Europa „jednoczona po polsku” czyli Adama Doboszy?skiego idea „wielkiego narodu” jako próba przezwyci??enia egoizmów etnicznych
Dodane przez Adam Smiech dnia Kwiecień 19 2010 09:36:31
Europa „jednoczona po polsku” czyli Adama Doboszy?skiego idea „wielkiego narodu” jako próba przezwyci??enia egoizmów etnicznych


My?l o ?cis?ym wspó?dzia?aniu narodów usytuowanych pomi?dzy Niemcami a Rosj? nie by?a nowo?ci? w latach drugiej wojny ?wiatowej. Pojawi?a si? ona ju? wcze?niej, przybieraj?c w ró?nych momentach i ?rodowiskach rozmaite formy zarówno co do stopnia ?cis?o?ci sugerowanych wi?zów pomi?dzy narodami i pa?stwami, jak i granic obszaru, który mia?yby one obejmowa? . Problem wspó?dzia?ania narodów mi?dzymorza ba?tycko-adriatycko-czarnomorskiego by? i jest pochodn? poczucia zagro?enia wynikaj?cego z dysproporcji si? pomi?dzy pot?gami Rosji i Niemiec, nawet branymi osobno, a potencja?em poszczególnych pa?stw funkcjonuj?cych w Europie ?rodkowowschodniej. Problem ten sam w sobie stanowi ogromny temat nie tylko naukowo-badawczy, ale tak?e polityczny i nie miejsce tutaj na jego dog??bn? analiz?.
Dla polityków polskich motywem do podejmowania planów takich rozwi?za? politycznych by?o d??enie do zmiany niekorzystnego uk?adu geopolitycznego, w którym znajdowa?a si? Polska wci?ni?ta pomi?dzy blisko osiemdziesi?ciomilionow? Rzesz? a stukilkudziesi?ciomilionow? wówczas Rosj?(ZSRR). Wielu z nich uwa?a?o, i? byt niepodleg?y nowo odbudowanej w 1918 roku Rzeczypospolitej wr?cz by? uzale?niony od mo?liwo?ci odgrodzenia si? od Rosji pasem pa?stw „Mi?dzymorza” ba?tycko-czarnomorskiego i ?cis?ej wspó?pracy z nimi . Wydarzenia zwi?zane z wybuchem drugiej wojny ?wiatowej, a szczególnie pocz?tkowa wspó?praca III Rzeszy z Rosj? sowieck?, pog??bi?y poprzednie obawy, udowadniaj?c ich s?uszno?? oraz dodaj?c tym samym nowych impulsów idei wi?zania we wspó?pracy narodów i pa?stw po?o?onych pomi?dzy Niemcami i Rosj?. Wraz z narastaniem poczucia rozmiarów katastrofy wojennej, b?d?cego te? wynikiem ludobójczych metod stosowanych przez pot?gi totalitarne i potrzeby zabezpieczenia si? przed ewentualno?ci? nowych kataklizmów, du?ego wzmocnienia dozna?y tendencje do zbudowania nowego ?adu na ?wiecie, którego cz??ci? sk?adow?, jak s?dzono, mia?aby sta? si? równie? nowa formu?a polityczna dla Europy ?rodkowowschodniej.
W?ród ró?nych wypowiedzi dotycz?cych tego tematu godnym odnotowania jest fragment mowy Winstona Churchila wyg?oszonej 22 marca 1943 roku, w której zasygnalizowa? on swoje pogl?dy o charakterze równie? geopolitycznym. „Obok wielkich mocarstw – powiedzia? wtedy – powinna istnie? pewna ilo?? grup pa?stw lub konfederacji, które wypowiada?yby si? przez w?asnych wybranych przedstawicieli; ca?o?? wy?oni?aby Rad? Wielkich pa?stw i grup pa?stw” .
W kontek?cie takich g?osów istniej?ce idee, których celem by?o jednoczenie mniejszych narodów i pa?stw Europy, tym bardziej wydawa?y si? nabiera? cech realnego my?lenia. Du?a cz??? ówczesnych polskich partii i ?rodowisk politycznych, dzia?aj?cych w czasie wojny w podziemiu oraz na emigracji, piórami swoich teoretyków i publicystów wyra?a?a propozycje o zbie?nym charakterze. W?ród nich znajdujemy tak?e i koncepcj? Adama Doboszy?skiego, znanego ju? z lat mi?dzywojnia dzia?acza narodowego, wzi?tego publicysty oraz autora nowych rozwi?za? gospodarczo-spo?ecznych i ustrojowo-pa?stwowych .
Nic wi?c dziwnego, ?e i problematyka geopolityczna zacz??a zaprz?ta? ego g?ow?, staj?c si?, jak wówczas s?dzono, tematem na czas po zako?czeniu wojny, czas ustalania nowych granic i nowych stref wp?ywów. Doboszy?ski, przebywaj?c na emigracji ju? od roku 1941 , zajmowa? si? konstruowaniem idei unii ?rodkowoeuropejskiej.
„B?dzie [ona – B. G.] tam? – pisa? – która po?o?y kres imperium germa?skiemu na wschodzie i po?udniu Europy, a oddzielaj?c od siebie Niemcy i Rosj?, przyniesie pokój i stabilizacj? stosunków w Europie” .
Powy?sze stwierdzenie nie wyró?nia?o go jeszcze niczym od innych zwolenników idei „Mi?dzymorza”. Niemniej jednak ca?o?ciowe uj?cie tego problemu, jakie stworzy? Doboszy?ski, okaza?o si? mie? charakter oryginalny, wykazuj?c silne zabarwienie duchem idei narodowej, której by? nosicielem, oraz tradycji nawi?zuj?cej do przedrozbiorowej Rzeczypospolitej i jej funkcji w polityce i kulturze ówczesnej Europy ?rodkowej.
Bezpo?rednio do rozbudzenia zainteresowa? Doboszy?skiego problematyk? geopolityki przyczyni?y si? zabiegi genera?a Sikorskiego na rzecz utworzenia wraz z Czechos?owacj? konfederacji oraz dzia?alno?? tzw. grupy zachodnios?owia?skiej . Wyrazem aprobaty dla tych d??no?ci by?y niektóre artyku?y Doboszy?skiego publikowane w wydawanych w Wielkiej Brytanii pismach „Jestem Polakiem” i „Walka”. Tak?e, gdy w roku 1944 powsta? Federalny Klub ?rodkowoeuropejski, który postawi? sobie za cel propagowanie idei federacyjnej w Europie ?rodkowej, wspó?dzia?anie z nim podj?? i Doboszy?ski. Mimo jednoznacznej sympatii dla reprezentowanych przez niego idei po pewnym czasie zrezygnowa? on z aktywnej dzia?alno?ci w klubie ze wzgl?dna zaznaczaj?c? si? w nim du?? rol? pi?sudczyków. Oceniaj?c jednak znaczenie idei „Mi?dzymorza”, która, jak uwa?a?, winna sta? si? trwa?? komponent? politycznego my?lenia Polaków, pracowa? dalej na jej rzecz. Doboszy?ski zdawa? sobie spraw?, ?e jej urzeczywistnienie nie b?dzie spraw? prost? i mo?e mie? miejsce jedynie w wypadku wielkich zmian w uk?adzie si? na kontynencie europejskim. Liczy? te? na niezbyt odleg?y konflikt pomi?dzy Zwi?zkiem Sowieckim a Stanami Zjednoczonymi, w wyniku którego wy?oni si? nowa sytuacja polityczna, w której „Mi?dzymorze” ma szans? sta? si? realn? rzeczywisto?ci? .
Abstrahuj?c od dzia?a? organizacyjnych na rzecz tej idei, które, jak wykaza?o ?ycie, nie mog?y rozwija? si? zbyt dynamicznie ze wzgl?du na powojenn? petryfikacj? stref wp?ywów w Europie, trzeba stwierdzi?, ?e odno?ne rozwa?ania Doboszy?skiego s? ciekawe i warte przypomnienia jako istotny element polskiej my?li geopolitycznej. Trzeba te? podkre?li?, ?e zwi?zane z ide? „Mi?dzymorza” jego pogl?dy daleko wykracza?y poza projekty innych propagatorów sfederowania Europy ?rodkowowschodniej. Jako teoretyk narodowy, g?osz?c je, nadal pozostawa? w obr?bie sposobu my?lenia w?a?ciwego dla swego kierunku ideowo-politycznego. Naród by? wi?c dla niego jedn? z g?ównych – cho? nie najwa?niejszych – warto?ci, podobnie jak to mia?o miejsce w ca?ej formacji narodowo-katolickiej w Drugiej Rzeczypospolitej . Podejmuj?c geopolityczn? problematyk? ?rodkowoeuropejsk?, startowa? on z pozycji odrzucaj?cych wszelki internacjonalizm czy to w wydaniu lewicowym czy te? liberalnym. Wojenny, tym razem kilkuletni jego pobyt w Wielkiej Brytanii m.in. sta? si? okazj? do przyj?cia licznych impulsów p?yn?cych ze strony tamtejszych luminarzy politologii czy socjologii . Jak si? okaza?o, wiele spo?ród ich wypowiedzi wspiera?o jego dawniejsze pogl?dy i utwierdza?o poczucie wagi narodu i problematyki jego to?samo?ci i kultury. W tym to czasie Doboszy?ski konkludowa?: „nie mo?na by? pe?nym cz?owiekiem nie kochaj?c swego narodu – ale mi?o?? ta nie mo?e by? ?lepa na prawo innych ludzi do mi?o?ci innych narodów. Jest pod s?o?cem miejsce dla ka?dego uczucia narodowego bez rwania wi?zi ogólnoludzkiej” . Wida? tu wyra?ny wp?yw ducha uniwersalizmu.
Doboszy?skiemu nie wystarcza?a wizja sfederowania Europy pomi?dzy Ba?tykiem, Morzem Czarnym i ewentualnie Adriatykiem. Po??czenie wielu jednostek narodowo-pa?stwowych w celu realizowania wspólnych interesów politycznych, do których mia?a przede wszystkim zalicza? si? obrona przed agresj? obu s?siadów na wschodzie i zachodzie, nie zadowala?o tego ideologa i polityka. Federacje pa?stw uwa?a? on za twory nietrwa?e, skazane z góry na rozpad w obliczu nastr?czaj?cych si? wi?kszych trudno?ci, kiedy to egoizm jednostkowy najbardziej grozi spoisto?ci zadzierzgni?tego zwi?zku . Swoj? koncepcj? federacyjn? powi?za? on wi?c z w?asn? teori? narodu. Dopiero jej realizacja, jak s?dzi?, mog?aby da? skutek trwa?y. Proponowan? wizj? narodu – tworzywa dla przysz?ej federacji ba?tycko-czarnomorskiej roztoczy? Doboszy?ski w kilku pracach. Dwie z nich zosta?y zatytu?owane: Wielki naród, cz. 1 i cz. 2 i wydane w latach 1941 i 1943 w Szkocji. Trzeci? by? artyku? pt. Dwie p?aszczyzny nacjonalizmu opublikowany w roku 1946 w monachijskim czasopi?mie „Universum”. Ca?o?? po pewnych przeróbkach Doboszy?ski umie?ci? w swoich Studiach politycznych wydanych równie? w Monachium w roku 1947. Publikacje te praktycznie nie by?y znane czytelnikom polskim w kraju. Dopiero w ostatnim okresie przedrukowano je ponownie, udost?pniaj?c tym samym szerszej publiczno?ci.
Ówczesne tendencje wyst?puj?ce w?ród spo?ecze?stw krajów walcz?cych z totalitarnymi pa?stwami osi, wzywaj?ce do pot?piania ekskluzywnych nacjonalizmów, b?d?cych przyczyn? wybuchów nienawi?ci, wydawa?y si? wychodzi? naprzeciw koncepcjom Doboszy?skiego. Te bowiem nawi?zywa?y do dawnej tradycji polskiej (idea jagiello?ska) dotycz?cej wi?zi pomi?dzy narodami przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, których unifikacja polityczna, a w jakiej? cz??ci równie? i kulturowa dokonywa?a si? dobrowolnie bez u?ywania przymusu pa?stwowego oraz oporu ze strony warstw przewodnich we wspólnym pa?stwie . Doboszy?ski, propaguj?c w?asn? wersj? zagospodarowania pod wzgl?dem politycznym „Mi?dzymorza”, chcia? zu?ytkowa? niektóre elementy ówczesnego ducha czasu, widz?c w nich sprzymierze?ca. Du?e znaczenie mia? przecie? bezsporny fakt, ?e rozbudzone do wysokich temperatur nacjonalizmy s?siednich narodów sta?y w jaskrawej sprzeczno?ci z koncepcj? Rzeczypospolitej si?gaj?cej swoimi granicami poza obszar zwartego osadnictwa polskiego, staj?c si? te? kolaborantami jej wrogów i grabarzy.
Doboszy?ski lansowa? wi?c Uni? S?owian Zachodnich i Litwy skonfederowan? z W?grami i Rumuni?, a mo?e i z „federacj? ba?ka?sk?”. Tym sposobem obj?? swoj? koncepcj? ca?y obszar „Mi?dzymorza” adriatycko-ba?tycko-czarnomorskiego .
Tereny po?o?one na po?udnie od granic S?owacji interesuj? go jednak w mniejszym stopniu. g?ówn? uwag? skupia na bloku sk?adaj?cym si? z takich narodów jak: Polacy, Czesi, ?u?yczanie, S?owacy, Ukrai?cy, Bia?orusini i Litwini. Jak wida?, nazwa S?owianie Zachodni jest tu potraktowana do?? dowolnie. Doboszy?ski zalicza bowiem do nich równie? i dwa narody wschodnios?owia?skie, które przez wieki wchodzi?y w sk?ad Rzeczypospolitej i znalaz?y si? pod wp?ywem oddzia?ywania cywilizacji zachodniej (?aci?skiej) i kultury polskiej. Chc?c znale?? wsparcie dla swojej unifikacyjnej koncepcji, odwo?uje si? te? do historii wi?kszych krajów europejskich, a tak?e i innych, które okrzep?y i uformowa?y si? jako narody-pa?stwa dzi?ki wielowiekowej wspólnocie politycznej, na bazie której powsta?o ich poczucie jedno?ci. Nazywa je „wielkimi narodami” i zak?ada, ?e na terenach Rzeczypospolitej przebiega? podobny proces mechanicznie przerwany przez katastrof? rozbiorów . Teraz, jak s?dzi?, mog?a nadarzy? si? okazja, aby proces ten uruchomi? na nowo i stworzy? warunki dla formowania si? narodu polsko-litewsko-ruskiego.
Do wspomnianych wy?ej „wielkich narodów” Doboszy?ski zalicza w Europie: Hiszpani?, Francj?, Wielk? Brytani?, Niemcy, ZSRR, a w innych cz??ciach ?wiata: Indie, Chiny, Stany Zjednoczone Ameryki Pó?nocnej itd. Procesy kszta?tuj?ce „wielkie narody” trwaj? wed?ug niego nadal. Towarzysz? im utrzymuj?ce si? po dzi? dzie? rozmaite dialekty, a nawet i j?zyki odr?bne od oficjalnych w danym kraju oraz ró?ne liczne odr?bno?ci regionalne. Dla Doboszy?skiego s? one zjawiskiem normalnym i godnym uszanowania. Wa?na natomiast jest jedno?? psychiczna „wielkich narodów”, daj?ca gwarancj? woli „bycia razem” ich cz??ci sk?adowych. Nale?y wi?c pieczo?owicie pracowa? na rzecz jej rozwoju i utrwalenia, zwalczaj?c tak?e przejawy poszczególnych egoizmów etnicznych.
Jak widzimy, w problematyk? sfederowania Europy ?rodkowowschodniej Doboszy?ski wpisa? nowy, rzec mo?na odr?bny element, jakim by? umiarkowany nacjonalizm powi?zany z uniwersalizmem, którego nie wida? w innych koncepcjach politycznych dotycz?cych tak, czy inaczej rozumianego obszaru „Mi?dzymorza’.
Jego idea znalaz?a w?ród wojennej emigracji polskiej wielu zwolenników. Nie zabrak?o jej jednak i przeciwników .
Okre?laj?c obszar postulowanej przez siebie „Unii S?owian Zachodnich i Litwy” Doboszy?ski oczywi?cie nie zapomnia? o przesuni?ciu jej granicy zachodniej znacznie dalej na zachód w porównaniu z przebiegiem zachodnich granic Polski do roku 1939. Idea taka w latach wojny sta?a si? wa?nym elementem wszystkich narodowych koncepcji dotycz?cych przysz?ego terytorialnego zasi?gu Polski. W jej granicach chcia? on widzie? nie tylko ca?y ?l?sk i Pomorze, ale tak?e i tereny po?o?one na zachód od dolnego biegu Odry . My?la? te? o reslawizacji Sudetów, sk?d w ci?gu biegu historii zostali wyparci Czesi przez osadnictwo niemieckie. Nie bra? jednak pod uwag? rezygnacji Polski z terenów si?gaj?cych do Zbrucza, lub cho?by z ich cz??ci w imi? ?cis?ej wspó?pracy z Ukrai?cami czy Bia?orusinami. Natomiast akcenty przesuwa? w kierunku eksponowania mechanizmów unifikuj?cych ca?y olbrzymi obszar i jego mieszka?ców pomi?dzy Niemcami a granic? Rosji w?a?ciwej. Tamtejsza ludno?? mia?aby sta? si? budulcem wy?nionego przez niego „wielkiego narodu”.
W tak rozwijanej koncepcji musia? pojawi? si? tak?e i problem w?adzy . By? on spraw? nader delikatn? ze wzgl?du na du?e zró?nicowanie narodowe, kulturalne i gospodarcze postulowanej unii. Na jej czele Doboszy?ski chcia?by postawi? g?ow? pa?stwa. Powinna by ona pe?ni? rol? symbolu budowanej jedno?ci. Za mo?liwe przyjmowa? równie? utrzymywanie kilku g?ów pa?stw sk?adowych unii, które przewodzi?yby jej kolejno. Niemniej jednak podkre?la?, ?e w miar? up?ywu czasu i zespalania si? narodów sk?adowych unii nale?a?oby d??y? do wspólnej g?owy pa?stwa. Przewiduj?c, ?e procesy unifikacyjne b?d? przebiega? d?ugo, bo bez sztucznych przyspiesze?, nie zaleca? postawienia na czele unii rz?du centralnego, który obejmowa?by zakresem swojej dzia?alno?ci wszystkie sprawy wyst?puj?ce w pa?stwie unitarnym. Postulowa? zespolenie tylko tych sektorów, które maj? zwi?zek z zagranic?(polityka zagraniczna, wojskowo??, stosunki gospodarcze z zagranic?). W tych dziedzinach powinna zosta? osi?gni?ta ca?kowita jedno??, gdy? jej brak móg?by w sposób wydatny przeszkadza? narastaniu tendencji do?rodkowych. Wspólny front w stosunku do ?wiata zewn?trznego Doboszy?ski uznawa? za nieodzowny czynnik konsolidacji.
Terytoria sporne, których przecie? nie brakowa?o na obszarze postulowanej unii, mia?yby podlega? bezpo?rednio w?adzom federalnym.
Równie? i parlament, b?d?cy nie mniej wa?nym organem w?adzy, mia?by nosi? na sobie pi?tno zak?adanego, etapowego formowania si? „wielkiego narodu” polsko-litewsko-ruskiego i jego pa?stwa. Wed?ug sugestii Doboszy?skiego, mia?by on wspólnie obradowa? jedynie nad sprawami przekazanymi w?adzom centralnym oraz nad sprawami spornymi pomi?dzy cz?onkami unii. Wobec tego powinien sk?ada? si? z równej liczby reprezentantów poszczególnych krajów sk?adowych. Gwarantowa?oby to ich autonomi? i niwelowa?o zagro?enie zdominowania s?abszych przez silniejszych. Równolegle mia?yby funkcjonowa? parlamenty krajowe, wy?aniaj?ce reprezentantów poszczególnych krajów do parlamentu ogólnego .
Zasada swobodnego przesiedlania si? ludno?ci oraz brak granic celnych tak?e mia?yby s?u?y? unifikacji gospodarczej i kulturalnej narodów unii.
Doboszy?ski, pisz?c o organach przysz?ego pa?stwa, nie podaje pe?nego obrazu jego funkcjonowania. Cz??ciej wypowiada si? na temat powi?za? z Czechami ni? z Litw? czy tym bardziej Ukrain? oraz innymi postulowanymi cz?onkami przysz?ej unii. Przyk?adowo pisz?c o armii, najwi?cej zwraca si? do Czechów, a ca?kowicie milczy na temat innych partnerów. Zapewne przyk?ad Czech by? o tyle klarowniejszy i bardziej realny, o ile czeskie si?y zbrojne kontaktowa?y si? z Polakami na terenie Wielkiej Brytanii . Natomiast analogiczna problematyka ukrai?ska, bia?oruska czy litewska pozostawa?a wielk? niewiadom?.
Jedn? z g?ównych a zarazem dra?liwych spraw w pa?stwach wielonarodowych cz?sto bywa kwestia j?zyka. W historii XIX i XX w. wielokrotnie wi?za?a si? ona z tendencjami do wynaradawiania mniejszo?ci, ograniczania ich praw i eliminowania ich kultur. Doboszy?ski, stoj?c na gruncie przekonania, ?e sama li tylko federacja nie zapewni wystarczaj?cej spoisto?ci pa?stwu bez wsparcia jej przez wytworzon? wi?? narodow? (na szczeblu „wielkiego narodu”), ten sam mechanizm odnosi? i do p?aszczyzny j?zykowej. By? wi?c przekonany o konieczno?ci wej?cia w obieg wspólnego j?zyka. Jednak w konkretnej sytuacji postulowanej Unii S?owian Zachodnich i Litwy od?egnywa? si? od wprowadzenia polszczyzny jako j?zyka oficjalnego. Takie rozwi?zanie uwa?a? za chybione, bo gro??ce rozbudzeniem poczucia krzywdy u pozosta?ych narodów unii. Bior?c pod uwag? ich blisko?? j?zykow? (wyj?tek stanowili tylko Litwini), przyjmowa?, ?e ju? wspó?cze?nie istnieje mo?liwo?? porozumiewania si? w sprawach codziennych przy u?yciu w?asnych j?zyków, a z czasem ?ycie zrodzi tendencj? do wykszta?cenia si? wspólnego j?zyka. Proces ten powinien przebiega? bezbole?nie, nie powoduj?c konfliktów. Za jedyny dopuszczalny i mo?liwy do ?wiadomego zaplanowania na tej p?aszczy?nie krok Doboszy?ski uzna? wspólny „alfabet zachodnios?owia?ski”, który móg?by usun?? bariery wynikaj?ce z odmienno?ci cyrylicy od alfabetu ?aci?skiego. Takie posuni?cie u?atwi?oby czytelnictwo w innych j?zykach s?owia?skich i wzajemne przenikanie si? s?ownictwa .
Rozwa?ania Doboszy?skiego dotycz?ce etapów narastania „wielkiego narodu” zachodnios?owia?skolitewskiego nie dotycz? ju? pozosta?ych obszarów mi?dzymorza adriatyko-ba?tycko-czarnomorskiego. Wed?ug przewidywa? tego ideologa zwi?zek z W?grami i Rumuni? by?by daleko s?abszy, za? co do jego nawi?zania z „federacj? ba?ka?sk?” wykazywa? on nawet pewne w?tpliwo?ci. Wida? to jasno w pierwszym wydaniu Wielkiego narodu (cz. 2) z roku 1943 . W wydaniu nast?pnym z 1947 roku w Studiach politycznych Doboszy?ski ju? mocniej zak?ada jego realno?? .
Widoczna wstrzemi??liwo?? w tak szerokim zakre?laniu zasi?gu unifikacji krajów Europy ?rodkowowschodniej wydaje si? wyt?umaczalna nacjonalistycznym, a zarazem i tradycjonalistycznym nastawieniem Doboszy?skiego. W podtek?cie jego idei mo?na si? doszukiwa? przejawów nadziei na zdobycie, cho?by tylko przez kultur? polsk?, naczelnego miejsca w ?rodku Europy, ale pod warunkiem, ?e postulowana unia b?dzie wzgl?dnie ma?a. W wypadku jej zbyt rozleg?ych granic zapewne s?dzi? on, ?e „wielki naród” nie b?dzie mia? warunków do powstania ze wzgl?du na zbyt du?e zró?nicowanie etniczne i kulturowe. W kontek?cie swojej wizji „Mi?dzymorza” Doboszy?ski, jak to ju? zauwa?ono, energicznie wyst?powa? przeciwko „nacjonalizmom etnicznym”. Z tym postulatem zwraca? si? równie? i do Polaków. „Powinni?my si? zdoby? – pisa? – na postaw? cz?owieka dojrza?ego, który panuje nad swymi odruchami uczuciowymi i nie daje si? im sprowadzi? z drogi, któr? jego rozum uzna? za s?uszn?. Oprzyjmy si? ch?ci grania na prymitywnym nacjonalizmie t?umów polskich, któremu zawsze odwdzi?czy echem nacjonalizm t?umów o?ciennych. Zdob?d?my si? – jak?e niezmiernie trudno to rzec – na postaw? beznami?tn? wobec Litwinów, Czechów, Ukrai?ców; wespó? z nimi szukajmy wy?szych narodowych rozwi?za? i dyscypliny w?asnych nacjonalizmów” .
Teksty Doboszy?skiego zwi?zane z ide? „Mi?dzymorza” i proponowan? form? jego realizacji – „wielkim narodem” nie s? systematycznym i do ko?ca spójnym uj?ciem problemu. Autor, jak si? wydaje, celowo wystrzega? si? podsuwania rozpracowanych w szczegó?ach rozwi?za?, ograniczaj?c si? do wskazywania g?ównego kierunku my?lenia w dziedzinie polskiej geopolityki. Ró?nice, jakie mo?na dostrzec pomi?dzy pierwotnymi wydaniami Wielkiego narodu z lat 1941 i 1943 a t? jego wersj?, któr? zawieraj? Studia polityczne z roku 1947, daj? te? nieco do my?lenia. Mo?na zauwa?y? zmian? w stosunku do zagadnienia ?wiadomo?ci narodowej Ukrai?ców czy te? odniesie? polsko-litewskich. Jak wida?, my?l autora w interesuj?cym nas tu zakresie ewoluowania, staraj?c przystosowa? si? do ró?nych mo?liwych sytuacji politycznych, które przecie? nie zawsze s? do przewidzenia. Dzisiaj, po up?ywie ponad pó? wieku, maj?c przed sob? now? edycj? pism dotycz?cych geopolitycznych idei Doboszy?skiego, mo?na postawi? pytanie o ich wspó?czesny sens. Czy s? one wy??cznie ?wiadectwem historii, czy te? zawieraj? jakie? znamiona aktualno?ci? Odpowied? na to pytanie jest trudna. Natomiast jedno jest pewne – Doboszy?ski w swoim uj?ciu idei „Mi?dzymorza” chcia? przerzuci? pomost pomi?dzy polsk? tradycj? polityczn? a nowoczesnymi tendencjami unifikacyjnymi w powojennej Europie, które z biegiem lat jeszcze bardziej wzmocni?y si? a dzisiaj s? ju? faktem.