Wojna w Gruzji - kilka refleksji
Dodane przez Adam Smiech dnia Wrzesień 19 2008 08:53:02

Przedstawiam Naszym Czytelnikom now? wersj? tekstu o wojnie w Gruzji. Zosta? on nieco zmieniony i uzupe?niony. Przy okazji dzi?kuj? Kolegom gjw i Romanowi K. za twórczy wk?ad w dyskusj?.



Wojna w Gruzji - kilka refleksji


Poniewa? up?yn??o ju? troch? czasu od rozpocz?cia awantury gruzi?skiej, dlatego warto pokusi? si? o kilka s?ów komentarza do tego, co rysuje si? jako rzeczywisty powód rozpocz?cia tej awantury.



?wiat


Nie ulega najmniejszej w?tpliwo?ci, ?e za prowokacj? wykonan? r?kami Saakaszwilego stoi ?wiatowy obóz ?ydowski, ?ci?lej mówi?c, jego radykalne skrzyd?o jastrz?bi, wyst?puj?ce w USA pod szyldem neokonserwatystów, d???ce do zniszczenia obecnej, wielkiej Rosji poprzez doprowadzenie do jej rozcz?onkowania na szereg nierosyjskich pa?stewek podporz?dkowanych USA oraz ograniczenie Rosji w?a?ciwej do rozmiarów mniej wi?cej ksi?stwa moskiewskiego, z dodatkowym zamiarem zainstalowania u w?adzy w takiej kar?owatej Rosji w?asnej agentury. Celem merkantylnym tej strategii politycznej jest opanowanie bogactw naturalnych Rosji. Tego rodzaju d??enie agresywnego skrzyd?a polityki ?ydowskiej nie jest tajemnic? dla wnikliwego obserwatora wydarze? nast?puj?cych w ?wiecie od 1989 r. Oto, z jednej strony mamy Rosj? lecz?c? rany po rozpadzie ZSRR, w której w?adze obejmuje nie rozumiej?cy sytuacji (a przez to ufny wobec Zachodu) i s?abn?cy z up?ywem lat Borys Jelcyn, mamy b?yskawiczny, wspomagany przez "swoich" rozrost finansjery ?ydowskiej w Rosji, która w pewnym momencie znajduje si? o krok od przej?cia pe?ni w?adzy w Rosji, wreszcie, obserwujemy widoczny upadek znaczenia tego pa?stwa na arenie mi?dzynarodowej, ze zniszczeniem Jugos?awii i Serbii przy bezsilnych protestach rosyjskich, jako najbardziej jaskrawym przyk?adem. Z drugiej strony, mamy USA, które po sukcesie w zimnej wojnie odniesionym nad ZSRR, nie wchodz? bynajmniej na drog? nowego otwarcia w stosunkach mi?dzynarodowych i nie tylko pozostawiaj? przy ?yciu relikt zimnowojenny w postaci NATO (cho? wydaje si?, ?e przynajmniej zaproszenie Rosji do paktu wydawa?oby si? okazaniem minimum dobrej woli * przez tych, którzy przez 40 lat g?osili, ?e NATO jest paktem obronnym), ale dodatkowo, w miar? up?ywu lat, zaczynaj? wykorzystywa? go do prowadzenia polityki ju? jawnie agresywnej, nie tylko wobec Rosji. Rozpoczyna si? proces osaczania pa?stwa rosyjskiego poprzez instalowanie w quasi-pa?stwach w rodzaju Uzbekistanów i innych baz ameryka?skich, w innych za?, takich jak kraje ba?tyckie, Gruzja, czy Ukraina, instalowanie u w?adzy agentury ameryka?skiej. Cel jest taki jak wspomniany wy?ej - rozcz?onkowanie Rosji - stary cel polityki ?ydowskiej znany i w 1917 r., i w latach 30-tych XX wieku, powracaj?cy wreszcie z ca?? moc? w?a?nie po 89 r. W tej uk?adance powstaje jednak w pewnym momencie wy?om, który zaczyna zagra?a? realizacji dalekosi??nych planów - tym wy?omem jest doj?cie do w?adzy w Rosji W?adymira Putina. Polityk ten w do?? krótkim czasie podcina pot?g? ?ydowskiej finansjery w Rosji (przy wielkim lamencie, aczkolwiek tylko lamencie, Zachodu), zaczyna przywraca? Rosji siln? pozycj? w polityce mi?dzynarodowej itd. Koryfeusze polityki ?ydowskiej widz? to i podejmuj? reakcj? w postaci przyspieszenia realizacji swoich planów. Kto? mo?e jednak zakwestionowa? powy?sze ustalenia i postawi? pytanie - dlaczego to czyni?, nie s? b?d? co b?d? samobójcami, a przecie? wzrost napi?cia na scenie polityki ?wiatowej mo?e doprowadzi? do dramatycznych i nieobliczalnych skutków z wojn? ?wiatow? w??cznie? To prawda, ka?dy patrz?cy logicznie na polityk? globaln? cz?owiek musi doj?? do podobnych wniosków, ale fakty logice przecz?. Czy obóz ?ydowskich jastrz?bi gotów jest doprowadzi? do kryzysu globalnego dla realizacji swoich celów? Odpowied? na to pytanie jest twierdz?ca. To nie znaczy, ?e z ca?? pewno?ci? doprowadzi, ale z pewno?ci? nie odrzuca takiej ewentualno?ci. Musimy bowiem pami?ta?, ?e obóz ten, zw?aszcza w ostatnich kilkunastu latach, kiedy poczu? smak zwyci?stwa w zimnej wojnie, kieruje si? coraz mniej logik? i racjonalnymi przes?ankami, maj?c ?wiadomo?? w?asnej si?y granicz?c? z przekonaniem o wszechmocy, za? coraz bardziej irracjonalnym poczuciem misji. Poczucie to jest konsekwencj? wprost starego, teologicznego uzasadnienia wybra?stwa ?ydów ponad wszystkimi innymi narodami na ?wiecie i ich d??enia do ustanowienia panowania nad ?wiatem. Postawa ta znajduje znakomity grunt w krajach anglosaskich, wychodz?c naprzeciw dawnej, jeszcze XVII wiecznej idei nazywanej Anglo- lub British Israelism, która to idea nabra?a rozmachu w XIX i XX wieku, kiedy to najpierw jedno, a potem drugie z najpot??niejszych pa?stw anglosaskich zbudowa?y swoje imperia. Nie chodzi przy tym o samych zorganizowanych wyznawców tej idei i demonizowanie ich wp?ywu, ale o ducha Anglo/Israelismu,. który niew?tpliwie panuje w ?wiecie anglosaskim z ca?? jego pych?, zadufaniem w sobie, przekonaniem o wy?szo?ci nad ?wiatem itd. Wp?yw ?ydowski na USA by? zawsze bardzo du?y, wystarczy poczyta? Dmowskiego, ale to z czym mamy do czynienia od lat 90-tych, to ju? zmiana jako?ciowa istoty tego wp?ywu. Wcze?niej mieli?my do czynienia z, u?yjmy pewnego skrótu my?lowego, dwoma podmiotami, z których jeden wp?ywa? na drugi staraj?c si? wyzyska? dla siebie jak najwi?cej korzy?ci. Od lat 90-tych wydaje si?, ?e mamy do czynienia ze zlaniem si?, na g?ównych kierunkach, interesów jednego i drugiego podmiotu. Interes ?ydowski, czy te? interes istniej?cych wewn?trz obozu ?ydowskiego frakcji, sta? si? w du?ej mierze interesem anglosaskiej Ameryki. Kiedy? WASP-owie byli dla ?ydów rzeczywisto?ci? zewn?trzn?, dzisiaj ?ydzi s? organiczna cz??ci? tego uk?adu, który mo?na ju? nazwa? jedynie neo-WASP-em. Naturalnie jestem jak najdalszy od stwierdzenia, ?e wp?yw ?ydowski jest wszechogarniaj?cy i wszechmocny. Sternicy ?wiatowego ?ydostwa szcz??liwie nie mog? robi? wszystkiego, co im si? podoba i nie wszystkie ich plany realizowane s? wg ich pobo?nych(?) ?ycze?. Niemniej, nie mo?na pozostawa? oboj?tnym na rosn?ce szeregi tzw. judeo-chrze?cijan, na stwierdzenia ameryka?skiego establishmentu mówi?cego o sobie, ?e jest nowym Izraelem. Pat Buchanan g?o?no mówi o tym od kilkunastu lat, wzywaj?c, niestety bezskutecznie, elity ameryka?skie do opami?tania.
Podsumowuj?c, nale?y jeszcze raz przypomnie?, ?e podstaw? dzia?ania obozu jastrz?bi nie jest racjonalizm, logika, troska o dobro wspólne, lecz uzasadnienie teologiczne, poczucie misji wszech?wiatowej. Irracjonalna podstawa rodzi irracjonalne zachowania w polityce. St?d realno?? gro?by wybuchu kryzysu ogólno?wiatowego.



Czytaj wi?cej...

Rozszerzona zawartość newsa
Polska


Polska odgrywa ogromn? rol? w politycznych kalkulacjach ?wiatowego obozu ?ydowskiego. To nie jaki? ba?tycki, kaukaski, czy ukrai?ski bantustan, ale stary naród, stare pa?stwo, w którym ?ydzi maj? nie tylko interes gospodarczy (tzw. mienie ?ydowskie), ale i z którego korzystaj? prowadz?c sw? wielk? polityk? wobec Rosji. Aby skutecznie realizowa? ten aspekt polityki konieczne jest osi?gni?cie przez ten obóz nast?puj?cych celów:

- os?abienie gospodarcze Polski (tak w istocie ju? si? sta?o - Polska kontroluje jedynie szcz?tkow? cz??? przemys?u istniej?cego na jej terenie, zw?aszcza w coraz mniejszym stopniu kontroluje przemys? zbrojeniowy, który znajduje si? w fazie zanikania)

- w?adza w Polsce w r?kach ludzi oddanych i pos?usznych wskazaniom polityki ?ydowskiej (Polska od 89 r. by?a, bez wyj?tków, na drodze prowadz?cej do ca?kowitego uzale?nienia - stan obecny, a jeste?my w apogeum uprawiania katastrofalnej polityki antyrosyjskiej i po zgodzie na tarcz?, jest stanem najgorszym od czasu tzw. Prze?omu 890 r.; czy jest to ju? nadir? Niestety, raczej nie i nale?y spodziewa? si? dalszego upadku). Obecne w?adze PiS/PO spe?niaj? ten warunek. PiS jest ca?kowicie oddany sprawie uczynienia z Polski drugiego Izraela ze wszystkimi tego konsekwencjami. PO za? to bezideowi oportuni?ci, podlani sosem historycznych uprzedze? (szczególnie jaskrawym przyk?adem jest tu B. Komorowski). Donald Tusk mia? szans? przej?? do historii - odrzucaj?c tarcz? - jako cz?owiek zas?u?ony dla Polski, tym bardziej, ?e bardzo dobrze zacz??, próbuj?c na pocz?tku swego rz?dzenia u?o?y? stosunki z Rosj? w sposób normalny. Niestety, ch?ci wystarczy?o na krótko - demony historii odezwa?y si?, wp?yw uk?adu Sikorski-Applebaum i nacisk o?rodka prezydenckiego okaza? si? decyduj?cy. Dzi? Polska ma by? "chroniona" bateri? rakiet ustawionych na terytorium Niemiec! Kpina i chichot historii.

- panowanie w spo?ecze?stwie psychozy antyrosyjskiej (s?u?y temu przede wszystkim pot??na machina propagandowa w postaci TV, radia, internetu i prasy - ogromna wi?kszo?? mediów jest pod kontrol? i realizuje wskazany cel; media ziej? antyrosyjsko?ci? przy ka?dej mo?liwej i niemo?liwej okazji; pseudodziennikarze uciekaj? si? nawet do "pomocy" ?ulii jak przy okazji ostatniego meczu Legii z klubem moskiewskim; wi?kszo?? dziennikarzy nie zas?uguje na swe miano, b?d?c jedynie dyspozycyjnymi kuk?ami, które powtórz? wszystko, co im si? ka?e -warto zapami?ta? tu cho? trzy nazwiska ludzi, którzy zha?bili dziennikarski stan, pos?uguj?c si? arcyk?amstwem i reprezentuj?c postaw? lizusowsk? do n-tej pot?gi wobec USA - Kra?ko, Bohatkiewicz, Bater). Na tym polu sukces, wbrew pozorom, nie zosta? jeszcze przez naszych wrogów w pe?ni osi?gni?ty. Nawet oficjalne sonda?e pokazuj?, ?e Polacy jeszcze nie ulegli do ko?ca medialnej psychozie. Tu krótka dygresja. To, ?e s? tacy ludzie (a jest jak wskazuj? oficjalne sonda?e oko?o 20-30 %) wynika li tylko z ich w?asnej m?dro?ci - nie maj? swoich mediów, nie maj? swoich politycznych przedstawicieli (My?l Polska, czy niektóre portale internetowe, to kropla w morzu, za? polityczny establishment jest w ca?o?ci uzale?niony od Zachodu). Ale tkwi w nich ta wyniesiona z czasów prze?omu po powstaniu styczniowym m?dro??, wzmocniona pó?niej tragedi? powstania warszawskiego i nauk? p?yn?c? z lat 44-45 i lat PRL-owskich wstrz?sów z 56, 70 i 81, kiedy to, ku wielkiemu rozczarowaniu wrogów Polski i rodzimych szale?ców, nie uda?o si? popchn?? narodu na czo?gi i na Rosj?. Grono tak my?l?cych ludzi zmniejsza si?, ale wci?? istnieje. Dotarcie do nich, zaproponowanie im p?aszczyzny porozumienia dla celu najistotniejszego, jakim jest wyrwanie Polski z okowów tragicznie b??dnej polityki zagranicznej musi by? dzisiaj naczelnym zadaniem tych, którzy uwa?aj? si? za przedstawicieli polskiej my?li narodowej. Przy tym - powiem rzecz, która by? mo?e nie spodoba si? wielu - nale?y, podejmuj?c prób? konsolidacji, skoncentrowa? si? wy??cznie na kwestii polityki zagranicznej. Spory religijne, ale i gospodarcze nale?y pozostawi? na pó?niej.


Podsumowuj?c, wojna w Gruzji s?u?y?a i s?u?y dwóm zasadniczym celom. Po pierwsze, jest kolejnym elementem realizacji planu osaczania Rosji, prowadz?cego w ostateczno?ci do jej rozcz?onkowania, a tak?e sprawdzeniem gotowo?ci si? uleg?ych jastrz?biom, czyli harcowników w rodzaju Saakaszwilego oraz Polski, karlich pa?stw ba?tyckich i obozu banderowskiego na Ukrainie, jak równie? wzmocnieniem pozycji neokonserwatywnego figuranta, czyli Johna McCaina, w wyborach prezydenckich w USA. Po drugie, pos?u?y?a do dalszego uzale?nienia Polski, najwa?niejszego elementu antyrosyjskiej uk?adanki neokonserwatystów, poprzez szybkie zako?czenie negocjacji w sprawie tarczy i przyj?cie jej przez Polsk? w atmosferze ob??du antyrosyjskiego w mediach na warunkach kompromituj?cych klas? polityczn? w Polsce (z zaznaczeniem, ?e sprawa warunków, na jakie zgodzi?a si? Polska jest to zarzut dodatkowy, poboczny). W obecnej sytuacji, w zasadzie, si?om d???cym do uzale?nienia od siebie Polski pozosta?y ju? do osi?gni?cia tylko dwa cele do tego prowadz?ce - rzeczywiste powstanie tarczy oraz, w konsekwencji, po?o?enie ?apy na polskim maj?tku przez ?ydów ameryka?skich. Efekty polityki prowadzonej przez rz?dz?cych Polsk? nie b?d? trudne do przewidzenia. Dalszy wzrost napi?cia na linii Polska-Rosja (by? mo?e nawet zaistnieje w pewnym momencie gro?ba zerwania stosunków), ustawienie Polski w pozycji pa?stwa "frontowego", a wi?c wykonuj?cego polecenia hegemona w najtrudniejszych warunkach i odbieraj?cego ciosy w pierwszej kolejno?ci, wreszcie za?amanie gospodarcze poprzez utrat? pozosta?ych kontaktów gospodarczych na wschodzie i zdanie si? na ?ask?/nie?ask? Zachodu tu w rozumieniu Europy Zachodniej). Ten?e Zachód, w tym samym czasie b?dzie prowadzi? ?lisk? polityk? quasi-gro?nych o?wiadcze? skierowanych przeciwko Rosji, a w rzeczywisto?ci ho?ubi? b?dzie kontakty z tym pa?stwem, które zw?aszcza z ekonomicznego punktu widzenia, s? dla Europy bardzo istotne, i których Europa nie ma powodu niszczy? dla realizacji celów obozu politycznego rodem z USA. Stanowisko Francji, Niemiec, W?och w sprawie konfliktu gruzi?skiego pokazuje czym jest polityka starych narodów. Obna?a jednocze?nie beznadziejn? s?abo??, wr?cz karlizm polityki polskiej, która w istocie polsk? nie jest. My?l?cy Polak konfrontuj?c te dwa, jak?e odmienne podej?cia do polityki, i wyci?gaj?c wnioski oblewa si? rumie?cem wstydu i za?enowania. Nie dziwmy si?, je?eli pojawi? si? wkrótce zakulisowe g?osy poddaj?ce w w?tpliwo?? zdolno?? Polaków do posiadania w?asnego pa?stwa i prowadzenia jego polityki. Mo?e nam si? to podoba? lub nie, ale Europa nie znosi szale?stwa politycznego, a g?osicieli i wykonawców takowego nie toleruje, a pr?dzej, czy pó?niej, eliminuje. Rozmaite interesy partykularne, które przy okazji s? i b?d? realizowane, np. interesy Niemiec, tak?e nale?y bra? pod uwag?.
Na zako?czenie pozostaje po raz kolejny powtórzy?, ?e miejsce Polski w tocz?cej si? walce jest gdzie indziej. Je?li zgodzimy si?, co do tego, ?e ?wiatowa stabilizacja jest stanem, który warto utrzymywa? i warto dba?, aby w przysz?o?ci nie zosta? naruszony, to staje si? oczywistym, ?e nie wolno popiera? polityki obozu neokonserwatywnego w USA, który zainteresowany jest takim "stanem stabilizacji", który oznacza? b?dzie panowanie USA nad ?wiatem i rzeczywiste uzale?nienie go od woli tego pa?stwa. Analiza takiej sytuacji li tylko jako hipotezy mo?liwej do spe?nienia ka?e j? bezwarunkowo odrzuci?, jako skrajnie konfliktogenn?. Tak wi?c, utrzymanie ?wiatowej stabilizacji mo?na osi?gn?? inn? drog? - nie drog? agresji, ale porozumienia. Jednym z najistotniejszych podmiotów takiego porozumienia musi by? Rosja. A porozumienie z Rosj? i neutralizacj? ewentualnych niepo??danych kierunków politycznych jakie mog? si? w polityce rosyjskiej pojawi? mo?na osi?gn?? tylko poprzez uczciw? wspó?prac? z tym krajem, a nie poprzez podkopywanie jej pozycji i szukanie sposobu na jej zdominowanie. Jest to prawda oczywista, ale niezrozumia?a dla ludzi kieruj?cych si?, innymi ni? racjonalne i logiczne, przes?ankami. Tak?e w wymiarze lokalnym, w Europie ?rodkowo-wschodniej miejsce Polski jest gdzie indziej. To Polska powinna, jako pa?stwo najwi?ksze i stare swoj? histori? i tradycj?, rozwi?zywa? wraz z Rosj?, a nie przeciwko niej, problemy polityczne tej cz??ci ?wiata. Podobnie jak w przypadku sytuacji globalnej, jest to najlepsza droga do pokojowego i owocnego gospodarczo wspó??ycia z Rosj? i do neutralizowania ewentualnych zagro?e?. Czas to zrozumie?, czas porzuci? polityk? w istocie antypolsk? realizowan? na zamówienie przez ludzi dotkni?tych psychoz? strachu przed Rosj?. Dla nich Polska to tylko funkcja polityki rosyjskiej, za? tzw. "przywalenie Rosji" stanowi cel do osi?gni?cia, tyle podniecaj?cej ich umys?y, co ja?owej, sztubackiej satysfakcji. Ich czas si? sko?czy? dawno. Pora, aby wrócili na tor prowadz?cy do rezerwatu nieudanych koncepcji politycznych.




Adam ?miech


* - Warto przeczyta?, co na ten i podobne tematy ma do powiedzenia obecny prezydent Rosji – podaj? za Onet i PAP PH /15.09.2008 14:22: „W pi?tek 12 wrze?nia b.r. prezydent Miedwiediew podejmuj?c w Moskwie kilkudziesi?ciu znanych politologów, analityków i publicystów z USA, Unii Europejskiej, Chin, Japonii, Iranu i Izraela. Rz?dowa "Rossijskaja Gazieta" publikuje stenogram z tego spotkania. - Rosja jest pa?stwem o tysi?cletniej historii. Jest zrozumia?e, ?e jeste?my zainteresowani stabiln? sytuacj? u naszych s?siadów. U absolutnie wszystkich, bez ?adnych wyj?tków. Nasi s?siedzi - ponad wszelk? w?tpliwo?? - s? bliskimi nam pa?stwami, które stanowi? sfer? interesów Federacji Rosyjskiej - powiedzia? gospodarz Kremla, pytany gdzie zaczynaj? si? i ko?cz? strefy interesów Rosji, a tak?e które kraje obejmuje definicja takich terytoriów.
Miedwiediew doda?, ?e "równie? Federacja Rosyjska jest dla nich tak? sam? sfer? tradycyjnych interesów". - Jeste?my sobie do tego stopnia bliscy, ?e nie sposób nas rozdzieli?; nie sposób powiedzie?, ?e Rosja ma jedn? drog?, a s?siedzi inn? - zauwa?y? rosyjski prezydent. Miedwiediew zaznaczy?, ?e "nie chodzi bynajmniej o przynale?no?? do ró?nych organizacji i bloków", lecz "o wspóln? histori?, genetyczny zwi?zek gospodarek i bliskie pokrewie?stwo dusz". - Dlatego nasi s?siedzi, dobre stosunki z nimi, to dla nas priorytet numer jeden - o?wiadczy? prezydent Rosji. Indagowany, jak widzi przysz?o?? relacji Rosji z pa?stwami Europy ?rodkowej - Polsk?, Czechami, S?owacj? i W?grami - Miedwiediew wyzna?, ?e chcia?by, aby by?y one bardzo dobre. - Chcia?bym, by stosunki z naszymi bliskimi s?siadami, z którymi ??czy nas wielowiekowa historia oraz kulturowa, g??boka blisko??, by?y bardzo dobre. Nie widz? ?adnych nierozwi?zywalnych problemów w naszych relacjach, ?adnych - oznajmi? gospodarz Kremla. - Owszem, jest okres sowiecki, który stworzy? podatny grunt, aby w okre?lonych wypadkach eksploatowa? ten temat w celu osi?gni?cia tych czy innych politycznych wyników. Nawiasem mówi?c, niekiedy rozumiem, dlaczego wschodnioeuropejscy politycy tak czyni?. Jest to chwyt polityczny; sposób konsolidowania narodowych elit. Obejmuje to tak?e traktowanie Rosji jak ZSRR - powiedzia? Miedwiediew. - S?dz?, ?e je?li mimo wszystko postaramy si? przewróci? te stronice, nie b?dziemy grzeba? w wydarzeniach niedawnej przesz?o?ci i spróbujemy udowodni? sobie, ?e Rosja to nie ZSRR, to stosunki w istotnym stopniu si? uproszcz? - wskaza? rosyjski prezydent. Ostrzeg?, ?e "je?li jednak z Rosji b?dzie si? robi? straszyd?o, traktowa? j? jako sposób na konsolidacj? w czasie tych czy innych wewn?trznych wydarze?, to naturalnie b?dzie ci??ko". Gospodarz Kremla oznajmi?, ?e nie ma "?adnych w?tpliwo?ci, i? stosunki mi?dzy Rosj? a Europ? Wschodni? (wi?kszo?? rosyjskich polityków pod tym okre?leniem wci?? rozumie tak?e Europ? ?rodkow?) mog? by? bardzo ?cis?e, bliskie, gdy? nawet w najtrudniejszych czasach, w okresie sowieckim, by?y elementy, które je ??czy?y - wspólny rozwój i wspólny obszar humanitarny". Wed?ug Miedwiediewa "nie wszystko jest tutaj stracone". - Rosja jest otwarta. Gotowi jeste?my do rozwoju w ca?ej rozci?g?o?ci gospodarczych i humanitarnych kontaktów - zadeklarowa? rosyjski prezydent. Miedwiediew po raz kolejny skrytykowa? rozszerzenie NATO na Wschód i plany instalacji elementów tarczy antyrakietowej USA w Europie ?rodkowej. - Rosja nie mo?e czu? si? komfortowo w sytuacji, gdy wokó? niego koncentrowane s? bazy wojskowe, a tak?e pojawiaj? si? coraz to nowsze rakiety i antyrakiety - o?wiadczy? gospodarz Kremla. Miedwiediew przyzna?, ?e wielokrotnie s?ysza? od ameryka?skich i europejskich partnerów, i? nie jest to skierowane przeciwko Rosji. - Jak to nie przeciwko nam, je?li wiadomo, gdzie znajduj? si? cele dla strategicznych si? j?drowych? W?a?nie, ?e przeciwko nam. ?adnego innego wariantu tutaj nie ma - wskaza? prezydent Rosji. Miedwiediew o?wiadczy? równie?, ?e NATO pope?ni?o b??d, i? w latach 90. nie zaproponowa?o Rosji wej?cia do Sojuszu. - Wystraszyli si?. Nies?usznie. Dzisiaj by?oby o wiele mniej problemów. Uwa?am, ?e by? to powa?ny b??d - powiedzia? rosyjski prezydent. Za inny b??d Miedwiediew uzna? to, ?e "do NATO zacz?to przyjmowa? wed?ug zasady, i? ka?dy kraj przejawiaj?cy lojalno?? wobec Sojuszu, sk?onny do chamskiego zachowania wobec Rosji i spe?niaj?cy podstawowy zestaw oczywistych kryteriów, ma prawo pretendowa? do cz?onkostwa w NATO".