Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumGrudzień 10 2018 09:48:41
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Zjazd Kresowian 15
Zjazd Kresowian 15
XV Zjazd Kresowian na Jasnej Górze - 5.07.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Katastrofa na kierunku rosyjskim
Polityka Zagraniczna

Konstatowanie po raz kolejny, że rząd PiS prowadzi politykę antyrosyjską byłoby truizmem i banałem. Niemniej, dla kronikarskiego obowiązku i z myślą o potomności należy odnotowywać, a nawet więcej, uważnie przyglądać się zaawansowanym stadiom rusofobii obecnego układu władzy. Zaiste, jest się czemu przyglądać.

Stosunek pisowskiego czynownictwa do Rosji jest wielopłaszczyznowym wyrazem opętania zupełnie już irracjonalną nienawiścią do wszystkiego, co rosyjskie, w każdym czasie i pod każdym pozorem. Czy Polska PiS prowadzi jakąkolwiek politykę wobec Rosji? To pytanie najbardziej retoryczne z retorycznych. Tak, prowadzi, o ile za politykę uznamy prymitywne walenie w bęben pod hasłem „Bić Rucha!”. Pretekst? Każdy jest dobry, ale najlepszym jest sam fakt istnienia Rosji. Ci ludzie, którym aż się trzęsie głos, z – jak im się wydaje - patriotycznego uniesienia, kiedy mówią o Rosji, nawet nie zdają sobie sprawy z ciężaru przygniatającego ich kompleksu byłego niewolnika. Stąd ta hiperpatriotyczna słowna papka będąca mieszaniną nieznośnego patosu i cierpiętnictwa.

To wyraz zewnętrzny tej „polityki”. A treść? Czy ma ona jakiś dalekosiężny, czy choćby bliski do osiągnięcia cel? Nic z tych rzeczy. Cała jej treść zamyka się w słowach „nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go”. Stąd to ciągłe jątrzenie, obowiązkowe docinki w stronę Rosji nawet przy najbardziej neutralnych tematach w programach informacyjnych, ale przede wszystkim – budowanie atmosfery jakiegoś monstrualnego zagrożenia ze strony Rosji. Jakie będą skutki tej rażącej nieodpowiedzialności?

Najpierw ulegną rozluźnieniu ostatnie istniejące jeszcze połączenia faktyczne między naszymi krajami, a w końcu obecna władza doprowadzi do zerwania stosunków, być może po cichu, w drodze ich całkowitego, naturalnego zamrożenia na każdej płaszczyźnie. PiS miał szansę dokonać – nomen omen – dobrej zmiany, bo przecież, jak słusznie zauważył w najnowszym wywiadzie dla Onetu ambasador Rosji Siergiej Andriejew, to ekipa Donalda Tuska i Ewy Kopacz zaczęła zamrażać nasze stosunki wzajemne w imię walki o Ukrainę – ale nadzieją podniecany PiS wszedł z całą mocą w buty poprzedników na drogę tryumfu albo zgonu.

Walka z Rosją toczy się na płaszczyźnie silnie wzmożonej propagandy, coraz bardziej prymitywnej, a także poprzez realizowanie działań wewnątrz, takich jak wojna o pomniki i na zewnątrz, jak wykrzyczane na cały świat pragnienie sprowadzenia baz NATO na stałe do Polski, o Smoleńsku już nawet nie wspominając. Zwłaszcza na arenie międzynarodowej towarzyszą tym działaniom wypowiedzi pełne przekonania o własnej potędze, trącące butą. Nie chcę już „znęcać się” nad osobą i działaniami ministra obrony narodowej, który w swym uwielbieniu dla USA i NATO nie zauważył momentu, w którym w swej nadgorliwości w komplementach na rzecz zachodnich partnerów, stał się lustrzanym odbiciem co bardziej lizusowsko nastawionych do ZSRR dygnitarzy PRL.

Ale spójrzmy na wypowiedź doradcy prezydenta Dudy p. Krzysztofa Szczerskiego w związku ze zbliżającym się spotkaniem Rady NATO-Rosja. Zaczyna dobrze - „jesteśmy przeciwni izolowaniu Rosji”. Ale, ale, porzućmy nadzieję, dalej już to samo, co zawsze – „co nie oznacza, że jesteśmy zwolennikami zniesienia sankcji”. I obowiązkowe – „Polska zgodziła się na posiedzenie Rady pod warunkiem, że jego tematem numer jeden będzie kwestia Ukrainy”. No, naturalnie, prawda. W końcu może p. minister ma trochę racji. Jak się wyrzuciło w błoto 4,5 miliarda złotych przekazując je międzynarodowym gangsterom „rządzącym” obecnie Ukrainą, to nie ma się co dziwić tej trosce… Ale to tylko moje domysły, dalej p. Szczerski wyjaśnia:

„Chodzi o to, by wznowić kanał komunikacji, by strona rosyjska uzyskała od NATO jasną, czytelną odpowiedź na to, że NATO jest Sojuszem, który będzie dbał o bezpieczeństwo swojego najbliższego otoczenia. NATO ma obowiązek powiedzenia partnerom rosyjskim, że pokój na Ukrainie to element oczywistego zainteresowania samego Paktu”.

To bardzo interesująca koncepcja, przy tym niezwykle komfortowa dla NATO. Oto, mamy od 25 lat do czynienia z procesem zbliżania się NATO do granic Rosji, i w tej sytuacji Sojusz ma dbać o bezpieczeństwo swojego najbliższego otoczenia?! Czyli Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Kaukazu itd. Cóż, jeżeli polscy i niektórzy zachodni politycy wyobrażają sobie, że wobec takiego postawienia sprawy znajdą w stronie rosyjskiej partnera, to grubo się mylą. Oczywiście, być może, że się nie mylą, ale robią to celowo. Wówczas jednak powinni nie ukrywać się za frazesami o bezpieczeństwie, tylko powiedzieć, że chodzi im o zdominowanie Rosji. Ale tego wprost nie powiedzą, bo to nie ładnie wygląda w mediach. Jest to tymczasem polityka prowadząca do eskalacji nowej zimnej wojny i do realnego zagrożenia wojną rzeczywistą o zasięgu światowym.

Swoje dołożył również niezawodny na kierunku rosyjskim p. minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Na odbywającym się w Bratysławie posiedzeniu Global Security Forum stwierdził, że „ewentualne stacjonowanie zachodnich wojsk w Polsce nie jest prowokacją wymierzoną w stronę Rosji. To nie obecność wojsk byłaby prowokacją wymierzoną w stronę Rosji, ale to właśnie jej brak zachęcałby do działań, jakie widzieliśmy, chociażby ostatnio na Bałtyku (i jeszcze to pragnienie wyartykułowane przez ministra – obecność, obecność i jeszcze raz obecność)”.

Oczywiście, nie jest to żadną prowokacją, tak jak nie byłyby prowokacją rosyjskie bazy w Meksyku i pływające sobie dla sportu rosyjskie niszczyciele w odległości 70 km od Nowego Jorku. Ale – zapomniałem – exceptional country rządzi się innymi prawami.

W ten sposób rusofobi prowadzą nas prostą drogą do katastrofy geopolitycznej. Chcą radykalnego zaognienia stosunków z Rosją, a żeby dopełnić obrazu, to właśnie z Polski pragną uczynić państwo frontowe. Jest to całkowite zaprzeczenie nie tylko endeckiej koncepcji polityki międzynarodowej Polski, ale i każdej innej, której celem jest pokojowe współistnienie wielkich, średnich i małych państw.
Dzieje się to wszystko w sytuacji, w której Rosja od lat zachowuje się na arenie międzynarodowej, jak przystało na cywilizowane państwo, broniąc jedynie swojego najbliższego przedpola przed zuchwałą bezczelnością zachodnich „partnerów”, zaś na zewnątrz, tj. do Syrii wchodząc jedynie na wyraźną prośbę jej legalnych władz. I nie zagraża Polsce…

Nie twierdzę, że Rosja jest wzorcem cnót wszelakich, niemniej porównanie działań USA realizujących koncepcję światowego hegemona wypada dla kraju za Atlantykiem wysoce niekorzystnie. Politycy, którzy pragną widzieć Polskę jako kolejny stan USA powinni to głęboko przemyśleć, a nie chować się za kurtyną hałaśliwych, ale pustych frazesów.



Adam Śmiech
Komentarze
gjw dnia maj 01 2016 19:03:46
Jest jeszcze inna, równie przerażająca strona zagadnienia. Ta polityka wobec Rosji zmniejsza nasze szanse na uzyskanie jej pomocy lub zwiększa cenę jakiej rosyjskie państwo mogłoby za nią zażądać w obliczu następującego zagrożenia od zachodu:

http://pl.blastingnews.com/europa/2016/04/berlin-potwierdza-za-odra-istnieje-zakonspirowana-armia-panstwa-islamskiego-wideo-00873129.html

W jednym z felietonów doczekałem się rosyjskich odpowiedzi na moje rozważania odnośnie perspektyw dla polski jeśli na tym tle dojdzie do najgorszego. Zdajmy sobie tak nawiasem sprawę z tego, że polski jest szeroko znany w Rosji:

http://pl.blastingnews.com/felietony/2015/10/nadchodzi-potworne-zagrozenie-dla-polski-czy-rosja-bedzie-nas-bronic-00599783.html

Jednakowoż rząd PiS-u jest gotów sprzymierzyć się raczej z samym diabłem niż pomyśleć o tym, że w wypadku śmiertelnych zmagań o Polskę co najmniej przyjazna neutralność Rosji i Białorusi miałaby kluczowe znaczenie.

http://pl.blastingnews.com/swiat/2016/04/turcja-wkrotce-totalitarnym-panstwem-islamskim-rozkwita-przyjazn-polsko-turecka-wideo-00899587.html

Otóż obawiam się, że opinię publiczną w naszym kraju można uczulić na pewne sprawy i do pewnych rzeczy przekonać tylko w jeden sposób. Takimi hasłami jak: Sojusz z Turcją i Saudami skończy się nam pod nożami. Względnie: lepiej z braćmi Słowianami niźli pakt z islamistami.

Nic przy tym nie zarzucając linii argumentacji Sz. P. Kolegi Adama, którą całkowicie popieram, a tylko dostrzegam jej mizerną skuteczność wobec ogłupianych mas. W czym niestety bierze też wielki udział obecny papież:

http://pl.blastingnews.com/felietony/2016/04/kosciol-rzymsko-katolicki-jest-juz-tylko-jednym-z-oglupiaczy-mas-00882051.html
Adam Smiech dnia maj 02 2016 11:14:36
Całkowicie zgadzam się z Szanownym Kolegą gjw w wymienionych kwestiach. Niestety, dla mnie już nie ma przyszłości. Ja nie potrafię sprowadzić swojego światopoglądu do li tylko haseł.

I tu dochodzę do smutnej konkluzji - w pewnym sensie zazdroszczę neobanderowcom, bo wychowują młodych ludzi na świadomych siebie i swoich celów ludzi, gotowych do walki, jakąkolwiek nie miałaby ona przybrać postać. Oczywiście tylko w pewnym sensie - bądź co bądź, patrzę, jak rosną nam świadomi wrogowie...

A u nas? Mój Boże, przecież jak widzę tych bezmyślnych chłopaczków i dziewczątka maszerujących w jednych butach i spodniach z łysymi głowami i celtyckimi krzyżami na sztandarach, skandujących świadczące o odmóżdżeniu hasło "raz sierpem, raz młotem...", doznaję za każdym razem bolesnego skurczu. Wszystko nie tak, wszystko postawione na głowie, wszystko wychodzi naprzeciw tym, co tylko na taką podkładkę czekają. Jestem przekonany, że są sterowani, ale przecież oprócz ręki zewnętrznej mamy tu do czynienia z głupotą w stanie czystym...

Współczesny Polak budzi się rano i jest jak tabula rasa. Jednych nic nie obchodzi, co się dzieje wokoło, inni odczuwają przyjemność z bycia częścią stada prowadzonego przez szaleńców politycznych, jeszcze inni realizują się poprzez prymitywny zestaw zewnętrznych gadżetów. W sumie najmniej groźna jest ta pierwsza grupa, bo myśląc tylko o swojej kiesie i garnku będzie się chociaż starała coś wytworzyć, nawet pod obcymi rządami. Pozostali gotowi są zniszczyć wszystko w imię mrzonek.

To wszystko zdecydowanie odrzucam. Dlatego wciąż zadaję sobie pytanie, czy jest sens to jakieś tam pisanie ciągnąć. Do gustów mas się nie nagnę. W ogóle, będąc jak mi się wydaje, dość radykalnym endekiem, widzę naród jako wspólnotę jednostek, połączoną świadomością wspólnoty celów, tradycji i kultury, a nie tym, że trzymają się za ręce. Świadomy naród nie ma nic wspólnego z zachowaniami stadnymi. Wszelkie zachowania stadne odrzucają mnie bardzo silnie odkąd pamiętam, od trzymania się za ręce w szkole, a cóż dopiero mówić o imprezach dorosłych ludzi, którzy w ten sam sposób wyrażają dzisiaj wspólnotę. Dlatego tak zdecydowanie neguję Piłsudskich, Kaczyńskich i ich antyintelektualny kult - kult stadny.

Tak samo będę negował tych, którzy z ruchu narodowego próbują bądź będą próbowali uczynić podobnie stadną formację. Niestety, dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której w ruchu narodowym pokutuje błąd lat 30-tych - tych wszystkich mundurów, marszy, salutowania wyciągniętą dłonią. Jest czymś zrozumiałym, że Dmowski chciał tych ludzi utrzymać w ryzach, aby nie popadli w polski hitleryzm, i pozwolił im na te śmieszne wówczas i dziś atrybuty zewnętrzne, ale niektórym do dzisiaj myli się to z ideologią endecką. W swej masie ludzie pokolenia lat 30-tych nic nie mieli do zaproponowania w czasie II w.św. Okazało się, że wierzyli w sanacyjny mit mocarstwowej Polski i ten mit im się zawalił w 39 r. Niektórym nawet to nie pomogło i do 45 tworzyli mapy z Polską pod Pskowem. II w.św. pokazała smutną w istocie prawdę o porażce ruchu narodowego formacji lat 30-tych - okazało się, że cokolwiek pozytywnego do zaproponowania mają ci, którzy należeli do pokolenia Dmowskiego, do starej Endecji. Inni popadli w negację rzeczywistości (jakże byli w tym w opozycji do wszystkiego, co robił i o czym pisał Dmowski), inni zsunęli się nawet w kolaborację z Niemcami. Z młodych jeden Piasecki - co prawda z zewnętrznych oznak, przedwojenny bojówkarz, ale jednak człowiek wybitnego formatu umysłowego - potrafił przewartościować swoje stanowisko w 45. Jeżeli dzisiaj młodzi kandydaci na narodowców wychowywani są do zachowań stadnych z użyciem jedynie uwspółcześnionych gadżetów, to można tylko załamać ręce.

Całym odrębnym zagadnieniem jest miejsce w tym wszystkim Kościoła. Temat - rzeka. Dość powiedzieć, że broszura Kościół, naród i państwo jest już tylko dokumentem historycznym.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014