Żałosna ruchawka w Gruzji
Dodane przez Adam Smiech dnia Listopad 24 2008 00:25:15

Mamy do czynienia z bezprecedensowym upadkiem prestiżu urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej. Lech Kaczyński, piastujący ten urząd, robi rzeczy, które nie przystoją głowie państwa o 1000-letniej tradycji. Właśnie dokonano w Gruzji prowokacji antyrosyjskiej na zamówienie, w której wszystko się układa i zgadza. Niestety, wbrew zamiarom "geniuszy", którzy prowokację tę obmyślili, świadczy ona nie o krwiożerczych zamiarach Rosji w stosunku do Prezydenta RP, czy w stosunku do marionetki neokonserwatywnej z Tbilisi, lecz jedynie o przerażającym poziomie ludzi stojących za tą prowokacją, a jest to poziom co najwyżej podwórkowego gangu z przedmieścia. Oto p. Saakaszwili z Prezydentem RP, w jednym samochodzie (!?!), jadą na granicę gruzińsko-południowoosetyjską i zostają zatrzymani. Dodatkowo ktoś oddaje strzały, a wszyscy wokół mówią po rosyjsku (a w jakim języku mieliby mówić na Kaukazie? w języku Tajów?). No, po prostu wstrząsający zbieg okoliczności! I jak się wszystko zgadza! I cóż oni chcieli przez to osiągnąć - inwazję Busha na Rosję na zakończenie prezydentury, jakieś rejtanowskie gesty Obamy, czy może rezolucję UE potępiającą Rosję i wzywającą do obalenia tyranów Miedwiediewa i Putina? Szkoda, że p. Saakaszwili nie wyszedł i nie zaczął grać na nosie Osetyńcom, lub Rosjanom, albo, że nie zrobił któremuś zajączka do zdjęcia. Okazuje się, że amerykańska kukła dopiero w ostatniej chwili zdecydowała o podjechaniu pod granicę Osetii! Boże, i Prezydent RP bierze udział w tej porażającej błazenadzie kacyka, który, gdyby nie poparcie neokonserwatystów, dawno leżałby martwy w nieznanym miejscu (jak, nie przymierzając, Zwiad Gamsachurdia)! Jaki upadek autorytetu urzędu, jakie poniżenie Polski i samego Lecha Kaczyńskiego, bądź co bądź, profesora prawa! Niestety, Prezydent RP godzi się na udział w tego rodzaju cyrkach, popychany do działania, nie dającą się już ani ukryć, ani powstrzymać, rusofobią, z własnej woli przykłada rękę do ośmieszania Polski, urzędu, który piastuje oraz własnej osoby, na arenie międzynarodowej. Jest rzeczą najzupełniej oczywistą, że przywódcy poważnych krajów, szanujący zajmowany urząd, nigdy nie pozwoliliby sobie na eskapadę samochodami w zagrożony rejon, w obstawie jak z Ojca Chrzestnego, bez udziału polskich właściwych czynników, które dowiadują się po fakcie o zmianie marszruty Prezydenta. Prezydenci USA - stary i nowy - patrzą na to bez wątpienia z niesmakiem i politowaniem, szefowie państw Europy Zachodniej zastanawiają się zapewne, czy by nie rozbić jurty w tle następnego spotkania z Prezydentem RP, zaś poważny i pełen godności polityk jakim jest prezydent Vaclav Klaus myśli, dlaczego Czesi znów mają pecha do przywódców Polski... Przykre, ale prawdziwe.