Polsko-bia?oruskie refleksje
Dodane przez Adam Smiech dnia Styczeń 29 2008 22:14:04
Jedni s? uczciwi, drudzy maj? alibi na ka?dy uczynek
- W?adys?aw Piekarski


Z kobiet? z Bras?awia spotka?am si? przypadkowo. Rozgada?y?my si? i okaza?o si?, ?e jest Polk? i katoliczk?, tak jak i ja. W ko?cu zacz??y?my mówi? o kolejnym podziale Zwi?zku Polaków na Bia?orusi, co jak si? okaza?o, nas obydwie nurtuje. Od swojej rozmówczyni dowiedzia?am si?, ?e obecnie w Domu Polskim w Bras?awiu noga ludzka nie postaje. Budynek zaczyna zapada? w ruin?, zgnilizna i st?chlizna mszcz? si? na nieogrzewanym pomieszczeniu.
- Rury i kaloryfery pop?ka?y jeszcze w zesz?? zim? - powiedzia?a z westchnieniem kobieta.
- To jest niemo?liwe - zaprzeczy?am. - Przecie? na ile mi wiadomo, jest tam m?ody i energiczny prezes?
- Jest, a jest prezes, który przez wiele lat otrzymywa? pieni?dze z Polski i podobnie teraz otrzymuje za to w?a?nie, ?e jest...
- A co na to ludzie?
- Ot, szkoda gada?, z lud?mi nikt nie rozmawia, i co tu mówi? o Bras?awiu? To tylko powiatowe miasteczko. W Witebsku, obwodowym mie?cie, Polacy mieli dom olbrzymi i prezes obwodowego oddzia?u na pewno otrzymywa?a wi?ksze pieni?dze, a o ?adnej dzia?alno?ci polskiej nie s?ycha?.
Dalsza rozmowa napawa?a coraz to wi?kszym smutkiem...
Zacz??am zastanawia? si?, co si? dzieje obecnie w Domach Polskich, niezapracowanych mozoln? prac? cz?onków Zwi?zku Polaków na Bia?orusi, a otrzymanych w darze? Dowiedzia?am si?, ?e sytuacja z Domami Polskimi i w obwodzie grodzie?skim te? jest bardzo niepokoj?ca. Rzucono na pastw? losu Dom Polski w Oszmianie. Karygodne jest to, co obecnie dzieje si? w Nowogródku. Dom Polski w mie?cie Adama Mickiewicza by? od dawna, ale by?emu prezesowi zachcia?o si? mie? pa?ac i Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” wzniesienie “pa?acu” zacz??a finansowa?. Podobno wydano na ten cel setki tysi?cy dolarów. Niewyko?czona budowla zosta?a rzucona na pastw? losu.
Do honoru Polaków nowogródzkich trzeba przyzna?, ?e nie zaprzepaszczaj? sprawy odrodzenia polsko?ci. Trzymaj? si? razem, skupili si? wokó? nowo wybranej prezes Jadwigi ?ysej. Wzi?li w dzier?aw? dwa pokoiki, gdzie regularnie odbywaj? si? próby polskich zespo?ów artystycznych, zrzeszonych przy oddziale oraz przedsi?wzi?cia z okazji ?wi?t religijnych i narodowych.
Przecie? tak niedawno z hardym samozadowoleniem na zjazdach ZPB opowiadali o swojej intensywnej i o?ywionej dzia?alno?ci ci, co otrzymali od „Wspólnoty Polskiej” w darze Domy Polskie z ca?ym wyposa?eniem i etatami... Rozpowiadali, bo faktycznie tej intensywnej dzia?alno?ci nie mo?na by?o dostrzec. W jednym z Domów Polskich rozdmuchano etaty tak, ?e dyrektor zacz??a zachowywa? si?, jak królowie w swoich pa?acach, którzy b?d?c w ko?cu znudzeni i znu?eni swoimi poddanymi, zaprowadzali w komnaty psów. Czy dla wylegiwania si? psów na Bia?orusi rodacy z Polski przekazywali w darze dywany i kanapy? Czy takie zachowywanie si? niewdzi?czników nie jest wo?aniem o pomst? do nieba?...
Na V Zje?dzie ZPB w marcu 2005r. w Polskiej Szkole w Grodnie delegaci rzucali do siebie mikrofonem, co bardzo rozgniewa?o wielkiego przyjaciela dzieci Les?awa Skindera. S?usznie rozgniewa?o, bo trzeba ceni? prac? ludzk? i szanowa? dary. Redaktor Skinder widocznie ze swojej dobroci anielskiej odpu?ci? tamten grzech i nadal przyje?d?a z darami do dzieci grodzie?skich. Jednak do Polaków w innych miejscowo?ciach z Polski prawie nikt nie zagl?da.
Czy odpu?ci winowajcom Pan Bóg krzywdy ludzkie i zaprzepaszczenie Domów Polskich? W czyjej g?owie w 2004r. powsta? szata?ski pomys? przeprowadzenia w Domu Polskim w Baranowiczach Rady Porozumiewawczej? Kto, z kim i jak chcia? porozumiewa? si?? A wynik?o z tej rady to, co dostrzegaj? teraz wszyscy - zanikanie polskiej dzia?alno?ci kulturalno-o?wiatowej na ca?ej Bia?orusi.
Widzimy jednak, ?e w tej beznadziejnej sytuacji, bez pomocy, w nale?ytym stanie s? utrzymywane Domy Polskie w Mohylewie - prezes Jerzy ?urawowicz, w Szczuczynie - prezes Wiktor Bogdan, Lidzie - prezes Izabela Tyrkin, Wo?kowysku - prezes Ryszard Chudziak. Za to, ?e nie poddali si? upadkowi, zostali okrzykni?ci „pseudoPolakami”. U?miechni?ta „lala malowana”(And?elika Borys – pupilka Fundacji Batorego i wraz z Poczobutem, wspó?pracownikiem GW, wykonuj?ca co jaki? czas zlecone prowokacje przeciw w?adzom Bia?orusi – przyp. JN) sprawi?a, ?e za to, ?e s? samodzielni i niezale?ni, otrzymali zakaz wjazdu do Polski. A jednak nie przerywaj? dzia?alno?ci kulturalno-o?wiatowej na drodze odrodzenia polsko?ci. Nie ustaje krzewienie polsko?ci w wielu innych miejscowo?ciach, gdzie Polacy nie otrzymali w darze Domów Polskich. Na przyk?ad, pracuj? spo?ecznie, na rzecz odrodzenia polsko?ci Polacy S?onimia.
Od roku 1993, gdy Polacy S?onimia wybrali mnie na prezesa, siedzib? oddzia?u jest mój w?asny dom, o czym dobrze wie miejscowa ludno??. Cz?stokro? na kopertach z korespondencj? zza granicy by?o napisano tylko - S?onim, Dom Polski, i poczta dostarcza?a listy do mojego domu. Dom pobudowa?am kosztem skrajnie wyczerpuj?cego trudu w?asnego i wyt??onej pracy moich synów jeszcze w latach 1989-1995. Musieli?my dom pobudowa?, bo w czasach sowieckich „wrogom narodu” mieszka? pa?stwowych nie dawano. Ani jednego metra kwadratowego nie otrzymali od pa?stwa i moi synowie. Moje dzieci zawsze uczciwie pracowa?y i pracuj?. Wnuczka po zdaniu matury w 2006r. (uczy?a si? w klasie z polskim j?zykiem wyk?adowym w Mi?sku) od razu posz?a do pracy, a obecnie studiuje na uniwersytecie i pracuje, bo rodzice-inwalidzi nie s? w stanie op?aci? jej nauki. Jestem emerytk?-rencistk? i jest mnie bardzo ci??ko (wiadomo, ?e emerytury i renty na Bia?orusi s? o wiele ni?sze ni? w Polsce) i ?eby utrzyma? w?asnym kosztem dom, prowadz? ogródek, zbieram w lesie jagody i grzyby. Przy tym jak mog? wykonuj? spo?ecznie, nie z etatu, obowi?zki prezesa. Oburza mnie fakt, ?e m?ode, zdrowe osoby, nigdy nigdzie nie pracuj?ce (otrzymawszy kosztem pa?stwa polskiego odpowiednie wykszta?cenie, nie chc? pracowa? jako nauczyciele, nie chc? uczy? dzieci j?zyka polskiego), a wci?? wyci?gaj? r?ce po pieni?dze polskiego podatnika. To jest ?wi?ta prawda i nikt z naszych prze?ladowców nie b?dzie móg? przeciw tej prawdzie zaprzeczy?, ani jej obali?. Maj? wypiel?gnowane r?ce i wypieszczone cia?a i bior?c pieni?dze na nowe kiecki, chyba wk?adaj? na oczy podwójne czarne okulary. W dodatku gro??, ?e dzia?aj?cym Polakom na Bia?orusi nie wydadz? Karty Polaka. Od kiedy to nieróbstwo sta?o si? najwi?ksz? cnot?? Gdyby robili to, na co jest najwi?ksze zapotrzebowanie na Bia?orusi, a mianowicie uczyli dzieci j?zyka polskiego, to mo?liwie nabraliby sensu ?ycia. W podr?czniku do pocz?tkowej nauki j?zyka polskiego dla dzieci polskich na obczy?nie „Czytam po polsku” jest napisane: „dla wspólnej korzy?ci i dla dobra wspólnego wszyscy musz? pracowa?”. To chcia?oby si?, je?eli sami nie pracuj?, to niech by nie prze?ladowali i nie niszczyli tych, którzy nadal ucz? dzieci zasadom dobrego wychowania, grzeczno?ci i moralno?ci.
Czy? uczciwemu Polakowi na Bia?orusi nie boli serce za Rodaków, którzy z kraju nad Wis?? zmuszeni dla chleba zostawi? Ojczyzn? i cz?stokro?, nie znaj?c ?ycia w Londynie i nie w?adaj?c j?zykiem angielskim, w?ócz? si? po brzegach Tamizy w poszukiwaniu jakiegokolwiek zarobku? Boli i to bardzo boli!
Mnie si? zdaje, ?e ka?dy cz?owiek w swoim ?yciu odczuwa jaki? ucisk z ró?nych powodów. Lecz, kiedy widz? co tydzie? w telewizji (czasami kilka razy w tygodniu) zadowolon? z siebie laleczk? z szyderczym u?miechem na wymalowanej twarzy, bez ko?ca mówi?c? o ucisku, to wci?? my?l? (przepraszam, wszystkie kobiety u?ywaj? kosmetyków) o tym, co wch?on??am jako dziecko, b?d?c na zes?aniu, od muzu?manów Kazachów: „Kobiet?, wymalowan? od stóp do g?owy tzn. od w?osów na g?owie po paznokcie na nogach, pie?ci, tuli i u?ciska diabe?”.
Leonarda REWKOWSKA