Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMarzec 23 2019 01:28:00
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Wybory
Polityka Wewnętrzna
Ocena zwycięzców i przegranych


Platforma Obywatelska (PO) – duży sukces prestiżowy (pokonanie PiS-u, pomimo zdobycia przez tenże dwóch milionów głosów więcej, niż w wyborach 2005 r.) i zupełnie przeciętny sukces praktyczny (brak większości bezwzględnej i konieczność szukania koalicjanta). PO wygrywa nie tylko dzięki rzeszy ludzi głosujących przeciwko PiS-owi, ale także dzięki, trzeba to przyznać obiektywnie, kampanii pozytywnej prowadzonej, zwłaszcza w ostatnich dniach przed wyborami, z pewnym talentem przez D. Tuska. Złagodzenie retoryki liberalnej, obietnice złożone budżetówce i ludziom młodym mogą sprawić, że PO stanie się niewolnikiem swoich, często rozbieżnie rozumiejących interes własny, wyborców. Może to stać się w przyszłości powodem wewnętrznych sporów i pęknięć w PO. Paradoksalnie, w polityce zagranicznej możemy spodziewać się delikatnych zmian na lepsze, przynajmniej na niektórych kierunkach, zwłaszcza w sprawie tarczy i udziału Wojska Polskiego w okupacji Iraku i Afganistanu. Padły już w tej sprawie deklaracje p. B. Komorowskiego, PO-wskiego człowieka od wojska, po których w praktyce należy spodziewać się spowolnienia tzw. negocjacji związanych z tarczą oraz wycofania WP z okupowanych krajów, być może już w przyszłym roku. Spowolnienie sprawy tarczy w istocie, jeśli weźmiemy dodatkowo pod uwagę ostatnie wypowiedzi prezydenta Putina i Daniela Frieda, może oznaczać nawet jej odłożenie do lamusa. Także w stosunkach z Rosją, choć nie należy się spodziewać przełomu, być może handlowe podejście części PO przeważy nad podejściem ideologicznym innej części, złożonej z różnej maści poprawiaczy świata, i doprowadzi przynajmniej do odblokowania tamtejszego rozległego rynku dla polskich produktów. Nie należy się natomiast spodziewać pozytywów w stosunkach z UE i z Niemcami. PO jest za integracją europejską w ramach superpaństwa i tak zapewne będzie prowadzić politykę na tym kierunku. Jeżeli frakcja posła do PE B. Sonika weźmie górę, możemy się także spodziewać kontynuacji fatalnej polityki Polski wobec Białorusi, z tą różnicą, że teraz będziemy „wspierać” opozycjonistów sterowanych i finansowanych przez UE i Niemcy, miast dotychczasowych, sterowanych i finansowanych przez USA. Nieznane jest stanowisko PO w sprawie ukraińskiej, poza koniunkturalnym poparciem „pomarańczowych” trzy lata temu. W jaki sposób PO-wskie rządy zmierzą się z rosnącym problemem rozprzestrzeniającego się nacjonalizmu i galopującą gloryfikacją bezwzględnych morderców, jaka zwłaszcza teraz dokonuje się na Ukrainie, tego nie wiemy, wiemy natomiast, że prędzej czy później zmierzyć się z tym problemem będą musiały i naiwna wiara w moc pseudoidei Giedroycia tu nie wystarczy. W sprawach z dziedziny moralności raczej nie spodziewamy się konfliktu PO z Kościołem. PO wie, czym ryzykowałaby idąc na taki konflikt. Raczej więc będziemy obserwowali współpracę z postępowo-centrową częścią Episkopatu.

Prawo i Sprawiedliwość (PiS) – porażka, ale jednak nie klęska. Wielka mobilizacja własnego elektoratu, wsparcie Radia Maryja, przejęcie elektoratu LPR i Samoobrony, dwa miliony więcej głosów niż w 2005 r., to jednak świetny wynik. Wydaje się, że PiS osiągnął zenit swoich możliwości, przynajmniej na chwilę obecną. PiS cały czas odwołuje się głównie do ludzi żyjących mentalnie w PRL, w tym sensie, że dla nich ogląd współczesności odbywa się wciąż przez pryzmat ówczesnych podziałów, że tu jesteśmy „my”, uczciwi i gnębieni Polacy, a tam są „oni”, komuchy, oszuści i zbrodniarze. Inaczej mówiąc, jest to elektorat cierpiętniczo-rocznicowy. Niestety dla partii Kaczyńskich, tego typu retoryka, z powodów naturalnych, trafia już do coraz mniejszej grupy osób. PiS przegrał z powodów zarówno merytorycznych jak i nie merytorycznych. Wielu ludziom, wcale nie zwolennikom PO, nie podoba się totalna ingerencja państwa w życie obywateli, nie podobają się podsłuchy, nagrywanie wrogów i… przyjaciół, inwigilacja na wszelki wypadek itd. Innym, kierującym się bardziej odczuciami, nie podoba się mentorski ton J. Kaczyńskiego, jego gestykulacja kojarząca się z połajaniem, pouczaniem, groźbą itp. Jeszcze inni widzą słabość polityki zagranicznej, która sprawy kompletnie nieistotne w dalszej perspektywie, jak „kompromis z Joaniny”, czy „dzień przeciw karze śmierci”, podnosi do rangi fundamentalnych, podczas gdy na głównych, merytorycznych kierunkach ponosi całkowitą klęskę. Generalnie jednak, PiS jest w całkiem dobrej sytuacji, a przynajmniej ma widoki na przyszłość. Jest niekwestionowanym elementem rodzącej się sceny dwubiegunowej i jest w opozycji, a to oznacza, że przy możliwym potknięciu się PO wygra zdecydowanie i kolejne wybory prezydenckie, i parlamentarne.

Lewica i Demokraci (LiD) – wielkie oczekiwania i marny wynik. Zjednoczona (poza Millerem i Oleksym) lewica i tuzy Unii Wolności wsparci popularnym ex-prezydentem Kwaśniewskim mieli osiągnąć dobrze ponad 20% i stać się siłą równoważną PO i PiS. Tak się nie stało z bardzo prozaicznego i nie merytorycznego powodu, a mianowicie, z powodu „niedyspozycji” ex-prezydenta, który mając widoki na pociągnięcie LiD w górę, na skutek własnych słabości, pociągnął formację w dół. Jest to być może decydująca dla jej przyszłości porażka bezideowej partii Nowej Lewicy.

Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) – zaskakujący sukces, kiedy wydawało się, że koniec jest bliski. W. Pawlak okazał się być po raz kolejny zręcznym i skutecznym politykiem, poprawiając nawet wynik sprzed dwóch lat. Spokojna i pozytywna kampania dała niespodziewany efekt. Ale w Sejmie już nie będzie tak łatwo. PSL „skazany” jest na koalicję z PO, a to oznacza, że musi pójść na niełatwe kompromisy. Czym się kończą takie kompromisy i taki współudział we władzy widać na przykładzie samego PSL z przeszłości (koalicje z SLD), jak i na świeżym przykładzie klęski Samoobrony i LPR. Przed PSL jeszcze trudniejsze zadanie, niż dostanie się do Sejmu – utrzymanie się na scenie politycznej.

Samoobrona – klęska partii A. Leppera zniszczonej medialnie za tzw. seksaferę i za rzekomą korupcję w Ministerstwie Rolnictwa, osłabionej przez własną, niekonsekwentną politykę (milczenie o ważnych sprawach w czasie koalicji PiS w zamian za trwanie na rządowych synekurach). Widać było, że A. Lepper nie wierzy w sukces, że jest zrezygnowany i pogodzony z losem. Ściągnięcie na listy L. Millera i P. Ikonowicza, podniesienie nagle haseł lewicowych, tylko zaszkodziło partii. Niestety, los Samoobrony podzielił startujący z jej list Zygmunt Wrzodak. Jest to wielka strata dla parlamentarnej polityki polskiej, gdyż był on jednym z nielicznych posłów, którzy nie bali się mówić o sprawach najbardziej drażliwych i kontrowersyjnych. W nowym Sejmie nie ma nikogo takiego.

Liga Polskich Rodzin (LPR) – koniec partii Romana Giertycha przez niego samego sprokurowany. O LPR szerzej w oddzielnym artykule, tu tylko kilka słów. Jak drugą siłę wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. doprowadzić do tak spektakularnej klęski w trzy lata wie chyba tylko R. Giertych. Klika MW rządząca niepodzielnie LPR od połowy 2005 r. pokazała swoją indolencję, brak strategii politycznej, brak pomysłu na działanie nowoczesnej partii narodowej. Program narodowy sprowadzono do trzeciorzędnych kwestii, które zresztą cieszyły się poparciem także innych ugrupowań przez co jeszcze bardziej zmniejszały oryginalność LPR. Spraw fundamentalnych dla Myśli Narodowej, a więc polityki zagranicznej i narodowego osądu historii, nie poruszono w ogóle ze strachu przed utratą stołków. Próby nagłej wolty w ostatnim tygodniu przed wyborami można ocenić tylko jako żałosne. Nie można inaczej niż groteską nazwać koalicji z Markiem Jurkiem i UPR-em. LPR w ostatnich dniach podnoszący sprawę wojny i okupacji Iraku oraz niektórzy LPR-owcy wypowiadający się przeciw tarczy, z jednej strony, i UPR będący i za tarczą i za udziałem wojnach USA oraz Marek Jurek także popierający obydwa pomysły, dodatkowo żądający od R. Giertycha wycofania antywojennego klipu!!! Farsa.

Senat

Tylko słowo o senacie. 60 mandatów PO, 39 PiS i Włodzimierz Cimoszewicz. Instytucja senatu przeżywa głęboki kryzys i w obecnym kształcie powinna ulec likwidacji dla dobra obywateli i budżetu państwa.

Podsumowanie


Wyniki wyborów 2007 r. napawają smutkiem. Element narodowy został zredukowany do zera. Jeszcze trudniej będzie się przebić z wolnym, polskim, narodowym głosem. Dostęp do informacji zakulisowych zostanie ograniczony. Jest źle. Polacy zatracili świadomość tego, co kryje się za pojęciem polskości, nie wyznają żadnej sprecyzowanej idei, ich myślenie polityczne pogrążone jest chaosie często sprzecznych poglądów. Oczekiwania wiążą się niemal wyłącznie ze sferą materialną, tak jakby w bogatym państwie, bogatych obywateli nie potrzeba było prowadzić ostrych sporów o kierunek polityki państwa. Zadaniem ludzi świadomych jest na dziś i na przyszłość liczoną w -naście, a może w -dziesiąt lat, edukacja, przywrócenie Polakom godności, przywrócenie zrozumienia tego wszystkiego z czego mają prawo być dumni, ale i zrozumienia, i roztropnego podejścia do błędów i podłości, wreszcie, przywrócenia świadomości istnienia związku pomiędzy Polakami a Polską, pomiędzy przeszłością, teraźniejszością, a przyszłością, pomiędzy działaniem i zachowaniem indywidualnym a interesem państwa. To są nasze podstawowe zadania na przyszłość. Przyszłe pokolenia rozliczą nas tego, jak się z ich wykonania wywiązaliśmy. Czy pozostaniemy bezimiennymi sprawiedliwymi, jak z czasów saskich, ginącymi w mrokach podłości i zepsucia, czy zapiszemy się w historii jako godni następcy pierwszych narodowców, którzy odmienili los Polski po ponad trzydziestu latach ciężkiej, mrówczej pracy, obfitującej w porażki i zwątpienia, ale zwycięskiej w ostatecznym rozrachunku? Odpowiedź tkwi w nas. Jedno jest pewne. Skończył się ostatecznie czas pospolitych ruszeń politycznych, złożonych z wypalonych gwiazd polityki, reprezentujących wachlarz poglądów od Sasa do Lasa. Nie tędy droga. Ideowy kompromis wypala zdrową myśl, podważa przekonanie o słuszności naszej myśli, prowadzi do degeneracji i politycznej, i duchowej. Aby temu zapobiec i, żeby poprowadzić program rzeczywiście narodowy potrzebni są ludzie twardzi, nie tylko ci zawsze twardzi, ale także ci, którzy wierzą, że twardymi stać się mogą i, którzy gotowi są zamknąć dotychczasowy rozdział życia.

Adam Śmiech
Komentarze
gjw dnia październik 23 2007 14:53:00
Świetna analiza, jakiej od bardzo dawna (analiz sceny polskiej Jeznacha-Szczepaniaka w "Ojczyźnie") bardzo brakowało i warto zwrócić uwagę na nią jak największej liczby osób poważnie myślących.
Zgadzam się z ogromną większością wniosków autora, z wyjątkiem przedostatniego. Polityka jest w znacznej mierze sztuką kompromisu, a również w sferze ideowej trzeba wychodzić od istniejącego stanu świadomości, jeśli się chce tę świadomość skutecznie zmieniać. Natomiast ten kompromis nie może iść tak daleko, że się będzie pluć dla kariery na wartości podstawowe i na postacie, bez nawiązania do których następuje utrata własnej odrębności politycznej i nie tylko politycznej. Są sprawy drugiej i dalszej kolejności ważności, w kórych można ustąpić przynajmniej chwilowo i takie, co do których trzeba powiedzieć głośno i bardzo wyraźnie: non possumus!
Adam Smiech dnia październik 24 2007 10:41:04
Dziękuję. Przyznaję, że niegdysiejsza lektura Ojczyzny robi swoje. Co do kompromisu. Tak naprawdę nie ma między nami różnic. Przecież "wychodzenie od istniejącego stanu świadomości" nie jest kompromisem ideowym, jest taktyką wynikającą z trzeźwej oceny rzeczywistości. Kompromis ideowy to właśnie to, o czym pisze Pan dalej - plucie dla kariery na wartości podstawowe. Ale nie tylko to. Także budowanie, często przez ludzi do końca uczciwych, organizacji na zasadzie pospolitego ruszenia, których priorytety określa się tak ogólnikowo, że efektem zawsze (empirycznie sprawdzone) jest odchodzenie od nawet nielicznych pierwiastków myśli narodowej, najczęściej naturalnie na rzecz piłsudczykowskiego chaosu myślowego. Zbyt wielu ludzi upadłych z obu powodów widziałem od początku lat 90-tych, aby mieć jakiekolwiek złudzenia, co do ewentualnej skuteczności nowych inicjatyw tego typu. Nasz pogląd na kompromis wyznacza bardzo trafne zalecenie Jędrzeja Giertycha z Jego testamentu politycznego, jakim w istocie była Opoka nr 21: "Cechą obozu narodowego jest stanowisko niezachwiane. Modą naszych czasów jest kompromis, jest szukanie zgody między ogniem i wodą. Polski obóz narodowy jest przeciwnikiem kompromisu, to znaczy rozcieńczania własnego poglądu przez mieszanie go z poglądami odmiennymi. Kompromis jest dopuszczalny, a czasami nawet konieczny przy załatwianiu jakiś spraw spornych o znaczeniu praktycznym(...). Ale kompromis w zasadniczych sprawach politycznych czy ideowych jest niedopuszczalny. Obóz narodowy musi stać w sposób niezachwiany przy swoich podstawowych poglądach politycznych i ideowych. Obóz narodowy raczej powinien dążyć do tego, by być w kraju- przynajmniej na razie - mniejszością, ale o postawie niezachwianej, niż zdobywać sobie częściowy udział w kierowaniu krajem przez rezygnowanie z jakiejś części światopoglądu, czy postawy. Kompromis prowadzi na dalszą metę do rozpłynięcia się w obcym sobie środowisku". Prawda, jakie słuszne, jakie aktualne, i jak stuprocentowo odnosi się do LPR, nie mówiąc już o p. Kowalskim!
gjw dnia październik 24 2007 12:39:42
Ja jednak odnoszę wrażenie, że Liga przegrała z dwóch powodów naraz. Pierwszy to było rzeczywiście rozwodnienie własnego profilu ideowego tak, że J. Kaczyński z dużą wiernością prawdzie mógł twierdzić, że LPR nie jest potrzebna, bo taka opcja jest też w ramach jego partii. Druga przyczyna to było - na odwrót - zawężenie platformy programowej w pewnych sprawach (np. sztucznego przerywania ciąży) bardziej niż przeciętny sympatyk "skrajnej prawicy" ukierunkowany bardziej na sprawy niezależności gospodarczej mógł to przyjąć. Do tego doszły śmieszne występy jak: przywrócimy karę śmierci (i to w całym eurokołchozie!). Pożal się ludu na takich swoich obrońców...
Nie chodzi mi o to,abyśmy mieli się wyrzekać jasnych i twardych poglądów na pewne sprawy, ale umieli wysuwać je na plan pierwszy we właściwy sposób i w czasie, który do tego dojrzał.

Zaś tak w ogóle LPR i cała giertychowszczyzna (oddając należną cześć dorobkowi teoretycznemu ojca i dziada, który w pewnych punktach na pewno zachował wielką wartość) powinna się stać dla nas wielkim materiałem do analizy, jak i czego czynić nie należy.
gjw dnia październik 24 2007 12:47:03
I jeszcze jedno. Pan B. Kowalski najwyraźniej pragnął odegrać rolę Konrada Wallenroda. Wyszło mu jednak w wyniku na to, że działał na rzecz dobrych stosunków polsko-rosysjkich, a zarazem przeciw; na rzecz silnej pozycji narodowców w sejmie i rządzie, a zarazem przeciw... To jest bardzo smutne, może nawet bardziej niż przypadek R. G. Tylko wypada pamiętać, że czynił to chcąc wreszcie czegoś dokonać, bo jest bardzo trudno wytrzymać czekając tylko, aż się zdarzy ten cud, że ludzie wreszcie zrozumieją... Na to trzeba mieć silne nerwy i bardzo silnego ducha. Koniec końców wychodzi jednak na to, że słuszność miał J. G.
Adam Smiech dnia październik 24 2007 13:54:13
Napisał Pan:"cała giertychowszczyzna (oddając należną cześć dorobkowi teoretycznemu ojca i dziada, który w pewnych punktach na pewno zachował wielką wartość)"
Uważam, że absolutnie nie tylko nie można, ale nie wolno łączyć Romana G. z Jędrzejem. Ludzi tych, poza nazwiskiem, nic nie łączy. Jest dramatem, że wielu poczciwych narodowców nabiera się na nazwisko, ale dzieje się tak dlatego, że oni tak naprawdę nie znają twórczości Jędrzeja. Wyprowadziło się ich i wyprowadza w pole mówiąc "to przecież wnuk Jędrzeja". A ja pytam - i co z tego? Pozwolę sobie na porównanie ewangeliczne - nie z ciała pokrewieństwo się liczy, lecz z ducha.
Natomiast ocena p.prof. jest trudniejsza. Dla mnie, choć oczywiście nie był i nie starał się być kopią Ojca, bardzo długo był Jego godnym następcą. Dziś uważam, że zszedł z właściwej drogi. Po pierwsze - zaczął głosić jakieś zadziwiające konstrukcje myślowe w związku z naszym sojuszem z USA (wprowadzenie do Polski baz, poparcie dla idei tarczy), co jest jawnym zerwaniem z podstawową tezą klasycznej myśli narodowej i samego Jędrzeja(który konsekwentnie głosił ją przez całe życie) o fundamentalnym konflikcie z obozem żydowskim, jak również, w konsekwencji, jest wejściem na drogę piłsudczykowskiego myślenia o Rosji(bo poparcie USA dzisiaj, to wejście na drogę konfrontacji z Rosją), a więc także porzuceniem drugiego fundamentu klasycznej myśli narodowej. Po drugie - sprawa może przyziemna, ale też ważna - tolerował wołające o pomstę do nieba machiavellistyczne działania wewnętrzne w Lidze, dokonywane przez syna i ludzi z MW. A przecież był tym, który konsekwentnie przypominał naukę Konecznego z jej naczelnym hasłem etyki totalnej. Niestety hasło pozostało na papierze Opoki w kraju. Dlatego dla mnie pozostaje dziś osobą kontrowersyjną.

Sprawy, które Pan wymienił oceniając R.G uważam za trzeciorzędne. Na pierwszym miejscu ruch narodowy musi stawiać politykę zagraniczną, a ta jest od 89 r. polityką opartą o tzw. ideę Piłsudskiego-Giedroycia, czyli jest, inaczej mówiąc, polityką dla Polski bardzo złą, na dłuższą metę nawet zgubną. R.G. nie zrobił NIC, aby tę politykę zmienić, co więcej, zaczął głosić poglądy świadczące o odstępstwie od myśli narodowej w ogóle. Nie podaję teraz przykładów, podam je w artykule o Lidze. Siedział w rządzie , który prowadził najgorszą z możliwych polityk wobec Rosji i nie kiwnął palcem, nie powiedziąl jednego słowa, aby to zmienić. Synekury były ważniejsze. Zresztą lista zarzutów jest ogromna - brak analizy sytuacji międzynarodowej, gadanie o jakimś zagrożeniu ze strony Arabów, brak zrozumienia, która strona na świecie ma dziś rację, powiem więcej - machiavellistyczny brak myślenia kategoriami racji i prawdy właśnie. Szkoda mówić.
Natomiast p.Kowalski, cóż, nawet się cieszę, że znów wszedł do sejmu, bo dzięki temu pewnie Myśl Polska się utrzyma, a to, pomimo pojawiających się od czasu do czasu zadziwiających wypowiedzi, głównie chadeckich, wciąż znakomity tytuł, jako jedyny podnoszący takie sprawy jak szalejąca już dziś banderowszczyzna(w stosunku do której, wracając jeszcze do szefa LPR, R.G. proponował pojednanie - list w związku z Pawłokomą - to fakt, że pisał o Ukraińcach, ale w końcu jasnym jest o jakich Ukraińców chodzi). Niemniej, p.Kowalski tonie w sprzecznościach, dokładnie tak, jak Pan napisał.
Jędrzej Giertych był jedynym naprawdę wielkim następcą Romana Dmowskiego, a do tego, co najważniejsze, był następcą konsekwentnym. Dziś nie chodzi naturalnie o Jego kopiowanie, nie musimy się ze wszystkimi Jego konkretnymi ocenami zgadzać, ale musimy zaakceptować Jego wskazania, jeśli w ogóle chcemy nazywać się narodowcami, przynajmniej w trzech podstawowych aspektach:
1. oceny historii Polski będącej najgłębszym wyrazem myśli narodowej na polu nauk historycznych
2. metody dokonywania oceny polityki międzynarodowej i miejsca Polski w świecie
3. obowiązywania monoetyki
Adam Smiech dnia październik 24 2007 15:10:42
Muszę to zamieścić - nasz ulubieniec prof. dr hab. Józef Szaniawski w dzisiejszym Naszym Dzienniku (to tak a propos systemu dwubiegunowego): "Do tych wyborów ludzie będą jeszcze wracać. Warto i należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że w ich wyniku poza sceną polityczną znaleźli się Giertych i Lepper, LPR i Samoobrona. To dobrze z wielu względów. Także z tego powodu, że racją stanu Rzeczypospolitej jest stworzenie systemu wyborczo-politycznego dwupartyjnego, tak jak w Ameryce, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Niemczech, Japonii i w innych stabilnych politycznie, a silnych ekonomicznie państwach. Dlatego dążyć należy do polaryzacji sceny politycznej w Polsce, a w pierwszej kolejności powinni z niej zejść jak najprędzej towarzysze komuniści, postkomuniści i pozostali z LiD."

Oczywiście inni w ND i RM milczą, a więc wkrótce walka o system dwubiegunowy zostanie uznana za część ideologii toruńskiej dokładnie tak jak stało się to, również dzięki p.Szaniawskiemu, ze skrajnymi formami rusofobii i kultu Piłsudskiego, które dziś panują niepodzielnie w Toruniu. Jakie wpływy muszą stać za tym człowiekiem, jeżeli nikt nie przeciwstawia się jego niebezpiecznym dla Polski teoriom?!?
gjw dnia październik 24 2007 21:24:57
Teraz, po tych uzupełnieniach, chyba już prawie zupełnie Pana zrozumiałem i myślę, że jest między nami zgodność na co najmniej 90 %. Pewne różnice mógłbym wykazać co najwyżej w sprawach trzeciorzędnych i jeszcze mniej ważnych. Nie będę się w to przeto bawić.
Jestem wybitnie podniesiony na duchu tak tą krótką wymianą zdań jak i wysokim poziomem (w tym dobrym stylem świadczącym o wzorowym opanowaniu mowy ojczystej) Pana publicystyki. Myślę, że zacznę teraz bardzo często zaglądać na tę stronę i propagować ją, jak tylko zdołam.
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam!
Adam Smiech dnia październik 24 2007 21:48:08
Z wzajemnością!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014