Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumWrzesień 16 2019 18:15:48
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 8
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
21
21
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Zapraszamy do naszego forum!!!
Jednodniówka NarodowaOd pewnego czasu toczymy niezwykle ciekawe dyskusje w komentarzach pod newsami. To bardzo dobrze, ale właściwe miejsce dla dyskusji jest na forum. Rozruszajmy je! Jako zachętę proponujemy dziś temat "A co mówią lekarze", który dotyczy wypowiedzi pewnego znanego polityka.

Redakcja

P.S. Kolejny nowy temat - "Dożywocie, czy 9 lat?". O systemie sprawiedliwości w Europie.
Komentarze
gjw dnia styczeń 29 2008 09:08:21
No dobrze, uczmy się od Niemcw, że jakiś porządek musi być. smiley
Adam Smiech dnia styczeń 29 2008 09:13:10
Panie Grzegorzu! Porządek rozstrzeliwań też Pan zalicza do jakiegoś porządku? Przepraszam, ale prymitywny prusacki dryl i porządek to dwa zupełnie różne światy.
gjw dnia styczeń 31 2008 16:12:50
Hitleryzm nie był zjawiskiem niemieckim. Można go śmiało uznać za zbiorowe szaleństwo na podłożu cywilizacji synów Jakuba. Tak lektura dzieł Konecznego (ostatni rozdział Cywilizacji żydowskiej) jak uważne przestudiowanie historii Niemiec prowadzą do wniosku, że był to okres niemal całkowitego odcięcia się od kultury niemieckiej, która opiera się na zupełnie innych rzeczach niż ślepe posłuszeństwo. Jej podstawowymi wyznacznikami są bowiem: honor, wspólnotowość, zamiłowanie do czystości i porządku, rzetelność, uczciwość, dokładność i umiłowanie piękna. Zaś za ten swój cały bezduszny dryl Prusacy byli otoczeni pogardą od Hamburga po Baden-Baden. Zresztą wśród samych Prusaków nie brakowało ludzi, którzy woleli odwoływać się do kultury ogólnoniemieckiej oraz jej rzymskich podstaw i uważali Bismarcka i Wilhelma II za głupców, m. in. ze względu na ich stosunek do sprawy polskiej. Za Hitlera niestety takie głosy zostały zakneblowane.
Adam Smiech dnia styczeń 31 2008 21:26:18
Panie Grzegorzu, jednak nie zgodzę się z Panem, jeżeli chodzi o zachwyt kulturą niemiecką. Oczywiście, nie uważam, że nie było i nie ma w ogóle Niemców kierujących się wspomnianymi przez Pana wartościami, niemniej II wojna światowa pokazała, jeśli nawet nie ich zupełny brak, to w każdym bądź razie, rażący deficyt. Gdzie byli ci Niemcy, o których Pan mówi? Ja widzę niestety tylko hitlerowskich pogan odurzonych nienawiścią do Polski i Polaków, czy szerzej Słowian oraz prusackich cwaniaczków, którzy dopóki Hitler zwyciężał byli z nim na śmierć i życie, a jak mu się noga podwinęła, jak nędzni tchórze i zdrajcy, w sposób zresztą dziecinny, chcieli go zabić i przejąć władzę, aby ratować dla Niemiec co się da. Kosztem głównie Polski oczywiście. Rozumiem Pana zauroczenie kulturą niemiecką. Sam byłbym głupcem, gdybym pryncypialnie odrzucał jej wartość, ale mówimy o praktyce. W jaki sposób Pan chce Niemców obronić po tym co zrobili Polsce, po tym co zrobili Warszawie? Czym było systematyczne wiercenie dziur pod dynamit w zamku królewskim i tylu innych miejscach, które kulturalni Niemcy powinni uznać za dorobek kultury europejskiej i chronić choćby dla siebie? Niemcy bardzo nisko upadli niszcząc Warszawę, z dzikim, obłędnym okrucieństwem mszcząc się na murach, na cegłach. Przecież to barbarzyństwo jakiego świat nie widział! Najgorsze wschodnie hordy zachowywały się umiarkowanie przy tym, co zrobili Niemcy. A ten system zimnej, metodycznej zbrodni, planowego degradowania człowieka w obozach koncentracyjnych (poczucie odrazy wzmacniają jeszcze dodatkowo zdjęcia funkcjonariuszy, na których, przy choince, tulą oni swoje dzieci i żony, podczas, gdy obok inne dzieci mordowano albo dokonywano na nich eksperymentów - kto dokonywał? lekarze, ludzie wykształceni, kulturalni)? Z całym szacunkiem dla ich kultury sprzed I wojny światowej, oblali egzamin praktyczny i podważyli do siebie zaufanie tak mocno, że nie mają prawa dziwić się, że kwestia zaufania im dzisiaj i w przyszłości długo jeszcze będzie obarczona bagażem strasznej przeszłości. Na zakończenie pozwolę sobie zacytować Adama Grzymałę-Siedleckiego ("Sto jedenaście dni letargu" ) : "Dlaczego mi tak często wraca myśl do Schopenhauera? Może i wiem dlaczego; serce mi dokucza dotkliwie, nawet krótki po celi spacer męczy mnie, czyli wyraźniejsze uświadomienie sobie starości, a starość zawsze tęskniąco przywołuje do siebie to, co się w młodości kochało: w mojej młodości rozkochani byliśmy w Schopenhauerze.(...) Niewątpliwie jeden z najoryginalniejszych myślicieli. A w tym narodzie tylu innych myślicieli, uczonych, poetów - Goethe! - wynalazców. Kogo nas w czasie okupacji nie nękała myśl: "Czy da się znaleźć jakieś włókienko wspólnoty psychicznej tych wielkich Niemców i tych Niemców, z którymi mamy do czynienia? Czy jest na świecie jeszcze drugie społeczeństwo tak obce myśli swoich największych ludzi? "Obce ich myśli", ale czy i charakterowi? Zaczynam sobie przypominać: "Największy z Niemców", twórca wspaniałego systemu filozoficznego, pierwszy, któy nakazy moralne spiżem wmurował w godność ludzką - Immanuel Kant. Właśnie on... W roku 1794 król pruski Fryderyk Wilhelm, jeden z najbardziej tępych Hohenzollernów, ubrdał sobie, że wyklady Kanta na uniwersytecie w Królewcu "przekręcają i poniżają wiele głównych, podstawowych nauk Pisma Świętego" - i zażądał od filozofa, by ten "na przyszlość nie dopuszczał się tego przekroczenia". Cóż na to 70-letni myśliciel, sławą europejską otoczony, w razie konfliktu ze swym monarchą mogący liczyć na azyl i opiekę każdego innego kraju? Strażnik myśli niemieckiej w odpowiedzi "najwyższej osobie" broni się, co prawda, przeciwko postawionym mu zarzutom, zaznacza, ze uczony ma prawo naukowego traktowania każdej sprawy, ale skoro Najjaśniejszy Pan jest przeciwnego zdania, to już nie może być dyskusji - i "jako JK Mości najwierniejszy poddany, niniejszym najuroczyściej oświadczam, że w przyszlości powstrzymam się od wszelkiego publicznego wygłaszania zdań dotyczących religii". Gdyby najwyższa osoba zażądała od niego poniechania wykładów logiki, to - "Befehl ist Befehl" - też by ustąpił , jako "najwierniejszy poddany". "Aaaachtung!" - wykrzyk naszego starosty przerywa mi tok rozmyślań. Apel wieczorny. Odbiera go sam pan wachman Boethke, "najwierniejszy poddany" swojego Fuhrera. Życzliwym okiem zaczynam spoglądać na tego potwora, bądź co bądź, to rodak Immanuela Kanta..."
gjw dnia luty 03 2008 18:42:55
Ba! Ja co jakiś czas chadzam do bilioteki uniwersyteckiej (o czym już w jednym z komentarzy wspominałem) i zagrzebuję się tam w starych czasopismach. Czasem bardzo starych. Ludzie, którzy żyli, dajmy na to, 90 lat temu, już nam nie odpowiedzą na pytania np. o to, jak oceniali inne narody. Pozostawili jednak swoje myśli przelane na papier. Otóż niedawno temu czytałem (nawet to sobie skopiowałem) bardzo ciekawą analizę przyczyn upadku caratu (pouczającą też o nieuleczalnej zgniliźnie i obrzydliwości Rosji jako takiej). Autor tego artykułu nie miał najmniejszych wątpliwości co do swoich racji i pisał o Rosjanach podobnie jak Pan o Niemcach.

Bronić ani Kozaków ścinających dla zabawy z konia głowy wziętym do niewoli powstańcom, żołnierzy Hitlera traktujących granatem cywilów stłoczonych w piwnicy, ani angielskich "dżentelmenów" mordujących dzieci "białych dzikusów" w pierwszych obozach zagłady na świecie nie mam zamiaru ani nie znajduję w tym celu ni przyjemności...

Dla mnie to są wszystko (a nie od rzeczy byłoby jeszcze np. wymienić to, co zrobiono z Dreznem) godne największego potępienia i nadzwyczaj niepokojące przypadki wypadnięcia z torów cywilizacji łacińskiej, a szerzej - zwykłej ludzkiej przyzwoitości i zdrowego rozsądku.

Czy dla Niemców w ich szaleństwie, dokonującym się pod wyrażnym wpływem cywilizacji żydowskiej, było jednak jakieś usprawiedliwienie (nie mylić z rozgrzeszeniem)? Owszem. Była nim polityka mocarstw zachodnich i sytuacja społeczno-gospodarcza Republiki Weimarskiej. Nie będę się nad tym rozwodził, bo mniej więcej wiadomo, o co chodzi.

Pewien historyk rosyjski wskazał ostatnio, że gdyby Hitler nie był osobowością psychopatyczną, gdyby miał chociaż pewne cechy człowieka przyzwoitego (np. choćby tylko kierowało nim przekonanie, że honor własny i całego narodu nie pozwala na łamanie układów) to historia XX wieku potoczyłaby się znacznie szczęśliwiej. W przeciwieństwie do zwolenników cywilizacji gromadnościowych, takich jak marksiści, powinniśmy sobie zdawać sprawę, że historię tworzą wybitne jednostki. Można twierdzić, że każdy normalny psychicznie człowiek, nawet doznawszy zawrotu głowy od władzy absolutnej i tytułu zbawcy Niemiec, dokonywałby o wiele lepszych wyborów niż Hitler będąc na jego miejscu. Zaś z punktu widzenia ludzi wierzących w postawieniu takiego człowieka na czele takiego państwa w takim punkcie historii można śmiało dopatrywaś sią bezpośredniego wpływu diabła, który niestety okazał się mocniejszy niż cała niemiecka filozofia idealistyczna razem wzięta.
Przywołać tu też należy wieszcza narodu niemieckiego i w ogóle białych chrześcijan - Ryszarda Wagnera, który w broszurze Żydostwo w muzyce ostrzegał (niestety nadaremnie) przed zmaterializowaniem i spłyceniem kultury, które doprowadzi do powrotu barbarzyństwa i to w znacznej gorszej postaci niż to starożytne, bo uzbrojonego we wszystkie zdobycze techniki.
Adam Smiech dnia luty 04 2008 00:00:37
Zasadniczo zgoda. Jednak mam nadzieję, że nie przekroczy Pan granicy , pomiędzy byciem Polakiem, co niestety(ale i stety) implikuje pewną dozę subiektywizmu, a wzorcowo obiektywnym obywatelem świata, który wszędzie zauważa, na zimno, bez emocji zło i dobro, nikogo nie pochwala i nikogo nie usprawiedliwia itp. Byłaby to wielka strata. Tę granicę przekraczają często liberałowie, także ci konserwatywni, stając się , jak zauważył Doboszyński, anarchistami.
My mamy formować Polaków wg tego, co uważamy za słuszne dla Polski z punktu widzenia myśli narodowej. Z natury rzeczy jest to obciążone subiektywizmem. Dwa mechanizmy, które w założeniu powinny pozwolić nam uniknąć popadnięcia w samouwielbienie, to wyznawanie obiektywnych wartości będących fundamentem cywilizacji łacińskiej oraz, mechanizm mniej ostry, ale uważam, że również skuteczny, a mianowicie historyzm rozumiany jako ciągła weryfikacja naszych propozycji w oparciu o naukę wieków. Jeśli to, co proponujemy, głosimy, znajduje pozytywne, czy negatywne potwierdzenie w sytuacjach, które miały, bądź mają miejsce, tzn., że nie jest to tylko nasze oderwane od rzeczywistości widzimisię, ale coś więcej, co, proszę o wybaczenie sformułowania, obiektywizuje nasz subiektywny pogląd.
gjw dnia luty 04 2008 19:27:07
Moje rozważania na temat kwestii niemieckiej dotyczą rownież nas samych. Zapewne uczestnicy tego forum znają książkę pana de Villiers p. t. Zrodła finasowania komunizmu i nazizmu... Zawarte tam dobrze udokumentowane fakty tłumaczą m. in., dlaczego na czele Niemiec w latach trzydziestych nie stanął Hugenberg - człowiek o wiele bardziej przytomny i rozsądny.
Nie, nie mogę być obywatelem świata, w ktorym rozdają karty ciemne siły hedonizmu, kabały i węgielnicy. Nie, nie mogę być klasycznym liberałem w świecie, w ktorym wolność służy za płaszczyk swawoli garstki bogaczy, spiskujących na szkodę całej reszty ludzi. Za jedyną właściwą odpowiedz na tę sytuację uważam nacjonalizm ograniczony przez wierność wyższym wartościom. Ponieważ zaś wskutek przedwiecznego przejrzenia Bożego urodziłem się Polakiem, muszę działać na rzecz polskiego ruchu narodowego w celu wyzwolenia i rozkwitu mojego własnego narodu. W tej podstawowej sprawie nie będziemy się różnić jak długo mi tchu w piersiach stanie.
Natomiast wszelkie dyskusje odnośnie dróg prowadzących do tego celu są chyba nieodzowne, bo nikt nie może być sam jeden mądry za wszystkich (jak to usiłował robić z opłakanymi skutkami np. właśnie Hitler); aż do punktu, w którym zostanie wypracowany wspólny program działania, do którego zwycięstwa wszyscy powinni się przyczyniać na miarę sił i możliwości. W tym znaczeniu porządek jednak musi być.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014