Jednodni?wka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G??wna Artyku?y Galeria ForumStyczeń 20 2019 09:35:17
Nawigacja
Strona G??wna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Baner informacyjny
Baner informacyjny
VI Dzie? Kultury Kresowej w K?dzierzynie-Ko?lu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrog?w Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencik?w, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
O ?r?d?ach neokonserwatyzmu
Jednodni?wka Narodowa

W 2005 roku oficyna wydawnicza prastarego Uniwersytetu w Cambridge wyda?a niezwykle interesuj?c? ksi??k? autorstwa ameryka?skiego dzia?acza ?ydowskiego Murraya Friedmana pt. "The Neoconservative Revolution - Jewish intellectuals and the Shaping of Public Policy" ("Neokonserwatywna rewolucja - ?ydowscy intelektuali?ci i kszta?towanie polityki publicznej"). Autor, zmar?y w tym samym 2005 r. w wieku 78 lat, to wybitny dzia?acz American-Jewish Committee, za?o?yciel Feinstein Center for American Jewish History, historyk i wyk?adowca akademicki. W powo?anej ksi??ce przedstawi? nie tylko genez? i histori? ruchu neokonserwatywnego, kt?ry od ?wier? wieku wywiera ogromny wp?yw na polityk? Stan?w Zjednoczonych, ale r?wnie? szerokie t?o zjawiska jakim by?o nie tylko upodmiotowienie ?ydowskiej mniejszo?ci we wszystkich dziedzinach ?ycia USA w XX wieku, ale wr?cz opanowanie wielu tych dziedzin. S?owo "opanowanie" jest skrajnie niepoprawne i pachnie czarnosecinnym antysemityzmem, niemniej trudno inaczej nazwa? stan faktyczny, jaki Friedman przedstawia. Zreszt? sami Pa?stwo przeczytajcie. Poni?szy fragment - w moim t?umaczeniu - to zaledwie ma?y wycinek pierwszego rozdzia?u tej niezwykle interesuj?cej ksi??ki. Do om?wienia ca?o?ci powr?c? w niedalekiej przysz?o?ci.

"W latach bezpo?rednio po II wojnie ?wiatowej rozpocz?? si? dla ?yd?w "z?oty wiek". "Nagle", jak wspomina Irving Kristol, "zacz??y by? mo?liwe rzeczy, kt?re wydawa?y si? by? do tej pory zupe?nie niemo?liwe". Hitlerowski Holocaust zademonstrowa? g??bi? deprawacji natury ludzkiej, kt?ra kosztowa?a ?ycie sze?ciu milion?w ?yd?w, ale bitwa z nazizmem zosta?a wygrana. Dla utrzymania pokoju powo?ano ONZ, stworzono pa?stwo ?ydowskie. Antysemityzm, chocia? wci?? b?d?cy si??, z kt?r? nale?a?o si? liczy? - by? w odwrocie. Pozycja ?yda zosta?a znormalizowana, jak og?osi? krytyk spo?eczny Will Herbert w swojej wybitnej ksi??ce "Protestant, katolik i ?yd" (1955).

W okresie powojennej transformacji spo?ecze?stwa ameryka?skiego ?adna inna grupa etniczna nie skorzysta?a tak silnie na ponownym po?o?eniu akcentu na r?wnouprawnienie, jak ?ydzi. Tak?e w?wczas ich liczba by?a niewielka - a i dzi? mamy nieca?e 6 milion?w ?yd?w w populacji licz?cej 220 milion?w. Jednak ich wp?yw na kolejnych polach - pocz?wszy od prawa, medycyny, przedsi?biorczo?ci i filantropii, po wszelkie formy kultury wysokiej i popularnej - sta? si? nadzwyczajny. "Ludzie opowiadaj? co osi?gn?li wyznawcy ko?cio?a episkopalnego, jaka jest ich si?a" - pisa? socjolog z Uniwersytetu Pensylwanii E. Digby Baltzell, sam episkopalianin, "ale to, co uczynili ?ydzi w Stanach Zjednoczonych... stanowi wielk?, nieopowiedzian? histori?".

To nie by?o tak, ?e ?ydzi zacz?li ledwie zdobywa? akceptacj? w przewa?aj?co chrze?cija?skim spo?ecze?stwie, lecz raczej wielu z nich sta?o si? jasno ?wiec?cymi gwiazdami na nowym kulturalnym firmamencie. Tytu?em przyk?adu, por?wnywalne do sejsmicznych wstrz?s?w zmiany na polu literatury, kt?re nast?pi?y w okresie powojennym przynios?y zmierzch starszej generacji pisarzy i poet?w takich jak Ernest Hemingway, F. Scott Fitzgerald, William Faulkner, czy T. S. Eliot i pojawienie si? nowej fali ?ydowskich pisarzy, artyst?w, kompozytor?w i krytyk?w jak Saul Bellow, Aaron Copland, Leonard Bernstein, Philip Roth, J. D. Salinger, Norman Mailer, Arthur Miller, Herman Wouk, Bernard Malamud, i Alan Ginsberg. Zmiana ta by?a tak osza?amiaj?ca, ?e krytyk Leslie Fiedler og?osi? "wielkie przej?cie [literatury] przez ?ydowsko-ameryka?skich pisarzy".

Miller sta? si? czo?owym ameryka?skim dramaturgiem a Bernstein czo?owym dyrygentem-kompozytorem. W?r?d krytyk?w spo?ecznych, dominuj?c? postaci? sta? si? Lionel Trilling, ten, kt?rego zdaniem Davida Hollingera, "?wie?e spojrzenie na Ameryk? ukaza?o szczeg??y, niewidoczne dla rdzennych mieszka?c?w [w tym kontek?cie s?owo "native" nale?y rozumie?, jako chrze?cija?skich kolonist?w i osadnik?w, kt?rzy zbudowali Ameryk?, a nie Indian - przyp. A?] b?d? na kt?re byli oni zamkni?ci". Intelektuali?ci tacy jak David Riesman czy Daniel Bell zast?pili przyw?dc?w religijnych w ich roli "obdarzonych najwi?kszym autorytetem moralist?w" narodu. W swojej pierwszej wielkiej powie?ci "Przypadki Augiego Marcha", Saul Bellow, "?ydowski dzieciak, ?yj?cy w ?ydowskiej okolicy Parku Humboldta w Chicago" a p??niej laureat Nagrody Nobla, powiedzia? Amerykanom, ?e naprawd? heroicznym w ich kraju by?y "nie czyny pionier?w na Zachodzie, ale wyrastanie z biedy miejskiej dziatwy".

Wp?yw ?yd?w rozszerzy? si? daleko poza wysok? kultur?. Uczyli Amerykan?w jak ta?czy? (Arthur Murray), jak si? zachowywa? (Dear Abby i Ann Landers), jak si? ubiera? (Ralph Lauren), co czyta? (Irving Howe, Alfred Kazin, Trilling), i co ?piewa? (Irving Berlin, Barry Manilow, Barbara Streisand). Jonas Salk odkry? spos?b na pokonanie pora?enia dzieci?cego. Sulzbergerowie zademonstrowali jak nale?y wydawa? wielk? gazet?, New York Times. Walter Annenberg pokaza? jak zbi? wielk? fortun? na wydawaniu gazety z programem telewizyjnym (TV Guide). Wp?yw Normana Leara na TV (seriale All in the Family, Sanford and Son, The Jeffersons, etc.) jest wci?? odczuwalny. Nie b?dzie przesad? sugestia, ?e w czasie "z?otej ery", ?ydzi, na dobre i na z?e, zacz?li odgrywa? kluczow? rol? w definiowaniu Ameryki innym Amerykanom.

Bardziej znacz?cym i mo?e bardziej trwa?ym wymiarem ich awansu by?a rosn?ca obecno?? ?yd?w na wydzia?ach uniwersytet?w, kt?re wcze?niej ich stamt?d usuwa?y. W 1946 r. nie by?o cho?by jednego profesora ?yda na sta?ym etacie uniwersytetu Yale. W 1960 r. 28 spo?r?d 260 profesor?w zwyczajnych na Yale by?o ?ydami. Gdzie indziej post?p by? nawet bardziej spektakularny, szczeg?lnie w dyscyplinach pozwalaj?cych wywrze? wp?yw na szeroko rozumian? kultur?. Na najbardziej presti?owych uniwersytetach profesorowie pochodzenia ?ydowskiego stanowili: 36% na wydzia?ach prawa, 34% na socjologii, 28% na ekonomii i 26% na fizyce. Stanowili r?wnie? 22% kadry profesorskiej w?r?d historyk?w i 20% w?r?d filozof?w - a by?y to dziedziny, do kt?rych byli oni systematycznie niedopuszczani jeszcze kilka lat wcze?niej. Co wi?cej, u progu nowego stulecia, trzy uczelnie, kt?re znajduj? si? na czele elitarnego rankingu Ivy League - Yale, Harvard i Princeton (jak r?wnie? Uniwersytet Pensylwanii) - mia?y wszystkie ?ydowskich rektor?w."


Komentarze
kot dnia wrzesień 25 2014 18:33:50
Ameryka straci?a oko?o lat 60. XX wieku swoj? bia?o-protestanck? to?samo??. ?ydzi z wp?ywowej (ale jednak) mniejszo?ci stali si? kast? rz?dz?c?. Na jak d?ugo, to si? jeszcze oka?e, bo nic nie jest wieczne. Nar?d zbudowany na tak w?t?ych podstawach jak etos imigracji i wolno?? jednostki da? si? tak ?atwo ujarzmi? i czeka go dalsza transformacja rasowo-kulturowa w stron? czego? co zapewne jest idea?em novus ordo seculorum. W takim morzu multi-kulti ?ydzi oczywi?cie czuj? si? jak ryby w wodzie i o to im chodzi. Niestety, pot?ga USA rozpowszechni?a ten model w krajach, gdzie wp?yw Ameryki jest silny, zagra?aj?c istnieniu starszych, sp?jniejszych i zborniejszych bia?ych narod?w europejskich Europy. Ju? chyba tylko Rosja nie potwierdza tej smutnej regu?y.
Adam Smiech dnia wrzesień 25 2014 20:31:27
Tym bardziej cennym jest, je?li o ?ydowskim przej?ciu USA pisze wybitny dzia?acz ?ydowski i do tego z entuzjazmem. Mamy dzi?ki temu nie tylko obraz zdarze?, ale i wspania?e ?r?d?o. Miejmy nadziej?, ?e w?a?nie Rosja nie potwierdzi tej regu?y. Lament ??e-medi?w nad Chodorkowskim, ich marzenie, aby to on i jemu podobni przej?li w?adz? w Rosji, dowodzi, ?e pomimo niew?tpliwego uk?adu prezydenta Putina z pewn? grup? ?yd?w, co jest zreszt? zupe?nie zrozumia?e, nie nale?? oni do grupy zaufania ?ydostwa ?wiatowego w wystarczaj?cym stopniu. Dmowski wspomina? rozmowy z ameryka?skimi ?ydami stwierdzaj?c, ?e bardzo szybko okaza?o si?, ?e nie istniej? ?ydzi, kt?rzy cieszyliby si? jednocze?nie naszym (obozu reprezentowanego przez Dmowskiego) i ich (?yd?w ameryka?skich) zaufaniem. Zdaje si?, ?e do?? podobna sytuacja ma miejsce w Rosji.
kot dnia wrzesień 25 2014 22:52:24
P?ki na Kremlu siedzi Putin, p?ty Rosja jawi? mo?e si? ostatni? nadziej? pa?stw narodowych, chrze?cija?stwa, tradycji, bia?ej rasy i czego jeszcze. Jednak wad? i s?abo?ci? systemu rosyjskiego jest jego zale?no?? od autorytetu jednego cz?owieka. To pewien paradoks: w?adza jest tam silna i jawna, opiera si? g??wnie na autorytecie Putina. Jest to s?abo??, nie zaleta, bowiem kiedy? go w ko?cu zabraknie. A mo?na sobie wyobrazi? rz?dy Miedwiediewa, Prochorowa, a nawet kogo? w rodzaju Nawalnego. B?dzie wtedy inaczej. Sam Putin by? w ko?cu lat 90. szykowany na kuk?? w r?kach ?ydowskich przewa?nie oligarch?w: Bieriezowskiego, Gusinskiego(kto go jeszcze pami?ta...), Chodorkowskiego i innych. Mia? by? kolejnym takim Jelcynem-marionetk?. Okaza? si? politykiem wi?kszego formatu i ca?e to towarzystwo rozp?dzi?. Na miar? swoich mo?liwo?ci odbudowa? i wzni?s? Rosj?, ale jest to wci?? odg?rny system oligarchiczny zaprawiony nieco narodow? ide?, u?yteczn? dla utrzymywania go w ryzach. System rosyjski nie jest jednak nacjonalistyczny, oddolny, niejawny, obudowany sieci? oddolnych inicjatyw - a to wszystko przyda?o by mu cech sta?o?ci, wykraczaj?cych poza okres rz?d?w tego czy innego prezydenta.
Adam Smiech dnia wrzesień 26 2014 00:30:55
Oczywi?cie, ?e jest to wada. Rosja Putina jest kolejn? wysp? oporu przeciwko mocarstwu anonimowemu. I jak w przesz?o?ci wyspy Franco i Salazara, mo?e rozpa?? si? w proch i w py? po ?mierci Putina. Jest zasad?, ?e takie wyspy istniej? w cieniu silnego przyw?dcy. Mocarstwo anonimowe ma przewag? na wszystkich p?aszczyznach poza jedn? - nie jest w stanie, co do zasady, pokona? silnego przyw?dcy za jego ?ycia (wyj?tk?w tu raczej brak, gdy?, je?li jaki? pozuj?cy na silnego przyw?dca ulega, to znaczy, ?e jednak silnym nie by?). Na pozosta?ych p?aszczyznach wygrywa, gdy? jest w?a?nie anonimowe, nie zwi?zane z takim czy innym nazwiskiem w spos?b decyduj?cy o jego istnieniu, ale przechodzi z pokolenia na pokolenie jako konsekwentnie realizowany system filozoficzno-polityczny. Straty poniesione w jakim? pokoleniu maj? znaczenie marginalne. Dlatego jest to wr?g tak silny, dlatego tylu przesz?o na jego s?u?b?. Dlatego waspowska Ameryka przekszta?ci?a si? w pa?stwo Protoko??w. Co wi?cej, szuka usprawiedliwienia swojej s?abo?ci i kl?ski w takich pseudoideach, jak koncepcja judeo-chrze?cijan (a i u nas obserwujemy od lat mocno post?puj?cy proces judaizacji prawicy).

Mo?e nie ca?kiem ?artobliwie powinni?my traktowa? niedawne propozycje ?yrynowskiego i nieco dawniejsze sugestie JKM, aby Putin og?osi? si? carem, zast?puj?c, czy te? raczej uzupe?niaj?c sw?j autorytet osobisty, autorytetem caratu jako instytucji, cho? wiemy te?, czym to si? sko?czy?o w 1917 r., kiedy przytrafi? si? ?agodny, mi?kki i liberalny Miko?aj II.

Rzeczywi?cie system wzmocniony zosta?by na pewno wskazanymi przez Koleg? cechami, niemniej musimy pami?ta?, ?e Rosja nie jest pa?stwem monoetnicznym (dylemat - ruskij czy rosijskij) i jako taka mo?e d??y? co najwy?ej do monoidei skupiaj?cej si? na pa?stwie, b?d? na osobie w?adcy.
kot dnia wrzesień 30 2014 16:30:00
"Wielonarodowo??" pa?stwa kr?puje r?ce my?l?cym narodowo Rosjanom. Z drugiej strony odej?cie od tego paradygmatu, pochodz?cego jeszcze z czas?w pocz?tk?w w?adzy bolszewickiej wydaje si? ma?o prawdopodobne. Zauwa?y? trzeba wzrost d??e?, by to zmieni?, do czego nawo?uj? wp?ywowi ideolodzy i politycy jak Dugin, Jefimow, ?yrinowski i inni. Czy uda im si? stworzy? co? trwalszego od Putina, w?tpi?. Nawet przy, jak to Kol. uj??, "s?abym" carze Miko?aju II najsilniejsze oddolne wsparcie systemu w?adzy zapewnia? ruch zwany Czarn? Sotni?. Upadek cara i jego pa?stwa to nie skutek jakiego? liberalizmu Miko?aja II, ale nast?pstwo jego b??d?w politycznych i nieudolno?ci w rz?dzeniu. Putin chyba nie chce mie? swojej "czarnej sotni" smiley

Nie znaczy to, ?e stworzenie trwa?ego system opieraj?cy si? "mocarstwu anomimowemu" nie jest mo?liwe. Prosz? spojrze? na Turcj?. Kraj i nar?d w?a?ciwie zbudowany na nowo przez Mustaf? Kemala Ataturka, do szpiku ko?ci nacjonalistyczny (co nie znaczy szowinistyczny). Ataturkowi - wg mnie najwybitniejszemu politykowi XX wieku, uda?o si? stworzy? co? bardziej trwa?ego od niego samego. System, kt?ry przetrwa? tw?rc? przez d?ugie dziesi?ciolecia. Sukces zasadza? si? na istnieniu niejawnej w?adzy "ideologicznej", nacjonalistyznego "rz?du dusz", jak by to mo?na nazwa?. Sp?jna ideologia nacjonalistyczna przenika?a bardzo g??boko ca?e spo?ecze?stwo. A to wszystko by?o mo?liwe w kraju 90 lat temu bardziej zacofanym od Rosji i Polski. Dopiero teraz system ten jest powoli rozmontowywany przez polityk?w proislamistycznych. Niczego dobrego nacji tureckiej to nie wr??y.

Nowoczesno?? i dalekowzroczno?? Ataurka wida? np. w poje?ciu do religii, kt?r? traktowa? po prostu jako jeszcze jeden sk?adnik to?samo?ci tureckiej. Inaczej ni? np. Franco i Salazar, kt?rzy szukali w religii legitymizacji swej w?adzy, si?gaj?c do przestarza?ych poj?? rodem sprzed stuleci - i byli niew?tpliwie zak?adnikiem Ko?cio?a katolickiego, kt?ry po zmianach SWII si? od nich ca?kowicie odwr?ci?.

Geniusz Ataturka to r?wnie? jego polityka zagraniczna. Potrafi? u?o?y? si? z Rosj? . Dwa "odwiecznie" wrogie kraje, tocz?ce ze sob? w XVIII i XIX stuleciach dziesi?tki krwawych wojen sta?y si? po prostu normalnymi s?siadami. Ataturk i z drugiej strony Lenin i Stalin pi?knie pokazali ?wiatu, ?e nie ma odwiecznych wrog?w, s? tylko odwieczne interesy. Nawet teraz mog? si? o tym przekona? polscy rolnicy, kt?rych produkcja na rosyjski rynek jest w?a?nie zast?powana przez produkcj? tureck?! I jak to mo?liwe, ?e nacjonalistyczna Turcja, spory kraj w strategicznym miejscu globu, nie bra?a przez prawie 100 lat udzia?u w ?adnej wojnie (nie licz?c zapewnienia godnego stanowiska Turkom cypryjskim w 1974 roku, co by?o bardzo eleganckim zwyci?stwem). Rozumny nacjonalizm widocznie nie jest tak straszny i krwio?erczy jak go maluje ?ydowska propaganda, dyskretnie milcz?c o swoim w?asnym, ale nie tak pokojowym i eleganckim jak turecki.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014