Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumKwiecień 29 2017 05:33:45
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Przemawia Witold Listowski
Przemawia Witold Listowski
VI Dzień Kultury Kresowej w Kędzierzynie-Koźlu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Pobicie Mateusza Pis...
Wybory we Francji i RFN
Inwazja Korei Płn na...
M.Giertych - Aroganc...
Dygat o polskiej men...
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Kaczyński i Duda o banderyzacji
Tematyka ukraińska

Kaczyński i Duda o UPA - bez satysfakcji i zaufania

Ostatnie dni przyniosły długo oczekiwane i wreszcie wprost odnoszące się do problemu wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i Prezydenta RP Andrzeja Dudy na temat gloryfikacji na Ukrainie zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach w czasie II wojny światowej.

Lider Prawa i Sprawiedliwości przebywając na Podkarpaciu, w wywiadzie dla Radia Rzeszów stwierdził m.in., że przyszłość relacji polsko-ukraińskich zależy od tego, jak Ukraina będzie odnosić się do swojej historii. Jest ciągle niepewne, czy Ukraina pójdzie w stronę, która w Polsce będzie nie do zaakceptowania, czyli oparcia swojej historycznej legitymacji o tradycje UPA, o tradycje organizacji, które dopuściły się potwornych zbrodni na Polakach, czy też z tej drogi zrezygnuje. (...) Powtarzam: mamy znak zapytania i pewien niepokój, ale często bywa w polityce tak, że jest źle, a później się okazuje, że jest dobrze. Ja ciągle liczę na to że tak będzie. (...) Powtarzam: są pewne granice nie do przekroczenia. Myśmy przez wiele lat wykazywali ogromną cierpliwość. I tej cierpliwości jeszcze trochę mamy, ale powtarzam: w tym roku tam będą (na Ukrainie) zapadały bardzo ważne decyzje z tego względu, że są różne rocznice i będziemy się musieli temu przyjrzeć.

Z kolei Prezydent RP, wyraźnie ośmielony przez prezesa, po raz pierwszy w czasie kadencji zabrał również głos w tej sprawie w wywiadzie udzielonym Janowi Pospieszalskiemu dla jego programu "Warto Rozmawiać". Andrzej Duda stwierdził: my mamy prawo twardo domagać się i domagamy się tego, żeby prawda historyczna rzeczywiście była pokazana. A prawda historyczna oznacza również absolutny zakaz gloryfikowania tych, którzy byli mordercami(...). Ale to jest oczywiste także w przestrzeni międzynarodowej. Tutaj, dokładnie w tej sali = jesteśmy w Sali Białej Pałacu Prezydenckiego - miałem bardzo zdecydowaną rozmowę z panem prezydentem Petro Poroszenko, gdy był ostatnio z oficjalną wizytą w Polsce. Powiedziałem Panu Prezydentowi: "Panie Prezydencie, my od ponad roku, odkąd ja się z Panem spotykam, rozmawiamy cały czas na ten temat. Miałem do Pana kilka próśb, chodzi o tzw. ustawy gloryfikujące - wszyscy wiemy, o co chodzi - przyjęte przez parlament ukraiński w 2015 roku. To są pewne elementy upamiętnienia, gdzie de facto Polacy są pomawiani i które powinny zostać zmienione, i mówiłem to Panu Prezydentowi już od naszego pierwszego spotkania. I chciałbym wreszcie, żeby to zostało zmienione, bo to w istotny sposób wpływa na nasze relacje. I one nie będą się dobrze układały między naszymi narodami, dopóki te sprawy nie będą naprawione". Trzeba to mówić jasno i wyraźnie i mam nadzieję, że pan prezydent Poroszenko ten głos w Polsce z moich ust bardzo wyraźnie usłyszał, gdy ostatnim razem tutaj był.

Zanim popadniemy w entuzjazm, przyjrzyjmy się bliżej tym wypowiedziom i ich kontekstowi.

Po pierwsze, są to wypowiedzi wewnętrzne; Kaczyński wypowiedział się na Podkarpaciu, gdzie trzeba uspokoić elektorat PiS-u, słusznie nienawidzący UPA i współczesnej neobanderii; znany jest z takich tekstów pod publiczkę - vide wystąpienie sejmowe z 2003, ale znany jest również z późniejszej wypowiedzi dla Radia Maryja, że Ukraińcy nie mają innych bohaterów i z zamętu wokół uchwały kresowej w 2016, gdzie zaproponowano żenujący tekst zrzucający winę na Sowietów i Niemców oraz szermowano pomysłami Dnia Kresowian, który miał przypadać na 17 września. Wszystko, żeby nie drażnić przyjaciół zza Buga.

Po drugie, w drugim półroczu 2016 r. Sejm RP i Prezydent RP (dwukrotnie, raz w formie uroczystej deklaracji prezydentów podczas wizyty na Ukrainie, drugi raz, w Polsce w czasie wzmiankowanej wizyty Poroszenki) wyrazili bezalternatywne poparcie dla Ukrainy; nic mi nie wiadomo, aby dopiero po tych deklaracjach oficjalnych czynników państwa (podczas gdy Kaczyński, niezależnie od swojego faktycznego panowania nad PiS-em i… Polską, jest formalnie tylko szefem partii i posłem), zaczęto na Ukrainie banderyzację historii i przestrzeni publicznej. W trakcie podejmowania tych skandalicznych deklaracji, wytrącających nam (i to własnymi rękami i na własne życzenie) wszelkie narzędzia nacisku na Ukrainę, tak, jak co najmniej od 13 lat, trwała i trwa banderyzacja tego państwa. Deklaracje podejmowano zatem z pełną świadomością tego, co się dzieje na Ukrainie. Co prawda wcześniej minister Waszczykowski twierdził, że nie zauważa oznak jakiegoś szczególnego hołdu i kultu Bandery, ale parę osób w Polsce mu nie uwierzyło, jak widać, z prezesem PiS na czele...

Po trzecie, w Polsce panuje aksjomat walki z Rosją, który komplikuje, a w tym momencie - w istocie - uniemożliwia jakiekolwiek ruchy wobec Ukrainy. Drugim, nierozłącznym elementem tego aksjomatu, jest popieranie antyrosyjskiej Ukrainy za wszelką cenę. O poparciu Ukrainy w tym samym cytowanym wyżej wywiadzie mówi Prezydent RP. Z Rosją zaś współpraca jest możliwa dopiero wtedy, kiedy przestrzegać ona będzie mitycznego już w ustach obozu władzy w Polsce "prawa międzynarodowego". W tym samym tonie wypowiada się premier Szydło przy okazji rozważań o zniesieniu sankcji wobec Rosji. Jeżeli więc "prawo międzynarodowe", to zaraz pada argument okupacji i aneksji Krymu oraz konieczności jego zwrotu przez Rosję. Nie wracając po raz kolejny do kwestii "przestrzegania" prawa międzynarodowego przez USA, warto zauważyć, że ten argument ze strony Polski jest bardzo wygodny. Ocena przestrzegania czy nie owego prawa międzynarodowego przez Rosję dokonuje się bowiem wg wyłącznie polskiej interpretacji. Jak dalece jesteśmy opętani bezalternatywnym poparciem Ukrainy pokazuje reakcja Beaty Kempy na ujawnioną niewinną notatkę rządu Tuska z 2008 r. dotyczącą działań Rosji w przestrzeni WNP, z której wg niej Tusk powinien tłumaczyć się Ukraińcom i spoglądać im w oczy ze wstydem!?! Z kolei Jan Pospieszalski w treści jednego z pytań do Prezydenta RP ujął ową oczywistość tak: Wspomniał Pan o konflikcie na Ukrainie. Mimo tego konfliktu Polska - a być może ze względu na ten konflikt - bardzo mocno zaangażowała się w tzw. sprawę ukraińską. Nasza pomoc pozostaje absolutnie oczywistym faktem, nikt jej w Polsce nie kwestionuje. Nikt?

PiS ma jeszcze jeden kłopot - to polityka historyczna realizowana wg założeń partii rządzącej przez IPN. Skoro UPA znajduje się w Atlasie podziemia niepodległościowego, skoro skazani na śmierć banderowcy znajdują się w materiałach IPN jako ofiary stalinizmu, jeżeli powojenna Polska jest uważana za okupację sowiecką, a nadto, ukraińscy nacjonaliści znajdowali się pod płaszczykiem służb wywiadowczych USA, co przekładało się na konkretne wsparcie finansowe i działalność szpiegowską przez 50 lat po wojnie, skoro szpiegowanie na rzecz USA przeciwko okupacji sowieckiej (PRL) stawiane jest za wzorzec patriotyzmu we współczesnej Polsce, a USA to nasze światło mądrości na tym świecie, to pozostaje nam w zasadzie tylko stanąć ramię przy ramieniu z banderowcami... Zapowiedzi prezesa PiS mogą być zatem trudne do urzeczywistnienia. Tym bardziej sprawiają na mnie wrażenie odrobionego z konieczności zadania polegającego na uspokojeniu nastrojów milionów Polaków, którzy wbrew propagandowemu biciu piany, nie podzielają entuzjazmu dla bezalternatywnego popierania Ukrainy.

"Po owocach ich poznacie" - zobaczymy, czy przestaniemy jako państwo składać publiczne deklaracje poparcia dla Ukrainy, czy Kaczyński, dajmy na to, każe odwołać Piekłę, czy Żurawski vel Grajewski przestanie doradzać Prezydentowi, czy IPN wreszcie uzna generalnie UPA za organizacje ludobójczą, a nie będzie się rozdrabniał jednostkowymi śledztwami ciągnącymi się w nieskończoność; czy opisywany ostatnio przeze mnie program rządowy odbudowy mniejszości ukraińskiej w Polsce zostanie wstrzymany. Bez tego wszystkiego, będą to tylko puste słowa, działania pozorowane.

Jeżeli PiS chce szczerze walczyć z banderyzacją Ukrainy, musi skończyć ze wspomnianym aksjomatem, który buduje tożsamość Polski po 89 - że Polska musi być wrogiem Rosji, że ma wyrywać spod jej wpływu Ukrainę (i jej bronić), że ma wspierać demokratyczne przemiany w Rosji etc.

Polsce potrzeba pilnie programu pozytywnego dla siebie samej i dla naszej części Europy. Inaczej będziemy jedynie pasem transmisyjnym obcych interesów, czy to amerykańskich, czy niemieckich. Dlatego wypowiedzi polityków PiS nie przynoszą ani satysfakcji ani nie budzą zaufania.

Adam Śmiech

Komentarze
gjw dnia luty 09 2017 01:17:30
Jak to ujął dawno temu wielki niemiecki filozof: Każdy naród ma taki rząd, na jaki w gruncie rzeczy zasługuje. Nie ma chwilowo nerwów jeszcze wiele do tego dodawać. Chciejstwo niezrównane obu panów!
ricardopl77 dnia luty 10 2017 11:48:11
Z kolei Tomasz Gabiś komentuje to następującymi słowami: "Ponieważ Bandera i UPA konstytuują antykomunistyczną, antysowiecką i antyrosyjską tożsamość polityczno-historyczną Ukrainy, to domaganie się przez Kaczyńskiego, aby Ukraińcy odcięli się od tej tradycji, oznacza zwycięstwo linii prokomunistycznej, prosowieckiej i prorosyjskiej. Paradoksalnie, Kaczyński żądając od Ukraińców wyrzucenia Bandery i UPA kieruje ich na drogę ku prokomunistycznej, prosowieckiej, prorosyjskiej narracji historycznej, co w oczywisty sposób sprzeczne jest z deklarowanymi do tej pory przez Kaczyńskiego celami politycznymi. " ( całość tutaj: http://nowadebata.pl/2017/02/10/poza-ukrainofilia-i-ukrainofobia-czas-na-ukrainorealizm/ )
gjw dnia luty 16 2017 20:09:46
Powiedział co wiedział.smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014