Podr?cznik nacjonalizmu ukrai?skiego cz.1
Dodane przez Piotr Kolczynski dnia Maj 19 2007 15:52:33
Wst?p do recenzji



“Podr?cznik nacjonalisty ukrai?skiego”



Taki tytu? powinna mie? ksi??ka Romana Wysockiego, wydana pod tytu?em Organizacja Ukrai?skich Nacjonalistów 1929-1939. W ksi??ce tej jej Autor uto?sami? zbrodnicz?, terrorystyczn?, faszystowskiego typu Organizacj? Ukrai?skich Nacjonalistów (OUN), z narodem ukrai?skim, z ludno?ci? ukrai?sk? Wo?ynia i Halicji. Tam, gdzie chodzi o Ukrai?sk? Wojskow? Organizacj? (UWO) lub o OUN, Autor pisze: „d??enia Ukrai?ców”, zamiast „d??enia ukrai?skich nacjonalistów”. Autor gloryfikuje OUN , pisz?c, ?e mia?a ona „pot??n? baz? w ludno?ci ukrai?skiej” itd., itp.

Dla Romana Wysockiego nie maj? znaczenia warto?ci obiektywne oparte na dowodach archiwalnych, prace o faszystowskim charakterze OUN, dla niego autorytetami s? ukrai?scy nacjonalistyczni pseudohistorycy, tacy, jak Petro Mirczuk i Stepan ?enkaw?kyj, jak Zynowij Knysz. Roman Wysocki nie chce widzie? ró?nicy mi?dzy funkcjonuj?cymi w Europie nacjonalizmami, bo to mu pomaga w wybielaniu OUN, bo skoro by? nacjonalizm polski, czeski, bia?oruski i by? (jest nadal) ukrai?ski, to o czym mówi?? Wysocki nie chce przyjmowa? do wiadomo?ci faktu, ?e mi?dzy „nacjonalizmami” istniej? zasadnicze ró?nice, a najwa?niejsze, ?e nacjonalizm ukrai?ski, reprezentowany przez OUN, by?, od jego narodzin i jest do dzi?, nacjonalizmem typu faszystowskiego. Przy tym Wysocki wyra?nie zaprzecza istnienie wspólno?ci nacjonalizmu ukrai?skiego z w?oskim faszyzmem, niemieckim nazizmem, chorwackim ustaszami itp.

Celem unikni?cia prawdziwej charakterystyki OUN, Autor z rozmys?em pomniejsza znaczenie ideologii nacjonalizmu ukrai?skiego, usi?uje przedstawi? D. Doncowa jako polonofila, z rozmys?em nie porusza programów politycznych OUN. W maj?cej by? historyczn? pracy, Autor pomija wa?ne dla ustale? zasz?o?ci prawo mi?dzynarodowe i prawo pa?stwa polskiego.

W ksi??ce R. Wysockiego mo?na znale?? informacje mog?ce stanowi? instrukcje – jak powo?ywa? do ?ycia nielegalne, terrorystyczne organizacje, jak tworzy? ich komórki, jak dobiera? cz?onków organizacji, jak i gdzie tworzy? podziemn? nielegaln? literatur?, jak j? kolportowa? w kraju. W ksi??ce podane s? informacje o „bohaterach” narodowych, którzy w rzeczy samej byli terrorystami dopuszczaj?cymi si? zbrodni morderstw, rabunków z broni? w r?ku, szpiegostwa na rzecz wrogich Polsce pa?stw, s? w ksi??ce informacje o tym, jak czci? tych „bohaterów”. R. Wysocki wyra?nie usprawiedliwia stosowanie w walce politycznej terroru, co u pocz?tku XXI. wieku musi wzbudza? nie tylko kategortyczne sprzeciw, ale te? zakaz.

Roman Wysocki mia? prawo napisa? tak? ksi??k?, z tre?ci której wyra?nie wynika sympatia Autora do UWO-OUN, do nacjonalizmu ukrai?skiego, którego struktury dopu?ci?y si? zbrodni ludobójstwa na ludno?ci polskiej i ukrai?skiej. Co prawda, ksi??ka R. Wysockiego nie obejmuje okresu tego ludobójstwa, ale on o nim nie mo?e nie wiedzie?.

Roman Wysocki mia?, w?tpliwe pod wzgl?dem moralnym, a tak?e prawnym (pochwa?a faszyzmu zgodnie z prawem polskim i pastw europejskich jest karana) prawo tak? ksi??k? napisa?, ale ... ta ksi??ka stanowi?a prac? doktorsk? Autora na Uniewersystecie Marii Curie-Sk?odowskiej w Lublinie. Autor napisa? t? ksi??k? pod kierunkiem prof. dr. hab. Tadeusza Radzika, recenzentami tej ksi??ki byli profesor Uniwersytetu Warszawskiego prof. dr hab. Andrzej Chojnowski oraz profesor Instytutu Historii UMCS Emil Horoch. Ksi??ka Romana Wysockiego by?a przedmiotem obrony jego pracy doktorskiej, na jej podstawie w 1999 roku Wydzia? Nauk Spo?ecznych UMCS nada? Romanowi Wysockiemu stopie? naukowy doktora. Ksi??ka ukaza?a si? w Wydawnictwie Uniwersytetu Marii Curie-Sk?odowskiej w Lublinie. Przez cztery lata, do czasu (luksusowego) opublikowania ksi??ki, nikt nie zaniepokoi? si? panuj?cym na UMCS stanem rzeczy, w którym dokonuje si? rehabiltacji, a nawet gloryfikacji zbrodniczego ruchu ideologiczno-politycznego w postaci Organizacji Ukrai?skich Nacjonalistów. Nikt spo?ród kilkudziesi?ciu pracowników naukowych UMCS bior?cych udzia? w procesie doktoryzacji Romana Wysockiego, nie zauwa?y? braków metodologicznych i merytorycznych w pracy R. Wysockiego, nikt nie zauwa?y? jej wyra?nej tendencyjno?ci, oczywistej nianukowo?ci.

Dopiero po opublikowaniui ksi??ki, nie b?d?cy historykami ani politologami, przyjaciele z Krakowa, zwrócili si? do mnie o napisanie recenzji na t? ksi??k?, sugeruj?c, ?e mo?e ona (recenzja) by? opublikowana w jednym z czasopism historycznych. Lektura ksi??ki Romana Wysockiego potwierdzi?a moje obawy co do tego, ?e zajmuj?ca si? stosunkami polsko-ukrai?skimi doby najnowszej nauka polska jest na zastraszaj?co niskim poziomie. Przyczyny tego stanu rzeczy upatruj? we wp?ywaniu polityki na t? dziedzin? nauki polskiej. Wp?yw ten odbywa si? za po?rednictwem dziwol?gu w strukturze naukowej, jakim jest Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pami?ci Narodowej, a wi?c organu faktycznie nie naukowego, lecz pa?stwowego, w którym zatrudniono historyków wyra?nie do bada? naukowych nie przygotowanych, na przyk?ad Grzegorza Motyk?, Tomasza Stryjka, dla których, jak i dla R. Wysockiego, autorytetami s? ukrai?scy nacjonalistyczni, szczególnie tej radykalnej, banderowskiej proweniencji, autorzy. Ich wp?yw na zajmuj?c? si? stosunkami polsko-ukrai?skimi nauk? polsk? jest widoczny go?ym okiem. Inn? przyczyn? tego nieweso?ego stanu rzeczy jest niepodejmowanie przez polskich historyków samodzielnych bada? archiwów ukrai?skich, co, prawdopodobnie, jest skutkiem nieznajomo?ci j?zyka ukrai?skiego i jego halickiego dialektu.

Obiektywnie rzecz bior?c, pojawienie si? ksi??ki Romana Wysockiego powinno by?o wywo?a? gwa?town? reakcj? nie tylko ze strony polskich historyków, ale te?, a mo?e przede wszystkim, ze strony potomków wymordowanej na Wo?yniu i w Halicji ludno?ci polskiej, ze strony tych, którzy prze?yli i byli ?wiadkami tragedii. Nic takiego nie nast?pi?o, nadesz?a tylko adresowana do mnie sugestia napisania recenzji, z jednoczesnym zastrze?eniem, ?e musi ona unika? ostrych sformu?owa?, ostrych os?dów, ?e nie mo?e ona wykracza? poza ogólnie przyj?te standardy recenzji pracy naukowej. Rozumiem szlechetne intencje moich Przyjació?, naukowców z prawdziwego zdarzenia. Recenzj?, bardzo wywa?on?, napisa?em, ale nie mog?em napisa? ani krótkiej, zwyczajowo na kilkunastu stronach, ani nie mog?em obej?? w niej mego stosunku do Autora, Promotora i Recenzentów recenzowanej ksi??ki, nie mog?em unikn?? w niej oceny polegaj?cej na tym, i? praca R. Wysockiego w gruncie rzeczy stanowi podr?cznik dla nacjonalisty ukrai?skiego banderowskiej proweniencji. Mam podstawy do podejrze?, i? ta ksi??ka jest prac? zbiorow? formalnie autoryzowan? przez Romana Wysockiego.

Po napisaniu recenzji jej tekst wraz z krótkim listem przes?a?em do Osoby, która decydowa?a o ewentualnym jej opublikowaniu:

Szanowny Panie Profesorze, nasz wspólny znajomy z Krakowa zasugerowa? mi napisanie recencji na ksi??k? Romana Wysockiego Organizacja Ukrai?skich Nacjonalistów 1929-1939. Przesy?am t? recenzj? Panu i pytam, czy mam j? przes?a? Wydawnictwu. Zdaj? sobie spraw? z ostro?ci recenzji i jej rozmiarów, ale tego nie mo?na by?o unikn??, problem jest zbyt powa?ny, aby podchodzi? do niego w bia?ych r?kawiczkach. Niech si? raz rozstrzygnie: albo polska nauka idzie na pasku polityki i b?dziemy mie? to co recenzuj?, albo nauka historii stanie na grunt prawdy historycznej. W recenzji poruszy?em niektóre tylko problemy, fa?sz recenzowanej ksi??ki wymaga?by recenzji w formie ksi??ki. Waga problemu nie zezwala na krótsze potraktowanie zarzutów. Dla zrozumienia mego stanowiska przesy?am opracowany na sesj? naukow? w Krakowie referat. Je?eli Wydawnictwo nie opublikuje recenzji w takiej formie, jak? j? przesy?am, to chc? wiedzie? o tym, wtedy podejm? kroki w kierunku wydania jej w formie broszury. Pozostaj? z szacunkiem – Wiktor Poliszczuk.

Otrzyma?em nast?puj?c? odpowied?:

Szanowny Panie,

Bardzo dzi?kuj? za nades?any tak szybko tekst recenzji. Przeczyta?em j? z uwag? i s?dz?, ?e by?oby dobrze, gdyby Czytelnicy Wydawnictwa mogli zapozna? si? z esencj? Pa?skiej argumentacji, podwa?aj?cej wywody Wysockiego. Ale w?a?nie – z esencj?, skrótem, streszczeniem. Pan przys?a? recenzj? na 60 znormalizowanych stron. Najwi?ksza recenzja, jak? mo?emy przyj??, nie mo?e przekracza? 15-20 stron maksimum. Gdyby by? Pan uprzejmy dokona? streszczenia, to z ch?ci? wydrukujemy je w najbli?szym wydaniu. Je?eli wolno mi cokolwiek zaproponowa?, to wydaje mi si?, ?e mo?na by tekst przy skracaniu „wych?odzi?” emocjonalnie, to znaczy zostawi? same argumenty naukowe, zrezygnowa? z epitetów. Ale oczywi?cie Pan b?dzie wiedzia? najlepiej gdzie szuka? miejsca dla skrótów. Pozdrawiam i k?aniam si? .................

Skróci?em tekst, ale nie „wych?odzi?em” go, nie chcia?em aby formalno?ci w postaci niepe?nej informacji o wydaniu ksi??ki sta?o si? zado??. Recenzja ostatecznie nie zosta?a opublikowana. Moje, b?d?ce wynikiem ponad dwudziestoletnich bada?, ustalenia co do ukrai?skiego ruchu nacjonalistycznego, bada? opartych o kwerend? ukrai?skich i rosyjskich archiwów, pozostaj? w sprzeczno?ci z wynikami bada? historyków polskich. Publikacja recenzji na ki??k? Romana Wysockiego stanowi wyzwanie pod adresem nauki polskiej. Jej najpowa?niejsi, skupieni w PAN, przedstawiciele, powinni rozstrzygn?? kto ma racj?: ja, czy autorzy pokroju Romana Wysockiego, Grzegorza Motyki, Tomasza Stryjka, nie mówi?c ju? o takich historykach, jak Roman Drozd, Eugeniusz Misi?o czy Igor Ha?agida, którzy, jak jeden m??, uto?samiaj? interesy zbrodniczej OUN z interesami i postawami narodu ukrai?skiego, którzy bezzasadnie kwalifikuj? struktury OUN jako ruch niepodleg?o?ciowy narodu ukrai?skiego.

Niedoskona?o?? nauki polskiej w omawianym zakresie nie jest rzecz? najtragiczniejsz?, tragedi? jest jawna niech?? d??enia do ustalenia prawdy historycznej, na co wskaza?em na UJ w 2003 roku w wyg?oszonym tam referacie. Historycy polscy nie dysponuj? dokumentami archiwalnymi z archiwów ukrai?skich, ja dysponuj? oko?o 10.000 stron takich dokumentów – uchwa?ami OUN, rozkazami, sprawozdaniami z akcji antypolskich UPA i innymi, mam dost?p do ponad 140.000 stron dokumentów z archiwum Wojsk Wewn?trzych NKWD Okr?gu Ukrai?skiego za 1944 rok (Biblioteka Uniwersytetu Toronto?skiego), dysponuj? bibliografi?, w oparciu o któr?, nie wychodz?c z domu, mo?na napisa? kilkadziesi?t prac magisterskich, kilkana?cie doktorskich i kilka habilitacyjnych. W latach 2002-2003 opublikowa?em 548 dokumentów archiwalnych w j?zyku orygina?u z t?umaczeniem na polski. Ani IPN, ani jakakolwiek inna instytucja naukowa w Polsce, nie zainteresowa?a si? tym materia?em, nikt nie wszed? ze mn? w kontakt celem ewentualnej wspó?pracy. Oto jest problem – ca?owity brak zainteresowania ujawnieniem pe?nej prawdy historycznej o istocie nacjonalizmu ukrai?skiego.

Polemika naukowa nale?y do metod dochodzenia do prawdy. Opublikowa?em dwa tomy kompleksowego opracowania zagadnienia: ?ród?a zbrodni OUN i UPA oraz Dowody zbrodni OUN i UPA. Nikt spo?ród polskich historyków nie podj?? si? zaprzeczenia moich, opartych o dokumenty archiwalne, ustale? i ocen, nikt nie podj?? ze mn? polemiki, co przyjmuj? jako brak podstaw do kwestionowania moich tez naukowych. Kwestionuj? dotychczas panuj?ce w nauce polskiej pogl?dy na stosunki polsko-ukrai?skie doby najnowszej, podwa?am je przy pomocy opartych na dokumentach argumentów. Wi?kszo?? historyków polskich jak gdyby nie zauwa?a moich prac, a niektórzy z nich, jak na przyk?ad Grzegorz Motyka, Ryszard Torzecki, Roman Drozd, w swej bezsilno?ci wobec mojej logiki - uciekaj? si? do niskich, niemoralnych pomówie? mnie o to, ?e by?em prokuratorem wojskowym, a nawet agentem KGB. Nie trac? nadziei, ?e historia nauki polskiej w przysz?o?ci os?dzi ich wed?ug zas?ug.

Nadto wskazuj? na bardzo niepopularn? przyczyn? panuj?cego w Polsce stanu rzeczy, przeprowadzona przeze mnie analiza w tym zakresie doprowadzi?a do nast?puj?cego wniosku: Stany Zjednoczone na fali prowadzonej od 1946 roku „zimnej wojny” przeciwko Zwi?zkowi Sowieckiemu, wykorzystywa?y nacjonalistów ukrai?skich, którzy po wojnie przedostali si? na Zachód, wielu spo?ród nich Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zaanga?owa?y do swoich s?u?b specjalnych. Po upadku Zwi?zku Sowieckiego celem strategicznym Stanów Zjednoczonych co do Ukrainy jest jej odizolowanie od Rosji, w tym zakresie ze strony ukrai?skiej jedynie nacjonali?ci ukrai?scy mog? by? i s? pomocnymi w realizaji tej strategii, bowiem na Ukrainie nie ma innych, wyra?nie antyrosyjskich, si?. W tym zakresie nacjonali?ci ukrai?scy stali si? naturalnymi sojusznikami Stanów Zjednoczonych. Ujawnienie pe?nej prawdy historycznej o zbrodniczo?ci nacjonalizmu krai?skiego pozbawi?oby Stany Zjednoczone tego sojusznika, a poza tym – sojusznika nie wypada obarcza? zarzutem dokonania w latach 1943-1944 ludobójstwa na ludno?ci polskiej (co najmniej 120.000 bezbronnych ofiar) oraz w latach 1941-1950 na cywilnej ludno?ci ukrai?skiej (co najmniej 80.000 ofiar – od starca do niemowl?cia).

Polska jest wiernym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, w?adze Polski, w du?ej mierze z winy nauki, b??dnie przyjmuj?, ?e struktury polityczne i zbrojne nacjonalizmu ukrai?skiego stanowi?y ruch niepodleg?o?ciowy narodu ukrai?skiego. Ulegaj?ca wp?ywom politycznym nauka polska nie potrafi lub nie chce sformu?owa? przeciwstawnych temu pogl?dowi wniosków i opinii.

Oto dlaczego o zbrodni katy?skiej mówi si? i pisze bardzo du?o, IPN wszcz?? ?ledztwo w sprawie wymordowania przez NKWD ponad 25.000 obywateli polskich (w?ród których zamordowany zosta? te? mój Ojciec), chocia? ujawniony zosta? dokument w postaci uchwa?y Biura Politycznego WKP(b) z 5 marca 1940 roku, podpisanej przez Stalina, Mo?otowa, Kaganowicza, Kalinina, Woroszy?owa i innych, nakazuj?cej rozstrzelanie ich bez przedstawienia zarzutów, bez ?ledztwa, bez udzia?u s?du. Natomiast IPN nie wszcz?? ?ledztwa w sprawie ludobójstwa na ludno?ci polskiej, dokonanego przez struktury OUN. Prowadzone ?ledztwa w sprawach o konkretne zabójstwa na ludno?ci polskiej nie równowa?? potrzeby ?ledztwa wobec inicjatorów i organizatorów tego ludobójstwa.

W odpowiednim miejscu tego opracowania jest mój adres, chcia?bym otrzyma? od Czytelników opinie o moim stanowisku wobec ksi??ki Romana Wysockiego – zarówno od historyków, jak i od nie trudni?cych si? nauk? ludzi. Chcia?bym wiedzie?, czy i kto podziela moje stanowisko wobec tego, ?e recenzowana przeze mnie ksi??ka R. Wysockiego w rzeczy samej jest podr?cznikiem nacjonalisty ukrai?skiego.

Powy?sze oraz recenzj? napisa?em dwa lata temu, dotychczas nie znalaz?em ch?tnego do wydania tego opracowania.



Toronto, luty 2006 rok



Recenzja ksi??ki Romana Wysockiego



Roman Wysocki: Organizacja Ukrai?skich Nacjonalistów w Polsce w latach 1929-1939, Lublin, 2003, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Sk?odowskiej.

Extremis malis extrema remedia



Ni?ej podpisany przyjmuje, ?e nie ma potrzeby przeprowadzania dowodu na to, i? ruch oparty o zbrodnicz? ideologi? i o zbrodnicze programy polityczne nale?y obowi?zkowo kwalifikowa? jako ruch zbrodniczy. Takim ruchem by? integralny nacjonalizm ukrai?ski wraz z jego form? organizacyjn? w postaci powsta?ej w 1929 roku Organizacji Ukrai?skich Nacjonalistów.

Recenzja pracy Romana Wysockiego w opracowaniu ni?ej podpisanego zmierza? b?dzie do wykazania, ?e jest ona pozbawiona cech pracy naukowej, i to mimo, i? stanowi?a ona rozpraw?, na podstawie której Autorowi nadano stopie? naukowy doktora, mimo, ?e promotorem tej pracy by? prof. hr bab. Tadeusz Ruszik, ?e t? ksi??k? recenzowali jako naukow? prof. dr hab. Andrzej Chojnowski i prof. dr hab. Emil Horoch.. Nie mo?e stanowi? pracy naukowej ksi??ka, która traktuje o organizacji zbrodniczej w konwencji, zakamuflowanej co prawda, ale jednak jej apologii, a w szeregu wypadków w konwencji stosowania terminologii w?a?ciwej dla ukrycia zbrodniczego charakteru organizacji, co jest nast?pstwem stosowania w wysokim stopniu osiagni?? socjotechniki. Nie mo?e by? kwalifikowana jako naukowa praca, która zasz?o?ci historyczne traktuje z pomini?ciem prawa mi?dzynarodowego i prawodawstwa pa?stwa, na obszarze którego mia?y one miejsce, jak te? z pomini?ciem, maj?cej wa?ne znaczenie dla omawianego przedmiotu, geopolityki, przez co jest pozbawiona cech historyczno?ci; która ?wiadomie pomija elementy najistotniejsze omawianego przedmiotu i ich analiz?; która oparta jest o selektywnie dobran? bibliografi?; która tendencyjnie pomija niepasuj?c? do konwencji ksi??ki literatur?. Obiektywny badacz nie mo?e obchodzi? milczeniem twierdze? autorów inaczej ni? on przedstawiaj?cych problemy, a tak w?a?nie czyni autor recenzowanej pracy. Obiektywny autor powinien inne, ni? jego twierdzenia, obala?, stosuj?c logik? faktów i ich interpretacj?, a tak Autor recenzowanej ksi??ki nie czyni. Przyk?adem na ostatni zarzut jest przemilczanie przez Autora ujawnionego przez ni?ej podpisanego, bardzo istotnego dla kwalifikacji omawianego ruchu faktu, ?e OUN w okresie mi?dzywojennym by?a cz?onkiem mi?dzynarodówki faszystowskiej. Tymczasem Autor ca?kowicie bezpodstawnie zaprzecza faszystowki charakter OUN. Obiektywny badacz nie mo?e nie zaj?? stanowiska wobec organizacji terrorystycznej, która jest przedmiotem pracy, a która dopuszcza?a si? zbrodni zabójstw, zbrodni przeciwko Pa?stwu, która dopu?ci?a si? zbrodni ludobójstwa. W takim wypadku nie mo?na ogranicza? si? cezur? czasow?, czego, zreszt?, w odniesieniu do innych, ni? zbrodniczo?? omawianej organizacji, problemów, Autor nie czyni. Samo przedstawianie faktów nie jest nauk? historii, mo?e ono stanowi? zbiór kronik. Obiektywny autor nie mo?e unika? ocen opisywanch faktów i zdarze?. Nie jest, na przyk?ad, fragmentem pracy histotycznej autora, który napisze, ?e we wrze?niu 1939 roku Niemcy zaj??y Polsk? i rozpocz??y pi?cioletni? okupacj? tego kraju, fragmentem historycznym stanie si? on wtedy, gdy historyk, bez emocji, zgodnie z zasad? sine ira et studio, wska?e, ?e to dzia?anie Niemiec stanowi?o agresj?, pogwa?cenie norm prawa mi?dzynarodowego i by?o wst?pem do realizacji polityki Drang nach Osten, gdy opisze form? okupacji kraju, w tym tworzenie na terenie pozostaj?cego w status quo ante bellum Pa?stwa Polskiego obozów koncentracyjnych, gdy opisze eksterminacj?, b?d?c? nast?pstwem rasistowskiej ideologii i polityki III. Rzeszy, ludno?ci ?ydowskiej. Takiej zasady wobec opisywanej przez Autora OUN on nie stosuje, a wi?c pozbawia swoj? ksi??k? cech naukowo?ci, w szeczególno?ci cech historyczno?ci.

Konwencja proponowanej recenzji jest uwarunkowana konwencj? recenzowanej ksi??ki. Wobec tego, ?e recenzowana ksi??ka zawiera powtórzenia ca?ych tematów (np. podrozdzia? Dmytro Doncow i ideologia czynnego nacjonalizmu oraz Kszta?towanie si? ideologii OUN) - recenzja poddaje krytyce twierdzenia Autora w miar?, jak one formu?owane s? w publikacji, a nadto odr?bnie omówi istotne, pomini?te w ksi??ce ca?kowiecie lub potraktowane jako ma?o wa?ne, problemy.

Ju? we Wst?pie Autor, maj?c na my?li zrodzony po I. wojnie ?wiatowej ukrai?ski ruch nacjonalistyczny, pisze, ?e d??enia Ukrai?ców (podkr. W.P.) nie mia?y charakteru ‘rewan?u’ za utracon? w wyniku wojny pozycj? (s. 9). Jakich Ukrai?ców Autor ma na my?li - komunistów ukrai?skich w Halicji, na Wo?yniu, albo tych mieszkaj?cych na Ukrainie na wschód od Zbrucza? Ju? samo to uogólnienie nacjonalistów ukrai?skich z Ukrai?cami w ogóle, wskazuje na stosowanie przez Autora retoryki z arsena?u propagandy nacjonalizmu ukrai?skiego, takie nienaukowe uto?samianie praktykowane jest w ca?ej ksi??ce, nie odpowiada ono podstawowym kryteriom pracy naukowej, taka bowiem ma obowi?zek stosowania ?cis?ej terminologii.

Wst?p w pracy Autora jest obszerny, zawiera 29 stron, w nim Autor ukazuje OUN jako tak?, która podstaw? swego istnienia w II. RP znajdowa?a w potencjale populacji ludno?ci ukrai?skiej, która stanowi?a pot??n? baz? dla OUN (s. 10). Rzeczywisto?? przeczy temu twierdzeniu: baz? OUN by?a tylko Halicja, z terenu której pochodzili g?ówni animatorzy tworzenia ukrai?skiego ruchu nacjonalistycznego, ale by?o ich niewielu, to byli ci spo?ród oficerów Ukrai?skiej Halickiej Armii (UHA), którzy przegrali wojn? z Polsk? i, wbrew twierdzeniu Autora, d??yli do rewan?u. Andrij Bi?yn?kyj napisa? o nich przekonywuj?co, ?e powo?anie do ?ycia UWO, a potem OUN, by?o ucieczk? przed odpowiedzialno?ci? za przegran? wojn?, i to nie tak przed obcymi, jak przed w?asnym narodem. Po zako?czeniu II. wojny ?wiatowej, po powstaniu za Zbruczem sowieckiej Ukrainy, ludno?? ukrai?ska Halicji, z bardzo ma?ymi wyj?tkami, odetchn??a, rada by?a, ?e nie utrzyma?a si? Socjalistyczna Halicka Republika. Ludno?? Halicji zacz??a ?y? ?yciem pokojowym, nadal koligaci?a si? z ludno?ci? polsk? i wcale nie stanowi?a dla OUN pot??nej bazy. Autor jednak nie dokona? bada? nad stanem spo?eczno-psychologicznym ukrai?skiej ludno?ci Halicji odpowiedniego okresu, pomin?? on prac? A. Bi?yn?kiego,[1] bowiem ona nie pasowa?a do przyj?tej przez Autora koncepcji wybielania OUN.

Broni?c w sposób dorozumiany OUN przed zarzutem zbrodniczo?ci, Autor mówi, ?e OUN nie by?a jedynym reprezentantem ani szeroko rozumianego nurtu narodowego, ani w?sko pojmowanej jego cz??ci – nurtu nacjonalistycznego (s. 10), bo przez to przynajmniej cz??ci? zbrodniczych poczyna? tego nurtu mo?na obci??y? ukrai?ski ?ywio? nacjonalistyczny, organizacyjnie nie b?d?cy podporz?dkowany UWO-OUN. Tymczasem znajomo?? istoty OUN jako formy zorganizowanej ukrai?skiego ruchu nacjonalistycznego, metod jego dzia?ania w szczególno?ci, pozwala wykluczy? reprezentowanie ukrai?skiego nurtu nacjonalistycznego przez inne, ni? OUN, formacje.

Te? we Wst?pie Autor mówi, ?e w historiografii polskiej istnieje znacz?ca liczba prac omawiaj?cych problematyk? zwi?zan? z dzia?alno?ci? OUN w sposób daleki od obiektywno?ci i rzetelno?ci ... do takich pozycji zaliczy? nale?y prace ... W. Poliszczuka ... tego rodzaju sposób ujmowania historii zwi?zany jest nie tylko z literatur? peerelowsk? ... (s. 19). Autor pracy naukowej nie mo?e ucieka? si? do politycznych motywacji, a tym bardziej do inwektyw, powinien natomiast podj?? merytoryczn? polemik? oponentami, czego R. Wysocki nie czyni. Autor, zamiast podj?? si? wskazania na niedorzeczno??. b?d? inne wady, mi?dzy innymi prac ni?ej podpisanego, rzuca: one s? zwi?zane z literatur? perelowsk?! Podpisany ni?ej przypomina wi?c Autorowi, ?e w czasie PRL napisa? on i „opublikowa?” w formie kilkunastu, sporz?dzonych przez kalk? kopii, nast?puj?ce opracowania: Prawa cz?owieka w teorii i praktyce ZSRR; Prawa narodów w teorii i praktyce ZSRR oraz Zarys anatomii bolszewizmu. Na temat nacjonalizmu ukrai?skiego ni?ej podpisany w PRL niczego nie napisa?. Poza tym – Autor w?ród prac ni?ej podpisanego nie wymienia Dowodów zbrodni OUN i UPA, stanowi?cej dysertacj? habilitacyjn? (Toronto, 2002), a recenzowana ksi??ka ukaza?a si? w 2003 roku. W pracy naukowej nie wolno pomija? niewygodnych pozycji bibliografii przedmiotu.

Autor mówi, ?e jego g?ówna uwaga spoczywa na poj?ciu nacjonalizm u?ywanym powszechnie (s. 26), a wi?c przyznaje on, ?e nie dokona? naukowej klasyfikacji nacjonalizmów, które s? przecie?, jak i socjalizmy, bardzo ró?ne. Autor, jak wida?, za wszelk? cen? pragnie unikn?? zakwalifikowania powsta?ego po I. wojnie ?wiatowej nacjonalizmu ukrai?skiego jako nacjonalizmu integralnego, to znaczy typu faszystowskiego, on nawet przejawia sk?ono?ci do uto?samiania poj?? „nacjonalistyczny” i „narodowy”, ma?o co ró?ni?c si? w tym wzgl?dzie od tendencji ukrai?skiej propagandy nacjonalistycznej, która uto?samia (integralny) „nacjonalizm” z „patriotyzmem”.

Te? ze Wst?pu do ksi??ki jasno wynika, ?e Autor zdecydowa? si? zalicza? OUN do wy??cznie ruchu niepodleg?o?ciowego (s. 27), a wi?c godnego obrony, a nawet poparcia i pozytywnej oceny jego przesz?o?ci. W tym celu mówi on, ?e w latach trzydziestych ideologia OUN mia?a jeszcze charakter teoretyczny i pod wieloma wzgl?dami pozostawa?a ciagle niesprecyzowana. (s. 27). Autor, jak to b?dzie wynika?o z dalszych jego sformu?owa?, zaprzecza faktowi, ?e ideologi? OUN by?a doktryna D. Doncowa, bo takie zaprzeczenie jest mu potrzebne do wybielenia tej?e OUN. Z wykorzystanej przez Autora bibliografii wida?, ?e mia? on wielu pomocników w jej dobieraniu, ale te? dokonywa? jej selekcji. Gdyby Autor zechcia? skorzysta? ze wspomnie? o pobycie w wi?zieniu we Wronkach nacjonalisty ukrai?skiego, ksi?dza greckokatolickiego, po wojnie doktora teologii chrze?cija?skiej, Jurija Fedoriwa pt. Wronky, to by musia? przyzna?, ?e wprost przeciwnie – ideologia nacjonalizmu ukrai?skiego wed?ug Dmytra Doncowa w po?owie lat 1930-ch w ko?ach nacjonalistów ukrai?skich odgrywa?a rol? decyduj?c?, by?a ona traktowana jako esktremalnie obowi?zujacy etos, zgodnie z którym od nacjonalisty ukrai?skiego wymaga?o si? wyrzeczenia si? wszystkiego: ojca i matki, Boga i sumienia, prawa i etyki, mi?o?ci bli?niego oraz osobistych uczu? ludzkich. W imi? jednego: zdob?dziesz ... albo zginiesz.[2]

W rozdziale pt. Formowanie si? ukrai?skiego nurtu nacjonalistycznego. Od Ukrai?skiej Organizacji Wojskowej do Organizacji Ukrai?skich Nacjonalistów Autor mówi o procesie radykalizacji spo?ecze?stwa zachodnioukrai?skiego (s. 31) po I. wojnie ?wiatowej, co nie odpowiada rzeczywisto?ci, brak jest na to dowodów. UWO powsta?a nie w nast?pstwie „radykalizacji” spo?ecze?stwa, UWO powsta?a na skutek postawy garstki haliczan, którzy przegrali wojn? z Polsk?. Wspomniany A. Bi?yn?kyj mówi, ?e oni, ta garstka ludzi, zamiast wyci?gn?? wnioski z przegranej, posz?a w kierunku rewan?u, maj?c nadziej? na obalenie ustalonego po I. wojnie ?wiatowej ?adu w Europie, inaczej mówi?c, w kierunku rewizji granic Europy. W tym sensie interes tej garstki haliczan by? to?samy z interesem Republiki Weimarskiej, st?d znane dzia?ania UWO na terenie Niemiec i w interesie Niemiec.

Autor pisze, ?e wed?ug za?o?ycieli UWO jej powstanie wynika?o z potrzeby powo?ania organizacji kontynuuj?cej tradycje armii ukrai?skiej i zdolnej do przeprowadzenia akcji sabota?owych, podtrzymania nieprzychylnych wobec nowych nieukrai?skich w?adz pa?stwowych nastrojów i budowania przekonania o potrzebie walki. W swej oreintacji politycznej UWO mia?a trzyma? si? z dala od sojuszy z Polsk? i Rosj?. Mia?a równie? nie s?u?y? interesom innych pa?stw, cho? u?wiadomiano sobie konieczno?? poszukiwania sujuszników (s. 45).

Jedno zdanie, a tyle w nim przewrotno?ci, ono warte jest odr?bnej analizy w kierunku udowodnienia jego tendencyjno?ci, tutaj jednak trzeba ograniczy? si? do skrótów. Autor usadowi? UWO jak gdyby w pró?ni politycznej, jak gdyby w kontynuowaniu wojny halicko-polskiej, a tymczasem I. wojna ?wiatowa zako?czy?a si? w 1918 roku, wojna z ZURL zako?czy?a si? w 1919 roku, powsta?o Pa?stwo Polskie, które na obszarze Halicji wykonywa?o administracj? do 15 marca 1923 roku, a po tej dacie Halicja zosta?a w??czona do tego pa?stwa jako cz??? jego terytorium, armia ZURL, która ponios?a kl?sk?, przesta?a istnie?, na wschód od Zbrucza zwyci??y? bolszewizm, ludno?? ukrai?ska Halicji i Wo?ynia w swej wi?kszo?ci rada by?a pozostawa? w ramach pa?stwa polskiego, aby tylko nie podlega? re?imowi bolszewickiemu. Na ten czas ukszta?towa?o si? prawo mi?dzynarodowe, zgodnie z którym Wo?y? i Halicja sta?y si? cz??ci? Pa?stwa Polskiego, mieszka?cy tych obszarów z mocy prawa stali si? obywatelami polskimi, w tym pa?stwie wprowadzone zosta?o prawo pa?stwowe, administracyjne, cywilne, karne, przepisów którego wszyscy obywatele mieli obowi?zek przstrzega?.

Tymczasem Autor prezentuje UWO jako kontynuacj? tradycji armii ukrai?skiej, zamiast wyra?nie powiedzie?, ?e UWO z faktu swego urodzenia by?a organizacj? terrorystyczn?, zak?adaj?c? permanentne naruszanie prawa mi?dzynarodowego i prawa pa?stwa polskiego. Takiego charakteru nie mia?a ani armia URL, ani armia ZURL - UHA. Powstanie i dzia?ania UWO pozostawa?y poza prawem, by?y, wobec stosowanego przez ni? terroru, zbrodnicze, tymczasem armia ukrai?ska, zarówno w postaci UHA, jak i armia URL, by?y formacjami legalnymi, nie mog?cymi stanowi? podstawy do porównywania ich z UWO.

Autor w sposób zawualowany pisze o podtrzymywaniu nieprzychylnych wobec nowych nieukrai?skich w?adz pa?stwowych nastrojów, to znaczy wobec w?adz Polski, co powinien powiedzie? bez tzw. „owijania w bawe?n?”.

Twierdzenie Autora, ?e UWO mia?a trzyma? si? z dala od sojuszy z Polsk? i Rosj? jest pozbawione logiki, ale robi wra?enie równorz?dno?ci podmiotów - UWO oraz Polski i Rosji. Polska, jak i Rosja Sowiecka, by?y podmiotem prawa mi?dzynarodowego, za? UWO by?a organizacj? terrorystyczn?, podkre?lenie czego wa?ne jest dzi?, w dobie szerzacego si? terroryzmu w skali ?wiatowej.

Autor w sposób enigmatyczny pisze o konieczno?ci poszukiwania sojuszników przez UWO. O jakich „sojusznikach” mo?e by? mowa, gdy UWO by?a organizacj? terrorystyczn?? Mog?a wchodzi? w gr? jedynie wspó?praca z inn? organizacj? terrorystyczn?, ale nie z pa?stwami. Mimo twierdze? w literaturze przedmiotu o sojuszu UWO i OUN z Niemcami, taki sojusz nigdy nie mia? miejsca, bowiem podmioty nie by?y równe ani w sensie prawa, ani w sensie logiki, ani w sensie faktów: UWO, a potem OUN, by?y jedynie instrumentalnie wykorzystywane przez Niemcy w toku realizaji ich celów, UWO-OUN s?u?y?y Niemcom, licz?c na ich popracie lub pomoc. Rodzaj wspó?pracy istnia? jedynie na wspomnianej wy?ej p?aszczy?nie ideologiczno-politycznej: europejskie ruchy faszystowskie skupione by?y w jednej organizacji – mi?dzynarodówce faszystowskiej, ale to by?y ruchy ideologiczno-polityczne, a nie pa?stwa.

Autor w ca?ym tek?cie dopuszcza si? uto?samiania poj?? „nacjonali?ci ukrai?scy” i „Ukrai?cy”, przez co interes OUN bezzasadnie uto?samia z interesem narodu ukrai?skiego lub przynajmniej ludno?ci ukrai?skiej Halicji.

Prezentowane przez Autora w ksi??ce fakty-wydarzenia w postaci podpale?, terroru, sabota?u, „ekspropriacji” (wielokrotnie w tek?cie), bez ich kwalifikacji jako przest?pstw przeciwko ustalonemu porz?dkowi prawa mi?dzynarodowego i prawa polskiego, nie odpowiadaj? wymogom pracy naukowej.

Ju? by?a mowa o tym (trzeba to za ka?dym razem akcentowa? jako wyra?nie tendencyjne), ?e Autor w sposób niedopuszczalny w pracy naukowej uto?samia nacjonalistów ukrai?skich z Ukrai?cami w ogóle, pisze on bowiem, ?e ujawnienie w 1922 r. przez Mychaj?a Dzikow?kiego, aresztowanego w sprawie zabójstwa Twerdochliba, cz?onków UWO, umo?liwi?o policji polskiej os?abienie struktur ukrai?skiego podziemia (s. 46). Co to znaczy – „ukrai?skiego podziemia”? Dlaczego Autor nie nazywa rzeczy po imieniu - „podziemia UWO”? Przymiotnika „ukrai?ski” nie nale?y stosowa? wobec UWO, chocia? jej cz?onkowie byli Ukrai?cami, i chocia? w nazwie tej terrorystycznej organizacji jest przymiotnik „Ukrai?ska”. Ukrai?cami byli te? cz?onkowie KPWH-KPZU, Ukrai?cem na sowieckiej Ukrainie by? Jurko Kociubyn?kyj, Jurko Tiutiunnyk, na emigracji Symon Petlura. W pracy naukowej rzeczy trzeba nazywa? po imieniu, a nie rozszerza? odium UWO-OUN na ca?y naród ukrai?ski lub chocia?by tylko na ludno?? ukrai?sk? Halicji. Poza tym, w prezentowaniu wydarze? przez Autora wyczuwa si? zrównanie podmiotów: policja polska – cz?onkowie UWO. Gdy si? wczyta wnikliwie w tekst, to mo?a wyczu?: by?a paskudna polska policja w przeciwie?stwie do prze?ladowanych cz?onków UWO, potem OUN.

Wpomniane ju?, prezentowane przez Autora w ksi??ce fakty-wydarzenia, wspó?brzmi? z podobnymi opisami w wydanej na Zachodzie ksi??ce banderowskiego pseudohistoryka Petra Mirczuka, wspó?redagowanej z „prowidnykiem” OUN Bandery Stepanem ?enkaw?kym. W recenzowanej ksi??ce jest nawet o wiele wi?cej, ni? u P. Mirczuka, faktów podawanych w tej samej, co u Mirczuka, konwencji: bez ich kwalifikacji jako przest?pstw przeciwko ustalonemu porz?dkowi prawa mi?dzynarodowego i prawa polskiego. Opis faktu polegaj?cego na zamordowaniu ze zn?caniem si? cz?owieka mo?e by? przyjmowany w zale?no?ci od adresata, do którego kierowany jest opis. Wspó?sprawca mordu mo?e odczyta? go: ale mu do?o?y?!, ale cz?onek rodziny zamordowanego lub moralnie ukszta?towany obywatel powie: co za okrutny i ohydny mord! Mo?na sobie zasadnie wyobrazi?, ?e naprawd? du?a ilo?? opisanych przez Autora faktów – bez ich oceny, bez zakwalifikowania – mo?e by? przez zwolenników ukrai?skiego ruchu nacjonalistycznego odczytana jako pochwa?a poczyna? UWO (potem OUN) wobec w?adz polskich, wobec mordowanych Polaków i mordowanych Ukrai?ców. Mo?e by? odczytana: dobrze im tak! Identycznie, jak u Petra Mirczuka. Powy?sze rozumowanie ni?ej podpisanego jest podbudowane opini? dzia?acza Zwi?zku Ukrai?ców w Polsce, jawnego sympatyka (mo?e nawet by?ego uczestnika) OUN-UPA, Petra Tymy, z jego artyku?u w warszawskim Naszym S?owie (nr 4, 25 I 2004 r.), w którym, mi?dzy innymi, napisa? on: Roman Wysocki udowadnia, ?e OUN nie by?a, jak to lubi? twierdzi? polskie ?rodowiska kresowe (a nawet, co gorsza, historycy) ... jak pokazuje autor, D. Doncow by? autorytetem tylko dla cz??ci cz?onków (UWO-OUN – W.P.) ... R. Wysocki nie ba? si? te? odrzuci? dosy? upowszechnionego mitu o sta?ej wspó?pracy OUN z Niemcami i niemieckim wywiadem wojskowym ... Gdyby w Polsce istnia?a ukrai?ska nagroda historyczna, to Roman Wysocki godny jest tego, aby j? otrzyma?. Przypomnijmy, ?e napisa? to zwolennik OUN Bandery. I on te? uto?samia: „ukrai?ska nagroda”, zamiast „ounowska” lub „banderowska” nagroda.

Autor, chocia? zna? opracowanie kierownika Wydzia?u Wywiadu UWO, Osypa Dumyna[3] (s. 50), nie przedstawi? dzia?ania tego wywiadu w sposób chocia?by w przybli?eniu obiektywny, wr?cz przeciwnie: usi?uje on zaprzeczy? uprawianiu przez UWO wywiadu na rzecz Niemiec i innych pa?stw, a przecie? z tego dokumentu (bo raport Dumyna nale?y traktowa? jako dokument) jednoznacznie wynika, ?e komórka wywiadowcza UWO faktycznie by?a komórk? niemieck?, istniej?c? pod administracj? niemieck? i na fundusze Niemiec. Gdyby dosz?o do publicznej dyskusji nad recenzowan? ksi??k?, to nale?a?oby Autora zapyta?: dlaczego zataja on ujawnione przez Osypa Dumyna fakty? W czyim interesie to robi? Bo napewno nie w interesie nauki.

Podobny charakter ma opis sprawy Olgi Basarab (s. 51, 52): Autor, chocia? wskazuje na fakt ujawnienia u niej podczas rewizji materia?ów wywiadowczych na rzecz Niemiec, to jednak?e nie omieszka? usprawiedliwia? uprawiania wywiadu przez cz?onków UWO tym, ?e wspó?praca ze s?u?bami wywiadowczymi innych pa?stw s?u?y?a uzyskiwaniu funduszy na dzia?alno?? organizacji, a wobec powieszenia si? Olgi Basarab w areszcie powo?uje si? on na protesty opinii mi?dzynarodowej. Autor konsekwentnie powinien w swej ksi??ce poinformowa?, ?e w OUN do dnia dzisiejszego obchodzone jest „?wi?to bohaterek” (Swiato Heroji?), a jego g?ówn? postaci? jest w?a?nie Olga Basarab. Przy tej okazji: Autor po raz kolejny pisze, ?e ?mier? Olgi Basarab strona ukrai?ska odebra?a .... znów „strona ukrai?ska”, zamiast ukrai?ska nacjonalistyczna lub UWO.

Autor heroizuje Jewhena Konowalca, pisz?c, ?e m?odzie? ukrai?ska ... postrzega?a UWO i jej komendanta w kryteriach bohatera romantycznego, Konowalec jawi? si? jej jako posta? owiana nimbem mityczno?ci (s. 53). Znów: co to znaczy „m?odzie? ukrai?ska”, gdy faktycznie mog?o chodzi? o znikomy odsetek m?odzie?y halickiej. Nie wiadomo, jak kwalifikowa? tego rodzaju s?ownictwo, czy jest to brak naukowego wyczucia proporcji, czy ?wiadome, a mo?e tylko nie?wiadome powtarzanie za propagand? nacjonalizmu ukrai?skiego, w której regu?? jest uto?samianie nacjonalizmu ukrai?skiego z narodem ukrai?skim. Niedadekwatno?? s?ownictwa Autora co do faktów potwiedza niewielka, bo si?gaj?ca zaledwie kilku tysi?cy, ilo?? cz?onków OUN przed wybuchem II. wojny ?wiatowej – by?o ich, wed?ug jednych ?róde?, oko?o 5.000, wed?ug innych oko?o 9.000. Porównanie tych liczb z ilo?ci? ludno?ci ukrai?skiej tylko Halicji ?wiadczy o tym, ?e „baza UWO”, a potem OUN, by?a w?ród ludno?ci ukrai?skiej nik?a, „osi?gni?cia” UWO-OUN by?y wynikiem stosowanego terroru, równie? wobec ludno?ci ukrai?skiej.

Nawet w podtytule Autor posuwa si? do niedopuszczalnych w pracy naukowej uogólnie?, pisze on bowiem o radykalizacji m?odzie?y ukrai?skiej (s. 57) w kontek?cie powstania Zwi?zku Ukrai?skiej M?odzie?y Nacjonalistycznej, chocia? w rzeczy samej chodzi mu o radykalizacj? ukrai?skiej m?odzie?y o nacjonalistycznych pogl?dach. Sformu?owanie Autora stanowi powtarzanie sformu?owa? ukrai?skiej propagandy nacjonalistycznej, maj?cej na celu uto?samianie pogl?dów UWO i OUN z pogl?dami ludno?ci ukrai?skiej, a przecie? w?ród niej zdecydowana wi?kszo?? stanowi?a oboj?tnych wobec nacjonalizmu ukrai?skiego, a byli w?ród niej te? zradykalizowani komuni?ci. W tym samym akapicie Autor wyra?nie ma pretensje do w?adz polskich o to, ?e na uniwetsytety przyjmowani byli tylko ci, którzy posiadaj? obywatelstwo polskie i wykazali si? s?u?b? w wojsku polskim lub armiach sprzymierzonych. Rozporz?dzenia te uderzy?y w m?odzie?, która mia?a za sob? s?u?b? w wojsku ukrai?skim (s. 57), przy czym Autor nie wyja?nia o jakie „wojsko ukrai?skie” chodzi, czy o pozostaj?c? do 1919 roku w wojnie z Polsk? UHA, cz??? by?ych ?o?nierzy której nie przyj??a obywatelstwa polskiego i utworzy?a UWO? Autora jak gdyby nie obchodzi obowi?zek lojalno?ci wobec pa?stwa, które powsta?o po ponadstuletniej niewoli, a wojska którego wraz z oddzia?ami armii URL (Symona Petlury) w 1920 roku usi?owa?y nie dopu?ci? do likwidacji pa?stwa – Ukrai?skiej Republiki Ludowej. Dla Autora, jak wida?, istotna jest tylko „krzywda” m?odzie?y uto?samiaj?cej si? z celami J. Konowaca. Na marginesie tematu: ilu czo?owych dzia?aczy UWO-OUN uko?czy?o studia na polskich uczelniach? Pobie?na znajomo?? z tego zakresu pokazuje, ?e bardzo du?y odsetek czo?owych dzia?aczy tej terrorystycznej organizacji posiada?a dyplomy polskich wy?szych uczelni.

Na tej samej stronie Autor podaje informacj? o zorganizowaniu przez Ukrai?ców (nie przez nacjonalistów ukrai?skich) nielegalnej wy?szej uczelni. Dla niego, jak wida?, nielegalno?? dzia?a? w pa?stwie nie jest rzecz? nagann?. Na nast?pnej stronie Autor prawie z sarkazmem podaje, ?e fikcj? sta?y si? te? gwarancje strony rz?dowej co do utworzenia uniwersytetu ukrai?skiego, nie bior?c przy tym pod uwag? realiów czasu wydarze?, co mo?na skwitowa? twierdzeniem: gdyby nie rebelia UWO, to uniwersytet ukrai?ski we Lwowie powsta?by z ca?? pewno?ci?, ale nie móg? on powsta? w obliczu szerz?cego si? terroru tej organizacji, która, jak to wynika z informacji Autora, mia?aby by? „stron?” w tym przedmiocie.

Na s. 59 Autor pisze, ?e w atmosferze walki o szkolnictwo ukrai?skie w Drugiej Rzeczypospolitej wychowa?y si? kolejne roczniki Ukrai?ców. Wska?nikiem nastrojów by?o uczestnictwo m?odzie?y w organizacjach konspiracyjnych, które ulega?y wp?ywom UWO. Prawd? jest, ?e walka o szkolnictwo ukrai?skie trwa?a, ale prawd? jest te? to, ?e ukrai?skie gimnazja, nawet ukrai?skie gimnazja pa?stwowe, w których nauk? pobiera?a du?a cz??? synów i córek ksi??y greckokatolickich, by?a wyl?garni? ukrai?skich kadr nacjonalistycznych i w tym stanie rzeczy trudno si? dziwi? brakowi sprzyjania w?adz polskich rozwojowi ukrai?skiego szkolnictwa.

Dmytro Doncow i ideologia czynnego nacjonalizmu, to kolejny podrozdzia? ksi??ki, a z niego wynika, ?e Autor nie rozumie samego poj?cia „ideologia”, miesza je z ide? narodow?, z polityk?, z my?l? polityczn?. Ju? we wst?pie do tego podrozdzia?u pisze on, ?e m?ode pokolenie Ukrai?ców z charakterystycznym dla siebie entuzjazmem i wiar?, nie godz?c si? na istniej?ce realia polityczne, ulega?o triumfuj?cym na kontynencie europejskim ideom narodowym .... Po pierwsze – nie ogólnie m?ode pokolenie Ukrai?ców, tylko cz??? znajduj?ca si? pod wp?ywem UWO ucz?cej si? i studiuj?cej m?odzie?y halickiej ulega?a nie triumfuj?cym na kontynencie europejskim ideom narodowym, a rodz?cym si? w Europie Zachodniej ideom faszystowskim. Czy Autor nie widzi ró?nicy mi?dzy „narodowym” i „faszystowskim”?

[1] Andrij Bi?yn?kyj, „Pohliad na mynu?e j ukrajin?ki perspektywy”, Chicago, 1970, s. 7 i nast.

[2] Jurij Fedoriw, "Wronky", Toronto, brw, ss. 60 i nast.

[3] Autor b??dnie pisze jego nazwisko jako "Dumin"