?aszczyznowym kierunku wschodnim (Rosja, Bia?oru?, po cz??ci Litwa, tak?e decyzja w sprawie rajdu banderowskiego, co by?my o niej nie powiedzieli) jest o niebo lepsza od polityki prawicowo-katolickich poprzedników. Wiele cennych uwag wyg?aszaj? w tej dziedzinie inne osoby, dalekie nam w sensie ideowo-organizacyjnym, takie jak np. Leszek Miller. A pami?tajmy, ?e dla Ruchu Narodowego polityka zagraniczna jest kwesti? zasadnicz?, kwesti? to?samo?ci. Bez w?asnej polityki zagranicznej, bez wielkiej przesady, przestajemy istnie? jako podmiot samodzielny (zazwyczaj ko?czymy wówczas w ogonie pi?sudczyzny). To wszystko nie oznacza, ?e mamy popiera?, w rozumieniu praktycznym, np. PO. Inaczej - s?uszne posuni?cia KA?DEJ opcji politycznej w Polsce, w danym momencie decyduj?cej o polityce pa?stwa, musimy wy?awia? z medialnego szumu i jako takie pokazywa?, a nast?pnie sugerowa? dalsze kierunki dzia?ania. W ko?cu przyniesie to pozytywne rezultaty, a je?li takowe nast?pi?, powinni?my si? z tego cieszy?, w?a?nie z punktu widzenia interesów Polski, niezale?nie od tego, czy taki rezultat spowoduje mi?y nam, czy niemi?y polityk, b?d? partia. Wydaje si?, ?e wobec wielokrotnie potwierdzonej niemo?no?ci osi?gni?cia sukcesu na scenie partyjnej, propozycja przekazywania my?li, Idei Narodowej, powolnego s?czenia jej do g?ów Polaków, jest najlepszym rozwi?zaniem dla Ruchu Narodowego na najbli?sz? przysz?o??.



Adam ?miech