Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumStyczeń 22 2019 15:17:01
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Na prawo od mundurowych ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Na prawo od mundurowych ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
VI Dzień Kultury Kresowej w Kędzierzynie-Koźlu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Bardzo smutna rocznica
Jednodniówka Narodowa

Wyjątkowo smutną mieliśmy w tym roku rocznicę ludobójstwa dokonanego na kresowych Polakach przez szowinistów ukraińskich. Rozmach i medialne zainteresowanie sprzed dwóch lat pozostaje tylko wspomnieniem. Jednak wymiar zewnętrzny 2013 roku, który pozwalał poczuć się „u siebie” i „razem”, to tylko sprawa drugorzędna. Nie otoczka bowiem się liczy, lecz treść. A dzisiejsza treść napawać może tylko i wyłącznie pesymizmem.
Jak słusznie zauważył ostatnio prof. Bronisław Łagowski, w Polsce trwa „ciche pojednanie retrospektywne z UPA i całym banderyzmem”. Polega ono nie tylko na bezwarunkowym i bezkrytycznym popieraniu obecnego, na wskroś neobanderowskiego reżimu na Ukrainie, który pod parasolem amerykańskim (z udziałem polskich klakierów) swobodnie likwiduje i torturuje przeciwników politycznych, ale i na coraz dalej idących próbach napisania historii naszych stosunków z Ukraińcami na nowo. I niech nas nie dziwi, że towarzystwo około-IPN-owskie proponuje umieścić m.in. krwawego Oresta – Onyszkiewicza w panteonie na tzw. Łączce. Czyżby to był wybryk p. Kunerta AD 2015? Nic podobnego. Banderowcy już kilka lat temu zostali zaliczeni do właściwej strony w publikacji „Atlas podziemia niepodległościowego”. A i później, na stronach internetowych IPN, w wykazach represjonowanych przez stalinowców, nie zabrakło całej gromady banderowców. Dziwne? Skądże! „Żołnierze wyklęci”, jedyny temat, który nie dzieli obozu postsolidarnościowego od PO przez PiS po Gazetę Wyborczą, przecież czemuś służy. Oczywiście - przede wszystkim – służy zanegowaniu tak w wymiarze formalnym, jak i praktycznym Polski powojennej. Nie tylko oznacza to podcinanie gałęzi, na której i my dzisiaj siedzimy, bo współczesna Polska jest cały czas tym tworem z lat 1944/45 w rozumieniu układów międzynarodowych, ale także napiętnowanie postawy milionów Polaków, którzy rzucili się w wir pracy – odbudowy i budowy – oraz nauki. Innymi słowy – postawą wzorcową wg wyznawców ideologii „Wyklętych” była negacja dla samej negacji, było niszczenie, postawą zaś, jeśli nie wprost negatywną, to co najmniej świadczącą o słabości duchowej i moralnej - było pracować i uczyć się. Ale przy okazji ideologia ta służy również budowaniu przekonania o wspólnocie celów, a co za tym idzie, o bohaterstwie wszystkich, którzy z „sowiecką okupacją” walczyli, a więc i banderowców. Wydawać by się mogło, że zrozumienie tego to podstawa myślenia politycznego, tymczasem w Polsce wszystko trzeba tłumaczyć jak dzieciom, i to w zasadzie każdego ranka od nowa,. Zabawni są zwłaszcza ci wyznawcy „Wyklętych”, którzy „się dziwią się” tej postępującej banderyzacji polskiej historii. Przecież sami, na co dzień, plujecie i deprecjonujecie Polskę powojenną na każdy możliwy sposób, więc uznanie innych walczących z „sowiecką okupacją” za sojuszników i ofiary, to tylko logiczna i naturalna konsekwencja. I tak właśnie rozumuje IPN/Kunert. Jeżeli a to b, drodzy Panowie.
Z kolei odezwa organizacji i gazet polskich na Ukrainie idąca jak po sznurku wg wskazań, jak kto woli, Giedroycia, Gazety Wyborczej, czy też samych banderowców, to kierunkowskaz do jakiego typu mentalnego współczesnego Polaka żyjącego na dawnych Kresów się dąży. Polacy (?!) nawołujący w rocznicę ludobójstwa do wspólnego frontu z tymi, którzy dziś mają tamtych ludobójców na sztandarach, to iście szatańska przewrotność. Co innego Waldemar Tomaszewski, ośmielający się wpinać wstążkę georgijewską, carską i sowiecką zarazem, w rocznicę - co za nietakt - zwycięstwa nad III Rzeszą. Nie mówiąc już o jego sojuszu z – no nie uwierzą Państwo – ROSJANAMI!!!
Ale cóż, my sami pozwalamy się rozgrywać neobanderowcom zupełnie bez wysiłku intelektualnego z ich strony. Oni dobrze wiedzą, że myślenie polityczne w Polsce zanikło, że większość Polaków żyje historycznymi fetyszami. Zwłaszcza fetysz – Rosja, czyli płachta na Pol…, przepraszam, na byka. Wtedy wystarczy szablon i wszystko samo się dzieje. Jak wizyty wycieczek z Polski, gdzie epatuje się polską grupę Sowietami i ich zbrodniami albo puszcza oko wspólnym zdobywaniem Moskwy przez Polaków i Ukraińców (a tak! Ukraina istnieje nawet dłużej - od 3 tysięcy lat). A dwie ulice dalej, na centralnym placu danej miejscowości, wytycza kierunek nowej Ukrainie, pełnym troski spojrzeniem Stepan Bandera, czasem wzmocniony nawet, wykutym w kamieniu, dekalogiem ukraińskiego nacjonalisty, jak w Starym Samborze.
Jeszcze jeden aspekt tegorocznych obchodów – milczenie PiS-u i prezydenta-elekta. Dziwne? Wcale! Oczywiście, na imprezach kresowych byli ludzie z PiS, były nawet listy od prezydenta-elekta i prezesa Kaczyńskiego, ale to były wystąpienia do wewnątrz, nadto złożone z frazesów i ogólników. Listów owych nie ma nawet na oficjalnej stronie PiS. 11 lipca na stronie Prawa i Sprawiedliwości, to wizyta Beaty Szydło w… Szydłowcu. Wokoło tej daty też nic, ale jest za to niezawodny R. Czarnecki ostrzegający przed „nasilającymi się działaniami rosyjskiego lobby”.
Czarę smutku i goryczy przelała wreszcie wiadomość z Watykanu o tym, że papież Franciszek w dniu 16 lipca b.r. zatwierdził dekrety o heroiczności cnót m.in. abp greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, znanego ze swej antypolskiej działalności, patrona nacjonalistów ukraińskich przed wojną i ich melnykowskiego odłamu w czasie II w.św., błogosławiącego SS Galizien i piszącego pochwalne listy do Hitlera za zdobycie Kijowa. Z punktu widzenia problemów drążących współczesny Kościół wydaje się to być sprawą marginalną, jednak to pozór. Tak naprawdę ten ewidentny krok w kierunku beatyfikacji Szeptyckiego pokazuje, jak ważną dla sił o zasięgu światowym jest sprawa Ukrainy i to Ukrainy bardzo konkretnej – z Banderą jako patronem politycznym, a abp Szeptyckim, jako patronem duchowym, wyposażonym być może w niedalekiej przyszłości w przymiot nadprzyrodzoności. Ciekawe, jak zachowa się w tej sprawie Episkopat Polski. W przeszłości prymas Wyszyński dwukrotnie interweniował przeciwko beatyfikacji Szeptyckiego. Obecnie sprawa nie jest tak oczywista. Poza sympatiami dla obecnego układu władzy na Ukrainie, niezwykle ważnym czynnikiem jest trwanie polskiego Kościoła w cieniu Jana Pawła II, który podczas beatyfikacji męczenników greckokatolickich we Lwowie 27 czerwca 2001 r. powiedział m.in.: „Jakże nie wspomnieć tu o dalekowzrocznej i konsekwentnej pracy duszpasterskiej sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego, którego proces beatyfikacyjny jest w toku i którego mamy nadzieję ujrzeć kiedyś w chwale świętych! Musimy odwołać się do jego heroicznej działalności apostolskiej, aby zrozumieć niewytłumaczalną po ludzku płodność Ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego w mrocznych latach prześladowań.” Cóż, Dmowski rozróżniał między sprawami wiary a polityką doczesną Kościoła wspominając swoją rozmowę w Watykanie w 1916 r. W przypadku Szeptyckiego widzimy, że sfery te się przenikają. Czas pokaże, co będzie dalej. Na chwilę obecną musimy stwierdzić, że przewaga jest po stronie lobby ukraińskiego i jego protektorów.
Przytoczone powyżej wydarzenia po raz kolejny dowodzą, jak groźną dla Polski jest sprawa Ukrainy. Polityką Polski na tym kierunku rządzi zaślepienie, histeria, błędne wybory, brak rozsądku oraz fobie i kompleksy. Dopóki tak będzie, dopóty pamięć o ludobójstwie dokonanym przez szowinistów ukraińskich będzie marginalizowana, zaś neobanderyzm na Ukrainie, jakiejkolwiek zbrodni by nie popełnił, będzie rozwijał się wspaniale z solidną pomocą Polski, nie tylko wspierającej go politycznie i propagandowo, ale i kształcącej szerokim gestem jego kadry u siebie.

Adam Śmiech
Komentarze
gjw dnia wrzesień 02 2015 20:50:18
Zaś tymczasem Ukraińska SRR, rozdrapana pomiędzy oligarchów, a następnie okrzyczana wzorową demokracją, ruszył z kopyta w kierunku niekontrolowanego rozpadu. Pozostanie po niej czarna dziura, jak po Iraku. Tuż pod naszym bokiem, za pieniądze polskich podatników.

http://pl.blastingnews.com/europa/2015/09/ukraina-moze-podzielic-los-iraku-00540743.html
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014