Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumStyczeń 22 2019 16:13:03
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
V.Klaus - Nie dla totalitarnej UE!
Jednodniówka Narodowa

W środę 30 października b.r. miałem przyjemność uczestniczyć w bardzo interesującym wykładzie byłego prezydenta Czech prof. Wacława Klausa, który odbył się w ramach serii "Wykładów Rektorskich" organizowanych pod patronatem JM Rektora Uniwersytetu Łódzkiego prof. Włodzimierza Nykiela, jako piętnasty z kolei. Było to drugie podejście do wizyty Klausa w Łodzi.

Pierwotnie wykład miał mieć miejsce 3 października b.r., ale w ostatniej chwili został odwołany z powodu nagłej choroby byłego prezydenta naszych południowych sąsiadów. Tym razem, szczęśliwie, przedsięwzięcie doszło do skutku. Żywiąc obawy, czy i tym razem jakaś przeszkoda się nie pojawi, uspokoiłem się, kiedy stojąc na jednym z zatłoczonych skrzyżowań łódzkich, zostaliśmy wyminięci przez, prowadzoną przez radiowozy na sygnale, kolumnę kilku samochodów, z których jeden z oznaczeniami "CD" z dużą dozą prawdopodobieństwa wiózł Wacława Klausa. Tak rzeczywiście było. Wykład, odbywający się w niebieskiej auli Wydziału Prawa i Administracji UŁ, rozpoczął się tylko z niewielkim opóźnieniem. Aula była pełna, a nawet przepełniona, gdyż oprócz miejsc siedzących zajęte były niemal wszystkie schody. Obawy o frekwencję, biorąc pod uwagę dość skromną akcję plakatową, okazały się płonne. Oprócz kadry, studentów i niewielkiej liczby ludzi z zewnątrz (wykład był otwarty), obecni byli również uczniowie liceum działającego przy UŁ. Tytuł wystąpienia Klausa "Czech Republic and Poland: Neighbours! And friends!" ("Republika Czeska i Polska: Sąsiedzi! I przyjaciele!"; wykład odbywał się w języku angielskim i nie był tłumaczony) zwiastował ciekawą prelekcję. Tak rzeczywiście było. W pierwszej części Wacław Klaus przedstawił swoje refleksje pod powyższym tytułem, w drugiej odpowiadał na pytania słuchaczy. Jedyne "ale" jakie mam po XV Wykładzie Rektorskim, to, że był za krótki. Trwał jedynie nieco ponad godzinę, łącznie z pytaniami z sali. To jednak trochę za mało, jak na takiego gościa i taką tematykę. Warto więc w tym miejscu przybliżyć Czytelnikom najważniejsze treści zawarte w wystąpieniu Wacława Klausa oraz Jego najistotniejsze wypowiedzi w dyskusji z uczestnikami prelekcji.

Profesor Klaus rozpoczął od wspomnień z okresu komunizmu w Polsce i w Czechosłowacji, zwracając uwagę, że absolutna niemożność prowadzenia swobodnej, poważnej dyskusji na tematy ekonomiczne w Jego kraju doprowadziła do tego, że całe pokolenie ekonomistów przeniosło swoje zainteresowania naukowe na ekonometrię, statystykę i modelowanie matematyczne. Podobne zjawisko prelegent widział również w Polsce lat 70-tych. Z całym szacunkiem dla wartości i zdobyczy tych nauk, uważał jednak takie zachowanie naukowców, także swoje własne, choć został do tego zmuszony, za formę eskapizmu od rzeczywistości, zaś tak mocne wejście w modelowanie komputerowe za ślepą uliczkę. Przykład z przeszłości posłużył Klausowi do wyprowadzenia paraleli pomiędzy tamtą sytuacją a współczesnością, w której mamy do czynienia z podobnym nadużyciem w postaci zastosowania niewystarczająco teoretycznie umocowanego modelowania komputerowego w dziedzinie klimatologii. Inaczej, zdaniem Klausa, ewidentny nonsens doktryny globalnego ocieplenia nie osiągnąłby takich rozmiarów. Wzmianka o ekonometrii z przyległościami była dla Gościa jedynie dygresją, zagajeniem głównego tematu, czyli stosunków polsko-czeskich. Polska była krajem, który w okresie przed 1989 r. Wacław Klaus odwiedzał najczęściej. Po przemianach przyjeżdżał do naszego kraju już jako polityk, początkowo minister finansów, potem premier, wreszcie prezydent Czech. Wspominał polskich polityków, z którymi współpraca układała mu się bardzo dobrze: Tadeusza Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza, pomimo tego, że w styczniu 1990 r. na wspólnej konferencji prasowej zaskoczył ich wypowiedzią o konieczności likwidacji RWPG (o likwidacji postanowiono ostatecznie 28 czerwca 1991 r. - przyp. AŚ), Hannę Suchocką, której jest szczególnie wdzięczny za poparcie i współdziałanie przy tworzeniu CEFTA - Środkowoeuropejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu, które było, jego zdaniem, najbardziej owocnym wyrazem współpracy państw w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Jednocześnie Wacław Klaus wyraził żal, że Grupa Wyszehradzka nie stała się platformą formułowania wspólnych postulatów jej uczestników i następnie forsowania ich na forum Unii Europejskiej. Niemniej, docenia jej rolę jako użytecznego miejsca debat o problemach regionalnych. Prelegent podkreślił również, że bardzo dobre stosunki łączyły go ze zmarłym prezydentem Lechem Kaczyńskim oraz prezydentem Bronisławem Komorowskim. Wyraził zadowolenie, że dostępne w języku polskim są jego trzy książki: "Błękitna planeta w zielonych okowach", "Czym Jest Europeizm?" i "Gdzie zaczyna się jutro" oraz z satysfakcją odnotował ukazanie się książki Marcina Czyżniewskiego "Idee w polityce Vaclava Klausa" (Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2013), pierwszej książki o nim.



O stosunkach polsko-czeskich w kontekście Unii Europejskiej, obecnie i w przyszłości, Wacław Klaus powiedział m.in.:

"Relacje polsko-czeskie uważam za bardzo dobre. Jesteśmy sąsiadami, nie tylko o podobnych doświadczeniach historycznych, ale faktycznie mamy ze sobą wiele wspólnego. Były próby uczynienia z nas rywali w wyścigu do różnych ważnych międzynarodowych organizacji, ale ostatecznie oba nasze kraje stały się ich członkami. Uważam, że wasz kraj, bardziej od mojego, zdolny jest do podejmowania skutecznych działań na łonie tych organizacji, tak by wykorzystywać je dla własnych korzyści. (...) Miałem nadzieję, i w paru momentach naszej najnowszej historii rzeczywiście tak było, że będziemy działać wspólnie, aby przeciwstawić się niepohamowanej, przynoszącej efekty odwrotne od zamierzonych, wysoce niedemokratycznej, scentralizowanej i zbiurokratyzowanej Unii Europejskiej, ponieważ powinniśmy być do tego - historycznie, na podstawie własnych doświadczeń - zmotywowani, jeśli nie nawet zobligowani. Nasze bardzo podobne doświadczenia z komunizmem, z jego niedemokratycznym reżimem politycznym, z niewydolnym systemem ekonomicznym, z bezproduktywnym i niedemokratycznym modelem integracji, powinny wyostrzyć nasze spojrzenie, kiedy widzimy bardzo podobne - jest to podobieństwo strukturalne, nie chodzi o ich wielkość i rozmach - zjawiska w Unii Europejskiej. Wciąż wierzę, że wcześniej, czy później, będziemy musieli podjąć bardziej agresywne działania. Sytuacja w Europie tego wymaga.

Zwykło się mówić o deficycie demokracji w procesie decyzyjnym UE (...). To nie deficyt. To brak demokracji. My - mając na uwadze nasze doświadczenia historyczne i wrażliwość na tym punkcie - powinniśmy stać w pierwszym szeregu walki o zmianę tego stanu rzeczy i o rozpoczęcie procesu przywracania demokracji. Takie jest moje najgłębsze przekonanie.

(...) Oba nasze kraje powinny współdziałać w promowaniu racjonalnej polityki ekonomicznej, bronić systemu gospodarki wolnorynkowej w opozycji do obecnie obowiązującego w Europie systemu "die soziale Marktwirtschaft" (społecznej gospodarki rynkowej - przyp. AŚ), powinny pozostać poza nie funkcjonującą strefą Euro i zwalczać irracjonalne pomysły obrońców środowiska dotyczące energii nuklearnej, źródeł odnawialnych, tanich tradycyjnych źródeł energii etc. Nasze doświadczenie komunistyczne powinno motywować nas do ciągłego wyjaśniania naszym zachodnim kolegom, że polityka nigdy nie powinna rządzić ekonomią.

Te same lub podobne problemy systemowe ukryte są w obecnie obowiązującym modelu integracji europejskiej. (...) Jest to prawdopodobnie szerszy problem. Doświadczamy nie tylko upadku Europy, ale całego Zachodu. Tradycyjnie silne przywiązanie Polski do starych, tradycyjnych wartości i instytucji, które uformowały Zachód w przeszłości, powinno być wsparciem dla nas wszystkich. Bardzo na was w tym względzie liczymy. Nowy Wspaniały Świat politycznej poprawności, moralnego relatywizmu, stopniowego zanikania prywatności i medialnej manipulacji powinien spotkać się z silnym oporem. Także, i nie jest to najmniej istotne, ze strony instytucji akademickich.

(...) Nasza sytuacja wymaga podjęcia odważnej akcji celem dokonania prawdziwej zmiany. Próby zrobienia czegoś gdzieś na marginesie są niewystarczające. Powinniśmy oprzeć się pokusie pogodzenia z kolejną utratą naszej wolności i z naszym więdnącym, relatywnym dobrobytem.

Wierzę, że Polska i Republika Czeska będą nadal przyjaciółmi. Potrzebujemy tego i zasługujemy na to. Potrzebuje tego nasz region. Potrzebuje cały kontynent(...)"
.



W drugiej części spotkania Wacław Klaus odpowiadał na pytania. Podkreślił swój silny sprzeciw wobec likwidacji państw narodowych, proponowanej jako panaceum na współczesne kłopoty UE przez Daniela Cohn-Bendita. Jeszcze raz silnie podkreślił kryzysogenność strefy Euro i wyraził nadzieję, że Polska pozostanie poza nią. Bardzo interesujące były uwagi Klausa odnośnie polityki prowadzonej przez premiera Węgier Viktora Orbana. Działania Orbana cieszą się dużym poparciem w środowiskach prawicowych w Polsce, tym bardziej cenna była możliwość wysłuchania opinii byłego prezydenta Czech. Wacław Klaus stwierdził, że jeśli chodzi o Unię, o strefę Euro, problemy europejskie, jego punkt widzenia jest bardzo bliski punktowi widzenia Węgier. Natomiast jest zdecydowanie przeciwny polityce polegającej na wygrywaniu sentymentów do dawnych wielkich Węgier, do czasów monarchii austro-węgierskiej. Zwrócił uwagę, że być może, nie sąsiadując z Węgrami jako Polska, nie do końca rozumiemy jak poważnym problemem jest to dla Słowacji, Rumunii i Serbii. Szczególnie źle odbierane jest automatyczne uznawanie przez Węgry posłów pochodzenia węgierskiego do parlamentów tych krajów, za nie mających prawa głosu członków parlamentu węgierskiego. Te działania są wg Klausa bardzo niebezpieczne i destabilizujące dla regionu. Pogląd byłego prezydenta Czech w tej sprawie powinni wziąć pod uwagę polscy politycy prawicowi, którzy zachłysnęli się koncepcją "Korony królestwa Węgier" w konstytucji tego kraju. Są oni zazwyczaj także zwolennikami tzw. międzymorza. Bez zrozumienia całokształtu problematyki środkowej Europy, na której ważny aspekt zwrócił uwagę Wacław Klaus, idea międzymorza pozostanie, jak do tej pory, jedynie chwytliwym hasłem bez treści i bez szansy na realizację. Na pytanie o trudne kwestie we wspólnej historii Polski i Czech (sprawa Śląska Cieszyńskiego), prelegent stwierdził, że urodził się nie w Czechosłowacji, lecz w Protektoracie Czech i Moraw i choćby z tego powodu zna historię, i że powinno się ją znać, ale zdecydowanie sprzeciwił się graniem historią w polityce, uznając, że to wysoce niebezpieczne, gdyż rodzi nowe problemy we współczesności. Swoje stanowisko w tej sprawie porównał do sytuacji kierowcy w samochodzie, w którym lusterko wsteczne (historia) pełni bardzo ważną rolę i nie można bez niego bezpiecznie prowadzić auta, ale nie jest i nie może ono być większe od szyb przednich samochodu.

Wacław Klaus głosi poglądy nie tyle oryginalne, co odważne i nietypowe, po prostu zdroworozsądkowe, zwłaszcza w porównaniu do dzisiejszych salonów politycznych dotkniętych jedynosłusznością myślenia o UE. Być może nie wszystkie są nam jednakowo bliskie, jednak zawsze warto się z nimi zapoznać. Poszerza to naszą wiedzę, horyzont spojrzenia na nasz region, pozwala lepiej zrozumieć partykularne problemy w kontekście całej Europy Środkowej. Przede wszystkim jednak wykład taki, jak ten łódzki Wacława Klausa, nie jest tylko do posłuchania i poćwiczenia angielskiego. Jest w zamyśle autora wezwaniem, nie tylko do myślenia, czy też zmiany sposobu myślenia o Unii Europejskiej, ale może najbardziej, wezwaniem do zmiany samej UE, kierowanym w tym wypadku do przedstawicieli świata akademickiego, którzy mają znajomych polityków, przełożenie na polityków lub sami są politykami. Klaus propaguje proste, znane od wieków i bliskie zwykłemu człowiekowi wartości, z wolnością na czele, oraz z wolnością i podmiotowością państwa narodowego, dowodząc radykalnego ograniczania pola ich oddziaływania we współczesnej UE. Czy odbiorcy jego słów podejmą wyzwanie, czy też ulegną pokusie pogodzenia się z utratą wolności w zamian za miraż dobrobytu - czas pokaże.

Komentarze
gjw dnia listopad 06 2013 22:29:23
Szanowny Wacław Klaus, który wypowiada się płynnie również w języku niemieckim na niemieckich uniwersytetach i w niemieckich wydawnictwach (a nie łudźmy się, że bez Niemców uda się rozbić UE albo nadać jej oblicze Europy równoprawnych ojczyzn) jest w moich oczach wzorem katolika typu A. Tzn. takiego, który modli się i pracuje, ale przede wszystkim pracuje wytrwale i umiejętnie zamiast czekać na cuda i wypatrywać wielkiego wodza, zesłanego przez Pannę Marię (jak to się dzieje w nieszczęsnym katolicyzmie typu B). Ponieważ Polska jest krajem katolickim typu B i potrzebowałaby chyba znowu obcych usiłujących wytępić naszych w naszym własnym kraju i to nie w białych rękawiczkach, aby się z niego wyleczyć, przeto nie za bardzo widzę wielu naśladowców pana Klausa mówiących po polsku. Zaś bez naśladowania go raczej trudno będzie mu w czymkolwiek pomóc.

Za sprawozdanie z tego wykładu rzecz jasna dziękuję. Jest to najlepszy materiał prasowy jaki ukazał się tu od dobrych paru miesięcy.
Adam Smiech dnia listopad 07 2013 10:08:39
Zgadzam się z Pańską diagnozą odnośnie typów katolicyzmu. Cała pierwotna myśl Narodowej Demokracji zasadzała się na typie A. Niestety, później przyszły marsze, mundury, bijatyki i cały ten młodoendecki neoromantyzm mocarstwowy, mający tyle wspólnego z rzeczywistością, co mitomania piłsudczykowska. A dzisiaj? Szkoda gadać! Weźmy np. osławione międzymorze. W ustach rzekomych wyznawców tej idei, to zwykły bełkot. Dyskutowaliśmy już o tym wielokrotnie, ale powtórzę - ci którzy dzisiaj mówią i piszą o międzymorzu, nie mają pojęcia o czym mówią, a w najlepszym wypadku, nie mają żadnego pomysłu na realizację tej idei. Klaus swoim zwróceniem uwagi na działania Węgier powinien im dać dużo do myślenia, jednak nie spodziewam się po nich refleksji. W tamtym roku byłem na imprezie, na której rozpływał się nad działaniami Węgier p. Michalkiewicz, jeden z propagatorów międzymorza. Wygląda to więc na modyfikację tradycyjnej naiwności w projektowaniu tego pomysłu politycznego. Kiedyś była to idea Polski przewodzącej grupie państw, które grzecznie jej słuchają i z radością przyjmują jej przyrodzone przywództwo, teraz pewnie marzy im się tandem Polska-Węgry na czele. Tymczasem inni już na starcie pokazaliby im..., no, to i owo. Naturalnie, to tylko jeden z aspektów tego złożonego problemu i wcale nie, w każdym kształcie, z góry złego pomysłu. Ale żeby nabrało on kształtu sensownego, trzeba przede wszystkim posiadać wiedzę na temat różnorakich uwarunkowań międzymorza, wzajemnych pretensji i elementów łączących, i wyzbyć się założeń a priori, typu antyrosyjskiego ostrza międzymorza (bo jak z tym założeniem pogodzić podpisanie umów na South Stream z Gazpromem przez właśnie Węgry, Serbię, czy zapowiadane podpisanie nawet przez Chorwację?). Neoendecy od Winnickich zarzucają nam zacofanie ideowe i patrzenie w przeszłość. Tymczasem to oni nie mają nic do zaproponowania, poza pustymi frazesami bez treści, bez szans na realizację i nawet bez prób podejmowania realizacji, bo trudno za takie uznać rozwijające się od kilku dobrych lat i autentycznie kompromitujące ruch narodowy (ze względu na używany przez tych ludzi szyld) kontakty z neobanderowcami (oczywiście o ostrzu antyrosyjskim).

Naśladowców niestety również nie widzę. Tych wykładowców znów tak wielu nie było (a raczej było niewielu!). Przemawianie do młodzieży jest inwestycją w przyszłość o wysoce niepewnym skutku (wszak poza Panem Klausem przemawiają do nich raczej fanatycy globalizmu). Klaus niewątpliwie liczy na jakiś odśrodkowy ruch naukowców, stąd jego wykłady na uniwersytetach. Czy w Polsce ma to jakieś widoki powodzenia? Wątpię. Konformizm wśród akademików dzisiaj jest pewnie większy (bo wtedy było finansowanie wszystkiego i wszystkich przez państwo, a teraz trzeba uśmiechać się do UE, to jak tu walczyć z "dobroczyńcą"?) niż we wspomnianym przez Klausa filmie Barwy ochronne Zanussiego. Jest wygodnie, ciepło, nawet tak źle tym wyżej postawionym nie płacą, więc po co się wysilać, walczyć? Płynąć z prądem, a jak nurt ulegnie drobnym modyfikacjom, to się dostosujemy.

Ukłony dla Szanownego Kolegi!

PS. Dziękuję za opinię o tekście. Zwalczając mur własnych słabości, staram się również, jak Pan, rozwijać umiejętności. Tłumaczenia z angielskiego, to jedna z metod samorozwoju. Mam na podorędziu trzy teksty, które wkrótce ukażą się na JN a może i w Myśli P.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014