Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 22 2019 06:40:18
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Nasza Redaktor i laski marszałkowskie
Nasza Redaktor i laski marszałkowskie
90 rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego - Warszawa 27.06.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Potrzeba reorientacji geopolitycznej
Jednodniówka Narodowa

Na stronie konserwatyzm.pl ukazało się(patrz TUTAJ) Oświadczenie Redakcji ws. polskiej polityki zagranicznej. Zawiera ono m.in. następujące stwierdzenia:

"Wydarzenia ostatnich kilku lat zapewne trwale zapiszą się w historii świata.(...) Niewykluczone, że UE w niedługiej perspektywie czasu przestanie istnieć. Wydaje się, że koncepcje geopolityczne na których zasadzała się w ostatnich lata polska polityka zagraniczna - członkostwo w jednoczącej się Europie, czy projekt "Polski jako Izraela Europy" - stają się powoli chichotem historii. (...) Coraz racjonalniejszą wydaje się potrzeba rozpoczęcie debaty odnośnie geopolitycznej przyszłości naszego państwa. Alternatywą dla obecnych dyplomatycznych wyborów Polski może być zacieśnienie współpracy z dynamicznie rozwijającymi się państwami Wschodu. Opcją inną niż przynależność do UE, czy NATO jest członkostwo w Eurazjatyckiej Strefie Gospodarczej i Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Szczególnie wartym uwagi jest kooperacja Polski z Rosją i Chinami. Moskwa jest naszym naturalnym sojusznikiem. Państwo to szybko rozwija się gospodarczo. Tworząc własne rozwiązania ustrojowe nie poddaje się dyktatowi demoliberalnego Zachodu. Po latach przymusowej ateizacji odradza się chrześcijaństwo. Idee lewicowe są znacznie lepiej zakorzenione na Zachodzie, niż we współczesnej Rosji.

Niezwykle istotnym dla polskiej dyplomacji będzie ułożenie sobie dobrych relacji z Chinami. Państwo Środka jest już drugą gospodarką globu. Oczywiście, Chiny wywodzą się z zupełnie innego kręgu kulturowego. Różne aspekty chińskiej polityki budzą uzasadniony sprzeciw katolickiego konserwatysty. Niemniej łącząc autokratyczny rząd z korygowanym państwowo kapitalizmem, Pekin pokazuje, że istnieje alternatywa dla liberalnej demokracji typu zachodniego. Ponadto Państwo Środka nie ma charakteru mesjanistycznego. (...) Jednakże Chiny i Rosja mają utrwaloną pozycję w globalnym ładzie polityczno-ekonomicznym i są przeciwwagą dla demoliberalnego porządku. We współpracy z tymi krajami Polska będzie mogła rozwijać bardziej sprzyjające konserwatyzmowi rozwiązania polityczne i gospodarcze.

Portal konserwatyzm.pl od zawsze przejawiał sceptyczny stosunek odnośnie integracji z politycznymi strukturami świata postłacińskiego. Obecna sytuacja szczególnie sprzyja propagowaniu alternatywnych scenariuszy rozwoju polskiej polityki zagranicznej. Od dziś więcej miejsca będziemy poświęcać szeroko rozumianej tematyce eurazjatyckiej oraz problematyce wschodzących mocarstw."


Stwierdzam, że jest to deklaracja wielkiej wagi. Z całą pewnością nie popełnię błędu oświadczając, że nieformalne środowisko narodowe (endeckie), odwołujące się przede wszystkim do tradycji realizmu politycznego Romana Dmowskiego oraz grupy politycznej endeckiej skupionej wokół miesięcznika Horyzonty (Witold Olszewski, Jędrzej Giertych, Stanisław Kozanecki, Tadeusz Borowicz i inni), nie tylko przyjmuje tę deklarację z radością, ale, co najważniejsze, w pełni ją popiera.

Stanowisko Redakcji strony konserwatyzm.pl jest zgodne z punktem widzenia Jednodniówki Narodowej. Nie jest to ani koniunkturalizm, ani automatyczne popieranie czegoś bez refleksji. Przeciwnie - Jednodniówka Narodowa od swego powstania - a jej twórcy praktycznie przez całą swoją polityczną drogę - wyrażała jednoznaczny sprzeciw wobec integracji Polski w ramach struktur Zachodu (UE i NATO), nie widząc również sensu obrony tego zdegenerowanego organizmu przed siłami trzecimi. Wyrażała, co za tym idzie, konieczność przeorientowania polskiej polityki zagranicznej - z zachodu na wschód - widząc na wschodzie polityczne miejsce Polski. Wschód zaś oznacza przede wszystkim Rosję i Chiny.

Rosja powinna być naszym głównym partnerem nie tylko gospodarczym, ale i politycznym oraz wojskowym. Tylko Polska silnie akcentująca swój pozytywny stosunek do Rosji i przekładająca deklaracje na konkrety, zarówno w dziedzinie gospodarczej (rurociągi - szansa już w dużej mierze zmarnowana, vide Jamal II, Nordstream; wspólna elektrownia atomowa), jak i politycznej (uznanie państw między Polską a Rosją za domenę tylko tych dwóch państw, zamiast wykorzystywania ich przeciw sobie), stała w swojej polityce, może być uznana przez Rosję za poważnego i wartego wspierania partnera. Jeżeli kogoś razi dysproporcja na niekorzyść Polski zawarta w poprzednim zdaniu, niech spokojnie przemyśli, jakimi kartami dysponuje Polska, a jakimi Rosja, zanim wyda opinię potępiającą. Także Chiny powinny stać się dla Polski bardzo istotnym partnerem w sprawach gospodarczych i politycznych. Polska współpracująca z blokiem Euroazjatyckim miałaby szansę nie tylko na nieporównanie lepszy rozwój gospodarczy, ale i na większe znaczenie w polityce międzynarodowej.

Sytuacja globalna zmierza nieuchronnie w kierunku upadku znaczenia mocarstw świata zachodniego, tj. USA i UE. Na najlepszej drodze do zajęcia pozycji dominującej są właśnie Chiny, ale i Rosja. W interesie Polski, więcej, całego świata, jest, aby mocarstwa te nie poróżniły się między sobą (a działania Zachodu na pewno będą zmierzały w kierunku takiego poróżnienia). Wymierająca Europa, tonący w samobójczej idei multikulturowości Zachód, nie są w stanie przeciwstawić się Azji. Polska czym prędzej powinna zatem opuścić tonący okręt. Mamy tę zaletę i przewagę nad innymi, że stanowimy zachodnią flankę organizmu, o którym tutaj mówimy, a potencjalnie możemy stanowić jego zachodnią rubież, zachodnią granicę.
Rosja posiada stabilny rząd, bynajmniej nie komunistyczny, którego częściowe korzenie tkwiące w służbach ZSRR, są całkowicie bez znaczenia dla ludzi myślących. Jest to rząd przywracający chrześcijańskie oblicze Rosji, jednocześnie umiejętnie dobierający z tradycji ZSRR chwalebne momenty (Wojna Ojczyźniana, ale też autorytet i siła głosu władz ZSRR na arenie międzynarodowej) dla własnych celów.
Chiny to z kolei kraj, który za fasadą komunizmu rozpoczął realizację wielkiej idei narodowej chińskiej, i który już dzisiaj znajduje się u progu światowej potęgi i dominacji. Chiny zawsze miały potencjał ludnościowy, naturalny, gospodarczy, ale paradoksalnie, dopiero wychowankowie (często wciąż jeszcze uczestnicy) ostatniego garnituru klasycznej KP Chin potrafili temu potencjałowi nadać formę, która już dzisiaj imponuje i budzi ogromny podziw nad osiągnięciami. Chiny to państwo kierujące się zdrowym, prężnym nacjonalizmem, którego integralną cechą jest dążenie do ciągłego rozwoju. Takim azjatyckim eksperymentem była ponad sto lat temu Japonia, która za jednym zamachem wprowadziła u siebie wzory zachodnie. Jej znajdująca się w stanie permanentnego rozwoju potęga została złamana przez USA w czasie II w.św. Stało się to głównie z przyczyn obiektywnych. Zabrakło potencjału naturalnego, aby mierzyć się z USA. Po wojnie Japonia postawiła na rozwój techniczny, jest jednak rzeczą oczywistą, że brakuje jej autorytetu politycznego i siły militarnej, co wynika zarówno z ciągle istniejącej nad nią dominacji amerykańskiej, jak i wspomnianych obiektywnych (nie)możliwości naturalnych. Chiny, w odróżnieniu od Japonii, warunki naturalne posiadają i są podmiotem politycznie decydującym same o sobie. Przyszłość świata należy do Azji. Częścią Azji jest zaś Rosja, bliska nam pod wieloma względami. Powinniśmy to zrozumieć, nie zaś tkwić na pozycjach, których obronić się nie da.

Współczesna Europa jest dziełem wędrówki ludów sprzed kilkunastu wieków, Ameryki są dziełem Renesansu. I Europa i Ameryki ukształtowały się na gruzach, czy to cesarstwa rzymskiego (głównie), czy bizantyjskiego, Ameryki na gruzach lokalnych kultur autochtonicznych. Nie oznaczało to ani całkowitego zniszczenia tego, co było wcześniej, ani, w zasadniczym zrębie, fizycznej anihilacji dotychczasowej populacji. Dla tych, co BYLI, to kwestia adaptacji do nowych warunków. Wszak Rzym zaadaptował spuściznę grecką, choć politycznie zniszczył Grecję. Grecja potem, w długim procesie, przejęła wschodni Rzym w swoje posiadanie, robiąc z Rzymian greckich Romajów. Tych zniszczyła Turcja, a jednak do dziś spuścizna tamtej kultury jest widoczna w każdym miejscu dawnej greckiej Azji Mniejszej. Zachód musi ulec. Ulegnie zaś Azji, a nie np. Muzułmanom (Arabom), którzy nie są organicznie zdolni do panowania (fanatyzm ich części, plus brak talentów organizacyjnych). Azja, konkretnie Chiny, nie kierują się jak do tej pory, tj. w czasach najnowszych, fanatyzmem (fanatyzm komunistyczny lat minionych nie przyniósł trwałego sukcesu), są mili, uprzejmi, uczą się języków tych, z którymi podejmują współpracę itd. To właściwa droga i rzeczywiście nowoczesny nacjonalizm. Czy ta nowa droga Chin (także Rosji), ma lub będzie mieć swoje ciemne strony? Oczywiście, nie da się tego uniknąć, nie bądźmy naiwnymi idealistami, tyle że w druga stronę. Ale to przecież nie oznacza, że nie możemy, czy nie powinniśmy tego nowego rozdania światowego poprzeć. I to dopóki ktoś w ogóle jest zainteresowany naszą odpowiedzią.

Reorientacja polityki polskiej jest kwestią palącą. Kierunek widzący ratunek dla Polski w rozpłynięciu się w UE, jest całkowicie błędny, gdyż sytuuje Polskę po stronie podmiotu przegranego, który upadając pociągnie za sobą i swoje części składowe, niemniej, ma widoki na powodzenie, przynajmniej formalne. Kierunek mesjanistyczny jest z kolei najczystszą umysłową aberracją, budzi wyłącznie politowanie. Wyznawcy (tak, gdyż jest on traktowany jak religia, a jego twierdzenia, jak dogmaty) tego kierunku chcieliby jednocześnie nawracać UE, w tym samym czasie korzystając z jej protekcji, oraz rozbijać Rosję, ramię w ramię z mesjanistami amerykańskimi, przy okazji budując na jej gruzach nowe państwa. Jest to kierunek niewątpliwie najbardziej niebezpieczny dla Polski, destrukcyjny w swej istocie i w każdym swoim przejawie. Jego groźnym wyrazem jest ślepa nienawiść do tandemu Putin/Miedwiediew, a także, w perspektywie chińskiej, gderanie o wolnym Tybecie.

Polska od 22 lat potrzebuje poważnego, silnego obozu politycznego prorosyjskiego, dziś, gdy wiemy w jakim kierunku rozwijają się Chiny - powiedzmy - proazjatyckiego, obozu o obliczu narodowym, konserwatywnym, ludowym. Były takie momenty w dwóch ostatnich dekadach, kiedy szansę na realizację takiego projektu miał UPR, miała LPR. Na nieśmiałych próbach się skończyło. Paraliż umysłowy spowodowany obawą przed oskarżeniami o agenturalność, czy o co tam jeszcze, ze strony głupców i szaleńców, okazał się być silniejszy od dziejowej dla Polski konieczności. Dzisiaj, przyjmując z radością stanowisko PT Konserwatystów reprezentujących środowisko związane ze stroną konserwatyzm.pl, oczekujemy, że wreszcie będzie inaczej.

Komentarze
polski blog ru dnia grudzień 19 2011 15:23:09
Otóż to.

A ponieważ "zwycięstwo ma wielu ojców", to wypada mi wspomnieć, że również http://polski.blog.ru/ czynił starania na rzecz "reorientacji polityki polskiej" w kierunku współpracy z Rosją i całą Słowiańszczyzną, przy czym konsekwentnie używał określenia "polityka PROPOLSKA" - bo taką też polityka "prorosyjska" porozumienia się Polaków i Słowian jest w istocie.

Cieszę się, że Jednodniówka Narodowa niekoniunkturalnie udostępnia swe łamy dla głoszenia poglądów nawiązujących wprost do geopolitycznego przesłania Romana Dmowskiego, nakazującego nam wręcz zgodę z narodem rosyjskim, ale cieszyć też musi fakt, że środowisko konserwatywnych zwolenników mitycznego "wolnego rynku" - chcąc-nie chcąc - przestało pokładać nadzieje w wymarzonej amerykańskiej "kapitalistycznej pierestrojce" i przyjęło do wiadomości fakt, że ludzie żyjący i w Polsce, i za naszą wschodnią granicą - nie muszą żyć wcale "pod jeden strychulec".

Bogactwo świata jest w jego różnorodności, a postoświeceniowy socjalizm liberalny z jego ujarzmiającym ludy kapitalizmem usiłował to bogactwo zniszczyć.

Może teraz, po stu latach rzezi i smutnych cywilizacyjnych doświadczeń uda nam się wreszcie porozumieć ze sobą i ułożyć nasze życie i współpracę w ten sposób, by odbudować personalistyczną cywilizację łacińską, kierującą się ludzkimi zasadami: godność dla każdego i sprawiedliwość społeczna dla wszystkich.

Myślę, że Polacy-katolicy i Rosjanie-prawosławni są do tego jak najbardziej zdolni.
ricardopl77 dnia grudzień 19 2011 17:19:01
Tak rzeczywiście istnieje potrzeba reorientacji w kierunku wschodnim. Tymczasem inny "narodowy" portal też taką reorientację (choć w trochę bliższą stronę) smiley przeprowadził:
http://narodowcy.net/sojusz-polska-ukraina/2011/12/19/comment-page-1/#comment-128347
Adam Smiech dnia grudzień 20 2011 10:15:19
Jasne - sojusz Polska-Ukraina! Jakiś bogaty, prawdziwy narodowiec powinien wykupić te wszystkie adresy plus ich wszelkie przychodzące na myśl kombinacje i zablokować w ten sposób żałosną twórczość tego stada baranków niebożychsmiley
Adam Smiech dnia grudzień 20 2011 10:22:02
A oto wstrząsające swa głębią intelektualną wypowiedzi antykomucha i nacjonalisty spod mojego tekstu o stanie wojennym, zamieszczonego przez kol. Engelgarda na stronie MyślPolska.info:

Nacjonalista
14 Grudzień 2011 o 13:38

Śmiechu warte, typowy bełkot komsomolca
Antykomuch
14 Grudzień 2011 o 16:25

Hańba komunie, smierć Jaruzelowi i Kiszczakowi , walcie sie na ryj jaruzelskie psy z Mysli Nadwislańskiej

niech żyje Wolna, Narodowa, Wielka POLSKA!!!

Antykomuch
15 Grudzień 2011 o 6:29

ze źródeł zblizonych do kontrwywiadu wiem, ze twórca polskiego.bloga.ru r11; to pedał-onanista, który masturbuje sie przed portretem Putina, oraz co miesieac przychodzi do niego wynagrodzenie z Ambasady Ferderacji Rossyjskiej

Nacjonalista
16 Grudzień 2011 o 14:45

ruski blogu.ru spieprzaj do swej sowieckiej ojczyznny, zdrajco, koloborancie, pachołku putina, sowicki szmaciarzu

Antykomuch
20 Grudzień 2011 o 6:43

polski.blog.ru to platny zdrajca pachołek radziecki (PZPR) ruuska pała, zdrajca sprzedawczyk, raus do moskwy psie


Dochodzę do wniosku, że ci wszyscy "narodowcy", "nacjonaliści", "antykomuchowie", to albo nastolatkowie albo starsi, którzy zatrzymali się na poziomie wieku durnego i chmurnegosmiley
polski blog ru dnia grudzień 20 2011 13:49:31
Szczerze mówiąc, sojusz Polski z Ukrainą mi odpowiada, rzecz jasna nie tylko z samą Ukrainą, ale i z innymi państwami słowiańskimi, które utworzyłyby Konfederację Słowiańską ZA ZGODĄ I PRZY POPARCIU ROSJI.

Jest mi przy tym obojętne, czy Ukraina, a także Białoruś weszłyby do Konfederacji od razu, czy w okresie późniejszym, gdy stałaby się już ona nie-antyrosyjskim faktem.

Zastanawiam się także, czy możliwe byłoby pozostawanie Ukrainy i Białorusi w Euroazjatyckiej Wspólnocie Gospodarczej (powodujące związanie tych gospodarek z Rosją) przy jednoczesnym uczestnictwie tych państw w Konfederacji Słowiańskiej? - Chyba tak, skoro w przyszłości Euroazja od Lizbony (a choćby tylko od Renu) po Władywostok miałaby stać się jedną drożną przestrzenią gospodarczą. I z pewnością tak, skoro w sytuacji tak wielkiego dzisiejszego zorientowania gospodarki Polski na Niemcy i Zachód myślimy dziś poważnie o przeorientowaniu naszej polityki państwowej na kierunek wschodni.

A jeśli tak, to dlaczego państwa należące do Konfederacji Słowiańskiej nie miałyby wyjść z bankrutującej UE i wejść do tworzącej się Euroazjatyckiej Przestrzeni Gospodarczej (pojęcia Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza i planowana dopiero Unia Euroazjatycka, to jeszcze coś innego, okazuje się).

Innymi słowy: co stoi na przeszkodzie, by państwa słowiańskie, łącznie z Ukrainą, Białorusią, a także - ewentualnie - Mołdawią, Rumunią, Litwą, Węgrami, utworzyły własne porozumienie POLITYCZNE, w którym Rosja nie uczestniczyłaby jako członek, a jednocześnie współpracowały z Rosją zarówno w sensie politycznym (jako blok słowiański) i w sensie GOSPODARCZYM (jako autonomiczny chrześcijańsko-słowiański obszar Eurazji)?

Nie rozumiem tych, którzy taką możliwość z góry wykluczają i nie rozumiem też tych, którzy możliwość współpracy Słowian z Rosją chcą zastąpić czy to bałtycko-czarnomorskim kordonem sanitarnym - antyrosyjskim i proamerykańskim jednocześnie (koncepcja lobby amerykańskiego), czy też jakimiś dwustronnymi sojuszami międzypaństwowymi skierowanymi wyraźnie przeciwko Rosji (koncepcja - jak to ujął A. Danek - "środowisk rozumiejących polską rację stanu").

I tutaj przykład takiego myślenia:

"OŚ WARSZAWA-MIŃSK

29.01.2011
(...)
Polskie ośrodki dyspozycji mają obowiązek dostrzegać przede wszystkim strategiczną, geostrategiczną i geopolityczną ważność Białorusi. Wedle ocen polskich strategów i ekspertów wojskowych państwo białoruskie, choć w przybliżeniu czterokrotnie mniej ludne od polskiego, góruje nad tym ostatnim pod względem potencjału militarnego - jako jedyny nasz sąsiad oprócz Niemiec i Rosji. Ponadto Białoruś jako jedyne z państw sukcesyjnych dawnej Rzeczypospolitej (Białoruś, Litwa, Łotwa, Polska, Ukraina) nie ma bezpośredniego dostępu do morza, lecz zarazem jako jedyne wśród nich posiada sieć rzeczną należącą jednocześnie do zlewisk mórz Bałtyckiego (Narew, Dźwina, Wilia, Niemen) i Czarnego (Dniepr, Berezyna, Prypeć), która łączy ją ze wszystkimi pozostałymi tymi państwami (Narew z Polską, Niemen i Wilia z Litwą, Dźwina z Łotwą, Prypeć, Berezyna i Dniepr - z Ukrainą). Pod względem geostrategicznym terytorium Białorusi tworzy m.in. korytarz wiodący na Grzędę Smoleńsko-Moskiewską, gdzie leży polityczny punkt ciężkości największego państwa na Ziemi.

W samej Rosji nie brakuje ocen potwierdzających geostrategiczną doniosłość Białorusi. Podczas swej ubiegłorocznej wizyty w Polsce przychylił się do nich dr Modest Kolerow, w okresie prezydentury Włodzimierza Putina szef wydziału Administracji Prezydenta ds. kontaktów z zagranicą, obecnie kierujący rosyjską agencją informacyjną Regnum - który wystąpił jako gość specjalny III Zjazdu Geopolityków Polskich we Wrocławiu w październiku 2010 r. Zdaniem Kolerowa w wypadku, gdyby Aleksander Łukaszenka zdecydował się zrezygnować z goszczenia rosyjskiej stacji radiolokacyjnej "Węzeł Baranowicze" (ulokowanej w osadzie Gancewicze), droga w głąb Rosji od strony zachodniej stanęłaby otworem - i to jest przyczyną mocnej pozycji białoruskiego prezydenta w jego rozmowach z Moskwą. Zasadne wydaje się przeto bardziej krytyczne spojrzenie na serwowany nam przez media obraz państwa słabego i peryferyjnego, bo "w dzisiejszych czasach" wciąż "niedemokratycznego" i nie "wolnorynkowego".

Myśliciele geopolityczni tacy, jak dr Stanisław Bukowiecki (1867-1944) czy Juliusz Mieroszewski (1906-1976) zwracali uwagę na konieczność orientowania polskiej polityki wschodniej na osiągnięcie przez Białoruś (niezależnie od jej ustroju wewnętrznego) możliwie jak największej niezależności od ośrodka rosyjskiego. U początków krwawo wywalczonej niepodległości Polski jej elita polityczna zlekceważyła kwestię białoruską, co z czasem pociągnęło za sobą konkretną cenę. (...) Ponieważ polska elita polityczna zmarginalizowała wówczas sprawę białoruską, zagospodarowała ją politycznie strona sowiecka (co przewidział wcześniej Stanisław Bukowiecki). To ona wystąpiła w charakterze organizatora białoruskiej państwowości i opiekuna rozwijającej się białoruskiej kultury narodowej. Sowiecka polityka na Białorusi prowadzona była na tyle przemyślnie, że w październiku 1925 r. białoruski rząd na wychodźstwie dokonał samorozwiązania, gdyż, jak ogłosili jego członkowie, Białoruska Socjalistyczna Republika Sowiecka nabrała cech rzeczywistego białoruskiego państwa narodowego (w latach trzydziestych sytuacja uległa całkowitej zmianie - komunistyczne władze rozpoczęły w BSRS intensywną rusyfikację).
(...)
W naszej ocenie państwo polskie powinno dokonać całkowitego resetu (jak to się ostatnio modnie określa) swoich stosunków z Białorusią w takim ich kształcie, jak układały się one kolejno pod rządami SLD, PiS i PO co najmniej od 2004 r., tj. od chwili rzucenia przez polskie MSZ i pałac prezydencki hasła "powtórzenia pomarańczowej rewolucji" w Mińsku. Wskazane jest, aby Polska dążyła do jak najdalej idącej poprawy stosunków z państwem białoruskim, do nawiązania z nim jak najściślejszej i możliwie kompleksowej współpracy, włącznie z zainicjowaniem osi Warszawa-Mińsk, na podobieństwo niemiecko-francuskiej "osi elizejskiej" (nie chodzi, rzecz jasna, o podobieństwo w potędze podmiotów, ale w charakterze ich relacji). Leży to w dobrze pojętym interesie obu krajów, jak również liczącej czterysta tysięcy osób polskiej diaspory na Białorusi.

Przeciwnicy takiego projektu w pierwszej kolejności podniosą zapewne obiekcje natury prawno-międzynarodowej. Białoruś w ramach ZBiR pozostaje związana z Rosją węzłami bliskiej współpracy politycznej, gospodarczej i militarnej; Polska należy do NATO i Unii Europejskiej. Członkostwo obu krajów w strukturach międzypaństwowych ogranicza samodzielność prowadzenia przez nie polityki zagranicznej, w szczególności swobodę podejmowania przez nie decyzji o wyborze sojuszników. Historyczne precedensy dowodzą wszelako, iż zacieśniać współpracę i podejmować różne formy integracji mogą nawet państwa przynależne do wzajemnie wrogich bloków międzynarodowych (...)

Jeden ze wspomnianych na początku publicystów ("związanych z różnymi środowiskami szeroko pojętej prawicy") rzucił pomysł utworzenia w Polsce "komitetu poparcia dla Białorusi", atakowanej przez ośrodki zachodnie i służalcze wobec nich ugrupowania krajowe. Zgadzamy się, że komitet taki winien powstać, zawiązany przez środowiska rozumiejące polską rację stanu. I to szybko, zanim pomysł ten podchwycą i wykorzystają dla sprzecznych z nią celów aktywni w Polsce lobbyści interesów rosyjskich.

Adam Danek"

Całość: http://falanga-blog.blogspot.com/2011/01/os-warszawa-minsk.html

Pomimo zmienionej na przestrzeni tego roku sytuacji międzynarodowej i pomimo prorosyjskiego stanowiska samych Białorusinów, powyższa antyrosyjska koncepcja sojuszu Polski i Białorusi jest nadal podtrzymywana:

"19 XII AD 2011 KRAKÓW: AKCJA INFORMACYJNA "BIAŁORUŚ I POLSKA"

19 grudnia w Pawilonie Wyspiańskiego, należącym do Urzędu Miasta Krakowa, odbył się pokaz filmu poświęconego rzekomemu bohaterstwu i cierpieniom "opozycji demokratycznej na Białorusi".

Przypominamy: tzw. "białoruska opozycja demokratyczna" to marionetka animowana - jak dotąd raczej nieudolnie - przez służby wywiadowcze państw bloku zachodniego, mająca pomóc w narzuceniu Białorusi politycznej i ideologicznej hegemonii Zachodu, które pozwoli związanym z nim międzynarodowym koncernom położyć łapę na białoruskiej gospodarce i majątku narodowym.

Przed rozpoczęciem pokazu małopolscy falangiści rozrzucili w konferencyjnej części Pawilonu ulotki z wezwaniem do odrzucenia ideologicznych uprzedzeń wobec państwa białoruskiego w jego aktualnej postaci, a także wobec jego przywódcy, prezydenta Alaksandra Łukaszenki: Jak się wkrótce okazało, propagandowe w założeniu spotkanie przyciągnęło znikomą liczbę zainteresowanych. Czyżby Polacy wciąż "nie dojrzeli" na tyle, by uznać potrzebę zaprowadzania na Białorusi nieładu "świętej demokracji" według zachodnich wzorców?

Falangiści postarali się ponadto, by plakaty o tej samej treści zawisły w budynkach akademickich w centrum miasta, uczęszczanych głównie przez młodzież, której demoliberalne media próbują na co dzień wpajać wrogość do obecnego rządu Białorusi.

Naszym celem "oś Warszawa-Mińsk"!"

Źródło: http://www.falanga.boo.pl/
Adam Smiech dnia grudzień 20 2011 15:50:57
Ad. polski blog ru

Po pierwsze - z całym szacunkiem dla p. Danka - proszę uważać na niego. Jego stanowisko ideowe jest dość płynne.

Po drugie - a jest to w zasadzie polemika z poglądami p.Danka - koncepcja sojuszu antyrosyjskiego Polska-Białoruś, pomimo, i tu zacytuję owych kolejnych "narodowców", "Pomimo zmienionej na przestrzeni tego roku sytuacji międzynarodowej i pomimo prorosyjskiego stanowiska samych Białorusinów", jest absurdem. Wypowiadałem się już na ten temat. Złagodzenie tonu, czy nawet akceptacja p. Aleksandra Łukaszenki, to za mało, aby mówić o sensownej koncepcji politycznej. Polska powinna zachowywać się jeszcze inaczej - utrzymywać jak najlepsze stosunki z Białorusią Łukaszenki (i każdą inną). Jeśli jednak sytuacja pójdzie w kierunku zjednoczenia tejże z Rosją, występowanie przeciwko temu, bez poparcia Białorusinów, jest kompletnie bez sensu. A przecież gdyby co, polskie zaangażowanie w podobną awanturę na pewno wykorzystają też siły, którym zależy na robieniu ruchawki antyrosyjskiej obcymi rękoma, a z całą pewnością nie zależy na dobru Polski. Dlatego trzeba zachować się inaczej - po prostu pogodzić się z tym zjednoczeniem.

Po trzecie - sojusz z Ukrainą to nie jest dobra nazwa. Zawsze będzie się kojarzyła i w istocie będzie sojuszem antyrosyjskim. Ukraina w konfederacji słowiańskiej? Jak najbardziej, tyle że konfederacja ta będzie miała sens, jeżeli spinać ją będą z zachodu Polska, ze wschodu, Rosja, bez względu na rodzaj formalnego porozumienia. Jak napisałem wyżej i w innych tekstach, obszar między Rosją a Polską musi stać się strefą wspólnych wpływów, nie ma tu miejsca na trzeci podmiot. Z przedmiotowości tego obszaru nie wynika jednak wcale nic złego, przestępczego, antyukraińskiego, antybałtyckiego, etc. Widzę dla państw tego obszaru pozycję podobną pozycji Belgii, Holandii, Danii, Luksemburga, Finlandii. "Narodowcy" pod wskazanym adresem naturalnie nie maja na myśli takiego sojuszu z Ukrainą, lecz sojusz stritce antyrosyjski.

Po czwarte - żeby to wszystko osiągnąć, nie wystarczy o tym pisać. Trzeba pracować, czyli budować pole do podobnych rozwiązań w przyszłości. Uważam, że oświadczenie konserwatyzmu.pl jest taką próbą. Jeżeli powstanie poważny ośrodek polski propagujący podobną ideę, zacznie on szukać środowisk myślących w sposób zbliżony w krajach, o których mówimy, szukanie zamieni się na spotkania itd., itp. , wtedy dopiero będziemy mogli powiedzieć, że z naszej niewątpliwie ciekawej dyskusji, coś pożytecznego się narodziło. To jest w sumie dość prosta sprawa, tylko jakoś zacząć trudno. Stworzenie potężnego bloku ze słowiańskim trzonem, opartego na prostych zasadach, jak odrzucenie antysłowiańskiego szowinizmu (a'la banderowcy, ustasze), odrzucenie aksjomatu USA jako jedynego suwerena światowego, jak wreszcie wzajemne wspieranie się na wszelkich możliwych płaszczyznach z poszanowaniem poszczególnych tradycji, odrębności, kultur.
polski blog ru dnia styczeń 06 2012 16:54:39
smiley
No i proszę - politycy amerykańscy już dokonują "reorientacji geopolitycznej":

"NAJWIĘKSZYM ZAGROŻENIEM DLA USA SĄ IRAN, ISLAMIŚCI I... POLSKA
06.01.2012
Rick Santorum, konserwatywny polityk z Pensylwanii ubiegający się o nominację prezydencką w Partii Republikańskiej, powiedział w swoim wystąpieniu w New Hampshire, że największym zagrożeniem dla USA są Iran, egipscy islamiści i... Polska.
(...)
Jak dotąd Rick Santorum nie wyjaśnił prasie, co miał na myśli nazywając Polskę zagrożeniem dla USA."

Źródło: http://wiadomosci.wp.pl/title,Amerykanski-polityk-boi-sie-Polski,wid,14144584,wiadomosc.html?ticaid=1db11
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014