Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumGrudzień 10 2018 09:59:07
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Ukraina... póki my żyjemy
Polityka Zagraniczna

Wizyta Prezydenta RP Andrzeja Dudy w Kijowie w związku z 25-leciem niepodległości Ukrainy, a przede wszystkim, podpisana tam przez niego deklaracja, była dla mnie jednym z najsmutniejszych wydarzeń historii Polski po przełomie 1989 r.

Posunięcia Prezydenta RP wobec Ukrainy trudno nawet określić jako politykę – to działania będące niestety zaprzeczeniem tego, co polityką naprawdę jest. Jednym zdaniem – deklaracja prezydentów Polski i Ukrainy oznacza wszystko dla Ukrainy, nic dla Polski – poza oczywiście szeregiem wykraczających poza logikę zobowiązań naszego państwa. Kilka przykładów: „ustanowienie i rozwój partnerstwa strategicznego jest bezalternatywnym wyborem historycznym”, „uznając integralność terytorialną Polski i Ukrainy oraz nienaruszalność granic naszych państw”, „Uświadamiamy sobie naszą odpowiedzialność za umacnianie bezpieczeństwa i stabilności na kontynencie europejskim wobec aktualnych wyzwań i zagrożeń, spowodowanych agresją Rosji wobec Ukrainy i okupacją części jej terytorium. Potwierdzamy niezmienność pozycji Rzeczypospolitej Polskiej we wspieraniu wysiłków Ukrainy w celu przywrócenia jej integralności terytorialnej”.
„Strona polska uważa, że niepodległość Ukrainy ma zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa i niepodległości Polski”, „Apelujemy do wspólnoty międzynarodowej o wzmożenie wysiłków, w tym polityki sankcji wobec agresora, w celu przywrócenia przestrzegania naruszonego prawa międzynarodowego i zaprzestania agresji wobec Ukrainy”. „Uznajemy prawo i perspektywę Ukrainy co do nabycia w przyszłości pełnoprawnego członkostwa w NATO, zgodnie z wolą Narodu Ukraińskiego”, „Polska konsekwentnie wspierała Ukrainę przez 20 lat na trudnej drodze do eurointegracji od momentu nawiązania przez Kijów stosunków z Unią Europejską w 1994 r. i będzie nadal wspierała Ukrainę w realizacji jej eurointegracyjnego kursu”. „Uznajemy siłę i stabilność tych więzi, czego dowodem było bezapelacyjne poparcie Polaków dla Ukraińców walczących podczas Pomarańczowej Rewolucji i Rewolucji Godności o wolność i demokrację”, „My, Prezydenci Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy, w dniu obchodów 25. rocznicy Niepodległej Ukrainy, potwierdzamy obopólnie strategiczny charakter naszych relacji”.

Tyle deklaracja. To nie polityka, to ideologia, która po raz kolejny w historii całkowicie dominuje nad myśleniem racjonalnym. Wychodzimy przed szereg, nie rozumiemy takich znaków, jak brak na uroczystościach w Kijowie wysokich przedstawicieli nawet tych krajów, które stały za przewrotem na Ukrainie i finansowały go, szarpiemy się z gwarantowaniem nienaruszalności granic, ogłaszamy bezwzględne, bezalternatywne poparcie Ukrainy na każdym polu.

Z jednej strony, ponownie, jak to drzewiej bywało, chcemy przez fakty dokonane wymusić na Zachodzie zachowanie zgodne z naszą ideologią, z drugiej, rezygnujemy w istocie z wszelkich możliwości przeciwstawiania się postępującej banderyzacji Ukrainy. Bo skoro bezalternatywnie i strategicznie jesteśmy za, to co tam jakieś pomniki i ulice Bandery mogą na tym zaważyć? Jest to kapitulacja wobec neobanderowskiej Ukrainy.

Ośrodek prezydencki w Polsce dokonał właśnie dzieła, które przykrywa i przekreśla zewnętrzne znaczenie uchwały sejmowej wymuszonej na PiS-ie przez opinię publiczną. Deklaracja Prezydenta RP, zbywając kwestie historyczne wyświechtanymi banałami, daje neobanderowcom carte blanche na dowolne działania w przyszłości. W szerszej perspektywie Prezydent RP brnie uparcie w nierealną, ale stanowiąca fundament ideologii jego obozu i przez to niepodważalną, koncepcję Międzymorza.

Historyczne uzasadnienie tej koncepcji, której warunkiem sine qua non jest wspieranie antyrosyjskiej Ukrainy, począwszy od wyprawy kijowskiej aż po dzień dzisiejszy, jest bezwzględnym, bo nie liczącym się z faktami historycznymi, zawłaszczeniem historii Polski dla jednej tylko opcji politycznej. Tak to ma wyglądać – prawdziwi patrioci zawsze popierali tylko wschodnią politykę Piłsudskiego etc., politykę oparcia się o Ukrainę, zaś przeciwstawiali się jej zdrajcy. Wszystko podane w skrajnie emocjonalnym tonie, nie znoszącym sprzeciwu i nie dopuszczającym dyskusji. Wbrew temu ideologicznemu totalitaryzmowi przypominam, że Narodowa Demokracja przeciwstawiała się twardo tej polityce zarówno w czasie kiedy Piłsudski wszczynał wyprawę kijowską, jak i zawsze później, kiedy różne polskie ośrodki polityczne do niej wracały.

Nie inaczej jest i dzisiaj. Nie nastąpiły żadne wydarzenia, które mogłyby negatywny osąd tej koncepcji zmienić, bądź choćby złagodzić. Wbrew temu, szereg poważnych argumentów, z banderyzacją Ukrainy i uzależnieniem jej od ośrodków zewnętrznych, zdecydowanie wzmacnia pogląd przeciwny. Tym bardziej budzi grozę nie pozostawiająca Polsce żadnej furtki, żadnej alternatywy, deklaracja Andrzeja Dudy, który poszedł w ten sposób o wiele dalej nawet od samego Piłsudskiego i innych wyznawców wiary ukrainnej.

Jeszcze jedno. W ubiegłym roku słusznie atakowano prezydenta Komorowskiego za poparcie Ukrainy, która następnego dnia przyjęła ustawy gloryfikujące banderowców et consortes. A w jakich okolicznościach znalazł się prezydent Duda w Kijowie? Czy te ustawy zniesiono? Czy proces banderyzacji wstrzymano? Są to pytania retoryczne. Duda pojechał z pełną świadomością istnienia tych ustaw i świadomością trwającego procesu banderyzacji Ukrainy. Zaraz po wizycie i deklaracji Polska i Prezydent RP otrzymali od strony ukraińskiej odpowiedzi świadczące, ile warta jest opisana wyżej polityka.

Jeżeli pominiemy nawet skrajny przykład, obłąkanego fanatyka Jurija Szuchewycza, pozostanie nam wystąpienie tzw. grupy intelektualistów z byłym prezydentem Krawczukiem, którzy pragną w odpowiedzi na polską uchwałę ogłosić: 23 września jako „Dzień (pamięci) polskich represji wobec autochtonicznej ludności ukraińskiej Galicji”, 25 grudnia jako „Dzień pamięci ludobójczego wyniszczenia przez polskie podziemie autochtonicznie ukraińskiej ludności na odwiecznie ukraińskich ziemiach” oraz 25 kwietnia jako "Dzień pamięci Ukraińców, którzy padli ofiarą przymusowej deportacji, dokonanej przez państwo polskie”.

Tego nie warto komentować, natomiast samo w sobie jest najlepszym komentarzem do deklaracji prezydenta RP. I nic tu nie pomogą, zapewne uczciwie z serca p. Szarka, nowego szefa IPN, płynące deklaracje o ściganiu zbrodni banderowskich. Zbadanie czy w miejscowości X zginęło 120 Polaków czy 185 oraz stwierdzenie, że dokonał tego banderowiec A, a nie jak dotychczas myślano B i prowadzenie w związku z tym wieloletniego śledztwa, ma znaczenie trzeciorzędne. Powtórzę moje wielokrotnie wyrażane stanowisko - największym zagrożeniem dla Polski, ale i dla innych sąsiadów Ukrainy i dla samych Ukraińców, jest odrodzenie szowinizmu banderowskiego. To jest nasz główny wróg dzisiaj, a nie 90-letni starcy, których ściganie nie ma żadnego sensu. Sens ma zmuszenie Ukrainy metodami dyplomatycznymi, propagandą w świecie, prowadzoną na szeroką skalę różnymi metodami i obejmującą znajdowanie rozmaitych sojuszników, do uznania zbrodniczości OUN/UPA i porzucenia pomysłu budowania tożsamości ukraińskiej na tym defekcie historii. To się musi po prostu przestać opłacać Ukrainie!

Tymczasem zarzuciliśmy kotwicę bezalternatywności na wodach nasyconych mieliznami. Niczego się nie uczymy, a MSZ chyba niczego nie czyta albo ma problemy z wnioskowaniem (dla apriorystów to typowe). Oto „Die Welt” pisze: „W jakiej mierze Rosja stwarza niebezpieczeństwo dla Zachodu? W przeciwieństwie do Związku Radzieckiego Rosja kładzie nacisk nie na ideologię, a na pragmatyzm. Moskwa wykazuje się charakterystyczną dla takiego podejścia elastycznością”.

Gdzie za to elastyczność w polityce Polski realizowanej przez Prezydenta RP, MSZ, czy MON pod okiem Jarosława Kaczyńskiego? „Foreign Policy” z kolei zauważa: „powinno być oczywistym, że Waszyngton potrzebuje lepszej polityki w stosunku do Rosji. Będzie obowiązkiem następnego prezydenta, aby prowadzić takie działania, które posuwając naprzód amerykańskie interesy narodowe, będą jednocześnie brały pod uwagę cele Rosji, na jej obrzeżach i globalnie”.

Swego rodzaju komentarzem do powyższych rozważań prowadzonych w Niemczech i USA może być ostatnia wypowiedź min. Błaszczaka: „W Pieniężnie przy pomniku bandyty sowieckiego generała Czerniachowskiego z Armii Czerwonej, który jest odpowiedzialny za wymordowanie Polaków z AK, grupa Rosjan ten pomnik oczyściła i zorganizowała przy nim manifestację mimo sprzeciwu lokalnych władz”. Oraz: „Ostatnio gubernatorem tego obwodu został człowiek uważany za ochroniarza prezydenta Rosji Władimira Putina”.

Czy Państwo również poczuli głębię tej refleksji? Pomijając już „ochroniarza Putina”, muszę zwrócić Panu ministrowi uwagę, że posługując się kłamstwem, być może w sposób niezawiniony – np. czytał prasę pisowską lub oglądał słynny program Marii Przełomiec – niczego nie osiągnie, może poza chwilową ekstazą swoich wielbicieli (ale przywalił Ruchom!). Gen. Czerniachowski był jedynie tym, którego nazwiskiem posłużyło się NKWD do zwabienia wileńskiej AK w pułapkę. Nie wiadomo w 100%, czy Czerniachowski w ogóle osobiście uczestniczył w tej operacji. Nie musimy go kochać, ale mówmy prawdę. To po pierwsze. Po drugie – jak na standardy NKWD operacja ta okazała się wyjątkowo łagodną, praktycznie nie doprowadzając, co do zasady, do ofiar po stronie polskiej. Nie miało miejsca żadne mordowanie wileńskich akowców. Internowani w ogromnej większości wrócili do Polski, z gen. Krzyżanowskim „Wilkiem” na czele. Byłoby wysoce wskazane, aby, bądź co bądź minister RP, a nie jakiś partyjny krzykacz, posługiwał się językiem precyzyjnym, jeżeli chodzi o fakty historyczne oraz wolnym od emocji.

Atakowanie i to tak brutalne gen. Czerniachowskiego jest niepolityczne także z innego ważnego powodu. Czy tego chcemy, czy nie, jest on symbolem rozbicia i końca niemieckich Prus, których duża część przypadła Polsce w rezultacie powalenia III Rzeszy i ustaleń jałtańsko-poczdamskich. Jeżeli weźmiemy to pod uwagę oraz przypomnimy sobie świeżo (pogrzeb „wyklętych”) wypowiedziane przez Prezydenta RP słowa o zdrajcach rządzących do 1989 r. i Jarosława Kaczyńskiego o okupacji: „Chodzi o to, żeby świadomość, że jedna straszliwa okupacja została zastąpiona przez inną, łagodniejszą w porównaniu z tą niemiecką, była powszechną świadomością” – to możemy zacząć się obawiać. Świadomość świadomością, ale co to znaczy konkretnie? Pytam po raz kolejny, co z naszymi granicami i Ziemiami Odzyskanymi? Czy reżim okupacyjny, choćby łagodniejszy, mógł legalnie zawierać porozumienia dotyczące granic, odszkodowań itd.?

A jeśli nie, co się samo przez się narzuca, to co wtedy? Czy wszyscy, a więc i rodzice Prezydenta RP i bracia Kaczyńscy, którzy nie walczyli z bronią w ręku (i nie polegli), także należą do jakiejś kategorii zdrajców? Nie jest to li tylko rozważanie akademickie. 1 września br. prezydent Putin udzielił wywiadu Agencji Bloomberg, której dziennikarz zapytał, jak sam stwierdził, żartem, jak wygląda możliwość zwrotu przez Rosję Kaliningradu. Putin odpowiedział: „Żarty na bok. Jeśli ktoś chce rewidować rezultaty drugiej wojny światowej, proszę, przedyskutujmy to. Ale wówczas będziemy musieli rozmawiać nie tylko o Kaliningradzie, ale także o wschodnich ziemiach Niemiec [czyli o Ziemiach Odzyskanych – przyp. AŚ], o mieście Lwowie, poprzednio należącym do Polski, i tak dalej, i tak dalej. Są też Węgry i Rumunia na liście [problemów]. Jeśli ktoś chce otworzyć tę puszkę Pandory, to proszę bardzo, niech bierze flagę w dłoń i rusza”.

Cóż, w Polsce znalazł by się nie jeden do dzierżenia sztandaru… To, że dziennikarz anglosaski traktuje sprawę ewentualnego powrotu Niemiec do Prus jako żart, i że w ogóle porusza ten temat w rozmowie z Putinem, wcale mnie nie dziwi. Anglosasom jest wszystko jedno. Dla Polski byłaby to jednak katastrofa, nie mówiąc już o kwestii ziem na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej. Dlatego powinniśmy właściwie odczytywać fakty i wyrażać się o sprawach związanych z historią II wojny światowej ze zdrowym rozsądkiem. Jak pisałem wcześniej, kult Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w obecnej Rosji jest nam na rękę. Mogą nam się nie podobać jego wyrazy, formy, ale to nie jest kwestia do podnoszenia publicznie na arenie międzynarodowej.

Atakowanie bohaterów Armii Czerwonej, którzy dodatkowo stracili życie niszcząc Niemcy na ziemiach, które przyznano Polsce i to za morderstwa, których nie było, nie mówiąc już o całej machinie propagandowej dyskredytującej cały okres 1944-89 jako państwo polskie uznane na arenie międzynarodowej, ograniczone w swej suwerenności, ale formalnie w 100% i praktycznie w bardzo wysokim stopniu samodzielne, sprowadzanie go co gorsza do okupacji i rządów zdrajców, jest podkopywaniem wszystkich fundamentów państwa, w którym żyjemy tu i teraz.

Jest to nie tylko niebezpieczne, ale i zwyczajnie głupie. Moje dzieci właśnie miały rozpoczęcie roku szkolnego. W swoich szkołach – tysiąclatkach, do których chodziłem wcześniej i ja i moja żona. Zaiste łagodny był ten okupant budując 1000 szkół na tysiąclecie Polski. Drugiego takiego nie było w historii ludzkości…



Adam Śmiech
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014