Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumListopad 13 2019 09:25:11
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Go¶ci Online: 15
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
5
5
VI Dzie? Kultury Kresowej w K?dzierzynie-Ko?lu 6.06.2009 r.
Polecamy

W±tki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mog± dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Nie ?yje Albin Siwak
Jednodniówka Narodowa

4 kwietnia 2019 r. zmar? w wieku 86 lat ?.p. Albin Siwak. W dniu dzisiejszym (pi?tek, 12 kwietnia) odbywa si? Jego pogrzeb w Rembertowie, w Warszawie.



Kilka lat temu mia?em okazj? pozna? Pana Albina. Prowadzi? On bardzo ciekawe i upowszechniaj?ce wiedz? w?ród ludzi spotkania, gdzie odbywa?y si? prelekcje i dyskusje o wa?nych sprawach, o których niekoniecznie lub wcale nie mówi? ani oficjalne media, ani oficjalna historiografia. Spotkania odbywa?y si? w dworze w Woli S?kowej u wrót Bieszczadów(1). Mia?em okazj? tam wyst?powa? z krótkimi referatami w latach 2015-17. By?o co? niezwyk?ego w tych spotkaniach. Cieszy?y si? du?? popularno?ci? w?ród miejscowych, chocia? wyst?puj?cy, mówi?c delikatnie, nie g?askali PiS-u, a partia rz?dz?ca cieszy si? na tych terenach du?ym poparciem. Trwa?y od pocz?tku, gdzie? od wczesnego wieczoru a? do... ko?ca, czyli czasem do drugiej-trzeciej w nocy! Mo?na tam by?o spotka? barwn? palet? postaci niegdy? i wspó?cze?nie paraj?cych si? polityk? i nie tylko. Ksi??y i ateistów, ludzi twardo st?paj?cych po ziemi i zwolenników teorii kosmicznych, Gabriela Janowskiego, by?ego ministra w rz?dach Olszewskiego i Suchockiej oraz by?ego senatora i pos?a a tak?e pu?kownika wywiadu PRL (znanego w czasach kiedy by? kapitanem z akcji wywiadowczej w Wolnej Europie) Andrzeja Czechowicza. Tam te? mia?em przyjemno?? spotyka? rzadko widywanego ze wzgl?du na odleg?o?? nas dziel?c? cz?owieka o duszy anio?a (je?li przeczyta kiedykolwiek te s?owa niech mi wybaczy, ?e ujawniam t? prawd?),by?ego pos?a LPR Mariana Daszyka, w ligowych czasach bliskiego wspó?pracownika Zygmunta Wrzodaka.

Nad gor?cymi temperamentami prelegentów i widzów znakomicie panowa? Albin, który sam wyg?asza? zagajenie dyskusji, czasem referat i pó?niej bardzo sprawnie prowadzi? spotkanie. Raz, nast?pnego dnia po takim spotkaniu, odbyli?my przeja?d?k? po okolicy. Odwiedzili?my m.in. Solin?, któr? Albin budowa? i o czasach budowy mia? wiele do powiedzenia, oraz pomnik gen. ?wierczewskiego (zabitego w zasadzce przez UPA) w Jab?onkach, bardzo popularny w?ród miejscowych (taki paradoks polskiej duszy), ale dzi? ju? nie istniej?cy, bo "zdekomunizowany" przez IPN/PiS.

Pan Albin nie mia? ?atwego ?ycia, ale nigdy nie us?ysza?em od niego s?ów ?alu o cokolwiek. By? przyk?adem cz?owieka dobrej roboty, autentycznym "robociarzem", murarzem, brygadzist?, który budowa? m.in. MDM i Now? Hut?. Ten czas pozostawi? trwa?e ?lady na jego ciele. By? zwolennikiem Polski Ludowej, tych wielkich zmian jakie nast?pi?y w konstrukcji spo?ecznej i infrastrukturalnej Polski w latach powojennych. Wst?pi? do PZPR i sta? si? tam bliski tzw. frakcji narodowej, za której przywódc? uwa?ano Mieczys?awa Moczara. Nie podziela - niech to b?dzie metafor? - entuzjazmu dla "Solidarno?ci". W latach 1980-81 opozycja wykreowa?a go na g?ównego wroga "S" i podj??a wyj?tkowo chamsk?, bo uderzaj?c? w skromne wykszta?cenie Siwaka, w Jego sposób mówienia itp., i.e. w cechy osobowe, wr?cz nieprawdopodobnie wykpiwaj?c? Go nagonk?, która, co trzeba przyzna? z przykro?ci? przynios?a skutek, cho? przecie? szeregowi cz?onkowie 10-milionowej "Solidarno?ci" nie byli ani retorami ani w swej masie lud?mi wybitnie wykszta?conymi. Przeciwnie, wi?kszo?? by?a bliska pod tymi wzgl?dami Siwakowi. Nagonk? t? rozp?ta?a "inteligencja" skupiona wokó? "S", posi?kuj?c si? tak?e artystami. Furor? w czasie I Festiwalu Piosenki Prawdziwej w Hali Olivii w Gda?sku zrobi?a (trzeba powiedzie?, ?e wykonana brawurowo i atrakcyjnie dla odbiorcy - na znan? melodi?) piosenka "Brygadzista Albin" w wykonaniu Macieja Zembatego. Czarn? propagand? robi?y Siwakowi RWE i G?os Ameryki. W kontek?cie potwierdzonych ostatnio przez Setha G. Jonesa w ksi??ce "A Covert Action" informacji o dofinansowywaniu "Solidarno?ci" przez CIA a? do 1991 r. (operacja "QRHELPFUL") kwot? ??cznie ok. 20 mln dolarów (ok. 40 mln na obecne dolary), mo?na zada? pytanie, kto i z kogo powinien ?mia? si? ostatni. Cho? w przypadku faktycznego zainstalowania nowej w?adzy w Polsce za pieni?dze CIA, ?mia? si? doprawdy trudno.

W ostatnich dekadach Albin Siwak pisa? ksi??ki, przede wszystkim wspomnieniowe, ale zawsze odnosz?ce si? tak?e do bie??cych wydarze?, do wspó?czesnej polityki. Czyni? to z pozycji g??boko patriotycznych. By? krytykiem i wielu tendencji w PZPR, i krytykiem polskiej rzeczywisto?ci ostatnich trzydziestu lat. Napisa? m.in. : "Od ?opaty do dyplomaty", "Bez strachu. T. 1-3", "Syndrom gotowanej ?aby". Jego ksi??ki nale?? do nurtu wspomnieniowo-sensacyjnego. Zawieraj? mnóstwo ciekawych informacji "zakulisowych". Albin Siwak, co warto podkre?li?, by? jednym z niewielu odwa?nych ludzi, który nie tylko zna? prawd? o Pi?sudskim, ale otwarcie j? g?osi?. Moim zdaniem, Jego ksi??ki by?yby lepsze i du?o bardziej warto?ciowe jako ?ród?a, gdyby tre?? ich przed publikacj? poddana zosta?a profesjonalnej redakcji i weryfikacji. Nie sta?yby si? wówczas celem wspó?czesnej krytyki podnosz?cej ich nie?cis?o?ci (2). Ale mo?e na to nie pozwala? Panu Albinowi temperament bojownika s?usznej sprawy i polemisty.

S?dziwy Pan Albin do pewnego momentu trzyma? si? doskonale. Niestety, w dziewi?tej dekadzie ?ycia za?amanie mo?e przyj?? nagle i niespodziewanie. Tak te? si? sta?o. Choroby powali?y nawet tak twardego cz?owieka jak On.

Nigdy nie spodziewa?em si?, ?e poznam Albina Siwaka osobi?cie. W dzieci?stwie by? dla mnie postaci? pod ka?dym wzgl?dem odleg?? i nieosi?galn?. Ciesz? si?, ?e los da? mi mo?liwo?? poznania Go, ?e mia?em mo?liwo?? wyst?pienia na organizowanych przez Niego spotkaniach i przekazania ludziom jakiej? cz?stki wiedzy opartej o pogl?d jak najbardziej racjonalny i zobiektywizowany.

Wspó?czesne media polskoj?zyczne praktycznie zby?y milczeniem informacj? o ?mierci Albina Siwaka. Tym bardziej trzeba o Nim pami?ta?. W moje dobrej pami?ci Pan Albin pozostanie na pewno.

Adam ?miech

(1) - Purystom j?zykowym polecam ciekaw? dyskusj? nt. dope?niacza l.mn. wyrazu "Bieszczady" - Tutaj

(2) - patrz m.in. krytyk? Ebenezera Rojta (Lecha St?pniewskiego) - Tutaj

Po konferencji - bez Polski w Izraelu?
Polityka Zagraniczna

Sytuacja zwi?zana z posiedzeniem Wyszehradu w Izraelu jest rozwojowa.
Po wypowiedziach Netanyahu (dementowanych przez Azari i wyja?nionych! Ha, ha!) przysz?a kolej na wypowied? Israela Katza ("Pami?tasz Katz...", chcia?oby si? rzec), p.o. ministra SZ Izraela:

"- Nasz premier wyrazi? si? jasno. Sam jestem synem ocalonych z Holokaustu. Jak ka?dy Izraelczyk i ?yd mog? powiedzie?: nie zapomnimy i nie przebaczymy. Byli Polacy, którzy kolaborowali z nazistami. O tym mówi? te? by?y premier Icchak Szamir, wspominaj?c histori? swojego zamordowanego ojca - powiedzia? w trakcie wywiad Katz. - Icchak Szamir, któremu Polacy zamordowali ojca, powiedzia?: "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". I nikt nie b?dzie nam mówi?, jak mamy si? wyra?a? i jak pami?ta? naszych poleg?ych".(Ca?o??)

Skutek mo?e by? taki, ?e nikt z Polski nie pojedzie na posiedzenie. A potem wszystko wróci do "normy", bo sojusz ze stra?nikiem interesów Izraela na ?wiecie - USA - jest dla PiS bezalternatywny.

Czytaj ca?o??
Po konferencji - ci?g dalszy
Polityka Zagraniczna

Ju? po napisaniu tekstu "Po konferencji - Smutne widowisko" premier Morawiecki og?osi?, ?e nie pojedzie na szczyt Wyszehradu do... Izraela (geografia najwyra?niej podlega coraz bardziej zaskakuj?cym zmianom w zwi?zku ze zmianami klimatu!). MM nie pojedzie, ale pojedzie inny tytan my?li politycznej - J. Czaputowicz. Niczego to nie zmieni. Po prostu Izrael i USA to nie s? najlepsi kandydaci na sojuszników Polski. Mówi?c najdelikatniej.

Ponadto M. Morawiecki ujawni?, ?e t?umaczy? Pence'owi, ?e "sprawa zwrotu mienia obywatelom ameryka?skim pochodzenia ?ydowskiego jest zreszt? ca?kowicie uregulowana - od lat mamy podpisan? w tej sprawie z Amerykanami umow? indemnizacyjn?, która zwalnia nasz kraj z tej odpowiedzialno?ci".

I tu w?a?nie dochodzimy do sedna problemu, jaki maj? obecni rz?dz?cy i wszyscy radykalni antykomuni?ci nienawidz?cy PRL. Z wcze?niejszych wypowiedzi MM, ca?ej wierchuszki PiS i IPN z jego "polityk? historyczn?", wynika, ?e PRL to w istocie nie pa?stwo polskie, lecz jedynie inna forma okupacji Polski przez ZSRR. MM zas?yn?? stwierdzeniem, ?e Polski w 1968 r. nie by?o. No, skoro tak, to nie by?o te? wa?nych i obowi?zuj?cych strony do dnia dzisiejszego umów indemnizacyjnych (podpisanych z 12 krajami, w tym z USA w 1960 r.), lecz jedynie umowy podpisane przez okupacyjn? administracj? sowieck?, uznawan? przez obecne w?adze Polski i samego M.Morawieckiego za nie-Polsk?.Trzeba by? konsekwentnym.

Oczywi?cie Polska wspó?czesna nie ma wyj?cia - musi trwa? przy mocy prawnej tych umów bez ?adnych w?tpliwo?ci i wyj?tków. By?y one wspania?ym osi?gni?ciem W?adys?awa Gomu?ki, ale i wcze?niejszych - stalinowskich w?adz. Taki jest paradoks historii. Nie mo?na jednak mie? pretensji i podwa?a? osi?gni?? Polski Ludowej w jednych aspektach, tylko dlatego, ?e w innych aspektach mamy uzasadnion? negatywn? opini? na temat tego pa?stwa i dzia?a? jego w?adz.

Formalnie jest wszystko w porz?dku. Polska z 1945 r. by?a nast?pc? prawnym II RP, a dzisiejsza Polska jest nast?pc? prawnym PRL. Niemniej ob??dna czarna propaganda Polski Ludowej odmawiaj?ca jej prawa do bycia Polsk? i nazywaj?ca j? okupacj? sowieck? (a wg niektórych, nawet gorsz? od niemieckiej!), robi nam fatalny PR i wr?cz zach?ca do kwestionowania naszych praw przez podmioty zewn?trzne. Niestety, nasi rz?dz?cy wci?? podchodz? do PRL i bloku problemów z lat 1945-89 wynikaj?cych, na sposób romantyczno-infantylny - odczuwaj? najpewniej sztuback? satysfakcj? z publicznego "przy?o?enia komunie".

Krótkotrwa?a satysfakcja przemija, a szkoda dla Polski pozostaje.

Adam ?miech
niedziela 17.02.2019

Po konferencji - Smutne widowisko
Polityka Zagraniczna

Zako?czy?a si? ameryka?ska konferencja ws. sytuacji na Bliskim Wschodzie. Gwiazd? by? premier Izraela Beniamin Netanyahu, który jako jedyny skupi? zainteresowanie kogokolwiek na przypomnieniu o polskim antysemityzmie. Wiceprezydent USA Mike Pence wypowiedzia? par? bana?ów. Przyjecha?y drugo-, trzeciorz?dne delegacje pomniejszych wasali "imperium dobra". Aha, byli jacy? Polacy, podobno nawet przedstawiciele w?adz. No i najwa?niejsze - konferencja by?a w Warszawie! Nikt powa?ny nie przyjecha?, nie by?o ?adnych dyskusji wnosz?cych cokolwiek do sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nie podano ?adnych argumentów ?wiadcz?cych o egzystencjalnym zagro?eniu tandemu atomowych mocarstw USA-Izrael przez Iran, nikt nie pochyli? si? nad losem Palesty?czyków trzymanych w zamkni?ciu, w getcie Strefy Gazy przez obro?ców zachodniej cywilizacji z Erec Izrael. Nie us?yszano te? g?osu znanego i wybitnego znawcy prawa mi?dzynarodowego i jego naruszania przez Rosj? - prezydenta Dudy. Ot, taki sobie cyrk "American-style". A smirnym gospodarzom nawet nie obiecano bazy ameryka?skiej.

Po co to wszystko? Po co to przesuwanie ?a?oby po premierze Olszewskim, ?eby nie wchodzi? w ameryka?ski Valentine's Day? Doprawdy ?a?osne by?o to widowisko. Czy przynios?o co? Polsce? Je?eli tak, to nic pozytywnego. Przeciwnie. Netanyahu odstawi? szopk? z udzia?em "Jerusalem Post" i ambasador Azari pod has?em "polskiej kolaboracji ze sprawcami Holocaustu", dementi, nie-dementi i ostatecznej konkluzji, ?e chodzi?o mu o to, ?e za stwierdzenie, ?e "Polacy kolaborowali z Nazistami nikt nie zosta? pozwany". No, fakt. Taki prztyczek dla "gospodarzy" konferencji w zwi?zku z niewydarzon? nowelizacj? ustawy o IPN. Operetkowe wzywania ambasador Azari do MSZ to oczywi?cie pozór. W ?wiat posz?o znowu to samo - Polacy kolaborowali z Nazistami w Holokau?cie! Nikt nie b?dzie zajmowa? sobie uwagi i czasu nad jakimi? tam wezwaniami MSZ ca?kowicie powolnego USA kraiku. Cel Izraela osi?gni?ty - po raz kolejny przypomniano o "odpowiedzialno?ci" Polaków i tradycyjnie ju? w towarzystwie "Nazistów" o nieustalonej to?samo?ci narodowej. Dodatkowo sekretarz stanu Pompeo przypomnia? o zobowi?zaniach odszkodowawczych Polski wobec ?ydów.


Czytaj ca?o??
Rosja jako zagro?enie dla wasala
Jednodniówka Narodowa

Tytu? poni?szego tekstu, przyznaj? ostry i nie pozostawiaj?cy marginesu na odmienn? interpretacj?, jest ca?kowicie zamierzony i przede wszystkim, odpowiada rzeczywisto?ci, jaka nas otacza. Wasalizacja Polski wobec USA post?puje w szybkim tempie. Trudno ju? to, co si? dzieje przes?oni? coraz bardziej prymitywn? propagand? frazesów patriotycznych, które nic nie znacz? wobec wymowy faktów. Zauwa?aj? to ju? nawet ludzie stoj?cy generalnie po stronie rz?du „dumnych Polaków”, co prawda „powsta?ych z kolan”, ale obecnie ju? tylko pe?zaj?cych na czterech z podkulonym ogonem przed hegemonem zza Atlantyku. Piotr Lisicki w „Do Rzeczy” wskaza? na ca?kowicie zamierzon? „bezalternatywn?” polityk? PiS doprowadzenia za wszelk? cen? do zainstalowania sta?ej bazy USA w Polsce. Pyta, co si? stanie, je?li dalszym krokiem USA b?dzie ??danie spe?nienia roszcze? organizacji ?ydowskich, lub jaki? nowy ambasador nast?pnego prezydenta USA, np. lewicowego, b?dzie ??da? upowszechnienia praw LGBT w Polsce. Takie pytania stawia?y do tej pory jedynie media takie jak „My?l Polska”, czy ró?ne portale internetowe, których wspólnym mianownikiem jest stygmatyzowanie przez propagand? PiS mianem zdrajców i „agentów Kremla”. Naturalnie p?aszczenie si? przed USA w oparach ?a?osnej retoryki godnej ?lepo wiernych kundelków, jest zapewne wyrazem wr?cz pomnikowego patriotyzmu partii o kuriozalnej nazwie, która z prawem i sprawiedliwo?ci? dawno nie ma ju? nic wspólnego. ?wiadectwem tego szczególnego stosunku jest ostatnie wyst?pienie premiera RP, z okazji 100-lecia nawi?zania stosunków dyplomatycznych pomi?dzy Polsk? a USA. Zdaniem Morawieckiego przyja?? mi?dzy Polsk? a USA trwa „setki lat”(!) i jest ona „fundamentalna dla przysz?o?ci ?wiata”(!!!), ponadto premier pami?ta, jak „w latach 80. i 90. (XX wieku) budowali?my pierwsze kroki ku naszej wolno?ci, to Ameryka by?a dla nas zawsze wielkim, wspania?ym przyjacielem”. Znaczy si? wolno?? nast?pi?a dopiero w 2015 r.? Co prawda w latach 80-tych by?y sankcje, które uderza?y w zwyk?ych Polaków, a co gorsza od lat 50-tych USA planowa?y zniszczenie Polski bombami atomowymi w ramach obrony przed ZSRR, ale nic to. My, Polacy jeste?my bowiem zdolni do najwi?kszych po?wi?ce?, zw?aszcza w imi? „eternal friendship”. PiS poszed? ju? drog? bezalternatywnej polityki wobec Ukrainy z fanatyzmem b?d?cym ewenementem w historii polityki ?wiatowej. Drugim bezalternatywnym elementem jest poddanie si? USA. Kiedy t? ?a?osn? polityk? porównamy do polityki W?gier lawiruj?cych pomi?dzy UE, NATO (Orban popiera pomys? armii europejskiej), a Rosj?, czy obecn? polityk? W?och, wida?, ?e nie mamy czego szuka?, pomi?dzy narodami my?l?cymi kategoriami interesu w?asnego, a nie interesu innych. Morawiecki jest przekonany, ?e w osobie p. ambasador Georgette Mosbacher „mamy wielk? przyjació?k?, wielkiego przyjaciela Polski”. Tak, przyjaciela, który od pocz?tku swojego pobytu wtr?ca si? w sprawy wewn?trzne Polski i to z sukcesem w takich sprawach, jak media, PKP Energia, Uber itp., itd. O wymuszeniu na Polsce przez USA i Izrael zmiany ustawy o IPN te? trzeba zawsze przypomina? ?lepcom ?yj?cym jedynie dniem dzisiejszym.

Polska paranoja trwa
Jednodniówka Narodowa

Stanis?aw ?aryn, rzecznik koordynatora ds. s?u?b specjalnych napisa? tekst o
nieprawdopodobnym zagro?eniu rosyjskim dla ca?ego tzw. wolnego ?wiata, który zosta?
zamieszczony na stronie ameryka?skiego think tanku Washington Examiner.
Tekst ten to swoiste kuriozum i w istocie autodiagnoza najskrajniejszej rusofobii, która jest ju? tak
groteskowa, ?e przestaje ?mieszy?. Przekaz pana ?aryna jest prosty jak jego wizja ?wiata – za
ca?e z?o drogi mlecznej odpowiada Rosja, wszystkie negatywne rzeczy, które dziej? si? na
?wiecie s? efektem tajnej, przebieg?ej, gro?nej, przera?aj?cej, maj?cej ukryte z?owieszcze
cele, polityki Rosji i Putina osobi?cie. Demonizacja posuni?ta jest do takiego stopnia, ?e w
gruncie rzeczy nie dowiadujemy si? najwa?niejszego - dok?d ma owa polityka Rosji
prowadzi?, jaki jest jej cel, co Rosja ma przez to osi?gn??? Nie dowiadujemy si? nic o
kolejnym terminie zupe?nie pewnej inwazji na Ukrain? (na której inwazja ta trwa ju? zreszt?
pi?? lat), po której i to ju? nast?pnego dnia (dzi? Kijów, jutro Warszawa) z pewno?ci? (z
powo?aniem na ?p. L. Kaczy?skiego) nast?pi inwazja na nasz kraj sko?atany i j?cz?cy w
okowach sowieckiej agentury PiS-u i PO, w którym nawet dyskusje internetowe, te jeszcze
nie zlikwidowane (jak w Onecie), zosta?y przej?te przez tajnych trolli wyszkolonych jeszcze
tajniej w tajnym o?rodku KGB. Czy celem Rosji ma by? okupacja ca?ego wolnego ?wiata?
Tego si? nie dowiadujemy, bo przecie? nie o to chodzi. P. ?aryn nie zastanawia si? nad
swoimi bredniami, nie zastanawia si? nad rzeczywistymi problemami tego ?wiata. Kiedy?
zakodowano mu, ?e z?o to wy??cznie Rosja i tak ju? mu zosta?o. Wg logiki nies?awnej
pami?ci J. Szaniawskiego i jego "zdradzi? mo?na tylko na rzecz Rosji -
Rosji carskiej, sowieckiej i Rosji w ogóle" (powiedzia? to dawnymi czasy w programie
K. Skowro?skiego, zdaje si? na Polsacie; nie pami?tam dok?adnych danych, ale s?ysza?em na w?asne uszy).

Po co ten wywiad?
Polityka Zagraniczna

Minister Spraw Zagranicznych Jacek Czaputowicz udzieli? wywiadu rosyjskiej gazecie „Kommiersant” (w numerze 183 z 8.10.2018 r.). Chcia?oby si? krzykn?? „Nareszcie!”, z nadziej? na cho?by jaki? wst?p do prze?omu w zamro?onych przez Polsk? stosunkach z Rosj?. Tym bardziej, ?e media podj??y natychmiast s?owa ministra, i? „Jeste?my zainteresowani wspó?prac? handlowo-przemys?ow? w sferze nieobj?tej sankcjami”.

Natychmiast musz? jednak przeci?? Pa?stwa nadzieje. ?adnej zmiany nie b?dzie. ?aden ruch maj?cy poruszy? lodowiec istniej?cy pomi?dzy Warszawa a Moskw?, nie zosta? przez Czaputowicza wykonany. Ca?y wywiad sprawia wra?enie kompendium pretensji Polski do Rosji, podanych tym razem w jednym miejscu i w jednym czasie. Mo?na wr?cz odnie?? wra?enie, ?e czytelnicy rosyjscy otrzymali w postaci tego wywiadu skondensowany elementarz polskiej rusofobii i odt?d nie b?d? musieli ju? si?ga? do kilkunastu czy kilkudziesi?ciu ?róde? na ogó? k?opotliwie dla nich pisanych „?acin?”, bo w Kommiersancie wszystko b?d? mieli w jednym i do tego cyrylic?. Je?eli nie wierzyli, nie maj?c zaufania do zachodnich o?rodków przekazu, ?e jest mo?liwe prowadzi? tak? polityk? jak Polska, to teraz dostali dowód.

Co do kontaktów gospodarczych, Czaputowicz, jako nowy minister spraw zagranicznych, nie doprowadzi? nawet (a by?by to ewidentnie gest dobrej woli) do przywrócenia zlikwidowanego przez B?aszczaka ma?ego ruchu granicznego pomi?dzy Obwodem Kaliningradzkim a województwem warmi?sko-mazurskim, zmywaj?c w ten sposób fatalny wyd?wi?k tej psychopatycznej decyzji, która mia?a nas uchroni? przed straszliwymi agentami rosyjskimi, którzy z obwodu by do nas przyje?d?ali (przypominam, ?e Rosjanie z obwodu wyst?puj? o wizy do innych ni? Polska krajów strefy Schengen, otrzymuj? j?, a potem spokojnie wje?d?aj? do Polski, jako cz?onka tej?e strefy, ale ilu? „dumnych Polaków” poczu?o si? bezpieczniej po odwa?nej i bezkompromisowej decyzji ministra B.; de facto wi?c decyzja ta uderzy?a g?ównie w Polaków z regionu obj?tego ruchem). Ale co tam gest, Czaputowicz nie tylko nie my?li o takowym, ale twierdzi, ?e s?usznie si? sta?o „ze wzgl?du na militaryzacj? Obwodu”.

Jak powiedzia?em, wyst?pienie Czaputowicza to litania pretensji do Rosji z postawionymi (a wielokrotnie wcze?niej wyra?anymi gdzie indziej) wobec niej warunkami wspó?pracy absolutnie nie do spe?nienia. Rosja tych warunków nie spe?ni, gdy? nie spe?niaj? one kryterium obiektywnego - Rosja ma ?ama? prawo mi?dzynarodowe w sprawie Ukrainy, podczas gdy USA dzia?aj?ce wbrew prawu mi?dzynarodowemu np. wbrew lub bez rezolucji ONZ, nie jest o to samo oskar?ane itp. itd. Po drugie, nie pozwoli sobie na rozstawianie po k?tach przez kogo?, kto jak Polska wiernopodda?czo wisi u klamki USA oraz bagatelizuje i przymyka oko na banderowskie ekscesy na Ukrainie. To s? tak proste i oczywiste zale?no?ci, ?e a? dziw bierze, ?e b?d? co b?d? profesor Jacek Czaputowicz tego nie rozumie.

Móg?bym analizowa? zdanie po zdaniu wywiad Czaputowicza, ale po pierwsze, wielokrotnie ju? to czyni?em ja i inni koledzy z „MP” (jako ?e jak powiedzia?em, wywiad jest kompendium wielokrotnie wcze?niej wyra?anych pretensji), a po drugie, uczyni? to ju? celnie p. Marek Budzisz na swoim blogu na portalu salon24.pl. Jest to tym bardziej warto?ciowa analiza, ?e p. Budzisz jest jak najbardziej zwolennikiem polityki antyrosyjskiej, polityki sprowadzania obcych wojsk do Polski i polityki wspierania Ukrainy. Autor zwróci? uwag?, ?e rosyjscy czytelnicy wywiadu z Czaputowiczem na skutek – wed?ug Budzisza – niezr?cznych sformu?owa? polskiego ministra, mogli odnie?? wra?enie, ?e:

- Polska to samozwa?czy rzecznik cudzych interesów, tj. interesów Ukrainy, realizowanych kosztem w?asnych.
- Polska jest w swej polityce wobec Rosji motywowana czynnikami irracjonalnymi, czyli rusofobi?. Zale?y jej g?ównie na dyskusji o trzeciorz?dnych, z punktu widzenia wspó?czesnej Europy kwestiach historycznych. Nie ma w?asnej agendy, lub nie jest w stanie jej sformu?owa?. Co wi?cej stanowisko Warszawy, zdaniem Moskwy jest wyra?nie asymetryczne. Mamy sk?onno?? do stosowania podwójnych standardów.
- Polacy na z?o?? Moskwie b?d? kupowali drogi ameryka?ski gaz ziemny
- Impresja, jak? czytelnik mie? mo?e w zwi?zku z tzw. Fortem Trump w Polsce jest taka, ?e albo mamy do czynienia z przedwcze?nie og?oszon? inicjatyw?, która znajduje si? w fazie dalekiej od realizacji, albo, ?e niewiele w sumie od Polski w tej materii zale?y, albo jedno i drugie.
- Polska jest krajem, którego nie sta? na ameryka?sk? baz? i który nie uprawia samodzielnej polityki, a jedynie co robi to wisi u ameryka?skiej klamki.
Wra?enia jak najbardziej s?uszne. Z jedn? uwag? – to nie wra?enia – to rzeczywisto??.

A nasz minister sugerowa? jeszcze bez finezji, ?e prawdziwymi odpowiedzialnymi za 200 tysi?cy ofiar powstania warszawskiego s? Stalin i Armia Czerwona. A? dziwne, ?e Czaputowicz nie wspomnia? o Skripalu. W?adimir Putin nazwa? go co prawda ostatnio zdrajc? narodu, podkre?laj?c: „Wyobra?cie sobie – pojawia si? u was cz?owiek, który zdradza swój kraj. Jaki b?dziecie mie? do tego stosunek? (...) On jest po prostu kanali? i tyle”, ale przecie? mo?na by?o dodatkowo wyja?ni? rosyjskim czytelnikom, ?e wg obowi?zuj?cych na Zachodzie (i w Polsce) zimnowojennych standardów, zdradzi? mo?na tylko kraje Zachodu, za? zdrada Rosji jest dla rozmaitych kanalii chlub?, przyczynkiem do chwa?y, i wr?cz obowi?zkiem s?u??cych imperium z?a. W Polsce, jakby taki Skripal by? Polakiem, móg?by liczy? na awans generalski i co najmniej kilkana?cie pomników i ulic.

Tymczasem w oparach naszego szale?stwa k?opoty mo?e mie? inny interlokutor rosyjskich mediów, pose? Kornel Morawiecki – jedyny z szeroko rozumianego obozu w?adzy cz?owiek, który wykazuje si? g?osem rozs?dku na kierunku rosyjskim. Uwaga – wina marsza?ka seniora to wg rusofobów tym razem z „Polityki” „otaczanie si? lud?mi W?adimira Putina”, zarzut, ?e „chce rozbroi? do?? jednolite stanowisko polskich elit wobec Rosji” oraz, ?e jego parti? „kontroluj? ludzie zwi?zani z oskar?onym o szpiegostwo na rzecz Rosji Mateuszem Piskorskim”, wreszcie najlepsze na koniec: „Na ostatniej konwencji wyborczej w Konstancinie u boku Morawieckiego seniora pojawi? si? Aleksander Jab?onowski.

Wed?ug ustale? tygodnika wynika, ?e naprawd? m??czyzna nazywa si? Wojciech Olsza?ski i by? oskar?any o bycie „rosyjskim agentem specjalizuj?cym si? w sianiu chaosu”. Nie wierz? po prostu! Wielki tygodnik „Polityka” ustali?, ?e Jab?onowski to Olsza?ski. Chyba „Polityka” jest ostatnim medium, które tego nie wiedzia?o! I ta finezja s?owa „by? oskar?any o bycie rosyjskim agentem”. A? strach pomy?le? o co mogli by? oskar?ani w przesz?o?ci dziennikarze „Polityki”. Atak „Polityki” to pokaz bezradno?ci i wyj?tkowo niskich lotów dziennikarstwa g?ównego nurtu w Polsce.

Tymczasem na Ukrainie, która dobrze zna wypowiedzi Czaputowicza i w ogóle ?lepe stanowisko Polski wobec siebie, w?a?nie wprowadzono, decyzj? Rady Najwy?szej, ?e has?o „S?awa Ukrainie” oraz odpowied? „Bohaterom s?awa” sta?y si? oficjalnym powitaniem w ukrai?skim wojsku i policji. To kolejny efekt polityki polskiej piel?gnowania i braku reakcji na neobanderyzm, któr? minister Czaputowicz w „Kommiersancie” okre?li?, jako „z?o?ony proces, i potrzebny jest czas i cierpliwo??, ale on post?puje”. Czy nast?pna b?dzie odbudowa nielegalnych pomników UPA w Polsce?


Adam ?miech
My?l Polska, nr 43-44 (21-28.10.2018)
Znów powstanie warszawskie..., czy ostatnie?
Historia Polski

Motto:

Powstanie Warszawskie, które samo w sobie
(...) by?o zrywem tragicznie bezsensownym.
Koniec z tym szale?stwem! Raz na zawsze!
(Prof. Bogus?aw Wolniewicz, Powstania a patriotyzm,
kana? You Tube "G?os Racjonalny")



Jeste?my po kolejnej rocznicy powstania warszawskiego. Pomimo tego, ?e to rocznica "tylko" siedemdziesi?ta czwarta, przeprowadzono j? z pot??nym zad?ciem. Z rocznicy straszliwej kl?ski i tragedii w wymiarze nie tylko ludzkim (straty biologiczne), ale i historyczno-kulturowym (zniszczenie historycznej Warszawy, któr? na szcz??cie w du?ej mierze odbudowano, ale tego wszystkiego, co ukradli i spalili Niemcy, zarówno w?asno?ci publicznej jak i prywatnej, nikt ju? nigdy nie odzyska) oraz politycznym (decyzja o powstaniu sta?a si? ko?cem roli politycznej rz?du na emigracji), uczyniono po?a?owania godn? zabaw?, piknik ze skocznymi piosenkami, gdzie wspó?cze?ni m?odzi ludzie byli uczeni, ?e "mie? Visy na Tygrysy", to co? fajnego (nawiasem mówi?c, Tygrysy by?y niepotrzebne na nieuzbrojonych powsta?ców, Visów by?o tyle, co kot nap?aka?, a na zd?awienie powstania wystarczy?y ad hoc organizowane jednostki niemieckie z trzeciego rz?du). Nie ogl?da?em wszystkiego, wi?c nie wiem, ale w tym, co zobaczy?em nie us?ysza?em cho?by jednego rozs?dnego g?osu. Nawet nieliczni ?yj?cy jeszcze weterani uwierzyli ju? chyba w mit stworzony po dziesi?tkach lat. Polska jest pogr??ona w szale?stwie.

Prof. Witold Kie?un twierdzi, ?e do powstania musia?o doj??, bo w innym wypadku 100 tys. warszawiaków, którzy nie zg?osili si? do robót przy wznoszeniu umocnie?, zosta?oby zamordowanych. Problem w tym, ?e rozkaz nakazuj?cy zg?oszenie si? na kopanie umocnie? mówi? o 28 lipca. W?adze niemieckie przez trzy ostatnie dni lipca i 1 sierpnia do godz. 17 nie podj??y jednak ?adnych dzia?a? wobec mieszka?ców stolicy. Furia w?adz III Rzeszy i tragiczne rzezie ludno?ci cywilnej w pierwszym okresie powstania, to skutek w?a?nie jego wybuchu.

Czytaj ca?o??
Po Helsinkach - Trump zmieszany z b?otem
Polityka Zagraniczna

Niektórzy ludzie NIENAWIDZ? tego, ?e dobrze
dogadywa?em si? z prezydentem Rosji Putinem.
Woleliby raczej i?? na wojn? ni? widzie? co? takiego.

(Donald Trump po spotkaniu w Helsinkach)

D?ugo oczekiwane spotkanie prezydentów USA - Donalda Trumpa i Rosji - W?adymira Putina, dosz?o w ko?cu do skutku w Helsinkach, stolicy Finlandii, kraju zawieszonego pomi?dzy wschodem a zachodem, i b?d?cego zarazem pomostem ??cz?cym te dwie rzeczywisto?ci polityczne i cywilizacyjne. Helsinki to miejsce, w którym mog? funkcjonowa? obok siebie protestanci i prawos?awni (i dwie góruj?ce nad miastem katedry) a tak?e pomniki, z jednej strony cara Aleksandra II, z drugiej, marsza?ka Mannerheima. Tutaj ?aden instytut urz?dowej pami?ci nie ustala oficjalnie, co ma ha?bi? Finów, ich honor, histori?, czy sam? przestrze? publiczn?, a co nie. I chocia? historia samodzielnego bytu Finlandii jest znacznie krótsza od historii Polski, to jednak nie czu? tam wszechobecnej w Polsce mentalno?ci zbuntowanego niewolnika, który znalaz?szy sobie nowego pana, szczeka na starego. W ka?dym razie, cho? pragn??bym ?y? w Polsce, która organizuje w stolicy spotkania na szczycie ?wiatowych przywódców, zdaje sobie spraw? ze smutnego faktu, ?e w przeciwie?stwie do nas, poziom kultury politycznej w Finlandii predestynuje Finów a nie nas do organizacji takich spotka?.

W ocenie szczytu Trump-Putin pomi?my wszystko to, co jest trzeciorz?dnym dodatkiem - jakie? protesty, futbolówk?, czy ?arty oraz banalne wpadki obu przywódców. Znacznie wa?niejsze s?: rzeczywiste ustalenia szczytu i reakcja na nie. Co do pierwszego elementu, naprawd? trudno mówi? o jakich? konkretnych ustaleniach - tre?? merytoryczna szczytu zawiera si? w prostym, ale bardzo wa?nym zdaniu wypowiedzianym przez Trumpa kilka godzin po spotkaniu z Putinem - "mieli?my najgorsze stosunki z Rosja w historii, cztery godziny temu sta?y si? one najlepsze". Innymi s?owy, cel spotkania by? oczywisty dla obu stron i wszystkich ludzi my?l?cych kategoriami pokoju i stabilizacji stosunków mi?dzynarodowych na ?wiecie - chodzi?o o odpr??enie mi?dzy USA a Rosj?. Stosunki te obci??one s? nie tylko i nie przede wszystkim dziedzictwem Zimnej Wojny i konfrontacji USA z ZSRR, ale od czasu przemian w tzw. bloku wschodnim, w tym od rozwi?zania ZSRR i upodmiotowienia Rosji, a zw?aszcza po wyj?ciu Rosji z jelcynowskiej smuty po obj?ciu w?adzy przez W?adymira Putina, cierpi? ze wzgl?du na kompleks wy?szo?ci USA, które poczu?y si? hegemonem ?wiata i rozpocz??y szereg dzia?a?, które mia?y im w praktyce tak? hegemoni? zapewni?. W tej sytuacji odradzaj?ce si? supermocarstwo - Rosja - by?o niechcianym partnerem, a jednocze?nie stawa?o si? coraz bardziej znienawidzonym konkurentem. Stany Zjednoczone nie przyj??y i nie przyjmuj? nadal do wiadomo?ci, ?e Rosja mog?aby by? ich równorz?dnym partnerem. Koncyliaryzm drugiej po?owy lat 80-tych rozp?yn?? si? w niebycie, na wierzch wysz?y si?y my?l?ce kategoriami zgniecenia os?abionego wroga. Dodatkowo, po latach okaza?o si?, ?e kto raz posmakowa? przywilejów hegemona, z trudem b?dzie dochodzi? do konkluzji, ?e dla dobra ca?ego ?wiata nale?y si? z tej pozycji wycofa?. Dzisiaj, po dwudziestu siedmiu latach od rozwi?zania ZSRR mamy do czynienia ze swoistym paradoksem. Oto Rosja jest nowoczesnym pa?stwem narodowym, które prowadzi zupe?nie odmienn? od ZSRR polityk? mi?dzynarodow?, wyst?puje z nowoczesnymi propozycjami u?o?enia stosunków mi?dzynarodowych, za? w stosunkach wewn?trznych poddaje si? w?asn? decyzj? ewolucji konserwatywnej, podczas gdy w tym samym czasie Zachód ulega degeneracji, w ci?gu zaledwie 50 lat dokonuj?c autodestrukcji wewn?trznej poprzez porzucenie niemal wszystkich dotychczasowych fundamentów moralno-cywilizacyjnych i wprowadzenie na ich miejsce fundamentów w najgorszym tego s?owa znaczeniu, progresywnych, za? w polityce mi?dzynarodowej, poprzez uparte trzymanie si? archaicznych pozycji zimnowojennych i postrzeganie ?wiata jedynie w kategoriach agresji, obrony obl??onej twierdzy itd. Szczególnym przyk?adem potwornego anachronizmu Zachodu jest dalsze funkcjonowanie NATO. Realny wymiar zimnowojennego zabobonu Zachodu w stosunku do Rosji, to jej demonizowanie (z demonizowaniem prezydenta Putina w szczególno?ci), tworzenie jednego wielkiego fake newsa w postaci obrazu Rosji, jako permanentnego agresora, je?li jakim? cudem nie b?d?cego w trakcie inwazji jakiego? pa?stwa, to w ka?dym razie przyczajonego do kolejnego najazdu, który mo?e nast?pi? jutro, pojutrze, albo za tydzie?. Buduje si? w ten sposób atmosfer? wielkiego, nieustaj?cego zagro?enia, byle tylko kto? nie pomy?la? inaczej.

Czytaj ca?o??
Suwerenni inaczej
Polityka Zagraniczna

Suwerenno?? to bardzo pi?kne has?o, postulat i stan, rzecz w tym, ?e jako stan - je?eli rozumiemy przez suwerenno?? ca?kowit? swobod? decydowania o sobie, ograniczon? jedynie s?usznymi prawami innych - wyst?puje niezwykle rzadko, zw?aszcza we wspó?czesnym ?wiecie, gdzie dotyczy w zasadzie jedynie ?wiatowych pot?g (które dodatkowo - w szczególno?ci USA w ostatnich ju? prawie trzech dekadach - nagminnie nadu?ywaj? swojej suwerenno?ci kosztem s?usznych praw innych) oraz pa?stw - nazwijmy to - peryferyjnych, których suwerenne dzia?ania nie naruszaj? interesów pot?g. Pozosta?e pa?stwa, ze szczególnym naciskiem na pa?stwa nale??ce do wielkich bloków militarnych i politycznych, jak NATO czy Unia Europejska, dawno ju? nie s? suwerenne w sensie politycznej, militarnej i ekonomicznej samodzielno?ci. Polska niew?tpliwie do 1 wrze?nia 1939 r. by?a politycznie i militarnie suwerenna, aby suwerenno?? w wyniku wybuchu i przebiegu wojny straci?. Rz?d emigracyjny by? g??boko niesuwerenny, zachowuj?c jedynie "suwerenno??" werbalnego sprzeciwu, w?adza powsta?a w 1944 r. z ?aski Stalina by?a równie? wysoce niesuwerenna. Polska z lat 1944-89 przechodzi?a proces pozyskiwania suwerenno?ci od stanu niemal zerowego po ca?kiem poka?ny uzyskany po 1956 r., i ju? z mniejsz? dynamik?, ale jednak stale poszerzany a? do 1989 r. Nasze pa?stwo z ca?? pewno?ci? by?o suwerenne po 1989 r., samoograniczaj?c w?asn? suwerenno?? dopiero decyzj? o wst?pieniu do NATO, zw?aszcza za? decyzj? o wst?pieniu do Unii Europejskiej. Do dzi? jednak, szczególnie ?rodowiska uwa?aj?ce si? za prawicowe, szermuj? has?em suwerenno?ci na prawo i lewo, tak jakby dobrowolne wst?pienie Polski do NATO i UE nie mia?o miejsca. Mo?na odnie?? wra?enie, ?e ich zdaniem, po pierwsze, Polska suwerenna jest zawsze wtedy, gdy jest suwerenna w stosunku do Rosji (warunek wystarczaj?cy), po drugie, z jakich? powodów wi?ksza cz??? z nich uwa?a, ?e je?eli podj?li?my suwerenne decyzje o ograniczeniu suwerenno?ci poprzez wst?pienie do wymienionych organizacji, to nie stracili?my suwerenno?ci, gdy? takowa utrata wyst?puje tylko w przypadkach decyzji podj?tych pod przymusem, wreszcie po trzecie, mniejsza cz??? uwa?a, ?e co prawda formalnie utracili?my cz??? suwerenno?ci b?d?c cz?onkiem owych cia?, jednak mo?emy przej?? nad tym do porz?dku i zachowywa? si? dalej, jakby?my byli suwerenni.

Tymczasem prawda jest taka, ?e jako pa?stwo cz?onkowskie Unii Europejskiej jeste?my w o wiele wi?kszym stopniu pozbawieni suwerenno?ci w polityce spo?ecznej, gospodarczej i ekonomicznej, ni? byli?my kiedykolwiek za czasów tzw. Polski Ludowej. Paradoksem historii ale i meandrów my?lenia wspó?czesnych szermierzy suwerenno?ci jest, ?e ci?gle nadu?ywaj?cy tych poj?? Prezydent RP zapragn?? wpisa? ograniczaj?ce suwerenno?? Polski cz?onkostwo w NATO i UE do konstytucji!


Czytaj ca?o??
Nie chcemy się uczyć od Orbana
Polityka Zagraniczna

Wystąpienie premiera Węgier Wiktora Orbana podczas majowego Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w Warszawie z memorandum do rządów państw Paktu w sprawie Ukrainy, jest bez wątpienia jednym z najważniejszych posunięć tego polityka, które pokazuje czym są Węgry Orbana, jakim jest on politykiem, a pośrednio także rzutuje na postrzeganie polityki polskiej, nie tylko na podnoszonym przez premiera naszych bratanków, kierunku ukraińskim.


Powiedzmy sobie od razu, że refleksji krótkoterminowej po polskiej klasie politycznej spodziewać się nie należy. Zgodnie odrzuciła ona tezy Orbana, jednocześnie oskarżając go o "retorykę kremlowską". Widoki na jakąkolwiek refleksję w dłuższej perspektywie czasu także oceniam jako wyjątkowo marne. Czy jednak można było oczekiwać refleksji od obsesjonatów żyjących kilkoma zgranymi aksjomatami z przeszłości, których stosunek do Rosji warunkuje głębokie uczucie nienawiści do niej, mistycyzm i poczucie misji, u źródeł którego leży z kolei świadomość dziejowej porażki na Wschodzie i chęć odegrania się za wszelką cenę?

Polityka polska na kierunku wschodnim staĹ‚a siÄ™ po drugim Majdanie i w oparach SmoleĹ„ska bardziej prosta od konstrukcji cepa i bardziej przewidywalna od reakcji psa na kota. WystÄ™py polskich, kh…, kh…, politykĂłw na arenie miÄ™dzynarodowej sÄ… najzwyklejszÄ… stratÄ… czasu dla odbiorcĂłw. RĂłwnie dobrze mogliby oni sobie w notesach pozaznaczać, ĹĽe teraz miaĹ‚ przemawiać przedstawiciel Polski, ale "wiadomo, wiÄ™c poprosiliĹ›my o przekazanie tez na piĹ›mie, ĹĽeby nie tracić cennego czasu przerwy obiadowej". Nic wiÄ™c dziwnego, ĹĽe rĂłwnieĹĽ ukraiĹ„skie memorandum Orbana spotkaĹ‚o siÄ™ z nie tyle prostÄ…, co raczej prostackÄ… reakcjÄ… o wpisywaniu siÄ™ WÄ™gier w propagandÄ… Kremla. Ale po kolei.


Strona 2 z 60 < 1 2 3 4 5 > >>
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014