Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumLuty 27 2020 09:39:20
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Pó?na sanacja po zgonie Dmowskiego
JednodniĂłwka Narodowa

Min??a kolejna, 74 rocznica ?mierci Romana Dmowskiego. W ramach przypominania artyku?ów z przesz?o?ci, prezentujemy dzisiaj PT Czytelnikom ciekawy tekst, który ukaza? si? w zwi?zku ze zgonem Dmowskiego w miesi?czniku "Morze i kolonie" (jest to nazwa, któr? wówczas,w 1939 r. przybra?, w zwi?zku z nasileniem propagandy na rzecz zdobycia przez Polsk? kolonii, popularny, wydawany od 1924 r., miesi?cznik "Morze", znany równie? dobrze w okresie powojennym). Wspomnienie Romana Dmowskiego jest tekstem niepodpisanym, odredakcyjnym. Redaktorem pisma by? wówczas Janusz Lewandowski, wydawc? Liga Morska i Kolonialna. Numer 2 z 1939 r. ukaza? si? w bardzo wysokim nak?adzie 228 tysi?cy egzemplarzy (cena egz. - 1,20 z?). Tre?? wspomnienia jest niemal w ca?o?ci akceptowalna tak?e z naszego - endeckiego - punktu widzenia. Dowodzi to ewolucji jak? przesz?y niektóre media zwi?zane z rz?dz?cym Polsk? obozem sanacyjnym, od be?kotu i bezmy?lnych obelg rzucanych przez Stpiczy?skich, Rzymowskich, Pobogów i im podobnych, a? po wywa?ony i wysoce dyplomatyczny, i wr?cz uczciwy j?zyk prezentowanego tekstu. Oczywi?cie, nie nale?y przy tym zapomina?, ?e oficjalne w?adze sanacyjne przesz?y obok tak donios?ego faktu jakim by?a ?mier? i pogrzeb Romana Dmowskiego, g?ównego architekta, mo?na rzec - architekta sine qua non - odrodzenia Polski po latach niewoli. Mo?na mniema?, ?e autor (-rzy) tekstu wspomnienia nale?eli do krystalizuj?cej si? w tamtym czasie grupy narodowych pi?sudczyków. Jak?e s?usznie napisa? o nich J?drzej Giertych (za Kurierem Bydgoskim nr 119 z 25 maja 1938 r.):

"S? to ludzie, którzy w sporze orientacyjnym, dotycz?cym lat 1914 - 1918 opowiadaj? si? przeciwko obozowi narodowemu (a najcz??ciej, istotnego stanowiska obozu narodowego w tym sporze nie znaj? i pot?piaj? je mniej lub wi?cej na ?lepo), - ale którzy w sprawach dzisiejszych (w pogl?dzie na spraw? ?ydowsk?, na zagadnienie masonerii, na spraw? "ukrai?sk?" na Wo?yniu, na spraw? litewsk?, na sprawy niemieckie i t. d.), solidaryzuj? si? naogó? z pogl?dami obozu narodowego.

Obóz narodowy nic im w tej chwili pomóc nie mo?e. Nasza opieka raczejby im dzi? mog?a zaszkodzi?. Trzymajmy si? wi?c lekarskiej zasady "primum non nocere" - i nie przy?pieszajmy przedwczesnego krystalizowania si? zjawisk jeszcze niedojrza?ych. Zostawmy ich w spokoju, poradz? sobie lepiej bez nas, ni? z nami. Gdy przyjdzie czas, w którym dobro Polski b?dzie wymaga?o, aby?my my i oni podali sobie d?o?, to t? d?o? sobie podamy. Ale teraz jest to przedwczesne. Niech oni prowadz? swoj? walk? - a my prowad?my swoj?."


Roman Dmowski

Z szeregów Polski walcz?cej odszed? Cz?owiek, który przez pó? wieku naszej historii pe?ni? w ?yciu publicznym Polski jedn? z najpierwszych i równocze?nie najbardziej samodzielnych i twórczych s?u?b narodowych.

Ze s?u?b? t? zwi?za?o si? niepodzielnie poj?cie walki. Walki toczonej nie tylko z przeciwno?ciami i trudno?ciami zewn?trznymi, lecz i z ka?dym odmiennym sposobem pojmowania istoty d??e? polskich, prowadz?cym do innego wyboru dróg, w danym momencie uznanych za najw?a?ciwsze. St?d - przywilejem i ci??arem ka?dego szermierza - na drodze ?yciowej Romana Dmowskiego, obok wiernych i oddanych bez zastrze?e? przyjació? i towarzyszy broni, nie mog?o zbrakn?? równie? i ostrych zdecydowanych przeciwników, walcz?cych z jego wp?ywem, z jego koncepcjami politycznymi.

Nad trumn? ustaj? walki. W dorobku ca?o?yciowym wysuwaj? si? na plan pierwszy pozycje najistotniejsze, zas?ugi najtrwalsze.

Roman Dmowski by? wielkiej miary politykiem, m??em stanu, wychowawc?, inspiratorem ideowym i kierownikiem szerokich kó? ludzi przez siebie do s?u?by publicznej rozbudzonych i powo?anych. By? równocze?nie ideologiem i publicyst?, którego prace znajdowa?y g??boki odd?wi?k i wp?ywa?y realnie na ca?o?? naszego ?ycia politycznego. Te strony Jego dzia?alno?ci znajduj? liczne omówienia na ?amach prasy codziennej, na ?amach pism politycznych. S? one omawiane i oceniane zarówno przez tych, którzy byli uczniami i wyznawcami Zmar?ego, jak i przez przeciwników g?oszonych przez niego zasad, czy uprawianej czynnie akcji politycznej.

Na tym miejscu w bogatym dorobku ?ycia i pracy Romana Dmowskiego chcieliby?my podkre?li? i uwydatni? jeden moment, ten, który nierozerwalnie zwi?za? pami?? o Zmar?ym z zasadniczym elementem polskiej niezale?no?ci politycznej i gospodarczej - z morzem.

Granice Pa?stwa Polskiego na po?udniu, na wschodzie i w znacznej mierze na zachodzie, zakre?lone by?y przez krwawy wysi?ek ?o?nierski. Si?gn??y one tam, gdzie w ofiarnym i ci??kim boju zatrzyma? si? ?o?nierz, czy uczestnik walk powsta?czych. Z dziejami tych zmaga? or??nych zwi?za?o si? przede wszystkim imi?, które sta?o si? naczelnym symbolem epoki odrodzenia Polski - imi? Józefa Pi?sudskiego.

Na pó?nocy i na pó?nocnym zachodzie o granicach Polski, mi?dzy innymi o naszym dost?pie do morza, zadecydowa? inny bój, niekrwawy i nie na czele wojsk dokonywany, niemniej jednak o niewymiernej donios?o?ci historycznej - walka o sposób zakre?lenia naszych granic tam, gdzie by?y one wyznaczone przez wol? czynników obcych, przez decyzj? pa?stw zwyci?skich w czasie wielkiej wojny, wszechw?adnie rysuj?cych w Wersalu w roku 1919 now? map? Europy, obejmuj?c?, mi?dzy innymi sprawy naszej granicy zachodniej i pó?nocnej.

W zakresie tego boju rola zupe?nie szczególna i bezwzgl?dnie przoduj?ca przypad?a Romanowi Dmowskiemu. W sk?adzie polskiej delegacji na konferencj? w Wersalu by? on nie tylko najwybitniejszym umys?em, lecz i najwi?ksz? indywidualno?ci?, najtwardsz? wol?. Postawiony naprzód przez bieg wypadków wojennych i politycznych, nast?pnie za? przez decyzj? naczelnych w?adz powstaj?cej do ?ycia Polski, na czele reprezentacji polskiej - broni? w Wersalu i Pary?u praw i potrzeb powstaj?cego do nowego ?ycia Pa?stwa Polskiego z wielkim nak?adem pracy i politycznego rozumu, z zaci?tym uporem, z ca?? niez?omno?ci?, jaka na wszystkich polach dzia?ania by?a cech? zarówno jego osobowo?ci, jak te? jego dzia?alno?ci politycznej.

Walka ta nie na wszystkich punktach zako?czy?a si? zwyci?stwem. Raz jeszcze sprawdzi?a si? stara zasada, ?e decyzja obcych rzadko mo?e da? pe?ne zado??uczynienie czyim? potrzebom i prawom. Zbyt wiele i zbyt ró?norodnych si? dzia?a?o przeciwko interesom Polski w ko?ach tych, którzy o sprawach naszych decydowali, by zwyci?stwo mog?o by? zupe?ne. W rezultacie - po wst?pnych dla nas przychylniejszych decyzjach - sprawa Gda?ska zosta?a rozwi?zana w sposób po?owiczny, niezdrowy i nienaturalny, kryj?cy w sobie zarzewie przysz?ych trudno?ci i konfliktów. W sprawie Prus Wschodnich odrzucono punkt widzenia delegacji, narzucaj?c obszarowi polskiemu z j?zyka i ducha, lecz nie z samowiedzy politycznej, plebiscyt, pozostawiaj?cy stronie niemieckiej wszystkie korzy?ci z?ych i niemoralnych czynów okresu niewoli. Nie otrzymali?my równie? w pe?ni zadawalaj?cego rozstrzygni?cia sprawy naszych granic zachodnich, w szczególno?ci na ?l?sku.

Za rozbie?no?ci te mi?dzy zakresem naszych praw i interesów a decyzjami konferencji wersalskiej nikt w Polsce nie wini? ani naszej delegacji na konferencj?, ani - w szczególno?ci - czo?owego reprezentanta tej delegacji, Romana Dmowskiego. Wiedziano, ile przemo?nych pot?g, ile intryg, ile ludzkiej s?abo?ci i ile nieznajomo?ci istoty zagadnie?, w których og?aszano wyroki, skupi?o si? w o?rodkach decyduj?cych o losach pa?stw na konferencji wersalskiej. St?d z nazwiskiem Romana Dmowskiego i z jego rol?, jako czo?owego - obok Ignacego Paderewskiego - przedstawiciela Polski na konferencji w Wersalu, zwi?za?o si? przede wszystkim docenienie wielko?ci i warto?ci wysi?ku, w?o?onego w walk? o pe?n? realizacj? postulatów polskich, nast?pnie za? docenienie istotnej wagi i znaczenia osi?gni?tych ostatecznie rezultatów, w?ród których jest w?a?nie i ten podstawowy element naszej niepodleg?o?ci i mocarstwowego rozwoju - morze.


***

Nad trumn? Romana Dmowskiego, jako czynnego polityka i faktycznego, nast?pnie za? ideowego kierownika okre?lonego obozu politycznego, zebra?y si? i pochyli?y w kornym ho?dzie przede wszystkim sztandary cz?onków, zwolenników i wyznawców tego obozu.

Równocze?nie jednak - jak powiedzieli?my wy?ej - nad trumn? t? zcich?y g?osy walk i sporów ideologicznych, czy taktycznych. Ujawni?o si? powszechne poczucie, ?e odchodz?cemu na wieczny spoczynek Ideologowi i Szermierzowi musi towarzyszy? nastrój powagi i pe?nego poszanowania skupienia, z jakim w dojrza?ym i pe?nym poczucia odpowiedzialno?ci spo?ecze?stwie odprowadza si? na miejsce wiecznego spoczynku tych, którzy - po zako?czeniu okresu walki ?yciowej - przestali by? wyrazicielami tylko cz?stkowej my?li i orientacji politycznej, stali si? za? natomiast cz??ci? najwy?szego i wspólnego dobra wszystkich Polaków - historii Pa?stwa i Narodu.

Artyku? odredakcyjny

Morze i kolonie nr 2, Rok I (XVI), Warszawa, luty 1939 r., s. 3

Komentarze
Adam Smiech dnia styczeń 03 2013 21:00:16
Tymczasem polskoj?zyczny (wydawca to Ringier Axel Springer) Newsweek zaprezentowa? w dodatku Historia nr 1-2/2013 ranking 10 najgorszych Polaków. Okazuje si?, ?e Dmowski jest czwartym najgorszym Polakiem w historii. Wyprzedzaj? Go tylko Bierut, Dzier?y?ski i Gomu?ka. Tak si? dzisiaj bawi? pó?inteligenci z Newsweeka. Najpierw przedstawiony jest sam ranking antybohaterów z krótkimi notkami. notka przy Dmowskim brzmi: "Moralnie odpowiedzialny za podsycanie konfliktów na tle narodowo?ciowym, prowadz?cych do pogromów ?ydowskich w przedwojennej Polsce". Tych piramidalnych bzdur komentowa? nie b?d?. W szerszym opisie postaci, pod has?em "Za co nie lubimy Romana Dmowskiego" (jacy "my", mo?na zapyta?; chyba chodzi o pó?inteligentów z Newsweeka), zawarta jest taka masa absurdów, ?e prostowanie ich zaj??oby znacznie wi?cej czasu, ni? te wypociny s? tego warte. Dla porz?dku podajemy, ?e wynurzenia owe s? pióra jakowego? p. Marcina Marczaka, dziennikarza Newsweeka.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014