Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumListopad 25 2020 20:42:57
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 11
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
1
1
UNSO-OUN UPA
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
UWAGA! POLECAMY! Znakomita ksi??ka o gen. Zagórskim
JednodniĂłwka NarodowaZ prawdziw? przyjemno?ci? informujemy Szanownych Czytelników o fakcie ukazania si? ksi??ki autorstwa Piotra Kowalskiego - Genera? brygady W?odzimierz Ostoja-Zagórski (1882-1927), Oficyna Wydawnicza Kucharski, Toru? 2007. Jest to pierwsza biografia gen. Zagórskiego. Do tej pory o gen. Zagórski mogli?my dowiedzie? si? tylko z nielicznych ksi??ek opisuj?cych Jego owian? tajemnic? ?mier?, g?ównie z doskona?ej ksi??ki Z. Cie?likowskiego. Wreszcie jednak znalaz? si? kto?, kto uzupe?ni? t? niepoj?t? luk? na rynku polskiej ksi??ki historycznej. U?yj? wielkich s?ów, ale uwa?am, ?e Autor ca?kowicie na nie zas?u?y? - chwa?a Panu Piotrowi Kowalskiemu! Nie tylko za wysi?ek opracowania szczegó?owej biografii bohatera, ale przede wszystkim za odwag? w g?oszeniu prawdy o konflikcie gen. Zagórskiego z Pi?sudskim, o prze?ladowaniach jakim Go poddano, wreszcie, o Jego tragicznej ?mierci. Autor nie ucieka tak?e od nawi?za? do wspó?czesno?ci. Przyk?ad - rozdz. VII, s. 183: "Piastuj?cy urz?d prezydenta Lech Kaczy?ski, w udzielonym 13 maja 2006 r. wywiadzie dla "gazety Wyborczej", z okazji 80 rocznicy przewrotu majowego powiedzia?: "(...) gdybym jakim? cudem znalaz? si? w tamtych czasach, to bym ten zamach popar?. Popar?bym jako cz?owiek o przekonaniach patriotycznych, jako pa?stwowiec, a równocze?nie cz?owiek niech?tny konfliktom narodowo?ciowym". Pora?aj?ce stwierdzenie, bo czy? prezydent nawi?zuj?c tradycj? urz?du bardziej do S. Wojciechowskiego ni? do Pi?sudskiego mo?e w ten sposób legitymizowa? zamach stanu na prawowit? w?adz?? Wreszcie czy sprowadzenie poj?cia patriotyzmu tylko i wy??cznie do zwolenników marsza?ka J. Pi?sudskiego nie jest nadu?yciem i uchybieniem dla osób, które w dni majowe opowiedzia?y si? po stronie legalnych w?adz, w?a?nie z pobudek patriotycznych?". Trudno o bardziej trafne uj?cie sprawy. Kowalski wskazuje na Pi?sudskiego jako g?ównego odpowiedzialnego za to, co si? z gen. Zagórskim sta?o, dowodz?c, ?e zorganizowana intryga zmierzaj?ca do pozbawienia ?ycia Genera?a musia?a mie? akceptacj? najwy?szego czynnika, czyli samego Pi?sudskiego. Nie by?o wi?c tak, jak to próbowa? uj?? pi?sudczykowski historyk Pobóg-Malinowski, który odpowiedzialno?? za ?mier? Zagórskiego zrzuci? na grup? gor?cych legionowych g?ów. A có? dopiero mówi? o osobach uprawiaj?cych knajack? propagand? próbuj?c? dodatkowo, ju? po ?mierci, oczerni? Zagórskiego, czyni?c z Niego zwyk?ego zbiega-przest?pc?! Nawiasem mówi?c dodam, ?e osobnicy g?osz?cy podobne, przynosz?ce im osobi?cie ha?b?, pogl?dy istnieli nie tylko przed wojn?. Leszek Moczulski tez? o ucieczce Zagórskiego g?osi? zupe?nie powa?nie w po?owie lat 90-tych na ?amach GW i nic nie wskazuje na to, aby od tej pory zmieni? pogl?dy.
Wracaj?c jednak do ksi??ki Kowalskiego - warto równie? zwróci? uwag? na ten fragment biografii Genera?a, kiedy pe?ni? On funkcj? dowódcy lotnictwa polskiego. Opracowa? wówczas szeroko zakrojony plan rozwoju lotnictwa, który doprowadzi? mia? do stworzenia z Polski lotniczej pot?gi. Wbrew pó?niejszej propagandzie pi?sudczyzny mówi?cej, ?e nic wi?cej si? w Polsce nie da?o zrobi? ?eby zapobiec kl?sce wrze?niowej, bo bieda, n?dza itp., plan ten mia? du?e szanse urzeczywistnienia. By? stworzony i by?by realizowany przez fachowców. W pierwszym etapie lotnictwo mia?o opiera? si? na samolotach importowanych, potem produkcj? obcych konstrukcji mia?y rozpocz?? polskie zak?ady, wreszcie, naturalny przy tym rozwój polskiej my?li technicznej, mia? doprowadzi? do oparcia si? na polskich konstrukcjach. Realizacja tego planu, jak i w ogóle rozwój polskiego lotnictwa zosta?y zahamowane przez rz?dy Sanacji i samego Pi?sudskiego, który lotnictwa nie rozumia? i ograniczy? jego rol? do li-tylko lotnictwa armijnego, rozpoznawczego. Pami?tajmy o tym - Polska mia?a szans? by? znacznie silniejsz? w 39 r., ale najbardziej utalentowanych, w ró?nych dziedzinach, wojskowych, st?amszono po 26 r. Na szczytach w?adzy zast?pili ich amatorzy z I Brygady oraz grupa nie maj?cych w?asnego zdania konformistów.
Niech ta krótka charakterystyka ksi??ki Piotra Kowalskiego b?dzie zach?ta dla naszych Czytelników do jej nabycia.
Komentarze
gjw dnia grudzień 14 2007 10:51:37
Nawet gdyby Polska by?a o wiele silniejsza w roku 1939, nie zmieni?oby to jej losu. Chyba ?e towarzyszy?aby temu inna polityka zagraniczna. Brutalna prawda by?a bowiem taka, ?e nale?a?o wtedy i?? z Hitlerem na Stalina albo na odwrót. Ze wzgl?du na bardzo wiele powa?nych okoliczno?ci ju? w 1935 mo?na by?o przewidzie?, ?e ze strony Anglii i Francji w razie czego nie b?dzie powa?nej pomocy. Niestety, po raz kolejny zwyci??y?o "polskie chciejstwo", bo samobójczy kurs na starcie z dwoma g?ównymi wrogami naraz cieszy? si? jednak bardzo wyra?nym poparciem ogó?u, w tym niestety równie? ówczesnego SN.
Adam Smiech dnia grudzień 14 2007 14:09:24
Ale? oczywi?cie. Tylko ?e dla mnie inna ekipa w wojsku determinuje inn? ekip? przy w?adzy, a wi?c tak?e, automatycznie, inn? polityk? zagraniczn?. Czy wystarczaj?co skuteczn?, aby odwróci? bieg historii? Tego nigdy si? nie dowiemy. Hitler pojawi? si? na powa?nej arenie politycznej w 33 r. Czy nie-sanacyjna Polska patrzy?aby równie lekkomy?lnie na jego rz?dy, na jego, przecie? nie b?d?ce jak?? wielk? tajemnic?, zamierzenia, na jego zrywanie porz?dku wersalskiego, czy nie protestowa?aby (nie wiadomo z jakim skutkiem, to prawda) przeciwko uk?adowi Hitlera z Wlk. Brytani?, daj?cemu mu mo?liwo?? rozbudowy floty wojennej, czy traktowa?aby z pe?n? powag? rewelacyjnych rezultatów pracy polskiego wywiadu na kierunku niemieckim? Czy prowadz?c aktywn? polityk? profrancusk? (niezale?nie od tego, co my?limy sobie o tamtej Francji, ogarni?tej pacyfizmem), a tak?e proangielsk?, nie w ostatniej chwili, ale systematycznie i konsekwentnie przez lata od 26 r., nie mog?a osi?gn?? znacznie wi?cej na polu blokowania militaryzmu niemieckiego? Dopiero odpowiadaj?c na te i ca?y szereg innych pyta?, mo?emy próbowa? gdyba?, co do rezultatów wojny w 39 r. Co do Stalina, nie wiem, czy nie mo?na by?o prowadzi?, przynajmniej wspólnie z Francj?, polityki wyrwania z izolacji ZSRR. Zawsze odnosi?em wra?enie, ?e zachowanie Stalina w 39 r. by?o bardziej interesowne (tzn. Niemcy dawali wi?cej) ni? wynika?o z jakich? innych pobudek. Nie przekonuje mnie te? twierdzenie Suworowa, ?e ACz mia?a zaatakowa? w 41 r. Po kompromitacji z ma?? Finlandi?? Czy komu? si? te? Stalin z Trockim nie pomyli? (to ten g?osi? ?wiatow? rewolucj?)? A analiza uzbrojenia ACz? Porównuj?c ofensywn? i mia?d??c? przeciwnika armi? z lat 43-45 do tej z 41 widzimy ogromn?, zasadnicz? zmian? techniczn?. Wi?kszo?? typów uzbrojenia ACz z 41 r. nie zda?a egzaminu w 41 i odesz?a do lamusa. O tym te? trzeba pami?ta?.
Dla mnie pój?cie z Hitlerem jest alternatyw? nie do przyj?cia. Nie tylko ze wzgl?dów ideologicznych, lecz przede wszystkim ze wzgl?du na konsekwencje. Istnienie Polski w systemie niemieckiego zwyci?stwa by?oby w ogóle w?tpliwe, ale je?li nawet, to by?by to kad?ub bez dost?pu do morza i ziem b?d?cych kolebk? naszej pa?stwowo?ci, by? mo?e poszerzonym na wschód, ale o ziemie, które by?yby dla nas niebezpiecznym ci??arem i przez których to ziem niepolskich mieszka?ców byliby?my szachowani (niebezpiecze?stwem rozruchów wewn?trznych) przez wrogów z Niemcami na czele. Tymczasem konsekwencje "pój?cia" ze Stalinem i to pod przymusem, sprawdzili?my empirycznie. Dzisiaj ?yjemy w pa?stwie, które jest tego "pój?cia" konsekwencj? najwi?ksz? i najwa?niejsz?. Pomimo bolesnej straty ziem wschodnich, bilans historyczno-terytorialny jest korzystny, w?a?nie ze wzgl?du na osi?gni?cie linii Odra-Nysa i likwidacj? gniazda niemieckiego w Prusach. Historyczne przeczucie mówi mi, ?e id?c na wspó?prac? dobrowolnie, osi?gn?liby?my wi?cej.
gjw dnia grudzień 16 2007 10:28:37
Stalin sta? si? pragmatykiem dopiero po 22 VI 1941 (do pewnego stopnia i do czasu). Hitler by? do?? pragmatyczny od pocz?tku. Hitlerem mia? kto si? zaj??, bo Trzecia Rzesza stanowi?a zagro?enie dla ?wiatowego ?ydostwa i przewagi Anglosasow nad reszt? ?wiata. Stalin takiego zagro?enia nie stanowi?. Truman obudzi? si? (te? nie do ko?ca) dopiero na odg?os armat w Korei. W?a?nie pojscie z Hitlerem na Stalina by?oby roztropne, bo za cen? pewnych strat na zachodzie pomogliby?my zniszczy? zagro?enie ze wschodu, ktore fig? obchodzi?o Angli? i Francj?, a tym bardziej Ameryk?. Wystarczy?o wyci?gn?? wnioski z tego, jak w swoim czasie, maj?c wszelkie ?rodki w tym kierunku, "pomogli" bia?ym Rosjanom.
Tlyko ?e niestey narod by? wychowany w nienawi?ci do szwaba i ruska do tego stopnia, ?e sobie nie wyobra?a? walki po stronie ktoregokolwiek z tych paskudziarzy. Obawiam si?, ?e SN u w?adzy te? liczy?oby a? do marnego ko?ca na pomoc wielkich mocarstw kolonialnych.
Ten b??d wci?? si? powiela. Nasze miejsce jest w Europie, mi?dzy Niemcami a Rosj?. Razem z nimi musimy walczy? o ?ycie z tym, co s?usznie przezwano Nowym Imperium Brytyjskim i co jest zreszt? szkodliwe rownie? dla samych narodow anglosaskich.
Jestem g??boko przekonany, ?e pomoc ameryka?ska oka?e si? w pewnej chwili tak? sam? fantazj? polityczn?, jak pomoc anglo-francuska w 1792, 1794, 1863 i 1939. Zreszt? ju? wida?, o co im chodzi; o wyssanie z nas wszystkich sokow ?ywotnych. Tradycja drena?u mozgow ?yje! Narod to by? mo?e instynktownie wyczuwa i dlaetgo nie jest wyraznie przeciwny UE.

P. S. Ksi??ka o gen. Zagorskim pokazuje, ?e ju? od dawna w samym ?rodku duszy polskiej rozgo?ci?a si? cywilizacja bizantyjska, a nawet tura?ska. Czo?owk? i chlub? Zachodu nie byli?my, nie jeste?my i by? nie mo?emy. Gorzka prawda jest lepsza od s?odkich k?amstw i samooszukiwania si?.
Adam Smiech dnia grudzień 19 2007 10:14:41
Niestety, g??boko nie zgadzam si? z Pana spojrzeniem na kwesti? relacji Polska-Niemcy-ZSRR w kontek?cie potencjalnych rozwi?za? sytuacji w 39 r. Po kolei:
1.Co innego polityka wewn?trzna III Rzeszy, co innego zewn?trzna. Je?eli rz?dy hitlerowskie podj??y skuteczn? walk? wewn?trz narodu niemieckiego z degeneracj? i demoralizacj? okresu powojennego (Republika Weimarska), to z punktu widzenia obiektywnego, mo?na to naturalnie oceni? pozytywnie (i czyni? to przed wojn? m.in. J?drzej Giertych; nawiasem mówi?c, tylko w kategoriach obiektywnych mo?e to cieszy?, z punktu widzenia Polski, lepiej jak w Niemczech rz?dz? socjali?ci i panuje mniejszy lub wi?kszy chaos i demoralizacja), ale w naszej sytuacji jest to rozwa?anie akademickie, gdy? dla nas najistotniejsze znaczenie mia?a, ma i mie? b?dzie niemiecka polityka zewn?trzna. Hitler bardzo szybko wszed? w sojusz z ko?ami kajzerowskiego militaryzmu-imperializmu, by? to warunek sine qua non jego powodzenia, a to Polska w?a?nie by?a pierwszym celem tego? imperializmu. Wyobra?anie sobie, ?e pot??ne Niemcy, które pokona?y Rosj? sowieck?, mog?yby tolerowa? co? wi?cej ponad bezwolny, ca?kowicie uzale?niony od siebie kad?ub pseudo-polski, jest, przepraszam Pana, wielk? naiwno?ci?. Nie na tym kierunku geograficznym. Niemcy kajzerowskie przegrywaj?c wojn? na zachodzie, maj?c zdecydowanie mniej atutów od Hitlera, rozgrywa?y wschód w duchu zdecydowanie antypolskim (pokoje brzeskie) i mia?y zamiar przybra? sobie tzw. pas graniczny Kongresówki. Zreszt?, fakty pokazuj? nam, jaki by?by nasz los - co si? sta?o z Czechos?owacj?, co si? sta?o z Francj?. Natomiast los pa?stw znajduj?cych si? pod opiek? Niemiec (Chorwacja, S?owacja), które nie by?y obci??one pi?tnem antyniemiecko?ci(tak jak by?a obci??ona Polska), które istnia?y tylko dzi?ki protektoratowi Niemiec, by? ?ci?le zwi?zany z losem suwerena. Nie ma ?adnych gwarancji, ?e pokonanie ZSRR oznacza?oby ugruntowanie si? w?adzy Hitlera na dziesi?tki lat.
2.Stalin by? bardzo pragmatyczny ju? w 20 r., kiedy w?asn? decyzj? zniweczy? (na szcz??cie dla nas) szanse powodzenia ofensywy ACz na kierunku lwowskim. Powtórz? tylko, ?e nasze cele narodowe na kierunku niemieckim, chc?c, nie chc?c, osi?gn?li?my dzi?ki zwyci?stwu Armii Czerwonej i dzi?ki twardej postawie Stalina w Poczdamie. Taki paradoks naszych dziejów.
3.Przeciwie?stwo polsko-niemieckie nie nale?y do spraw bie??cej taktyki politycznej, któr? mo?na do woli zmienia? w zale?no?ci od notowa? na gie?dzie. To spór o znaczeniu zasadniczym, historycznym. My o tym na stulecia zapomnieli?my, z ró?nych zreszt? powodów i za?o?yli?my sobie sznur na szyj?. Wspania?omy?lne pozostawienie na arenie dziejów neokrzy?ackiego pa?stwa po ostatniej wojnie z zakonem by?o jednym z najwi?kszych b??dów w ca?ej historii Polski. Potem by? Radnot 1656 r., 1657 r., koronacja królewska w Prusach, Fryderyk tzw.Wielki i koniec. Obok tego skandaliczne zaniedbanie sprawy np. ?l?ska, po który wystarczy?o si?gn?? r?k?. W XVIII wieku mieli?my rz?dy niemieckie w Polsce i szale?stwo sojuszu z Prusami w czasie sejmu czteroletniego. Nie wida? wi?c tutaj nienawi?ci do Niemiec, raczej zapatrzenie i za?lepienie. Dopiero Ruch Narodowy wychowa? wi?kszo?? narodu w duchu antyniemieckim, to prawda, ale nie jest to negatywem, ale wielk? zas?ug?. Z drugiej strony, tego? Ruchu Narodowego by?o równie? zahamowanie polskiej szale?czej tradycji antyrosyjskiej. Jedno i drugie nie by?o, jak to dzi? niektórzy przedstawiaj?, podyktowane tylko dora?nymi wzgl?dami i obliczone na lata, powiedzmy 1907-18. Chodzi?o o zasadnicz? zmian? my?lenia narodowego, o zasadnicz? zmian? priorytetów i celów. Odkryto kilka prostych prawd, takich jak konieczno?? takiego prowadzenia polityki polskiej, aby nie dopu?ci? do aliansu niemiecko-rosyjskiego itp. Dlatego m.in. wybór "interesowny" pomi?dzy Niemcami a ZSRR w latach 30-tych dla narodowców nie wchodzi? w gr?, gdy? by?a to kwestia ideologii, wi?cej, ideologii sprawdzonej i s?usznej. Wie Pan, z obrzydzeniem patrz? na ludzi, którzy byli narodowcami przed wojn? albo nawet dalej uwa?ali si? za narodowców, a poszli pó?niej na wspó?prac? z Niemcami. Skiwski w sferze propagandy, czy ró?ni, de facto wspó?pracownicy zbrodni, tacy jak Wawrzkowicz (mord Pacholczyka w lokalu otrzymanym od Niemców i za ich wiedz? - k?ania si? s?ynny Paul Fuchs), czy renegaci jak I??akowicz, je?d??cy z SS-manami po obozach jenieckich (po powstaniu warszawskim), próbuj?cy tworzy? polski legion u boku Niemiec.
4.Tak jak i Pan uwa?am obóz anglosaski za wielkiego wroga Polski i cywilizacji ?aci?skiej w ogóle. Nie mam z?udze?, co do jego intencji, zw?aszcza wobec Polski, i bolej? nad zwyk?? g?upot? ?lepców wielbi?cych USA i Angli?. Dmowski te? by? jak najgorszego zdania o tym obozie, jako o obozie ju? wówczas ca?kowicie poddanym ?ydostwu, a jednak poprowadzi? z tym obozem gr? o niepodleg?o?? Polski, a do tego potrzebne by?o powalenie Niemiec. St?d te? Polska w II w.?w. znalaz?a si? s?usznie w obozie antyniemieckim, z tym ?e zabrak?o polityka formatu Dmowskiego do poprowadzenia polityki w wielkim stylu. Wyj?cie Andersa z Rosji i pu?apka katy?ska by?y ko?cem polityki polskiej w II w.?w. St. Grabski mo?e jako jedyny rozumia? sytuacj? i jej konsekwencje, ale by? za stary i zbyt skonfliktowany ze scen? polityczn? polskiego Londynu.
5.Mam nadziej?, ?e to przej?zyczenie z Pana strony, ale stwierdzenie "za cen? pewnych strat na zachodzie" mn? wstrz?sn??o. O konsekwencjach tych pewnych strat pisa?em ju? wy?ej, tak w obecnym po?cie, jak i w poprzednim.
6.Dzi? nasza polityczna aktywno??, tak jak kiedy?, powinna by? skierowana g?ownie na Rosj? i Francj?. Nie dajmy si? og?upi? anglosasko-niemieckim agentom, którzy z uporem maniaka g?osz?, ?e "polityka Dmowskiego, tak, tak, ale to wtedy by?o dobre, dzi? ju? nie" itp. bzdury. Tymczasem oni prowadz? ca?y czas t? sam?, bezmy?ln? polityk? i jest wszystko, nomen omen, OK. czyli ich polityka jest ponadczasowa, chocia? historia zweryfikowa?a j? wielokrotnie negatywnie.
7.Czy mo?emy by? chlub? Zachodu? Ja uwa?am, ?e mo?emy. Tylko, ?e Zachód, który mam na my?li istnieje tylko jako idea? abstrakcyjny. To, co geograficznie jest na zachodzie ju? dawno przesta?o by? Zachodem. Jest kloak?, na której ?ydostwo przeprowadza swe kolejne eksperymenty socjologiczne.
gjw dnia grudzień 19 2007 13:10:20
Stalinizm przyniós? naszemu krajowi najgorsze mo?liwe rz?dy najmniej do tego odpowiedniej grupy mniejszo?ciowej, zniszczenie polskiego ziemia?stwa, a komunizm jako taki zaszczepi? w narodzie g??bokie przekonanie, ?e Dziesi?? Przykaza? przesta?o obowi?zywa?. Szczecin i Wroc?aw nie by? nam potrzebny do szcz??cia; Wilno i Lwów zupe?nie by wystarczy?y. Twierdz? tak nie tylko dlatego, ?e mój dziadek urodzi? si? we Lwowie.

Wskazanie Dmowskiego by?o jasne: Polska z ka?d? niebolszewick? Rosj?. Przed podleg?o?ci? wobec Rosji bolszewickiej broni?y si? r?kami i nogami wszystkie prawdziwe si?y patriotyczne; z NOW-AK i NSZ w??cznie. Gbyby NSZ-owcy my?leli dogmatami, to zamiast wydosta? si? na Zachód, gdzie mogli to i owo dobrego zrobi?, byliby sko?czyli jak Doboszy?ski. Ju? Pan zapomnia?, co robili z narodowcami ludzie pokroju Bermana?
Tak im podzi?kowali Sowieci za walk? z hitleryzmem. Anglosasi (zw?aszcza FDR) byli ju? wówczas rzeczywi?cie w znacznej mierze marionetkami potomków Jakuba, ale pewnych rzeczy si? nie dopuszczali; nawet im takie numery przez my?l nie przesz?y.

O tym, ?e Stalin by? pragmatykiem przed 1941 nie sposób przekona? nikogo, kto zna cho?by w zarysie histori? ZSRR (a ja znam j? dok?adnie). Oczywi?cie, w zaistnia?ej w toku wojny sytuacji pokonanie Wehrmachtu przez Armi? Radzieck? umo?liwi?o narodowi polskiemu (i nie tylko naszemu narodowi) biologiczne przetrwanie. Je?li o to chodzi, to oczywi?cie si? zgadzam, ?e nie by?o (od 1941) innego wyj?cia jak walka po stronie Stalina, a raczej narodów Rosji, bohatersko broni?cych swojej ziemi.

Dajmy jednak chocia? troch? spokoju przesz?o?ci i pomy?lmy o przysz?o?ci. Czy np. jest w naszym interesie mie? na zachodzie jako s?siada zamiast Niemiec ?wiatowy kalifat? Czy polityka szukania zwady z Niemcami mo?e nam co? da?? Chyba raczej trzeba wspó?pracowa? z oboma wielkimi s?siadami, zw?aszcza w kierunku os?abienia NATO, które w istocie rzeczy nie gwarantuje bezpiecze?stwa nikomu prócz Izraela.
Zgodz? si? natomiast ch?tnie z tym, ?e podstawowym celem polityki zagranicznej Polski powinno by? oparcie si? na Rosji. Na tej podstawie i chyba tylko tej mo?na dogada? si? równie? z Niemcami. Niemcy s? bowiem obecnie w podobnej sytuacji jak Rosja oko?o roku 1907; wbrew pozorom granitowych podstaw ledwie si? trzymaj? i dryfuj? nie wiadomo dok?d.
gjw dnia grudzień 19 2007 13:23:29
P. S. To, ?e Prusy (i Szwecja) zwróci?y si? przeci Rzplitej szlacheckiej by?o tak naprawd? g?ównie "zas?ug?" kontrreformacji. Pa?stwo polsko-litewskie by?o z natury wielowyznaniowe i tylko na podstawie tolerancji religijnej mog?o przetrwa? i si? rozwija?. Wytr?cenie ze stanu równowagi niebywale wyosko rozwini?tego uk?adu polityzcnego demokracji szlacheckiej doprowadzi?o do jegotrwa?ego zepsucia. Zygmunt Waza, jego m?odszy syn i jezuici, bez przerwy tocz?cy ?wi?t? wojn? w interesie Rzymu, Wiednia i Madrytu, stali si? ojcami ca?ej zdrady i warcholstwa, które doprowadzi?y do upadku Polsk? i Litw?.
To prawda, ?e Komensky przeszed? na stron? szwedzk?, tylko ?e najpierw by?o burzenie zborów przez t?uszcz? i mordowanie innowierc'w; przyje?d?a?a jazda radziwi??owska i siek?a t? t?usuzcz? szablami, a potem Sienkiewicz napisa?, ?e Janusz R. krwawo prze?ladowa? katolików... Tylko jak potem ?adnie bili si? katolicy pozostawieni we w?asnym sosie; zwolennicy Czartoryskich I Radziwil??ów nie?wieskich itd. No i o tym niestety J. Giertych "zapomnia?". Owszem, mo?na w nim upatrywa? autorytetu (osobi?cie uwa?am za wielkie osi?gni?cie my?li politycznej poj?cie nacjonalizmu chrze?cija?skiego), ale czy absolutnego? Dla mnie warto?ci absolutne to mi?o?? ojczyzny i wiara w Trójc? ?wi?t?.
Adam Smiech dnia grudzień 19 2007 14:05:17
1.My?l?, ?e nie b?dziemy si? sprzecza?, co do tego, ?e stalinizm by? z?em, bo by?. Kwestia jest innego rodzaju - czy b?dziemy uprawia? bohaterszczyzn?(cho?by nie wiem jak pi?knie nazwan? i opiewan?), czy b?dziemy ratowa? co si? da. Uprawiaj?cy bohaterszczyzn? zasilali w naszej historii szeregi ró?nych organizacji podpuszczanych przez naszych wrogów do czynów pi?knych a bezowocnych i, co najwa?niejsze, przynosz?cych straszne kl?ski ca?emu narodowi. G?oszenie dzi? ich chwa?y i pój?cie ich drog? uwa?am za szkodliwe w najwy?szym stopniu, i na ile mog? b?d? tak? postaw? zwalcza?, tak?e za cen? us?yszenia epitetów pod swoim adresem. To nie oznacza wcale, ?e pochwalam bezkrytycznie Zaj?czków i Wielopolskich, ale z punktu widzenia konsekwencji dla losów narodu, oceniam ich postaw? zdecydowanie wy?ej od Wysockich i Bobrowsko-Padlewskich stawianych dzi? za wzór tylko nie wiadomo czego- beztroski w my?leniu o Ojczy?nie?
2.I có? takiego uda?o si? NSZ-owcom zrobi? na Zachodzie poza popadni?ciem w rusofobi? i pi?sudczyzn?(np. ?ochowski; oczywi?cie generalizuj?, ale my?l?, ?e nie jest to du?? przesad?)? Przepraszam, ale uwa?am dzia?ania NSZ-ONR za wielki b??d na granicy zdrady. Ich t?umaczenia s? dziecinne. Wyobra?anie sobie w 45 r., ?e Niemcy pokonaj? ACz(móg? tak my?le? Mackiewicz w 41 albo Anders w 42, ale to wszystko) ?wiadczy o dwóch zasadniczych rzeczach, ?e ideologowie NSZ-ONR to byli fanta?ci oraz, ?e w zwi?zku z tym, nie nale?a?o i?? ich drog?.
3.Stalinizm i jego negatywna rola w latach 44-56 nie podlega dyskusji, ale nie mo?e zaciemnia? ca?ej ówczesnej rzeczywisto?ci oraz pracy i wysi?ku ludzi wówczas ?yj?cych, którzy bezinteresownie d?wigali z ruin zniszczon? Polsk?.
4.W tamtych okoliczno?ciach nie mogli?my sobie wybiera? Lwów-Wilno, czy Wroc?aw-Szczecin. Nie od nas to zale?a?o. Je?li wi?c o tym mówimy, to jest to jedynie mowa ?yczeniowa. Ja wpisuj?c si? w takie my?lenie powiem-mieli?my prawo do Wroc?aw-Szczecin i Lwów-Wilno. Wynika?o to z prawa mi?dzynarodowego i z okoliczno?ci wybuchu II w.?w. Ale jestem równie? przekonany, ?e gdyby polityk? polsk? prowadzi? kto inny, to nawet w sytuacji hegemonii ZSRR usankcjonowanej przez anglosasów mogli?my mie? Wroc?aw-Szczecin i Lwów. A wtedy inaczej za?piewaliby?my Litwinom w 1990 r.
5.Oczywi?cie, mówi?c o pragmaty?mie Stalina, mia?em na my?li tylko wskazane fakty z np. wojny 20 r. Wiem, ?e nie by? pragmatykiem zabijaj?c okrzep?? kadr? swojej armii, czy niszcz?c dobrze funkcjonuj?cy NEP, obserwuj?c jednak jego decyzje od 39 r., poza pewnym wyprowadzeniem w pole przez Hitlera (ale jednak w warunkach przesuni?cia przysz?ej linii frontu o 200-300 km), by? jednak zasadniczo pragmatykiem.
6.Rozwa?ania Dmowskiego o wyprawie komiwoja?era na Rosj? wskazuj?, ?e patrzy? on na problem rosyjski niejako w oderwaniu od ustroju pa?stwa. I cho? endecja lat 30-tych uleg?a mniemaniu o mocarstwowo?ci Polski, to jednak np. Rybarski tak?e wskazywa? na konieczno?? podj?cia prób dogadania si? z bolszewick? Rosj?.

c.d.n.
Adam Smiech dnia grudzień 20 2007 02:57:21
c.d.

7.Nie g?osz? polityki zwady z Niemcami. Zwada nie mo?e by? celem samym w sobie. Polska polityka wobec Niemiec musi jednak twardo trzyma? si? historycznych racji, nie po to, aby eskalowa? konflikt, ale po to, ?eby Niemcy wiedzia?y, ?e maj? do czynienia z partnerem, z którym nie warto pewnych spraw porusza?. Jestem za jak najszersz? wspó?prac? gospodarcz? mi?dzy naszymi pa?stwami, natomiast w polityce mi?dzynarodowej nie ma zmi?uj, Polska powinna by? hamulcowym zamierze? niemieckich, powina wyprzedza? ich inicjatywy na kierunku rosyjskim i francuskim itp.
8.Co do kalifatu, to ju? troch? wkraczamy w sprawy wewn?trzne Niemiec i Europy Zachodniej w ogóle. Problem imigracji muzu?ma?skiej w Europie jest problemem administracyjnym, nie jest to ?adne zagro?enie wielkiego formatu cywilizacyjnego, czy politycznego, natomiast w dalszej perspektywie jest to powa?ne zagro?enie demograficzne. Ale, czy to skutek dzia?a? muzu?manów, czy to ich wina? Zdecydowanie nie. To wina hedonizmu, który rozla? si? po zachodnich spo?ecze?stwach pocz?wszy od lat 60-tych. Wygodne ?ycie, niech?? do gorszych prac, spadaj?ca gwa?townie rozrodczo??. No, to sprowadzono Arabów, ?eby rozwi?za? problemy, które nagle stan??y przed gnu?nymi Europejczykami. Dzi? rozwi?zanie problemu islamizacji Europy le?y po stronie kilku najwi?kszych pa?stw Zachodu. Pytanie czy, po pierwsze, zrobi? cokolwiek, aby zmobilizowa? swoje narody do pracy i rozrodczo?ci, po drugie, czy dojd? do porozumienia, co do podj?cia administracyjnej decyzji o usuni?ciu Arabów z ich krajów. Je?li nie, demografia ich wyko?czy. Czy to jednak jest aby nasz problem? Czy znowu mamy za milijony cierpie?, by? Winkelriedem narodów? Ja odpowiadam, nie. To problem Zachodu, przez Zachód sprokurowany i przez Zachód mog?cy znale?? rozwi?zanie. ?e wskazane ?rodki zaradcze s? nierealne wobec hedonistyczno-relatywistycznej mentalno?ci obecnego Zachodu? No, có?, trudno. Tym bardziej wskazuje to na nasze miejsce na Wschodzie, który jest dzisiaj mocniejszy, i który zdradza objawy odrodzenia. Nie dajmy si? wmanewrowa? w jakie? krucjaty ratowania Zachodu. Nie mo?na stawia? na szal? istnienia narodu i pa?stwa dla ratowania, przepraszam za sp?ycenie tematu, wolno?ci zwi?zków homoseksualnych. Obecny Zachód nie jest wart mszy, nie jest wart obrony, nie wytrzymuje moralnego porównania ze ?wiatem arabskim. Trzeba by? g?upcem, aby broni? sprawy tak bardzo nie zas?uguj?cej na obron?.
9.Co do oceny kontrreformacji, reformacji itp. nie zgodzimy si?. My?l?, ?e nasze dyskusje s? dowodem wzajemnego szacunku i tolerancji dla wyznaniowej odmienno?ci, jednak zawsze w pewnym momencie dojdziemy do granicy mo?liwo?ci porozumienia. Ja, jako katolik, powiedzmy, trydencki(oczywi?cie tylko dla odró?nienia od pogr??onych w relatywi?mie i chaosie poj?ciowo-ideologicznym katolików posoborowych) nie zaakceptuj? protestanckiej wizji historii, za? Pan nie zaakceptuje katolickiego spojrzenia na to samo. Tak wi?c nie k?ó?my si? o to i nie przekonujmy, bo zapewne przekona? si? nie zdo?amy.
10. J?drzej Giertych jest dla mnie bez w?tpienia wielkim autorytetem, co nie oznacza, ?e jedynym, ani te? nie oznacza, ?e z wszystkimi Jego pogl?dami i ocenami wyra?anymi w ci?gu d?ugiego ?ycia si? zgadzam bezrefleksyjnie. By? on niew?tpliwie jedynym godnym nastepc? Dmowskiego i tego nie trzeba udowadnia? wobec oczywistej niemocy intelektualnej londy?skiego SN, któremu od 39 r. wystarcza?a rola wype?niacza w ogonie pi?sudczyzny. Jako pisarz polityczny i hstoryczny J?drzej po?o?y? ogromne zas?ugi dla My?li Narodowej, dla jej utrwalania, przypominania i rozwoju. Jego spojrzenie na histori? Polski jest najg??bszym wyrazem My?li Narodowej na polu nauki historii. Mo?na si? z tym spojrzeniem nie zgadza?, ale nie mo?na go ignorowa? ironicznym zbyciem. Czyni?c zastrze?enie, ?e ja oceniam ex post, mog? powiedzie?, ?e myli? si? podzielaj?c wiar? w pot?g? Polski przed wojn? (doskonale widoczne w bardzo dobrej zreszt? ksi??ce "O wyj?cie z kryzysu"], myli? si? po wojnie, przez kilka lat czekaj?c na wojn? anglosasów z ZSRR (razem z nim myli?y si? tysi?ce innych Polaków), wreszcie myli? si?, og?aszaj?c entuzjastycznie koniec kryzysu Ko?cio?a po wyborze papie?a-Polaka. To tytu?em przyk?adu. Nie podzielam te? niektórych ocen historycznych J?drzeja np. skrajnie negatywnej oceny AK. To wszystko nie zmienia jednak faktu, ?e by? doskona?ym analitykiem politycznym i historycznym, i ?e swoje przemy?lenia przek?ada? na j?zyk My?li Narodowej (to prawda, ?e w bardzo rozwlek?y sposób, co dla niektórych jest równie? wad?). Powtarzam, mo?na si? z Jego analizami nie zgadza?, ale ignorowanie ich kompromituje krytyka. Ciekawym przykladem takiej kompromitacji jest krytyka w wykonaniu J.R. Nowaka, który przeczyta? ksi?zk? "O Pi?sudskim", podsumowuj?c? to wszystko, co J?drzej przez ?ycie o Pi?sudskim napisa? i dlatego pozbawion? drobiazgowych przypisów i bibliografii, i og?osi? "triumfalnie", ?e J?drzej g?osi go?os?owne oskar?enia pod adresem wielkiego(sic!) Polaka. J?drzej pozostawi? (o dziwo w skondensowanej formie) swój testament polityczny w ostatniej autorskiej Opoce z 1988 r. Szkoda, ?e narodowcy lat 90-tych nie podj?li prób jego realizacji, stawiaj?c si? w sytuacji wiedz?cych lepiej. Sko?czy?o si? to, w ostatnim czasie groteskow? wr?cz apostazj? LPR, która z kompromisu w sprawach zasadniczych uczyni?a swojego bo?ka, a dok?adnie przed tym najmocniej przestrzega? w 88 r. J?drzej.
gjw dnia grudzień 20 2007 08:55:37
Uprzejmie dzi?kuj? za tak obszern? wypowied? uj?t? w przyjrzystych punktach. To ?wiadczy o umiej?tno?ci porzdnego my?lenia, która jest w zaniku w dzisiejszych smutnych czasach.
Odpowiem na ka?dy punkt z osobna.

1) ?wi?ta racja! Nale?y jednak za ka?dym razem dobrze si? zastanowi? nad tym, co w danych okoliczno?ciach jest chciejstwem, a co realizmem.
2) NSZ, a zw?aszcza jego Brygada ?wi?tokrzyska, stan??y przed prostym wyborem; uda? nag?? ch?? zawarcia ma?e?stwa z rozs?dku z III Rzesz? albo da? si? wybi? siepaczom - Azjatom z NKWD. Chyba ka?dy na ich miejscu wybra?by to pierwsze. Po tym, co si? sta?o w latach 1939-49 trudno za? by?o wymaga? od nich mi?o?ci do ZSRR. Nic wielkiego nie zdzia?ali? Owszem, bo nie mieli mo?liwo?ci; Jankesi odpychali komunizm tylko na wiecach przedwyborczych Eisenhowera.
3) To jest rzecz oczywista dla ka?dego samodzielnie my?l?cego cz?owieka.
4) Hm... Naprawd?? Przecie? Stalin by? w tym wypadku rzecznikiem rosyjskiej racji stanu (co prawda wy??cznie pa?stwowej) nakazuj?cej przesuni?cie granicy z ?acinnikami na lini? Bugu. Mia? przy tym ten sam zwyczaj co Hitler; lubi? ?ama? wszystkie uk?ady. Oczywi?cie w takich gdybaniach mo?emy tylko wymienia? si? przypuszczeniami.
Mi sobi?cie bardzo ?al Wilna i Lwowa, bo tam ka?dy kamie? by? przes?czony polsk? my?l? i potem, a we Wroc?awiu trzeba by?o g??boko kopa?, ?eby si? jego polsko?ci (ostatecznie wykorzenionej przez kontreformacj? niemieck? w XVII w.) dokopa?, a w Szczecinie, to nawet pod fundamenty.
5) Chyba raczej chcia? by? bli?ej Atlantyku. Jego si?y zbrojne nie by?y przygotowane do walk obronnych. ?y? mrzonk? Lenina o ca?kowitym wzajemnym wykrwawieniu si? imperialistów. Tak ocenia? sytuacj? np. wywiad ameryka?ski.
6) Mimo wszystko podj?cie takich prób na pewno by nie zaszkodzi?o. W najgorszym wypadku zmusi?oby Hitlera do podania ni?szej ceny za pomoc. W najlepszym odwlek?oby dw? do 1942, zgodnie z pierwotnym planem przywódców NSDAP.
7 i 8) Powstaje powa?ne pytanie, a raczej dwa:
a) Czy to Niemcy stanowi? dla nas dzisiaj g?ówne zagro?enie? Czy przyczn? dziejszej biedy i beznadziei w naszym kraju jest wspólna granica z Niemcami, czy raczej po??czenie najgorszych cech biurokracji i etatyzmu z kapitalizmem typu spekulacyjnego i czy to nie jest robak tocz?cy w równej mierze nas i naszych zachodnich s?siadów?
Czy muzu?ma?ski fanatyzm po poch?oni?ciu Francji i Niemiec ustanowi swoj? odwieczn? granic? na Odrze? I czy b?dzie wtedy takie wa?ne, ?e odpowiedzialno?? za to spada na b??dn? polityk? "politycznie poprawnych", hedonizm, lata 60-te itd.?
Natomiast oczywi?cie jest to sprawa do za?atwienia przez Niemców, Francuzów itd., a dok?adniej przez NPD i Front Narodowy, bo raczej nikt inny si? za to nie we?mie, co wida? po pierwszych miesi?cach rz?dów Sarkozy'ego...
Ta gra b?dzie si? za? toczy? nie o przywileje dla mniejszo?ci seksualnych itp. ale o to, czy Europa b?dzie aryjska czy semicko-murzy?sko-tura?ska. To za? powinno nas obchodzi? bardziej ni? np. obrona G?ogowa w XII wieku.
Jedno chcia?bym wyra?nie zaznaczy?; je?li mamy na ten wa?ny cel ?o?y? dalszym krwotokiem m?odej krwi (emigracj? i asymilacj?) itp. ?rodkami a? do naszego w?asnego zniszczenia, to ja oczywi?cie te? si? na to nie zgadzam.

9) Chyl? czo?a! Ja po prostu nie znosz? rozmaitych "katolików ale...", "ewangelików, ale bez przesady", zwolenników fa?szywie poj?tej tolerancji (np. równie? dla "Ko?cio?a" Moona), a wreszcie czekaj?cych na cuda tzw. ekumenizmu. Ka?de porz?dne wyznanie chrze?cija?skie powinno zadba? o w?asn? wyrazisto?? oraz porz?dek i moralno?? we w?asnych szeregach, co jest koniecznym warunkiem wzajemnego szacunku i co (przy pomocy Ducha ?wi?tego) b?dzie dopiero w?a?ciw? podstaw? do przysz?ej pe?nej jedno?ci.

Podsumowuj?c, nie pragn? kompromisu w sprawach zasadniczych, który rozmydli nasz? formacj? a? do jej ostatecznego zaniku. Natomiast uwa?am za konieczne wniesienie poprawek do ocen szans i zagro?e? na ka?dym odcinku, gdzie sytuacja uleg?a zasadniczym zmianom od czasu ?mierci J. Giertycha, a tym bardziej R. Dmowskiego.
Np. zasadnicza wrogo?? do Niemiec nie powinna ju? d?u?ej by? naszym wyznacznikiem. Oczywi?cie z drugiej strony g?oszenie niez?omnej przyja?ni polsko-niemieckiej by?oby szczytem g?upoty. Dmowski widz?c s?abo?? Rosji, a zarazem brak szans we frontalnych starciach z jej wci?? przewa?aj?c? si??, wycofa? si? z polityki konfrontacji z caratem (Pop?awski "zaliczy?" wszak Cytadel?!) i przeszed? do coraz bardziej owocnych targów z autokratyzmem petersburskim, nie l?kaj?c si? ?atki rusofila, a nawet rusyfikatora. Dlatego w pe?ni podzielam przekonanie, ?e by? najwi?kszym Polakiem pierwszej po?owy XX wieku.
gjw dnia grudzień 20 2007 09:04:52
P. S. Ale? z tego wyszed? tasiemiec! I czy kto? trezci zdo?a przez to przebrn?? i co? (istotnego) oda?? Oby!
Adam Smiech dnia grudzień 20 2007 10:04:38
Widzi Pan godzin? mojego ostatniego wpisu? Prosz? wybaczy?, ale na razie nie odpowiem. Dyskusja nie jest naj?atwiejsza, ale my?l?, ?e ciekawa.
gjw dnia grudzień 21 2007 12:09:00
Taka dyskusja jet bardzo potrzebna, nawet je?eli na razie ogranicza si? do dwóch facetów, którzy nawet osobi?cie si? nie znaj?. "Pospolite ruszenie oszo?omów" wszelkiego autoramentu wyczerpa?o wszystkie swoje mo?liwo?ci. Trzeba si? bardzo powa?nie zastanowi? nad tym, co robi? dalej, bo porzucenie idei w naszym wypadku nie wchodzi w rachub?, ale skoro co? si? robi, niech to b?dzie skuteczne, nawet jako bardzo d?ugi marsz.
Adam Smiech dnia grudzień 24 2007 10:02:26
Mam wreszcie chwilk?... Dlatego krótko, odno?nie ostatniego wpisu. W zasadzie si? nie znaj?. W zasadzie, gdy? kiedy? si? poznali?my, to by? chyba 96-97 rok, dawna siedziba SN Ojczyzna w ?odzi. Rozmawiali?my wtedy m.in. o ksi?dzu Poradowskim. Potem umawiali?my si? na wyjazd kurierski do W-wy, ale nic z tego nie wysz?o. Pami?tliwy jestem, co? Oczywi?cie, de facto si? nie znamy, to by? tylko epizod sprzed lat.
gjw dnia grudzień 28 2007 10:26:51
Kolporta? "O." to by?a pi?kna przygoda, która jednak wykaza?a mi naocznie, ?e rpzeci?tnie rzecz bior?c na sprawie narodowej polskiej zale?y co dwusetnemu miezska?cowi naszego kraju.
Z drugiej strony by?a to bardzo dobra gazeta, której poziom moralny, warsztatowy i ideowy si?gn?? w latach 1997-2000 takich wy?yn, na jakie koncern ks. Rydzyka (jestem o to dziwnie spokojny) musia?by si? wspina? prze sto lat (o ile tak d?ugo poci?gnie).

Ca?a ta sprawa u?wiadomi?a mi na trwa?e jedno; jest w naszym kraju w?ska mniejszo?? ludzi,posiadaj?cych wiedz? i poziom odpowiedni do tego, aby rz?dzi? ca?ym krajem i zapewni? mu godn? przysz?o??. Ta grupa mog?aby jednak sprawowa? w?adz? wy??cznie w ustroju arystokratycznym, a nie w warunkach rz?dów kosmopolitycznej oligarchii udaj?cej demokracj?. Zdemoralizowany i og?upiony lud utraci? bowiem najwyra?niej nawet instynkt samozachowawczy.
Adam Smiech dnia styczeń 03 2008 09:15:59
Witam po ?wi?tach! Co prawda, zamiast odpocz?? dopiero teraz w?a?nie potrzebuj? odpoczynku, niemniej wypada co? napisa? w nowym rokusmiley.
Ma Pan racj?, Ojczyzna we wspomnianych latach to by? doskona?y tytu?. Szczerze mówi?c, nie wiem nawet, jakie by?y kulisy upadku pisma. Pewnie wi?kszo?? przyczyn da?aby si? zamkn?? w katalogu przywar Ruchu Narodowego po 88 r., cho? mnie i tak zawsze najbardziej zastanawia?y wolty. Chodzi mi o pewnego pana, który sko?czy?(?) w Naszej Polsce. Od narodowej Ojczyzny do pi?sudczyków i rusofobów z Naszej Polski! ?mieszne i straszne zarazem!
Co do przekazu My?li Narodowej ogó?owi. Musi mi Pan uwierzy? na s?owo, ale gdyby ?a?o?ni karierowicze i agenci anglosascy nie zniszczyli Ligi, i gdyby inni ludzie zostali pos?ami, to mo?naby by?o, przynajmniej w naszym województwie, dotrze? do bardzo wielu ludzi z pozytywnym przekazem ideologii narodowej. Mieli?my na to pomys?. Zamiast tego by?a beznadziejna merytorycznie [o obliczu konserwatywnym "American-style"] acz na pi?knym papierze, niskonak?adowa, Racja Polska.
Tak jak pisa?em w innym temacie, ludzie tzw. Zachodu, mam na my?li tzw. ogó? zwyk?ych ludzi, maj? zapewniony taki poziom egzystencji, ?e, bior?c dodatkowo pod uwag? obni?one w ostatnich dziesi?cioleciach standardy intelektualne, zaw??enie potrzeb estetycznych, czy generalnie horyzontów my?lowych, czuj? si? oni zadowoleni z w miar? wygodnego ?ycia i nie b?d? ryzykowa? go dla niepewnej przysz?o?ci walcz?cych o pryncypia. Mo?na sie napi? (wystarcza), mo?na si? po?mia?(tv dostarcza prostackiej rozrywki), mo?na si? coraz swobodniej prowadzi? moralnie(panuj?cy relatywizm i upadek wp?ywu Ko?cio?a), wi?c czego wi?cej trzeba? Nasi wrogowie o tym doskonale wiedz?, nauczyli si? wyci?ga? wnioski z historii i dla dobra swego niepodzielnego panowania, nie b?d? ryzykowa? powrotem do XIX-wiecznego wyzysku. Dzisiaj wyzyskuj? w starym stylu jeszcze np. Murzynów w Afryce(jak by podskakiwali, to zawsze mo?na odgrza? jaki? konflikt plemienny), natomiast wyzysk bia?ego cz?owieka prowadzony jest w bia?ych r?kawiczkach, bez odbierania wi?kszo?ci (tj. grupie na tyle silnej, ?eby jej bunt by? zagro?eniem dla oligopolu) podstaw egzystencji. W tych warunkach my nie mo?emy wiele zdzia?a?. Wida? to na przyk?adzie g?osowania Polaków za UE. Wida? tak?e jak s?uszne protesty rzeczywi?cie pokrzywdzonych(rybacy) przechodz? gdzie? obok g?ównego nurtu ?ycia, gdy? zwyczajnie ich si?a jest zbyt mizerna, ?eby zachwia? systemem, a inni dla nich nie po?wi?c? "Ta?ca z gwiazdami" i czego tam jeszcze.
Pozdrawiam
gjw dnia styczeń 03 2008 17:46:23
"O." przesta?a si? ukazywa? dlatego, ?e ogromna wi?kszo?? wspó?pracowników mia?a z tego tylko par? z?otych (prowizja z kolporta?u, wynosz?ca 50 gr w czasie gdy egzemplarz kosztowa? 2 z?), a ich neop?acoan praca by?a przeznaczona na utrzymanie lokalu redackji i pokrycie innych niezb?dnych kosztów. Nagromadzone w ten sposób ?rodki kol. Rybicki postanowi? jednak przeznaczy? na swoj? kampani? preyzdenck? w roku 2000. Nie dociera?y do niego argumenty, ?e wyst?pienie kolejnego kandydata narodowego b?dzie gorzej ni? ?mieszne i ?e o wiele lepiej by?oby np. poprze? ?opusza?skiego. Autorzy si? zbuntowali i z?amali pióra nie chc?c da? si? o?miesza?. To samo kolporterzy.
Do wspomnianego pana nie mam najmniejszych pretensji. Przeciwnie, to g?ównie dzi?ki niemu "O." w ostatnich trzech latach swojego istnienia wzbi?a si? na szczyty poziomu warsztatowego, a równie? druk i kolporta? uleg?y radykalnemu usprawnieniu. W "N. P." stara? si? przepchn?? spporo narodowej publicystyki, pisz?c o zagro?eniach od strony zachodu. Zreszt?, z czego? ?y? trzeba. Swego czasu proponowa? Rybickiemu szereg ?rodków prowadz?cych do wi?kszej dochodowo?ci naszego dwutygodnika, ale ten cz?owiek by? w pewnych sprawach g?uchy na argumenty zdrowego rozs?dku, o czym zreszt? sam si? par? razy przekona?em.
Oczywi?cie zgodz? si? z pogl?dem, ?e w ci?go tych kilkunastu lat "N. P." przesz?a "rozwój" ideowy, który jest zarazem straszny i ?mieszny. smiley
Tak nawiasem, proponuj? ustawienie jakiego? nowego tematu dyskusyjnego; o wszystkim po trochu, bo ju? dawno wyszli?my tutaj poza spraw? ?. p. gen. Zagórskiego.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014