Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumGrudzień 11 2019 03:48:57
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 6
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
13
13
Protest w Lublinie 30.06.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Problem z NSZ (1)
Historia Polski

75. rocznica utworzenia Narodowych Si? Zbrojnych sta?a si? przyczynkiem nie tylko do szeregu uroczysto?ci rocznicowych, ale – co najistotniejsze – otrzyma?a pot??ne wsparcie od obozu „dobrej zmiany” – zdominowany przez PiS Sejm przyj?? stosown? uchwa?? na t? okazj?, specjalne wyst?pienia og?osili sam prezes Jaros?aw Kaczy?ski oraz Prezydent RP.

Kaczy?ski podkre?la? „pot?g? ducha, moc wiary, i mi?o?ci ojczyzny, ideow? spójno??, ?elazn? wol? i ogromn? determinacj?”. Andrzej Duda zaliczy? NSZ, m.in. powo?uj?c si? na „chlubne karty podczas powsta? – warszawskiego i antykomunistycznego” [1], do „kontynuatorów najlepszych polskich tradycji patriotycznych i depozytariuszy naszej narodowej to?samo?ci”. Tak oto, na naszych oczach prawdopodobnie najbardziej rusofobiczny rz?d w historii Polski, z prezydentem, którego idee fixe podczas podró?y zagranicznych jest nieustaj?ce wyst?powanie przeciwko Rosji, z ministrem Macierewiczem, który w sposób porównywalny jedynie do najskrajniejszej i najprymitywniejszej propagandy antysemickiej III Rzeszy, wsz?dzie widzi macki i zagro?enie rosyjskie, og?aszaj?c raz za razem, jak to Rosja zamordowa?a prezydenta Kaczy?skiego, b?d? ostrzegaj?c przed maj?c? ju?-ju? nast?pi? inwazj? Rosji na Polsk? (w dowolnej formie), w kraju, w którym po 28 latach od zmiany ustroju i po 24 latach od opuszczenia Polski przez wojska radzieckie prowadzi si? wojn? z pomnikami pami?ci ?o?nierzy, którzy uwolnili Polsk? od hitlerowskiej okupacji, poni?aj?c ich na wszelkie mo?liwe sposoby, wreszcie w kraju, w którym medialna propaganda antyrosyjska osi?gn??a ju? dawno poziom tragicznej groteski – w?a?nie w tym kraju koryfeusze tego ob??du naszego powszedniego na swoje sztandary przyj?li równie? tradycje Narodowych Si? Zbrojnych, organizacji w potocznym odbiorze endeckiej, a wi?c, przynajmniej co do zasady, co najmniej niech?tnej owym „powsta?czym tradycjom patriotycznym” i polityce histerii i szale?stwa wobec wschodniego s?siada. Wyt?umaczenie tej sytuacji mo?e by? zasadniczo dwojakie.

Albo „dobra zmiana” si? najzwyczajniej myli albo z NSZ nie jest do ko?ca tak, jak my – ludzie odwo?uj?cy si? tradycji endeckiej sobie to wyobra?amy. Jest jasnym, ?e si?y rz?dz?ce Polsk?, by? mo?e nie bez obcej inspiracji, pragn? wpisa? do swojego uniwersum nurt endecki, da? mu u siebie dzier?awione poletko, oswoi? go (np. niech porzuci tematyk? wp?ywu lobby ?ydowskiego na polityk? mi?dzynarodow?, bo to godzi w nasze pryncypia i sojusze; wyciszy temat ukrai?ski tp.) i trzyma? go pod kontrol? na marginesie, oferuj?c w zamian chocholi taniec rozpami?tywania i kultywowania przesz?o?ci i rocznic, w coraz ostrzejszej, agresywnej formie, odwrotnie proporcjonalnej do up?ywu czasu od tych wydarze?.

Polityczny wymiar kultu

Narodowe Si?y Zbrojne to we wspó?czesnej Polsce prawdziwa ikona obozu prawicy [2], który definiuje swoj? prawicowo?? przede wszystkim wedle kryterium nienawi?ci do ZSRR/Rosji, do Polski Ludowej/PRL i poprzez tzw. antykomunizm. Mit NSZ po latach propagandy nie znosz?cej sprzeciwu, wykluczaj?cej dyskusj? i stygmatyzuj?cej maj?cych inne zdanie jako zdrajców, sta? si? mitem praktycznie niewzruszalnym na wzór mitu Pi?sudskiego, mitu II RP, jako kraju powszechnej szcz??liwo?ci, miodem i mlekiem p?yn?cego, oraz mitu tzw. ?o?nierzy wykl?tych, których postawa negacji powojennej rzeczywisto?ci by?a rzekomo jedynie s?uszn? i jedynie akceptowaln?, no i naturalnie pot??nego mitu negatywnego przedstawiaj?cego Polsk? z lat 1944-89 wy??cznie w czarnych barwach, jako okupacj?/koloni? sowieck?, w którym jedynie wszystko niszczono, a grupka zdrajców wys?ugiwa?a si? okupantom krwawo prze?laduj?c miliony patriotów ?yj?cych w warunkach wcale b?d? niewiele odbiegaj?cych od okupacji niemieckiej.

Wszystkie te mity maj? charakter ?ci?le polityczny, s?u?? bie??cej polityce, ale przede wszystkim, na nich buduje si? to?samo?? wspomnianego obozu prawicy. Nie tylko uderzenie w te mity, ale nawet spokojne wyst?pienia naukowe, wobec których mo?na wysun?? przypuszczenie, ?e uczyni? cho?by niewielki wy?om w strukturze mitu, przyjmowane s? z gniewem i nienawi?ci?. Z punktu widzenia g?osz?cych te mity i w nie wierz?cych, jest to poniek?d zrozumia?e, gdy? zachwianie podstawami mitu, np. poprzez udowodnienie fa?szu, mo?e by? wst?pem do podwa?enia samej istoty, samego clou obozu prawicy, o którym mówimy. Obóz ten pos?uguje si? oczywi?cie nie tylko mitem, ale i szeregiem innych metod typowych dla wykorzystuj?cych psychologi? t?umu, z g?oszeniem has?a o sobie, jako o no?niku jedynej prawdy, propagowaniem mentalno?ci obl??onej twierdzy i budowaniem wspólnoty równie? w oparciu o publiczne wspó?odczuwanie dramatów i kl?sk, jak to mamy w przypadku mitu smole?skiego.

Niestety – dla owego obozu, jak zreszt? dla wi?kszo?ci mitomanów – mity, które wyznaje s? z gruntu fa?szywe.

Nie czas tu i miejsce, aby rozprawia? si? ze wszystkimi. Jednak, jako narodowiec, endek, cz?owiek, który polski obóz narodowy linii Dmowskiego i jego my?l uwa?a za w?asn?, musz? i chc? ustosunkowa? si? do jednego z tych mitów, który mojego obozu dotyczy bezpo?rednio – w?a?nie do mitu Narodowych Si? Zbrojnych.

Zanim przejd? do meritum czuj? si? w obowi?zku do poczynienia wobec PT Czytelników kilku uwag osobistych. Otó?, nigdy nie uwa?a?em si? i nie nazywa?em nacjonalist?, uznaj?c zawsze, za wieloma wybitnymi narodowcami z Dmowskim na czele, ?e jest to zbytnie upraszczanie, zbytnie ograniczanie ramami konstrukcji teoretycznej bogactwa i rozleg?o?ci my?li polskiego obozu narodowego. Przy czym nie widz? niczego zdro?nego w tym, ?eby w teorii i dyskursie naukowym definiowa? polski obóz narodowy, jako jeden z elementów – to prawda, ?e najistotniejszy – zjawiska polskiego nacjonalizmu. Dlatego zawsze wola?em i u?ywa?em terminu „narodowiec” na okre?lenie cz?onków obozu, o którym mówimy, a co za tym idzie, tak równie? okre?la?em siebie. Dzisiaj czyni? to coraz rzadziej nie dlatego, ?e przesta?em by? narodowcem, ale dlatego, ?e termin ten jest skandalicznie nadu?ywany zarówno przez wrogów, jak i przez tych, których i ze wzgl?du na histori?, jak i na g?oszone dzisiaj pogl?dy, nie mo?na nazywa? narodowcami w sensie ludzi wiernych linii Dmowskiego. Ta nie akceptowalna sytuacja doprowadzi?a do tego, ?e obecnie najcz??ciej u?ywam terminu „endek”, „endecy”.

Prawdziwi endecy


Kim wi?c byli/s? endecy (narodowcy)? Spójrzmy na to kieruj?c si? stwierdzeniem Dmowskiego ze s?ynnego przemówienia do M?odzie?y Wszechpolskiej o wystrzeganiu si? talmudyzmu (23.04.1923 r. w Poznaniu), ?e „nic z tego co stworzy? obóz – poza oczywi?cie podstawowemi zasadami jego ideologji – nie stanowi martwej formu?ki, którejby mo?na si? nauczy? i nie my?le? dalej”. Jakie s? zatem podstawowe zasady tej ideologii?

Pierwsz? z nich jest bez w?tpienia realizm polityczny wyros?y na gruncie pozytywistycznego sprzeciwu wobec kolejnego powstania, kolejnego ?wi?tego boju, w który Polacy pójd? bez broni. Niezwykle istotnym zastrze?eniem jakie nale?y tu poczyni? jest fakt, ?e realizm obozu narodowego nie jest czystym realizmem, albowiem zawiera pierwiastki idealistyczne i moralne. Czysty realizm, pozbawiony elementów idealistycznych prowadzi do konformizmu, oportunizmu, cynizmu – do niesta?o?ci, patrzenia jedynie przez pryzmat dnia dzisiejszego i przyjmowania postawy „kto da wi?cej”. Klasycznym tego przyk?adem jest rozwa?anie z kim powinni?my pój?? przeciwko komu w 1939 r., na co odpowiada si? (np. Zychowicz, Korwin-Mikke), ?e powinny to by? hitlerowskie Niemcy.

Cz?sto powo?uje si? przyk?ad polityki Finlandii pod przywództwem marsza?ka Mannerheima, który prowadzi? w sojuszu z Hitlerem dwie wojny z ZSRR, aby koniec ko?ców sta? si? cz??ci? obozu alianckiego i podpisa? porozumienie z ZSRR oraz wyj?? z wojny obronna r?k?, jako pa?stwo z o wiele wi?kszym zakresem suwerenno?ci ni? kraje demokracji ludowej. Zwolennicy tego przyk?adu nie bior? jednak pod uwag? peryferyjnego charakteru konfliktu fi?sko-radzieckiego, czego w ?adnym wypadku nie mo?na powiedzie? o sytuacji na linii Niemcy-Polska-ZSRR, nie bior? te? pod uwag? sprawy zasadniczej - utracona Karelia nie by?a dla Finlandii katastrof?, jak? by?aby dla Polski utrata kolejnych cz??ci macierzystych ziem polskich, kolebki narodu i pa?stwa na rzecz Niemiec w wyniku owego ewentualnego sojuszu.

Fakty s? brutalne, ale nie mo?na ich zmieni? ?adn? propagand? – Polska mog?a i prze?y?a utrat? Kresów Wschodnich, staj?c si? po 1945 r. etnicznie najbardziej polskim z polskich pa?stw, które – to prawda, ?e pod parawanem obcej ideologii – mog?o rozwija? si? po polsku, kultywowa? polsko?? i polskie tradycje. Polska w sojuszu z Niemcami miast wraca? na zachodnie rubie?e zosta?aby ponownie odepchni?ta na wschód, staj?c si? kad?ubem bez to?samo?ci historycznej (do czego mia?aby si? taka Polska odwo?ywa??), bez dost?pu do morza, z granicami praktycznie nie opartymi o naturalne przeszkody. Wobec realizm polityczny maj?cy na uwadze interes narodu i my?l?cy przysz?o?ciowo, musia? przeciwstawi? si? nowemu pochodowi niemczyzny.

Do takiego punktu widzenia obóz narodowy przekona? nie tylko w?asnych cz?onków i zwolenników, ale i miliony innych Polaków. To kolejny s?aby punkt my?lenia zwolenników „rynkowego” traktowania wyboru politycznej drogi pa?stwa i narodu.

Istotnym elementem realizmu endeckiego by?o odrzucenie powsta? i w ogóle walki zbrojnej, jako g?ównego sposobu na odzyskanie niepodleg?o?ci. Dosz?o do tego, ?e Dmowski, szczególnie sceptycznie nastawiony do tego zagadnienia, wyst?powa? w wewn?trznych sporach w obozie narodowym przeciwko rozwijaniu pomys?u Polskich Dru?yn Strzeleckich w Galicji, nie zaanga?owa? si? w budowanie Legionu Pu?awskiego u boku Rosji i nie nalega? na szersze u?ycie B??kitnej Armii na froncie zachodnim w 1918 r. Co wi?cej, uwa?a?, ?e „wszelkie wojsko organizowane przez spo?ecze?stwo, a nie przez w?adz? pa?stwow?, musi przerodzi? si? nie za d?ugo w bandy zbójeckie” [3].

Z tego punktu widzenia II wojna ?wiatowa i tworzenie w?asnej organizacji wojskowej w postaci NOW przez Stronnictwo Narodowe by?o wyj?tkiem, jednak dopiero stworzenie NSZ, w opozycji do akcji scaleniowej a pó?niej wewn?trzna opozycja w samym NSZ owocuj?ca w 1944 r. roz?amem i pozostaniem poza strukturami polskiego pa?stwa podziemnego cz??ci NSZ-ZJ lub NSZ-ONR (obie nazwy s? uproszczeniem, ale z braku innych, lepszych, s? powszechnie przyj?te w nauce historii, cho? z przyczyn politycznych coraz silniejsze s? tendencje do niedokonywania rozdzia?u scalonego NSZ-AK z NSZ-ZJ/ONR) by?o rzeczywistym wy?omem.

Z realizmem wi??e si? drugi element wyró?niaj?cego polski obóz narodowy. To by?o odwrócenie priorytetów kilkuset poprzedzaj?cych lat – odwrócenie polityki polskiej z kierunku wschodniego na zachodni, przypomnienie o historii piastowskiej, o rubie?y Boles?awów. Bez wzgl?du na pian? na ustach rusofobów historia dopisa?a do tego programu point? w postaci odzyskania granicy Piastów je?eli nawet nie w sojuszu, co przez gard?o niektórym nigdy nie przejdzie, to jednak z decyduj?cym udzia?em czynnika radzieckiego/rosyjskiego.

I tutaj przechodz? do trzeciego elementu wyj?tkowo?ci programu endecji – by?a to zasadnicza zmiana w traktowaniu Rosji, wbrew dotychczasowej „?wi?tej” zasadzie walki z Moskw?.

Kto? w tym miejscu powie, odwo?uj?c si? do wspomnianego pozna?skiego wyst?pienia Dmowskiego, ?e owszem, obóz narodowy by? definiowany w czasie przed i podczas I wojny ?wiatowej, jako zorientowany na Rosj?, ?e g?osi? t? orientacj? taktycznie, ale pó?niej sta?a si? ona w?a?nie „martw? formu?k?”, do której przylgn?li jedynie talmudy?ci w ruchu narodowym. Zwolennicy tego pogl?du myl? si?. Jest rzecz? powszechnie znan?, ?e Dmowski niejednokrotnie wyra?a? swoj? pogard? wobec azjatyckich metod rz?dów carskich oraz mia? negatywn? opinie o wielu Rosjanach. Ale to w?a?nie on id?c pod pr?d polskiej tradycji licz?cej ju? wówczas 150 lat i po cz??ci wbrew w?asnym do?wiadczeniom (zes?anie, bezp?odne dyskusje z w?adz?), wyznaczy? kierunek na znalezienie modus vivendi z Rosj?, na u?o?enie stosunków z narodem i pa?stwem rosyjskim bez wzgl?du na panuj?cy w nim w danym momencie ustrój. I to w?a?nie owa „prorosyjsko??” endecji jest osi? problemu NSZ w przesz?o?ci i dzisiaj.

Antyrosyjska „endecja”

To o NSZ-ZJ zwi?zany ideologicznie z tym ?rodowiskiem prof. Stanis?aw Bóbr-Tylingo powiedzia? [4]: „NSZ nie by?y dzie?em ani ONR ani NOW, ale tej cz??ci Polaków, którzy nie b?d?c pozbawieni daru my?lenia uwa?ali za wrogów nie tylko Niemców, ale i Rosjan i krytycznie odnosili si? do wszystkich kompromisów czy wspó?pracy Moskalem”. „Prorosyjsko??” endecji stoi ko?ci? w gardle wszelkim odcieniom polskiej rusofobii, tak jak antysemityzm stoi ko?ci? w gardle lewicy laickiej. Poniewa? jednak my?l endecka cieszy si? wci?? du?? popularno?ci?, nale?y t? popularno??, zw?aszcza w?ród m?odych ludzi, skanalizowa?, tworz?c endecj? pozbawion? niepo??danych elementów ideologicznych.

Dla rusofobów sprowadza si? to do stwierdzenia – „Endecja? Tak! Ale z has?em walki z Rosj? na sztandarach”. Tak?e czynnik ?ydowski, jak wyka?? ni?ej, gra rol? w tym wypadku. Bez najmniejszych w?tpliwo?ci NSZ-ONR jest traktowany jako ?rodek do osi?gni?cia tego celu dzisiaj. Sytuacja ta stwarza konieczno?? przyjrzenia si? pogl?dom i metodom walki politycznej tego ?rodowiska i dokonania ich oceny z punktu widzenia linii endeckiej sensu stricto.

Jest to zadanie nie?atwe tak?e dlatego, ?e kiedy ruch narodowy w Polsce odradza? si? (1988/89) przyj?to jego formu?? sensu largo, przechodz?c do porz?dku nad dawnymi podzia?ami w imi?, jak si? wówczas wydawa?o, nowego pocz?tku, nowego otwarcia. W ten sposób, tradycja NSZ, bez rozró?niania, bez poruszania trudnych kwestii i niuansów polityczno-organizacyjnych, zosta?a przyj?ta w istocie bez zastrze?e? przez odradzaj?cy si? ruch narodowy. Dla jednych fikcja pewnej spójno?ci i jedno?ci historycznej, dla innych, niech?? do rozdrapywania przesz?o?ci, a jeszcze dla innych, swego rodzaju naiwno?? sprowadzaj?ca si? do wiary we wzajemno?? ze strony dawnych oponentów z NSZ-ONR i ich spadkobierców, doprowadzi?a do wytworzenia si? silnego o?rodka nie maj?cego podobnych skrupu?ów, agresywnego, narzucaj?cego innym swoj? wol? i wersj? historii, i nie przebieraj?cego w epitetach wobec uznanych za wrogów.

Po latach okaza?o si?, ?e mieli?my do czynienia z czym? na kszta?t dywersji w ruchu narodowym, dywersji skutecznie przeprowadzonej, z poparciem zza Atlantyku, u?ywaj?cej chwytliwej propagandy ukierunkowanej g?ównie na m?odzie?.

Wychowano i wychowuje si? nadal zast?py m?odych ludzi w przekonaniu, ?e NSZ-ONR jest najpe?niejszym wyrazem my?li narodowej, wzorcem, do którego nale?y odnosi? wszelkie pytania dotycz?ce historii i tera?niejszo?ci. M?odzie? wygrywana has?ami o „twardych jak stal, nie wahaj?cych si? ?o?nierzach niez?omnych, gotowych w ka?dej chwili do ofiary ?ycia” (prosz? zwróci? uwag?, ?e Kaczy?ski i Duda w swych wypowiedziach id? dok?adnie ?ladem tych hase?), odbiera ruch narodowy niemal wy??cznie przez pryzmat NSZ, w swej masie nie maj?c poj?cia o „podstawowych zasadach jego ideologii”, zbywaj?c je has?em talmudyzmu.

Wida? tutaj ogromn? ró?nic? jako?ciow? i metodyczn? w formacji m?odego pokolenia narodowców w stosunku do ko?ca lat 80-tych XX wieku. Sam, pocz?wszy od 1989 r. przechodzi?em formacj? stricte ideologiczn?, gdzie problem NSZ by? tylko jednym z wielu tematów i to nie najwa?niejszym. Sprawa np. oceny dzia?a? Brygady ?wi?tokrzyskiej w ogóle nie by?a przedmiotem prelekcji seniorów. Z problemem tym, w uj?ciu odmiennym od propagandy historycznej PRL, zetkn??em si? po raz pierwszy chyba w 1990 r., kiedy to m?ody i brodaty wówczas Leszek ?ebrowski przedstawia? temat w ?ódzkiej siedzibie PAX-u (Piotrkowska 49). Od samego pocz?tku, nie maj?c praktycznie wówczas ?adnej szerszej wiedzy, mia?em problem ze wspó?dzia?aniem Brygady z Niemcami. Nie mog?em tego zaakceptowa?, wynosz?c z domu przekonanie, ?e z Niemcami w czasie II wojny ?wiatowej mo?na by?o tylko walczy? a uk?adaj?cy si? z nimi to zdrajcy. Nie mog?em tego zaakceptowa? tak?e z powodu konsekwentnie antyniemieckiego stanowiska endecji, z któr? si? ju? wówczas identyfikowa?em. Lektura pierwszych ksi??ek zwolenników linii NSZ-ONR wydanych w Polsce (pierwsza po?. lat 90-tych), utwierdzi?a mnie jedynie w tym przekonaniu. O tym jednak za chwil?.

Zanim skonfrontujemy stanowisko NSZ-ONR ze stanowiskiem g?ównego nurtu ruchu narodowego, musimy przypomnie? najwa?niejsze wyst?pienia z historii endeckiego stosunku do Rosji. Dmowski, który zas?yn?? w 1907 r. skierowan? przeciwko rz?dowi carskiemu i obyczajowi politycznemu Rosji carskiej tzw. mow? azjatyck? (17[30] maja 1907 r.), w której podda? ostrej krytyce ten rz?d i obyczaj zarzucaj?c mu kierowanie si? azjatyckimi (tj. dzikimi) metodami sprawowania w?adzy.

Co pisa? Dmowski?

Ju? w roku nast?pnym og?osi? fundamentaln? prac? „Niemcy Rosja i kwestia polska”, przet?umaczon? na kilka j?zyków, gdzie w sposób klasycznie realistyczny uzna?, ?e spo?ród dwóch wrogów Polski Rosja jest tym s?abszym, a skoro Polska nie mo?e obu sama pokona?, powinna znale?? si? w obozie przeciwnym Niemcom, które stanowi? najwi?ksze zagro?enie dla nas, cho?by id?c nawet rami? w rami? z Rosj?. W po?owie lutego 1919 r. podczas bankietu wydanego przez hr. Miko?aja Reya i W?odzimierza Tetmajera na cze?? Dmowskiego w paryskiej restauracji Petit Durand, t?umaczy?: „je?li mieli?my i?? z Francj? i z Angli?, to trzeba by?o i?? tak?e z Rosj? – najpaskudniejszym narodem, który mo?e najwi?cej nam w przesz?o?ci zaszkodzi?. W tym jednak wyra?a si?, prosz? panów, w?a?nie ów m?ski sposób czynu, o którym wspomnia?em, ?e, je?li si? mówi, ?e co? jest potrzebne dla sprawy, to raz to stwierdziwszy – w ?adne inne, uczuciowe, wzgl?dy wdawa? si? nie wolno. I chocia? spotyka?y mnie najrozmaitsze zarzuty: moskalofilstwa, carskiego pacho?ka itp. – szed?em t? drog?, gdy? uwa?a?em j? za konieczn? i za jedynie mog?c? nas doprowadzi? do niepodleg?o?ci” (ze wspomnie? z konferencji wersalskiej W?odzimierza Bartoszewicza, syna Joachima).

Formu?a spotkania t?umaczy ostro?? sformu?owa? Dmowskiego. Po trudach konferencji wersalskiej, chorobie, odpoczynku i zapewne przemy?leniach odnosz?cych si? do przysz?o?ci, Dmowski og?osi? w lutowym numerze „Przegl?du Wszechpolskiego” z 1922 r., s?ynny tekst „Zagadnienie g?ówne”, w którym do kwestii rosyjskiej odniós? si? nie jak w quasi-prywatnym wyst?pieniu na bankiecie, ale w sposób oficjalny, jako polityk i ideolog wskazuj?cy kierunek na przysz?o??, tak dla ruchu narodowego, jak i dla Polski. Pisa? tam m.in.:

„Nie chodzi tu o polityk? dzisiejsz?, o stosunek do rz?du sowieckiego lub do tego, czy innego obozu przeciwników jego na emigracji, do tych lub do innych czynników przemijaj?cych.(...) Idzie wi?c o stosunek do czynnika trwa?ego, do narodu rosyjskiego, o stworzenie gruntu, na którym si? oprze jutrzejsza polityka nasza wzgl?dem rosyjskiego pa?stwa. (…)Wp?ywy niemieckie (…)usi?uj? przedstawi? Rosj?, jako g?ównego wroga Polski i g?ówne jej niebezpiecze?stwo, utrwali? i rozwin?? dawn? psychologj? nienawi?ci do ciemi??ców, hypnotyzuja Moskalem jak za dawnych przedwojennych czasów, tak jak gdyby si? nic w naszem po?o?eniu wzgl?dem Rosji nie zmieni?o. Sprzyja im nieruchomo?? duchowa spo?ecze?stwa, które ci?gle nie posiada jeszcze psychologji narodu wolnego, niezawis?ego, ale tak na ró?ne sprawy reaguje, jak gdyby ?y?o jeszcze w czasach niewoli i ucisku. Sprzyja im te? rozwini?ta szeroko u nas sk?onno?? do robienia patrjotyzmu mo?liwie najta?szym kosztem. A có? mniej dzi? kosztuje, jak szczucie na Moskala?... W ten sposób urabia si? psychologja spo?ecze?stwa w stosunku do Rosji, która pó?niej mo?e bardzo utrudni? najwa?niejsze dla naszego bytu, a niew?tpliwie najtrudniejsze zadanie – zorganizowania po naszej stronie i wywo?ania po stronie rosyjskiej jedynej polityki, mog?cej i nam, i Rosji zapewni? samodzielno?? gospodarcz? i polityczn? oraz rol? w ?wiecie, odpowiadaj?c? si?om i po?o?eniu ka?dego z dwóch narodów.

Pierwszym warunkiem tej polityki jest, ?eby Polska nie dawa?a si? u?ywa? za narz?dzie przeciw Rosji, a Rosja przeciw Polsce. Pierwsze zale?y w ca?o?ci od nas; na drugie mo?emy mie? mniej lub wi?cej wp?ywu w zale?no?ci od tego, ile dobrej woli, energji i rozumienia rzeczy w prac? na tem polu w?o?ymy. Obóz narodowy w Polsce ma ju? poza sob? niema?o tej pracy, wykonanej w okresie przedwojennym i w czasie wojny. Organizuj?c nowoczesn? polityk? polsk?, zrozumia? on potrzeb? zmiany stosunku do Rosji, nie ze wzgl?du na takie lub inne korzy?ci miejscowe w ziemiach podleg?ych pa?stwu rosyjskiemu, ale ze wzgl?du na spraw? polsk? jako ca?o??. By?a to jedna z najwa?niejszych jego prac, a jednocze?nie najtrudniejsza, bo prowadzona równolegle z walk? przeciw bie??cej polityce antypolskiej rz?du rosyjskiego, a zarazem w walce z p?ytko?ci? polityczn? znacznej cz??ci naszej opinji publicznej i z wp?ywami na ni? niemieckiemi, austrjackiemi i ?ydowskiemi. Wykonanie tej pracy pozwoli?o mu zorganizowa? podczas wojny polityk?, która nam da?a zjednoczon? i niepodleg?? Polsk?. Dzi? od tego przede wszystkiem, jak si? urobi nasz stosunek do Rosji i Rosji do nas, zale?y, czy zjednoczenie to b?dzie trwa?e, czy niepodleg?o?? b?dzie istotna, czy fikcyjna. I dlatego obóz, który umie pracowa? dla przysz?o?ci, powinien prac? nad urabianiem tego stosunku ju? dzi? z ca?? energj? podj??.”

W „Polityce polskiej i odbudowaniu pa?stwa” Dmowski rozwija? powy?sz? my?l pisz?c: „Osobi?cie wiele pracy w?o?y?em w poznanie i zrozumienie Rosji, uwa?aj?c to za jeden z pierwszych obowi?zków ludzi chc?cych kierowa? polityk? polsk?. Nauczy?em si? na stosunek nasz do Rosji patrze? w perspektywie dziejowej, ze spokojem, w którym my?li politycznej nie zam?caj? nami?tno?ci, wytworzone przez przesz?o?? i podsycane stale do ostatnich czasów przez polityk? rosyjsk? wzgl?dem Polski(…). Zdaniem mojem by?o rzecz? niegodna naszego narodu oburza? si? jedynie na krzywdy, protestowa? przeciw nim i albo czeka? na zmian? post?powania Rosji, albo tez ?lepo d??y? do jej zguby, chocia?by?my sami mieli razem z ni? zgin??. Obowi?zkiem naszym by?o mie? swoja wzgl?dem Rosji polityk?, polityk? rozumn?, zwalczaj?c? w niej to, co dla nas by?o szkodliwe, ale umiej?c? szczerze i uczciwie poprze? to, co by?o z korzy?ci dla naszej sprawy. (...). Podkre?lam to umy?lnie, a?eby ludzie u nas nie my?leli, ?e polityka zbli?enia z Rosj?, szukaj?ca oparcia stosunku z ni? na wzajemnej ?yczliwo?ci, by?a wywo?ana tylko potrzebami chwili, i dzi? ju? nale?y do historii. Niejedno pokolenie przeminie, a ta sprawa ci?gle b?dzie aktualn?, ?ywotn?, ci?gle b?dzie mia?a pierwszorz?dne znaczenie dla obu narodów”.

Wreszcie w „?wiecie powojennym i Polsce” pisa?: „Przy naszym po?o?eniu geograficznym musimy zna? Rosj? i rozumie? wytwarzaj?ce si? obecnie warunki jej istnienia lepiej, ni? jakikolwiek inny naród w Europie – inaczej nie znajdziemy w stosunku do niej w?a?ciwej drogi i ?atwo nas b?dzie u?y?, jak ju? u?ywano za narz?dzie cudzej polityki. Trzeba si? przede wszystkim nauczy? my?le? o Rosji, czego?my nigdy naprawd? nie umieli. (...). Nasza walka z Rosj? w XIX stuleciu da?a liczne karty po?wi?cenia i m?cze?stwa, zrodzi?a najwi?ksz? poezj? patriotyzmu, jak? ?wiat widzia?, ale w tej walce my?l nasza nie m??nia?a, nie hartowa?a si?, nie pog??bia?a; przeciwnie, wyrodnia?a i coraz bardziej dziecinnia?a, nasz stosunek do Rosji stawa? si? coraz bardziej bezmy?lny i coraz bardziej upokarzaj?cy. (...) pó?niej, gdy socjalizm pod wp?ywem nowego ruchu narodowego zacz?? ewolucj? w kierunku polskich aspiracji, jego przywódcy rych?o spostrzegli, ?e ta tradycyjna bezmy?lno?? w stosunku do Rosji, daje im podstawy wp?ywu. St?d od?y?y na nowo stare has?a i znów g?o?no si? zacz?? wypowiada? stosunek do Rosji, pozbawiony wszelkiej podstawy my?lowej, bezkrytyczny, operuj?cy pustymi frazesami, broni?cy si? zaciekle wszelkiej logice (...). Ten stosunek do Rosji, wojuj?cy na ka?dym kroku frazesem o godno?ci narodowej, by? w?a?ciwie najbardziej upokarzaj?cy, bo przemawia przeze? psychologia zbuntowanych niewolników.”

Zamieszczone w powy?szej ksi??ce teksty o Rosji by?y redakcj? wcze?niejszych artyku?ów Dmowskiego w „Gazecie Warszawskiej” w 1930 r., w których demaskowa? plan tzw. wyprawy komiwoja?era na Rosj? (planu sfinansowania przez Zachód polskiej wyprawy na Rosj? i rozcz?onkowania ZSRR). Dmowski ju? wcze?niej, bo przed zamachem majowym spotyka? si? z pos?em radzieckim w Polsce Piotrem Wojkowem, któremu nakre?la? w?asn? wizj? polityki polskiej i mi?dzynarodowej, ale w 1930 r. w ca?ej pe?ni zastosowa? swoje wskazania w praktyce podejmuj?c kontakty z ówczesnym ambasadorem ZSRR w Polsce W?adimirem Antoniowem-Owsiejenk?, w?a?nie na kanwie „wyprawy komiwoja?era”.
W raportach Antonowa pada nawet zanotowane stwierdzenie Dmowskiego skierowane do w?adz ZSRR „b?dziemy wspólnie walczy? przeciwko wojnie”. Ówczesne dzia?ania Dmowskiego i jego kontakty z Antonowem, reakcje Moskwy, ukazanie si? broszury z tekstami Dmowskiego po rosyjsku pt. „Komiwoja?er w zatrudnieni” („Komiwoja?er w k?opocie”) z przedmow? Feliksa Kona, czy stanowisko prze?o?onego Antonowa – Borysa Stomoniakowa, który zauwa?a, ?e „zwróci? uwag? redakcji „Prawdy” na niestosowny atak na Dmowskiego na jej ?amach”(!), wymagaj? szerszego omówienia (i co na to wszystko powiedz? ?owcy agentów rosyjskich?!). S? dowodem na to, ?e zalecana przez Dmowskiego konieczno?? zasadniczej zmiany w stosunkach polsko-rosyjskich (bez wzgl?du na form? ustroju w Rosji) nie jest ani martw? formu?k? talmudyczn?, ani nawet samym tylko wskazaniem gabinetowego ideologa, ale równie? wprowadzonym w czyn przekonaniem praktyka.

Koniec cz??ci pierwszej

Adam ?miech
[1] Tzw. powstanie komunistyczne (trwaj?ce rzekomo w latach 1944-63) to mit, political fiction uprawiane przez PiS i IPN, nie maj?ce nic wspólnego z rzeczywisto?ci? i bardzo szkodliwy ze wzgl?du na gloryfikowanie zachowa? strace?czych i ca?kowicie nieodpowiedzialnych.
[2] Nie miejsce tu na rozwa?ania o tym, czym jest prawica, na wskazywanie kryteriów ideologicznych, moralnych, ekonomicznych prawicowo?ci. Na co dzie?, potocznie ludzie reprezentuj?cy ten obóz nazywaj? sami siebie prawic? i s? przez tzw. ogó? równie? jako prawica odbierany. Poniewa? moje wyst?pienie dotyczy rzeczywisto?ci, a nie akademickiego wzorca prawicowo?ci, b?d? tu wpisywa? si? w owo potoczne rozumienie prawicy.


[3] S.Grabski, „Pami?tniki”, t.1, Warszawa 1989, s.225.
[4] „Wiadomo?ci” 1950, nr 8(203), s.4.

My?l Polska, nr 43-44 (22-29.10.2017)
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014