Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumLuty 23 2020 08:30:19
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Skwer Wo?y?ski 1
Skwer Wo?y?ski 1
Skwer Wo?y?ski - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Wis?awa Szymborska - tradycje rodzinne
JednodniĂłwka Narodowa

Wis?awa Szymborska, zmar?a 1 lutego 2012 r. polska noblistka w dziedzinie literatury, kojarzona by?a ideowo, zw?aszcza w trzech ostatnich dekadach, ze ?rodowiskiem Tygodnika Powszechnego i szerzej Unii Wolno?ci. Z lat m?odo?ci pami?tano jej socrealistyczne wiersze pisane w okresie stalinowskim oraz, przede wszystkim, z?o?enie podpisu pod Rezolucj? Zwi?zku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego z 8 lutego 1953 r., w której grupa kilkudziesi?ciu czo?owych polskich literatów domaga?a si? "bezwzgl?dnego pot?pienia dla zdrajców Ojczyzny", czyli grupy ksi??y z kurii krakowskiej (w procesie zapad?y trzy wyroki ?mierci oraz kary wieloletniego wi?zienia). Podpis Szymborskiej pod rezolucj? znajduje si? obok podpisu tak znanych twórców jak m.in.: Karol Bunsch, Jan B?o?ski, Jalu Kurek, S?awomir Mro?ek, Julian Przybo?, Maciej S?omczy?ski, Olgierd Terlecki, Leszek Herdegen, Bruno Miecugow. G?ówny zarzut kierowany pod adresem Szymborskiej sprowadza si? do tego, ?e poetka nigdy nie odnios?a si? ("nie odci??a si?") do tej, ma?o chlubnej, cz??ci swojej biografii.

To wszystko wiemy. Ale ka?dy przecie? posiada jak?? tradycj? rodzinn?. Kwerenda internetowa przeprowadzona pod tym k?tem daje, my?l?, ?e zaskakuj?ce dla wielu, rezultaty. Otó?, okazuje si?, ?e Wis?awa Szymborska pochodzi?a z rodziny o tradycjach... endeckich! Trzeba wyra?nie zaznaczy?, ?e tradycje te nie wp?ywaj? ani na ocen? pó?niejszych zachowa? poetki, ani, co najwa?niejsze, na postaw? ideow? jej samej. Ojciec, Wincenty Szymborski, dzia?acz narodowy, zmar?, kiedy jego córka mia?a zaledwie 13 lat. Niemniej, w szerszym kontek?cie, Wis?awa Szymborska nale?y do tej grupy potomków dzia?aczy endeckich, którzy poszli zupe?nie inn? drog? ni? ich antenaci. Wspomn? tutaj takie postacie jak mec. Jacek Taylor, dzia?acz UW, syn i wnuk narodowców (dziadek - Edward Taylor), Stanis?aw G??bi?ski junior, PRL-owski, lewicowy dziennikarz, syn legendy Endecji - Stanis?awa seniora, czy Jadwiga Staniszkis, córka i wnuczka narodowców.

Przechodz?c do meritum. Poni?ej przedstawiamy PT Czytelnikom efekt wspomnianej kwerendy.

Wis?awa Szymborska urodzi?a si? w Pozna?skiem, na Prowencie, obszarze dworskim[3] po?o?onym nad Jeziorem Kórnickim, na po?udnie od zamku w Kórniku. By?a córk? Wincentego Szymborskiego, zarz?dcy dóbr hrabiego W?adys?awa Zamoyskiego, i Anny Marii z domu Rottermund (1890-1960). Rodzice Szymborskiej przenie?li si? w styczniu 1923 z Zakopanego do Kórnika, dok?d hrabia Zamoyski wys?a? Szymborskiego w celu uporz?dkowania spraw finansowych jego tamtejszej posiad?o?ci[4]. Od 1924 rodzina Szymborskich mieszka?a w Toruniu, od 1929 w Krakowie przy ul. Radziwi??owskiej. Wis?awa Szymborska ucz?szcza?a tam pocz?tkowo do Szko?y Powszechnej im. Józefy Joteyko przy ul. Podwale 6, a nast?pnie od wrze?nia 1935 do Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy ul. Starowi?lnej 3-5.(za wikipedia.pl)

Ojciec - Wincenty Szymborski, matka - Anna Maria z d. Rottermund

Wincenty Szymborski (ur. 5 kwietnia 1870 w Czartkach Wielkich, zm. 9 wrze?nia 1936 w Krakowie) - polityk endecki, ojciec poetki Wis?awy Szymborskiej, jeden ze wspó?twórców Rzeczypospolitej Zakopia?skiej. W latach 1904–1922 zarz?dca zakopia?skich dóbr hrabiego W?adys?awa Zamoyskiego, nast?pnie do 1926 dóbr kórnickich.
Dzia?acz spo?eczny, jeden ze wspó?twórców Muzeum Tatrza?skiego i Tatrza?skiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W 1918 wiceprzewodnicz?cy Rady Narodowej Rzeczypospolitej Zakopia?skiej.
Cz?onek Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, nast?pnie Zwi?zku Ludowo-Narodowego.
W styczniu 1921 o?eni? si? z Ann? Mari? Rottermund (1890-1960).
(za wikipedia.pl)

Ojciec poetki Wincenty Szymborski przez ponad trzydzie?ci lat pracowa? dla W?adys?awa hr. Zamoyskiego, najpierw jako zarz?dca Dóbr Zakopia?skich, pó?niej w Kórniku. Jeszcze trwa?a I wojna, kiedy pozna? Ann? Mari? Rottermund, bratanic? Maurycego Rottermunda, proboszcza z Szaflar. Proboszcz, podobnie jak Szymborski, by? dzia?aczem Stronnictwa Narodowego.
W jednym z listów do generalnego plenipotenta hrabiego Zygmunta Celichowskiego, obok opisu problemów zwi?zanych z przewiezieniem powalonych przez wichur? drzew do tartaku i papierni, znajdujemy i bardziej osobisty kawa?ek:

"Z powodu tych wszystkich k?opotów straci?em g?ow? i... o?eni?em si?. Je?li jeszcze o tem Pan Doktor nie s?ysza?, to prosz? si? dziwi?. A by?o to tak! Podczas inwazji schroni?a si? do Ku?nic kancelarya ks. Kazimierza Lubomirskiego, w której pracowa?a dorodna panna nazwiskiem Anna Rottermundówna. Poniewa? dziewczynie zdawa?o si?, ?e po wojnie m??czyzn nie b?dzie, przeto postanowi?a wyj?? za m?? za starszego, byle tylko star? pann? nie zostawa?. No i poniewa? co kobieta chce, to i Pan Bóg tego chce, wi?c dnia 17 lutego [1917 roku] o?eni?em si?. Posagu naturalnie nie wzi??em..."

Ona mia?a lat 28, on - 47. Wesele odby?o si? u stryja panny m?odej w Szaflarach; jeszcze tego samego roku, 24 grudnia, urodzi?a im si? córka Maria Nawojka, a sze?? lat pó?niej, wkrótce po przeniesieniu si? ca?ej rodziny do Kórnika - Wis?awa. Jej matk? chrzestn? zosta?a Julia Zaleska, prze?o?ona Szko?y Pracy Domowej Kobiet, za?o?onej przez Zamoyskiego. Kilkana?cie lat pó?niej do stryjecznego dziadka do Szaflar Wis?awa b?dzie je?dzi? na wakacje. Spotyka? tam b?dzie swoje kuzynki i kuzynów, dzieci licznego rodze?stwa ksi?dza Maurycego. W?ród nich ojca Andrzeja Rottermunda, obecnego dyrektora Zamku Królewskiego w Warszawie. Andrzej Rottermund powie nam, ?e jego ojciec zajmuj?cy si? genealogi? Rottermundów doszuka? si? przodków od XVI wieku.
Matka Wis?awy Anna Rottermund by?a córk? konduktora kolejowego, wnuczk? oficera wojsk polskich z Ksi?stwa Warszawskiego, który po powstaniu 1831 roku wyemigrowa? na kilka lat, a po powrocie do kraju osiad? w Galicji. Powsta?cem by? nie tylko pradziadek Wis?awy Szymborskiej po k?dzieli, ale i drugi pradziadek, po mieczu, czyli dziadek Wincentego - Antoni, który poleg? w bitwie pod Grochowem. Jego syn - te? Antoni - urodzi? si? ju? po jego ?mierci. Kiedy mia? 17 lat, zacz??a si? Wiosna Ludów, wi?c uciek? z domu do powstania pozna?skiego, a potem przez wiele lat tu?a? si? po ?wiecie: by? w Turcji, Francji, W?oszech, USA. Wróci? do Polski, by wzi?? udzia? w powstaniu styczniowym. Po jego upadku przez dwa i pó? roku wi?ziony by? w Cytadeli.

W setn? rocznic? wybuchu powstania fragmenty jego pami?tników opublikowa?o "?ycie Literackie" z adnotacj?, ?e znajduj? si? one w archiwum prywatnym. Wis?awa Szymborska nie napisa?a wtedy, ?e to ona poda?a do druku pami?tniki dziadka. Natomiast w "Lekturach nadobowi?zkowych" wspomina, ?e jest w posiadaniu dziennika babci ("Pisa?a go maj?c lat szesna?cie - i uczciwie mówi?c ja w jej wieku tak jasno i bezpretensjonalnie pisa? bym nie potrafi?a".).

W 1926 roku Wincenty Szymborski maj?c zaledwie 56 lat przechodzi na emerytur? i wyje?d?a z rodzin? do Torunia, sk?d pi?? lat pó?niej na sta?e przenosi si? do Krakowa. Tu? przed wojn? w Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy Starowi?lnej Wis?awa robi tzw. ma?? matur?. ?wiadectwo dojrza?o?ci zdoby?a ju? w czasie okupacji na tajnych kompletach.
(wyj?tki z - ANNA BIKONT, JOANNA SZCZ?SNA, Pami?tkowe rupiecie, przyjaciele i sny - 1, Gazeta Wyborcza 1997/01/18-19)

Szaflary - wzmianka o ksi?dzu Maurycym Rottermundzie:

Nast?pnym proboszczem w latach 1870 - 1901 by? ks. Leopold Chmielowski. Za jego czasów dobudowano w 1885 r. pseudogotyck? wie??, w 1888 r. wie?yczk? na sygnaturk?, sprawiono nowe organy. Rozpocz?? te? budow? wikarówki. W 1878 r. powsta?o Bractwo Ró?a?ca ?wi?tego. Zosta? te? oddany pierwszy budynek szkolny. Ks. Chmielowski jest pochowany w kaplicy na cmentarzu w Szaflarach. Po jego ?mierci kolejnym proboszczem zosta? ks. Maurycy Rottermund, który wcze?niej (w latach 1892 - 1894) by? w Szaflarach wikarym. Jako proboszcz doko?czy? budow? wikarówki, wyremontowa? i dobudowa? pi?tro plebani. Za jego czasów wybudowano przy ko?ciele dwie kaplice oraz kaplic? na cmentarzu parafialnym. Z jego inicjatywy w 1914 r. postawiono krzy? na Ranisbergu. Spoczywa w kaplicy na szaflarskim cmentarzu.(za http://www.owczarnia.diecezja.pl/?strona,menu,pol,glowna,1414,0,1414,historia_parafii,ant.html )

Na szczególn? uwag? zas?uguje Krzy? na wzgórzu Raniszberg, zbudowany przez mieszka?ców wsi na pami?tk? 500 rocznicy bitwy pod Grunwaldem. W ostatnim czasie, krzy? zosta? podniesiony ponad porastaj?cy wzgórze drzewostan oraz pod?wietlony. Krzy? zosta? uroczy?cie po?wi?cony 17 V 1914 r. przez ks. pra?ata i dziekana nowotarskiego Piotra Krawczy?skiego. Fundatorami byli parafianie szaflarscy, a inicjatorem proboszcz Szaflar ks. Maurycy Rottermund. Krzy? wykonali miejscowi kowale Maciej ?ukaszczyk spod Lubelek w Szaflarach i Bart?omiej Jarz?bek spod Buka w Ba?skiej Ni?nej. Odpowiednie sztaby winklówki sprowadzono ju? 12 XI 1909 r. ze sk?adnicy Samuela Zinsa w Tarnowie. Ostateczna decyzja o postawieniu krzy?a zapad?a 3 VII 1910 r. podczas sumy. Zosta? on postawiony, aby uczci? 500 rocznic? bitwy pod Grunwaldem. Na krzy?u umieszczono napis: „w tym znaku zwyci??ysz”, daty 1410-1910, kos? rac?awick? i dwa miecze. Na tablicy by? napis:"Za pontyfikatu papie?a Piusa X, gdy cesarzem Austrii by? Franciszek Józef I, biskupem krakowskim Adam Sapieha, za staraniem ks. proboszcza Szaflarskiego Maurycego Rottermunda krzy? ten postawiono na pami?tk? 500 rocznicy zwyci?stwa Polaków nad Krzy?akami pod Grunwaldem dnia 10 VII 1410 r. ". Co roku 14 IX odbywa si? pielgrzymka od ko?cio?a w Szaflarach pod krzy? na Ranisbergu, gdzie jest sprawowana Msza ?w.(za Plan Odnowy Miejscowo?ci SZAFLARY na lata 2009-2017)

Dzia?alno?? ks. Rottermunda

Odzyskaniu niepodleg?o?ci i powstaniu II Rzeczypospolitej towarzyszy?y liczne patriotyczne uroczysto?ci narodowe, wiece i zgromadzenia. Wiec taki odbyt si? w Szaflarach 10 listopada 1918 r. Przedstawiciele miejscowej gminy, obejmuj?cej 8 wsi, z?o?yli patriotyczne ?lubowanie "Ojczy?nie - Polsce". Wzi??o w nim udzia? kilkaset osób. Do zebranych przemawia? rotmistrz Mariusz Zaruski, pó?niejszy genera? i wspó?twórca Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz Jan Tadeusz Dziedzic, profesor gimnazjum nowotarskiego i delegat Powiatowej Organizacji Narodowej w Nowym Targu.
Manifestacja ta po??czona by?a z zawieszeniem dzwonów przed miejscowym ko?cio?em parafialnym, ukrytych w czasie wojny celem uchronienia ich przed rekwizycj?. Kazanie wyg?osi? ks. proboszcz Maurycy Rottermund. Odby?a si? te? defilada policji i stra?y po?arnej w liczbie 120 m??czyzn. Ludno?? z?o?y?a dar na rzecz Komitetu Powiatowej Organizacji Narodowej w kwocie 192 koron i 48 halerzy. Pieni?dze te uzyskano ze sprzeda?y kokardek o barwach narodowych. Zajmowa?y si? tym Ludwina Kalatówna i Agnieszka Kopi?ska.
Do Spó?dzielni zapisa?o si? wówczas 70 cz?onków. Z?o?yli oni 1070 z?, zakupuj?c 107 udzia?ów po 10 z? ka?dy licz?c. W sk?ad jej pierwszych w?adz weszli: Wojciech Kami?ski prezes, J?drnej Kalata-Wodniak zast?pca i Wojciech Homelski skarbnik. Pierwsi dwaj, jako urz?duj?cy, pobierali wynagrodzenie w wysoko?ci 1 % od obrotu. Wybrano te? rad? nadzorcz? w liczbie 9 osób. Jej przewodnicz?cym zosta? ks. proboszcz Maurycy Rottermund, zast?pc? Tadeusz Palczewski - kierownik miejscowej szko?y, a cz?onkami J?drnej Majewski i Jan Kalata ze Szaflar, Piotr Staszel i Jan Szczepaniak z Maruszyny, Wojciech Mrowca z Lasku, J?drnej Migiel z Ba?skiej i Agnieszka M?ka z Le?nicy.
(Historia Szaflar. BARBARA S?USZKIEWICZ, III. OKRES MI?DZYWOJENNY 1918 - 1939 1.ODZYSKANIE NIEPODLEG?O?CI. Za Plan Odnowy Miejscowo?ci SZAFLARY na lata 2009-2017)

Andrzej Rottermund

Prof. Rottermund jest spokrewniony z literack? noblistk? Wis?aw? Szymborsk?. Ojciec poetki Wincenty Szymborski podczas I wojny ?wiatowej pozna?, a potem po?lubi? Ann? Mari? Rottermund, bratanic? Maurycego Rottermunda, proboszcza z Szaflar. Anna by?a wnuczk? oficera wojsk polskich w czasach Ksi?stwa Warszawskiego, który po powstaniu 1831 r. wyemigrowa? na kilka lat, a potem wróci? i osiad? w Galicji. Ojciec prof. Rottermunda by? kuzynem Wis?awy Szymborskiej. ( ?ukasz Radwan, Iga Nyc, Wprost Numer 15/2005 (1167)

Bronis?aw Pi?sudski a W?adys?aw Zamoyski

Tak?e o drugiej, jeszcze bardziej wiekopomnej inicjatywie B. Pi?sudskiego, mianowicie budowie gmachu Muzeum Tatrza?skiego, mo?na powiedzie?, ?e zosta?a sfinalizowana przy walnym udziale W?adys?awa Zamoyskiego. Prace budowlane zosta?y bowiem zako?czone w 1922 r., a wi?c ponad dziesi?? lat od zgodnej decyzji, ?e nowy gmach powinien powsta?. Spory, najró?niejszej zreszt? natury (i godne zjadliwego pióra!), antagonizowa?y ca?e ?rodowisko, które B. Pi?sudski z wielk? ofiarno?ci? stara? si? pozyska? dla wspólnego celu.
Zadanie by?o tym trudniejsze, ?e W. Zamoyski popiera? projekt architekta Franciszka M?czy?skiego, opracowany w 1911 r. Wincenty Szymborski imieniem Hrabiego zadeklarowa? nawet 20 tys. koron na jego realizacj?, co stanowi?o powa?n? pozycj? projektu szacowanego na 70 tys. koron. Konkurencj? dla projektu M?czy?skiego, zreszt? entuzjasty stylu zakopia?skiego, by? projekt Stanis?awa Witkiewicza, uwa?any jednak za zbyt drogi. Informuj?c o trwaj?cych sporach B. Pi?sudski "spiskowa?" ze stronnikami Witkiewicza, tak aby przed Walnym Zgromadzeniem ustali? wspóln? akcj? i odpowiedni sk?ad Zarz?du.

Tak?e w tym wypadku uni?ono?? wobec "Kochanego Wujaszka" sz?a daleko. Informuj?c o spodziewanej dymisji Zarz?du budowy Muzeum z?o?onego z Nikorowicza, in?. Floriana Gru?ewskiego, Zamoyskiego i Szymborskiego, wyra?a? przekonanie:

[...] na pewno wybior? osoby wi?cej inteligentne i fachowe ni? Szymborski i Gru?ewski.
Nikorowicz proponuje prosi? Wujaszka o szkic zewn?trznego wygl?du gmachu, na tle którego móg?by architekt ju? zrobi? kosztorys w zakresie na razie mo?liwym. [...] On te? zgadza si? ze mn? zupe?nie, ?e zamiast M?czy?skiego mo?na znale?? architekta do budowy i innych, a bez zgody i aprobaty Wujaszka cokolwiek b?d? zrobi? nie mo?na.

(...)

Ju? jednak w czerwcu by? w paryskim mieszkaniu Iwana I. Meisnera, by?ego kator?nika sachali?skiego. Pobyt w Pary?u znosi? ?le - dokucza? mu materialny niedostatek i psychiczna samotno??, "piekielny ruch i wstr?tne powietrze [oraz] tak nudne dziady" w Szkole Antropologicznej. Nie szuka? jednak kontaktu z bibliotek? Polsk? przy Quai d'Orléans 6, gdzie apartament swój mieli Zamoyscy, którzy przebywali wówczas w Ku?nicach. Jedynym
materialnym ?ladem wysoce prawdopodobnego ich kontaktu z tego czasu jest list Wincentego Szymborskiego z 30 grudnia 1913 r. pisany do przebywaj?cego ju? od pa?dziernika w Zakopanem B. Pi?sudskiego:

Wielmo?ny Pan
Bronis?aw Pi?sudski
Zakopane

Pensyonat WP. Witkiewiczowej na Bystrem
Nie maj?c sposobno?ci zobaczenia WPana odsy?am pozostawione u p. Hrabiego dowody celne i kolejowe na skrzynk? z ubraniem wys?an? przez firm? Vorzimmer i S-ka w Krakowie.

??cz? wyrazy wysokiego powa?ania
W. Szymborski

W tym bardzo aktywnym okresie ?ycia B. Pi?sudskiego dochodzi?o do okazjonalnych spotka? z W?adys?awem Zamoyskim, który aczkolwiek zasiedzia?y w Pary?u, nie przejawia? podczas wojny szerszej dzia?alno?ci publicznej. Pod tym wzgl?dem przewy?sza?a go siostra Maria, która prowadzi?a wówczas na terenie ca?ej Francji stowarzyszenie dobroczynne "Opieka Polska". Nie wydaje si?, aby w jej dzia?anie anga?owa? si? brat W?adys?aw, jakkolwiek niektórzy z autorów jemu w?a?nie przypisuj? g?ówne zas?ugi. Tymczasem o braku dzia?alno?ci W?adys?awa w ramach "Opieki Polskiej" mog? ?wiadczy? takie jego opinie, jak np. przekazana 10 czerwca 1916 r. Wincentemu Szymborskiemu:
Moja siostra zapracowana, ale cudów dokonuje. Ca?ym rzeszom naszych biedaków us?ugi oddaje, nigdy si? nie daje najwi?kszym trudno?ciom zniech?ci?. Od rana do nocy u niej obl??enie.
(Stanis?aw Sierpowski, Kontakty W?adys?awa Zamoyskiego z Bronis?awem Pi?sudskim, w :Pami?tnik Biblioteki Kórnickiej. T. 27. Kórnik 2005, ss. 29-52)

Dzia?alno?? le?na Szymborskiego

Impulsem bezpo?rednim by?a informacja w czasopi?mie le?nym "Sylwan", wskazana przez Wincentego Szymborskiego w 1905 r., mówi?ca o za?o?eniu naukowej stacji le?nej w Pensylwanii, dla której fundator odda? grunt, wybudowa? potrzebne budynki, wyposa?y? je w urz?dzenia badawcze i zapewni? fundusze na prowadzenie bada?.

Le?niczowie i robotnicy wyk?adali corocznie kilkana?cie tysi?cy tzw. drzew pu?apkowych i usuwali drzewa uszkodzone przez owada. Do 1911 r. sytuacja zosta?a opanowana. Ponowny atak kornika nast?pi? po oki?ciach ?niegowych w 1911 i 1916 r., a tak?e w 1920 r. Wincenty Szymborski w kwietniu tego? roku pisa? z Zakopanego do Zygmunta Celichowskiego:

Gdyby nie rozpaczliwe u nas stosunki aprowizacyjne i kl?ska kornika, nie ko?ata?bym do p. Doktora i nie zaprz?ta?bym mu drogiego czasu. Niestety, sprawa okropnie wygl?da i ka?dego ?rodka musz? próbowa?, aby ratowa? lasy od zupe?nego zniszczenia i maj?tek od ruiny.

Sprawa ówczesnej inwazji kornika wymaga?a rzeczywi?cie dzia?a? na wielk? skal?, bowiem w czerwcu tego? roku Szymborski zawar? umow? z wojskiem, które mia?o mu przekaza? 300 je?ców bolszewickich do pracy przy zwalczaniu kornika i uporz?dkowaniu lasów tatrza?skich.
(W?adys?aw Cha?upka, W?adys?awa Zamoyskiego umi?owanie lasu, http://www.idpan.poznan.pl/index.php/historia.html)

Rzeczpospolita Zakopia?ska

Wyczuwaj?c rosn?ce emocje spo?eczne i ewidentne zbli?anie si? chwili dziejowej - wójt Zakopanego Wincenty Regiec na dzie? 13 pa?dziernika 1918 r. zwo?a? w sali "Soko?a" zgromadzenie obywatelskie, w którym wzi??o udzia? blisko pi??set osób. Na przewodnicz?cego wiecu wybrano Stefana ?eromskiego, a u jego boku zasiedli, jako wiceprzewodnicz?cy - reprezentant endecji, zarz?dca dóbr W?adys?awa Zamoyskiego Wincenty Szymborski (ojciec naszej Noblistki, Wis?awy Szymborskiej) i reprezentuj?cy lewic? za?o?yciel TOPR i dowódca nowotarskiej Polskiej Organizacji Wojskowej, Mariusz Zaruski. Referat przedstawiaj?cy sytuacj? polityczn? i prognozy na przysz?o?? wyg?osi? pisarz Stanis?aw Wyrzykowski, a dziennikarz i adwokat Józef Diehl przedstawi? rezolucj?, która przez aklamacj? zosta?a przyj?ta przez uczestników wiecu:
Wobec przyj?cia zasad pokojowych prezydenta Stanów Zjednoczonych Wilsona przez pa?stwa rozbiorowe, uwa?amy si? odt?d za obywateli wolnej, niepodleg?ej i zjednoczonej Polski. Tej Polsce winni?my wierno?? i pos?usze?stwo, mienie i krew nasz?, nie uznajemy ?adnych wi?zów, tym naj?wi?tszym obowi?zkom przeciwnych.
Przej?ci wa?no?ci? godziny dziejowej dla wspólnego gorliwego pe?nienia obowi?zków wobec pa?stwa polskiego postanawiamy stworzy? Organizacj? Narodow? w Zakopanem i w tym celu wybieramy jej zarz?d, z?o?ony z 32 osób, polecaj?c mu u?o?enie programu i sposobu dzia?alno?ci.
(Maciej Pinkwart, Restauracyjna konspiracja, http://www.pinkwart.pl/artykuly/Sciezki/skan41.htm)

Przewodnicz?cym Organizacji Narodowej zosta? ?eromski, wiceprzewodnicz?cymi Franciszek Pawlica z PSL Piast, Mariusz Zaruski z POW i Wincenty Szymborski z endecji, a sekretarzem - Medard Koz?owski, równie? endek. ON oficjalnie nie deklarowa?a ?adnych preferencji politycznych, ale wi?kszo?? mieli w niej przedstawiciele Narodowej Demokracji.
Przedstawiciele zakopia?skiej PPS zanegowali reprezentatywno?? Rady Narodowej z uwagi na dominacj? w niej endecji. W efekcie, po negocjacjach w willi "Czerwony Dwór" przy Kasprusiach (dzi? mie?ci si? tam Przedszkole im. Szymanowskiego), która przez dwa tygodnie pe?ni?a funkcj? zakopia?skiego Belwederu - dosz?o do porozumienia z lewic?, której interesy reprezentowali Zaruski i Kazimierz D?uski. Do Rady Narodowej dokooptowano 17 nowych cz?onków - tak, ?e ostatecznie pierwszy w niepodleg?ej Polsce parlament Zakopanego liczy? 57 osób. Kierownictwo Rzeczpospolitej Zakopia?skiej stanowili Stefan ?eromski jako jej prezydent, Wincenty Szymborski, Mariusz Zaruski i przewodnicz?cy Zwi?zku Górali Franciszek Pawlica jako jego zast?pcy, Medard Koz?owski - sekretarz, Anna Augustynowiczowa - zast?pca sekretarza, Józef Hajec i Stanis?aw Roj - skarbnicy, a tak?e cz?onkowie zarz?du dr Kazimierz D?uski, ks. Kazimierz Kaszelewski, Józefa Kuczewska, Wincenty Regiec i Stanis?aw Wyrzykowski.
(Maciej Pinkwart, Prezydent Rzeczpospolitej Zakopia?skiej, http://www.pinkwart.pl/artykuly/Sciezki/Sciezki42.htm)

Komentarze
ricardopl77 dnia luty 04 2012 01:55:26
Nic dwa razy si? nie zdarza.... smiley
kot dnia luty 04 2012 14:00:00
Po przeczytaniu nasuwaj? si? takie wnioski. Do elity umys?owej narodu mo?na wej?? dzi?ki w?asnym zdolno?ciom, ale odpowiednie urodzenie znacznie pomaga. Nie tylko dzi?ki znajomo?ciom i koneksjom rodzinnym, równie? dzi?ki warto?ciom przekazywanym przez rodziców takich jak potrzeba odpowiedniego wykszta?cenia, kultura itd. To powoduje, i? elity s? do?? trwa?e. Te same nazwiska mog? si? wi?c powtarza?: Szymborscy, Rottermundowie, Taylorowie, Staniszkisowie, G??bi?scy, Giertychowie itd. A teraz najwa?niejsze: elity s? trwalsze od pogl?dów wyznawanych przez nie. Pogl?dy jak wiadomo, zmieniaj? si? w czasie a ju? na pewno mi?dzy pokoleniami. Kiedy? sukcesem Dmowskiego by?o w?a?nie dotarcie do pozytywistycznej, do?? post?powej jak na ówczesne czasy elity i zara?enie ich polskim nacjonalizmem, ruchem na wskro? racjonalnym, ale nie rewolucyjnym. Po wojnie ruch narodowy by? niemo?liwy (z wyj. klerykalnego PAX-u jako koncesjonowanego ruchu post?powych katolików tolerowanego przez parti?). Tak wi?c elita pozosta?a elit?, ale odnalaz?a si? w nowym systemie na miar? ówczesnych realiów.
Adam Smiech dnia luty 06 2012 01:40:47
elity s? trwalsze od pogl?dów wyznawanych przez nie (...) Tak wi?c elita pozosta?a elit?, ale odnalaz?a si? w nowym systemie na miar? ówczesnych realiów
W zasadzie si? zgadzam. Jedyna uwaga z mojej strony, to ?e raczej nie tyle bym okre?la? to, co sta?o si? po 89 r., jako odnalezienie si?. Po cz??ci zapewne tak, ale w du?ej mierze to równie? wygrana walka o pogl?dy elity przez KOR/TP/GW. Na prze?omie XIX/XX wieku wygrana by?a nasza. Lata 20-te to endecki przemo?ny wp?yw na elity narodu, tak?e w dziedzinie literatury (b??dem by?o zbagatelizowanie i w efekcie pora?ka na gruncie nowych ga??zi sztuki, takich jak film i kabarety - w tych ostatnich próbowa? zdobywa? pozycje przedwojenny Konstanty Ildefons). Dosz?o nawet do tego, ?e niegdysiejszy wróg Endecji Aleksander ?wi?tochowski zacz?? publikowa? sta?? rubryk? w My?li Narodowej Zygmunta Wasilewskiego! My?l?, ?e w polu oddzia?ywania my?li endeckiej by?o do 3/4 inteligencji. Niestety, propozycja intelektualna, która pojawi?a si? w latach 30-tych okaza?a si? na tyle uboga i nieatrakcyjna, ?e zacz?li?my jako obóz ten wp?yw powoli traci?. Dogmatyzm, fanatyzm, w?skie spojrzenie, mundurki i marsze (a wi?c co?, co mnie osobi?cie dzisiaj równie? si? bardzo nie podoba, wr?cz uwa?am to za zupe?nie ja?owe i szkodliwe epigo?stwo) zacz??y zaw??a? endecki wp?yw. Recepcja tego typu my?lenia w 89 i po 89 r. by?a g?ównym powodem kl?ski RN w naszych czasach. Przyczyni? si? do tego równie?, nie bior?cy pod uwag? zmiany realiów, fanatyzm deklaracji polityczno-religijnych. W tych okoliczno?ciach nie ma si? co dziwi? i z?yma?, ?e to UW wygra?a walk? o dusz? inteligenta polskiego po 89 r. To tak, jak wielokrotnie przeze mnie wspominana pretensja do Jaruzelskiego, ?e odda? w?adz? KOR-owcom. A komu mia? odda?, skoro ju? oddawa?? Alternatyw? byli tylko zoologiczni antykomuni?ci - jakobini, pa?aj?cy ??dz? zemsty i podmieniania li?ci na komunistów oraz s?abiutkie ?rodowiska narodowe, maj?ce za zaplecze ludzi ?yj?cych ci?gle sierpniem 1939 r. Winy i winnych nale?y zawsze zaczyna? szuka? od siebie. Udecja umiej?tnie manipuluj?c faktami, sprowadzaj?c Endecj? do pa?karzy, do getta ?awkowego, do beznadziejnych pomys?ów w rodzaju My?lenic, uzyska?a wielki sukces w postaci wytworzonego u wspó?czesnej elity polskiej odruchu Paw?owa - reakcji wstr?tu na s?owo Endecja/endecki. Sami si? do tego przyczynili?my przez dogmatyzm i fanatyzm, przez marsze organizowane przez Romcia - pochodnie, ?yse g?ówki, glany, ryki "wielka polska katolicka"(co bardzo kontrastowa?o z wygl?dem krzycz?cych) i dwie skrzynki piwa do autokaru. Co si? dzia?o wewn?trz, zainteresowa?o by P. polskiblog.ru. Mamy relacje od bezpo?rednich uczestników. Ale to tamci g?osz? wielkie has?a, a ja i inni nie chcemy ich wpisywa? na sztandary polityczne. Ano nie chcemy. Ja nie chc?, bo mierzi mnie hipokryzja, bo mierzi mnie, jak poucza mnie, jak mam ?y?, albo jak wychowywa? dzieci, kto? nie wychodz?cy z pierwszej ?awki w ko?ciele, ale jednocze?nie rozwiedziony lub ?yj?cy w zwi?zku niesakramentalnym, nadto, pe?en zawi?ci, knuj?cy za plecami bli?niego, który nie odpowiada jego w?skiej, ciasnej wizji polityka-dewota. Mog? tak pisa?, bo to wszystko prze?y?em i mam o tych ludziach zdanie jak najgorsze oraz pewno??, ?e niczego twórczego nie stworz?. Dla uczciwo?ci dodam, ?e byli równie? inni, normalni ludzie, tak?e w?ród nich niesakramentalni itd., którym jednak pycha, obmowa, zawi?? i etyka Kalego by?y obce.

Kiedy? sukcesem Dmowskiego by?o w?a?nie dotarcie do pozytywistycznej, do?? post?powej jak na ówczesne czasy elity i zara?enie ich polskim nacjonalizmem
Dok?adnie tak. I to jest dla nas wprost wskazówka, jak powinni?my dzia?a?. Trzeba dociera? do takich elit, jakimi one s?. Je?eli chcemy kierowa? nasz? w istocie g?ównie religijn? ofert? do ogó?u, to ni? nie osi?gniemy. Trafimy wy??cznie do kurcz?cej si? grupy - klienteli ju? maj?cej Radio Maryja, PiS, Jurków i innych. Ani tam miejsca dla kogo? innego, ani sensu walczenia o nich (zara?eni nieuleczaln? odmian? rusofobii). Czy nam si? to podoba, czy nie pr?dzej z tematyka wschodni?, rosyjsk? trafimy do letnich i post?powych ni? do fanatyków zapalaj?cych kaganek romantykom prometeistom. Z naciskiem podkre?lam po raz kolejny - nie proponuj? ulegania tym letnim i post?powym. Tak jak Dmowski nie uleg? im, ale kszta?towa? - przez dziesi?ciolecia. Wielu odpad?o po drodze. Tak i dzi?, je?eli w ogóle pragniemy cokolwiek osi?gn??, musimy zacz?? tych ludzi kszta?towa?. A kszta?towa? to nie znaczy przywali? im katolicka pa?? w ?eb i ostatecznie utraci?, ale powoli, systematycznie, konsekwentnie formowa?.
gjw dnia luty 06 2012 04:57:04
To, co Pan drogi Panie Adamie powy?ej napisa?, to s? najs?uszniejsze, najsprawiedliwsze s?owa z jakimi si? w ?yciu spotka?em. Od siebie dodam tylko jedno: je?eli taki ?eromski, sk?aniaj?cy si? od dawna ku kalwinizmowi (wystarczy przyjrze? si? centralnej roli predestynacji w jego twórczo?ci) móg? wspó?pracowa? z takim Szymborskim i jeszcze z ksi?dzem rzymskim (a wspó?pracowa? w tym czasie np. z Korfantym np. lutera?ski arcybiskup Juliusz Bursche) to dlatego, ?e ruch narodowy by? wówczas narodowym z prawdziwego zdarzenia. Bez pó?niejszych nalecia?o?ci w stylu Mussoliniego, który z radykalnego socjalisty, ?yj?cego ze swoj? kobiet? bez ?lubu, sta? si? zagorza?ym papist?. No i zapatrzenia si? w nacjonalistów-monarchistów francuskich, z których Hannah Arendt s?usznie zakpi?a, ?e byli to tacy katolicy, którzy nie wierzyli w Boga.

Ruch narodowy by? bowiem z pocz?tku ruchem lewicowym i ?wieckim, popieranym przez bardzo wielu robotników fabrycznych, przez ch?opów (w tymnó po?rednio wskutek sojuszu z ruchem ludowym) jak i przez wi?kszo?? inteligencji i do tego (w znaczeniu lewicy upominaj?cej si? o ludzi pracy, ale nie rewolucyjnej tylko reformistycznej) powinni?my wróci?.
polski blog ru dnia luty 06 2012 10:31:49
@Adam ?miech

Wizje przesz?o?ci i przysz?o?ci s? ró?ne, jednak?e narodu polskiego nie da si? odbudowywa? w oderwaniu od jego korzeni. Mo?e Szymborska jest tu dobrym symbolem pokoleniowego upadku polskiej (? - o jej babkach nic tu nie napisano) inteligencji, ale nie oznacza to, ?e jej wnuki czy prawnuki powinny by? wychowywane na innych Polaków ni? ci, którzy ?yli, dajmy na to, za czasów Jana Chryzostoma Paska.

Przeciwnie, mo?na pomaga? kszta?towa? naród na dwa sposoby: jeden, to dialog (oboj?tnie, czy dialog z pozycji w?adcy, czy z pozycji dzia?acza pierwocin partii narodowej), a drugi, to manipulacja. Manipulacj? stosuj? od stuleci sekty maso?skie i religijne, a tak?e ró?ni zwodniczy guru kanapowych towarzystw wzajemnej adoracji. Efektem ich dzia?a? mo?e by? co najwy?ej powi?kszenie chaosu panuj?cego w ludzkich g?owach i w pa?stwie, a s? oni przy tym bardzo niebezpieczni dla sprawy narodowej, gdy? zr?czn? retoryk? nadrabiaj? dyskwalifikuj?ce wady swoich wizji programowych.

Przyk?adem mo?e by? tu Andrzej Towia?ski, który "op?ta?" nawet tak inteligentnego cz?owieka, jak Adam Mickiewicz i zwi?za? go na pewien czas ze swoj? ide? - nazwijmy to - chrze?cija?skiego mistycyzmu pronapoleo?sko-demokratyczno-ekumenicznego. Wikipedia opisuje j? tak:

Idee Towia?skiego by?y po??czeniem mistycyzmu z konkretnymi ideami politycznymi, odnosz?cymi si? bezpo?rednio do sytuacji w Europie, do losu Polski i Polaków. Towianizm g?osi? potrzeb? autentycznego na?ladowania Chrystusa, widzenia bli?niego nawet we wrogu politycznym. Dlatego Towia?ski by? oskar?any o brak patriotyzmu, a nawet szpiegostwo.

Jego zdaniem ?wiat jest zespo?em rozwijaj?cych si? moralnie, nie?miertelnych duchów, uszeregowanych w "kolumny", jasne i ciemne (reprezentuj?ce dobro i z?o), dzia?aj?cych poprzez ludzi. Wszystko zmierza ku doskona?o?ci, cho? - jak podkre?la? - droga ta jest pe?na trudów i wyrzecze?. Uwa?a?, ?e Bóg chce, aby wszyscy zostali zbawieni, jednak szanuje ludzk? wol?. Upomina ?wiat przez swoich wys?anników, z których pierwszym i najwa?niejszym by? Jezus Chrystus.

Towia?czycy szczególnym kultem obdarzali Napoleona, poniewa? wed?ug nich rozpocz?? on demokratyzacj? ?wiata. Sprzeniewierzy? si? jednak swej misji, st?d te? uwa?ali, ?e musz? j? kontynuowa?. Jednym z podstawowych za?o?e? towianizmu by?o przekonanie, ?e w proces historyczny w??czone s? pos?annictwa poszczególnych narodów, ze szczególnym uwzgl?dnieniem Polaków, Francuzów i ?ydów.

W nauce Towia?skiego mo?na dostrzec idee ekumeniczne, rozwini?te pó?niej przez W. So?owjowa, w których mo?na dopatrzy? si? analogii do idei g?oszonych przez Jana Paw?a II. Towia?ski jako pierwszy nazwa? naród ?ydowski "starszymi bra?mi". Okre?lenie to utrwali? Mickiewicz w "Sk?adzie zasad", sk?d - jak twierdz? niektórzy - zaczerpn?? je i spopularyzowa? polski papie?.

Towia?ski odrzuca? instytucj? ko?cio?a w jej XIX-wiecznym kszta?cie. Domaga? si? ko?cio?a wewn?trznego, duchowego. Dla patriotów polskich najbardziej kontrowersyjne by?y jego idee prymatu Sprawy Bo?ej nad spraw? niepodleg?o?ci Narodu oraz projekty unii Polski z Rosj?. Krytycznie oceni? jego dzia?alno?? bp J. Pelczar.


?wi?ty Józef Pelczar o Towia?skim ("Zboczenia pseudomistycyzmu"):

"Rozczytuj?c si? w Apokalipsie ?w. Jana, wmówi? w siebie, i w garstk? zwolenników swoich, mianowicie w Ferdynanda Gutta i Wincentego Wa?kowicza, ?e przyszed? czas, w którym ma dokona? misji od Boga danej i wyst?pi? jako reformator nie tylko narodu swego, ale ca?ej ludzko?ci, czyli jako on sam mówi?, ?e ju? jest pora "realizacji S?owa".
(...)
Tedy Towia?ski postanowi? zarzuci? swe sid?a na Adama Mickiewicza, którego wszystkie stosunki zna? dobrze z opowiada? A. E. Ody?ca i szwagra swojego Dr. Gutta. Wiedzia? mianowicie, ?e nasz wieszcz mia? szlachetne serce i wiele uczucia religijnego, ale te? wielk? sk?onno?? do mistycyzmu, wyczerpni?t? z czytania pism Saint Martina (...) Za Mickiewiczem poszed? Juliusz S?owacki, autor "Króla-Ducha", ale pó?niej zerwa? z osob? mistrza. Natomiast Zygmunt Krasi?ski stroni? zawsze od Towia?skiego, którego nazywa? tylko "magiem i magnetyzerem pot??nym", acz w jego poezjach spotykamy si? z niektórymi ideami towianizmu. Obietnic? rych?ego wskrzeszenia Polski zjedna? sobie Towia?ski pewn? liczb? zwolenników, którzy wed?ug s?ów ks. Kajsiewicza, przyj?li "spraw? Bo??" "w dobrej wierze, nic prawie o nowych dogmatach nie wiedz?c". Towia?ski zap?dza? ich tylko do modlitwy i do "wyrabiania ducha" (...) Z drugiej strony przeciw "mistrzowi" wyst?pili stanowczo nie tylko OO. Zmartwychwsta?cy, ale tak?e niektórzy emigranci ?wieccy, zw?aszcza Stefan Witwicki, który Towia?skiego nazwa? "marzycielem, wpadaj?cym w chorob? wizjonerstwa, a nie nosz?cym w sercu wiary naszej ?wi?tej, ale urojon? w?asn?, z rozmaitych b??dów dawnych i nowych usnut?". Do zdemaskowania mistrza przyczyni?a si? szczególnie rozmowa jego z O. Piotrem Semenenk?, miana w Brukseli, po której Semenenko taki og?osi? wyrok, ?e Towia?ski jest zr?cznym komediantem. Kiedy obietnice jego, odnosz?ce si? do Polski, nie spe?nia?y si?, zmniejsza?a si? co rok liczba adeptów "ko?a", któremu po Mickiewiczu przewodniczy? jenera? Karol Ró?ycki. Za to staraniem towia?szczyka ks. Edwarda Du?skiego utworzy?a si? grupa czcicieli "mistrza" we W?oszech, gdzie wskutek pr?dów rewolucyjnych obudzi?a si? niech?? do papie?a i do Ko?cio?a.
(...)
Ko?ció? katolicki, nazwany przez Towia?skiego ko?cio?em urz?dowym, wystarcza? wed?ug niego w owych wiekach, kiedy ludzko?? by?a niemowl?ciem, ale w dzisiejszej epoce ci?g?ego post?pu sprzeniewierza si? swojej misji; natomiast jest inny ko?ció? wewn?trzny, który wed?ug woli Chrystusa ma si? ziszcza? w ka?dej duszy, st?d nie do Ko?cio?a urz?dowego ani do Stolicy Apostolskiej, ale wprost do Chrystusa zwraca? si? trzeba (protestantyzm, mariawityzm); acz z drugiej strony Towia?ski z Ko?cio?a "urz?dowego" nie wyst?pi? i osobnej sekty nie utworzy?.
(...)
Uwa?aj?c si? za reformatora ludzko?ci, podnosi? trzy przede wszystkim narody jako powo?ane do spe?nienia "sprawy Bo?ej", tj. Izraelitów, Polaków i Francuzów, byle wszystkie przej??y si? duchem Napoleona. On te? g?osi? idee mesjanizmu Polski, rozwini?t? wi?cej przez Mickiewicza, a przymiesza? do niej utopie panslawistyczne i ?yw? sympati? dla Rosji, co wyrazi? w li?cie do cara Miko?aja I (z 15 sierpnia 1844), wzywaj?cym go w s?owach najpokorniejszych, aby przyj?? "spraw? Bo??" i wprowadzi? j? w ?ycie w?ród ludów s?owia?skich. List ten, jak niemniej adres wiernopodda?czy towia?szczyków z 8 stycznia 1857, przes?any Aleksandrowi II, wszystkich patriotów wielce oburzy?.

Oceniaj?c nauk? Towia?skiego ze stanowiska dogmatycznego, musimy wyrzec, ?e ona jest zlepkiem ró?nych b??dów heretyckich. Nic te? dziwnego, ?e dwa jego pisma tj. "Biesiad?" i Odezw? pt. "Do rodaków, tu?acz ko?cz?cy tu?actwo", jako te? du?e wymienione wy?ej ksi??ki Mickiewicza i pisma towia?szczyka Karola Ró?yckiego Du?ski pretre zélé, Kongregacja Indeksu, jako zawieraj?ce b??dne zdania, pot?pi?a.

Mimo to Towia?ski uwa?a? si? za dobrego katolika, acz wyrokowi Stolicy ?wi?tej si? nie podda?. Czy dzia?a? on w dobrej wierze? Niektórzy pisarze to przypuszczaj?, twierdz?c, ?e nie by? on sekciarzem w ?cis?ym znaczeniu s?owa, ale raczej wizjonerem, ulegaj?cym patologicznie w?asnym z?udzeniom, czyli tzw. autosugestii, która prowadzi czasem a? do maniactwa, skrystalizowanego tzw. fixa idea.
(...)
Tymczasem s? pisarze, którzy Towia?skiego i towianizm wysoko podnosz?, przeoczaj?c zupe?nie, czy nawet lekcewa??c jego stosunek do Ko?cio?a i do dogmatów katolickich. Co wi?cej, autorka dzie?ka S?u?ba narodowa w sprawie Andrzeja Towia?skiego zalicza go do ?wi?tych mistyków Ko?cio?a, nie pomn?c na to, ?e ci mistycy byli prawowiernymi i najpos?uszniejszymi synami czy córkami Ko?cio?a, podczas gdy Towia?ski powagi Stolicy ?wi?tej nie uzna?, b??dne zdania szerzy?, i jaki? ko?ció? wewn?trzny zachwala?. Wyst?pienie jego musimy nazwa? ob??dem szkodliwym, a towianizm jedn? z kl?sk narodowych."

* * *

Manipulacja musi uwzgl?dnia? realia, dokonywa? mimikrii. W pierwszej po?owie XIX wieku religijno?? polskiej inteligencji by?a bez w?tpienia o wiele wi?ksza ni? dzisiaj, st?d Towia?ski, pragn?c pozyska? zwolenników, REALISTYCZNIE dostosowa? swój przekaz do istniej?cych warunków, do poziomu odbiorców. Zapewne dzisiaj post?pi?by odwrotnie: wyszed?by do inteligenckich mas z programem wyja?owionym z odwo?a? religijnych i podstawowych katolickich postulatów. Program wspó?czesnej towia?szczyzny zawiera?by za to:
- niech?? do papie?a i do Ko?cio?a,
- pragnienie unowocze?nienia narodu polskiego i ludzko?ci,
- obietnic? wskrzeszenia Polski i polsko?ci (a cho?by tylko "ruchu narodowego"),
- nauk? o konieczno?ci utrzymywania "wewn?trzno?ci" (prywatno?ci) wiary,
- sympatie "pronapoleo?skie" i prodemokratyczne (czyli dla ducha i skutków maso?skiej antychrze?cija?skiej rewolucji),
- synkretyzuj?c? katolicyzm i nie-katolicyzm ide? politycznego "ekumenizmu",
- a pewnie tak?e "?yw? sympati? dla Rosji".

Nie uwzgl?dnia?by natomiast postulatu powrotu do Polski i polsko?ci takiej, jaka by?a i by? nadal powinna, a nawet taki postulat wspó?czesny Andrzej Towia?ski by odrzuca? i wy?miewa?, a dawn? prawdziw? Polsk? przedstawia?by jako co?, do czego nie warto ju? wraca?, jako nierealistyczny prze?ytek. Zast?pi?a by j? "fixa idea" - wizja pseudonowoczesnej "Polski" towia?szczy?nianej i towia?szczy?nianego narodu "polskiego".

* * *

Alternatyw? dla manipulowania narodem jest dialog z narodem. Dialog uprawiany z pozycji POLSKIEJ, a wi?c katolickiej tradycji, wiary i kultury. Dialog w jednoznacznym celu odbudowy Polski i narodu polskiego, katolickiego. A w tym dialogu - jak powiada? b?. Jan Pawe? II - "trzeba jasno mówi?, kim ja jestem, ?ebym móg? rozmawia? z kim? drugim, który jest inny. Trzeba bardzo jasno to mówi?, bardzo stanowczo: kim ja jestem, kim ja chc? by? i kim chc? pozosta?.r1;

I dlatego polski ruch narodowy powinien mie? na sztandarach ide? prawdziwej polsko?ci, któr? pi?knie symbolizuje znak dowborczyków: Orze? Bia?y przytwierdzony do Krzy?a.

Nie musimy si? tej idei i tego znaku wstydzi?. Musimy si? wstydzi? tego, ?e opowiadamy si? za nimi zbyt s?abo i ?e ci?gle ulegamy wp?ywom coraz to nowych odmian tej samej "kl?ski narodowej", jak? jest zwodz?ca Polaków na manowce "towia?szczyzna".
Admin dnia luty 06 2012 10:39:36
Panie "Polski Blog Ru" jeszcze raz powtarzam, niech Pan si? zajmie tematem UNIEWA?NIANIA SAKRAMENTALNEGO ZWI?ZKU MA??E?SKIEGO PRZEZ INSTYTUCJ? KO?CIO?A KATOLICKIEGO W POLSCE. A nie b?dziesz Pan nam tu pomys?y za przeproszeniem "z dupy" rzuca? o postulatach zniesienia "rozwodów". Poza kuriozum zwi?zanym z ca?ym pomys?em, niech Pan mi napisze jak Pan chce to wyegzekwowa?? Na si?? b?dzie Pan skuwa? ludzi?

Niech Pan równie? we?mie pod uwag? i? nowoczesne narody jak np. Anglicy nie mieszaj? religii do obrony swoich interesów narodowych. Tak uwielbiany w Polsce Pan Nigel Farage, który ma za sob? seri? rozwodów i romansów nie jest postrzegany jako "nie anglik" a wr?cz odwrotnie jako patriota przez pryzmat tego co robi dla Wielkiej Brytanii. To jak kto? u?o?y sobie ?ycie to jest jego prywatna sprawa, i nie wyklucza absolutnie z bycia Polakiem, czy posiadania prawa do my?lenia w interesie Polski. Niech Pan nie zagl?da do ?ó?ek innych bo pomy?le? mo?na, ?e ma Pan jaki? kompleks.
Admin dnia luty 06 2012 10:52:28
Niech Pan sobie przeczyta CASUS oraz wyk?adni? na dole:

http://www.kosciol.pl/article.php?story=20081130202713523

Ja nie widz? ze strony Ko?cio?a w Polsce ?adnych elementów przeciwdzia?ania pochopnemu uniewa?nianiu ma??e?stw zawartych przed Bogiem. Niech Pan idzie nawraca? najpierw Biskupów/Kardyna?ów/Pra?atów/Proboszczów... Widzia? Pan film Pasia? Widzia? Pan w nim ekranizacj? cierpienia Jezusa Chrystusa za nasze grzechy, prawdziwego fizycznego cierpienia, a teraz drugi obraz: ksi??a na obiedzie odpustowym rozmawiaj? nt. najnowszych trendów w lotniczych pielgrzymkach po ?wiecie i najnowszym modelu jakie? znanej marki samochodu lub zegarku. Ma?y niesmak?
gjw dnia luty 06 2012 11:11:35
ale nie oznacza to, ?e jej wnuki czy prawnuki powinny by? wychowywane na innych Polaków ni? ci, którzy ?yli, dajmy na to, za czasów Jana Chryzostoma Paska.


Czemu Paska? Czemu nie D?ugosza? A mo?e Waligóry? A mo?e jeszcze naszych przodków z czasów kamienia g?adzonego? To przecie? najlepszy sposób na wypielenie "ogródka prastarej polskiej cywilizacji" z wszelkich szkodliwych obcych nalecia?o?ci. Ustalmy przy sposobno?ci jak si? nazywa?a prapraprapraprapraprapra-babka moja tudzie? waszmo?ci. To jest przecie? arcywa?na wiadomo?? dla dzisiejszych czasów. Na pewno wa?niejsza ni? np. przybli?ony termin i okoliczno?ci rozpadu euroko?chozu.
Admin dnia luty 06 2012 11:20:24
Dok?adnie Panie gjw, zbli?a si? tsunami ekonomiczne, mo?e wojna, a tu kanapowe pitu pitu o zakazie rozwodów...
Adam Smiech dnia luty 07 2012 01:26:23
Panie "Polski Blog Ru" jeszcze raz powtarzam, niech Pan si? zajmie tematem UNIEWA?NIANIA SAKRAMENTALNEGO ZWI?ZKU MA??E?SKIEGO PRZEZ INSTYTUCJ? KO?CIO?A KATOLICKIEGO W POLSCE.
Tak jest. To niezwykle wa?ny i przykry temat. Pan polskiblog.ru nie wypowiedzia? si? niestety w tej sprawie, jak równie?, poza usilnym twierdzeniem, jak to powinno by?, nie przedstawi? nawet w najmniejszym stopniu sposobów/metod prowadz?cych do zaprowadzenia w Polsce w?a?nie tego, co powinno by?. Poniewa? kwesti? uniewa?nie? ma??e?stw sakramentalnych uwa?am za kluczow? do dalszej dyskusji,a jednocze?nie za nie maj?c? nic wspólnego z Wis?aw? Szymborsk? tudzie? z wywiadem Dmowskiego z 1907 r., zak?adam nowy temat na forum - "Rozwody" ko?cielne - http://www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=12&thread_id=452#2330.
Adam Smiech dnia luty 07 2012 01:44:16
Ad. polskiblog.ru

Zupe?nie nie rozumiem tych porówna? z towia?szczyzn?. Wie Pan, ja naprawd? du?o przeczyta?em z naszego dorobku przesz?o?ci, ale jako? nigdy Towia?ski nie by? w stanie mnie zainteresowa? na tyle, bym przeczyta? cokolwiek z jego pism. Mnie mistycy jego typu ca?kowicie i nieodwo?alnie odrzucaj?. Analogia chybiona.

Ad. Bart?omiej Noculak
Pan Nigel Farage, który ma za sob? seri? rozwodów i romansów nie jest postrzegany jako "nie anglik" a wr?cz odwrotnie jako patriota przez pryzmat tego co robi dla Wielkiej Brytanii.
Dok?adnie tak! Za?o?enie, i? tylko katolik mo?e posiada? narodowo?? (przecie? wcze?niej od P. polskiblog.ru dowiedzieli?my si?, ?e Francuzi nie-katolicy nie s? Francuzami) jest nie tylko irracjonalne, ale i obiektywnie ca?kowicie nieprawdziwe.

I jeszcze uwaga natury ogólnej. Z rozwodami, aborcj? itd. Polska mo?e tylko upa??, tak? Jak to si? w takim razie sta?o, ?e powsta?y imperia takie jak Wielka Brytania w XIX w., jak USA, ZSRR w XX w., jak powstaj?ce wspó?cze?nie imperium chi?skie, wszystkie g??boko moralnie zachwiane i posiadaj?ce szereg praw otwarcie antykatolickich.

Odpowied? jest prosta - jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Katolicka Polska za Sasów by?a jednym z najbardziej zacofanych krajów pod ka?dym wzgl?dem, cywilizacyjnym, administracyjnym, wojskowym, spo?ecznym, gnu?nym, leniwym i maj?cym za interes koniec w?asnego nosa. O?wiecenie polskie, którego tak nie znosi Pan polskiblog.ru przynios?o nam pot??ne odrodzenie i rozwój na ka?dym polu, nie likwiduj?c wcale katolicyzmu (bo mia?o inny, nie-rewolucyjny charakter, w odró?nieniu od Francji). Da?o podwaliny pod nowoczesny naród w rozumieniu XX wiecznym sto lat przed tymi, którzy brutaln? si?? nas rozebrali. Druga tak pot??na fala o?ywcza przytrafi?a nam si? z wej?ciem na scen? Ruchu Wszechpolskiego, z t? ró?nic?, ?e Wszechpolacy okazali si? skuteczni i zwyci?scy na arenie mi?dzynarodowej.
polski blog ru dnia luty 07 2012 04:14:24
@Adam ?miech
1. Analogia nie jest chybiona, wrócimy do tego, je?li si? da.

2. Pisze Pan nieprawdy: nie twierdzi?em, ?e tylko katolik mo?e posiada? narodowo??, lecz ?e polsko?? bez polskiej katolickiej kultury nie jest polsko?ci?, a Polska bez tej polsko?ci nie jest ju? Polsk?, tak samo jak porewolucyjna zlaicyzowana Francja nie jest prawdziw? Francj?.

3. Zupe?n? nieprawd? jest Pa?skie stwierdzenie, ?e "Polska za Sasów by?a jednym z najbardziej zacofanych krajów pod ka?dym wzgl?dem". Nieprawd? jest tak?e stwierdzenie, jakoby O?wiecenie (stanis?awowskie, jak rozumiem, "przynios?o nam pot??ne odrodzenie i rozwój na ka?dym polu" i "mia?o inny, nie-rewolucyjny charakter, w odró?nieniu od Francji". Podwaliny ponadstanowego narodu polskiego zosta?y po?o?one przed panowaniem Stanis?awa Augusta, a po rozbiorach odwo?ywano si? bardzo d?ugo do tradycji Polski szlacheckiej, a nie do "dorobku" maso?skiego "O?wiecenia".

4. Poj?cie "nowoczesny naród polski" jest fa?szywe. Istnia? zawsze jeden naród polski i innego, "nowoczesnego" ju? nie b?dzie. To masoneria XVIII wieczna wprowadzi?a ten fa?szywy propagandowy podzia? na "nowoczesno??" i "zacofanie". Oczywi?cie, zdaniem rewolucjonistów, "zacofaniem" by?a Rzeczpospolita nie rz?dzona przez masonów i katolewic?, a "nowoczesno?ci?" i "rozwojem"by?y rz?dy o?wieconych post?powców, którzy unicestwili katolick? Polsk? i pomogli potem Napoleonowi wprowadzi? ?wieckie ma??e?stwo i rozwody, które postawi?y pod znakiem zapytania istnienie katolickiej rodziny, a w konsekwencji narodu polskiego.

5. S?ów "zacofanie", "rozwój" i "nowoczesno??" Pan nie rozumie. Wyt?umacz? na ?atwym przyk?adzie: kiedy pastuszek pasa? stadko krów - to by?o zacofanie; potem by? rozwój i krowy uwi?zano na ?a?cuchach, a pastuszka pos?ano do szko?y; a potem przysz?a nowoczesno?? i pastuszka zatrudniono w szkole wy?szej, a krowy zgrupowano w wielkie, hodowane z pomoc? cudów techniki stada, licz?ce setki i tysi?ce sztuk.
Ostatnio okaza?o si?, ?e to by?o w?a?nie... zacofanie, bo liczba krów w jednym gospodarstwie nie powinna przekracza? stu. I pos?a?a Unia komisarzy na wie?, ?eby uczyli resztki polskich ch?opów, co to jest "post?p" i rolnictwo ekologiczne. smiley

To samo b?dzie z ma??e?stwami i rodzinami. - Czy wystarczy nam o?wieconych pastuszków do walki z zacofaniem tak?e i na tym odcinku?
.
Adam Smiech dnia luty 07 2012 08:59:30
Ad. polskiblog.ru

1. Analogia nie jest chybiona, wrócimy do tego, je?li si? da.
Pan mówi sto, a ja mówi? dwie?cie. Brak mo?liwo?ci porozumienia.

Pisze Pan nieprawdy (...) Polska bez tej polsko?ci nie jest ju? Polsk?, tak samo jak porewolucyjna zlaicyzowana Francja nie jest prawdziw? Francj?
Sam Pan sobie zaprzecza. Czyli jak to w ko?cu jest? W nieprawdziwej Polsce i Francji (plus wiele innych nieprawdziwych pa?stw, np. nieprawdziwa Holandia powsta?a od razu jako pa?stwo nie katolickie) mog? czy nie mog? by? prawdziwi Polacy i Francuzi nie katolicy? Co z katolikami b?d?cymi na bakier z katolicyzmem. Dla mnie rozwiedziony Jean Marie Le Pen i jego chyba dwukrotnie, czy trzykrotnie rozwiedziona córka Marine, obecna przywódczyni Frontu Narodowego, s? jak najbardziej prawdziwymi Francuzami. Przepraszam, ?e by? mo?e Pana ura??, ale odnosz? wra?enie, ?e zagalopowa? si? Pan ze swoim administracyjno-ideologicznym podej?ciem do cz?owieka. Zaczyna to przypomina? niestety podej?cie typowe dla pewnej cywilizacji ?ródziemnomorskiej. Posegregowa? ludzi, uzna?, kto prawdziwy, a kto nie, a potem przypisa? odpowiedni zakres praw, prawdziwym, mniej prawdziwym i nieprawdziwym.

3. Zupe?n? nieprawd? jest Pa?skie stwierdzenie, ?e "Polska za Sasów by?a jednym z najbardziej zacofanych krajów pod ka?dym wzgl?dem".
Oczywi?cie, ?e by?a. To, ?e ruch odnowy zacz?? si? przed 1764 r. niczego nie dowodzi. Realizacja (i to przecie? tylko cz??ciowa) nast?pi?a za panowania Stanis?awa Augusta, który posiada z tego tytu?u wielk? zas?ug? dla Polski. A masoni byli po obu stronach barykady. Takie by?y czasy, na które mo?emy si? gniewa?, ale i tak ich nie zmienimy. Dzia?a? nale?y w?ród takiego spo?ecze?stwa, jakie ono jest, a nie walczy? najpierw o spo?ecze?stwo idealne, bo to syzyfowa praca.

4. Poj?cie "nowoczesny naród polski" jest fa?szywe.
Dla mnie, endeka, nie jest ono fa?szywe. Wszechpolski ruch narodowy opiera si? na tym poj?ciu, a tytu? pracy Dmowskiego nie jest tylko zabiegiem marketingowym, ale ma g??bok? tre??.

5. S?ów "zacofanie", "rozwój" i "nowoczesno??" Pan nie rozumie
Rozumiem je doskonale i nie chodzi tu o ?adnych pastuszków, b?d?my powa?ni. W przypadku przez nas omawianym zacofanie oznacza nie dotrzymywanie kroku w dziedzinie rozwoju struktur pa?stwa otaczaj?cym nas z?owrogim pot?gom, ?ycie w b?ogim prze?wiadczeniu, ?e zdezauktualizowany ustrój zapewni nam dalsze funkcjonowanie jak do tej pory bez konsekwencji; ?e mo?na istnie? bez armii po jej destrukcji pod koniec panowania Jana III, kiedy s?siedzi tworz? pot??ne armie sta?e (zawodowe), niezale?ne od woli sobiepanów-magnatów; ?e mo?na podtrzymywa? decentralizacj? pa?stwa, kiedy pa?stwa wokó? si? centralizuj? itp. I nie ma tutaj znaczenia, czy nam si? te nowe formy ustrojowe powstaj?ce wokó? nas podoba?y, czy nie. To one determinowa?y nasza sytuacj?, a nie my ich. A skoro tak, jedynym wyj?ciem by?o pój?cie ich drog?, oczywi?cie na nasz sposób. Sta?o si? to o kilkadziesi?t lat za pó?no i nie mog?o przynie?? sukcesu w postaci utrzymania pa?stwa, ale przynios?o ogromny sukces, je?li chodzi o zmian? mentalno?ci, zmian? stosunku do w?asnego pa?stwa, zrozumienie, czym jest naród, ?e to wszystkie stany, a nie tylko jeden. S?aba, otoczona Polska wystawi?a w 1792 r. s?ab? armi? z?o?on? z amatorów pospiesznie przeszkolonych, z przywróconymi polsko?ci wodzami w rodzaju Józefa Poniatowskiego, czy Jana Henryka D?browskiego. Ale ju? w trzydzie?ci par? lat pó?niej, kad?ubowa Polska w postaci Królestwa Polskiego, wystawi?a 100 tysi?czn? armi? w pe?ni profesjonaln?. Zniszczy?a j? g?upota ludzi, którzy wyznawali ide? "wszystko albo nic", jak?e inni od tych, którzy w drugiej po?owie XVIII w. modernizowali Polsk?.
polski blog ru dnia luty 08 2012 14:24:51
@?miech

Niestety, nie ma Pan racji, a co gorsza serwuje nam Pan posto?wieceniow? propagandow? wersj? historii. A "jak to jest?" - pyta Pan. Jest tak, ?e oprócz liberalnych "endeków" s? jeszcze prawdziwi Polacy i prawdziwa polska katolicka kultura. Nie uwa?am ju? Pana za spadkobierc? polsko?ci, a liberalna "endecko??" w Pa?skim wydaniu samej idei polsko?ci wybitnie szkodzi. Mówi? to bez intencji zaszufladkowania czy obra?enia Pana. Wr?cz z bólem.

"PROF. G. KUCHARCZYK O ANTYKATOLICKICH MITACH - RELACJA

We wtorek 7 lutego (2012) klub Polonia Christiana go?ci? w Krakowie prof. Grzegorza Kucharczyka - wybitnego historyka i publicyst?, autora licznych ksi??ek i artyku?ów naukowych.

W wyst?pieniu zatytu?owanym "Antykatolickie mity" prelegent nakre?li? historyczne korzenie propagandy antykatolickiej w Europie, poczynaj?c od czasów Reformacji, poprzez kolejne stulecia, w których intensyfikowa?y si? wysi?ki zmierzaj?ce do kompromitacji Ko?cio?a, sko?czywszy na XX wieku, powszechnie znanym z totalitarnych eksperymentów i prze?ladowa? katolików na niespotykan? dot?d skal?.

Wyk?adowca Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu mówi? o znaczeniu propagandy jako mechanizmu narzucaj?cego spo?ecze?stwu antyklerykalny przekaz. Podkre?li? równie? mnogo?? ?rodków s?u??cych do prowadzenia tego typu dzia?a?, m.in. poprzez konstruowanie mitów i stereotypów na temat Ko?cio?a Katolickiego. Wiele z takich mitów, propagowanych po 1517 r. przetrwa?o do czasów wspó?czesnych.

Motyw nowoczesno?ci i przeciwstawianie mu wiary katolickiej jako symbolu zacofania sta? si? charakterystyczn? figur? propagandow? okresu rewolucji francuskiej. Ów antykatolicyzm czerpa? swoje inspiracje z ideologii rewolucyjnej, której twórcy chcieli "zacz?? ?wiat od nowa". Symbolem tego nowego porz?dku mia?o by? og?oszenie we Francji republiki w 1792 r.

Zdaniem prof. Kucharczyka, restauracja starego porz?dku po Kongresie Wiede?skim 1815 r. nie nios?a ze sob? kresu propagacji antykatolickich stereotypów. Ca?a niemiecka publicystyka liberalno-protestancka w tym okresie zacz??a postrzega? kultur? katolick? jako obc? i przyjmuj?c dokonania Reformacji jako jedyne ?ród?o kulturowe ówczesnych Niemiec. Katolików obwiniano za przeró?ne zjawiska, m.in. za... epidemi? cholery w Genui. Tego typu narracja w nieodleg?ej perspektywie przyczyni?a si? do powstania i wcielania w ?ycie zasad "kulturkampfu".

Wiek XX to intensywne wykorzystywanie propagandy do dyskryminacji katolicyzmu w Europie. Komunistyczna indoktrynacja opiera?a si? cz?sto na ukazywaniu wierz?cych jako starych, zacofanych ludzi - w przeciwie?stwie do m?odych pokole?, pragn?cych kszta?ci? si? w sposób "nowoczesny" i w oderwaniu od udzia?u w praktykach religijnych. Nowym elementem propagandy, szczególnie w nazistowskich Niemczech, by?o publikowanie licznych tre?ci dotycz?cych rzekomo przest?pczej dzia?alno?ci duchownych. (...)r1;

?ród?o: http://www.piotrskarga.pl/ps,9326,8,0,1,I,informacje.html (08.02.2012)

Dzi?kuj? za mo?liwo?? powiedzenia prawdy.
Adam Smiech dnia luty 09 2012 12:17:56
Szanowny Panie polskiblog.ru!

Serwuje nam Pan opisy wyst?pie? znanego rusofoba, uwa?aj?cego, ?e PRL nie by?a pa?stwem polskim. Wolno Panu. Wolno Panu równie? wyznawa? pogl?dy jakie Pan wyznaje. Natomiast nie ma Pan prawa segregowa? Polaków na prawdziwych i nieprawdziwych. Robi?c to, wyst?puje Pan w pozycji, co przyznaj? z bólem, niereformowalnego fanatyka. Nie tylko obra?a Pan wszystkich uczciwych Polaków niekatolików (tak?e ateistów; Dmowski by? przez wi?kszo?? ?ycia ateist?; Jego nawrócenie nie ma tu nic do rzeczy; zawsze szanowa? jako polityk polsk? tradycj? katolick?, ale prywatnie by?o tak jak napisa?em;), jak m.in. g??boko kochaj?cy Polsk? i o ni? zatroskany Pan gjw, ale obra?a Pan tak?e wszystkich katolików, których arbitralnie uznaje Pan, wg w?asnych kryteriów, za nieprawdziwych, w tym mnie osobi?cie. Poniewa? nie jest Pan Duchem ?wi?tym, ani papie?em rzymskim dzia?aj?cym w celu zdefiniowania prawdy wiary z powo?aniem si? na ?wi?tych aposto?ów Piotra i Paw?a, mogliby?my zby? Pana fanatyzm wzruszeniem ramion, niemniej, skre?l? jeszcze te kilka s?ów.

Jest Pan, w moim najg??bszym przekonaniu opartym o lektur? Pa?skich wyst?pie?, cz?owiekiem ca?kowicie obcym chlubnej polskiej tradycji katolickiej, reprezentowanej przez np. Paw?a W?odkowica. Si?gaj?c do tamtych czasów, mo?na stwierdzi?, ?e znacznie bli?ej Panu do metod i ideologii "katolickiej" w wykonaniu Krzy?aków. Ba?bym si? ?y? w Pa?stwie, w którym zapanowa?yby prawa b?d?ce odzwierciedleniem Pa?skich pogl?dów. By?by to pseudokatolicki totalitaryzm oparty na zakazach, nakazach i wykluczeniach ca?ych grup ludzi z polsko?ci, a co za tym idzie i prawa.

Moja wizja jest ca?kowicie odmienna. Nikogo nie zamierzam wyklucza? z polsko?ci. Bo mam ?wiatopogl?d wszechpolski. Wszystko, co polskie jest moje, niczego wyrzec si? nie mog?. Wolno mi by? dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale musz? przyj?? i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne. A wi?c tak?e ci marni Polacy, pó?-Polacy s? Polakami i ja ich nie wykluczam, ale chc? walczy? o ich ?wiadomo??. Dla mnie nie ma podzia?u na prawdziwych i nieprawdziwych Polaków. Nie jestem tak pyszny, aby uzurpowa? sobie prawo do dokonywania takich podzia?ów. Polacy s? albo ?wiadomi (mniejszo??) albo nie?wiadomi (wi?kszo??). Zadaniem i celem nowoczesnego Ruchu Narodowego jest poszerza? pole ?wiadomo?ci. Polska nie jest dla Polaków, ale (?wiadomi) Polacy s? dla Polski.
W dzisiejszych czasach i w dzisiejszym stanie stosunków w spo?ecze?stwie polskim i w ?wiecie postchrzescija?skim, ortodoksyjna wizja pa?stwa cywilizacji ?aci?skiej w wydaniu Konecznego jest utopi?. Zadaniem dla nas jest wi?c poszerzanie pola cywilizacji ?aci?skiej przy pomocy rozs?dnych metod, spokojnie i konsekwentnie. Wówczas, by? mo?e, za jaki? czas, zbierzemy owoce. Tak twierdz?, gdy? polityk? wprowadzenia zasad cywilizacji ?aci?skiej nie jest ta, która o tym mówi, ani nawet ta, która jej tylko chce, jeno ta, która do niej prowadzi i ma jakiekolwiek widoki do prowadzenia. Niech ka?dy sam oceni, czyja postawa jest bli?sza postawie Dmowskiego, którego cytaty wy?ej sparafrazowa?em. Oczywi?cie Pan nie musi poczuwa? si? do endecko?ci, ale ja jestem endekiem i Pa?skie wizje obce my?li, któr? tutaj przedstawi?em, nie trafiaj? do mojego przekonania. Z tego powodu Pan wyklucza mnie z grona prawdziwych Polaków. Ró?nimy si? tutaj zasadniczo, gdy? ja, z kolei, Pana nie wykluczam.

I jeszcze uwaga ogólna odno?nie trwaj?cej od wieków mody na plucie na w?asne pa?stwo. Wynikn??o to przy okazji dyskusji o o?wieceniu i W?grzech wspó?czesnych. Pan nie jest w stanie zauwa?y? pozytywów tamtej epoki, widz?c j? wy??cznie w czarnych kolorach. Tak?e dzisiejsi katolicy z ?rodowisk Panu pokrewnych, tzw. Wolni Polacy PiS-u, itp., itd., widz? wspó?czesn? Polsk? wy??cznie w czarnych barwach. Stanowi ona dla nich kube?, do którego wylewa si? najbardziej odra?aj?ce pomyje. Jednocze?nie z powodu ledwo co zarysowanej zmiany na W?grzech, dokonanej przez dawnego stypendyst? Sorosa (u nas kto? taki zosta?by na wieki przekre?lony, a ja nie wykluczam, ?e p. Orban rzeczywi?cie si? zmieni? i ?ycz? mu powodzenia; w Polsce prawicowi katolicy nie daliby mu szansy na zmian?), wymienione ?rodowiska doznaj? ekstazy, zamawiaj? msze itd. Polska, oczywi?cie u?omna, ale maj?ca daleko bardziej chroni?ca ?ycie pocz?te ustaw?, maj?ca prawo ma??e?skie oparte o konkordat i nie b?d?ca jak W?gry (obok Czech) stolic? porno, jest najgorsza, mo?na na ni? plu? bez umiaru, deprecjonowa? w?adze, podwa?a? ich legalno?? itd. To polska choroba podcinania ga??zi, na której si? siedzi przy bezmy?lnym zachwycie i papugowaniu obcych.
Adam Smiech dnia luty 09 2012 12:24:26
Co do za? pisania o Wis?awie Szymborskiej.

Po pierwsze - "prawdziwi" Polacy umieszczaj? j? na li?cie ?ydów. Jak Rottermund, to musi by? ?yd. Co za pora?aj?ce prostactwo! Okazuje si?, ?e Rottermund nie-?yd, ale nawet ksi?dz zwi?zanych z SN, a i Szymborski narodowiec. Pisz?c o czyim? pochodzeniu nale?y to czyni? uczciwie w oparciu o wiarygodne ?ród?a.

Po drugie - nie przeszkadza mi ?wiecki pogrzeb Szymborskiej. Jest mi, jako katolikowi, przykro, ?e straci?a wiar?, ale szanuj? jej decyzj?. Gdyby natomiast wbrew jej woli, zrobiono pogrzeb ko?cielny, mia?bym niesmak. Mia?em uczucie niesmaku wiele razy, kiedy zmar?y, o którym z jego ust wiedzia?em, ?e nie wierzy i nienawidzi Ko?cio?a, mia? religijny pogrzeb, bo rodzina tak chcia?a albo wstydzi?a si? pogrzebu ?wieckiego. To jest dopiero ?a?osne!
kot dnia luty 11 2012 14:45:59
@ Adam ?niech
Jedyna uwaga z mojej strony, to ?e raczej nie tyle bym okre?la? to, co sta?o si? po 89 r., jako odnalezienie si?.


Chodzi?o mi wprawdzie o czas tu? po II W?, gdzie alternatyw? cz??ciowej lub ca?kowitej akceptacji systemu by?a emigracja albo do??czenie do "?o?nierzy wykl?tych". Dla ludzi spragnionych pokoju i stabilizacji po 6 latach okrutnej wojny i niedawnej demoralizuj?cej kl?sce powstania, nie mog?a to by? powa?na alternatywa.

Ale odnosi si? to te? do prze?omu po 1989, kiedy jedyn? zauwa?aln? ofert? z kr?gu dawnego RN by?a ideologia z ksi??ek J?drzeja Giertycha i Feliksa Konecznego. Wobec niej i Michnik okaza? si? bardziej atrakcyjny.....

Trzeba dociera? do takich elit, jakimi one s?. Je?eli chcemy kierowa? nasz? w istocie g?ównie religijn? ofert? do ogó?u, to ni? nie osi?gniemy. Trafimy wy??cznie do kurcz?cej si? grupy - klienteli ju? maj?cej Radio Maryja, PiS, Jurków i innych. Ani tam miejsca dla kogo? innego, ani sensu walczenia o nich (zara?eni nieuleczaln? odmian? rusofobii). Czy nam si? to podoba, czy nie pr?dzej z tematyka wschodni?, rosyjsk? trafimy do letnich i post?powych ni? do fanatyków zapalaj?cych kaganek romantykom prometeistom.


Dok?adnie tak! Naprawd? op?aca si? dotarcie do prawdziwych elit, do przedsi?biorców, ludzi kultury, nauki, studentów, a nie do kó? RM i "smolenszczików". Zreszt? te elity potem poci?gn? ca?? reszt?.


Z naciskiem podkre?lam po raz kolejny - nie proponuj? ulegania tym letnim i post?powym. Tak jak Dmowski nie uleg? im, ale kszta?towa? - przez dziesi?ciolecia. Wielu odpad?o po drodze. Tak i dzi?, je?eli w ogóle pragniemy cokolwiek osi?gn??, musimy zacz?? tych ludzi kszta?towa?. A kszta?towa? to nie znaczy przywali? im katolicka pa?? w ?eb i ostatecznie utraci?, ale powoli, systematycznie, konsekwentnie formowa?.


Dmowski by? dzieckiem swoich czasów, ukszta?towanym przez pozytywizm, darwinizm i inne modne wtedy pr?dy umys?owe. Wywar?y one swoje pi?tno na polskim nacjonali?mie. Dzi?ki trafnej idei i rozumnej taktyce Dmowski szybko sta? si? ze swoimi wspó?prcownikami osob? bardzo wp?ywow?. Wp?yw ten ogranicza? si? jednak do spraw narodowych, do kszta?towania postaw odpowiedzialno?ci za wspólny interes narodowy. Temu mia?a s?u?y? etyka narodowa.

Do spraw ?wiatopogl?dowych nigdy si? nie miesza?, sam pozostaj?c agnostykiem prawie do ko?ca ?ycia. Nie formowa? ruchu moralnie w znaczeniu religijnym. Jego stronnictwo d?ugi czas pozostawa?o "centrowe" je?li chodzi o te sprawy. Na prawo od socjalistów, na lewo od konserwatystów i bardzo nielicznych monarchistów. Nawet liczni ksi??a w szeregach ruchu po prostu byli przydatni jako osoby wp?ywowe w swoich okr?gach wyborczych. Dzisiaj by?my ich nazwali "maszynkami do g?osowania". Nie mieli wp?ywu na ruch. Dmowski po prostu nauczy? si? wykorzystywa? kler do s?u?by swoim celom. Nie jest to rzecz nowa. W powstaniu styczniowym silnym oparciem rewolucyjngo stronnictwa czerwonych by? patriotyczny ni?szy kler....

Zamach majowy i dyktatura Pi?sudskiego zmieni? nieco kurs ca?ego ruchu, ale idea narodowa pozostawa?a wci?? nadrz?dn?. W gruncie rzeczy chodzi?o o polityk?, przetrwanie ruchu w niesprzyjaj?cych okoliczno?ciach, znalezienie cennego sojusznika. Uwaga Hany Arendt o przywódcach francuskich monarchistów jako "katolikach, którzy nie wierzyli w Boga" pozostaje trafna równie? wobec przywódców ówczesnej endecji.

Dopiero wyros?e w latach 30. radykalne grupy narodowe o pewnym odcieniu mesjanistycznym (ONR), a tak?e cz??? m?odych endeków (np. J?drzej Giertych) odwróci?y dawny system warto?ci. Skupi? si? na Giertychu, gdy? dzi?ku swoim przymiotom osobistym, pracowito?ci, uporowi, wywar? wp?yw na epigonów ruchu, w gruncie rzeczy tworz?c osobn? ideologi?, której nie mo?na ju? okre?la? mianem "narodowej".

Giertych mianowicie uzna? naród za s?u?ebny wobec doktryny katolickiej. I to nie tyle wobec zmieniaj?cej si? w czasie oficjalnej doktrynie Ko?cio?a, ale doktrynie w rozumieniu samego J.Giertycha. Katolicka Polska za? mia?a ?wieci? przyk?adem dla reszty Europy. Oczywi?cie, tak si? nie sta?o. Ale wp?yw Giertycha i niektórych innych seniorów RN ukszta?towanych ideowo w latach 30., oraz przez PAX, by? na tyle silny, ?e "ruch narodowy", sta? si? zak?adnikiem tej ultrakatolickiej wizji, a s?uszne postulaty geopolityczne pomiesza?y si? z niemo?liwymi do spe?nienia i coraz bardziej oderwanymi od rzeczywisto?ci ??daniami natury obyczajowej (rozwody, antykoncepcja, aborcja ...). I tak doszli?my do "ruchu narodowego", który mamy obecnie.
kuba18 dnia luty 23 2012 18:24:02
Ad. Pan Adam Smiech - wszystkie wypowiedzi.
Panie Adamie, mia?em odruch psa Paw?owa - rzyga?em, jak s?ysza?em s?owo "endek", aczkolwiek jestem za pluralizmem ?wiatopogl?dowym.
Na "Jednodniówk?" trafi?em przypadkiem, poprzez link z "Wirtualnej Polonii". I raptem znalaz?em si? w innym ?wiecie. A po lekturze Pa?skich tekstów odruch ten zaczyna u mnie zanika?. Kultura s?owa, g??boka erudycja, szacunek dla pogl?dów innych itd, itp - same superlatywy (nie jak mawia? por. Ba?bu?a - oficer polityczny - "superlewatywy"). Przywraca Pan w?a?ciwe znaczenie s?owom "Naród", "narodowy", "demokratyczny", "post?powy", "katolicki" i wielu wa?nym s?owom, które "wycieraj? si? w u?yciu, jak ubiór, co sparcia?" w tym najwa?niejszemu s?owu: "polski", które odmieniane przez wszystkie przypadki przez ludzi, którzy polsko?? i Polsk? przez swe post?powanie i/lub g?upot? obra?aj?, straci?o swój polor, zw?aszcza w?ród m?odzie?y. Ale, id?c za Pa?skimi radami, nie chc? dzieli? ludzi na lepszych i gorszych, chc? walczy? z pogl?dami, nie z lud?mi. Lektura Pa?skich tekstów, mam nadziej?, mi to umo?liwi, bo ju? rozja?ni?a mi w g?owie i by? mo?e, odruch psa Paw?owa ca?kiem zaniknie. Tak trzyma?, Panie Adamie! Du?o zdrowia!
Adam Smiech dnia luty 23 2012 22:44:06
Ad. Pan kuba18

Drogi Panie kubo! Doprawdy nie wiem, co powiedzie?. Uprzejmie dzi?kuj? za niezwykle mi?e s?owa skierowane do mnie. Autora tekstów i wspó?twórc? strony w mojej osobie, ciesz? one szczególnie i przynosz? satysfakcj?, ?e wysi?ek w?o?ony w ich tworzenie i redagowanie nie jest li tylko wysi?kiem trafiaj?cym w elektroniczn? pustk?. Jednocze?nie, w takich sytuacjach, mam zawsze ogromne w?tpliwo?ci, czy s? to pochwa?y zas?u?one i czy obowi?zek utrzymywania poziomu Jednodniówki w przysz?o?ci nie oka?e si? ci??arem ponad si?y. Przyjmuj?c z rado?ci? Pa?skie s?owa, zdaj? sobie ca?y czas spraw? z mankamentów i s?abo?ci naszego internetowego dziecka, przede wszystkim, z przyt?aczaj?cej, skromny zespó? redaktorów i pisz?cych Przyjació?, codzienno?ci oraz, z rozpaczliwie ma?ej mo?liwo?ci wp?ywu na otoczenie.

Pa?skie obserwacje w pe?ni podzielam. W?a?nie dlatego, m.in., powsta?a Jednodniówka, ?eby sta? si? zacz?tkiem innego spojrzenia na polityk?, na pa?stwo, na problemy mniejsze i wi?ksze. Z wykorzystaniem najlepszej tradycji My?li Narodowej, ale bez zamykania si? i szkodliwego dogmatyzmu. B?d?c skrajnym realist?, pozwol? sobie na odrobin? wiary w to, ?e nasz pomys? b?dzie si? dalej rozwija? pomimo wszelkich przeciwno?ci.

Serdecznie Pana pozdrawiam, a k?aniaj?c si? nisko, zapraszam do dalszych odwiedzin, do dyskusji oraz prosz? o ?askawe skierowanie uwagi innych, znanych sobie ludzi, na istnienie takiej strony jak JN i na propagowane przez ni? tre?ci

Adam ?miech
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014