Rzut oka na polityk? polsk?
Dodane przez Adam Smiech dnia Listopad 14 2008 15:33:29

Polityka o?rodka prezydenckiego w Polsce (mam naturalnie na my?li nie tylko najbli?sze otoczenie Prezydenta RP, ale i PiS) znajduje si? na kraw?dzi ostatecznego za?amania. Sytuacja ta rzutuje naturalnie na ca?okszta?t polskiej polityki zagranicznej. Dzieje si? tak dlatego, ?e nasza Konstytucja z 97 r. przewiduje merytoryczn? aktywno?? w tej sferze zarówno premiera i rz?du, jak i Prezydenta. Oczywista rozbie?no?? jaka wyst?puje obecnie pokazuje fundamentaln? s?abo?? tego rozwi?zania, co przynosi szkod? Polsce jako takiej. Polska ma dwie polityki zagraniczne, w niektórych punktach wr?cz wykluczaj?ce si?. Jest to sytuacja chora, która musi ulec zmianie, inaczej, jako kraj, p?aci? b?dziemy za skutki takiej dwutorowo?ci wysok? cen?. Trzeba t? sytuacj? jak najszybciej zmieni? konstytucyjnie, albo wprowadzaj?c system z prezydentem - reprezentantem, albo z prezydentem - premierem.
Z punktu widzenia My?li Narodowej, polityka zagraniczna prowadzona przez obecny rz?d zas?uguje w wielu punktach na pochwa??. Próba zmiany permanentnej sytuacji "frontowej" w stosunkach z Rosj?, porozumienie gospodarcze z Chinami (wypowied? premiera po przybyciu do Chin mo?e by? wr?cz przyk?adem tego jak nale?y podchodzi? do uk?adania stosunków mi?dzynarodowych [1]; oby tak? konsekwencj? zachowa? i przeniós? j? równie? na inne tzw. trudne pa?stwa), odst?powanie od izolacji Bia?orusi (tak?e m. in. poprzez zawarcie porozumie? handlowych). Trzeba wyj?tkowo z?ej woli, ?eby nie uzna? tych aspektów polityki obecnego rz?du za s?uszne i s?u??ce jak najlepiej polskiej racji stanu i to tylko z tego powodu, ?e nie podoba nam si? partia PO, czy jacy? jej przedstawiciele. Czas najwy?szy zrozumie?, ?e naszym celem musi by? walka o obecno?? my?lenia kategoriami polskiej racji stanu na wy?ynach w?adzy, niezale?nie od tego, kto si? przy niej aktualnie znajduje - czy PiS, czy PO, czy SLD. Upartyjnienie my?lenia w tym wzgl?dzie jest jedn? z najwa?niejszych przyczyn politycznych kl?sk Polski. Prowadzi bowiem cz?sto do opozycji wobec s?usznych postulatów "obcej" partii, nie ze wzgl?du na ich merytoryczn? warto??, ale li tylko ze wzgl?du na znienawidzony szyld. Tak mog? si? bawi? dzieci w piaskownicy, za? polityka pa?stwa wymaga zgo?a odmiennych standardów. Wracaj?c do g?ównego nurtu rozwa?a? - pochwa?a dla ww. elementów polityki rz?du, nie oznacza akceptacji jej ca?okszta?tu. Bardzo z?ym rozwi?zaniem by?o podpisanie umowy z USA w sprawie tarczy (cho? by? mo?e sprawa rozejdzie si? po ko?ciach, jednak mo?e by? i odwrotnie), nie do zaakceptowania jest równie? usilne d??enie koalicji rz?dowej do wprowadzenia w Polsce Euro. To prawda, ?e Euro nie jest przeszkod? w polityce silnych pa?stw, takich jak Niemcy, Francja, czy W?ochy, ale pami?tajmy o tym, ?e Polska pa?stwem silnym nie jest, za? du?a cz??? polskiej klasy politycznej z premedytacj? akceptuje jej rol? jako m?odszej siostry pot?g europejskich, czy te? kolejnego stanu USA, wi?c wprowadzenie europejskiej waluty pozbawi nas w istocie jednego z ostatnich instrumentów sprawowania suwerennej w?adzy.
Tymczasem, polityka o?rodka prezydenckiego nie tylko, jak wskaza?em na wst?pie, znajduje si? na kraw?dzi za?amania, ale, i to najistotniejsze, prowadzi Polsk? w z?ym kierunku, pe?ni?c negatywna rol? katalizatora sprowadzaj?cego na Polsk? rozliczne niebezpiecze?stwa. Uderza osamotnienie tej polityki na arenie mi?dzynarodowej. Nawet wy?niony hegemon jej wyznawców - USA - zachowuje si?, naj?agodniej mówi?c, pow?ci?gliwie, wielokrotnie zachowuj?c postaw? zimnej neutralno?ci np. w PiS-owsko - prezydenckich awanturach o gazoci?g pó?nocny, czy te? czyni?c ewidentne afronty (po?egnalna podró? Busha po Europie, podró? kandydacka Obamy po tej?e - jedna i druga bez Polski), b?d? tez, jak w przypadku awantury gruzi?skiej, traktuj?c nas jak harcownika, którego mo?na po?wi?ci?, skoro sam tego chce. Tak?e obecna, wewn?trzameryka?ska dyskusja o celowo?ci kontynuowania programu obrony przeciwrakietowej ?wiadczy o tym, ?e, wbrew wyobra?eniom cz??ci polskich polityków, USA nie traktuje "obrony Polski przed Rosj?" jako priorytetu swojej polityki wschodniej. .


Czytaj wi?cej...
Rozszerzona zawartość newsa

Paradoksalnie, obóz prezydencki sam pogarsza sytuacj? antyobamowskimi wyst?pieniami swoich ludzi. Tzw. wielka polityka prezydencka maj?ca doprowadzi? do uniezale?nienia si? energetycznego od Rosji Polski i antyrosyjskich krajów Europy Wschodniej, jest polityk? obiektywnie z??, merytorycznie chybion?, i faktycznie skazan? na pora?k?. Wyobra?anie sobie, ?e licz?cy tysi?ce kilometrów gazoci?g biegn?cy si?? rzeczy obok Rosji mia?by zapewni? nam suwerenno?? energetyczn? (i to nawet nie bior?c pod uwag? gro?by konfliktu zbrojnego, który to konflikt pierwszego dnia ow? suwerenno?? by nam zabra?, lecz chocia?by, wi?cej ni? prawdopodobne, wy?amanie si? którego? z naszych nic nie znacz?cych partnerów) jest wielk? naiwno?ci? i ?wiadectwem braku zrozumienia czym jest polityka w ogóle. I w?a?nie, co si? tych partnerów (Ukraina, Litwa, Gruzja, Azerbejd?an) tyczy - ich wspó?dzia?anie z prezydenck? polityk? polsk? jest wynikiem wy??cznie uk?adu rz?dz?cych tam OBECNIE si?, a nie STA??. Ta konstatacja faktów prowadzi do wniosku, ?e jedyn? STA?? w tym uk?adzie jest rusofobia o?rodka prezydenckiego w Polsce.
Tak?e na kierunku europejskim sytuacja nasza wygl?da bardzo ?le. Europa nie chce d?ugotrwa?ych zadra?nie? z Rosj?, gdy? Europa ceni sobie spokój. J?trz?ca na kierunku wschodnim Polska, staje si? przez to partnerem niepowa?nym, czy te? wr?cz niechcianym. Sytuacja taka mog?aby prowadzi? mniej skomplikowane umys?y do wniosku, ?e to dobrze, ?e Polska sk?óci si? z Uni?. Niestety, jest odwrotnie. Tu nie chodzi o Uni? jako twór, tu chodzi o polityk? pa?stw europejskich. Ta sama Polska izoluj?ca si? poprzez swoj? polityk? agresji wobec Rosji od pa?stw europejskich, za chwil?, gdy znajdzie si? na ko?cu ?lepego korytarza, prosi? b?dzie te same pa?stwa europejskie o pomoc, u?ywaj?c przy tym zapewne patetycznych sformu?owa? znanych z przesz?o?ci. Historia ostatnich 250 lat polityki polskiej uczy, ?e tak zazwyczaj ko?czy si? nasz sen... A sygna?y z UE s? jednoznaczne - Komisja Europejska zdecydowa?a o wznowieniu rozmów z Rosj? (tu na szcz??cie w?a?ciwie zareagowa? rz?d, w ostatniej chwili ratuj?c Polsk? przed pozostaniem na polu walki w w?tpliwym towarzystwie litewskiego protektoratu neokonserwatywnego). Jose Manuel Barroso mówi jednoznacznie "lepiej mie? Rosj? po swojej stronie w zmaganiach z kryzysem, globalnym ociepleniem, problemem Iranu. Nowa zimna wojna to ostatnia rzecz, jakiej nam trzeba" [2]. Wtóruje mu prezydent Francji Nicolas Sarkozy mówi?c "Europa i Rosja maj? wspólny interes, by pracowa? razem, zw?aszcza w tym momencie historii nie potrzebujemy konfliktu, podzia?ów ani wojny"[3]. Barroso i Sarkozy nie mówi? niczego odkrywczego. To, co mówi? nie ?wiadczy te? o sympatiach prorosyjskich krajów UE. To zwyczajna polityczna kalkulacja oparta na do?wiadczeniu politycznym starych pa?stw europejskich, dodatkowo pa?stw, które zadowolone ze stabilizacji ostatnich dziesi?cioleci nie zamierzaj? nara?a? jej na zatracenie i to tylko z tego powodu, ?e pewna grupa polityczna w Polsce my?li kategoriami XIX wieku. S? i przyk?ady partykularne. Kilka ostatnich wypowiedzi Silvio Berlusconiego [4] oraz cz?onków jego rz?du ?wiadczy o ogromnym zrozumieniu problemu wschodniego przez obecn? administracj? w?osk?. Berlusconi kreowany wcze?niej przez media na pi?knoducha otoczonego wianuszkiem kobiet, okazuje si? by? powa?nym politykiem w sposób wr?cz wzorcowy kieruj?cym si? racj? stanu swojego pa?stwa. Premier W?och wie, ?e Rosja ma podpisane uk?ady z Grecj? i Serbi? odno?nie energetyki i wie równie?, ?e Adriatyk dziel?cy W?ochy od Serbii i Grecji nie jest jako? specjalnie szeroki. W perspektywie cywilizowanego wspó?dzia?ania z Rosj? Berlusconi widzi równie? szans? na rozwój w?oskich firm ze wszystkimi tego pozytywnymi konsekwencjami dla w?oskiego spo?ecze?stwa. Tak si? dzisiaj prowadzi w?a?ciw? i nowoczesn? polityk? narodow?.
Podsumowuj?c, ?wiat europejski i z Europy wyros?y zmierza dzi? do utworzenia wspólnego systemu bezpiecze?stwa obejmuj?cego USA- UE i Rosj?. Je?eli rozs?dek w USA zwyci??y i neokonserwatywne jastrz?bie zostan? odsuni?ci od podejmowania decyzji wi???cych pó?nocnoameryka?skie mocarstwo, to bez wielkiego ryzyka pope?nienia b??du mo?na powiedzie?, ?e plan stworzenia takiego systemu bezpiecze?stwa ma widoki powodzenia. Polska mog?aby, przy odrobinie wyobra?ni poprowadzi? polityk?, która uczyni?aby z nas pomost pomi?dzy Wschodem i Zachodem. Tymczasem, na naszym podwórku, polityka o?rodka prezydenckiego w Polsce za?amie si? w najbli?szym czasie, zapewne poprzez zmian? w?adzy, u którego? z partnerów polityki tego o?rodka. Czy to b?dzie Ukraina, czy Gruzja, czy Litwa i w jakiej kolejno?ci, to niewa?ne. Zmiana taka jest jednak nieuchronna, a co za tym idzie nieuchronna jest kl?ska polityki prezydenckiej. Dzisiaj chodzi oto, ?eby polityka ta nie wyrz?dzi?a Polsce zbyt wielu szkód. Aby tak si? sta?o musi nast?pi? jedno z dwóch rozwi?za? - albo Prezydent odst?pi od swojej polityki, co jest bardzo ma?o prawdopodobne, gdy? antyrosyjsko?? stanowi jego idee fixe albo rz?dowi, przy za?o?eniu, ?e nie ulegnie naciskowi Prezydenta, uda si? t? polityk? zdominowa?. Drugie rozwi?zanie oznacza permanentny konflikt wewn?trzny. Taka sytuacja zawsze jest najbardziej korzystna dla naszych wrogów, a najmniej dla Polski. Czas, aby ludzie w otoczeniu Prezydenta i on sam to zrozumieli. Pomoc? dla nich b?dzie uwa?ne spojrzenie na dawn? polityk? Obozu Narodowego w latach 1919 (porozumienie Dmowski - Pi?sudski) i 1926 (powstrzymanie eskalacji wojny domowej wywo?anej zamachem Pi?sudskiego). Mo?e zrozumiej? wówczas, ?e Obóz Narodowy mia? wi?cej zas?ug, ni? tylko te w dziele krzewienia ?wiadomo?ci narodowej w?ród ch?opów [5].

Adam ?miech


[1] - B?d? si? koncentrowa? podczas tej wizyty na relacjach polsko-chi?skich i na przyjaznej wspó?pracy gospodarczej - zapowiedzia? po wyl?dowaniu w Chinach premier Donald Tusk. Obu stronom zale?y na tym, ?eby relacje polsko-chi?skie pozbawione by?y jakiejkolwiek dwuznaczno?ci. Nasze narody maj? w?asne pogl?dy na to, jak powinny wygl?da? relacje mi?dzy w?adz? i obywatelem. Przyjecha?em tutaj po to, ?eby potwierdzi?, ?e Polska bezwzgl?dnie szanuje chi?ski model rozwoju. (PAP, 28.10.2008 r.)

[2] - wypowied? z dn. 14.11.2008 r. (za Gaz. Wyb., PAP i Onet)

[3] – wypowied? z dn. 14.11.2008 r. po szczycie UE - Rosja w Nicei (za PAP i Onet)

[4] - (…) „uwa?amy, ?e dosz?o do prowokacji wobec Federacji Rosyjskiej takich, jak projekt rozmieszczenia pocisków w Polsce i Republice Czeskiej” (…) "Rosja odpowiedzia?a s?owami, które w komentarzach administracji USA zosta?y uznane za aroganckie". (…) "postawienie naprzeciwko siebie dwóch arsena?ów by?oby b??dem, który móg?by doprowadzi? do zniszczenia ?wiata. Trzeba powróci? do porozumienia z Pratica di Mare (z 2002 roku, w sprawie wspó?pracy NATO i Rosji - PAP) i przezwyci??y? straszliwe dekady zimnej wojny - stwierdzi? Silvio Berlusconi. Doda?, ?e w?a?nie z tego powodu zaanga?owa? si?, aby jak najszybciej doprowadzi? do spotkania prezydenta Rosji z nowym prezydentem USA Barackiem Obam?. Za prowokacj? wobec Moskwy premier W?och uzna? tak?e uznanie niepodleg?o?ci Kosowa oraz - jak to uj?? - "przyspieszenie procesu wej?cia Ukrainy i Gruzji do NATO" (wypowiedzi dla agencji ANSA w tureckim Szmirze; za PAP i Onet 14.11.2008 r.). Podobnie, dzie? wcze?niej, wypowiada? si? minister spraw zagranicznych W?och Franco Frattini w wywiadzie dla La Republicci.

[5] - Wypowied? Prezydenta RP w wywiadzie dla Rzeczypospolitej z dn. 17.05.2008 r.: Ja mam g??bok? niech?? do endecji. Nie wynika ona z tego, ?e nie doceniam jej wielkich zas?ug w krzewieniu polskiej ?wiadomo?ci narodowej, na przyk?ad w?ród ch?opów. Ale postawienie na antysemityzm jako element konsolidacji narodowej by?o zasadniczym b??dem. To zreszt? nie wyst?powa?o od samego pocz?tku. Zacz??o si? w momencie, gdy Roman Dmowski w 1912 roku przegra? w wyborach do rosyjskiej Dumy z pewnym ?ydowskim dzia?aczem z Warszawy.