Całkowite fiasko „szczytu energetycznego”.
Dodane przez Administrator dnia Maj 15 2007 22:00:15
Całkowitym fiaskiem zakończył się t.zw. „Szczyt energetyczny” w Krakowie. Na spotkanie nie przybył prezydent Kazachstanu Nazarbajew. W tej sytuacji spotkanie pozostałych można uznać za towarzyskie.
Na JN ukazał się niewielki news ( "Nazarbajew studzi emocje" ), który przestrzegał polskich polityków przed optymizmem w tej sprawie. Już w czasie spotkania prezydenta Kaczyńskiego z Nazarbajewem w Kazachstanie ten ostatni wyraźnie powiedział, że dla jego kraju współpraca z Rosją jest priorytetowa, więc trudno było być dobrej myśli przed „szczytem”. Ślepa wiara w nieomylność własnych wizji, prezydenta RP, skończyła się zimnym kazachskim prysznicem. Szczyt jednak się odbył. Rzecz jasna nic z niego nie wynika. Nie podpisano żadnego dokumentu końcowego, a powołanie międzyrządowej grupy roboczej ds. energetyki oznacza tylko jedno : odłożenie pomysłu w bliżej nieokreśloną przyszłość, de facto, rezygnacja. Ropociąg Odessa-Brody-Gdańsk odchodzi do historii.
Media całą winą za nie przybycie Nazarbajewa do Krakowa obarczają prezydenta Rosji Putina. W ich pojęciu jest to kolejny dowód na antypolskie działania prezydenta Rosji. Czy to prawda? Rzecz jasna : nie. Putin najzwyczajniej w świecie bronił interesów przemysłu energetycznego Rosji i udało mu się odwieść Nazarbajewa od podpisania dokumentów „krakowskiego szczytu”. Trudno tu się doszukiwać działań antypolskich.
Natomiast cała idea „szczytu” bez wątpienia jest antyrosyjska. Myliłby się jednak ten kto sądziłby, że pomysłodawcą był prezydent Kaczyński. Chodzi raczej o neokonserwatystów amerykańskich. Jeśli spojrzeć na mapę Eurazji wyraźnie widać o co w całej hucpie „szczytowej” chodzi. Rzecz jasna położenie „łapy” na cudzej ropie oraz dalsze pogłębienie rozdźwięków na linii Kazachstan Moskwa. Prezydent Kaczyński występuje tu w roli harcownika, któremu, jak zwykle zresztą, najbardziej się dostanie…

Piotr Kolczyński