Komentarz do wstępnych wyników wyborów
Dodane przez Adam Smiech dnia Czerwiec 08 2009 04:37:21

Wstępne wyniki wyborów do PE. Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła wyniki z 98,9 % obwodów. PO - 44,39 %, PiS - 27,41 %, SLD-UP - 12,33 %, PSL - 7,03 %, Centrolewica - 2,43 %, Prawica RP - 1,96 %, Samoobrona 1,46 %, Libertas Polska - 1,14 %, UPR 1 %. Frekwencja 24,53 %. Na tym etapie PO może liczyć na 25 mandaty, PiS na 15, SLD na 7, a PSL na 3 mandatów.
Cóż można powiedzieć?

- po pierwsze - frekwencja żałosna, na podobnym poziomie jak 5 lat temu. Spośród ponad 3/4 dorosłych Polaków, którzy nie wzięli udziału w wyborach, nieduża (i kurcząca się z biegiem lat) świadoma mniejszość, to ci, którzy z przekonania zbojkotowali wybory, nie widząc sensu uczestnictwa w wyścigu partyjnych primadonn do unijnej kasy, kasy zapewniającej im łatwe i wygodne życie, z iluzorycznym wpływem na cokolwiek w UE, za to, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jakże pasują do charakterystyki PT polskich Kandydatów do PE AD '09 słowa Jędrzeja Giertycha, komentującego w marcu 1958 r. rozkład emigracyjnej klasy politycznej: "Zawodowi synekurzyści, zawodowi patrioci, zawodowi działacze, zawodowi niepodległościowcy i antykomuniści, mający na pozór monopol reprezentacji życia polskiego, w istocie ludzie nie reprezentujący nikogo oprócz siebie, indolentni, niezdolni do żadnej twórczej pracy, skostniali w jałowym konformizmie beztreściowego frazesu". Druga grupa nie biorących udziału, to 15-20 % elektoratu uczestniczącego w wyborach krajowych, zaś tu nie widzących po prostu przełożenia swego głosu na rzeczywistość bez jakichś wielkich uzasadnień, raczej reagujących podświadomie. Reszta, czyli tradycyjne już ok. 60 % nie głosujących od dawna w żadnych wyborach, to ludzie z własnej woli lub z przymusu wiodący już li-tylko biologiczną egzystencję, z zanikającą świadomością narodową, u których ekonomia gra rolę przemożną (dotyczy to nie tylko biednych, lecz w równym stopniu także bogatych, choć tych ostatnich jest naturalnie, statystycznie mniej).

- po drugie - ci, co poszli i zagłosowali, mając wybór pomiędzy bezideowymi oportunistami (PO), a wyrazistymi, w pewnym sensie, politycznymi oszołomami stawiającymi na piedestał najgorsze tradycje z arsenału polskich błędów politycznych (PiS), postawili na tych pierwszych, jako mniej groźnych od drugich, mniej w więcej w stosunku 1,5:1, co niewątpliwie jest sukcesem PO, jako partii rządzącej.

- po trzecie - klęska Libertas. Polska wersja partii powiązanego niejasnymi układami ze służbami specjalnymi USA oraz ze skrzydłem neokonserwatystów Declana Ganleya, skompromitowała się. Nas to wcale nie dziwi, zważywszy na fakt, że polski Libertas, to w istocie Liga Polskich Rodzin z przypadłościami, przefarbowana w celu dokonania kolejnego wyborczego skoku na kasę. Ganley najwidoczniej nie miał świadomości, na kogo stawia, a postawił najgorzej jak mógł. Obok Romana Giertycha*, sterującego z tylnego fotela, postawił bowiem na głównych odpowiedzialnych (obok RG) za barbarzyńskie zniszczenie LPR, Wojciecha Wierzejskiego i Daniela Pawłowca (trzeci wyznawca "mistrza" Romana i niszczyciel Ligi - M.Orzechowski, wyeliminował się wcześniej sam) oraz na politycznie chwiejnego Janusza Dobrosza (który przyłączając się w ostatniej chwili do Libertas zniszczył, n-tą już, inicjatywę uczciwych, ale krańcowo naiwnych ludzi - Naprzód Polsko). Panowie ci niczego nie zrozumieli, niczego się nie nauczyli. Ich działania po raz kolejny ośmieszyły Ruch Narodowy, gdyż idą one właśnie (niesłusznie, ale z mediami nie wygramy) na konto Ruchu Narodowego. Niestety, nie należy spodziewać się, aby ludzie ci uwolnili polską scenę polityczną od swych osób.

- po czwarte - pozytywy tych wyborów, a właściwie jeden, za to DUŻY pozytyw. Wszystko wskazuje na to, że mandat uzyskał kandydat Polaków-obywateli Litwy z Wileńszczyzny - Waldemar Tomaszewski!!! Polska lista uzyskała poparcie mniejszości rosyjskiej na Litwie (toż to największa obelga dla naszego oszołomstwa - z Rosjanami przeciw Litwinom!) i stąd świetny wynik - 8,46 %. Miałem przyjemność poznać p. Waldemara podczas pobytów na Ziemi Wileńskiej. Jest to energiczny, myślący racjonalnie polityk, stosujący metodę małych kroczków, która, jak widać, przynosi powoli efekty. Składamy Mu z serca płynące gratulacje i życzymy owocnej pracy dla dobra polskości ziemi, z której się wywodzi! Spośród przypuszczalnych eurodeputowanych wiele spodziewamy się również po p. Jarosławie Kalinowskim. Wierzymy, że wzorem swoich działań w Ojczyźnie, podniesie on głośno i zdecydowanie, na forum Parlamentu Europejskiego, sprawę odradzania się faszyzmu ukraińskiego na współczesnej Ukrainie, w postaci coraz powszechniejszej gloryfikacji zbrodniarzy z OUN/UPA i SS Galizien. Każde inne zachowanie, każdego innego, spośród eurodeputowanych wybranych z naszego kraju, przyjmiemy jako nie oczekiwaną, ale miłą niespodziankę.

* - niezorientowanym wyjaśniamy, że pod względem ideowym i politycznym, p. Roman Giertych nie ma nic wspólnego ze swoim przodkiem, Jędrzejem Giertychem, wielkim kontynuatorem myśli Romana Dmowskiego. R. Giertych wyparł się publicznie, w wywiadach dla prasy, poglądów narodowych, zwłaszcza w dziedzinie polityki zagranicznej, w tym poglądów własnego dziadka i samego Dmowskiego.