Narodowa Demokracja a Chesterton w kontek?cie sprawy polskiej
Dodane przez Marzena Zawodzinska dnia Listopad 04 2012 00:17:11

"Wielkim u?atwieniem naszej pracy by?o to, ?e?my mieli przyjació? Anglików, którzy z ca?? szczero?ci? i energi? nam pomagali"1 - wspomina? po latach w swoim "Pami?tniku 1876-1939" Stanis?aw Kozicki, sekretarz generalny Delegacji Polskiej na Konferencj? Pokojow? w Pary?u. W?a?nie tam rozstrzyga?y si? losy pa?stwa polskiego oraz przysz?ych jego granic. Ale praca, któr? mia? na my?li Kozicki, rozpocz??a si? du?o wcze?niej, w czasie, gdy nie by?o jeszcze wiadomo, jak zako?czy si? rozp?tana przez niemiecki militaryzm wojna. Przywódca Narodowej Demokracji, Roman Dmowski przyby? do Londynu jesieni? 1915 r. Kwestia polska jako kwestia mi?dzynarodowa formalnie jeszcze nie istnia?a - dla wi?kszo?ci Brytyjczyków by?a wewn?trzn? spraw? Rosji i niejedn? przeszkod? nale?a?o pokona?, niejeden wysi?ek podj??, aby zrozumieli, ?e tak naprawd? le?y ona w sferze interesów angielskich, bo "z wolno?ci? Polski ??czy si? los Wielkiej Brytanii i wolno?? ca?ej Europy"2. Wiedzia? o tym autor powy?szych s?ów, Robert Usher, wiedzia? tak?e Gilbert Keith Chesterton. Inni - niekoniecznie. Dmowski wspomina? swoj? wizyt? u Chestertona w jego domu w Beaconsfield, podczas której niewymieniony z nazwiska profesor wyrazi? opini?, "?e ze wszystkich kwestii ma?ych narodów w tej wojnie, kwestia polska jest najmniej rozumiana i najniech?tniej poruszana"3. Cz??ciowo oczywi?cie mia? racj?, ale nie by? w stanie poj?? t?umaczenia Dmowskiego, ?e sprawa polska "to nie jest kwestia wolno?ci jednego z ma?ych narodków, ale wielka kwestia polityki mi?dzynarodowej; od sposobu jej rozwi?zania zale?y w znacznej mierze przysz?o?? ca?ej Europy"4. Natomiast Chesterton zrozumia? to doskonale. Nie wiadomo, czy rozmowa ta mia?a miejsce podczas pierwszej wizyty Dmowskiego w Beaconsfield, czy podczas kolejnej. Wiadomo, ?e do domu Chestertona wprowadzi? go w 1916 r. prof. Sarolea, belgijski konsul w Edynburgu i wyk?adowca literatury francuskiej. Pó?niej widywali si? wielokrotnie - zarówno w domu pisarza, jak i w londy?skim mieszkaniu Dmowskiego. Obaj wywarli na sobie jak najlepsze wra?enie. Jeden w autobiografii napisa?, ?e pozna? wówczas "interesuj?cego cz?owieka", a drugi, ?e "?wietnego pisarza, chodz?cego w?asnymi drogami, jak najdalej stoj?cego od maso?skiego doktrynerstwa"5. Nic dziwnego, ?e gdy Chesterton odwiedzi? Polsk? wiosn? 1927 r., spotkali si? ponownie, 10 maja w Chludowie ko?o Poznania, gdzie mieszka? Dmowski. Dorothy Collins, sekretarka pisarza, odnotowa?a w dzienniku podró?y, ?e Dmowski "bardzo dowcipnie rozprawia? o sprawach mi?dzynarodowych, opowiadaj?c nam rozmaite anegdoty o naszych w?asnych politykach i podsumowuj?c ich w nader ci?ty sposób"6.

Inny dzia?acz Narodowej Demokracji, który spotyka? si? z Chestertonem i by? pod ogromnym wra?eniem jego osoby, to wspomniany ju? Stanis?aw Kozicki. W Londynie znalaz? si? po d?ugiej, przerwanej chorob? podró?y z Piotrogrodu, w maju 1917 roku, a wi?c prawie dwa lata po Dmowskim. Nie by? to jego pierwszy pobyt w tym mie?cie, ale, jak sam pisa?, "stolica Anglii wojuj?cej by?a zgo?a ró?na od stolicy Anglii korzystaj?cej z pokoju"7. Dlatego cz?sto, w towarzystwie Romana Dmowskiego i Roberta Ushera, zwiedza? Londyn. Jedna z takich przechadzek szczególnie zapad?a mu w pami?ci: "Spostrzeg?em id?cego naprzeciw nas przechodnia, który zwraca? uwag? swoim wygl?dem i zachowaniem si?: by? to wysoki, t?gi m??czyzna, ubrany do?? niedbale, z kapeluszem w r?ku, patrzy? w przestrze? przez binokle i - zdawa?o si? - nie widzia? ruchu ulicznego, lecz wczuwa? si? g??boko w kipi?c? ?yciem ulic?. Robert Usher uk?oni? si?, a przechodzie? pozdrowi? go z ?yczliwym u?miechem. - Prosz? mu si? przyjrze? - powiedzia? Usher - to nasz znakomity pisarz G. K. Chesterton"8. W ci?gu dwóch lat widywali si? cz?sto, poniewa? ten niezwyk?y Anglik "lubi? towarzystwo Polaków", jednak w pami?ci Kozickiego pozosta? "jako ów przechodzie? z Fleet Street". Nie spotkali si? podczas jego wizyty w Polsce, poniewa? Kozicki przebywa? akurat za granic?. Chestertona wspomina? w artyku?ach, recenzjach jego ksi??ek, po?wi?ci? mu du?o miejsca w swoim pami?tniku. Na ?amach "My?li Narodowej" ukaza?a si? ciekawa analiza "paradoksu Ojca Browna"9 a tak?e zatytu?owana "Ojciec Brown w Rzymie"10 recenzja ksi??ki "The Resurrection of Rome". Kozicki patrzy? na pisarza przez pryzmat jego bohatera, zwraca? uwag? na podobny sposób postrzegania ?wiata i ludzi. W ma?ych i skromnych, ale pe?nych wdzi?ku opowiadaniach czu? "kochaj?ce ludzi serce Chestertona i jego wielk? dla s?abo?ci ludzkich wyrozumia?o??"11. Widzia? w nim przede wszystkim poet?, którego wzrok "nie zatrzymywa? si? na powierzchni zjawisk, lecz si?ga? w g??b i dociera? tam, gdzie nie si?ga wzrok pozytywisty i empiryka"12. Dzi?ki temu - mo?na by doda? - pisarz by? w stanie zrozumie? wi?cej ni? inni, równie? mechanizmy ?ycia politycznego, a co za tym idzie - sytuacj? Polski.

"Pozostan? mi na zawsze w pami?ci godziny sp?dzone z Chestertonem, który doskonale rozumia? spraw? polsk?"13 - pisa? Kozicki - "Stosunki z nim by?y ?atwe i proste, rozumia? wszystko pr?dko i dok?adnie. Wszak wychodzili?my zawsze ze wspólnych, a odwiecznych za?o?e?"14. Te wspólne za?o?enia, to oczywi?cie kultura rzymska i katolicka. Warto w tym miejscu zastanowi? si?, dlaczego w?a?nie Chesterton sta? si? dla narodowców kim? tak wa?nym i, jak jeszcze pó?niej zobaczymy, inspiruj?cym. Kozicki zwraca? uwag? w?a?nie na te wspólne za?o?enia, u?atwiaj?ce porozumienie, ale te? na pewne cechy pisarza, które zjednywa?y mu sympati? Polaków, jak chocia?by jego romantyczna natura. Nie ona jednak by?a najwa?niejsza. Nic bowiem tak nie zbli?a do siebie ludzi zajmuj?cych si? polityk?, jak wspólne pogl?dy, zw?aszcza w atmosferze ogólnego niezrozumienia, panuj?cej wówczas w Anglii. A przecie? nie zawsze tak by?o. Brytyjski my?liciel i polityk, zmar?y zreszt? w 1797 r. w Beaconsfield, Edmund Burke, w taki sposób podsumowa? dramat dziejowy Polski, jakim by?y rozbiory: "?aden uczciwy cz?owiek nie mo?e pochwala? tych rozbiorów i nie mo?e przygl?da? si? im, nie przepowiadaj?c, ?e w jakiej? przysz?o?ci wyniknie z nich wielkie nieszcz??cie dla wszystkich pa?stw"15. Pó?niej popularny by? wiersz Campbella o upadku Polski, ze s?owami: "Nadzieja na czas jaki? po?egna?a si? ze ?wiatem i Wolno?? j?k?a, gdy Ko?ciuszko pad?"16. Wielki poeta romantyczny Keats po?wi?ci? Ko?ciuszce sonet, a historyk Dalberg-Acton pisa? w 1862 r., w studium pt. "Narodowo??", ?e "Rozbiory Polski by?y aktem rozpustnego gwa?tu, dokonanym z pogard? nietylko zwyk?ych uczu?, ale i prawa publicznego. Po raz pierwszy w historii nowo?ytnej wielkie pa?stwo zosta?o unicestwione, a ca?y naród rozdzielony pomi?dzy swoich wrogów"17. Historiografia niemiecka zrobi?a jednak swoje, Polska sta?a si? odstraszaj?cym przyk?adem dziejowym, symbolem bez?adu i anarchii. H. G. Wells, zapytany w czasie wojny o stanowisko w sprawie polskiej, odpowiedzia?, ?e "jego nie interesuje zabawa w ró?norakie znaczki pocztowe"18, a w 1921 r. Bernard Shaw stwierdzi?, ?e "ludy takie jak Polacy lub Irlandczycy s? politycznie niemo?liwe"19. W takiej atmosferze, w?ród podobnych przekona?, wyrós? G. K. Chesterton. On jednak nigdy nie ulega? obiegowym opiniom i zdanie na temat Polski wyrobi? sobie samodzielnie.

Mo?na powiedzie?, ?e jego pogl?dy zacz??y si? kszta?towa? ju? w dzieci?stwie, kiedy chodz?c do szko?y codziennie tymi samymi szarymi ulicami, spostrzeg?, "?e z temi ulicami, mimo ca?ej ich brzydoty, wspomnienia zwi?za?y go ju? nierozerwalnie jakim? sposobem jedynym"20. Wtedy w?a?nie zrodzi? si? pomys? napisania powie?ci o obronie Notting Hillu, powie?ci, która powsta?a du?o pó?niej i zosta?a uznana przez narodowców (A. Doboszy?skiego i W. Wasiuty?skiego) za najwa?niejsz? i najs?ynniejsz? ksi??k? Chestertona. Serdeczno?? tych prze?y? z lat dziecinnych "ukaza?a poecie, ile ?ywego jest w tradycji narodowej, ile moralnego w czci dla niej - i prze?wietli?a ca?y jego nacjonalizm"21. Naród nie by? dla niego poj?ciem, tylko "rzecz? rzeczywist?"22, a ojczyzny nie pojmowa? jako "spó?ki dla wyzyskiwania innych narodów"23, tylko "jako idea?, wymagaj?cy bezinteresownej s?u?by"24. Pisa? o tym W. J. Chwalewik w "My?li Narodowej: "za wzór dla patriotyzmu angielskiego wskaza? wówczas [Chesterton] narody, które potrafi?y kocha? ojczyzn? nieszcz??liw? i odwali? kamie? z jej grobu; kraje takie, jak Serbja, Polska, Irlandja"25. Podczas gdy inni wytykali Polsce b??dy, które doprowadzi?y do jej rozbiorów, on zauwa?a?, ?e Anglia pope?nia?a takie same, nikomu jednak nie przychodzi?o do g?owy, aby dzieli? j? mi?dzy Stany Zjednoczone, Francj? i Niemcy. Podczas gdy inni polskie postulaty nazywali "dziwacznymi i popl?tanymi", on w?a?nie publikowa? kolejny artyku? w ich obronie. W czasie konferencji pokojowej w Pary?u nieraz wypowiada? si? w sprawach polskich, a - jak pisa? Wac?aw Borowy - zawsze "wymownie, m?drze i g??boko"26. Rozumiej?c, ?e jedynie odbudowa silnej Polski oraz os?abienie Niemiec mo?e zagwarantowa? trwa?y pokój w Europie, konsekwentnie twierdzi? na przyk?ad, i? Gda?sk, ?l?sk i Prusy Wschodnie powinny znale?? si? w granicach Rzeczypospolitej. Nic wi?c dziwnego, ?e znalaz? wspólny j?zyk z reprezentuj?cymi takie same pogl?dy polskimi narodowcami. Dzisiaj by?my powiedzieli, ?e odpowiada?a im my?l geopolityczna Chestertona, zw?aszcza, ?e zagro?enia dla samodzielnego bytu Polski widzia? w tych samych si?ach - ?ydowskich i niemieckich. Dostrzega? równie? pewien "fakt oczywisty" obecny w naszych dziejach a? do dzi? - "?e Polacy musz? zawsze wybiera? mniejsze z?o"27. W "Autobiografii" wspomina? swoje spotkanie z Józefem Pi?sudskim: "ten wspania?y i do?? ponury stary ?o?nierz powiedzia? mi, ?e z dwojga z?ego wola? Niemcy ni? Rosj?. Wiadomo natomiast, ?e jego rywal Dmowski, który tak?e podejmowa? nas wspaniale w swoim wiejskim ustroniu, z dwojga z?ego woli Rosj?"28. Kto zna "Barbarzy?stwo Berlina" nie ma w?tpliwo?ci, po której stronie na pewno nie opowiedzia?by si? Chesterton. ?ywi? bowiem g??bok? niech?? do Niemiec, a zw?aszcza Prus. Krzysztof Kaczmarski, autor artyku?u "Chesterton, Dmowski a sprawa polska"29, nazwa? j? "germanofobi?". Wiadomo jednak, ?e fobia jest nieuzasadnionym l?kiem, tymczasem antypati? do Niemiec, czy to Chestertona, czy Dmowskiego, trudno nazwa? nieuzasadnion?, wynika bowiem po pierwsze ze znajomo?ci historii, po drugie, ze zrozumienia i akceptacji "niezb?dnych ludzkich idei", które odrzuca "duchowy barbarzy?ca" Prusak, a po trzecie z wyznawania hierarchii warto?ci, w której nigdy na pierwszym miejscu nie znajdzie si? si?a i skuteczno??. W ka?dym razie antyniemiecka postawa Chestertona z pewno?ci? umacnia?a jego popularno?? w równie antyniemieckim polskim obozie narodowym.

Oczywi?cie nie tylko "wspólny wróg" zbli?a ludzi, tak?e, a w?a?ciwie przede wszystkim, wspomniane ju? "wspólne, a odwieczne za?o?enia" - g?ównie katolicyzm. "Niew?tpliwie wspó?czesna literatura katolicka nie ma drugiego pisarza, który by równie wiele zdzia?a? dla katolicyzmu - czytamy w tygodniku "Prosto z Mostu" - Nikt inny nie przysporzy? Ko?cio?owi tylu konwertytów, i to nie tylko w Anglii. Jaki? olbrzymi wp?yw wywar? Chesterton na zwrot ku czynnemu katolicyzmowi w m?odym polskim nacjonalizmie!"30 Podobnie wspomina? pisarza Adam Doboszy?ski, nazwany przez Krzysztofa Kaczmarskiego "najwierniejszym spo?ród polskich mi?o?ników Chestertona". Twierdzi? on mi?dzy innymi, ?e katolicyzm autora "Ortodoksji" by? dla Polaków bardziej zrozumia?y ni? katolicyzm francuski. "Wp?yw jego na my?l nasz? dopiero si? zaczyna - pisa? Doboszy?ski - i b?dzie rós? przez lat dziesi?tki"31. A w jego przypadku by? to wp?yw szczególnie silny.

Doboszy?ski pozna? Chestertona podczas swojego pobytu w Anglii w 1933 r. Od maja do czerwca korzysta? z go?ciny ks. Smitha, proboszcza parafii ?w. Teresy w Beaconsfield. Dzi?ki temu móg? cz?sto rozmawia? z pisarzem i bywa? na jego odczytach, a tak?e na zebraniach Ligi Zwolenników Dystrybucji. Nigdy nie ukrywa?, ?e w swoich koncepcjach spo?eczno-ekonomicznych inspirowa? si? mi?dzy innymi pogl?dami Chestertona. Pod jego wp?ywem uko?czy? "Gospodark? narodow?", ksi??k?, nad któr? pracowa? od 3 lat, a która ukaza?a si? jesieni? 1934 r., jego pami?ci po?wi?ci? "Ekonomi? mi?osierdzia", wydan? najpierw w j?zyku angielskim, w Londynie. "Wyznaj?, ?e dopiero s?uchaj?c Chestertona, - pisa? - zrekonstruowa?em w sobie poj?cie wolno?ci, tak silnie zniekszta?cone w umys?ach naszego pokolenia przez wp?ywy ze Wschodu i Zachodu. Poj?cie to ??czy? Chesterton nierozdzielnie z has?em upowszechnienia w?asno?ci"32. Doboszy?ski by? przekonany, ?e rosn?cy wp?yw my?li Chestertona na Polaków doprowadzi do zorganizowania "prawdziwie katolickiego" spo?ecze?stwa. Dlatego nie ustawa? w propagowaniu tej my?li - poprzez prelekcje, które g?osi? w ca?ej Polsce dla cz?onków i sympatyków Stronnictwa Narodowego, artyku?y prasowe oraz w?asny przek?ad "Krótkiej historii Anglii". "Nie powinni?my zapomina?, ile zawdzi?czamy Chestertonowi33" - powtarza?. I nie zapominali, równie? w latach drugiej wojny ?wiatowej.

Zarówno za ?ycia, jak i po ?mierci wielkiego przyjaciela Polaków, na ?amach prasy narodowej ukazywa?y si? artyku?y, przybli?aj?ce czytelnikom jego posta? i pogl?dy, a tak?e recenzje, omówienia ksi??ek oraz przedruki fragmentów jego publikacji. O Chestertonie pisali, oprócz Adama Doboszy?skiego i Stanis?awa Kozickiego, Witold Jerzy Chwalewik, Andrzej Miku?owski, prof. W?adys?aw Tarnawski, Wojciech Wasiuty?ski - w takich gazetach, jak tygodnik "My?l Narodowa" czy "Prosto z Mostu", a w Londynie - "Jestem Polakiem". Ks. Stanis?aw Be?cha, wydawca katolicko-narodowego "Jestem Polakiem" za?o?y? równie? klub, w celu propagowania katolickiej nauki spo?ecznej - jego patronem od 1941 r. by? Chesterton, a aktywnym cz?onkiem - Adam Doboszy?ski. Pisarz i publicysta Adolf Nowaczy?ski zaliczy? Chestertona do "arystokracji intelektualnej zachodnioeuropejskiej". O Chestertonie nie zapomnieli tak?e emigracyjni narodowcy ró?nych od?amów, z du?ym nat??eniem promowano jego posta? i pogl?dy po 1989 r. w rozmaitych pismach narodowych i quasi narodowych. 

Jerzy Pietkiewicz, poeta zwi?zany przed wojn? z ONR i wspó?pracownik "Prosto z Mostu" pisa?: "Chesterton to nie dzi?, to jutro. Przeczucia, które b?d? si? sprawdza? w ?unach dogasaj?cej wojny, jak proroctwa"34. Bardzo dobrze rozumiemy te s?owa teraz, zw?aszcza gdy, czytaj?c artyku?y nawet sprzed stu lat, u?wiadamiamy sobie, ?e mog?yby powsta? wczoraj. Aktualno?? my?li Chestertona wr?cz pora?a ka?dego ?wiadomego czytelnika, który dostrzega w jego twórczo?ci co? wi?cej ni? humor i paradoksy. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej nie najlepiej, bo oznacza, ?e pope?niamy te same b??dy, co sto lat temu, i czyhaj? na nas dok?adnie te same zagro?enia, co wtedy, mo?e tylko troch? lepiej zakamuflowane. Czego zatem mo?e nas nauczy? „aposto? zdrowego rozs?dku"? Przede wszystkim, aby?my analizuj?c rzeczywisto??, nie zatrzymywali si? na powierzchni zjawisk, nie ulegali "obiegowym opiniom", ale we wszystkim szukali ukrytego sensu. Niestety, ci?gle zmuszani jeste?my do wybierania „mniejszego z?a” i jedynie przenikliwo?? Chestertona mo?e nam pomóc w jego rozpoznaniu.



Przypisy
1.St. Kozicki, Pami?tnik 1876-1939, S?upsk 2009, s. 344.
2.Cyt. za: St. Kozicki, Pami?tnik..., s. 345.
3.R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie pa?stwa. T. 1, Warszawa 1989, s. 315.
4.Ibidem
5.Ibidem
6.Cyt. za: J. Rydzewska, Obro?ca wiary, Z?bki 2004, s. 121.
7.St. Kozicki, G. K. Chesterton (kartki z pami?tnika), Tygodnik Warszawski 1948, nr 18 (127), s. 3.
8.St. Kozicki, Pami?tnik..., s. 346.
9.St. Kozicki, Ojciec Brown, My?l Narodowa , nr 26, s. 487-488.
10.St. Kozicki, Ojciec Brown w Rzymie, My?l Narodowa 1931, nr 8, s. 86-87.
11.St. Kozicki, Ojciec Brown, ... s. 488.
12.St. Kozicki, Pami?tnik..., s. 347.
13.Ibidem, s. 328.
14.Cyt. za: K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska, w: Narodowa Demokracja XIX-XXI wiek. Dzieje ruchu politycznego. T. 1, s. 222.
15.Cyt. za: W. Borowy, Gilbert Keith Chesterton, Kraków 1929, s. 201.
16.Ibidem
17.Ibidem
18.Ibidem, s. 200.
19.Ibidem
20.W. J. Chwalewik, Motywy ideowe w twórczo?ci Chestertona, My?l Narodowa 1927, nr 10, s. 167.
21.Ibidem
22.Chesterton o nacjonali?mie i religii, My?l Narodowa 1933, nr 52, s. 788.
23.W. J. Chwalewik, Motywy ideowe..., s. 168.
24.Ibidem
25.Ibidem
26.W. Borowy, Gilbert Keith Chesterton, Kraków 1929, s. 203.
27.G. K. Chesterton, Autobiografia, Warszawa 2010, s. 385.
28.Ibidem
29.K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska, w: Narodowa Demokracja XIX-XXI wiek. Dzieje ruchu politycznego. T. 1, s. 220-239.
30.Cyt. za: K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska..., s. 231.
31.Ibidem
32.Ibidem, s. 234.
33.Ideje spo?eczne Chestertona, My?l Narodowa 1935, nr 14, s. 220.
34.Cyt. za: K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska..., s. 238.